9 czerwca 2020

Koronawirus przyspieszy rozwód Polski z węglem? Firmy energetyczne już czekają na deszcz pieniędzy z Unii, ceny ich akcji rosną. A jak zmienią się rachunki za prąd

Koronawirus przyspieszy rozwód Polski z węglem? Firmy energetyczne już czekają na deszcz pieniędzy z Unii, ceny ich akcji rosną. A jak zmienią się rachunki za prąd

Pandemia trwa ledwie kilka miesięcy, ale już widać, jak głębokie zmiany wywoła w naszym codziennym życiu. Ucierpiało wiele gałęzi gospodarki (niektóre chyba nieodwracalnie), a na ich miejsce wyrastają nowe. Wiele dziedzin życia trzeba będzie „wymyślić na nowo”.  Jesteśmy też świadkami gwałtownego przyspieszenia rozwodu Polski z węglem. Firmy energetyczne na wyścigi kasują inwestycje w elektrownie węglowe, ogłaszają plany „zielonych” przedsięwzięć i… czekają na deszcz pieniędzy z Unii Europejskiej. Na to samo czekają inwestorzy giełdowi, którzy wywindowali kursy firm energetycznych 70% powyżej dołka z początku pandemii. Czy jest też szansa na niższe rachunki za prąd?

To nie przypadek, że właśnie teraz Enea i Energa spisały na straty 1 mld zł z inwestycji w elektrownię węglową w Ostrołęce (zamiast niej ma powstać czystsza, gazowa). A grupa PGE, kojarzona z „największym trucicielem Europy”, czyli elektrownią Bełchatów, zapowiada przyspieszenie wycofania się z produkcji energii z węgla. PGE wydzieli spółki węglowe do osobnej struktury prawnej, żeby mieć „czyste konto” i łatwiej szukać finansowania nowych inwestycji w zieloną energię. A do tego sensacyjna wiadomość ostatnich godzin: poznańska grupa energetyczna Enea razem z hiszpańskim potentatem w farmach wiatrowych Iberdolą, chcą stawiać wielką farmę na Bałtyku.

Zobacz również:

Przypadek? Nie sądzę. Firmy energetyczne śmielej i głośniej zaczęły komunikować zielone inwestycje, bo  liczą na to, że spadnie na nie deszcz zielonych pieniędzy. Między innymi tak analitycy tłumaczą wzrost indeksu spółek z tej branży notowanych na warszawskiej giełdzie – WIG-Energetyka – o 70% od połowy marca, kiedy w tym czasie indeks WIG wzrósł „tylko” o 16%. Polska energetyka z pariasa staje się gwiazdą parkietu. Czy polski konsument na tym skorzysta?

Czytaj też: Białoruś otwiera elektrownię atomową, Węgrzy też budują. A my ciągle w lesie. Czy bez własnej „atomówki” grozi nam energetyczny dramat?

Czytaj też: Czy epidemia koronawirusa powinna popchnąć rząd do budowy polskiej elektrowni atomowej? Agonia górnictwa przyspieszyła. Oto jak może wyglądać rewolucja

Ile polski prąd „kosztuje” CO2?

Rewolucja energetyczna wisiała nad Polską jak miecz Damoklesa – wiadomo, że kiedyś trzeba będzie ją przeprowadzić, pozamykać kopalnie, wygasić piece i zakazać palenia węglem, ale brakowało impulsu do radykalnych działań. Pandemia może być takim impulsem. I wcale nie chodzi tylko o wywołane przez Covid-19 zmiany cen praw emisji do CO2. Opłatę tę – przypomnijmy pokrótce – płacić muszą wszystkie firmy w Europie, które emitują CO2 –  huta, która wytapia stalowe karoserie samochodów, producent cementu, papiernie, huty i oczywiście elektrownie – zarówno te gazowe jak i węglowe, a koszty przerzucają na odbiorców.

Gdy europejskie kraje jeden po drugim zaczęły wprowadzać lockdown, ceny praw do emisji CO2 spadły o 31% (bo spadło zapotrzebowanie przemysłu na energię), ale był to spadek krótkotrwały – uprawnienia już kosztują ponad 20 euro za tonę i nie ma prognoz, które by mówiły, że trwale spadną.

Dla polskiej energetyki i konsumentów, choć jako kraj mamy taryfę ulgową i dostajemy część uprawnień za darmo, to bolesne doświadczenie – płacimy więcej za prąd. Między innymi dlatego wzrosły w ostatnich dwóch latach ceny dla firm i dla gospodarstw domowych. Polska zużywa do wyprodukowania 1 kWh energii ponad 600 g CO2. Dla porównania: Niemcy połowę tej wartości. Jeszcze bardziej ekologiczna jest Wielka Brytania i Szwecja, która ma dużo elektrowni wodnych.

 

Czytaj też: Wymiana pieca, uszczelnienie okien, zakup pompy ciepła: jak to sfinansować? Banki sypią ekokredytami. Czy warto po nie sięgnąć?

Czytaj też: Oni przewidzieli wielkie pożary w Australii. Co zapowiadają dla Polski? Jak megapożar na drugim końcu świata wpłynie na nasze życie?

750 mld euro na Fundusz Ożywienia Gospodarczego. Ale pieniądze są „znaczone”

W sukurs energetyce poszła Rada Polityki Pieniężnej obniżając koszty kredytów do rekordowo niskiego poziomu. O ile dla konsumentów niskie stopy, mogą utrudnić dostęp do kredytów, to wielkie, in inwestycje nie powinny mieć problemów z pozyskaniem finansowania – tym bardziej, że będą miały unijne wsparcie, więc trudno będzie na nich potencjalnym kredytodawcom stracić. Ekonomista Jakub Borowski zaproponował nawet, by NBP udzielał bankom komercyjnym finansowania po ujemnej stopie, z przeznaczeniem konkretne zielone projekty.

Polska ma też dostać 36 mld z wartego 750 mld euro programu stymulacyjnego Unii Europejskiej. Więcej dostaną tylko Włochy, Hiszpania i  Francja. Jednak jeśli uwzględnimy naszą niską składkę do budżetu Unii, to bilans przepływów jest dla Polski korzystny. Pieniądze będą „znaczone” – muszą być wydane na ekologiczne inwestycje, czyli na zielony prąd. Co moglibyśmy sobie za nie zbudować? I czy jest szansa na obniżkę rachunków za prąd? Sprawdźmy!

Fotowoltaika. Dziś można śmiało powiedzieć, że ma swoje 5 minut – elektrownie słoneczne stawiają konsumenci na dachach swoich domów i firmy na dachach fabryk, żeby mieć własne źródło prądu. Kosztuje to 20.000 zł, co przy obecnych cenach prądu oznacza, że po 5-8 latach inwestycja jest spłacona, a właściciel ma (prawie) darmowy prąd. Moc fotowoltaiki zainstalowanej na polskich dachach dziś wynosi 1,8 GW. Czy to dużo? Wszystkie elektrownie w Polsce mają moc 46 GW, więc energia ze słońca zaczęła być już „widoczna”.  Dr Jan Rączka, z raporcie dla Fundacji Przyjazny Kraj, obliczył, że aby ceny prądu latem spadły o 10-15% potrzebujemy 12 GW fotowoltaiki.

Ile to by kosztowało?  Na ostateczny koszt budowy wpływa między innymi koszt finansowania, cena gruntu, ewentualne dotacje. Przyjmuje się, że budowa 1 GW farmy fotowoltaicznej to koszt rzędu 3-5 mld zł.  Amerykańska farma o mocy 460 MW kosztowała w przeliczeniu 1,4 mld zł, a nowsza – zlokalizowana w Indiach – farma o mocy 1 GW (Kurnool Ultra Mega Solar Park) – okrągły 1 mld dolarów, czyli ok. 4 mld zł. A więc 12 GW fotowoltaiki dla Polski to koszt circa 48 mld zł. Drogo? Gdy już raz poniesie się koszt, to potem można przez lata odcinać kupony – farmy są praktycznie bezobsługowe i nie potrzebują „paliwa”.

O cenach produkcji energii mówi wskaźnik LCOE, który pokazuje średnią cenę megawatogodziny, w trakcie całego życia elektrowni z uwzględnieniem uwarunkowań i kosztu kapitału dla danego kraju. Np. w USA już teraz taniej jest budować fotowotalaikę niż „węglówkę”.

Farmy wiatrowe.  Bałtyk jest idealnym morzem do stawiania wiatraków – jest płytki i silnie tam wieje. Aż cztery polskie firmy chcą stawiać wiatraki  – wspomniana Enea z Iberdolą, PGE i duński Oersted, Polenergia z norweskim Equinorem oraz PKN Orlen, który jeszcze poszukuje partnera. W sumie w planach jest prawie 12 GW wiatraków na morzu. Pozwoliłoby to zamknąć raz na zawsze kilka dużych elektrowni.

Ale to będzie kosztować krocie. Przykładowo koszt budowy farmy o mocy 1 GW to astronomiczne 12-14 mld zł, czyli potrzebujemy, uwaga, nawet 168 mld zł! Bajońska suma, ale nie wszystkie projekty będą realizowane jednocześnie. Najbliżej startu jest Polenergia. Na początek, przez najbliższe 10-20 lat, potrzebujemy na inwestycje w wiatraki na morzu jakieś 80 mld zł.

W sumie na wielkie projekty fotowoltaiczne i wiatrowe potrzebujemy 128 mld zł. Oznacza to, że prawie całość z wartego w przeliczeniu 144 mld zł unijnego programu stymulacyjnego musiałaby zostać przeznaczona na energetykę. Tak się pewnie nie stanie, bo „w poczekalni” są projekty gazowe, a ratunku wymagają też inne gałęzie gospodarki.

Ale nawet jeśli połowa – albo jedna trzecia – z tych funduszy zostanie przeznaczona na zielone inwestycje, to pozwoli nam to zmniejszyć emisyjność gospodarki, a co za tym idzie – obniżyć rachunki za prąd, a przy okazji dodać kilka punktów  procentowych do PKB (inwestycje to miejsca pracy).

Czy będzie taniej? A może chodzi o to by prąd nie był dużo droższy?

Ceny prądu przez to, że jesteśmy „węglowym skansenem”, są w Polsce jednymi z najwyższych w Europie – z uwzględnieniem naszych marnych na tle Unii zarobków – jesteśmy szóstym krajem pod względem drożyzny energetycznej, po Portugalii, Niemczech, Hiszpanii, Belgii i Cyprze. Pod tym linkiem znajdziecie mój artykuł z dokładnymi danymi i tabelką Eurostatu.

W drugiej połowie 2018 r. nastąpił gwałtowny wzrost cen uprawnień do emisji CO2 i cen węgla kamiennego, co spowodowało ok. 60-proc. podwyżkę cen energii elektrycznej na rynku hurtowym w Polsce. To dlatego rząd zamroził w 2019 r. ceny. W tym roku już nie dał rady „malować trawy na zielono”. O ile nad konsumentami jest jeszcze rozłożony parasol URE (ale i tak w tym roku były podwyżki o 10-15%), to firmy płaczą i płacą.  Średnie ceny dla gospodarstwa domowego po podwyżkach to już prawie 70 groszy za kWh.

Czy będzie taniej? Sukcesem będzie, jeśli w najbliższych latach ceny nie zaczną zbyt gwałtownie rosnąć, bo i tak z elektrowni węglowych będziemy korzystać jeszcze do ok. 2050 r. Ale możliwe, że dzięki deszczowi pieniędzy związanych z „leczeniem” skutków pandemii, uda nam się w miarę szybko i częściowo za nie nasze pieniądze zwiększyć udział zielonych źródeł energii.

Ale i tak słono zapłacimy za dotychczasowe zaniedbania. Według Instytutu Energetyki Odnawialnej ceny wytwarzania prądu mogą w ciągu kilku najbliższych lat wzrosnąć dwukrotnie, co nie pozostałoby bez wpływu na ceny dla odbiorców. Gdyby ceny prądu miały wzrosnąć o połowę (dystrybucji nie ruszamy) to z obecnych 70 groszy zrobiłoby się 90 groszy za kWh. W skali roku to 500 zł więcej, czyli wzrost średniego rachunku przeciętnej rodziny o 28%. Prąd na wagę złota.

Na szali jest też konkurencyjność polskiej gospodarki, a więc nasze miejsca pracy, a także to, czy nie zaczniemy masowo wpadać w „ubóstwo energetyczne” – czyli nie będziemy sobie odmawiać włączania urządzeń elektrycznych.

źródło zdjęcia: PixaBay

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
KacperPan KrzysztofFabian Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Fabian
Gość
Fabian

I pomyśleć, że rząd głuchy na wszelkie argumenty, przez ostatnich kilka lat za wszelką cenę forsował węgiel. Nawet wiatraki poszły do lamusa.
Takie działanie „patriotów”, chyba nie było w interesie Polski…

Pan Krzysztof
Gość
Pan Krzysztof

Węgiel jest dobry, bo go posiadamy. Zamiast na siłę kupować co nam okupant chce wcisnąć można pójść drogą Japonii i gszyfikować węgiel. Sprawność przetwarzania z 20…43% wzrośnie do minimum 40%. No i wybudować kilka elektrowni widnych. Do tego trzeba najpierwej zrobić porządek z wywrotowymi siłami w postaci polskojęzycznych „mendiów” dla Polaków i lewackimi organizacjami opłacanymi przez Dżordża. No i darmowe wycieczki do elektrowni, bo skala niewiedzy niestety poraża. Jeden komin w elektrociepłowni wywala mniej pyłów do atmosfery niż osiedle domków z piecami na węgiel. Taniej i lepiej doprowadzić gaz do konsumentów i zakazać budowy domów ogrzewanych węglem w obrębie miasta.

Kacper
Gość
Kacper

Inwestycje w atom, wiatr, słońce i gaz + wygaszanie węgla do 2035. Mamy szansę, żeby dużą część tej transformacji sfinansować z pieniędzy UE. Trzeba jednak woli politycznej, a tej wydaje się brak.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu