9 lipca 2025

Jak płacić za zakupy za granicą? Jak na tym nie popłynąć? Pięć zasad

Jak płacić za zakupy za granicą? Jak na tym nie popłynąć? Pięć zasad

Internetowy kantor w banku to podstawa dla kogoś, kto obraca obcymi walutami. Nieistotne, czy chodzi o wakacje za granicą, kredyt walutowy, pracę dla zagranicznej firmy, zakupy internetowe w dalekim kraju, studia za granicą czy po prostu o gromadzenie części oszczędności w „twardej walucie”. Pojawiają się jednak wątpliwości. Jak najlepiej kupować i wydawać walutę? Na co zwrócić uwagę? Oto pięć kluczowych zasad

Zobacz również:

Jest wiele sposobów na kupowanie obcych walut i chyba jeszcze więcej pułapek, które czyhają na nas podczas transakcji walutowych. Kupować w kantorach stacjonarnych lub internetowych czy w banku? Płacić gotówką czy kartą płatniczą? Analizować kursy walut czy ignorować skutki ich wahań? To tylko kilka pytań, które przychodzą do głowy. Aby Wam to ułatwić, zebrałem pięć zasad płacenia za granicą.

Pierwsza zasada – internetowy kantor bankowy jest wygodny!

Coraz więcej osób dochodzi do wniosku, że przechowywanie części oszczędności w obcych walutach może być dla nich korzystne. Motywacje są różne. Ktoś regularnie wyjeżdża na wakacje za granicę. Ktoś inny boi się dewaluacji złotego. Jeszcze ktoś spłaca kredyt we frankach, a inny pracuje dla zagranicznej firmy i zarabia w euro. Są też osoby studiujące za granicą i takie, które regularnie robią zakupy w zagranicznych sklepach.

Ci wszyscy ludzie prędzej czy później dokonają jakiejś transakcji walutowej i wszystkim będą do tego potrzebne obce waluty. Kiedyś taką walutę kupowało się w tradycyjnych kantorach. Jak ktoś był bardziej zaradny, to wiedział, w którym kantorze są lepsze i negocjowalne kursy. Inni zdawali się na losowość, a najbardziej leniwi lub nieświadomi korzystali z najdroższych kantorów (np. na lotniskach).

Obecnie waluty można wymieniać bez wychodzenia z domu. Wystarczy kantor w banku, w którym założymy konto. Działanie jest banalne – wpłacacie na swoje konto jakąś walutę (np. polski złoty), wybieracie moment i kurs przewalutowania, a następnie realizujecie transakcję wymiany walut pomiędzy swoimi rachunkami. Jest to błyskawiczne, dostępne jest przez całą dobę, a koszt takiej wymiany często jest mniejszy niż w tradycyjnym kantorze. No i dochodzi jeszcze bardzo istotna kwestia bezpieczeństwa – nadzór państwowy, licencje, brak ryzyka oszustwa, bezpieczne środowisko, a dodatkowo nie trzeba biegać po mieście z dużą ilością gotówki.

Druga zasada – nigdy nie lekceważ spreadu walutowego!

Przygotowania do wyjazdu zagranicznego najlepiej jest zacząć z dużym wyprzedzeniem. Warto na przykład odpowiednio wcześniej zaopatrzyć się w obcą walutę (to najczęściej oznacza zakup euro i/lub dolarów). Jeżeli zostawimy to na sam koniec, to może zdarzyć się, że tuż przed wyjazdem będziemy na tyle podekscytowani, że kupimy walutę w pierwszym lepszym miejscu.

A prawda jest taka, że nawet 20 groszy różnicy w kursie walutowym przekłada się na dodatkowe i zbędne koszty. Policzmy to – jeżeli na wyjeździe zagranicznym wydacie 2000 euro, to każde 20 groszy różnicy przełoży się na 400 zł dodatkowej opłaty! 400 zł opłaty w zasadzie za nic!

Niestety żyjemy w dynamicznych czasach, gdy ciężko przewidzieć tempo i kierunek zmian kursów walut. W rezultacie indywidualne osoby nie powinny starać wstrzelić się w „dołek”, bo mogą zanotować znaczne straty. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, czy euro lub dolar są akurat tanie czy drogie. Świat jest dziś tak niestabilny, że trudno dostrzec długoterminowe trendy, bo zmiany są dynamiczne. Spójrzcie na wykres:

 

Taka sytuacja geopolityczna powoduje, że lepszym rozwiązaniem może być systematyczne kupowanie walut (np. raz na tydzień czy raz na miesiąc), które pozwoli ustabilizować wartość portfela walutowego. W rezultacie niejako uśrednimy sobie kurs, co może przynieść realne oszczędności podczas wyjazdu zagranicznego. Prawdę pisząc, jest naprawdę małe prawdopodobieństwo, że aktywnie spekulując i starając się wychwycić „dołek” i „szczyt”, wyjdziecie na tym korzystniej, niż po prostu systematycznie kupując pewne ilości waluty obcej. Tylko najlepsi są w stanie pobić średnią, a nawet oni nie mają gwarancji, że im się to uda.

Dobry kantor bankowy daje możliwość korzystania z wielu przydatnych dodatkowych funkcji. Można np. ustawić wymianę warunkową, która umożliwi wymianę walut po określonym kursie. Przykładowo możemy ustawić zakup euro za daną kwotę i po oczekiwanym kursie. Euro kupimy dopiero w sytuacji, kiedy kurs osiągnie oczekiwany przez nas poziom. Nie trzeba więc tracić czasu na śledzenie kursów walut.

————–

ZAPROSZENIE

Materiał reklamowy Partnera

Planujesz zagraniczny wypoczynek lub podróż służbową? Kliknij i sprawdź, jak działa Kantor Pekao24. Kantor działający w ramach banku to gwarancja najwyższego poziomu bezpieczeństwa. Nie musisz martwić się o wiarygodność zewnętrznych serwisów ani przewożenie gotówki. Cały proces odbywa się w dobrze znanym i chronionym środowisku bankowości Pekao S.A. – z pełną historią operacji dostępną zarówno w serwisie internetowym jak i mobilnym. W Kantorze Pekao24 znajdziesz:

  • atrakcyjne kursy wymiany walut,
  • możliwość personalizacji – ustawisz te waluty, które wymieniasz najczęście,
  • łatwo zmienisz opcje wymiany – kupno i sprzedaż,
  • środkami dysponujesz od razu po zatwierdzeniu transakcji. Bezpiecznie wymienisz waluty pomiędzy swoimi rachunkami w banku,
  • zrealizujesz transakcje wymiany walut, kiedy kurs osiągnie określoną wartość,
  • skorzystasz z wykresów prezentujących trendy kursów wymiany w ciągu ostatnich 24h, 3 miesięcy lub 2 lat,
  • w czasie rzeczywistym zobaczysz zmiany kursów walut i zdecydujesz o wymianie w dogodnym dla Ciebie momencie,
  • z poziomu Kantoru Pekao24 otworzysz konta walutowe aż w 12 walutach potrzebne do zrealizowania transakcji wymiany.

————–

Czytaj też poprzedni artykuł z cyklu: Rynki walutowe bardziej zmienne. Jak małe i średnie firmy mogą ograniczyć ryzyko kursowe? Zestaw narzędzi, by zapewnić stabilną rentowność biznesu

Trzecia zasada – karty wielowalutowe, bezspreadowe, kredytowe…

Banki coraz częściej zauważają, że Polacy lubią podróżować i starają się im w tym pomóc. Pojawiają się różne oferty dla podróżnych w stylu kantorów internetowych w banku, kont walutowych, kart wielowalutowych i bezspreadowych, ubezpieczeń podróżnych czy darmowych wypłat z bankomatów na całym świecie (ostatnio np. Jakub Samcik opisywał „Supermoce w podróży” od Pekao Banku).

Ciągle jednak jest tak, że skorzystanie ze zwykłej karty debetowej banku może Was narazić na dodatkowe koszty (prowizja za przewalutowanie lub prowizja za przewalutowanie zaszyta w bankowych kursach). Dlatego warto przed wyjazdem zaopatrzyć się w odpowiednią kartę płatniczą. Do wyboru są w zasadzie dwie możliwości.

Po pierwsze coraz więcej banków oferuje nam tzw. karty bezspreadowe. Takie karty bezspreadowe umożliwiają wykonanie transakcji za granicą (a w zasadzie w innych walutach, bo też np. w internecie) po korzystnym kursie organizacji płatniczych (Visa lub Mastercard) lub po średnim kursie NBP.

Zaletą kart bezspreadowych jest to, że nie trzeba kupować żadnej waluty, bo w każdej chwili zapłacimy po niemal najkorzystniejszym dostępnym kursie. Z kolei wadą jest to, że będziemy podatni na nagłe i losowe zmiany kursu (gdy np. ktoś na Bliskim Wschodzie wystrzeli jakąś rakietę, a my akurat wymeldowujemy się z hotelu).

Po drugie można skorzystać z tzw. kart wielowalutowych, które umożliwiają płatności bezpośrednio w różnych walutach. Takie karty połączone są ze wszystkimi kontami walutowymi, które założycie i automatycznie rozpoznają walutę transakcji (jeżeli płacimy w euro, to karta pobierze sobie odpowiednią kwotę z konta w euro, jak w dolarach, to z konta w dolarach i tak dalej). Nie występuje więc przewalutowanie.

Największą zaletą takich kart jest to, że sami decydujemy, kiedy i po jakim kursie kupujemy walutę. A wady? Musimy dobrze planować wydatki i zapewnić wystarczające środki na koncie walutowym, aby nie nastąpiło przewalutowanie. A takie przewalutowanie nastąpi, jeśli braknie nam dostępnych środków w walucie.

Są na rynku karty, które są za równo wielowalutowe oraz nie posiadają opłat za przewalutowanie – Bank Pekao, partner tego cyklu edukacyjnego – dla swoich kart wielowalutowych posiada tzw. gwarancje niskich kursów, bez opłaty za transakcje zagraniczne oraz przewalutowanie po kursie organizacji płatniczej. A jeśli wolimy płacić bezpośrednio z konta walutowego, to możemy kartę podpiąć pod wybrane konto walutowe w euro, dolarach, funtach brytyjskich i frankach szwajcarskich, a zasilać je, zakupując środki w kantorze bankowym.

Oprócz tego na wyjazd zagraniczny warto zabrać jakąś kartę kredytową. Nie jest to konieczne, bo – wbrew obiegowej opinii – nie jest ona niezbędna do wypożyczenia samochodu czy rezerwacji hotelu, ale może to ułatwić. Usługodawcy lubią karty kredytowe, bo mogą zablokować sobie na nich depozyt. Najlepsze będą oczywiście bezspreadowe karty kredytowe.

Czwarta zasada – uwaga na opłaty dodatkowe!

Korzystny zakup waluty i zaopatrzenie się w odpowiednie karty płatnicze to dobry początek, ale niestety nie uchroni nas to przed wszystkimi pułapkami, które czyhają na nas podczas podróży zagranicznej. Fajnie jest zagwarantować sobie, że nasz bank czy fintech nie pobierze żadnej dodatkowej prowizji, ale nie ma żadnej gwarancji, że takiej prowizji nie pobierze zagraniczny bank czy operator bankomatu. A wbrew pozorom to częsta praktyka. Szczególnie trzeba uważać na dwie opłaty, które za granicą są stosunkowo powszechne, a z którymi w Polsce raczej nie mamy do czynienia. To usługa DCC (Dynamic Currency Conversion) oraz surcharge.

DCC to usługa, która umożliwia przewalutowanie transakcji na walutę karty płatniczej. Jeżeli wykonujecie transakcję za granicą np. w euro, płacąc polską debetówką, to terminal płatniczy lub bankomat mogą zapytać, czy nie chcielibyśmy zapłacić od razu w złotówkach. To będzie niewinne pytanie w stylu: „hej, wolisz zapłacić 10 euro czy 46 złotych?”.

Wiele osób, które pierwszy raz spotkają się z takim komunikatem, może nawet się ucieszyć. W końcu nie trzeba nic przeliczać na szybko w głowie, tylko do razu widać kwotę transakcji wyrażoną w złotych. Wiemy dokładnie, ile zapłacimy. To jednak tylko teoretyczna wygoda, bo problem w tym, że niemal zawsze będzie to wyższa kwota niż gdybyśmy nie skorzystali z usługi DCC. Po prostu na przewalutowaniu zarobi miejscowy operator. Dodatkowo, jeśli płacimy kartą wielowalutową i chcemy, by transakcja została rozliczona z konta walutowego, to jeśli wybierzemy złotówki, to transakcja zostanie rozliczona z konta w PLN, a nie walutowego. Zdecydowanie korzystniej będzie wybrać płatność w oryginalnej walucie kraju, w którym przebywamy.

Natomiast surcharge to opłata, którą pobiera zagraniczny operator bankomatu za wypłatę gotówki z takiej maszyny. Uwaga – zapłacicie ją nawet w sytuacji, w której macie w banku bezpłatne wypłaty z zagranicznych bankomatów. Taka opłata wynosi od kilku do nawet kilkunastu euro od transakcji.

Jak uniknąć tych opłat? Po pierwsze trzeba bardzo uważnie czytać, co wyświetla się na ekranie bankomatu i terminala płatniczego (tym bardziej jeśli płacicie zbliżeniowo, bo wtedy kasjer może coś zaakceptować w naszym imieniu). To niestety może być trudne z powodu bariery językowej, ale postarajcie się – obecnie w każdym telefonie jest dobry tłumacz oparty na sztucznej inteligencji. Po drugie warto sprawdzić w swoim banku, czy jest możliwość zablokowania usług DCC oraz surcharge. Po trzecie, jeśli musimy wypłacić gotówkę z bankomatu i wiemy, że będzie opłata surcharge, to warto się zastanowić, czy nie lepiej wypłacić większej kwoty.

Piąta zasada – orientuj się!

Na koniec zostawiłem być może najważniejszą zasadę. Jeżeli decydujecie się na wyjazd zagraniczny, to – jeżeli chcecie uniknąć stresu i niespodziewanych kosztów – powinniście orientować się w sytuacji w danym kraju. Poczytajcie coś o kraju, do którego planujecie wyjazd. Sprawdźcie, jaka jest lokalna waluta, ile wynosi aktualny kurs w odniesieniu do złotego, jak rozwinięta jest sieć bankomatów i terminali płatniczych.

Warto zaplanować swoje wydatki i zabezpieczyć odpowiednią ilość środków w walucie. Oczywiście nie chodzi o budżet zaplanowany co do grosza, ale zastanówcie się, czy będziecie żywić się w restauracjach czy raczej macie wykupione posiłki w hotelu? Czy planujecie jakieś wycieczki fakultatywne lub zakup drogich pamiątek? Czy będziecie wynajmować samochód… 

Dobrym pomysłem jest niepoleganie na jednej instytucji finansowej (nawet najlepszy bank może mieć awarię). Innymi słowy – polecam zabrać 1-2 debetówki i 1-2 kredytówki przynajmniej z dwóch różnych banków.

Poza tym ja za granicą nigdy nie ograniczam się wyłącznie do pieniędzy elektronicznych. Pomimo tego, że jestem bardzo nowoczesny pod tym względem (ostatnio w Chorwacji 100% wydatków zrealizowałem za pomocą karty płatniczej), to zawsze mam przy sobie jakąś gotówkę. Dlaczego? Za granicą ciągle są miejsca, w których obowiązuje zasada „cash only”. Ponadto wszędzie mogą zdarzyć się jakieś nieprzewidziane sytuacje, kiedy gotówka będzie zbawieniem (ostatnio w Hiszpanii był przecież blackout).

———–

Niniejszy artykuł jest częścią płatnej akcji edukacyjnej, którą „Subiektywnie o Finansach” prowadzi
wspólnie z Bankiem Pekao S.A.

Zdjęcie główne: Freepik

Subscribe
Powiadom o
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Stef
10 miesięcy temu

Dodam jeszcze jedną radę. Jak sklep pozwala wam wybrać różną walutę płatności np. EUR, USD lub AUD to przeliczcie sobie szybko która się bardziej opłaca. Np. Kupując bilety lotnicze na stronie Quantas opłacało sie wybrać USD zamiast AUD. Choć z początku wydawało sie to nieintuicyjne.

Druga rafa jak podróżujecie często warto używać VPN i zmienić lokalizację na jakiś kraj rozwijający się np Indie. Nagle okazuje sie ze cena jest dużo niższa.

Grzegorz
10 miesięcy temu
Reply to  Stef

Jeśli sklep proponuje wam wybór waluty to należy zawsze wybierać lokalną. Bo ta podana na terminalu w walucie naszej karty jest przeliczona po kursie visa/MasterCard, który jest dużo gorszy niż ten po którym przeliczy nasz bank.

Stef
10 miesięcy temu
Reply to  Grzegorz

Miałem odwrotną sytuację na stronie www australijskiej linii lotniczej.

Grzegorz
10 miesięcy temu

Akurat Pekao ma w swoim kantorze niezbyt atrakcyjny kurs. Lepsze kursy mają mBank, Millenium czy Revolut (kolejność celowa).

Michał
9 miesięcy temu
Reply to  Grzegorz

W kantorze Pekao jest różnie, ale płacąc bezpośrednio ich kartą (z przewalutowaniem) jest najlepiej, bo dają przelicznik VISA/MasterCard, bez prowizji.

RafałX
10 miesięcy temu

Gratuluję Chorwacji 100% bezgotówkowej, mi się nie udało, ale też jeździłem częściowo po mniej utartych szlakach 🙂 np na Istrii jest spory PARK rozrywki w którym za bilety trzeba zapłacić gotowķa. Co prawda jest blisko kas bankomat, ale mnie to zaskoczyło.

Mimo wszystko zawsze biorę trochę papierków do portfela:)

Tomiszon
10 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Mnie się zdarzyło że w Norwegii nie mogłem zapłacić gotówką. Card only. Co ciekawe w kantorach stacjonarnych kurs był korzystniejszy o 10% niż w przypadku kantorów internetowych.

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Tomiszon

Co? W stacjonarnym kantorze lepszy kurs niż w necie?

Tomiszon
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak, sam nie wierzyłem. 0.33 zł kontra 0.37 zł. Nominalnie niewiele ale to aż 10%

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Tomiszon

Jednak!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu