Największe banki ogłosiły wyniki finansowe po trzech kwartałach 2024 r. Spodziewają się, że „bankowe eldorado”, wynikające z wysokich stóp procentowych, potrwa jeszcze przez cały przyszły rok. Ale już przygotowują się na bardziej wymagające czasy i niższe dochody z odsetek. Obawiają się też wzrostu wartości nie spłacanych w terminie kredytów. Ale z drugiej strony ostrzą sobie zęby na boom inwestycyjny, który ma nadejść w latach 2025-2026. Cezary Stypułkowski, nowy prezes Banku Pekao, po zdradził co nieco o swoich planach na nowym stanowisku
Minęły dopiero trzy kwartały roku, a już wiadomo, że będzie to dla bankowców rekordowy czas pod względem zysków. Co prawda w oddziałach banków nie widać kolejek chętnych po kredyty, ale wysokie stopy procentowe pozwalają więcej zarabiać na różnicy między oprocentowaniem kredytów i depozytów. A także – co nie mniej ważne – na oprocentowaniu posiadanych przez banki rządowych obligacji.
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Zysk netto sektora bankowego w Polsce w 2024 r. wyniesie 33-36 mld zł – wynika z ostatnich symulacji analityków fundacji Warszawski Instytut Bankowości. Z najnowszych danych NBP wynika, że po trzech kwartałach branża bankowa ma na koncie 31 mld zł czystego zysku, co oznacza, że te optymistyczne prognozy mogą być przekroczone. Dla porównania: w latach 2010-2019 banki średnio zarabiały na czysto 11-15 mld zł rocznie.
Potem przyszło załamanie wynikające z konieczności tworzenia rezerw na kredyty frankowe, ale smutek skończył się z nadejściem wysokich stóp procentowych. I wygląda na to, że jeszcze przez jakiś czas bankowe eldorado może potrwać.
Banki zarabiają krocie. Ale może wkrótce nam się to przyda?
Wygląda na to, że w ciągu dwóch lat obowiązywania wysokich stóp procentowych (2023-2024) branża bankowa uzyska może nawet 70 mld zł czystego zysku. Częściowo te pieniądze trafiają do akcjonariuszy (polski Skarb Państwa, inwestorzy giełdowi i strategiczni właściciele z Hiszpanii, Niemiec, Francji, czy Holandii), a częściowo wzmacniają kapitał banków. Zyski banków wyglądają bowiem fantastycznie, ale gdyby nastała konieczność kredytowania gospodarki w dużo większej skali własny kapitał banków powinien być znacznie większy, niż jest obecnie.
Banki mają 260 mld zł kapitału własnego, co pozwala im bezpiecznie sfinansować kredyty o wartości pewnie ok. 2,2 biliona złotych. Na dziś portfele kredytowe banków są warte 1,2 biliona złotych, więc kapitału mają nawet za dużo. Ale budowa elektrowni atomowej (ok. 150 mld zł), Centralnego Portu Komunikacyjnego z siecią szybkich kolei (150-200 mld zł), inwestycje w zbrojenia (ok. 500-600 mld zł) oraz transformacja energetyczna (szacowana na 800 mld zł, a w niektórych raportach 1,6 biliona złotych) – to będą gigantyczne projekty potrzebujące kredytów. I jak się to wszystko podliczy – to bankowego kapitału pozwalającego pożyczyć tyle grosza wcale nie ma.
Dlatego dziś, gdy dwa największe polskie banki – PKO BP i Bank Pekao – ogłosiły, że mają wspólnie 11,7 mld zł zysku netto po trzech kwartałach roku (prawie 4,8 mld zł Bank Pekao i niecałe 6,9 mld zł bank PKO BP), zaś główny ekonomista Banku Pekao Ernest Pytlarczyk na konferencji prasowej rzucił beztrosko, że „w przyszłym roku eldorado bankowe będzie trwało”), to mam mieszane uczucia.
Z jednej strony to dobrze, że w trzy lata zysk branży bankowej może osiągnąć 100 mld zł, a z drugiej trochę nie dziwię się, że to właśnie w kasach banków Adrian Zandberg, polityk Partii Razem, chce szukać pieniędzy na dofinansowanie ochrony zdrowia i paru innych „dzieł” Lewicy. Myślę, że wkrótce będzie trzeba przeprowadzić w Polsce dyskusję o tym do czego mają „służyć” banki – do finansowania wielkich inwestycji czy do zalepiania dziur w usługach publicznych. W dyskusjach przyda się obejrzeć ten raport, dość obiektywnie pokazuje gdzie są polskie banki na tle Europy.
Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista Banku Pekao, spodziewa się, że w przyszłym roku stopy procentowe spadną, ale w stosunkowo niewielkim stopniu (najwyżej o 1 pkt. proc.). To by rzeczywiście oznaczało, że dochody banków z marży odsetkowej pozostaną wysokie. W przypadku Banku Pekao marża odsetkowa wynosi dziś 4,1%, co pozwoliło bankowi w trzy kwartały zarobić 9,2 mld zł na różnicy między oprocentowaniem kredytów i depozytów oraz na odsetkach od posiadanych obligacji.
Bankowe eldorado ma swój kres. Ale gdzie?
Co ciekawe, bank z żubrem w logo zwiększył o 9% zysk odsetkowy pomimo spadku rynkowych stóp procentowych (WIBOR się obniżył w oczekiwaniu na pierwsze obniżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej). Przedstawiciele zarządu Banku Pekao powiedzieli, że spadek stóp procentowych o 1 pkt. proc. przekłada się na 0,3% niższą marżę odsetkową, ale zawsze można próbować ten spadek czymś skompensować.
I banki będą musiały to w końcu zrobić, bo odsetkowe eldorado ma gdzieś swój kres – najpewniej w 2026 r. Prezes Banku Pekao Cezary Stypułkowski (niedawno zasiadł w tym fotelu po transferze z mBanku) bez ogródek mówi, że są tylko trzy sposoby rekompensowania niższych dochodów z odsetek: wzrost skali działalności (czyli więcej depozytów i więcej kredytów), przejrzenie tabeli prowizji oraz korekty oferowanego miksu produktowego (więcej produktów nie wymagających dużego kapitału, a generującego dodatkową marżę).
I w tym kierunku będzie się zmieniała strategia Banku Pekao – a i zapewne wszystkich banków – gdy już zajrzy bankowcom w oczy widmo niższych stóp procentowych oraz mniejszych marż odsetkowych. „Tezę o tym, że nie ma „banków za zero” promowałem jeszcze lata temu, spodziewając się spadku stóp procentowych w poprzednim cyklu” – mówi bez ogródek prezes Cezary Stypułkowski. „Trzeba się umieć przygotować do zmian stóp procentowych” – dodaje. I zapewne dotyczy ta myśl i bankowców i klientów, czyli nas wszystkich.

Na przyszły rok – w ramach „bankowego eldorado” – bankowcy liczą jeszcze na zyski porównywalne do tych z roku poprzedniego i bieżącego. Warszawski Instytut Bankowości szacuje, że w przyszłym roku zysk branży bankowej wyniesie 29-35 mld zł. Jest jeden czynnik niepewności – możliwy wzrost odsetka nie spłacanych w terminie kredytów (zwłaszcza tych dużych, korporacyjnych). Marcin Gadomski, szef ryzyka w Banku Pekao, przyznał, że już widać problemy, ale jeszcze nie mają „charakteru systemowego”.
Gospodarka kręci się wolniej, eksporterzy mają kłopoty (gospodarka niemiecka jest na granicy recesji, tutaj ciekawy podcast z Sebastianem Płóciennikiem na ten temat), wysoki koszt pieniądza doskwiera, a konsument staje się coraz bardziej oszczędny (zapraszam do posłuchania rozmowy z Andrzejem Kubisiakiem na ten temat) – ten miks okoliczności może spowodować, że banki po wielu latach kredytowego świętego spokoju zaczną znów borykać się z problemem rosnących rezerw na złe kredyty. Marcin Gadomski przypomniał, że akurat w Banku Pekao profil ryzyka był przekręcony zwykle w druga stronę, więc akurat „Żubr” będzie ostatni w kolejce do tego typu problemów, ale branża może je odczuć.
Boom inwestycyjny za rogiem. Banki grzeją silniki
Majaczące na horyzoncie niższe stopy procentowe i już całkiem dotykalne problemy z portfelami kredytowymi to największe zgryzoty bankowców (tak, leżąc na pieniądzach też można mieć zgryzoty). Ale bankowcy mocno liczą też na boom inwestycyjny, który ma zacząć rozpędzać polską gospodarkę już od przyszłego roku. Rozmawiałem o tym niedawno z Michałem Dybułą, głównym ekonomistą BNP Paribas Bank Polska.
„Jestem przekonany, że inwestycje ruszą i że będziemy wydawać na rzeczy, które są potrzebne naszej gospodarce: na transformację energetyczną, na rozwój infrastruktury. Te inwestycje mają szansę pracować przez wiele lat, wspierając wzrost gospodarczy, rynek pracy. Częściowo będą finansowane z pieniędzy unijnych. Pierwsze już popłynęły, ale to są tak naprawdę przedbiegi. Mówimy o jakichś 20-30 mld euro rocznie. To znacznie więcej niż 11-14 mld euro rocznie, które płynęły do nas w ostatnich latach”
– mówił mi Michał Dybuła, wspominając też o gigantycznej kasie, która jest do wzięcia przez samorządy (część deficytu budżetowego zaplanowanego na ten i przyszły rok to przeniesienie pieniędzy z „centrali” do kas samorządowych, żeby włodarze miast mieli z czego finansować wkład własny do unijnych inwestycji. Cała rozmowa w wersji audio jest pod tym linkiem oraz na kanale „Subiektywnie o Finansach” w Spotify, Google Podcast, Apple Podcast i na czterech innych platformach.
Także Ernest Pytlarczyk z Banku Pekao spodziewa się pięciu lat wielkich inwestycji. Poniżej wykres pokazujący o ile więcej pieniędzy będzie wydawane na inwestycje rocznie w porównaniu z kwotami wydawanymi za rządów Zjednoczonej Prawicy. Tak, między 50 mld zł a 150 mld zł. Rocznie.

I na ten boom banki przygotowują swoje bilanse, bo każdy będzie chciał wyrwać dla siebie najlepsze „kredytowe kąski”. Oczywiście przyda się wysoki kapitał własny, dobrze przygotowane procesy kredytowe, działające bez zarzutu systemy informatyczne (w tym te od oceny ryzyka), pracująca sprawnie sieć placówek, no i wysokiej jakości ludzie. Banki przestały ostatnio zwalniać – raczej szukają w pracowniczych szeregach ludzi do wysokojakościowej obsługi klientów.
Na tym tle będzie się rozgrywał pojedynek wagi ciężkiej. Młody, ambitny menedżer, który wziął zarządzanie największym polskim bankiem PKO BP (Szymon Midera) spotka się w ringu z Cezarym Stypułkowskim, bankowcem, który widział już wszystko i ma doświadczenia z kilkudziesięciu lat pracy. PKO BP już ogłosił swoją strategię, zaś Bank Pekao dopiero nad nią pracuje.

Nowa strategia Banku Pekao już „w robocie”. Co będzie zawierała?
Z tego, co mówił podczas konferencji prasowej Cezary Stypułkowski, wynika, że położy nacisk na pozyskiwanie młodych klientów, dociśnięcie pedału gazu jeśli chodzi o wydajność kanałów digital (obsługa klientów przez aplikację mobilną i bankowość elektroniczną) oraz zwiększenie efektywności sieci placówek (chodzi zapewne o to, że sieć Pekao nie do końca odpowiada geograficznie jego potrzebom).
W niedawnym „powitalnym” liście do pracowników Cezary Stypułkowski wspominał też o tym, że klienci są coraz cenniejsi i tylko ich kompleksowa obsługa zapewni wzrost przychodów z opłat i prowizji. „Żubr” ma się bardziej uniezależnić od dochodów z odsetek – tak, jak banki na Zachodzie. To też już przygotowanie na koniec „bankowego eldorado”.
Stypułkowski nie do końca wierzy, że uda się już teraz zbudować w pełni online kredyt hipoteczny („to jest overpromised, ze względu na otoczenie w jakim działają banki, szczególnie w kontekście wyceny nieruchomości i badania jakości klienta, który nie ma z bankiem relacji”), ale zapowiedział, że Pekao będzie chciał udzielać w pełni online jak największego odsetka kredytów gotówkowych.
Spodziewany przez bankowców boom inwestycyjny oraz nowe otoczenie (niższe stopy) mogą sporo namieszać jeśli chodzi o ranking największych i najbardziej efektywnych banków. To okoliczności, które spowodują, że bez akwizycji – tych Bank Pekao na razie nie planuje, a prezes PKO BP mówi o nich z rezerwą – banki będą mogły zmienić pozycję w rankingach, przeskakując mniej gibkich konkurentów.
———————–
POSŁUCHAJ TEŻ PODCASTU: Dlaczego po kiepskim 2023 r. polska gospodarka tak anemicznie zbiera się do szybszego wzrostu? Kiedy uruchomi się silnik inwestycji? Dlaczego słabnie silnik konsumpcji? Czego obawia się polski konsument? Dlaczego to, co widzimy w danych o stanie gospodarki, tak bardzo zaczęło rozjeżdżać się z tym, co czują i widzą ludzie w sklepach i na bazarkach? O strachach polskich konsumentów i nie tylko – Maciej Danielewicz rozmawia z Andrzejem Kubisiakiem z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Wszystkie nasze podcasty znajdziesz tutaj.
ZOBACZ TEŻ WIDEOKOMENTARZ: Czy Polska przegra wybory prezydenckie w USA? Od czego zależy wpływ prezydentury Trumpa na nasze portfele? Komentuje Maciej Samcik
ZOBACZ ROZMOWY „SUBIEKTYWNIE O FINANSACH”: subskrybuj nasz subiektywny kanał w Youtube i nie przegap żadnej z ciekawych rozmów z ekspertami o sprawach, które dotyczą Twojego portfela. Rozmawiają Maciej Samcik i Maciej Danielewicz.
ZOBACZ RELACJĘ Z WARSZTATÓW „DOSTĘPNE FINANSE”: W ramach „Subiektywnie o Finansach” prowadzimy akcję społeczną „Dostępne Finanse”, której celem jest wsparcie branży finansowej oraz osób z niepełnosprawnościami (lub szczególnymi potrzebami) w rozmowie o tym, jak mają wyglądać procesy i produkty finansowe, by były dostępne dla każdego. Oto relacja z naszych drugich warsztatów:
——————————-
ZNAJDŹ NAS W SOCIAL MEDIACH
Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.
>>> Profil „Subiektywnie o Finansach” na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj
>>> Profil Maćka Samcika w portalu X (dawniej Twitter) śledzi prawie 26 000 osób, dołącz do nich tutaj
>>> Profil „Subiektywnie o Finansach” w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj
>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin, samcikowy profil połączyło ze swoim 23 000 ludzi. Dołącz tutaj
>>> Kontent wideo „Subiektywnie o Finansach” subskrybuje prawie 10 000 widzów. Dołącz do nich tutaj
——————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————-
CO JESZCZE W RAMACH GRUPY „SUBIEKTYWNIE O FINANSACH”?
>>> HOMODIGITAL.PL, czyli subiektywnie o technologii. Prostym językiem mówimy o nowych technologiach, o zagrożeniach, które się wiążą z ich niewłaściwym użyciem, o prywatności, o rynku pracy w IT, a także o polskich wynalazkach i innowacjach. Partnerem strategicznym Homodigital.pl jest BNP PARIBAS BANK POLSKA. Wspólnie edukujemy o cyberbezpieczeństwie i podpowiadamy jak wycisnąć maksimum korzyści z technologii. Sprawdź co nowego w Homodigital.pl.

>>> DOSTĘPNE FINANSE. Akcja edukacyjna „Dostępne Finanse” poświęcona wymianie doświadczeń i poprawianiu usług finansowych tak, żeby były dostępne dla każdego – zdrowego i chorego, młodego i starego, dużego i małego. Sprawdź najnowsze wieści z frontu walki o dostępność usług finansowych tutaj.

>>> ZIELONY PORTFEL. W ramach blogu www.zielonyportfel.pl edukujemy Polaków na temat efektywności energetycznej, oszczędzania i racjonalnego używania energii, taryf dynamicznych za energię, narzędzi smart home oraz uczymy jak czytać rachunki za prąd i jak korzystać z rabatów i zniżek. Prześwietlamy taryfy i programy rządowe oraz pomagamy podejmować właściwe decyzje dotyczące instalacji fotowoltaicznych, pomp ciepła, magazynów energii. Więcej przeczytaj na stronie www.zielonyportfel.pl. Firmy zainteresowane współpracą promocyjną zapraszamy do kontaktu (kontakt@subiektywnieofinansach.pl).

—————–
POTRZEBUJESZ POMOCY? NAPISZ DO SAMCIKA!
„Subiektywnie o Finansach” to multiblog istniejący od 2009 r. Wyrośliśmy na pomaganiu naszym Czytelnikom w problemach z instytucjami finansowymi, w wychodzeniu z pętli zadłużenia, w inwestowaniu i oszczędzaniu pieniędzmi. Jeśli masz problem z bankiem, firmą ubezpieczeniową, pośrednikiem finansowym, firmą inwestycyjną, pośrednikiem w płatnościach internetowych albo w wymianie walut – napisz do nas, postaramy się pomóc. Jeśli czujesz, że sam(a) nie dasz rady poradzić sobie z problemem – napisz na kontakt@subiektywnieofinansach.pl.

zdjęcia: archiwum własne autora

