Dobre, bo polskie? Ale czy warto się aż tak napinać? Oni policzyli, ile w skali miesiąca wart byłby twój patriotyzm gospodarczy. Grubo!

Dobre, bo polskie? Ale czy warto się aż tak napinać? Oni policzyli, ile w skali miesiąca wart byłby twój patriotyzm gospodarczy. Grubo!

Ile jest wart patriotyzm gospodarczy? Przy okazji niedawnego Kongresu 590 firma doradcza Grant Thornton policzyła, ile statystycznie zostaje w polskiej gospodarce z każdej wydanej przez nas złotówki – w zależności od tego co kupujemy. W oparciu o te wyliczenia oszacowałem, ile w skali miesiąca mogę dać zarobić Polakom albo „zagranicy”. Jest grubo

Od czasu do czasu wraca temat patriotyzmu gospodarczego. Polega on z grubsza na tym, żeby popierać polskie produkty i mając do wyboru dwie rzeczy podobnej jakości – jedną wyprodukowaną w Polsce, a drugą z zagranicy – wybrać tę krajową.

Zobacz również:

Uzasadnienie jest proste jak drut. Na polskim produkcie zarabia polski producent, pośrednik i sprzedawca. Na produkcie zagranicznym zarabia zagraniczny producent, importer i dystrybutor w Polsce. W pierwszym przypadku w kraju zostaje większa część płaconej przez konsumenta ceny, a w drugim – mniejsza.

Na Zachodzie wspieranie własnej gospodarki w ten właśnie sposób nie jest niczym nadzwyczajnym. A Włosi, czy Francuzi (nie mówiąc już o Amerykanach) podnieśli preferowanie własnych firm na poziom strategii państwowej.

Na poziomie szeregowego konsumenta wspieranie polskich produktów nie jest trudne, bo każdy towar ma dziś kod kreskowy, a w tym kodzie zaszyta jest informacja o tym, czy został wytworzony lub jest dystrybuowany przez polską firmę czy zagraniczną. „Polskie” rzeczy mają na początku kodu kreskowego liczbę 590. A jak ktoś nie lubi analizować kodów kreskowych, to może sobie ściągnąć aplikację (np. apka Pola), która skanuje kody i pokazuje na ekranie smartfona wszystkie informacje z nich wypływające.

No dobra, ale czy warto? Jaki sens ma sprawdzanie czy czekolada, herbata albo ryż zostały wyprodukowane w Polsce? Firma doradcza Grant Thornton zrobiła ciekawe wyliczenia pokazując jaka statystycznie część ceny różnych towarów zostaje w Polsce, a jaka leci za granicę.

Wszystko, co kupujemy w sklepach, zostało podzielone na cztery części:
>>> wyprodukowane w Polsce przez polską firmę
>>> wyprodukowane w Polsce przez zagraniczną firmę
>>> wyprodukowane przez polską firmę, ale za granicą
>>> wyprodukowane za granicą przez zagraniczną firmę.

Kod kreskowy z liczbą 590 na początku odnosi się do dwóch pierwszych grup produktów – czyli do rzeczy wyprodukowanych w Polsce (niestety, nie da się wycisnąć z tego kodu jeszcze podziału na polskiego i zagranicznego producenta).

Całe to wyliczenia to zabawa liczbami na dużym poziomie ogólności, bowiem trzeba było przyjąć jakiś statystyczny podział ceny produktu na różne składniki. A wiadomo, że w realu w każdym przypadku ta struktura będzie wyglądała trochę inaczej.

Tym niemniej: co im wyszło? Że w przypadku produktu polskiego wyprodukowanego przez polską firmę 79 gr. z każdej złotówki zapłaconej ceny zostaje w Polsce (reszta to np. koszt urządzeń i materiałów, które czasem są sprowadzane z zagranicy). A w przypadku produktu zagranicznego wyprodukowanego przez zagraniczną firmę, a w Polsce tylko sprzedawanego, jest to tylko 25 gr.

W wariancie pośrednim mamy też produkt wytwarzany co prawda przez zagraniczną firmę, ale w Polsce. W tym przypadku w kraju zostaje statystycznie 76 gr. z każdej złotówki zapłaconej ceny. Z kolei jeśli mamy produkt wyprodukowany przez naszą firmę, ale za granicą – do kraju leci 49 gr. z każdej złotówki.

Krótko pisząc: jeśli kupuję produkty, które w kodzie kreskowym mają na początku 590 (rzeczy produkowane w Polsce) to zostawiam w kraju 76-79 gr. z każdej złotówki. Jeśli zaś wspieram produkcję zagraniczną – to tylko 25-50 gr. Krakowskim targiem – 40 gr.

Biorąc pod uwagę, że miesięcznie kupuję rzeczy za 3000 zł (żywność, oddzież, chemię gospodarczą, artykuły AGD), to kupując wyłącznie produkty wytworzone w Polsce daję zarobić polskim producentom i pośrednikom 2400 zł, zaś kupując miks produktów zagranicznych – zostawiam w kraju tylko 1200 zł.

Zapewne miks moich zakupów mieści się gdzieś blisko środka skali, choć też zapewne zaburzają go większe zakupy rzeczy takich jak telewizor, tablet, smartfon, czy samochód. One wszystkie raczej powstają za granicą.

To wszystko zabawa liczbami. Obarczona ryzykiem błędu na kilku poziomach: struktury kosztów konkretnych towarów, struktury pochodzenia surowców i urządzeń do produkcji oraz pochodzenia producenta. Pod kodem 590 znajdujemy produkty, które zostały wprowadzone na polski rynek, czyli wyprodukowane i dystrybuowane przez firmę zarejestrowaną w Polsce, ale może też oznaczać taki produkt, który został wyprodukowany przez zarejestrowaną spółkę-córkę międzynarodowej korporacji, która produkuje gdzieś w Azji.

W moim konkretnym przypadku cena patriotyzmu gospodarczego to mniej więcej 1200 zł miesięcznie. Każde 300 zł świadomie wydane na polski towar – oby nie niższej jakości, niż ten zagraniczny – to 120 zł, które zarobi ktoś w Polsce, a nie obcokrajowiec.  Tylko czy warto to w ogóle liczy? Jak sądzicie?

Subscribe
Powiadom o
26 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jon
1 rok temu

Niech wprowadzą na każdym produkcie oznaczenie w ilu procentach pochodzi z Polski.

Marek
1 rok temu

https://prnews.pl/mbank-podniosl-oprocentowanie-rachunkow-oszczednosciowych-446385

ciekawe czy ten bardzo nietypowy jak na mBank ruch to efekt odpływu środków po wyroku TSUE czy pompowanie statystyk pod lepszą wycenę przy sprzedaży banku

1 rok temu
Reply to  Marek

Dobre pytanie. Z tym że stawka 2,7% dotyczy tylko posiadaczy konta premium (prowadzenie 49,5 zł, chyba że ma się wpływy 7k PLN lub aktywa 100k PLN). Pozostali mogą zarobić tylko 2,3%, ale to zawsze lepiej niż standardowe 0,4-0,7%, zwłaszcza że limit kwotowy jest bardzo wysoki (500k PLN).
Tu prześwietlenie: https://obiektywnefinanse.pl/2019/10/konto-oszczednosciowe-mbanku-na-27/

Chrystian
1 rok temu

W ogóle powinniśmy się zastanowić co to jest tak naprawdę „patriotyzm gospodarczy”???czy np kupno rosyjskiej ropy A później jej przerobienie np na paliwo lotnicze które będzie używane w boeingach które latają w barwach lot-u to jest właśnie patriotyzm(100%) gospodarczy??;)))

Adam
1 rok temu

Trochę mi się smutno zrobiło. Kolejny raz myśląc patriotyzm, myślę niestety PiS. I jest to myśl smutna i nie pozytywna. Staram się kupować polskie. A nawet lokalnie wielkopolskie 🙂

Marzena
1 rok temu

Decyzje zakupowe to obraz priorytetów. Dla mnie nie ma żadnego znaczenia, czy produkt jest z PL czy nie. Za to chętniej wybieram fair trade, no parabens, vegan, chroniący lasy deszczowe, producent nie eksperymentuje na zwierzętach itp.

1 rok temu
Reply to  Marzena

Ochrona środowiska przy całych wydatkach na transport produktu sprowadzonego kilka tysięcy kilometrów, to naprawdę marna pociecha…

Sjunde
1 rok temu

Jeżeli w podobnej cenie mam towar podobnej jakości i estetyki to wybieram nasze krajowe – zwłaszcza turystyczne: uprząż lotse, polar miło, Softshell (a właściwie windshell) himountain, butów Kazar. Niestety póki co z obuwia trekkingowego idę w obce marki.

Piotr Stanek
1 rok temu
Reply to  Sjunde

Oj tak. Z ubrań outdoorowych jest sporo polskich producentów – choć część tez sprowadza/szyje w Chinach.
Godne uwagi są: Milo, Pająk, Małachowski, Kwark (tego polecam!).
Mam jeszcze dwa stare plecaki Campusa 😀
Co do butów to masz racje, zagranica jednak.

Jacek
1 rok temu

W czasach, gdy w jednym produkcie może być taka sytuacja:
– właściciel brand jest Niemiec
– fabryka położona w Polsce
– pracownicy to Ukraińcy
– fabryka zbudowana za kredyt z amerykańskiego banku
– siedziba koncernu jest w Londynie
– zyski wychodzą w papierach z Panama
… trudno mówić o naradowosci kapitału.

Aleksander
1 rok temu
Reply to  Jacek

Kapitał nie ma narodowości. Ludzie mają narodowość.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Aleksander

Ale którzy… właściciele, bankierzy, prezesi, pracownicy czy kto tam jeszcze?

Michał
1 rok temu
Reply to  Jacek

PIT, ZUS i VAT zgarnia w tym przypadku Polska, więc to jest patriotyzm gospodarczy.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Michał

Tu PIT zgarnia Panama.

Michał
1 rok temu
Reply to  Jacek

Panama zgarnia CIT. PIT od zarobków pracowników zgarnia Polska.

hela
1 rok temu
Reply to  Michał

PIT, ZUS i VAT zgarnia Prezes, odpala działkę wiernym miernym, a resztę rebranduje na Jrakowe lub PiSowe i rozdaje w formie kiełbasy wyborzcej

paweł
1 rok temu

Czy nie jest za późno na rozmowę o trendzie który może być zastąpiony zaraz następnym trendem? Według zeszłorocznych raportów dotyczących konsumpcji warzyw, jednym z najbardziej istotnych czynników decydujących o zakupie, poza ceną, będzie lokalizacja produkcji i producenta. Im bardziej lokalnie tym większa będzie chęć zakupu. W tym kontekście, mówienie o polskich towarach nie będzie miało większego sensu bo konsumenta bardziej będą interesować produkty z mazowsza, mazur, małopolski czy wielkopolski….

Ppp
1 rok temu

Pytanie tylko, ile procent towarów ma równoważne odpowiedniki PL i nie-PL? Sam Pan zauważył, że polskiej elektroniki jest niewiele, a i ona składa się z zagranicznych części. Z drugiej strony większość żywności, nawet pod zagranicznymi markami, jest produkowana w Polsce. Zatem margines, w którym można faktycznie wybierać i ma to sens, jest wąski. Zatem raczej nie warto się w to bawić – przynajmniej dopóki nie zaczniemy produkować np. polskich samochodów.
Pozdrawiam.

Wojciech
1 rok temu
Reply to  Ppp

Właśnie działając już w ten sposób przyspieszamy rozbudowę polskiego przemysłu 😉

Michał
1 rok temu

Ja kupuje, to co potrzebuje możliwie w 1 miejscu, aby nie krążyć.

ola121212
1 rok temu

handel w PL? reklamowana czekolada, 2szt 4zł… Janusz kupuj 10 bo reklamowana zagraniczna albo marki X. Szczegół że tam tłuszcz palmowy, emulgator i 30% kakao aby to nazwać czekoladą… Ich Jessica będzie zadowolona, a że waży 200kg ma 14lat i popije colą… bo to przecie dziecko… A wy wyskakujecie z PL produktami?

Piotrek
1 rok temu

Przecież i tak każda złotówka wyprowadzona z Polski do Polski wraca. Zagraniczny podmiot nie trzyma zlotowek w sejfie, tylko sprzedaje na rynku walutowym, kupując EUR albo USD. A skoro sprzedaje złotówki, to ktoś inny po coś je kupuje…

simplemen
10 miesięcy temu

Artykuł wnosi coś rzeczowego, z przyjemnością go przeczytałem 🙂 Bardzo ciekawe wyliczenie (w przybliżeniu) : 40 gr na 1 zł zakupów różnicy, która pozostanie w obiegu w kraju, jeśli wybierzemy polski towar, od polskiej firmy, niż kupując towar produkowany za granicą, u zagranicznego producenta. Dorzucę coś od siebie: autor artykułu na koniec zadaje pytanie Czy w ogóle warto wybierać polskie, jeśli np. wydajemy tyle a tyle miesięcznie? Skoro możliwe, że zagraniczny towar jest jest lepszy od polskiego? W artykule nie wybrzmiała ważna rzecz – patriotyzm gospodarczy to nie tylko preferowanie polskich towarów i usług, ale np. także świadome akumulowanie kapitału… Czytaj więcej »

vS1F
7 miesięcy temu

W USA mają takie powiedzenie – „always buy american” 😉

simplemen
7 miesięcy temu
Reply to  vS1F

Jasne 🙂 nie znam wielu z USA ale wierzę na słowo 😉

5 miesięcy temu

Ja kupuję zarówno produkty polskie jak i zagraniczne. Kupuję np. zagraniczne kosmetyki, bo według mnie polskich wcale nie ma tak dużo i trudno znaleźć mi produkt, który spełnia moje wymagania, jest wegański i nie ma składników, na które mam uczulenie. Co prawda widzę w sklepach coraz więcej polskich kosmetyków, ale nadal trudno mi znaleźć coś, co w pełni mi odpowiada. Stawiam jednak na polskie produkty w przypadku zakupu żywności i zawsze patrzę, czy produkt jest polski.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu