26 lipca 2022

„Pożyczyłam 300 000 zł, a mam oddać prawie 900 000 zł”. Wyzysk? A może „ofiary” wysokich stóp procentowych powinny… cieszyć się z wysokiej inflacji?

„Pożyczyłam 300 000 zł, a mam oddać prawie 900 000 zł”. Wyzysk? A może „ofiary” wysokich stóp procentowych powinny… cieszyć się z wysokiej inflacji?

Wartość oprocentowania kredytów hipotecznych oscyluje w okolicy 10%. Jeśli mamy jeszcze do spłaty 300 000 zł i będziemy oddawać te pieniądze w ratach przez 30 lat, to grozi nam, że – jeśli inflacja nie spadnie – całkowita kwota do oddania będzie wynosiła prawie 900 000 zł. Szok i niedowierzanie?  A może – przy inflacji 15% rocznie – nie ma się czym martwić, lecz trzeba się radować? Jaką realną wartość będą miały w przyszłości raty?

Tego rodzaju dyskusje wręcz rozpalają dziś internetowe fora. Pożyczam jakąś kwotę i mam oddać trzy raz więcej? Kto to widział? Kto na to pozwala? Jak to możliwe?! Ba, niektórzy już chcą na podstawie tego spostrzeżenia skarżyć banki! Kilka dni temu któryś z portali internetowych podał, że prawniczka postanowiła zaskarżyć bank w związku z tym, że jest… wyzyskiwana.

Zobacz również:

„Kiedy zawierałam umowę kredytu, bank tłumaczył mi, że marża jest wysoka, gdyż WIBOR jest niski. Dziś marża została tak samo wysoka, jak była na początku, natomiast WIBOR jest o wiele wyższy. Bank zarabia więc na moim kredycie bardzo dużo. Wysokość samych odsetek będzie wynosić co najmniej tyle, ile pożyczono mi kapitału”

– tłumaczy prawniczka. Jednym z argumentów, który rozważa, jest pozwanie banku z art. 388 kodeksu cywilnego, który dotyczy wyzysku. Jeśli jedna ze stron – wykorzystując brak dostatecznego rozeznania drugiej strony co do przedmiotu umowy –  w zamian za swoje świadczenie przyjmuje świadczenie, którego wartość w chwili zawarcia umowy przewyższa w rażącym stopniu wartość jej świadczenia, wtedy można żądać zmniejszenia świadczenia albo unieważnienia umowy.

Tak, to jest możliwe, że spłacamy trzy razy tyle, ile pożyczyliśmy. Ale wcale nie musi to być wyzysk. Ani zła wiadomość. Herezja? Nie, matematyka. Ale po kolei. Najpierw suche liczby. Jeżeli ktoś pożyczy teraz 300 000 zł na 30 lat z oprocentowaniem 9%, a kredyt będzie spłacany w ratach równych (annuitetowych), to (gdyby oprocentowanie się nie zmieniło i nie było nadpłat) łącznie odda bankowi ok. 868 000 zł (rata stała to ok. 2414 zł). Oczywiście nie od razu, ale w okresie tych 30 lat.

Błąd polega na tym, że oceniamy tę sytuację tak, jak gdybyśmy musieli oddać bankowi te pieniądze nie w skali 30 lat, ale w najbliższym czasie. Mieszkanie kosztowało 300 000 zł, bank chce od nas 868 000 zł. To ogromne pieniądze. Ale jaką realną (siła nabywcza) wartość będzie miała ta kwota za 30 lat? Oczywiście przy założeniu, że średnia inflacja to 15%. To również można wyliczyć. Będzie to dokładnie 13 109 zł.

Taką właśnie realną wartość za 30 lat będzie miało obecne 868 000 zł. Matematyka jest nieubłagana, a wpływ wysokiej inflacji na kredytobiorców wcale nie jest taki najgorszy, bo dewaluuje wartość ich rat. W kontekście inflacji znacznie większy problem (niż kredytobiorcy) mają osoby, które dysponują kapitałem, a nie te, które go od kogoś pożyczyły. Jeżeli tego własnego kapitału odpowiednio nie zabezpieczą, to systematycznie siła nabywcza ich pieniędzy będzie malała. Aż do poziomu 13 109 zł, jeśli dziś mają 868 000 zł.

A jeżeli ktoś ma kredyt ze stałym oprocentowaniem o wartości 300 000 zł? Może ono potrwać przez 5, 7 lub nawet 10 lat. Przy średniej inflacji 15% za 5 lat kupisz za obecne 2414 zł (czyli wysokość pojedynczej raty) towar o obecnej wartości 1200 zł. Za 7 i 10 lat będzie to odpowiednio 907 i 597 zł… Czyli rata będzie miała coraz mniejszą wartość relatywną.

Bez zmiany może pozostać tylko jej wartość nominalna, bo na taką kwotę kredytobiorca jest umówiony z bankiem. Kto zatem realnie zyskuje, a kto traci? Czy – wiedząc, jaka jest inflacja – ktoś chciałby podpisać umowę o pracę ze stałym dochodem np. 5000 zł netto bez możliwości zmiany tej wartości ani zakończenia współpracy?

Biorąc kredyt, zawierasz umowę na -naście lub -dziesiąt lat. A więc raty w tym czasie będą spłacane pieniędzmi o znacznie mniejszej (z powodu inflacji) sile nabywczej. Powoduje to zmniejszenie realnego kosztu kredytu. Czyli inflacja działa na Twoją korzyść. Oczywiście pod warunkiem, że oprocentowanie kredytu jest niższe niż faktyczna inflacja. Bo to oprocentowanie ma wyrównać pożyczkodawcy koszty wynikające ze spadku wartości nabywczej pieniądza.

Oczywiście, obecna sytuacja kredytobiorców nie jest wesoła. Skoro ktoś miał ratę 1000 zł, a teraz (w mniej niż rok) zrobiło się z tego 1900 zł, to raczej mało prawdopodobne, aby jego dochody nadążały za takim wzrostem miesięcznego zobowiązania, które już nie stanowi jak kiedyś np. 20% dochodów gospodarstwa domowego, ale np. 30% lub 40%.

Najbliższe miesiące bardzo wysokich rat trzeba będzie spróbować jakoś przetrwać. I w większości przypadków nie będzie to łatwe. Ale jeśli ktoś będzie w stanie zwiększyć swoje dochody i sfinansować owe wyższe raty – w sytuacji gdy inflacja wynosi kilkanaście procent, a oprocentowanie kredytu „tylko” 8-9% – będzie „wygrany”.

Przypomniał mi się niedawny dialog z jednym z moich klientów. Miał kredyt hipoteczny. W 2014 r. był on oprocentowany na 3,90%. Wtedy ów klient szybko go nadpłacał tak długo, aż spłacił całkowicie. A inny kredyt hipoteczny, dziś z oprocentowaniem ok. 7-8%, spłaca zgodnie z harmonogramem, chociaż mógłby nadpłacić lub nawet całkowicie go spłacić. Dlaczego tego nie robi?

Bo w 2014 r. średnioroczna inflacja wyniosła ok. 0%, a obecnie to już jest ponad 15%. Kredyt wtedy kosztował go prawie 4% rocznie (realnie dodatnie oprocentowanie), a teraz mniej niż 8%. „Po co mam nadpłacać kredyt, którego kapitał ma coraz mniejszą realną wartość i spłacam raty, które są coraz mniej realnie warte? Wartość realna pieniędzy maleje szybciej niż odsetki, które oddam bankowi”. W takiej sytuacji – zdaniem klienta – nadpłacanie kredytu nie ma ekonomicznego uzasadnienia. Ma rację czy też nie? Zapraszam do dyskusji.

Zawodowo zajmuję się finansami od ponad 11 lat. Nie boję się trudnych pytań ani merytorycznych dyskusji. Jeśli więc macie inne zdanie, walcie prosto z mostu. A jeśli macie pytania albo chcielibyście, żebym Wam pomógł w rozwiązaniu dylematu finansowego (oczywiście bezpłatnie), to znajdziecie mnie – poza „Subiektywnie o Finansach” – także tutaj. W tekście posłużyłem się kalkulatorem z TEJ strony.

Czytaj też: Stopy procentowe ruszyły w górę. Czy opłaci się w najbliższym czasie nadpłacać kredyt hipoteczny? Albo spłacić go wcześniej?

zdjęcie tytułowe: Zubova/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
151 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Kuba
4 miesięcy temu

Założenie z przedostatniego akapitu może i jest ekonomicznie/matematycznie słusznie, ale nie uwzględnia jednego czynnika – psychologicznego. Dla spokoju i poczucia bezpieczeństwa lepiej skasować zadłużenie im szybciej, tym lepiej.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Kuba

No tak, ale osoby, które w ten sposób myślą o kredycie przeważnie go nie zaciągają – albo robią to tylko w ostateczności

Kuba
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Kredyt hipoteczny to raczej właśnie ten kredyt który zaciągają nawet osoby negatywnie nastawione do zadłużania się 🙂

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Kuba

Też prawda 🙂

Ppp
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Kuba ma racje o tyle, że liczby całkowite są bardziej intuicyjne od procentów.
Człowiek się boi, bo widzi duża sumę do spłacenia. Matematycznie można wyliczyć, jak w artykule, że przy inflacji 15%, spłacanie długu z oprocentowaniem 10% jest zyskiem, ale niewielu to rozumie a jeszcze mniej czuje.
Pozdrawiam.

Niepewny
4 miesięcy temu
Reply to  Ppp

wg mnie zyskiem jest wtedy gdy cena zakupionej nieruchomości wzrośnie.Dane o inflacji nie dotyczą nieruchomości.

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Jeśli to taki dobry intreres to bierzcie kredyt do granic zdolności…

Tomasz
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko jeżeli ktos może spłacić wcześniej to chyba lepiej. I zamiast 30 lat zrobić to w 5. A następnie przez te 25 np oszczędzać te pieniądze i inwestować lub kupić kolejna nieruchomość jeżeli kogoś stac na to. Bo przez 5 lat tych odsetek bankowi zapłacimy mniej.

Tomasz2
3 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

Pytanie co zrobisz z pieniędzmi którymi nienadpłacisz kredytu ? 🙂 Konsumpcja czy odokładanie ( o ile umiejetnie pokamy inflacje? ). Bo inaczej to odkładana kasa również traci na wartości.

Last edited 3 miesięcy temu by Tomasz2
Marek
3 miesięcy temu
Reply to  Tomasz2

Oczywiście konsumpcja. Każda inwestycja rodzi ryzyko, że zyski nie przebiją się przez inflację, a konsumpcja to najlepszy sposób indywidualnej ochrony przed inflacją. Oczywiście rozsądna, tzn. taka gdy kupujesz rzeczy, których potrzebujesz, a nie wydajesz środki po to, by się ich pozbyć.
Chociaż puste półki w latach 80/90 brały się nie tylko z niskiej podaży, ale przede wszystkim z tego, że w warunkach hiperinflacji ludzie kupowali cokolwiek, co można było ostać, bo było wiadomo, że za miesiąc ta rzecz będzie znacząco droższa. No ale to była hiperinflacja właśnie.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Marek

Konsumpcja lekiem na inflację? Bzdura. Gdyby tak było, to kupiłbym sobie trzy smartfony. Oczywiście są rzeczy „konsumpcyjne”, które można uznać za inwestycję, np. rzadki samochód. Ale to raczej wyjątki

ADAS
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Albo biorą i działają racjonalnie na podstawie liczb a nie emocji widać to jaskrawie na leasingach tam oprocz tego co wyzej dziala jeszcze optymalizacja podatkowa

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  ADAS

No może

Robert Sierant
4 miesięcy temu
Reply to  Kuba

zgadzam się, ekonomia/matematyka to jedno, ale są czynniki pozaekonomiczne i również dla niektórych są istotne

PawełS
4 miesięcy temu
Reply to  Kuba

I właśnie dlatego większość ludzi przez całe życie jest biedna – „może i matematycznie robię bez sensu, ale lepiej się z tym czuję” 😉 tak, bezpieczeństwo to szalenie ważna sprawa, aleje też można policzyć. A że większości się nie chce, to już inna bajka 😉

Kuba
4 miesięcy temu
Reply to  PawełS

Tyle że lepsze samopoczucie też przekłada się na wyniki finansowe, chociaż nie da się tego z góry obliczyć. Jak ktoś niżej słusznie zauważył – bez kredytu/z niższą ratą łatwiej jest zmienić zajęcie na lepiej płatne, podjąć bardziej ryzykowne decyzje przynoszące większy zysk, czy też po wcześniejszej spłacie zainwestować w kolejne aktywo/instrument.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Kuba

Bez kredytu łatwiej podejmuje się ryzyko życiowe i zawodowe, które potem może przynieść znacznie większe profity – to fakt

Jarek
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Również przychylam się do tego. Nie miałem kilka lat kredytu to i awansowałem w pracy, teraz mając na energię odnawialna kredyt, już tak pewnie się nie czuje. Jednak ten kredyt traktuje jako inwestycje w lepsze jutro 🙂. Niemniej jednak wysoka rata stresuje mnie trochę, czuje ze tej wolności już nie mam w 100%.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Fakt, czasem kredyt powoduje niepokój wewnętrzny. Ale można z tym walczyć…

Anna
3 miesięcy temu
Reply to  Kuba

Zgadzam się, że jest tu dużo czynników „pobocznych”, które trzeba uwzględnić – dla przykładu z mężem wychodzimy z założenia, że nadpłacając kredyt mamy positive reinforcment cycle tj. większy saving rate dzięki czemu szybciej nabywamy nowe aktywa etc. Także decyzję trzeba podjąć w kontekście.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Anna

Pełna zgoda, dla dwóch różnych osób z różnymi strategiami może być różna najlepsza opcja

Michal
2 miesięcy temu
Reply to  Anna

wlasnie to tez jest cos na co trzeba zwrocic uwage. Obecnie skorzytstalem z ustawowych wakacji i cala kase za rate (oraz kase ktora zwyczajowo co miesiac nadplacam) przelalem na oszczednosciowe i czeka do konca wakacji aby nadplacic. I az sie zaskoczylem ile odlozylem.

Pibloq
4 miesięcy temu
Reply to  Kuba

Popieram. Bez pętli bankowej żyje się spokojniej i podejmuje się bardziej odważne decyzje życiowe (np.dobrowolna decyzja o zmianie pracy). Żaden bank nie zlicytuje Ci chałupy…
Zważywszy, że nieruchomość będzie ubezpieczona, jedyne czego można się obawiać, to zniszczenia w skutek wojny. Chyba w każdym OWU jest wyłączenie na okoliczność wojny. Chociaż słyszałem, że są polisy, które pewien zakres zniszczeń wojennych obejmują…

Bogdanow
4 miesięcy temu
Reply to  Pibloq

To jest właśnie jeden z problemów z nieruchomościami – bardzo wrażliwe na wojny itp, a ryzyk nie da się ubezpieczyć.

Tomasz
4 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

Mam nietypowe pytanie. Mam nieruchomość na Ukrainie (hipotetycznie), która została zniszczona w wyniku „specjalnej operacji wojskowej”. Dostane odszkodowanie czy nie? W końcu jedna strona twierdzi, że to wojna nie jest… Analogicznie co by było w podobnej sytuacji ale nieruchomość w Polsce?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

W przypadku polis nie jest ważne jak coś się nazywa – jeśli to są działania wojenne i są objęte ubezpieczeniem, to będzie odszkodowanie. Jeśli wojna jest wyłączona – to nie będzie

Kuba
4 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Definicję ,,wojny” pewnie masz w OWU. Jeśli działania wypełnią definicję wojny – nie dostaniesz odszkodowania. Nieważne jak sobie ją nazwą strony.

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Kuba

A ja bym wolał wojnę jak stan wojny… bo jeszcze się okaże, że za wybuch tego silosa w Bejrucie na odszkodowanie się nie łąpie, bo tam były materiały wybuchowe przeznaczone dla wojny w Syrii.

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

(…)W końcu jedna strona twierdzi, że to wojna nie jest…(…)
II też jakoś nie twierdzi, żeby była…

Łukasz
3 miesięcy temu
Reply to  Kuba

W dzisiejszych czasach pod względem psychologicznym lepiej mieć nieruchomość na kredyt i gotówkę w walutach obcych czy też w złocie, niż spłacić ten kredyt. W razie jakiejś „przypadkowej” wojenki twoja nieruchomość może zostać zniszczona lub twoje miasto może zostać zajęte przez najeźdźcę – lepiej niech się wtedy martwi tym bank i ubezpieczyciel, a nie ty.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Ważny argument, zgadzam się z tym podejściem

Monika
3 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

No jednak nie @Łukasz. Bank będzie miał w dużym poważaniu, czy kredytowana nieruchomość została zniszczona, albo znajduje się na terenach okupowanych. I tak upomni się o swoje. A ubezpieczenia majątkowe strat poniesionych w wyniku działań wojennych nie obejmują.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Monika

No, ale wtedy można bankowi zająć tę hipotekę…

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Pod warunkiem, że coś na tej hipotece nie urośnie… i zaczną się cyrki w stylu uchwalania polskiej ustawy reprywatyzacyjnej. Zwracam uwagę, bo uchwalanie owej ustawy to raczej obrona dekretu Bieruta jak niepodległości.

Łukasz
3 miesięcy temu
Reply to  Monika

„I tak upomni się o swoje” – no to przecież niech się upomina – w sensie niech sobie bierze tę nieruchomość w tej sytuacji, zgodnie z hipoteką, droga wolna. W tym czasie zakładając, że będę nadal żył normalnie, a nie walczył z okupantem (w tej drugiej sytuacji będę miał zwyczajnie wywalone na coś takiego jak pieniądze) to pewnie będzie to w innym kraju i dobrze by było mieć za co żyć. I o to tutaj chodzi. A jeśli się hipotetyczna wojna skończy i będzie mi dane wrócić do kraju i kochany bank nadal będzie istniał to sobie wyjaśnimy co trzeba,… Czytaj więcej »

Tomasz
14 dni temu
Reply to  Łukasz

Obciążenie z tytułu spłaty kredytu hipotecznego nie obejmuje wyłącznie nieruchomości na którą kredyt udzielono. Masz oddać kasę. Odpowiadasz całym swym majątkiem. Takie czary.

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

A wiesz, że jak bomba trafi odpowiednią serwerownie w NBP to ta gotówka w walutach będzie niedostępna? Bo to była serwerownia odpowiedzialna za SWIFT…

ADAS
2 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Ma to sens no i jest kasiora na nowy rozruch interesu tylko czy czasem nie wyciagna lapy po te aktywa

Pawceluto
4 miesięcy temu

Owszem to prawda, ale inflacja nie utrzyma się na takim poziomie przez 30 lat. Gdyby tak było to przed 2030 mielibyśmy gwarantowaną III wojnę światową bo to co dla rynków rozwiniętych oznacza zaciskanie pasa, dla rynków wschodzących i biednych oznacza głód. Dodatkowo jak każdy wskaźnik także ten inflacyjny tworzy jedynie średnią z rynku. Przykładowo parę lat temu mieliśmy deflację, ale osoby kupujące mieszkania w Warszawie nie tylko nie płaciły z roku na rok coraz mniej, ale wręcz przeciwnie ceny ciągle rosły. Także dzisiaj pomimo że inflacja wystrzeliła część produktów np. elektronika użytkowa potrafi być tańsza niż rok temu i to… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Pawceluto

Tak, to będzie stały „wyścig” inflacji i oprocentowania. Bo jak inflacja niższa, to WIBOR (czy inny wskaźnik referencyjny) też. Z tego punktu widzenia mniejszym polem do „wyzysku” wydaje się być kredyt o zmiennym oprocentowaniu, niż o stałym – w którym zawsze jedna strona jest stratna dużo bardziej

Marek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tu jest jeszcze jedno błędne założenie- że to całe 868000 będzie do oddania dopiero za 30 lat. A to nie prawda, bo rata jest do opłacenia co miesiąc. Zatem tylko ostatnia rata straci w takim stopniu. Każda poprzednia coraz mniej…

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Marek

Tak, ale to chyba jest zaznaczone w tekście

Marek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Raczej nie jest, bo z obliczeń wynika, że inflacja 30 letnia „działa” na całą kwotę…

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Pawceluto

(…)Gdyby tak było to przed 2030 mielibyśmy gwarantowaną III wojnę światową bo to co dla rynków rozwiniętych oznacza zaciskanie pasa, dla rynków wschodzących i biednych oznacza głód.(…)
Jak będzie III WŚ to już nikt nie będzie zaciskał pasa tylko trząsł się ze strachu przed najazdem pospolitych bandytów… to będzie Mad Max.

Michal
2 miesięcy temu
Reply to  Pawceluto

Wlasnie na poczatku pandemii laptop chcialem kupic nie bylo wyboru, dzis kupilem w dobrej cenie laptopa z bardzo dobrymi paramterami taniej o jakies 2tys niz rok temu (5 vs 7tys)

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Michal

O, i dlatego właśnie inflacja GUS jest mniejsza, niż wzrost cen jedzenia w sklepach. Bo laptopy potaniały!

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Kontrofensywa FED’u na inflację też jakby utknęła… https://www.bankier.pl/wiadomosc/Ceny-ropy-w-USA-mocno-rosna-przed-decyzja-OPEC-i-po-decyzji-G7-i-Gazpromu-8400534.html A całą obniżkę poziomów wydobycia firmowałą Arabia Saudyjska co jest dla nas podwójnie niefortymne: – AS to kluczowy sojusznik USA w świecie arabskim… czyli odstawili im to co nam Orban* – widać nie mają żadnej strategicznej wizji w stosunku polskiego rynku, w szczególności tej rafinerii * Morawiecki już skamle o współpracę z Orbanem… https://wiadomosci.wp.pl/morawiecki-chce-z-orbanem-jeszcze-dobrze-z-moskwy-nie-wrocil-6808891095140864a A o to jest dużo grożniejsze niż ostatnie antyukraińskie protesty w Czechach i Niemczech, bo najbrutalniejsza prawda jest lepsza** niż fikołki, że np. przepustowość polskiego systemu logistycznego wyssał węgiel. ** Jak już ma być zdrada to niech będzie… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  jsc

Tak to jest umawiać się z Arabami…

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Przynajmniej to nie Persowie… Ajjatollahami brzydzimy się jeszcze bardziej od Cyryli… za przewodem Trumpa zerwaliśmy negocjacje na dostawy ropy. Swoją drogą… ropa jest w takich miejscach, że nie nałożyliśmy na nich sankcji tylko dlatego, że tamtejszej rezimy nie przekroczyły progu przysłowiowej Buczy. Saudowie nie przekroczyli go nawet mordując dziennikarza w konsulacie.

Konstantyna
4 miesięcy temu

Słusznie pani prawniczka zauważa, że taka suma odsetek jest ogromna. Proponują więc, by spłaciła kredyt w ciągu jednego roku, wtedy odsetki wyniosą „zaledwie” 9% od kwoty zadłużenia.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Konstantyna

Przecież nie po to się pożycza, żeby od razu oddawać 🙂

Robert Sierant
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

niby nie, ale czasem się to zdarza, przyczyny są różne i wtedy ekonomia nie ma znaczenia, bo niektórzy zwyczajnie nie chcą być nikomu (zwłaszcza bankowi) cokolwiek dłużni

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

To prawda. wtedy to już nie jest kwestia opłacalności, tylko zdrowia psychicznego

Piotr Węglarz
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Z prawnikami nie do końca wiadomo.
Oni są raczej ekonomicznymi analfabetami…..chociaż zdarzają się wyjątki.

Aga
4 miesięcy temu
Reply to  Piotr Węglarz

Nie spotkałam jeszcze prawnika (z uprawnieniami, po aplikacji), który byłby ekonomicznym analfabetą.

Aleks
4 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

che che – akurat sama ekonomia nie jest az tak nauka scisla jakby sie wydawalo – w koncu wiekszosc medialnych ekonomistow w Polsce to sa PRAWNICY, w samej RPP tez sporo ich bylo (nie wypowiadam sie za tych po KUL-u i innych uczelniach typu Uniw. Kard.Wysz.),a przypomne, ze np. prezesem NBP dlugo byla H.G.-W., ktora byla prawnikiem z wyksztalcenia. I Pani H.G.-W.byla lepszym prezesem NBP niz obecny z wyksztalcenia ekonomista Glapiński.

ADAS
2 miesięcy temu
Reply to  Aleks

To on ma jakieś wykształcenie raczej kupił na karcelaku lewe kwity

Jakub
21 dni temu
Reply to  ADAS

Gdzie na Kercelaku się kupuje? W niedzielę na rogu przy światłach?

Marek
4 miesięcy temu
Reply to  Konstantyna

Bo ta Pani może zna się na prawie, ale na matematyce to chyba nie. Ma za wąskie horyzonty. I potem tacy ludzie są niby elitą… Żenada.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Marek

To jest właśnie ten dylemat: czy każdy powinien doskonale znać się na swojej wąskiej dziedzinie, a o innych rzeczach nie mieć pojęcia, czy też trzeba kształcić ludzi renesansu

Aga
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale kto powiedział, że pani prawniczka „nie ma pojęcia”? Pani prawniczka robi to, co powinna – szuka dziury w całym, żeby coś dla siebie ugrać. Różne już rzeczy przechodziły w sądach. Szczególnie, że nie znamy treśći pozwu i zarzutów.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Aga

Tego pozwu jeszcze chyba nie ma, są przemyślenia 🙂

Marek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Chyba znać się na swojej, a o innych mieć jako takie pojęcie. Życie nie ogranicza się do działalności zawodowej.

Adzik
4 miesięcy temu
Reply to  Marek

Ta Pani liczy że trafi na jeszcze mniej kompetentny sąd lub już są w zmowie jak okraść bank (bez napadu 😉

Stefan
4 miesięcy temu

Co do nadpłacania kredytu i czy warto czy nie warto – istotny jest wg mnie jeszcze jeden czynnik, który jest w różnych publikacjach permanentnie pomijany: jeśli planuję nadpłacić to znaczy, że mam nadwyżki gotówki, i przy obliczaniu czy warto nadpłacać czy też nie ważne jest jak mogę inaczej te nadwyżki zagospodarować – nie opłaca mi się nadpłacać jeśli mam inny pomysł, jak zagospodarować nadwyżki na procent wyższy niż kredyt, a to wcale nie jest takie proste, zakładając „rozsądny” poziom ryzyka, który dla każdego jest inny. Jeśli $$ mają leżeć na koncie i tracić 15% rocznie, to lepiej nadpłacić kredyt oprocentowany… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Stefan

Pełna zgoda. Ja tak mam. Mógłbym spłacić kredyt, ale jeśli oprocentowanie pieniędzy na obligacjach jest wyższe, niż oprocentowanie kredytu – to się nie opłaca

Stefan
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dzięki za potwierdzenie i potwierdzam 🙂 a mamy obligacje oprocentowane wyżej niż średnie oprocentowanie kredytów hipotecznych ?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Stefan

4-letnie, 10-letnie, 6-letnie dla 500+ i 12-letnie dla 500+. W pierwszym roku oprocentowanie 5-6% (minus Belka), więc tu ochrona nie działa, ale od drugiego roku oprocentowanie wynosi tyle, co inflacja w poprzednim roku plus marża (do 2%). Do tego dochodzi kapitalizacja odsetek (przy wysokim oprocentowaniu – mocno podbija końcową rentowność). Moje obligacje obecnie mają 10-10,5%, ale niektórzy mieli więcej szczęścia i im się zrolowało na oprocentowaniu rzędu 15-16%.

Hieronim
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Redaktorze, już się o to tutaj trochę przekomarzaliśmy. Ten model biznesowy jest całkowicie ok, ale pod warunkiem, że te odsetki zostaną w całości wypłacone zgodnie z umową. A co Pan Redaktor powie, jeśli rząd PiS wprowadzi jakiś ekstra podatek Belka+. Że nie może objąć inwestycji w toku? Panie Macieju, proszę potrzymać mi piwo…

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

No tak, oczywiście jest ryzyko, że nierynkowe oprocentowanie w końcu zostanie skasowane. Ale właśnie dlatego udział obligacji skarbowych w moim prywatnym portfelu nie przekracza 15-20%, choć na logikę (gdyby brać stosunek ryzyka do zysku) powinien wynosić 100%

Tomasz
4 miesięcy temu
Reply to  Stefan

Chciałem to samo napisać. Nie nadpłacam jak potrafię zainwestować pieniądze na ponad te przykładowe 9%. Ja nie potrafię więc nadpłacam szczególnie że dla mnie istotny jest jeszcze wymieniony przez innego komentującego czynnik psychologiczny (chce mieć kredyt z głowy i nie mogę znieść myśli, że około 85% mojej raty to odsetki).

Andrzej
4 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Mam absolutnie to samo, siadło mi na głowie, że 85% raty to odsetki i zawziąłem się, żeby jeden (z trzech) kredytów spłacić. Nie mam innego pomysłu na inwestycje (bezpieczne).

Marcin
3 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Czynnik psychologiczny jest bardzo ważny i też o tym myślę… ale wszyscy biorąc kredyt zdają sobie sprawę z tego że oddadzą spoooro więcej, więc na starcie już tą informacje mamy . Za kredyt kupujemy przeważnie nieruchomość która jest nam potrzebna tu i teraz, a nie na emeryturze … potrzebna jest teraz żeby mieć przestrzeń życiowa, żeby dzieci miały gdzie biegać z psem i żeby miały np. osobne pokoje itp. I to właśnie za ten komfort płacimy odsetki , moim zdaniem nie ma co zamartwiać się szybszym spłaceniem tylko korzystać z życia… oczywiście jest stać nas na spłatę rat w tym… Czytaj więcej »

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Marcin

(…)Czynnik psychologiczny jest bardzo ważny i też o tym myślę…(…)
A ja bym powiedział, że kluczowy… jestem pewien, że potrafi wywrócić analizę techniczną, a nawet fundamentalną.

Paweł
4 miesięcy temu
Reply to  Stefan

Dokładnie. Jeśli ktoś co miesiąc ma nadwyżkę np. 1000 zł, to co ma z nią zrobić? Nie ma obecnie nic bezpiecznego co daje od razu 12% zysku (bo trzeba uwzględnić podatek Belki), więc jednak wychodzi matematycznie i ekonomicznie, że nadpłacenie kredytu jest najlepsze. Nie nadpłacając traci więcej na lokatach (6-7% minus Belka). No chyba, że wiadomo że tak wysoka inflacja będzie klika lat i non stop kupuje obligacje „antyinflacyjne” – ale kto to wie, ryzyko jest większe…

Jacek
4 miesięcy temu

Jeśli kwotę, którą mógłbym przeznaczyć na nadpłatę daje się lepiej zainwestować, to wybór jest oczywisty. Gdyby jednak nie było żadnej sensownej oferty na wolną gotówkę i zżerała ją tylko inflacja, to wolałbym nadpłacić, żeby zredukować skalę podwyżki raty.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Zgoda, to m.in. kwestia możliwości zainwestowania tych pieniędzy

Andrzej
4 miesięcy temu

Ciekawy wątek. Oczywiście założenia stałej inflacji (i oprocentowania kredytu) przez 30 lat są nierealne. Ale co do zasady – TAK. Spłacimy 868 tys. zł, z których 566 to kapitał a 302 odsetki. Urealniając zapłacone raty (15% p/a podzielone na 12 – inflacja stała co miesiąc) do cen z momentu startu – łącznie zapłacone 189 tys. zł. W dodatku cena nabytej za tę krwawicę nieruchomości wzrośnie (bo nigdzie nigdy nie było inaczej w dłuższym terminie; przyjmuję 4% w stosunku rocznym) i przy tak skrajnych założeniach jej wartość wyniesie 994 tys. zł. Czyli za realnych 189 tys. kupujemy coś co na końcu… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Andrzej

Ma Pan oczywiście rację, obecna sytuacja jest raczej odchyleniem od normy, niż normą. Banki nie udzielałyby kredytów, gdyby miały gwarancję ujemnej realnej stopy procentowej przez wiele lat. Bardzo mi się podobają końcowe wnioski. Zastosować!

Michal
4 miesięcy temu

Moim zdaniem artykul jest strasznie uproszczony… Po pierwsze inflacja inflacji nie rowna w koszyku CPI w Polsce okolo polowy to zywnosc i energia. Jezeli zarabiamy powyzej sredniej a tacy maja kredyty to nasza inflacja moze byc zupelnie inna pewnie raczej nizsza wiec porownywanie koszty kredytu do ogolnej inflacji jest bez sensu. Zgadzam sie ze trzeba patrzec na stope realna ktora jest ciagle bardzo niska i ujemna ale pytanie jak my ten zarobek zainwestujemy. Znajomy na

Tomasz
4 miesięcy temu

Trzeba uwzględnić jaki jest wzrost płacy kredytobiorcy. Inflacja nie oznacza automatycznych podwyżek. W niektórych branżach, firmach albo lokalizacjach płace nie nadążają. Jeżeli płaca rośnie proporcjonalnie do inflacji – tylko brać kredyty!

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Pełna zgoda

SZYMON
4 miesięcy temu

Autor robi bzdurne założenia, jakoby tylko inflacja i oprocentowanie się liczyły, w ogóle nie uwzględniając, że wynagrodzenia mocno rosną tylko w statystykach GUSu.
Gdy rata wzrasta dwukrotnie, to problem jest tu i teraz, a nie za 20 lat, kiedy wartość tej kasy będzie niższa.

Innymi słowy parę truizmów podlanych odklejeniem od rzeczywistości

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  SZYMON

Nie zgodzę się, w tekście jest akcent na to, że sytuacja kredytobiorców jest trudna ze względu na szybki wzrost rat bez wzrostu wynagrodzeń.

Dominik
4 miesięcy temu

Wszystko pięknie, pod warunkiem że wynagrodzenia rosną razem z inflacją. Ciekaw jestem ile jest osób którym faktycznie uda się taka sztuka i to w każdym kolejnym roku spłacanego kredytu.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Dominik

Tak, to jest rzeczywiście ważne założenie. Bo sytuacja, w której mamy coraz mniej realnie warte zobowiązania, ale finansujemy je jeszcze bardziej coraz mniej wartym wynagrodzeniem – jest mimo wszystko niewesoła

Andrzej
4 miesięcy temu
Reply to  Dominik

I, że za 30 lat zdolność zarobkowania dzisiejszego trzydziestolatka będzie realnie taka sama jak dziś.

PRZEMO
4 miesięcy temu

Patrac pod katem aktywa ktore kupujemy – nieruchomosci, kojace jest jak dla mnie ze jezeli bierzemy od banku x, splacamy 2x, ale nieruchomosc jest warta 3x to ile tych rat bysmy nie placili o ile mamy plynnosc to jestesmy na plus.Duzo odsetek placimy ale mamy aktywo ktore jak dodamy te odsetki nie wychodzimy startni. Inna rzecz postawmy sie z drugiej strony masz 300k, pozyczylbys go komus na 30 lat na marze 2+wibor, moze tak moze nie, ale gdyby to bylaby stawka stala np. 2 procent to pozyczylbys ? Faktycznie poki inflacja>wibor plus marza to kredyt dewaluuje sie(raty mniej warte, aktywo… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  PRZEMO

Oczywiście, to też warto brać pod uwagę: że kupujemy aktywo, które być może przez te 30 lat zyska na wartości

Mara
4 miesięcy temu
Reply to  PRZEMO

Jeśli tak jak banki miałabym możliwość pożyczyć komuś 300k mając faktycznie np. tylko 50k, a resztę wykreowując, to te 2% stałego oprocentowania nie brzmi źle, nie mówiąc już o oprocentowaniu 2%+wibor 🙂

kowal
3 miesięcy temu
Reply to  Mara

oooooo, rezerwa częściowa 😀

Ola
4 miesięcy temu

To w takim razie nadpłacać czy nie nadpłacać? Bo już sama nie wiem. Generalnie w planach mam nadpłacanie kredytu, aby go troszkę szybciej spłacić.

Aga
4 miesięcy temu
Reply to  Ola

Jeżeli to dom, w którym mieszkasz – myślę, że warto trzymać sie planów i nadpłacać 🙂 (oczywiście tylko pod warunkiem, że pomimo nadpłaty, poduszka finansowa pozosaje nienaruszona).

Robert
4 miesięcy temu

Brakuje czynnika ekonomicznego używanego w krajach UE, jesteśmy w Unii? Powinniśmy się do nich porównywać?

Krzysztof
4 miesięcy temu

Do tematu nie zaprzęgnięto matematyki, bo ta jest akurat w każdym harmonogramie spłat uwzględniającym wartości nominalne. W artykule zaprzęgnięto procesy zachodzące w ekonomii. Gdyby harmonogram uwzględniał inflację i każda rata byłaby zdyskontowana, to wynik mógłby niejednego zadziwić. I to nie tylko teraz. W przypadku poprzednich poziomów oprocentowania także. Zazwyczaj okazuje się, że oddajemy to co pożyczyliśmy. Warunkiem koniecznym natomiast jest to, że nasze zarobki idą za inflacją. A to już takie oczywiste nie jest. Najlepszym przykładem tego mechanizmu była hiperinflacja na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Wygrali Ci co mieli kredyty. Spłacali je z jednej, dwóch pensji. Ale wtedy gospodarka… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

W sumie racja, matematyka „siedzi” w mechanizmie naliczania rat, tutaj raczej bardziej o procesy ekonomiczne sprawy się „rozchodzą”

Andrzej
4 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

Te kredyty spłacone jedną wypłatą były indeksowane stałą stopą procentową, więc jest to sytuacja nieprzystawalna dla 90% posiadaczy obecnych kredytów hipotecznych.

Łukasz
4 miesięcy temu

hmm, tutaj jeszcze wchodzą inne czynniki, takie jak zaufanie do instytucji bankowych oraz do Państwa, które obecnie jest na bardzo niskim poziomie. W Polsce mamy jedne z najwyższych kosztów obsługi kredytów i bankowości, najgorsze warunki kredytów jeśli chodzi o sytuacje krytyczne (na przykład nie stać mnie na mieszkanie i raty, bank licytuje mieszkanie a ja nadal spłacam kredyt – gdzie w USA mieszkanie przechodzi na własność banku i jak mieszkanie ma mniejszą wartość na rynku niż wartość kredytu do spłaty to jest to strata banku. U nas banki praktycznie nie ponoszą żadnego ryzyka). Inna rzeczy, jeżeli teraz muszę płacić 4000zł… Czytaj więcej »

McGregor
4 miesięcy temu

Wyzysk? Nie jestem obrońcą banksterów, kto się orientuje w temacie, to wie jak banki funkcjonują. Ale śmieszy mnie takie podejście. Trzeba było uzbierać te 300k i nie chodzić do banku po kasę.. proszę sobie zadać pytanie kto podnosi stopy procentowe.. bo chyba nie robią tego banki.. Już widzę jak ktoś podekscytowany zakupem nieruchomości czyta dokładnie umowę kredytową i jej załączniki (podejrzewam że 80% tego nie robi, a z tych 20% co czyta, to połowa nie rozumie tego co czyta). Tu chodzi o to, kto kogo bardziej wy…ma, więc trzeba do banków podchodzić umiejętnie, żeby być z tyłu..

McGregor
4 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

Dokładnie

Mariusz 74
4 miesięcy temu

Chciałem dodać tylko, że pieniądze na udzielony kredyt są wykreowane przez system bez pokrycia i nikogo nie kosztują – jedynie osobę spłacającą …

Adam
4 miesięcy temu

Wbrew pozorom kredyt hipoteczny TO NAJLEPSZA INWESTYCJA !!!
I co ciekawe, nie niesie w sobie żadnego RYZYKA…
Wiem, bo ponad 30 lat pracuję w bankowości.. w IT
Historia mojego kredytu:
W 2001 roku kupiłem na kredyt 2-poziomowy apartament…
100m^2 , 4 pokoje, 2 łazienki, duża kuchnia, 2 przedpokoje, schody… rozkład idealny !!!
Pierwotna kwota kredytu = 120.000 PLN
Dwadzieścia lat temu ta kwota zwalała z nóg… Ludzie zarabiali wtedy po 800 złotych…
Dzisiaj moje mieszkanie warte jest ponad PÓŁ MILIONA ZŁOTYCH !!!
A jego cena wciąż rośnie… powoli, ale rośnie !!!

Konstantyna
4 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

Mam wrażenie, że ten post o stumetrowym apartamencie co jakiś czas pojawia się tutaj.

Aleks
4 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

bo ten apartament to raczej mieszkanie z plyty, na 4tym pietrze bez dzwigu osobowego, z oddzielna kuchnia, bez miejsca postojowego/garazu

Adam
4 miesięcy temu
Reply to  Aleks

[CENZURA-trolling]

Tomasz
4 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

Ten Adam to troll. Nie warto sie wdawać w dyskusję. Podobne komentarze (z drobnymi róznicami, że historia tego gościa sie nie klei) pod różnymi artykułami. Olać, zapomnieć.

Adam
4 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

Mieszkasz w złej okolicy !!!
Drogo kupić…
Tanio sprzedać…
I źle się ożenić…
TO POTRAFI KAŻDY IDIOTA !!!
Jak rozumiem… Czy Ty tak masz ?
Pracuję w IT bankowości od ponad 30 lat…
Od ponad 2 lat zdalnie !!!
Na moim osiedlu mieszka najwięcej pilotów F-16 na 1km^2 w Polsce !!!
A na Twoim osiedlu kto mieszka ?
Zapewne jakieś korpoludki … z kredytem w CHF !!!
I biegają po piętrach z otwartym laptopem… że niby pracują… i spieszą się na spotkanie statusowe…
skąd ja to znam…

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Adam

Proszę iść do psychologa, swoje kompleksy można leczyć inaczej, niż na forum publicznym 🙂

Grzegorz
4 miesięcy temu
Reply to  Adam

Inwestycja? Rozumiem, że nie straciło na wartości, ale czy po sprzedaży takiego apartamentu będę mógł kupić dwa inne?
Poza incydentalnymi przypadkami (gdzie wartość nieruchomości rośnie powyżej średniej rynkowej) to kiepska inwestycja.
Ten 100m2 można przeliczyć na samochody, hamburgery i inne podobne rzeczy by określić czy się „opłacało”.

Maggi
4 miesięcy temu

To ja się jeszcze dopytam czy w takim razie korzystać z wakacji kredytowych jeśli „zachwalane” były (szczególnie osobom z płynnością finansową) jako sposób na pozyskiwanie gotówki do szybszego nadpłacenia tegoż samego kredytu (tak wynikało z artykułu)?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Maggi

Wakacje kredytowe warto brać jeśli: a) nadpłaca się nimi kredyt hipoteczny, b) nadpłaca się nimi inny kredyt, c) zainwestuje się gdzieś pieniądze na procent wyższy, niż wynosi oprocentowanie kredytu. Każde rozwiązanie jest dobre

Maggi
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dziękuję Maciej 🙂 to wszystko wiem ale w tym artykule jest teza że teraz nie opłaca się nadpłacać kredyty hipoteczne więc czy cała operacja, która wydłuża okres spłaty w czasie o 8 miesięcy, ma sens … hmm tak właśnie się zastanawiam…
Czy ktoś z tu obecnych już zawnioskował o te wakacje?

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Maggi

Można dopiero od jutra 🙂
To jest piękno ekonomii, że do każdej teorii można dopasować argumenty, które będą się broniły 😉

Piotr
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Rozważam jedynie opcję a) na koniec 4 miesięcznych wakacji. Biorąc pod uwagę tezę o nieopłacalności nadpłaty przy inflacji większej niż oprocentowanie – czy jest dzisiaj sens, aby brać wakacje kredytowe pod kątem opcji a) ?

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Dostać darmowy pieniądz bez oprocentowania zawsze się opłaca

Daniel
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

można też walczyć z inflacją w PL i wydać wakacje kredytowe na wakacjach za granicą. Pieniądz znika z obiegu w PL? Znika 😉

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Daniel

Niepatriotyczne, ale antyinflacyjne 🙂

Grzegorz
4 miesięcy temu

Czy za 20 lat będę miał pracę? Czy będę zdrowy? Czy będzie pokój i radość na świecie?
Czy wręcz przeciwnie? Mieszkanie należy do banku dopóki nie jest spłacone. Ryzyko też kosztuje i czasami warto za pieniądze je obniżać.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Grzegorz

Jedna poprawka: mieszkanie nie należy do banku, jest tylko przedmiotem zastawu 🙂

Grzegorz
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Zgodzę się. Aczkolwiek gdy przyjdzie sytuacja trudna to bank nie będzie miał litości.

Grzegorz
4 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

Miałem na mysli, że warto szybciej spłacać. A nie czekać bo kto wie, co ze mną będzie za 10 lat a nie chciałbym zostawiać np. rodziny na niełasce banku.

Adam
4 miesięcy temu
Reply to  Grzegorz

Grzegorz… Więcej wiary w siebie
Ja pracuję od ponad 30 lat…
Moja branża to IT… bankowość…
Jestem „banksterem”,,, ale uczciwym (sic!)
Pracowałem dla wielu Banków…
Ostatnio dla mBanku na m
Pracuję zdalnie… z domu… mieszkam w 2-poziomowym apartamencie
Mogę tak pracować jeszcze ze 20 lat…
Firma wymienia mi laptopa co 3 lata… laptopy z najwyższej półki biznesowej… wersja dla developera !!!
Firma wymienia mi telefon co 2 lata…
Obecnie Samsung S21 … WSZYSTKO ZA DARMO !!!
Tak się bawimy w IT !!!
A teraz możesz zazdrościć…

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Adam

Proszę iść do psychologa, takie kompleksy można leczyć inaczej, niż na forum publicznym 🙂

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu