16 maja 2025

Czy będzie kolejna odsłona „polskiego cudu gospodarczego” w erze deglobalizacji? Po konferencji Impact’25 już wiem czego nam brakuje

Czy będzie kolejna odsłona „polskiego cudu gospodarczego” w erze deglobalizacji? Po konferencji Impact’25 już wiem czego nam brakuje

Czy hossa, która zapanowała na polskiej giełdzie, zapowiada kolejny boom polskiej gospodarki podobny do tego, który przeżyliśmy po wejściu do Unii Europejskiej? Czy zyski firm będą szybko rosły, razem z inwestycjami, naszymi zarobkami i wydatkami w sklepach, czy staniemy się eksportową potęgą Europy? Minister finansów Andrzej Domański podczas konferencji Impact’25 w Poznaniu ogłosił ten rok „momentem przełomowym” dla Europy i Polski. Czego nam brakuje, żeby ten moment dobrze wykorzystać? Impact’25 przyniósł część odpowiedzi

Mieszanka nastrojów towarzyszyła mi na konferencji Impact’25 w Poznaniu. Z jednej strony było dużo o szansach wynikających z wysokiego tempa wzrostu Polski w porównaniu z Europą Zachodnią. I niemało obietnic, że po zakończeniu cyklu wyborczego być może wreszcie ruszymy z kopyta – z inwestycjami i deregulacją. Ale słyszałem też dużo o ryzyku, że silnik wzrostu zadławi się brakiem rąk do pracy, niestabilnymi cenami prądu (a wkrótce jego deficytem) i niedomaganiem rynku kapitałowego.

Zobacz również:

To, co ostatnio widzimy na warszawskiej giełdzie – i co zapewne widzi w swoich portfelach inwestycyjnych niejeden czytelnik „Subiektywnie o Finansach” – zdaje się, że jest zapowiedzią jeszcze lepszych czasów dla nas i naszych portfeli. Niższe stopy procentowe (czyli wyższa zdolność kredytowa), wyższe wynagrodzenia i możliwości inwestowania nadwyżek finansowych w polskie firmy notowane na giełdzie? Brzmi pięknie, ale… co może pójść nie tak?

Indeks WIG wystrzelił jak rakieta. Kto trzymał akcje od stycznia, w kwietniu mógł cieszyć się ponad 30-procentową stopą zwrotu. MSCI Emerging Markets – prestiżowy indeks śledzony przez globalne fundusze – zwiększył wagę Polski, co dla naszej giełdy jest niczym reklama w prime time podczas finału Super Bowl.

Mocna strona Polski na Impact’25: wzrost inwestycji. Na kredyt

W 2024 r. polski PKB urósł – według wstępnych szacunków GUS o 2,9%. – co dało nam czołowe miejsce w Unii Europejskiej. Dla porównania Niemcy, które jeszcze dekadę temu rozdawały karty w Europie, mają za sobą dwa lata recesji. Minister Andrzej Domański jest przekonany, że w tym roku polska gospodarka urośnie o kolejne kilka procent. I zapewne tak będzie, choć pytanie brzmi: czy to będzie krótkoterminowy, „słomiany” wzrost czy coś trwałego.

Zadecyduje o tym konsumpcja (czyli moc naszych portfeli w sklepach) oraz inwestycje. To one decydują o jutrzejszym poziomie PKB. Odblokowaliśmy część unijnych pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy, ale trzeba pamiętać, że każdy milion z KPO oznacza kolejność dopłacania z krajowego budżetu – a więc rosnący dług publiczny. Pytanie brzmi: czy te inwestycje przyniosą wystarczająco wysoką stopę zwrotu, by na koniec się opłaciły.

Minister finansów twierdzi, że inwestujemy dużo w przyszłość. Na Impact’25 zachwalał fundusz Deep Tech i uruchomiony w maju superkomputer w Poznaniu. Ale nie są to wielkie inwestycje – 200 mln zł z budżetu i 150 mln zł z Brukseli. Prawdziwą zmianą będzie modernizacja sieci przesyłowych, na które KPO i budżet państwa przeznaczają do 2030 r. równowartość 3% obecnego PKB (czyli 4 bilionów złotych). Część rachunku zapłacą odbiorcy energii, ale na tych inwestycjach – jak twierdzi minister – zarobi krajowy przemysł: od producentów kabli po firmy software’owe sprzedające systemy IT.

Śladem sieci energetycznych idą wielkie inwestycje w nowe źródła energii. Najszybciej zobaczymy efekty w sektorze offshore, czyli energetyce wiatrowej na morzu. Orlen i PGE podpisały komplet umów na budowę 2,5 GW nowych mocy na Bałtyku (cały nasz system energetyczny ma ok. 60 GW mocy). Pierwsze turbiny mają ruszyć w 2027 r.  W dalszej perspektywie mamy zobaczyć inwestycje w infrastrukturę – np. w kolej szybkiej prędkości i Centralny Port Komunikacyjny.

Ministerstwo Finansów zapowiada, że będzie chciało zmienić podatek Belki, by zmobilizować oszczędności Polaków. Kilkaset miliardów złotych leży dziś „bezczynnie” w bankach, a mogłyby posłużyć jako źródło finansowania inwestycji (oprócz pieniędzy zagranicznych inwestorów, u których zadłużamy się na dużą skalę.

Minister Finansów już sygnalizuje sprzedaż papierów indeksowanych inflacją nie tylko inwestorom detalicznym, ale i funduszom emerytalnym. Pojawiają się też emisje papierów dłużnych denominowanych w dolarach. Pytanie ile pieniędzy polskich ciułaczy uda się zmobilizować, by pokryć wydatki inwestycyjne (zwłaszcza że obok musi ruszyć wielki program reformy ochrony zdrowia i że wydajemy po 200 mld zł rocznie na zbrojenia).

Rynek pracy w coraz większych opałach. To problem

Problem w tym, że – jak wynika z danych prezentowanych podczas Impact’25 przez główną ekonomistkę Mastercard, Natalię Lechmanovą – polski sukces ma poniekąd strukturę krzywego zwierciadła. Jeśli spojrzymy na cztery filary wzrostu (konsumpcja, inwestycje, eksport, sektor publiczny), to rzeczywiście w trzech z nich wyprzedzamy region. Konsumenci wydają więcej, firmy inwestują, a eksport znów pobił rekord. Ale plakietka „najlepszy w klasie” rozpada się, gdy zadamy pytanie o źródła finansowania i trwałość trendu.

Kolejny problem to rynek pracy, który z pozoru wygląda dobrze. Bezrobocie na poziomie 2,7% to jak statystyka z krainy dobrobytu, ale każdy przedsiębiorca, który szuka programisty, mechanika czy pielęgniarki, wie, że brakuje rąk do pracy. Niskie bezrobocie winduje płace – to dobrze – ale inflacja, choć już nie dwucyfrowa, nadal podgryza realne wynagrodzenia. Mamy coraz większe niedopasowanie zapotrzebowania na pracowników i kompetencji oferowanych przez osoby szukające pracy.

Według wspomnianych danych, płace w Polsce od początku pandemii wzrosły o 60%, a ceny o 44%. Ich realna dynamika wciąż przekracza 4-5% rocznie, co wspiera konsumpcję, ale powoduje presję kosztową w małych firmach. Inwestycje prywatnych firm są niskie, banki „pracują” na pół gwizdka, jeśli chodzi o udzielanie kredytów. Pieniądz jest wciąż bardzo drogi. Dlatego w tle trwa przyspieszone otwieranie rynku dla pracowników z Azji Południowej, a rząd równolegle obiecuje programy automatyzacji w sektorze małych i średnich firm. Pytanie, czy zdążymy z tym, nim wzrost gospodarczy się zatrze.

Rząd zapowiada deregulację. Do Sejmu trafiło pięć projektów ustaw podatkowych zapowiadanych jako „uwolnienie przedsiębiorców”. Domniemanie niewinności podatnika czy ugody podatkowe – to zmiany, które brzmią przyjaźnie, ale diabeł tkwi w rozporządzeniach. Testem będzie praktyka kontroli skarbowej.

Polski konsument: koniec efektu szminki?

Analitycy zwracają uwagę, że Polacy ostatnio oszczędzają więcej, niż wynosi długoletnia średnia – zamiast 6% dochodu odkładamy ostatnio niemal 10%. To fenomen psychologiczny: po pandemii, wojnie w Ukrainie, wahnięciach cen prądu i paliwa, Polak woli trzymać poduszkę finansową, niż wydać oszczędności na zakupy. Wzrost oszczędności jest na tyle wysoki, że powoduje brak realnego wzrostu konsumpcji (kupujemy w sklepach tylko o tyle więcej, ile wynosi inflacja), ale na tyle niski, że niekoniecznie „zrobi różnicę”, jeśli będziemy szukać źródła finansowania inwestycji.

Dane kartowe Mastercard pokazują, że u Polaków zmienił się rytm zakupów: sklepy Biedronka puchną od pieniędzy w poniedziałek, fryzjerzy mają żniwa w środę, a weekendy należą do restauracji, kin i zakupów biletów lotniczych. To efekt pracy hybrydowej: część z nas jeździ do biura dwa czy trzy dni, co zmienia przyzwyczajenia zakupowe. Zamiast klasycznego „efektu szminki” (tanie przyjemności, czyli luksus na trudne czasy) mamy skok w drogie zegarki i city-breaki w pięciogwiazdkowych hotelach.

To znak rozpoznawczy gospodarki, która przestała mylić aspiracje z ostentacją – a zarazem sygnał, że w portfelach znajduje się przestrzeń na ryzyko (i przyjemności). Co wybierze polski konsument? Czy będzie skłonny sfinansować część potrzeb inwestycyjnych Polski swoimi oszczędnościami? Czy rząd da mu bezpieczne narzędzia do tego? Rynek obligacji korporacyjnych w Polsce jest rachityczny, nie mamy w ogóle papierów wartościowych opartych na nieruchomościach (REIT), spółek dywidendowych na giełdzie jest jak na lekarstwo, parkiet dla spółek nowych technologii NewConnect często przypomina szulernię.

Czytaj też: Premier ogłosił repolonizację i… powiedział, po co są spółki giełdowe z udziałem państwa. Inwestorom się to nie spodobało. A ja tłumaczę: po co są zyski?

Wielki skok czy wielki szok? Co prognozuje Impact’25?

Z konferencji Impact’25 przywiozłem przekonanie, że Polska rzeczywiście ma szansę na wielki skok, ale zarazem nie jest do nieco zbyt dobrze przygotowana. Mamy trochę pieniędzy z Unii Europejskiej, mamy wielkie plany (nowa energetyka, kolej szybkiej prędkości, megalotnisko, porty), ale nie umiemy zmobilizować własnych oszczędności. Mamy relatywnie niskie zadłużenie, ale ono szybko rośnie i jest przeznaczane w dużym stopniu na wydatki socjalne, a nie inwestycje. Szkoły nie „produkują” pracowników, którzy są najbardziej potrzebni na rynku pracy. System podatkowy mamy jeden z najbardziej skomplikowany na świecie.

Z Impact’25 słychać było nawoływanie: niezależnie od tego, czy jesteś przedsiębiorcą czy pracownikiem, myśl o karierze w kategoriach kompetencji przyszłości. Rząd wsadza na sztandary kwanty, sztuczną inteligencję i cyberbezpieczeństwo nie dlatego, że to modne słowa, tylko dlatego, że w tych branżach powstanie wartość dodana. Kwantowy komputer uruchamiany w Poznaniu to sukces wizerunkowy, ale bez ekosystemu firm i naukowców zostanie drogą ciekawostką. Tymczasem polskie firmy zajmujące się sztuczną inteligencją nie mają wystarczającego wsparcia ze strony rządu.

Zatem sukces strategii kolejnej transformacji polskiej gospodarki – a ta rzeczywiście zaczyna dziać się teraz – zależy od tego, czy uda nam się zmobilizować posiadane zasoby (oszczędności konsumentów, kompetencje firm i zdolność państwa do lepszego zorganizowania kraju), zawrzeć skuteczne koalicje ze światem zewnętrznym i właściwie wytyczyć priorytety (by nie łapać zbyt wielu srok za ogon, bo nas na to nie stać). Jeśli to się nie uda, to na Impact’45 będziemy mówili o największej w stuleciu niewykorzystanej szansie na wielki skok. Jakie jest Wasze zdanie? Rzeczywiście moment jest przełomowy. Wygramy to czy przegramy?

Źródło zdjęcia tytułowego: Impact’25

Subscribe
Powiadom o
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marco
11 miesięcy temu

Hmm… raczej się nie uda. Do tego czasu 45 będzie już za mało mądrych, robotnych ludzi po „komunistycznych” szkołach. Do tego czasu kariery będą robić roszczeniowe, nepotyczne, ideologicznie wyprane „wyksztalciuchy” czasów PiS, wsparane przez amatorów lewicowego bełkotu czasu PO+L. Bez edukacji się nie uda. Po czasach PiS edukacja to ruina, a Lewica nic lepsza nie jest (zwyczajnie inny ideologiczny bełkot). Znowu będziemy się zastanawiać nad seksualizacją młodzieży, żołnieżami wyklętymi, emo-sremo, LGBT++++, religią w szkole. A nie będzie komu uczyć angielskiego, niemieckiego (eksport), matematyki, fizyki i ekonomii (technologia, produkcja, inż.). Nie ma komu budować! W resorcie edukacji brakuje ludzi z jajami,… Czytaj więcej »

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Marco

Zgadza się, bez edukacji się nie uda. A edukacja w kiepskim stanie obecnie. Nauka zresztą też, szkoły wyższe to przepompownie bezużytecznych grantów

Marco
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

W PP tak źle nie jest. Kilku kumpli tam działa (działało). Granty były sensowne, wymyślili co mieli i po 1, 2 konferencjach rynek ich z uczelni zwinął. Oczywiście zwijały firmy zagraniczne, bo Orleny to rodzinne firmy. Na politechnikach brak świeżej kwi, bo tą krew kupuje przemysł. Na uczelniach mamy starych wyjadaczy co na uczelnie po ZUS przychodzą, albo nieogary z ideologicznym podejściem do nauki, może piękne ale bezproduktywne.

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Marco

Ale to raczej wyjątki potwierdzające smutną regułę.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu