8 listopada 2024

Marża odsetkowa w bankach szybuje. „Mamy nadpłynność” – mówią bankowcy. Kiedy wzrośnie im apetyt na nasze depozyty? Czekanie na boom

Marża odsetkowa w bankach szybuje. „Mamy nadpłynność” – mówią bankowcy. Kiedy wzrośnie im apetyt na nasze depozyty? Czekanie na boom
Współautor: Maciej Samcik

Marża odsetkowa w bankach – czyli różnica między oprocentowaniem depozytów oraz kredytów – rośnie z kwartału na kwartał. Kiedy przestanie rosnąć? Spadek stóp procentowych może być do tego pretekstem, ale żeby banki lepiej płaciły nam za depozyty potrzebny jest także drugi element – odrodzenie kredytów, które zwiększy zapotrzebowanie banków na nasze pieniądze. „Na razie jesteśmy nadpłynni. Mamy dużo depozytów, bardzo niskie koszty ryzyka kredytowego i z utęsknieniem czekamy na boom kredytowy” – mówi Przemysław Gdański, prezes BNP Paribas Bank Polska

BNP Paribas Bank Polska to spółka-córka francuskiego giganta bankowego, największej grupy bankowej w Unii Europejskiej. Nad Wisłą bank jest szóstym co do wielkości pod względem aktywów, ale szybko rośnie. Właśnie podał, że po trzech kwartałach 2024 r. jego zysk netto wynosi już 1,85 mld zł.  W samym tylko trzecim kwartale miał 636 mln zł czystego zarobku. Krociowe zyski nie są cechą tylko tego banku, wczoraj pisaliśmy w „Subiektywnie o Finansach” o sięgających w sumie 11,7 mld zł łącznych zyskach dwóch kontrolowanych przez państwo banków – PKO BP oraz Banku Pekao.

Zobacz również:

Marża odsetkowa banków szybuje. Jak długo jeszcze?

We wszystkich przypadkach przyczyna wysokich zysków jest ta sama – banki wyciskają, ile się da z wysokich stóp procentowych. W rachunku wyników finansowych BNP Paribas Bank Polska widać, że wynik odsetkowy poprawił się aż o 10% w porównaniu z trzema kwartałami zeszłego roku – wyniósł 4,2 mld zł (w zeszłym roku o tej porze było 3,8 mld zł). Dochód z opłat i prowizji też był ciut lepszy (933 mln zł, wzrost o 13 mln zł), a koszty działania bank trzyma w ryzach (wzrosły o 250 mln zł w porównaniu z zeszłym rokiem).

A że koszty ryzyka ma najniższe na rynku (odsetek nie spłacanych w terminie kredytów z trzymiesięcznym opóźnieniem to tylko 3,5%), to zysk netto jest wyższy o 450 mln zł, niż rok wcześniej. Mniej więcej o tyle wyższy, o ile wzrósł zysk odsetkowy (przypomnijmy, plus 400 mln zł). Marża odsetkowa w BNP Paribas Bank Polska wynosi już 3,95%, czyli niemal tyle, ile w największych bankach (np. Banku Pekao), choć skala działalności „zielonego” banku jest znacznie mniejsza, niż „Żubra”).

Dziś spojrzałem, jakie oprocentowanie za moje pieniądze oferuje bank, w którym mam konto. To mniej więcej 4,4-4,5%, więc istotnie poniżej stawek referencyjnych – niezależnie od tego, czy spojrzymy na WIBOR (w wersji 3M wynosi 5,85%) czy na WIRON (5,02%). I nic dziwnego – banki są nadpłynne, nie mając co zrobić z nadmiarem pieniędzy lokuje je w rządowych obligacjach.

Prezes BNP Paribas w Polsce Przemysław Gdański powiedział otwarcie, że jego bank ma tak dobrą sytuację płynnościową i kapitałową, że nie będzie walczył na śmierć i życie o udziały rynkowe (w rynku depozytów ma ok. 5%). „Nie martwi nas spadek udziału w rynku depozytowym” – mówi prezes. Podobnie zresztą na rynku kredytowym: BNP Paribas był jednym z nielicznych banków, które w ogóle zamknęły możliwość udzielania kredytów hipotecznych osobom nie będącym jego klientami. Teraz wrócił na rynek, ale – jak mówi szef banku – jest to powrót „wstrzemięźliwy”.

Marża odsetkowa banków szybuje. Jak długo jeszcze? Przedstawiciele BNP Paribas komentują
Marża odsetkowa banków szybuje. Jak długo jeszcze? Przedstawiciele BNP Paribas komentują

Wysoko oprocentowane lokaty? Tylko dla wybranych. Na razie

Dla banków wybór jest prosty: jeśli chcą optymalizować zyski, to nie ma sensu walczyć procentami o każdego klienta. Dlatego banki oferują atrakcyjne oprocentowanie głównie nowym klientom. Takim, którym przy okazji atrakcyjnej lokaty można zaoferować inne produkty. Na lepsze oprocentowanie może liczyć klient zamożny lub taki, co do którego bank ma nadzieję, że zwiększy jego transakcyjność (to ile transakcji klient wykonuje w banku).

Nie inaczej jest w BNP Paribas. By zachęcić nowych klientów, bank oferuje im aż 8% na koncie lokacyjnym – ale tylko do 25 000 zł i maksymalnie przez pół roku. Klient może zasłużyć na promocję, gdy spełni warunek aktywności, a do promocji można zapisać się tylko w oddziale banku (w BNP Paribas doszli do wniosku, że lojalność klienta buduje się poprzez jego obsługę także w fizycznych oddziałach, a nie tylko online).

Jednocześnie w banku trwa intensywne „czyszczenie” bez nieaktywnych klientów. Prezes Gdański mówi, że bankowi nie przeszkadza, jeśli w skutek tych porządków całkowita liczba klientów spadnie (teraz wynosi ponad 4,1 mln). Wygaszanie relacji z nieaktywnymi klientami ma dać większe możliwości skupienia się na lepszym czytaniu potrzeb tych aktywnych.

Bankowi najbardziej podobają się klienci – tu prezes Gdański nie owijał w bawełnę – którzy z lokat przekierowują swoje oszczędności na inwestycje. Takich klientów jest sporo i inwestują głównie w rynek długu – przy pomocy funduszy inwestycyjnych, które ostatnio osiągają lepsze wyniki niż to, co można uzyskać na depozycie. A bank zarabia na prowizjach, więc wszyscy są zadowoleni. W ciągu zaledwie roku aktywa klientów BNP Paribas przekierowanych na inwestycje wzrosły z 13 mld zł do 18,7 mld zł.  To sporo, bo w depozytach klientów bank ma 122 mld zł.

Oczywiście, eldorado banków kiedyś się skończy – według prognoz ekonomistów Rada Polityki Pieniężnej zapewne zacznie obcinać stopy procentowe w przyszłym roku (główny analityk BNP Paribas Michał Dybuła uważa, że niewykluczone, iż stanie się to już na początku roku). Banki będą musiały obciąć oprocentowanie kredytów – bo wraz ze stopami NBP spadnie stawka referencyjna dla kredytów, a oprocentowania depozytów, już teraz niezbyt wysokiego, przesadnie ściąć się nie da.

Czy to oznacza, że bankom spadnie marża odsetkowa? Prezes Przemysław Gdański powiedział, że BNP Paribas „ma ambicję utrzymania marży na obecnym poziomie”, ale dodaje, że nie będzie to łatwe i w dużej mierze zależy od tego czy przyspieszy akcja kredytowa. Jeśli przyspieszy – i bank będzie więcej zarabiał na kredytach (zamiast trzymać pieniądze w obligacjach lub w kasie NBP), to to może się udać.

Boom kredytowy może być też tym czynnikiem, który sprawi, że banki będą chciały nieco lepiej płacić za depozyty. BNP Paribas ma ok. 89 mld zł portfela kredytowego i 122 mld zł depozytów. To ogromna nadpłynność. Z kolei własnego kapitały bank ma 15 mld zł, co oznacza, że pozostaje mu aż 5 pkt. proc. buforu kapitałowego powyżej wymogów Komisji Nadzoru Finansowego. „Z wszystkich rzeczy, o których moglibyśmy marzyć, brakuje nam tylko boomu kredytowego” – odpowiedział szef finansów BNP Paribas na pytanie „Subiektywnie o Finansach” o to, czy bank jest przygotowany do wzrostu popytu na kredyty.

Zobacz też rozmowę z głównym ekonomistą BNP Paribas Bank Polska:

Boom kredytowy, czyli nadzieja dla banków i klientów (depozytowych)

Tyle, że nie ma pewności czy ten boom kredytowy nadejdzie. Nadzieja oczywiście jest – w przyszłym roku czeka nas przyspieszenie napływu pieniędzy unijnych, zarówno z budżetu Unii Europejskiej, jak i z Krajowego Planu Odbudowy. To zaś powinno pobudzić gospodarkę, a wraz z nią – popyt na kredyt. Główny ekonomista BNP Paribas Michał Dybuła mówi, że takich pieniędzy z Unii Europejskiej, jakie „przyjadą” w przyszłym roku, Polska jeszcze nie widziała. Mówimy o 20 mld euro, podczas gdy średni roczny napływ do tej pory nie przekraczał 11 mld euro.

Polski sektor bankowy – w większości dobrze dokapitalizowany i nadpłynny – wygląda tego boomu kredytowego jak kania dżdżu. Przy wysokich kapitałach, istotnej nadpłynności i niskich kosztach ryzyka (czytaj – małych na razie odpisach na niespłacane kredyty) , popyt na kredyt jest – jak twierdzi wiceprezes i dyrektor finansowy banku Piotr Konieczny – tak naprawdę jedynym brakującym elementem silniejszego wzrostu biznesu banku.

Ten popyt jest również brakującym elementem do atrakcyjniejszych promocji depozytowych – jeśli akcja kredytowa przyspieszy, to nadpłynność banków się zmniejszy i będą one bardziej skłonne do oferowania lepszych warunków depozytów czy lokat. Niższe stopy procentowe powinny – razem z pieniędzmi unijnymi – wygenerować duży wzrost popytu na kredyt (zarówno inwestycyjny, jak i hipoteczny i konsumpcyjny).

Bankowcy cieszą się, że wygasa problem kredytów frankowych Jak odnotowuje prezes Gdański „to nie koniec frankowej sagi”, ale pozytywem jest wolniejszy przyrost nowych pozwów (do sądów wpływa ich mniej, niż ugód, które bank podpisuje z klientami), negatywem – rosnący udział pozwów związanych z kredytami już spłaconymi (na 6500 spraw w sądach 1200 dotyczy kredytów już zakończonych). A tych klientów raczej nie zwabi ugoda. Na razie – jak podsumował prezes – problem frankowy kosztował BNP Paribas „drobne” 4,5 mld zł.

Potencjalnie istotniejszym problemem niż franki są pozwy klientów kwestionujące legalność wskaźnika WIBOR. Tu jednak BNP Paribas jest ostrożnie optymistyczny. O ile w przypadku kredytów frankowych polski system frankowy raczej nie miał sojuszników – nawet polski rząd wystąpił przed TSUE przeciw bankom, o tyle w przypadku WIBOR sytuacja wydaje się być zgoła odwrotna.

Banki nie tylko dostały wsparcie od rządu, ale, jak powiedział prezes Gdański, również parę krajów unijnych obawia się, że zakwestionowanie WIBOR-u mogłoby doprowadzić do podważania innych stawek referencyjnych – i zdestabilizować ich systemy bankowe. To zaś może być argumentem dla TSUE, by w tej sprawie nie stawać bezwzględnie po stronie konsumenckich prawników uważających, że WIBOR był manipulowany, a klienci nie byli właściwie poinformowani  o tym jak on działa.

Czytaj też: Wielka dziura w państwowym budżecie – populistyczne rozrzucanie pieniędzy czy rewolucja dla inwestycji? Rozmowa z ekonomistą Michałem Dybułą

———————–

PodcastPOSŁUCHAJ TEŻ PODCASTU: Dlaczego po kiepskim 2023 r. polska gospodarka tak anemicznie zbiera się do szybszego wzrostu? Kiedy uruchomi się silnik inwestycji? Dlaczego słabnie silnik konsumpcji? Czego obawia się polski konsument? Dlaczego to, co widzimy w danych o stanie gospodarki, tak bardzo zaczęło rozjeżdżać się z tym, co czują i widzą ludzie w sklepach i na bazarkach? O strachach polskich konsumentów i nie tylko – Maciej Danielewicz rozmawia z Andrzejem Kubisiakiem z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Wszystkie nasze podcasty znajdziesz tutaj.

ZOBACZ TEŻ WIDEOKOMENTARZ: Czy Polska przegra wybory prezydenckie w USA? Od czego zależy wpływ prezydentury Trumpa na nasze portfele? Komentuje Maciej Samcik

zdjęcie tytułowe: Maciej Samcik

Subscribe
Powiadom o
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Miki
1 rok temu

Bez czytania odpowiem na pytanie z tytułu. Apetyt zacznie rosnąć, kiedy ich rekordowe zyski zaczną spadać.

Last edited 1 rok temu by Miki
Admin
1 rok temu
Reply to  Miki

Nie, nie, nie, najpierw czytamy, potem odpowiadamy 😉

Jacuś
1 rok temu

Wszyscy mają kupe kasy. Giełda USA rekordy wszechczasów, Za nadmiarową kasę wszyscy kupują klitki inwestycyjne 500 tys za małe pudełko z dmuchanego siporexu. Resztę wrzucaja w obligi z tłustym oprocentowaniem, Banki narzekają że kasy na kontach mają po sufit i jakaś akcja kredytowa by się przydała, bo się świński cykl nie domyka. WIG tez buja się koło szczytów, prezesi zarobieni, PKB rośnie, bezrobocia nie ma. No kurcze dobre są te covidy i wojny, Im gorzej tym lepiej, czary normalnie. Od komuny niewiele militarnych rzeczy się rozwinęlo, ale jaki to problem? Wchodzisz na alibabę i kupujesz sobie 1000 czołgów sortując po… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Jacuś

Czy chce Pan delikatnie dać do zrozumienia, że… to jeb…? 😉

Jacus
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie wiem, brakuje mi wyobraźni. Ta duża pomoc militarna naszego kraju, 350 czolgow, samoloty i amunicja itd to 14 mld zł. A nasz deficyt budżetowy w 2025 jest 20x większy niż ta pomoc. To 9 kghmow/rocznie.
Ja wiem że ponaprężane wskaźniki i prognozy tlumaczą że się zmieścimy, no ale takie proste porównania pokazują skale nominalną.

Admin
1 rok temu
Reply to  Jacus

Słuszna uwaga

Marcin
1 rok temu
Reply to  Jacuś

Wyjdź ze swojej bańki. Przeczytaj raport o polskim ubóstwie: poverty watch 2024.

Stef
1 rok temu
Reply to  Marcin

Tu nie chodzi o bańkę, mamy dwa światy, Polska ce czyli biednych ludzi, emeryci i tych w rejonach z dala od aglomeracji.

Pierwszy świat czyli aglomeracje, przedsiębiorców, specjalistów, urzędników wyższego szczebla.

JanGaweł
1 rok temu
Reply to  Stef

Czyli pidxieliles Polskę na ludzi ambitnych i leni.

Marcin
1 rok temu

W systemie rezerwy cząstkowej boom kredytowy oznacza, że banki będą kreować więcej pieniędzy z powietrza. A to prowadzi do inflacji

Admin
1 rok temu
Reply to  Marcin

Tak, to może być skutek uboczny. Dlatego gdy jedni pożyczają pieniądze z banków, inni powinni lokować swoje pieniądze na rynku kapitałowym:
https://subiektywnieofinansach.pl/cztery-cwiartki-jak-to-sie-sprawdzilo-w-2023-r/

Michał
1 rok temu
Reply to  Marcin

Wszystko się sprowadza do tego, że oprócz podnoszenia stóp, powinna wzrosnąć stawka rezerwy – jakby była np 75% to banki nie miały by rekordowych wzrostów a za to inflacja by spadła od strzała bo ludzie woleli by oszczędzać widząc dobre okazje od banków 🙂

Admin
1 rok temu
Reply to  Michał

Tak, rezerwa obowiązkowa ma znaczenie. Ale nikt z kręgów decyzyjnych nie ma interesu w tym, żeby ograniczać „zdolność kredytową” banków

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu