2 kwietnia 2026

Prezydent podpisał ustawę, która pozwala zmuszać pracodawców do podpisania umów etatowych. Czy to koniec „śmieciówek”? Dwa problemy

Prezydent podpisał ustawę, która pozwala zmuszać pracodawców do podpisania umów etatowych. Czy to koniec „śmieciówek”? Dwa problemy

Koniec „śmieciówek” czy wydmuszka? Prezydent podpisał ustawę, która daje Państwowej Inspekcji Pracy prawo do przymusowej zamiany na etat umowy o dzieło, umowy-zlecenia albo współpracy w ramach działalności gospodarczej. Ustawa zacznie działać prawdopodobnie w lipcu. Czy to koniec tzw. umów śmieciowych? Co zmieni się dla tych, którzy zatrudniają, a co dla pracujących? I czy to rzeczywiście „broń masowego rażenia” dla inspektorów PIP czy kolejna „wydmuszka”?

Po co napuszczać urzędników na relacje pracodawcy z pracownikiem? I czy nie jest to kolejny przykład włażenia przez państwo tam, gdzie z brudnymi buciorami włazić nie powinno? O odpowiedź trudno i nie jest ona łatwa. W Polsce na umowach cywilno-prawnych zatrudnionych jest jakieś 1,5–2 mln osób, a w ramach działalności gospodarczej usługi świadczy kolejne 1,5 mln osób. Biorąc pod uwagę, że łącznie w Polsce pracuje 16,5 mln osób (tak, tylko tyle!) – mniej niż co czwarta nie jest zatrudniona na etacie. To bardzo dużo.

Zobacz również:

Pytanie: jaka część z nich jest z tego powodu nieszczęśliwa. Bo architekt, lekarz, prawnik, freelancer pracujący w wolnym zawodzie wcale nie musi czuć potrzeby bycia „przywiązanym” do pracodawcy. Możliwość pracowania na własnych zasadach jest dla takich osób dokładnie tym, czego oczekują. Z drugiej strony: czasem rzeczywiście umowa cywilno-prawna lub działalność gospodarcza jest nieformalnym „wymogiem”, który pracodawca narzuca. Na etacie roboty nie ma, ale w ramach kontraktu dającego niższe koszty pracy już tak.

Koniec „śmieciówek”? A ile z nich to problem?

Nie znam danych, z których by wynikało, jaka część osób na umowach o dzieło, zleceniach, czy prowadzących działalność gospodarczą to w Polsce ludzie do tego „zmuszeni”. Prawdopodobnie niemało, bo w innych krajach spośród wszystkich zatrudnionych etatowcy stanowią przeważnie ponad 90%, a w Polsce 75%. We Francji samozatrudnienie dotyczy 8–9% wszystkich pracujących, a w Norwegii 6–7%. W obu krajach nie stosuje się w zasadzie umów o dzieło, czy zleceń.

Można więc przypuszczać, że w Polsce więcej niż połowa osób pracujących poza etatami nie robi tego dla przyjemności, tylko z powodu nieformalnego układu z pracodawcą. Czasem na zasadzie: albo pracujesz na umowie-zleceniu, albo nie pracujesz w ogóle, a czasem w myśl dealu: część pieniędzy zaoszczędzonych na składkach i kosztach pracy dostajesz do ręki w formie wyższej pensji. Brak prawa do urlopów (nie tylko wypoczynkowych, ale i np. macierzyńskiego czy zdrowotnego), czy prawa do L-4 oraz brak (lub bardzo niskie) składek emerytalnych, to koszty uboczne.

Lewica od kilku lat próbowała „zniszczyć” umowy cywilno-prawne, nazywane brzydko „śmieciówkami”. Bez większego skutku. Pierwotny pomysł Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej był potwornie głupi: dać inspektorom Państwowej Inspekcji Pracy prawo do przymusowego przekształcania umów o dzieło, zlecenia i B2B w umowę o pracę, jeśli uznają, że w gruncie rzeczy w danej sytuacji „zachodzi stosunek pracy”. Mogliby to zrobić bez zgody pracodawcy, bez weryfikacji sądowej i z mocą wsteczną.

Przedsiębiorcy od decyzji inspektora mogliby się odwołać, ale do czasu rozstrzygnięcia sporu musieliby zatrudniać dotychczasowego zleceniobiorcę na etacie. I opłacić wstecz wszystkie składki takiego pracownika od momentu, który zostałby wskazany przez inspektora jako początek „stosunku pracy”.

Biorąc pod uwagę brak konkretnych zasad oceny, jakie warunki mają być spełnione, żeby być etatowcem (PIP opracowała co prawda coś à la „test etatowca”, ale został wyśmiany przez przedsiębiorców), radykalne zasady nowego prawa oraz słabość instytucjonalna inspekcji pracy – mogło się to skończyć porównywalną katastrofą, jaką dla poprzedniego rządu był „Polski Ład”.

Premier Donald Tusk wyrzucił projekt do kosza i nakazał pisać nowy, mniej radykalny. Minister pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk schowała urazę do kieszeni i przygotowała poprawki. Najbardziej radykalne zasady zostały zmienione. Zostało cofnięte działanie decyzji inspektora pracy wstecz, jego decyzja nie będzie już arbitralna i nie będzie wchodziła w życie natychmiast (bez przeprowadzenia procedury odwoławczej). Ale nie zmienia to faktu, że pojawi się możliwość „przymusowego” przekształcenia umowy cywilno-prawnej lub B2B w etat.

CZYTAJ O NOWYM PODATKU OD NIERUCHOMOŚCI:

podatek od wartości nieruchomości

Przymusowa zamiana umowy cywilno-prawnej na etat. Jak i kiedy?

Co dokładnie zmieniają regulacje, na które właśnie zgodził się prezydent? Dziś jest tak, że jeśli inspektor kontrolujący firmę uzna, że praca ma charakter etatowy, może co najwyżej wytoczyć do sądu powództwo o ustalenie istnienia stosunku pracy. Proces trwa długo, pracownik w tym czasie może zostać zastraszony lub przekupiony przez pracodawcę i sprawie można ukręcić łeb. W skali roku PIP wygrywa raptem kilkanaście spraw sądowych o ustalenie stosunku pracy.

W niedalekiej przyszłości inspektor pracy – w razie stwierdzenia nieprawidłowości, czyli ustalenia, że ktoś pracuje „jak na etacie”, będzie mieć możliwość wydania polecenia dotyczącego konieczności zawarcia umowy etatowej. Może się to zdarzyć tylko w sytuacji, gdy w stosunku prawnym łączącym pracodawcę i pracownika dominują cechy stosunku pracy. Przedtem inspektor będzie jednak zobowiązany do wysłuchania obu stron.

Jeśli obie zgodnie potwierdzą, że nie ma powodu, by łączyła je umowa etatowa (i ta deklaracja nie będzie łamała prawa) – urzędnik prawdopodobnie będzie musiał się „odstosunkować” od tego stosunku. A w każdym razie będzie mu trudno skutecznie zadziałać, bo jednak stanowiska stron mają znaczenie – zwłaszcza w takich „nie-czarno-białych” sytuacjach.

Jeśli zaś polecenie nadejdzie i nie zostanie wykonane, inspektor będzie mieć mógł wystąpić do okręgowego inspektora pracy o wszczęcie postępowania administracyjnego. Jego celem ma być wydanie decyzji o przekształceniu umowy lub skierowanie pozwu do sądu o ustalenie istnienia stosunku pracy. Jeśli sprawa trafi do sądu, to – tak jak do tej pory – po prostu czekamy na wyrok. A co jeśli zaś okręgowy inspektor pracy wyda decyzję, że powinna zostać zawarta umowa etatowa? Będą mogły zdarzyć się dwie rzeczy.

Po pierwsze pracodawca i pracownik będą mogli zawrzeć umowę o pracę, a okręgowy inspektor zamyka wtedy postępowanie. Nie ma płacenia składek wstecz. Po prostu pracodawca i pracownik obiecują, że „już będą grzeczni”. Po drugie pracodawca może się odwołać do sądu od decyzji okręgowego inspektora prac. Do czasu prawomocnego orzeczenia wszystko w relacjach pracodawcy z pracownikiem zostaje po staremu. Sprawa ma być jednak rozstrzygnięta relatywnie szybko. Ustawa przewiduje bowiem, że rozpatrzenie odwołania przez sąd ma nastąpić w ciągu miesiąca.

Czy to rzeczywiście jest „koniec śmieciówek”? Nie wydaje mi się. Owszem, Państwowa Inspekcja Pracy dostaje do ręki skuteczniejsze narzędzie. Nie musi iść do sądu, a zamiast tego może – rękami okręgowego inspektora – wydać decyzję. Co prawda nieostateczną (i bez rygoru wykonalności), ale sąd musi dość szybko tę decyzję ocenić. Zatem przypadki przekształcania umów cywilno-prawnych w etaty na pewno się pojawią.

CZYTAJ, ILE ZARABIAJĄ POLSKIE FIRMY:

jaka kondycja polskich firm

To (raczej) nie koniec „śmieciówek”. Politycy znów brzydko się bawią

Ale uważam, że nie będzie ich zbyt wiele. Po pierwsze dlatego, że pracodawca może dogadać się z pracownikiem i w ramach „wysłuchania” mogą wspólnie ogłosić, że jest im dobrze tak, jak jest. Wówczas inspektor PIP prawdopodobnie zostanie „na lodzie”, o ile oczywiście sytuacja nie będzie ewidentna. Pracodawca może zadziałać prośbą (podwyżka, premia), albo groźbą („jak mi każą zrobić etat, to najdalej za kilka miesięcy zlikwiduję stanowisko pracy”). Wciąż ma nieformalne narzędzia w ręku.

Druga rzecz – trochę wynikająca z pierwszej – to brak katorżniczych kar wynikających z dotychczasowego złego działania pracodawcy. Skoro najgorsze, co go może spotkać, to konieczność zawarcia umowy (którą za niedługi czas będzie mógł rozwiązać, jeśli uzna, że na utrzymywanie etatu go nie stać) i stosunkowo niewielka kara finansowa – nie wiem, czy będzie prewencyjnie przeglądał umowy z pracownikami i dobrowolnie przekształcał je w etaty. Inspekcja pracy jest niedofinansowana i do wszystkich pracodawców nie dotrze nawet przez 10 lat. Sądzę, że będzie więc tak, jak z abonamentem RTV: nikt nie płaci, bo prawdopodobieństwo kontroli jest niewielkie.

Pomysł na dodatkowe narzędzia dla PIP – jak to często bywa – zmierza do rozwiązania problemu, który wcześniej stworzyli sami politycy. Skoro w Polsce obowiązuje duża mnogość różnych form zatrudnienia i ogromne różnice w ich opodatkowaniu, to może zamiast chwytać się lewicową ręką za prawe ucho, po prostu rzecz uprośćmy. Zróbmy jeden kontrakt o pracę, jeden kontrakt freelancerski (uporządkujmy ich opodatkowanie i reguły działania), a klasyczną działalność gospodarczą dopuśćmy tylko dla osób zatrudniających swoich pracowników lub kontraktorów (w ramach spółek z o.o.).

Wypuszczanie państwowego urzędu na pracowników i pracodawców, żeby sprawdzali, czy nie omijają oni konieczności płacenia składek, gdy wcześniej stworzyło się system motywujący do legalnego omijania płacenia składek (oraz podniosło się te składki do poziomu niszczącego rentowność w niektórych branżach) to gorsze niż głupota. To błąd.

CZYTAJ TEŻ O ZMIANACH W L4:

zmiany w pracy na zwolnieniach lekarskich

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH

Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.

>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj

>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj

>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj

>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj

>>> Nasz profil w YouTubie subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj

>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!

——————————-

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————-

ZOBACZ SUBIEKTYWNE ROZMOWY:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

zdjęcie tytułowe: Alexas_Fotos, FreePhotoCC, Pixabay

Subscribe
Powiadom o
49 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Tomek
29 dni temu

Święta racja panie Macieju. Swoją drogą, dziwne jest w ogóle przeksztalcanie na etat takich umów nieetatowych, w których „dominują cechy stosunku pracy”. Powinni co najwyżej przekształcać umowy wypełniające w pełni definicję stosunku pracy. W definicji etatu są spójniki „i” więc sugeruje to konieczność zajścia wszystkich warunków a nie większości.

Jacek
27 dni temu
Reply to  Tomek

Nie myliłbym definicji „wymiaru czasu pracy” jakim jest etat z definicją „stosunku pracy” Etat jest pojęciem odrębnym od stanowiska pracy i określa czas pozostawania pracownika do dyspozycji pracodawcy. Definicja umowy o pracę jest zawarta w Art. 22 § 1 Kodeksu pracy. Jest to najważniejszy przepis określający tzw. stosunek pracy. Zgodnie z tym artykułem, przez nawiązanie stosunku pracy: Pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę. Pracodawca zobowiązuje się do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem. Kluczowe cechy (konieczne, by umowa była „etatem”): Osobiste świadczenie pracy: Nie możesz… Czytaj więcej »

TomR
24 dni temu
Reply to  Jacek

„To szef odpowiada za […] dostarczenie narzędzi” – to prosta rzecz łatwa do załatwienia – kontraktowiec pracujący na własnym laptopie, z własnymi licencjami na oprogramowanie, własnymi subskrypcjami, z własnym samochodem czy innym środkiem transportu (np. listonosze czy dostawcy jedzenia jeżdżą na rowerach) itp. Jakiś znaczący własny kapitał = nie UOP. „Wykonujesz polecenia przełożonego co do sposobu, czasu i miejsca pracy.” – do załatwienia przez dyplomatyczną kulturę wewnętrzną, np. zamiast wydawać rozkaz – wskazać na zapotrzebowanie („jest okazja sprzedaży …. klient ma zapotrzebowanie … bardzo chce się umówić na spotkanie … i akurat ty byś tam pasował …. oczekujemy, że to… Czytaj więcej »

TomR
24 dni temu
Reply to  Jacek

Jaka jest przeszkoda w tym, żeby umowę o charakterystykach opisanych w ww. poście (bez żadnych dodatków z zewnątrz) podpisała na pewno prawdziwa firma np. S.A. lub Sp. z o.o., LTD. ?
Czy „wykonywanie poleceń” w senise de-facto nie obowiązuje np. w przypadku firmy centrali zagranicznej i jej polskim podległym czymśtam będącymi bytem prawnym u nas (spółce zależnej czy jakiejś innej emanacji kolonii gospdoarczej). Czy nie opiera się to często na korzystaniu z wyposażenia „z centrali”, z technologii z centrali ?

informator
29 dni temu

taaa połowa szpitali zatrudnia pielęgniarki na b2b, czekałem na tą wielką katastrofe jak pipa zacznie wystawiać wsteczne zatrudnienia. Chyba ktoś się połapał co może z tego wyniknąć.
zapłacilibyśmy za to wszyscy zwłaszcza ci co chorują.

Sylwester
28 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

W tej chwili za owe B2B płacą wszyscy inni, tylko dookoła, co powoduje, że więcej środków trzeba dopłacać z budżetu, zamiast otrzymywać ze składki zdrowotnej. Moim zdaniem tracą na tym wszyscy, bo za taką obsługę państwo potrąca sobie jeszcze frycowe.

Dawid
29 dni temu

„Przedtem inspektor będzie jednak zobowiązany do wysłuchania obu stron. Jeśli obie zgodnie potwierdzą, że nie ma powodu, by łączyła je umowa etatowa (i ta deklaracja nie będzie łamała prawa) – urzędnik będzie musiał się „odstosunkować”.”

Skąd ta informacja? Z tego co mi wiadomo, głos stron jest brany pod uwagę, ale nie jest decydujący.

TomR
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

„To chyba oczywiste, bo wtedy raczej nie będzie materii. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ktoś pracujący w trybie „biurowym” (8 h dziennie, 5 dni w tygodniu) mówił, że to nie jest praca „jak na etacie”. ” Jest wiele możliwych przyczyn. Wystarczy nie zgadzanie się z możliwością powierzenia „innej pracy” niż zapisana w umowie. I to już koniec jakiś rozważań, że jest to umowa o pracę, jeżeli nie ma takiej zgody. Czasowe powierzenie innej pracy (bez zgody pracownika – art. 42 § 4 k.p.) Pracodawca może powierzyć pracownikowi inną pracę niż określoną w umowie, jeżeli spełnione są jednocześnie trzy warunki: Jest to uzasadnione… Czytaj więcej »

Last edited 24 dni temu by TomR
Paweł
29 dni temu

Chyba za dużo przez lata widziałem by mieć takie różowe okulary jak redaktor. Prawie każda firma dla której byłem dostawca usług przez ostatnie 20 lat, lub podwykonawca (prowadząc wlasna JDG) stosowała śmieciowki lub wymagała JDG dla pracowników którzy de facto pracowali jak na etacie (5 dni/tydz, 8 sztywnych godzin pracy OFC z biura) w celu obniżenia własnych kosztów. Większość przyjętych na zlecenia przyszła z nigdy niezrealizowana obietnica etatu, inni na fakturze bo każdej stronie się opłacało płacić mniej składek (plus dla pracodawcy, można pogonić w zasadzie z dnia na dzień). Sam w pierwszej pracy podczas studiów dostałem umowę zlecenia, o… Czytaj więcej »

Sylwester
28 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko, że umowa zlecenie ma swój sens, który został wypaczony przez zbyt szerokie możliwości zastosowania i co ważniejsze, w zasadzie brak kontroli, a co za tym idzie kar za łamanie przepisów.
Oczywiście, wiele branż o dużej sezonowości, jak gastronomia, czy zbiór warzyw/owoców, ma z tym problem, ale prościej jest nawet stworzyć prawny wyjątek w etacie dotyczący właśnie tego problemu, niż pozostawiać bardzo szerokie pole do popisu.

Dawid
28 dni temu
Reply to  Paweł

Ale jakie uszczekanie na ZUS, dochodowym? Jak byłem na b2b to sobie policzyłem jaki mam zysk jaką mam stratę. Jeżeli na UoP pracodawca płaciłby mi 15000 zł zł brutto to musisz na mnie wyłożyć łącznie 18000 zł. To jak negocjowałem b2b to dokładnie tak podszedłem do tematu. Skoro na UoP pracodawca zapłaciłby mi 18000 to na b2b startujemy od tego samego progu. Do tego trzeba wycenić ile warty jest dla mnie brak platnego urlopu. I wtedy w b2b przy takich kwotach na rękę dostajesz te kilka tysiecy złotych wiecej z których sobie sam finansujesz różnice między b2b a UoP związane… Czytaj więcej »

TomR
28 dni temu

„a klasyczną działalność gospodarczą dopuśćmy tylko dla osób zatrudniających swoich pracowników lub kontraktorów (w ramach spółek z o.o.).” – znowu dyskryminacja ludzi w stosunku do organizacji? W definicji działalności gospodarczej nie ma niczego, co uniemożliwiałoby jej prowadzenie przez pojedynczego człowieka. „Działalnością gospodarczą jest zorganizowana działalność zarobkowa, wykonywana we własnym imieniui w sposób ciągły.”

Gdzie „działalność” w tym „Działalnością gospodarczą jest … działalność …” na podstawie słownika: „1. zespół czynności, działań, podejmowanych w jakimś celu; działanie, praca;” (czyli praca to też działalność działalność, kontrowersje z B2B są do „gospodarczej”)

KRZYSZTOF
28 dni temu

Kazda godzina na umowę zlecenie powinno być ozusowone np w ochronie praca była po 300 godz a ZUS był za 50 zł I to tusk pozwala. A czemu poseł nie ma zusu od 50 zl

Paweł Jarczyk
28 dni temu

Ja tam pracuję na etacie oprócz tego mam działalność gospodarczą. Wolę wystawiać faktury nawet jak pracuje jako nauczyciel w szkole prywatnej na szkołę Bo obu stron to się opłaca. W działalności mam wiadomo koszty i tak dalej czyli realnie jedzie mi po tym co mnie pracodawca wypłaca około 8 do 14% średnio. Jak ja bym miał mieć tą bardziej po ludzku czyli na umowę o pracę czy tam zlecenie to mi się w ogóle to nie opłaca. Pani pracodawcy.

Dawid
28 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie opłaca się jednostce. Nawet jak państwo działa dobrze, to zawsze jeżeli jako jednostka uciekniesz od podatku (w sposób który nie nałoży na Ciebie kary) to „strata” rozmyje się po całej populacji w ty zyskasz.
Ale społeczeństwu nie opłaca się, że są jednostki które unikają płacenia podatków i społeczeństwo jako całość (w działającym państwie) będzie się miało lepiej jeżeli każdy będzie musiał zapłacić swoją dole.

Last edited 28 dni temu by Dawid
Sylwester
28 dni temu

A wystarczyłoby, jak już kilkukrotnie w podobnych tematach pisałem, wprowadzić przepis, że umowa o pracę jest obowiązkowa, gdy pracownik musi pracować w określonym przez pracodawcę czasie i w siedzibie/oddziale firmy, zaś dopiero, gdy czas realizacji może dowolnie sobie wybrać pracownik (np. w nocy), albo wykonanie zlecenia jest w jakimś procencie poza siedzibą/oddziałami firmy i bez łączenia się zdalnie, to *można* nawiązać umowę zlecenie. Zaś w przypadku, gdyby została nawiązana umowa zlecenie, a owa „dowolność” sugerowała, że pracodawca nią steruje (czyli wykonanie zlecenia w godzinach zwykłej pracy w firmie) lub praca tylko w siedzibie/oddziałach, to od razu sprawa do sądu i… Czytaj więcej »

Dawid
28 dni temu
Reply to  Sylwester

Ale taka regulacją objęłaby mnie jako kontraktora w czasach kiedyś prowadząc projekt dla mojego pracodawcy często musiałem polecieć do innego przedsiębiorcy i nieraz te projekty i dane do jakich miałem dostęp wymagały żebym siedział u niego i pracował jak pracownik etatowy. Więc mój pracodawca niewtpliwie wyznaczał mi godziny i miejsce pracy, a na UoP z zupełnie innych względów takw praca się nie nadawała.

Hipolit
28 dni temu
Reply to  Sylwester

Rozumiem, że w celu pomalowania mieszkania musiałbyś dać etat malarzowi?
Chyba, że mógłby Twoje mieszkanie malować u siebie i do tego w nocy? 😉

Michał
26 dni temu
Reply to  Hipolit

No najgorzej jak ktoś komuś buduje dom to w ogóle patologia.

TomR
24 dni temu
Reply to  Sylwester

Ale w UOP nie o to chodziło, że w siedzibie czy oddziale firmy. Budowlaniec, technik do napraw, listonosz itp. często pracują na UOP, ale nie w siedzibie firmy. Ratownicy medyczni też na zewnątrz. Sprzątajacy ulice też na zewnątrz. Policjanci z drogówki też na zewnątrz.
W niewątpliwie prawdziwych kontraktach też są konkretne miejsca i czasy realizacji, a nie „dowolność”. Np. kontrakt na przygotowanie infrastruktury pod koncert trzeba zrealizować w miejscu koncertu i przed jego rozpoczęciem, a nie kiedy się chce (np. po terminie i w innym miejscu).

maciek
28 dni temu

Czytam artykuł https://biznes.interia.pl/praca/news-firmy-znalazly-sposob-na-reforme-pip-pracownicy-dostaja-do-p,nId,23322714 i tam jest napisane zupełnie inaczej niż tutaj:

1. zmiana wejdzie w życie za 3 miesiącu (tutaj 14 dni)
2. Oświadczenia pracownika nie mają znaczenia (tutaj że są wiążące)
3. Będą kary do 30 tys zł (tutj że nie będzie)

I bądź tu mądry:)

Marcin
28 dni temu

Najlepszym sposobem byłoby sprawdzenie zarobków. O ile jak ktoś zarobi 20k na b2b to to b2b się opłaca, ale jak niektórzy by pracodawcy chcieli płacić 8 czy 12k, to to jest z krzywdą dla osoby na działalności. Żyć się jakoś da, ale odłożyć na emeryturę już nie.

Jacek
28 dni temu

a wydaje sie proste. etat= 8 godzin w konkretnych ramach, codziennie, lub innych wyznaczonych (część). I jakoś chyba dziwnie brak w handlu detalicznym takich umów, bo tu ciężko byłoby opierać sie na „niepewnym” pracowniku. B2b= nieregularne wypłaty, różne kwoty, brak samochodu służbowego 😀, chyba trochę więcej niz 1 faktura na miesiąc. A najlepsze że b2b ma zakres pracy, opis stanowiska, cele roczne i inne śmieszne rzeczy 😉, biurko, laptop służbowy, telefon służbowy, urlop wpisany w umowę. Dopóki będą się ludzie godzić na ten rodzaj to nie zginie.(pytanie, czy potrafią liczyć). Ja też miałem kilka razy pytanie, czy etat, czy b2b… Czytaj więcej »

Hieronim
27 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

> Bo etat to jednak odbijanie karty na zakładzie…

B2B często też 🙃

Jacek
27 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

a po 35 czy 40 latach b2b na najnizszym zus bedzie placz, ze tak malo emerytury 🥥

bo dodam, ze dla 20k na mc dla UoP idzie do ZUS 4 tysiące tylko na kapitał emerytalny, a dla b2b najnizsza skladka emerytalna to 1 tys.. A do tego dochodzi PPK prawie 4 tys. rocznie.

wiec i emerytura będzie 4x wieksza, a te 3 tys „oszczędności ” sie rozejdą 💩

Last edited 27 dni temu by Jacek
Dawid
27 dni temu
Reply to  Jacek

No nie bo pracodawca od UoP ma koszty, które np. jak pisałem wyzej od 15 tys zł wynoszą 3 tys zł. W b2b te kosztu są do wynegocjowania (a nawet więcej bo jeszcze równoważnik ekwiwalentu za urlop powinniście wynegocjować i do pomyślenia czy wy czy pracodawca korzysta na tym, że wam się łatwiej rozstać? Bo to też można wycenić), bo jak już pisałem chyba nie jesteście tacy durni, że jak w przyszłym roku planujecie zapłacić na IKZE to sobie pomniejszacie negocjowaną pensję tak zeby netto po korzyści podatkowej się zgadzało? Trzeba sobie powiedzieć jasno jak pracodawca dał wam b2b na… Czytaj więcej »

Jacek
26 dni temu
Reply to  Dawid

Nie za bardzo rozumiem co chcesz udowodnić. Ja przytaczam suche liczby. Pracodawcy proponują albo X pln UoP brutto albo Y pln b2b netto.
U większość nie potrafi obliczyć sobie długoterminowego cash-flow, tylko patrzą ile na rękę po uwzględnieniu ew. kosztów i najniższego ZUS.
A odłożyć to może jesli chce, wiec b2b nie ma tu żadnego znaczenia.

Dawid
26 dni temu
Reply to  Jacek

Suche liczby to ja przytaczam. Ty właśnie mowisz o emocjach. Po pierwsze pracodawcy nie proponują X lub Y to nie sklep z jajkami, to pracownik negocjuje waurnki jakie mu pasują. I żadna z osób które znam nie wzięły b2b w ciemno, więc mie wiem o jakiej patologii mówisz, że sobie nie policzy? Nie musi liczyć kalkulatorów jest pełno. B2b ma znaczenie przy odkładaniu bo generuje ci kilka tysięcy wodnych środków których nie możesz sobie odłożyć na UoP i które wtedy poszłyby do ZUS a tutaj zamiast inwestować w piramidę możesz sobie oszczędzić. Jeżeli tego nie robisz to jesteś winny swojej… Czytaj więcej »

SirAdi
26 dni temu

Spróbujmy wyobrazić sobie sytuację pracownika, który będzie dożył do zmiany na etat, a pracodawca przeciwnie. Taki „zbuntowany”pracownik nie będzie już miał w firmie perspektyw. Chyba, że aby chronić pracownika, decyzje stron pozostaną niejawne. Ale w to wątpię.

SirAdi
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeżeli ktoś na zleceniu czy B2B pracuje jak etatowiec, to patologia rynku oznaczająca, że pracodawca łamie prawo. I nikt go do niczego nie zmusza – gdy zlikwiduje stanowisko, to znaczy, że wartość dodana z pracy była niższa niż koszt zatrudnienia. Bo chyba nie będą likwidować etatów, aby zrobić na złość pracownikowi czy PiPie, gdy praca przynosi im zysk 🙂

Dawid
25 dni temu
Reply to  SirAdi

To już zależy od sytuacji w firmie. Jak gdzieś problem jest systematyczny i wszyscy pracownicy by chcieli ale ani oni ani konkurencja nie jest chętna wyskoczyć przed szereg (bo co z tego że ja Ci dam UoP jak w efekcie zaczniesz zarabiać mniej na rękę niż w konkurencji przy takim samym koszcie dla mnie? To że masz więcej na Zus itd, itp, zbędziesz machnięciem ręki i tekstem „z zus za 30 lat i tak nic nie dostanę a na rękę dostaje tu i teraz”). Jeżeli problem jest systemowy i pracownicy po różnych zakladach wywalczą to samo to nie będzie tego… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu