8 kwietnia 2022

Wzrost rat kredytowych zaczyna rujnować domowy budżet? Czas przygotować plan ratunkowy. Oto cztery pomysły na ulgę dla portfela

Wzrost rat kredytowych zaczyna rujnować domowy budżet? Czas przygotować plan ratunkowy. Oto cztery pomysły na ulgę dla portfela

Rosnący wskaźnik WIBOR przekłada się na wzrost oprocentowania kredytów i wysokości miesięcznych rat. Co robić, jeśli nie radzimy sobie ze spłatą zobowiązań? Jak chronić się przed wzrostem oprocentowania kredytu? Są co najmniej cztery sposoby na ratunek dla domowego budżetu. A wkrótce może będzie piąty

Raty kredytów od jesieni zeszłego roku szybko rosną, ale z danych Biura Informacji Kredytowej wciąż nie wynika, by kredytobiorcy hipoteczni mieli problemy ze spłatą kredytów. Udział opóźnień w spłacie rat powyżej 90 dni dotyczy mniej niż 3% wartości aktywnych kredytów.

Zobacz również:

Komitet Stabilności Finansowej, który zebrał się ostatnio, też uspokaja, że „dotychczasowy wzrost kosztów obsługi kredytów mieszkaniowych nie powinien stanowić zagrożenia dla terminowego regulowania zobowiązań przez kredytobiorców”. To nie oznacza, że problemu nie ma albo za chwilę nie wybuchnie. W końcu dla niektórych kredytów wzrost rat – po uwzględnieniu wszystkich podwyżek – będzie dwukrotny. Ale nie od razu.

W zależności od tego, jaki wariant wskaźnika WIBOR został wpisany do umowy kredytowej – 3-miesięczny lub 6-miesięczny – z częstotliwością kwartalną lub półroczną banki aktualizują oprocentowanie kredytu. Można powiedzieć, że kredyt – choć oprocentowany według stopy zmiennej – na kwartał lub pół roku jest kredytem o stałej stopie.

W związku z waloryzacją oprocentowania jeszcze nie wszyscy kredytobiorcy odczuli wszystkie dotychczasowe podwyżki stóp procentowych, które ruszyły na początku października ubiegłego roku.

Przypomnę, że stopa referencyjna banku centralnego wzrosła w tym okresie z 0,1% do 4,5%, a wskaźnik WIBOR z ok. 0,25% do 4,9% (w przypadku 3-miesięcznego) lub 5,15% (w przypadku 6-miesięcznego). Z jednej strony oprocentowanie kredytów zmienia się z kilkumiesięcznym opóźnieniem w stosunku do zmian stóp procentowych, a z drugiej strony – stawka, na której to oprocentowanie się opiera, wyprzedza o kilka miesięcy podwyżki stóp procentowych. Każdy klient odczuje wzrost raty kredytowej w innym momencie.

Waldemar Rogowski, główny analityk BIK, niedawno w rozmowie z PAP powiedział, że jeśli poziom stopy referencyjnej przekroczy 4%, a tym samym oprocentowanie kredytów wyniosłoby ponad 6%, mogłyby się pojawić pierwsze trudności ze spłatą kredytów mieszkaniowych. I to się właśnie teraz zaczyna dziać.

Co robić, jeśli raty kredytowe zbyt mocno nadwerężają domowy budżet? Gdzie szukać pomocy?

Przeczytaj też: WIBOR sztucznie zawyżony? Pierwszy pozew w sprawie „unieważnienia” WIBOR-u za chwilę trafi do sądu. Poznałem szczegóły! Franki przy tym to pikuś?

Jak chronić się przed wzrostem oprocentowania kredytu?

>>> Wydłużenie kredytu i obniżenie pojedynczej raty na zawsze. Klasycznym sposobem ratowania sytuacji finansowej kredytobiorcy jest wydłużenie okresu spłaty kredytu, a tym samym obniżenie pojedynczej raty. Taka operacja sprawia, że kredyt sumarycznie staje się droższy, ale mniej dolegliwy. Dla domowego budżetu zagrożeniem nie jest łączny poziom zadłużenia, lecz wysokość najbliższej raty.

Banki nie robią co prawda klientom wielkich problemów przy wydłużaniu okresu spłaty (z ich punktu widzenia taki kredyt staje się bardziej opłacalny), ale tylko wtedy, jeśli takiej „restrukturyzacji” podlega kredyt, który jest regularnie obsługiwany. Dlatego warto pomyśleć o tym zawczasu i złożyć wniosek o zmianę harmonogramu spłaty jeszcze zanim zabraknie nam pieniędzy na zapłatę rat.

Warto pamiętać, że jesteśmy dopiero w połowie wzrostu rat. Jeśli dziś kredyt staje się dużym problemem w Twoim domowym budżecie, to pomnóż wzrost raty, który nastąpił w ostatnim roku razy dwa, i sprawdź, czy dasz radę spłacać tak oszacowaną ratę kredytu. Jeśli nie – działaj od razu, nie czekaj aż zrobi się niebezpiecznie.

>>> Program wsparcia kredytobiorców, czyli trzy lata bez raty. Osoby nieradzące sobie ze spłatą kredytu mogą też liczyć na pomoc państwa. Od kilku lat działa w Polsce Fundusz Wsparcia Kredytobiorców, który zasilany jest ze składek banków. FWK powstał na podstawie ustawy o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy. Programem „opiekuje się” Bank Gospodarstwa Krajowego. To pożyczka na spłatę kredytu.

Kto może skorzystać ze wsparcia i na jakich zasadach? Pierwszą przesłanką uprawniającą do sięgnięcia po pomoc jest utrata pracy, ale z zastrzeżeniem, że zwolnienie nie nastąpiło z winy pracownika. Druga to utrata części dochodów, przez co kredytobiorca nie jest w stanie spłacać kredytu. A konkretnie chodzi o sytuację, kiedy wartość miesięcznych rat kredytowych przewyższa połowę dochodów gospodarstwa domowego.

Wniosek o wsparcie trzeba złożyć w banku, który udzielił kredytu. Fundusz dopłaca maksymalnie 2000 zł (wcześniej 1500 zł) do raty kredytowej przez maksymalnie trzy lata (wcześniej 18 miesięcy). Jeśli osoba kwalifikująca się do wsparcia spłaca ratę np. w wysokości 1800 zł, wówczas fundusz dopłaci taką właśnie kwotę. Jeśli rata sięga np. 2500 zł, fundusz dopłaci maksymalnie 2000 zł, pozostałe 500 zł kredytobiorca musi zapewnić ze środków pozapożyczkowych. Maksymalna kwota pożyczki nie może więc przekroczyć 72 000 zł.

Pożyczka wypłacana jest przez maksymalnie 3 lata, ale może skończyć się wcześniej, jeśli kredytobiorca znajdzie pracę albo zacznie zarabiać więcej (wysokość raty spadnie poniżej 50% dochodów gospodarstwa domowego).

Po otrzymaniu ostatniej raty wsparcia, zaczyna obowiązywać dwuletnia karencja. Po tym czasie kwota wsparcia rozkładana jest aż na 144 nieoprocentowane raty, czyli na 12 lat. I co ciekawe, jeśli kredytobiorca terminowo spłaci 100 rat, pozostałe zostaną umorzone. Jeśli więc ktoś zadłużył się w funduszu „pod korek”, czyli na 72 000 zł, może liczyć na umorzenie 22 000 zł.

Przeczytaj też: Od lutego obowiązuje zerowy VAT na żywność. Ale czy faktycznie ceny w sklepach spadły? Sprawdziłem, ile kosztował mnie koszyk zakupowy w styczniu, a ile w lutym

>>> Ustawowe wakacje kredytowe, czyli spokój przez trzy miesiące. Warto też w tym miejscu przypomnieć o tzw. ustawowych wakacjach kredytowych. Kiedy wybuchła pandemia koronawirusa, banki (ale też firmy leasingowe) zaproponowały klientom możliwość zawieszenia od trzech do sześciu rat kredytowych. Szybko się okazało, że wakacje kredytowe kosztują. Banki kazały bowiem płacić odsetki na bieżąco, a kapitał odroczony powiększał wartość kredytu. Klienci, którzy skorzystali z wakacji, zapłacili więcej odsetek, niż gdyby z oferty bankowej nie korzystali. Programem objętych zostało kilkaset tysięcy umów kredytowych.

Bankowe „wakacje kredytowe” się skończyły, ale chwilę później z podobną propozycją wyszedł rząd, który zaproponował „ustawowe wakacje kredytowe”. Z bankowych „wakacji” mógł skorzystać praktycznie każdy. Niektóre banki wymagały, by kredytobiorca we wniosku o odroczenie spłaty rat oświadczył, że ucierpiał w wyniku pandemii, choć to była formalność. W propozycji rządowej pojawił się warunek, iż z zamrożenia rat – na maksymalnie trzy miesiące – może skorzystać osoba, która straciła pracę lub inne główne źródło dochodu po 13 marca 2020 r.

Rząd gwarantuje, że bank musi odroczyć spłatę bez naliczania odsetek i innych opłat. Wyjątkiem są opłaty z tytułu składek na ubezpieczenie powiązane z umową kredytu. Niezapłacone raty po prostu wydłużają okres kredytowania. To rozwiązanie przewiduje też, że jeśli kredytobiorca ma kilka kredytów tego samego rodzaju (np. dwa kredyty waloryzowane do franka szwajcarskiego albo dwa kredyty konsumenckie) u danego kredytodawcy, będzie mógł zawiesić spłatę tylko jednego kredytu.

Stała stopa, czyli stabilna (niekoniecznie niska) rata przez kilka lat

Inny pomysł to zaciągnięcie kredytu o stałym oprocentowaniu lub zamiana kredytu o zmiennej stopie na stałą. Od połowy 2021 r. wszystkie banki muszą oferować wariant stałoprocentowy na co najmniej 5 lat. Po tym okresie kredytobiorca decyduje, czy skorzystać z kolejnego 5-letniego okresu ze stałą ratą czy kontynuować spłatę według stopy zmiennej.

Nikt nie wie, czy w ciągu 5 lat kredyt stałoprocentowy okaże się korzystniejszy. Wydaje się jednak, że osoby, które zaciągnęły taki kredyt przed startem podwyżek stóp procentowych, ubiły dobry interes, a więc zapłacą mniej niż osoby spłacające kredyt zmienny. W tamtym czasie mogły wynegocjować oprocentowanie na poziomie ok. 3%. Obecnie oprocentowanie kredytów „zmiennych” może już zbliżać się do 6-7%.

Trudno też powiedzieć, czy warto jeszcze przechodzić na stopę stałą. Wszystko zależy od tego, jak potoczy się sytuacja na rynku stóp procentowych: ile podwyżek już za nami, ile przed nami oraz jak długo utrzymają się stopy na wysokim poziomie. W każdym razie, wybór takiego wariantu kredytu da nam kilka lat stabilnej raty.

Może zdarzyć się tak, że stopy procentowe NBP najpierw ostro pójdą w górę – np. do 6-7%, co oznaczałoby wzrost oprocentowania kredytów o zmiennym oprocentowaniu nawet do 7-9% w skali roku, a po roku zaczną szybko spadać. Wówczas kredyt o stałym oprocentowaniu, wynoszącym 6-7% w skali roku, wcale nie musi być lepszą opcją niż obecny kredyt o zmiennym oprocentowaniu. Co z tego, że przez rok, półtora „stała stopa” będzie tańsza od raty kredytu opartego na szalejącym WIBOR-ku, skoro w 2024 r. stopy NBP i WIBOR mogą wrócić do np. 4%? Wtedy kredyt z WIBOR-em będzie miał już oprocentowanie 5-6% w skali roku…

Przeczytaj też: Kredyt hipoteczny ze stałym oprocentowaniem na 25 lat: dlaczego w Polsce takich nie ma? Banki nie chcą? Rząd nie chce? Polacy nie chcą? Oto odpowiedź

Przeczytaj też: Prezes NBP straszy: stopy procentowe powinny być wyższe, niż oczekują inwestorzy. To ostatni moment, by przesiąść się na kredyt ze stałym oprocentowaniem?

Zamrożony WIBOR pomoże chronić się przed wzrostem rat?

Jest więc kilka sposobów na walkę z drożejącym kredytem. Można przejść na oprocentowanie stałe, choć nie ma gwarancji, że ten wariant finansowo się opłaci. W przypadku utraty pracy lub głównego źródła dochodu można „kupić” sobie trzy miesiące na znalezienie nowego zajęcia. Jeśli mamy pracę, a raty kredytowe zaczną pochłaniać ponad połowę domowego budżetu, można rozważyć zaciągnięcie pożyczki na spłatę rat w ramach Funduszu Wsparcia Kredytobiorców.

Kto wie, może za chwilę kredytobiorcom przybędzie kół ratunkowych. Od niedawna mówi się w Polsce o zamrożeniu wskaźnika WIBOR, czyli o skopiowaniu pomysłu węgierskiego. Z kolei Platforma Obywatelska rzuciła pomysł, by ze wspomnianego Funduszu Wsparcia Kredytobiorców dopłacano do kredytów, których oprocentowanie przekroczy określony poziom.

Subscribe
Powiadom o
9 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Foo
5 miesięcy temu

Pomysł dobry, pod warunkiem że bank na to pozwoli. Ja na przykład mam spłacać do ukończenia 65 lat i choć pewnie uda mi się to wcześniej, emeryci kredytobiorcy nie są mile widziani. Nic za darmo. Trochę ci umorzą, ale większość musisz spłacić. W sytuacji braku dochodów albo nadmiernych wydatków (choroba) to może być trudne. Tutaj podobnie – coś za coś. To tylko odroczenie wyroku w sytuacji podbramkowej (a taka się kwalifikuje do zastosowania tego narzędzia). Dużo lepiej jest sprzedać, spłacić i za resztę wynajmować. Chyba najgorsze rozwiązanie z zaproponowanych. Bankowcy już zacierają ręce na myśl o panikujących kredytobiorcach, których za… Czytaj więcej »

bar
5 miesięcy temu

Bez obrazy, ale ile można bić pianę? Co miesiąc jedno i to samo. Po ostatniej podwyżce stóp można było było być pewnym kolejnego lamentu zaskoczonych kredytobiorców, bo przecież WIBOR już na zawsze miał zostać na poziomie 0,2%. Pan Maciej Samcik opublikował dość wyważony artykuł o podwyżce, w komentarzach również wydaje mi się, że większość ludzi już zrozumiała pewne zasady ekonomi i cel dla którego istnieją stopy procentowe NBP. Pewnie inflacja prawie 11% daje wreszcie niektórym do myślenia. I do tego mocno UJEMNE realne stopy procentowe!!! Tymczasem od artykułu Pana Macieja to już jest PIĄTY kolejny w kółko o jednym… ręce… Czytaj więcej »

Stef
5 miesięcy temu

Czy nie jest za późno na mrożenie wiboru? Teraz oferty to ok. 7%, czyli zakładamy że przez 5 lat stopy nie spadną/ wibor utrzyma się na poziomie ok 5%.

Marcin
5 miesięcy temu

Odnośnie przejścia na 5 lat na oprocentowanie stałe i ryzyko z tym związane – że wibor spadnie i oprocentowanie zmienne np. po dwóch latach okaże sięjuż niższe niż stałe. Ryzyko to można zminimalizować poprzez gotowość do zmiany banku udzielającego pożyczki – czyli po trzech latach, gdy warunku są niekorzystne, idziemy do banku i prosimy o zmianą na oprocentowanie zmienne, lub negocjujemy prowizję – jako argument oświadczając, że w przypadku braku porozumienia zaciągniemy pożyczkę w innym banku na lepszych warunkach – spłacając obecną.

Anna
5 miesięcy temu

W przedszkolu rysowaliśmy szlaczki. Wystarczyło obejrzeć taki szlaczek stóp procentowych z ostatnich 30lat. Ajaj….za trudne przecież, przepraszam za głupi pomysł.

Robert
5 miesięcy temu
Reply to  Anna

Ale to wymagałoby procesu myślowego…. Lepiej obejrzeć serial na Netflix

Tomasz
5 miesięcy temu

Sposób na rosnące raty: odkładamy mniej, bo przecież biorąc kredyt mieliśmy zapas właśnie na tę okoliczność.

Niejasny
5 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

A bierzesz pod uwagę, że zapas mógł zostać zeżarły przez kombosa: Ruski Wał oraz podwyżki wszystkiego?

Raider
5 miesięcy temu
Reply to  Niejasny

To pierwsze 5 lat PiSu nie nauczyło cię niczego? Jak za zakupy w 2017 roku płaciłem 200 zł, zamiast 100 złotych – jak w 2015, za PO, a w 2020 roku już 500 złotych, to wiedziałem że GUS i pisowskie państwo kłamie w sprawie inflacji i kondycji finansowej państwa. Realną inflację odzwierciedlały jedynie galopujące ceny mieszkań. Jeśli twoje zapasy już zostały zeżarte przez dwuletnie wzrosty cen, to nigdy nie powinieneś dostać kredytu. Gdzie byłeś jak ceny rosły od 2015 do 2020? To jest jak broń. Niektórzy ludzie nigdy nie powinni jej używać, bo nie są świadomi konsekwencji jakie użycie broni… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!