13 października 2020

Do czego może się posunąć bank przy proponowaniu wyższego limitu na karcie kredytowej? Czy to już szantaż?

Do czego może się posunąć bank przy proponowaniu wyższego limitu na karcie kredytowej? Czy to już szantaż?
Współautor: Michał Wachowski

Bank tłumaczący różnicę pomiędzy „do” oraz „do kwoty”. O co chodzi? Oto historia o próbie podniesienia limitu na karcie kredytowej – tylko czy bank aby tak troszkę nie szantażuje swoich klientów? Karta kredytowa to generalnie miły kawałek plastiku w portfelu, ale… nie za cenę straconych nerwów i użerania się z bankowcami

Karta kredytowa jest bardzo wygodnym instrumentem finansowym. Jeżeli tylko potrafimy zarządzać domowymi finansami, umiemy zaplanować budżet, nie mamy zapędów do dużych, impulsywnych wydatków i – najlepiej – mamy kwotę w wysokości co najmniej limitu karty odłożoną jako oszczędności, to jest ona dla nas idealna.

Zobacz również:

Dlaczego? Płacimy pieniędzmi banku, za darmo (bez problemu można znaleźć darmową kartę kredytową lub taką, która bardzo łatwo może być darmowa), bez odsetek (w okresie bezodsetkowym), a nasze pieniądze w tym czasie zarabiają (chociażby mało – na lokacie).

Nasz czytelnik, pan Michał, korzystał z takiej karty w Citibanku (Citi Handlowy) i generalnie to sobie chwalił. Był klientem kartowym banku od ponad pięciu lat. Karta kredytowa miała dość niski limit – 1.600 zł – ponieważ taki wystarczał naszemu bohaterowi. Nie chciał obciążać wyższą kwotą swojej zdolności kredytowej. W czerwcu zechciał jednak zrobić większe zakupy w sklepie z elektroniką, który w tym czasie oferował promocję „drugi produkt taniej o 24%”.

Warunkiem było kupienie dwóch rzeczy razem, w jednej transakcji. Łączna kwota zakupu wyniosła prawie 3.000 zł, a rabat wyniósłby niemal 300 zł. Jest to już kwota, dla której warto się natrudzić i zmienić limit na karcie kredytowej.

Sprawa wydawała się prosta, bo po zalogowaniu do banku nasz czytelnik od razu zauważył komunikat informujący go, że bank przygotował dla niego ofertę „zwiększenia limitu karty do 21.600 zł”. Zadowolony, że wszystko pójdzie szybko i sprawnie, klient wyraził zainteresowanie, ale zmniejszył suwakiem kwotę do interesujących go 4.000 zł. Zatwierdził wybór i czekał na decyzję banku.

Dalsze wydarzenia mogłyby być scenariuszem dobrej komedii. Zadzwonił konsultant z banku Citi, a rozmowa z nim wyglądała mniej więcej tak:

„Może Pan w każdej chwili, bez formalności, zwiększyć limit na karcie kredytowej do kwoty 21.600 zł”.

„Dobrze, dziękuję. W takim razie proszę zwiększyć limit do 4.000 zł. Moja karta kredytowa więcej nie potrzebuje”.

„Niestety, bank przygotował ofertę zwiększenia limitu do kwoty 21.600 zł”.

„Ależ rozumiem. Przecież kwota 4.000 zł mieści się w zakresie do 21.600 zł”.

„Niestety, ale oferta obowiązuje tylko przy zwiększaniu limitu do kwoty 21.600 zł”.

Nasz czytelnik, tak jak i my, poczuł się trochę zdezorientowany. Nie poddał się jednak tak łatwo i zapytał już po raz ostatni: „Czyli nie ma możliwości zwiększenia limitu do 4.000 zł?”. „Jest” – usłyszał. Ale cieszył się tylko przez jakieś dwie sekundy. Później bowiem dotarła do niego druga część informacji od konsultanta. „Będzie Pan musiał dosłać aktualne dokumenty dochodowe, bank sprawdzi Pana w Biurze Informacji Kredytowej i cały proces potrwa dłużej”.

I tutaj już trzeba było usiąść na krześle, aby się nie przewrócić. „Czyli mogę zwiększyć limit do kwoty 21.600 zł bez żadnych formalności, ale zwiększając go do 4.000 zł będę musiał przejść cały proces weryfikacyjny?” – dopytywał jeszcze pan Michał. „Dokładnie tak” – ucieszył się konsultant banku, że wreszcie udało mu się znaleźć wspólny język z marudnym klientem. „No i czego jeszcze nie rozumiesz, głąbie” – zapytał klienta zapewne już tylko w myślach.

Tylko jakim cudem może być bezpieczne pożyczyć komuś 21.600 zł, ale już lepiej uważać pożyczając tej samej osobie 4.000 zł? Podejrzliwy klient wciąż nie chciał skorzystać z oferty nie do odrzucenia, więc konsultant znalazł salomonowe rozwiązanie: „Przecież może pan zwiększyć limit do 21.600 zł i – po jego przyznaniu – zmniejszyć go do 4.000 zł bez żadnych formalności”.

Tak, to było rozwiązanie problemu przedstawione przez bank – zwiększyć, żeby od razu zmniejszyć! Przecież to kuriozum – alarmuje nasz czytelnik. A może nie takie do końca kuriozum? Przecież taki klient, żeby zmniejszyć limit, będzie musiał się skontaktować z bankiem, a tam zostanie przeniesiony do specjalistów od utrzymania klienta i przekonywany prośbą (a może i groźbą), żeby jednak się rozmyślił.

Nasz czytelnik pozostał nieugięty i poprosił o zwiększenie limitu do 4.000 zł i ani grosza więcej. Bank faktycznie sprawdził czytelnika w BIK (ma on aktywowane alerty SMS-owe, więc dostał na smartfona informację, że bank zagląda w jego sprawie do bazy kredytowej), a następnie wniosek odrzucił z powodu braku dokumentów dochodowych:

„Wniosek o podniesienie limitu nie może zostać przeprocesowany, gdyż nie zostały do niego dołączone dokumenty dochodowe. Prosimy o przesłanie dokumentów dochodowych za pomocą bankowości internetowej Citi Handlowy”.

Cała sprawa znalazła swój szczęśliwy finał dopiero z drugim wnioskiem kredytowym, do którego dołączono już screeny z przelewem wynagrodzenia. Pytanie tylko, czy każdy klient banku byłby aż taki cierpliwy?

Trudno nam powiedzieć na pytanie, czy ktoś w banku stworzył jakiś algorytm szacujący, do jakiej kwoty limitu użytkownik karty jest bezpieczny i zamiast „mniejsze lub równe” wpisał tam „równe”, czy może marketingowcy przeszarżowali z wciskaniem wyższych limitów i wyszło jak wyszło. My nie potrafimy zrozumieć, jak można sprawdzać w BIK klienta, który chce limit 4.000 zł, ale oferować mu 21.600 zł limitu bez żadnego sprawdzania. I to aktywnego klienta z ponad pięcioletnim stażem, o którym bank powinien już bardzo dużo wiedzieć.

Chyba nie tak powinna wyglądać wzorowa współpraca na linii bank – klient? Wzywamy bankowców z Citi do przemyślenia sprawy i proponowania klientom tego, co chcą, bo inaczej skończy się tym, że niektórzy nie będą chcieli niczego.

——————

POSŁUCHAJ PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

W najnowszym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” zastanawiamy się co skłoniło Idea Bank, by zaoferować taaaaką lokatę, mówimy o kontrowersyjnym pomyśle pocztowców, załamujemy ręce nad niską moralnością Polaków (gdyby tu chodziło o seks to pół biedy, ale chodzi o pieniądze), zastanawiamy się co zrobić z hulajnogowymi łamaczami szyfrów oraz na tym czy jakiś bank kiedyś wreszcie zaproponuje porządny kredyt o stałym oprocentowaniu na całe „życie”. Cieszymy się też z tego, że coś wreszcie zaczyna się dziać na giełdzie polskich akcji.

Rozpiska odcinka:

00:49 – 2,9% na lokacie do miliona złotych! Czy Idea Bank w ten sposób broni się przed odpływem depozytów?
07:42 – Listonosz przyniesie list i… wciśnie kredycik, czyli o nowym pomyśle Banku Pocztowego.
14:53 – Polak przykładem finansowej uczciwości? Te badania pokazują coś wręcz przeciwnego
20:04 – Włamali się do olsztyńskiego systemu hulajnogowego? Trzeba ich ukarać? A może nagrodzić?
23:51 – Kredyty ze stałym oprocentowaniem już wkrótce w ofercie wszystkich banków. Czy warto z nich skorzystać?
30:33 – Był czas posuchy, ale oferty publiczne znanych firm wracają na warszawską giełdę. Szykować gotówkę?

Do odsłuchania pod tym linkiem albo po kliknięciu w poniższy baner.

 

źródło zdjęcia tytułowego: Republica/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
35 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Aaa
1 miesiąc temu

Mógł po prostu nadpłacić więcej na kartę podnosząc jej saldo powyżej limitu i miały swoje rabatowe zakupy (choć nie w całości skredytowane) załatwione.

1 miesiąc temu
Reply to  Aaa

W CItibanku za nadpłatę jest prowizja, więc to kosztowny pomysł.
A dodatkowo niektóre banki nie pozwolą ustawić wyższego limitu transakcji niż limit karty.

jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Aaa

w city jest opłata za nadpłatę

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Aaa
eee
1 miesiąc temu
Reply to  Aaa

Citi pobiera opłatę za nadpłatę karty kredytowej powyżej bodajże 100 zł.

Grażyna
1 miesiąc temu
Reply to  Aaa

Citi chyba pobiera opłatę za takie manewry

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  Aaa

Prowizja przy nadpłacie zjadłaby dużą cześć z tych 300 zł oszczędzonych w sklepie z elektroniką.

Maciej
1 miesiąc temu
Reply to  Aaa

Niestety, ale Citibank jest jednym z nielicznych, który pobiera prowizję za nadpłatę karty. Przy wprowadzaniu tumaczyli to tym, że rachunek karty nie podlegał zajęciu komorniczemu i ludzie używali tego w ten sposób.

Pibloq
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej

To dopiero patologia do kwadratu. Nie dość, że ludzie kombinowali, uciekając od komornika (zamiast po prostu spłacić dlugi, które się zaciagnęło), to jeszcze bank – węsząc biznes – skrobie takich klientow na prowizje od nadpłaty… Nigdy nie zostanę klientem Citi w Polszy…

Jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Aaa

Opłata miesięczna z tytułu obsługi nadpłaty na rachunku karty kredytowej, naliczana w przypadku wystąpienia w cyklu rozliczeniowym salda dodatniego równego lub wyższego niż 200 zł – 20 zł.

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Aaa

Niekoniecznie, szczególnie w Citi. Jeśli mnie pamięć nie myli, wprowadzili tam jakiś czas temu opłatę od nadpłaconego salda karty kredytowej, więc taka sytuacja mogłaby się skończyć dodatkowymi opłatami.

Zakładając, że taki klient rzeczywiście ma dodatkowe środki na rachunku, lepiej by wykorzystać kartę w całości i resztę dopłacić ze swojego konta – w dużych sklepach raczej nie ma problemu z rozłożeniem płatności z 1 paragonu na 2 lub więcej kart kredytowych/debetowych.

Co do samego artykułu, wcale bym się nie zdziwił, gdyby ta cała sytuacja była wynikiem niewiedzy lub intencji konsultanta, ale to już temat na oddzielną dyskusję.

1 miesiąc temu
Reply to  Marek

Jeżeli czytelnik chciał skorzystać z promocji kupując dwa artykuły, to raczej nie mógł podzielić płatności, bo by się zniżka nie naliczyła.

Tartuf
1 miesiąc temu
Reply to  Aaa

Mógł i powinien zmienić Bank. Trzymanie pieniędzy w Banku gdzie oferty przeczą inteligencji i zdrowemu rozsądkowi to zły pomysł 😉

RobertS
1 miesiąc temu
Reply to  Aaa

saldo byłoby wyższe, ale już dzienny limit transakcji nie

PawełK
29 dni temu
Reply to  RobertS

Dokładnie ostatnio testowałem na kredytówce w innym banku. Nadpłata nic nie daje, bo limit płatności jest do wysokości kredytu na karcie.

Pibloq
1 miesiąc temu

Obstawiam, ze pracownicy Citi sa celowani z jak najwyzszej kwoty udzielonego limitu na KK. Zakazac nie mogą wnioskowac o niższą kwotę, ale jesli chcesz od ręki, musisz się zgodzić na warunki banku (który glupi jest i myśli, że klient od razu wykorzysta 100 proc., najlepiej jeszcze lecąc do bankomatu i wypłaci wprost z KK z grubą prowizją)… To normalnie przypomina wciskanie chwilowek

Raf
1 miesiąc temu
  1. ‚Nie chciał obciążać wyższą kwotą swojej zdolności kredytowej’ od kiedy wyzszy balans jest czyms negatywndy dla zdolnosci kredytowej?
  2. Zmienia na 21.60 potem zmniejsza jak chce!
Don Q.
1 miesiąc temu
Reply to  Raf

Tak, masz rację, choć to wymaga nieco zachodu. Ten ich magiczny suwaczek działa tylko w górę, nie da się nim limitu zmniejszyć, w tym celu trzeba np. grzecznie napisać wiadomość w bankowości internetowej i czekać, aż wniosek zakceptują…

Piotr
1 miesiąc temu

Uparty klient. Mógł zaakceptować propozycję banku, po czym złożyć dyspozycję zmniejszenia limitu do 4 tysięcy.
Dużego limitu nie warto u nich mieć, bo dzwonią jakby oszaleli i chcą wciskać pieniądze z karty w formie przelewu. Mnie tym wkurzyli i zmniejszyłem limit właśnie do 4 tysięcy. Telefony skończyły się jak ręką odjął. Teraz przychodzą już tylko SMSy 😉

Don Q.
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr

„Dużego limitu nie warto u nich mieć, bo dzwonią jakby oszaleli i chcą wciskać pieniądze z karty w formie przelewu” — a przy niskim pewnie wydzwaniają proponując jego zwiększenie… 😉

Robert
1 miesiąc temu

Jeżeli tylko potrafimy zarządzać domowymi finansami, umiemy zaplanować budżet, nie mamy zapędów do dużych, impulsywnych wydatków i – najlepiej – mamy kwotę w wysokości co najmniej limitu karty odłożoną jako oszczędności,

To po co nam karta kredytowa????

Renata
1 miesiąc temu
Reply to  Robert

Żeby raz w miesiącu spłacić kwotę jednorazowo. Czasem też jest jakiś profit.

1 miesiąc temu
Reply to  Robert

Żeby wygodnie płacić nie swoimi pieniędzmi, podczas gdy nasze zarabiają na siebie.

Don Q.
1 miesiąc temu

Jeszcze dodam, że to wbrew pozorom może pomóc w zarządzaniu swoimi wydatkami. Ja wprawdzie używam wielu kart, ale jeśli ktoś płaci tylko jedną, to pomóc może ten comiesięczny wyciąg pokazujący każdy wydatek i w bezlitośnie jednoznaczny sposób łączną sumę wydana w danym miesiącu…

Katarzyna
1 miesiąc temu

Ah, City…. W ostatniej promocji z nowym kontem gdzie można ugrać 150 zł niektórzy do tej pory nie doczekali się aktywowania kont…

1 miesiąc temu
Reply to  Katarzyna

Widać nie spodziewali się aż takiego szturmu na promocję 🙂

Grzesiek
1 miesiąc temu

Brzmi idiotycznie, Bank jakoś się odniósł do tego? Być może doradca był nieogarnięty i był to jego błąd?….

Maciej
1 miesiąc temu

Kwestia z pewnością wygląda tak, że bankowcy sądzą, i niejednokrotnie słusznie, że klient, gdy otrzyma taki duży limit wpadnie w wir zakupów, zadłuży się i… już go mają w garści. Te wszystkie ich socjotechniki, bzdurne tłumaczenia i przekonywania tylko do tego zmierzają.
Nie dajcie się.
Nota bene, miodem na moje serce był kiedyś widok w sądzie pracy pracownicy banku płaczącej z powodu zwolnienia jej przez bank, w jej mniemaniu niesłusznie, a miała stażu ponad 20 lat. Pomyślałem wtedy, i wierzę, że tak było, ilu ludzi musiała skrzywdzić, a teraz sama płacze, bo system ją wypluł.

Renata
1 miesiąc temu

Kiedyś, wieki temu, mBank zaproponował mi kartę kredytową na 5000 zł. Napisałam, że chcę 1000. Wniosek został odrzucony. Przy drugiej promocji już się zgodziłam na 5000 zł. Nawet konsultant 100 km jechał, żeby uzupełnić formalności. 🙂

Socialista
1 miesiąc temu

To proste – odsetki i inne opłaty od kwoty 21 600 złotych są większe niż od kwoty 4 000 złotych. Kapitał co do zasady dąży do pomnożenia i robi to w najprostszy sposób.

1 miesiąc temu
Reply to  Socialista

Oczywiście, ale gdy się trafi na świadomego klienta, to lepiej dać co chce i mieć odsetki od 4000 zł niż od 0 zł 🙂

Don Q.
1 miesiąc temu

Gdy się trafi na świadomego klienta, to w ogóle się odsetkach z karty kredytowej nie zarabia… 😉

Renata
1 miesiąc temu

Jeśli to był sklep z elektroniką, na pewno ma w ofercie karty podarunkowe. Trzeba było kupić kart, ile się da kk i resztę drugą , a potem zapłacić za zakupy kartami podarunkowymi.

Emil
1 miesiąc temu
Reply to  Renata

Super pomysł, muszę kiedyś wypróbować 🙂

anonymous
1 miesiąc temu

A może to ten czytelnik co nie zrozumiał i dostał pałę z fizyki w szkole. DO może oznaczać inny przedział, np. od 50000 do 21600.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu