20 kwietnia 2022

Kredyt jak ruletka? Ile maksymalnie mogłeś pożyczyć z banku, żeby było bezpiecznie? I jak długo musisz pracować, żeby „odrobić” utraconą zdolność kredytową?

Kredyt jak ruletka? Ile maksymalnie mogłeś pożyczyć z banku, żeby było bezpiecznie? I jak długo musisz pracować, żeby „odrobić” utraconą zdolność kredytową?

Podwyżki stóp procentowych odbierają wielu Polakom możliwość zakupu mieszkania na kredyt. Warto trzymać kciuki za to, żeby docelowy poziom tych stóp nie był zbyt wysoki. Jak długo trzeba będzie pracować, żeby „odrobić” właśnie utraconą zdolność kredytową? Ile bezpiecznie można było wziąć kredytu, żeby nie „popłynąć”? I czy przypadkiem cała ta sytuacja nie staje się argumentem na rzecz przystąpienia Polski do strefy euro?

Zdolność kredytowa oraz ceny nieruchomości – to dwa najważniejsze parametry stanowiące o tym, jaką część Polaków stać na własne mieszkanie. Co prawda duża część nieruchomości jest w Polsce kupowana za gotówkę, ale po pierwsze ta gotówka często pochodzi ze sprzedaży innej nieruchomości (której nabywca korzystał z finansowania bankowego), a po drugie – udział transakcji nieruchomościowych wspomaganych bankowym pieniądzem wciąż przekracza 50%.

Zobacz również:

Oczywiście możemy zastanawiać się nad tym, czy każdy musi mieć własne mieszkanie i czy każdy powinien. Zwłaszcza czy powinien mieć mieszkanie na kredyt. Bo wtedy nieruchomość i wieloletnie zobowiązanie de facto „przywiązują” kredytobiorcę do konkretnego miejsca i ograniczają mobilność (a ona może mieć znaczenie w kontekście rozwoju kariery zawodowej).

Tym niemniej lepiej mieć wybór (własne czy wynajmowane) niż go nie mieć. A ten wybór zależy właśnie od tego, jaką mamy maksymalną zdolność kredytową i ile metrów mieszkania hipotetycznie możemy za tę zdolność sfinansować (to z kolei wynika z cen nieruchomości). Na resztę metrów musimy zaoszczędzić pieniądze we własnym zakresie.

Jak długo trzeba pracować na własne mieszkanie? To zależy od… kredytu

Im więcej metrów mieszkania można sfinansować kredytem przy maksymalnej zdolności kredytowej, tym elastyczność decyzyjna potencjalnego kredytobiorcy jest większa. Bo albo może sobie pozwolić na większe lokum, albo kupić zamierzoną liczbę metrów w mniejszej części na kredyt (czyli ograniczyć koszty korzystania z obcego kapitału).

Co wpływa na zdolność kredytową? Głównie dwie rzeczy. Pierwsza to poziom zarobków, który w Polsce generalnie stabilnie rośnie. Zwłaszcza dotyczy to osób o średnich i wysokich dochodach, a to one najczęściej kupują nieruchomości na własność. Druga rzecz to poziom stóp procentowych (czyli pośrednio: koszt odsetkowy finansowania). No i właśnie one ostatnio bardzo mocno nam się zdestabilizowały.

Niemal zerowe stopy procentowe były oczywiście sytuacją patologiczną, choć wynikające z nich koszty kredytów hipotecznych (2,5-3% w skali roku) nie były niczym niespotykanym, patrząc na standardy w niektórych rozwiniętych krajach. Tam tyle kredyty kosztują – i nikt się nie dziwi.

Teraz stopy procentowe podeszły do poziomu, w którym koszt kredytu wzrósł do 5,5-6,5%. To już gorzej, ale – jak na kraj, w którym ludzie wciąż zarabiają trzy razy mniej niż w najzamożniejszych krajach świata – nie jest to rzecz niespotykana. Jednak prognozy mówią, że docelowy poziom stóp procentowych będzie znacznie wyżej niż jest dziś. To spowoduje, iż koszt przeciętnego kredytu hipotecznego osiągnie 8-8,5% w skali roku.

Miejmy nadzieję, że zbyt długo się na tym poziomie nie utrzyma. Nie chodzi tylko o troskę o portfele tych, którzy już mają na karku kredyt hipoteczny (i muszą płacić wyższe raty). Tak wysoki koszt kredytu oddali o wiele lat marzenia tych osób, które utraciły zdolność kredytową na kwoty, za które można by kupić mieszkanie.

Czytaj też: Stopy w górę! Kto może mieć problem ze spłatą kredytu hipotecznego? 

Jak bezpieczny kredyt przestał być bezpieczny?

O ile lat dokładnie je oddali? Policzmy. Przed podwyżkami stóp (gdy koszt kredytu nie przekraczał 3% rocznie) ktoś zarabiający ok. 6000 zł miesięcznie na rękę – to dość dużo jak na polskie warunki – mógł bezpiecznie pożyczyć mniej więcej 450 000 zł na 25 lat. Jeśli do tego miał 100 000 zł własnych oszczędności, to stać go było, żeby za te pieniądze kupić 50-60 mkw. mieszkania na kredyt z 20-proc. wkładem własnym.

Słowo-klucz w tej sytuacji to „bezpiecznie”. Formalnie taka osoba mogłaby pożyczyć więcej i z niższym wkładem własnym, ale bezpieczny kredyt to taki, w którym rata nie przekracza 30-35% miesięcznego domowego budżetu kredytobiorcy (i to przy założeniu, że nie ma innych kredytów). Przy tych warunkach, a także przyjmując, że kredyt nie ma być dłuższy niż 25 lat (oraz że jego marża nie jest szczególnie preferencyjna i wynosi 2%), górne widełki możliwości kredytowych wynosiły właśnie 450 000 zł.

Nota bene ten ktoś musiałby już być dobrze po 40-tce i pochodzić z Poznania (ewentualnie z Krakowa), bo żeby – z zarobkami rzędu 6000 zł miesięcznie – uzbierać aż 90 000 zł na wkład własny (to jedno z założeń bezpiecznego kredytu), musiałby przez 12-13 lat odkładać w banku co najmniej 10% pensji (600 zł miesięcznie). Początek tych 12-13 lat odkładania na pewno nie przypada na początek kariery zawodowej kredytobiorcy: takie pieniądze zaczyna się zarabiać, mając już kilka lat zawodowego doświadczenia, czyli ok. trzydziestki.

Po wzroście kosztów kredytu z 2-3% do obecnego poziomu 5,5-6,5% kredyt nagle przestał być bezpieczny, bo udział raty w domowym budżecie niespodziewanie wzrósł do 51% (zaś sama rata z ok. 2000 zł do ok. 3000 zł). Jeśli koszt kredytu, co już jest praktycznie przesądzone, dojdzie do docelowego poziomu 8-8,5% rocznie (to stanie się zapewne latem lub jesienią), to udział raty w domowym budżecie osiągnie… 60%.

I to już nie będzie zabawne. A mówimy o naprawdę nieźle zarabiającej osobie (w polskich warunkach, może wyjąwszy Warszawę, prawie 9000 zł brutto na etacie to zarobki elitarne). Co prawda mówimy również o singlu, ale za to bezdzietnym.

Czytaj też: WIBOR w górę. Jak chronić się przed wzrostem oprocentowania?

Jak długo trzeba pracować, żeby „odrobić” utraconą zdolność kredytową?

Zadałem sobie pytanie: co by się musiało stać z dochodami kredytobiorcy, żeby te „pęknięte” bufory bezpieczeństwa wróciły do startowego poziomu? Kiedy rata kredytowa znów stałaby się bezpieczna? W obliczeniach pomógł mi analityk Flawiusz Pawluk, który zjadł zęby na różnego rodzaju analizach finansowych. Co nam wyszło?

Zakładamy, że koszt kredytu dziś zostałby „zamrożony” na poziomie obecnym (czyli tak, jak gdyby kredytobiorca dziś przeszedł na stałą stopę procentową) oraz przyjmujemy, że nasz przykładowy rozsądny kredytobiorca jest w dobrym miejscu swojej zawodowej kariery i corocznie przyjmuje 10% podwyżki wynagrodzenia (w coś trzeba wierzyć). Przy takich założeniach obciążenie ratą kredytową wróciłoby do poziomu 30% dopiero po pięciu latach (dokładnie: wyniosłoby wtedy 31%).

gdyby stopy procentowe zostały „zamrożone” na stałe na poziomie docelowym, czyli implikującym koszt kredytu rzędu 8-8,5% rocznie? Wtedy trzeba byłoby aż siedmiu lat – przy systematycznym wzroście wynagrodzenia o 10% – żeby obciążenie domowego budżetu kredytem wróciło do bezpiecznego poziomu.

Spore znaczenie ma marża kredytowa: gdyby zamiast 2% wynosiła tylko 1%, to aż o rok przesunęłaby w obu przypadkach powrót raty do bezpiecznego poziomu.

jak długo trzeba pracować żeby odrobić zdolność kredytową
Jak długo trzeba pracować, żeby odrobić utraconą zdolność kredytową?

Pięć-siedem lat: aż tyle trzeba czekać – i to mając po 10% rocznie podwyżki wynagrodzenia! – żeby już zaciągnięty kredyt wrócił do takiego poziomu, który byłby porównywalny z czasami prawie zerowych stóp procentowych.

Ale tyle samo czasu potrzebuje też ktoś, kto kredytu nie zaciągnął, by móc go znów bezpiecznie wziąć przy wyższym koszcie finansowania. Można więc powiedzieć, że jeśli zarabiasz 6000 zł na rękę i jesteś singlem, to przez kolejnych pięć-siedem lat musisz ciężko i dobrze pracować (czyli zarabiać coraz więcej), by znów móc bezpiecznie kupić mieszkanie.

Czytaj też: Tani kredyt hipoteczny. Jak sobie poradzić ze spłatą, gdy przestał być tani?

Bezpieczny kredyt: 4 m kw. mieszkania za każdy tysiąc zł pensji netto

Na koniec, korzystając z modelu przygotowanego przez Flawiusza Pawluka, postanowiłem policzyć, ile powinien wynosić maksymalny bezpieczny w każdych okolicznościach kredyt. Taki, który nie przekroczyłby 30% domowego budżetu w erze zerowych stóp procentowych, a nawet po wzroście kosztów kredytu do 8% rocznie.

Okazuje się, że jeśli ktoś o dochodzie 6000 zł chciałby wziąć taki kredyt w erze zerowych stóp procentowych, to powinien szarpnąć się na maksymalnie 250 000 zł. Wtedy obciążenie dochodów ratą kredytową nie przekroczyłoby 19% przy prawie zerowych stopach oraz wyniosłoby 34% domowego budżetu przy kosztach kredytu na poziomie 8,5%. Niewesołe to, bo za takie pieniądze – 250 000 zł – nie da się kupić w dużym mieście nawet kawalerki (można sobie pozwolić na 25 mkw. przy cenie 10 000 zł za m2).

Zobacz też wideokomentarz o konsekwencjach podwyżek ceny kredytu:

Co więc powinien zrobić ktoś, kto jest maksymalnie ostrożny i chciałby się bezpiecznie zadłużyć w erze superniskich stóp procentowych, zarabiając 6000 zł miesięcznie na rękę? Odpowiedź jest brutalna: powinien wziąć 250 000 zł kredytu, a na resztę inwestycji mieć własne oszczędności.

Rozciągając te wyliczenia na bardziej uniwersalną sytuację: każdy 1000 zł zarobków na rękę daje „prawo” do ultrabezpiecznego zadłużenia (takiego, którego rata w żadnych okolicznościach nie przekroczy 30% dochodów) na zakup tylko 4 mkw. mieszkania. Jednocześnie każde 10% podwyżki pensji daje dodatkowe 0,5 mkw. mieszkania, które można bezpiecznie kupić za pożyczone pieniądze. Tylko pół metra.

Ten przykład pokazuje, jak kolosalne znaczenie ma oprocentowanie kredytu dla możliwości zakupu mieszkania (o ile ma być częściowo finansowane kredytem). Być może jest to kolejny argument dla zwolenników przystąpienia Polski do strefy euro – tam koszt finansowania jest bliżej 3% rocznie niż 8% rocznie jak u nas.

Obejrzyj też wideokomentarz:

——————

Posłuchaj podcastu: coraz droższe kredyty. Czy znów grozi nam, że będziemy mieszkać „u Niemca”?

W 99. odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” sprawdzamy, jakie podwyżki powinni dostać urzędnicy budżetówki (lider opozycji obiecuje 20% jeśli wygra wybory, ale minister edukacji przebija i mówi – 30%), a także chłodno myślimy o innych podwyżkach. Rozważamy, do czego doprowadzą nas podwyżki stóp procentowych i wzrost raty kredytu (czy z ich powodu znów grozi nam, że będziemy „mieszkać u Niemca” i czy to aby na pewno jest źle). Zastanawiamy się też nad tym, czy lepszą lokatą kapitału od depozytu w banku może być… używane auto. A na koniec przedstawiamy trzy dobre wiadomości na wyjątkowo złe czasy. Do wysłuchania podcastu – aby to uczynić, należy kliknąć ten link – zapraszają Maciek Bednarek, Irek Sudak, Maciek Samcik oraz nowy członek teamu „Subiektywnie o Finansach” – Maciek Jaszczuk. Bo liczba Maćków na metr kwadratowy subiektywności musi się zgadzać :-).

Posłuchaj 101. odcinka podcastu: czy WIBOR jeszcze bardziej urośnie przez…. rząd?

W tym odcinku finansowych sensacji tygodnia bohaterem jest WIBOR. Sprawdzamy jak bardzo odbił się od oprocentowania depozytów i referujemy ostrzeżenia członków Rady Polityki Pieniężnej: jak bardzo WIBOR może jeszcze urosnąć? I ile w tym winy polskiego rządu? A na koniec coś pozytywnego: jak zarobić na wysokim WIBOR-ku? Zapraszam do posłuchania pod tym linkiem.

zdjęcie tytułowe: Roman Mielnychuk/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
37 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Hieronim
5 miesięcy temu

Co więc powinien zrobić ktoś, kto jest maksymalnie ostrożny i chciałby się bezpiecznie zadłużyć w erze superniskich stóp procentowych, zarabiając 6000 zł miesięcznie na rękę? Odpowiedź jest brutalna: powinien wziąć 250 000 zł kredytu, a na resztę inwestycji mieć własne oszczędności.

Panie Redaktorze, taka wysokość kredytu wygląda dalej dość optymistycznie, zwłaszcza, że nie wiemy, jakie „niespodzianki” ma dla nas rząd PiS na 2023.

Bogdanov
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Pożyjemy, zobaczymy.

Ale to jest tak naprawdę źle postawiony problem.
Pytanie jaki będzie wzrost wynagrodzenia kredytobiorcy w porównaniu z wzrostem raty.
To jest istotne, a nie nominalne wartości.

Anna
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja bym raczej zakładała rosnące bezrobocie

Stef
5 miesięcy temu

Mam pytanie do tego fragmentu tekstu, niższa Marża, powoduje wydłużenie czasu/ czy skrócenie, bo przesunięcie to może być skrócenie lub wydłużenie czasu? :
Spore znaczenie ma marża kredytowa: gdyby zamiast 2% wynosiła tylko 1%, to aż o rok przesunęłaby w obu przypadkach powrót raty do bezpiecznego poziomu.”

Marcin Staly Czytelnik
5 miesięcy temu

Panie Macieju jak zwykle ciekawy artykul. Podam moze swoj przyklad odnosnie zakupu pierwszego mieszkania. Bylo to w Warszawie wiele lat temu i banki wycenialy zdolnosc moja z malzonka na 800 000 pln. Wzielismy kredyt na 300 k i zamieszkalismy na Bialolece, bo uznalem wtedy, ze to jest kwota z ktora jestem w stanie spokojnie spac w nocy. W tym samym czasie znajomi zadluzali sie na maxa majac zarobko porownywalne badz nizsze od nas. Zakladam zawsze scenariusz pesymistyczny, ale bylo inaczej i po niespelna 4 latach udalo nam sie ten kredyt splacic. Od tego czasu zakupilismy juz kolejne nieruchomosci. Znajomi caly… Czytaj więcej »

Stef
5 miesięcy temu

Z ciekawości ile trzeba było wtedy zarabiać żeby mieć tak duża zdolność?

Marcin Staly Czytelnik
5 miesięcy temu
Reply to  Stef

Na tamten czas lacznie z zona moglismy miec dochody okolo 12 tysiecy zlotych miesiecznie.

Krzysztof
5 miesięcy temu

Podziwiam kredyt 300k w 4 lata, ale skoro pisze Pan, że było wiele lat temu, to wyjaśnia dużo, bo jednak było łatwiej widzę to tez po starszych znajomych… Ja brałem 3 lata temu minimalnie więcej (ale wowczas było to z 50% mojej zdolności kredytowej)ale w międzyczasie pojawiła się trójką dzieci i mimo zmian pracy na dużo lepsze nie mam możliwości odłożenia czegokolwiek na spłatę kredytu i wciąż mam do spłaty prawie cały kapitał(-20k)… Czemu oprocentowanie hipotecznego nie mogło by wynosić oprocentowania lokat plus jakaś marża banku? Skoro wiadomo, że banki nie pożyczają między sobą (bo nie muszą) za WIBOR na… Czytaj więcej »

Last edited 5 miesięcy temu by Krzysztof
Marcin Staly Czytelnik
5 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

Panie Krzysztofie, ponad polowe zarobkow wtedy bylismy w stanie przeznaczac na nadplaty plus czesto dorabialem w biurze rachunkowym wlasnie po to by maksymalnie szybko kredytu sie pozbyc takze godzin pracy bylo wtedy sporo ponad norme. Pierwszy kredyt nas mocno przerazal i chcielismy go szybko splacic. Pozniej zdalismy sobie sprawe, ze majac swoje mieszkanie bez kredytu mozna na korzystnych warunkach brac kolejne kredyty (zabezpieczeniem bylo nasze mieszkanie na wlasnosc). I tak to sie zaczelo a w miedzyczasie czlowiek dalej sie szkolil by specjalizowac sie w waskiej dziedzinie (teraz przeprowadzam juz audyty praktycznie miedznarodowo nie tylko w Polsce). Dobry plan na siebie… Czytaj więcej »

Andrzej
5 miesięcy temu

Gratuluję. Jak to mawiają najlepsze inwestycje to są te w siebie i rodzinę.

Anna
4 miesięcy temu

Podejrzewam, że nie narobił Pan lekkomyślnie 3 dzieci w 3 lata jak Pan Krzysztof (bez urazy oczywiście)

Spiv
5 miesięcy temu

Wawa. Lat 30 pare. Kupiłem w 2020 w dobrych pieniądzach docelowe 4 pokoje dla rodziny. Miałem 50% wkładu własnego, kredyt 500k, wykańczam teraz za 200k z reszty oszczędności. Zarobki razem z żoną 15k netto, bez kredytu odkładaliśmy 100k rocznie teraz wiadomo trudno oszacować ale liczę że 5k/mc powinno zostać na nadpłatę przy racie też 5k. Po przeprowadzce powinno dojść 2k/mc z wynajmu mieszkania w którym teraz mieszkamy. Czy powinienem się martwić moja sytuacją? Bo niestety prawda jest taka że od końca lutego jestem kłębkiem nerwów…

Miguel
5 miesięcy temu
Reply to  Spiv

Żyliście dość skromnie, bo z zarobków odkladaliscie ponad połowę. Nawet jeśli inflacja podwyższy koszty życia z 7k do 9k, a rata z 5k pójdzie na 7k to się prawie spina. Byleby zakończyć wykończanie i wynająć stare mieszkanie. Przeprowadzić się trzeba za wszelką cenę. Nawet do nie w pełni wykończonego nowego mieszkania. Albo przez 2-3 m-ce zacisnąć pasa na maksa.

Anna
4 miesięcy temu
Reply to  Spiv

Uważam, że powinien Pan się martwić, bo: to bardzo duży kredyt; dochód z najmu to bardzo niepewny dochód, będzie kryzys, pojawi się bezrobocie, można trafić na niewypłacalnego najemcę nawet jeśli będzie uczciwy; stopy wzrosną jeszcze dużo, chociażby wskutek idiotycznej pomocy dla kredytobiorców, co utrzyma inflację na długo i wysokie stopy też będą wiele lat; drastycznie wzrosną koszty życia; to dopiero początek i tzw. Nowy kredyt czyli najgorszy; jeśli macie/ będziecie mieć dzieci to one kosztują nawet jeśli są zdrowe; odpukać, ale zawsze należy liczyć tak jakby jedno z Was w ogóle nie zarabiało (sytuacje losowe, bezrobocie itp). Już jest Pan… Czytaj więcej »

Obserwator360
5 miesięcy temu

Byłem się zapytać wczoraj o zdolność do kredytu hipotecznego w euro – jest. Ale marża 4,10%… gdzie te czasy, gdzie było 1-2%… masakra… :/

arfer
5 miesięcy temu
Reply to  Obserwator360

brak konkurencji w EUR – wyższe marże, nic dziwnego

Tomasz
5 miesięcy temu

Tak właściwie to nic się nie stało i nic się nie stanie. Co najwyżej ludzie się dowiedzą, dlaczego tak zwana poduszka finansowa i margines bezpieczeństwa ma sens (a przy chwilowo niskim oprocentowaniu kredytu można dokładać do poduszki a nie kupować większy telewizor). Zakredytowanie się pod korek i oczekiwania pomocy państwa to taki sam hazard jak uprawiają banki inwestycyjne – przy czym konsensus jest taki, że to co ine robią jest złe. Nie inaczej jest z braniem kredytów. Każda ewentualna „pomoc” odbędzie się kosztem ludzi zaradnych i ostrożnych a na koniec będzie utyskiwanie na kapitalizm (jakby pomaganie nierozważnym kredytobiorcom miało z… Czytaj więcej »

Borys
5 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Niestety ma Pan rację. Rozsądek nie jest w cenie. Sam pod koniec 2020 wziąłem kredyt na dom (córka w drodze), zdecydowaliśmy się na stałą stopę na 5 lat (różnica w marży 0,7%, dająca różnicę w racie 500 zł), traktując to jako swego rodzaju ubezpieczenie od RPP. Kwota również nie była „pod korek”, a około 60% ceny nieruchomości. Obecnie jeszcze przez 3,5 roku mam przewidywalny koszt w miesięcznym budżecie. Po tym okresie spodziewam się wyskoku banku z wysokim oprocentowaniem, na co grzecznie odpowiem, że spłacam cały pozostały kapitał. Pozwolą na to oszczędności na racie już wynoszące ponad 1 500 zł miesięcznie… Czytaj więcej »

Borys
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Zgodzę się, że uzbieranie takiego wkładu własnego nie jest łatwe, potwierdzam również, że nasz zarobki przewyższają przeciętną. Ale nie było tak zawsze, natomiast od zawsze trzymaliśmy się dość oszczędnego stylu życia. Nie było możliwości, by przekroczyć dochody i naruszyć oszczędności bądź inwestycje na przyjemności. Oczywiście wraz ze wzrostem dochodów inflacja życia się pojawiła, gdybyśmy trzymali reżim studencki to kredyt byłby zupełnie niepotrzebny. Ale samochody nadal stare, ubrań od projektantów również brak. W przypadku tańszej nieruchomości zaplanowanie podobnego działania jak nasze byłoby możliwe, wkład 200 000 zł stanowiący 20% w Warszawie może stanowić 30-40% w mniejszej miejscowości. A raczej mógł, ze… Czytaj więcej »

Dexter
5 miesięcy temu

Kredyt hipoteczny wziąłem rok temu. Jednak będąc świadomym, że nic nie jest stałe a rata może znacząco podskoczyć, to wkład własny i długość kredytu wybrałem tak aby rata stanowiła max 10% mojego dochodu.
Obecnie rata stanowi 15% …a i tak jest niższa niż opłata za wynajem poprzedniego mieszkania.

Natomiast współczuję tym, którzy zasłużyli się na max myśląc, że przez 20-30 lat nie będzie żadnych zawirowań.

Właściciel maila
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Maciej. Hmm. Koleś wyżej użył mojego maila do posta.

Właściciel maila
5 miesięcy temu
Reply to  Dexter

Kolego. Publikuj pod własnym mailem dobra ? Bo dostałem powiadomienie o publikacji. Tak, że wiesz …

Karol
5 miesięcy temu

Rata styczeń 2022 to 1900zl, na maj właśnie podali 3400zl. Zdolności kredytowej brak nawet na kartę kredytową na 5000zl. Pensja wzrosła o 400zł.

Karol
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

400zl netto. 660zl brutto. 7% podstawy. Są naciski na kolejne 5% w drugiej połowie roku. Czeka mnie szukanie dodatkowej roboty.

Anna
4 miesięcy temu
Reply to  Karol

Może być weekendowa robota w rolnictwie?

Anna
4 miesięcy temu

A co komu szkodzi wynająć własne i wynająć samemu i mieć mobilność?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!