1 września 2019

Klient w czasie procesu nie musi płacić rat kredytu we frankach, bo bank… może zbankrutować? Dziwne spojrzenie sądu

Klient w czasie procesu nie musi płacić rat kredytu we frankach, bo bank… może zbankrutować? Dziwne spojrzenie sądu

Kto wie, czy ta jesień nie przyniesie trzęsienia ziemi w branży bankowej. Sądy coraz częściej przyznają frankowiczom rację co do istnienia klauzul niedozwolonych w ich umowach kredytowych, zanosi się na precedensowy wyrok „frankowy” europejskiego trybunału TSUE, a sądy zaczynają brać frankowiczów pod ochronę przed bankami. I to dosłownie. Uważam, że to już lekka przesada

Coraz częściej frankowicze mogą liczyć w sądzie na korzystne wyroki. Chodzi zwłaszcza o zmianę w postrzeganiu skutków uznania przez sędziów fragmentów klientowkich umów za niezgodne z prawem.

Zobacz również:

Jeszcze rok-dwa lata temu sądy, nawet jeśli kwestionowały klauzule przeliczeniowe, ciężko zmódżały się jak teraz ma być spłacany kredyt (kurs NBP? kurs startowy?). A teraz się już nie zmóżdżają, tylko albo umowy unieważniają, albo „odwalutowują”, czyli przyjmują, że są to kredyty złotowe, lecz oprocentowane według szwajcarskiej stopy procentowej.

Sąd Najwyższy wciąż nie daje zielonego światła do interpretowania klauzul abuzywnych jako unieważniających z automatu umowy kredytowe, ale i jego optyka powoli się zmienia na bardziej prokonsumencką. Być może argumentem rozstrzygającym będzie interpretacja narzucona przez europejski sąd TSUE, który jesienią ma wydać orzeczenie – drogowskaz dla sędziów w polskich sądach.

Czytaj też: Świat się zmienia? Sąd Najwyższy powiedział głośno coś, o czym wcześniej bał się nawet pomyśleć

Atmosfera w sądach robi się jednak coraz bardziej prokonsumencka i idę o zakład, że dziś już mało który sędzia byłby skłonny stosować starą wykładnię, mówiącą, że klient wiedział co podpisuje, godził się z ryzykiem kursowym, a jeśli klauzule przeliczeniowe były nieprecyzyjne bądź faworyzowały bank, to klient i tak nie poniósł z tego tytułu poważnych strat –

Prokonsumenckość sędziów czasem jednak powoduje, że szczęka opada mi na samą podłogę. Wydarzeniem minionego tygodnia we frankowej „branży” było udzielenie przez jeden z sądów zabezpieczenia w postaci… zwolnienia klientów z obowiązku płacenia rat kredytowych. Rzecz opisał w szczegółach „Dziennik Gazeta Prawna”. Spór dotyczy klientów Getin Banku, co nie jest w tej sprawie bez znaczenia.

Powód? Otóż klienci przynieśli do sądu stenogram ze słynnych rozmów Leszka Czarneckiego, właściciela grupy Getin, z ówczesnym szefem Komisji Nadzoru Finansowego Markiem Chrzanowskim. I podkreślone w nim fragmenty mówiące o trudnej sytuacji banku z kredytami frankowymi.

Prawnik reprezentujący klientów – mec. Jacek Czabański – przedstawił to jako „czynnik ryzyka”, że kredytobiorcy, nawet jeśli wygrają spór w sądzie, i tak nie będą w stanie wyegzekwować od banku pieniędzy, bo ten, najzwyczajniej w świecie, nie dotrwa do tego czasu. Albo nie będzie w stanie nic nikomu płacić, bo będzie walczył o życie. I sąd to łyknął, niczym młody pelikan.

„Biorąc pod uwagę ewentualne uznanie za niedozwolone wzorce umowne i liczbę osób – klientów pozwanego banku, którzy zawarli podobne umowy o kredyt hipoteczny indeksowany do franka szwajcarskiego, istnieje zauważalne ryzyko, że skala tego zjawiska, w obliczu kierowanych wobec pozwanego banku roszczeń, spowoduje całkowitą jego niewypłacalność, jeśli dodatkowo klienci pozwanego banku zaczną masowo wycofywać z niego swoje środki w wyniku utraty do niego zaufania”

– napisał sąd w uzasadnieniu decyzji o przyznaniu zabezpieczenia. Wysoki sąd chyba niepotrzebnie wpadł w panikę, przewidując niewypłacalność Getin Banku, ale efekt jest taki, że aż do rozstrzygnięcia sądowego klienci w ogóle nie muszą płacić rat kredytowych.

Dziwne? Moim zdaniem to o jeden most za daleko. Nawet jeśli uznać, że sytuacja Getin Banku nie jest różowa (ma straty finansowe i sporo kredytów frankowych w bilansie), to po pierwsze trudno dziś jeszcze mówić o jego niewypłacalności, a po drugie nie ma powodu, by z tego powodu już teraz ingerować w umowę.

Nawet jeśli sędzia ma złe przeczucia, to powinien raczej skierować kolejne płatności klientów do sądowego depozytu. Wtedy kasa byłaby wpłacana na konto, z którego bank nie może się do nich dobrać i trafiłyby finalnie do tego, kto wygrałby spór sądowy.

Nie ma wątpliwości, że sprawy sądowe – w tym w sprawie franków – trwają zbyt długo i że klienci na tym cierpią. Ale jeśli sądy chciałyby jeszcze przed rozstrzygnięciem merytorycznym oceniać ryzyko systemowe wynikające z kredytów frankowych, to w zasadzie powinny udzielić podobnego zabezpieczenia wszystkim klientom.

No bo skoro w każdej umowie kredytowej z wysokim prawdopodobieństwem są niezgodne z prawem, abuzywne klauzule, i skoro w tych umowach po wyrzuceniu tych klauzul nie bardzo można cokolwiek zmienić, i skoro to może oznaczać ryzyko unieważnienia tych umów, to sorry – każdy bank „frankowy” jest zagrożony upadłością. Czyli: trzeba udzielić zabezpieczenia wszystkim klientom spierającym się z bankami. Tak na wszelki wypadek.

Dość kontrowersyjna hipoteza. Nie wydaje mi się, by miała szansę rozpowszechnienia się w sądach, ale nie mam wątpliwości, że mamy złoty czas dla prokonsumenckich prawników. Atmosfera na salach sądowych jest taka, że ich pomysłowość oraz kreatywność może być doceniona łatwiej, niż kiedykolwiek.

zdjęcie tytułowe: Pixabay.com/derneuemann

Subscribe
Powiadom o
43 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Marcin
1 rok temu

Kontrowersyjne to jest rozumowanie autora tekstu, tsue od dawna był prokonsumencki, a przewidywane orzeczenie nie stanowi żadnego wyłomu lecz jedynie potwierdzenie wcześniejszej linii

1 rok temu

Ja zdziwiony nie jestem. Natomiast zdziwiony jestem tym, że autor zapomniał dopisać dwóch kluczowych informacji. Po pierwsze – sąd uznał argumenty dotyczące nieważności umowy za uprawdopodobnione. Po drugie – kredytobiorcy wpłacili już na rzecz banku więcej, niż ten im wypłacił. Więcej rzetelności dziennikarskiej. Te dwie informacje są bardzo istotne. Zatem proszę nie manipulować czytelnikami. Sąd uznał, że kredytobiorcy wykazali interes prawny. Kurtyna.

Robert
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

I wystarczył jeden artykuł, żeby się dowiedzieć kto jest głównym czytelnikiem tego bloga.

Tom
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

A od ilu lat GetIn ma zaleglosci z wymaganym przez prawo bankowe kapitałem własnym? Może by Pan Redaktor napisał …

1 rok temu

,, …. precedensowy wyrok „frankowy” europejskiego trybunału TSUE …. ” – litości! Panie Macieju skopiował Pan chyba fragment broszury wyprodukowanej przez ZBwP 🙂 TSUE już wielokrotnie pisał, co dziej się z umową po usunięciu klauzul niedozwolonych. Nie Pan poczyta wytyczne przygotowane przez Komisję Europejską, dotyczące stosowania dyrektywy w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (link poniżej) i przestanie pisać, że to będzie precedensowy wyrok. Litości.
https://ec.europa.eu/info/sites/info/files/uctd_guidance_2019_pl.pdf?fbclid=IwAR2zuaT2aBN6x5OSsh1UvXxSRW6fvQ1GfPBoZKPnLXcIE3w37A3dKBizVCQ

1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

W takim razie zabrakło precyzji w treści artykułu.

Lehu
1 rok temu

Panie Redaktorze, a czy nie przyszło Panu do głowy że jest wiele umów na okres 15-20 lat i są one przy „odfrankowieniu” lub unieważnieniu nadpłacane? Dlaczego kredytobiorca ma płacić nadal? Czy przyszło Panu do głowy, że jest już co najmniej jeden bank wydmuszka który istnieje tylko dzięki spłatom toksycznych umów? Dlaczego kredytobiorca ma płacić do depozytu sądowego jeśli istnieje wysokie ryzyko że nie odzyska jakichkolwiek pieniędzy od banku?

Lehu
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

To proszę poprosić pana Bańkę z ZBwP o cyferki. Skalkulował 60 mld strat i poważne zagrożenie dla funkcjonowania sektora finansowego. Będzie armagedon i państwo polskie upadnie przez pazernych frankowiczow. Jak się pisze głupoty to potem ponosi się za nie konsekwencje.

arek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Trzeba przypomnieć że pan Leszek jest największym współwłaścicielem tegoż banku i chyba najlepiej zdaję sobie sprawę z jego sytuacji….

Lehu
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Może LC nie ma pieniążków na dokapitalizowanie banku? Może były potrzebne do innego biznesu? Co ma teraz powiedzieć, że bank idzie w upadłość? Co wtedy się stanie na rynku?

Frankowski
1 rok temu

Co w tej decyzji sądu szanownego redaktora dziwi? Banki zamieszane w przekręt frankowy mogą byc zagrożone upadkiem o czym trąbi Bańka z ZBP prawda? To jak klient ma się zabezpieczyć przed niewypłacalnością banku?

1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Sąd może czytał wypowiedzi krasnala z ZBwP. Wszędzie opowiada o krachu systemy bankowego. ,,Straty” banków umoczonych w ,,kredyty CHF” mają sięgać 60 – 100 mld 🙂 Zatem na liście do zatopienie pierwszy jest Getin 🙂

1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

… może po raz kolejny uległ lobbystom bankowym… 🙂

Robert
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Komentarz „Musicie zrobić jakiś obóz reedukacyjny, zapiszę się.”
chyba najlepiej oddaje istotę całej tu prowadzonej dyskusji : )

Luke
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Widzę Macieju, że jedynie ty używasz mózgu?
Tylko pojąć nie potrafisz, że istnieje wysokie ryzyko iż klient tej kasy nie odzyska… Sąd nie jest od sprawdzania bilansów bankowych, wystarczy że ciut prasy ekonomicznej przeczyta. A tam banki straszą upadłością… Pierwszy w kolejce jest Getin.
To jaki jest cel wpłacania pieniędzy do bankruta?
Jak bank wygra to wszystkie pieniądze z odsetkami odzyska.
Czego jeszcze nie rozumiesz?

1 rok temu

Mogę pokazać kilka przykładów z tekstów Pana redaktora Samcika np. „Czy Getin Bank to już zombie? Trzy problemy, które go wykańczają” i to z czasów przed aferą KNF, w których pokazuje on na liczbach, że kondycja Getinu od wielu lat nie jest zbyt dobra. To raz. Dwa, kondycja Idea Banku (ze stajni LC) oceniana była zarząd dobrze… aż do chwili prawdy, czyli raportu z kwietnia tego roku, kiedy okazało się, że wszystkie dotychczasowe zyski to fikcja, a prawdziwa jest strata 1,89 mld złotych. A zatem jeżeli bank LC, który uchodził za względnie dobry, okazuje się być wrakiem, to ileż gorsza… Czytaj więcej »

1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

I słusznie, bo informowanie o zagrożeniach to domena zarządu banku. On informuje o zagrożeniach i odpowiada za politykę informacyjną. I powinien być z tego rozliczany.

Andrzej Johnsons
1 rok temu

Panie Samcik, może czas przebrać sie w togę i zacząć orzekać.

Darek
1 rok temu

Jak rozumiem dług jest wątpliwy, ponieważ wg kredytobiorców kredyt został już spłacony jeżeli traktować go bez klauzul abuzywnych. Chyba tylko skarbówka ma takie uprawnienia, że przy wątpliwym długu w stosunku do niej i tak trzeba zapłacić. Nie jest dobrym pomysłem przyznawanie bankom podobnych uprawnień jak skarbówce. Właściwie to klient jak podliczy, że już spłacił kredyt to powinien przestać spłacać. W innym wypadku decyzję, czy kredyt został w pełni spłacony czy też nie pozostawiamy w pełni bankowi a nie umowie.

Darek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ależ, klient mówi, że nic nie jest winien bankowi, a bank, że jest winien. To przecież dopiero po wyroku będzie wiadomo czy, kto i ewentualnie ile jest winien. A jeżeli klient uważa, że to bank powinien mu zwrócić nadpłatę ? Przecież Pan proponuje aby uprzywilejować jedną ze stron. A co jeżeli obie strony uważają, że druga jest im coś winna ? To kto ma płacić ? Czy też, jeżeli jedną ze stron jest bank, to należy mu zawsze płacić ? A jeżeli konflikt jest np pomiędzy firmą telekomunikacyjną a klientem ? To klient też musi na początku zapłacić a ewentualnie… Czytaj więcej »

kaziooo
1 rok temu

Dziękuję Panie Macieju za artykuł. Wydaje się, że jest to preludium w temacie upadłości i zabezpieczaniu kapitału (niepłaceniu rat) na poczet trwających spraw. Za progiem stoi upadłość banku wydmuszki, jakim jest bank BPH, w którym pozostały tylko kredyty frankowe. Bank w 2017 zwrócił się do BFG z zapytaniem o przeprowadzenie upadłości. W odpowiedzi (9.10.2017) BFG stwierdza, że upadłość jest wykonalna i wiarygodna, bez wpływu na stabilność rynku. Wydaje się, że upadłość BPH jest nieunikniona ze względu na lawinowy przyrost spraw rozstrzyganych na korzyść frankowiczów. Sam proces upadłości może przyśpieszyć ze względu na dwa czyniki: wyroku TSUE oraz ze względu na… Czytaj więcej »

kaziooo
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Bank ma zabezpieczenie w postaci hipoteki, a co ma przysłowiowy Kowalski? Kowalski procesując się z bankiem, może żądać zabezpieczenia na majątku banku. Faktem jest, że to co zrobił sąd jest nielogiczne, gdyż spłata kredytu powinna nadal być kontynuowana (według obowiązujących umów), a roszczenie Kowalskiego powinno wchodzić do ewentualnej masy upadłościowej. Teraz to wygląda jak zawłaszczenie przed wydaniem wyroku końcowego.

ktoś
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Niestety, ale takich banków, którym opłacałoby się upaść jest znacznie więcej. Przykładowo taki RBI, w którym są „kredyty” „walutowe” Polbanku i Raiffeisena ma tam tylko te produkty. Co ten „bank” zrobi gdy nagle wyroki będą w masowej ilości na korzyść kredytobiorców? Z czego kredytobiorcy odzyskają nadpłaty?

Dawid
1 rok temu
Reply to  kaziooo

Ależ nieprawdą jest, jakoby w BPH pozostały jedynie kredyty frankowe.

mirek
10 miesięcy temu
Reply to  Dawid

80 proc. frankowe, jest sporo w USD, pojedyncze w euro i jenie, w PLN – maks.5 proc.

Zenont
1 rok temu

Ciekawe czy osoby popierające ten wyrok zdają sobie sprawę, że gdyby stał się regułą, to nasze Państwo, wraz ze wszystkimi obywatelami, by zbankrutowało. Łącznie ze wszystkimi „korzystającymi” na takich wyrokach.
Jedyna korzyść z tak rozumianej prokonsumenkości jest taka, że może wreszcie powstanie jakieś rozwiązanie systemowe. Złe, ale lepsze niż topienie gospodarki case-by-case.

1 rok temu
Reply to  Zenont

Rozwiązania systemowego nie będzie. To bajki. Wymierna korzyść może być taka, że teraz bank być może nie będzie przyciągał procesu, co w chwili obecnej jest standardową praktyką banków ubocznych w ,, kredyty chf” w sądach.

Lehu
1 rok temu
Reply to  Zenont

Ehhh, tak państwo by zbankrutowało 🙂 A czy państwo jest stroną umów? Owszem banki mogą zbankrutować jeśli nagle wszyscy kredytobiorcy zlozyliby pozwy. Banki bronią się przed tym przenosząc aktywa na inne jednostki tworząc wydmuszki. Jedynymi aktywami w takim pseudobanku są toksyczne umowy kredytowe a przychody to spłaty kredytów.

adrian
1 rok temu
Reply to  Zenont

czy jeśli kurs chf spadłby dzisiaj do poziomu 2zł to „banki by upadły”, a Polsce groziło „zachwianie stabilności finansowej”? czy jeśli w 2008 roku kurs chf nie zacząłby rosnąć i dzisiaj wynosiłby tyle samo to czy dzisiaj banki i lobbyści tak samo płakaliby nad „stabilnością sektora bankowego”? czy chodzi o „straty” czy jednak o przyszłe zyski?

Esp
1 rok temu

Uczciwie by było gdyby raty były zawieszane na czas każdego procesu z bankiem ( gdzie zachodzi prawdopodobieństwo wygranej sprawy o zapłatę). Dlaczego klient, który został oszukany i musi latami walczyć w sądzie o sprawiedliwość ma płacić oszustowi ?

Jancio
1 rok temu

Pisze Pan „skoro w każdej umowie kredytowej z wysokim prawdopodobieństwem są niezgodne z prawem, abuzywne klauzule…”.
Ostatnio w Polsce jest moda na niewykonywanie prawomocnych wyroków. Bank nie chce wypłacić kredytobiorcy zasądzonej kwoty bo się z wyrokiem nie zgadza (i trzeba komornika, by go przymusić), nie opublikowano list poparcia do KRS (po prawomocnym wyroku NSA), a prawomocne wyroki SOKiK też są – jak widzę – traktowane tylko jako „prawdopodobieństwo” niezgodności z prawem.
Konkretne postanowienia umów są niezgodne z prawem i to jest poza dyskusją.
A za niezgodność z prawem kara musi być.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu