19 września 2018

Idzie era ekranów, które z nami „rozmawiają”, sprzedają nam to, co pokazują i… z nami ćwiczą. Interaktywne lustereczko, powiedz przecie…

Idzie era ekranów, które z nami „rozmawiają”, sprzedają nam to, co pokazują i… z nami ćwiczą. Interaktywne lustereczko, powiedz przecie…

Ekrany interaktywne to będzie absolutny przełom w kupowaniu przez nas różnych rzeczy i w „konsumowaniu” przez nas usług. Dzięki nim reklama przestanie być tylko prezentacją produktu (będzie można go od razu kupić), zaś żeby skorzystać z jakiejś usługi nie będzie trzeba ruszać się z fotela – będzie można ją „zassać” przez interaktywny ekran. Przykłady? Proszę bardzo

Jakiś czas temu pokazywałem Wam na „Subiektywnie o finansach” ekran, który w niedalekiej przyszłości może zastąpić witrynę sklepową, a częściowo również sam sklep. Czyli interaktywny wyświetlacz, który nie tylko pokazuje różne treści, gdy obok niego przechodzimy, ale reaguje na dotyk, potrafi rozpoznawać kogo ma przed sobą i dostosować do tego komunikację, a przede wszystkim ma funkcję płatniczą. A więc już oglądając elektroniczną witrynę sklepową możemy zrobić zakupy, wchodzenie w tym celu do sklepu jest tylko opcją dodatkową.

Zobacz również:

Kilka dni temu wykorzystanie tej technologii zapowiedziała sieć sklepów spożywczych Żabka. Klienci będą „rozpoznawani” za pomocą aplikacji mobilnej zainstalowanej w ich smartfonach. Zarówno przed wejściem do sklepu, jak i już przy półkach – na ekranach będą się wyświetlały dostosowane do ich preferencji promocje. Żabka nie planuje wykorzystania w swoich ekranach funkcji płatniczej, ale chyba tylko dlatego, że nie ma bardzo dużych witryn ;-).

Ekrany interaktywne mogą też przydać się wszędzie tam, gdzie spędzamy sporo czasu i istnieje ryzyko, że będziemy się odrobinkę nudzili. Np. u fryzjera. Firma StyleInTouch dostarcza do salonów fryzjerskich usługi multimedialne, z których mogą korzystać klientki w czasie strzyżenia i modelowania. O ile mi wiadomo, w tej „telewizji fryzjerskiej” wyświetlane są na razie „pasywne” reklamy, ale łatwo jestem sobie w stanie wyobrazić, że klient będzie mógł od razu zamówić reklamowane na ekranie produkty.

Podobne usługi mają rację bytu w pociągach. Zresztą swego czasu Pesa (ostatnio uratowana przez państwo przed upadkiem) pokazywala multimedialny wagon ze stolikami, które de facto są interaktywnymi ekranami do dostarczania rozrywki, filmów i muzyki oraz… zakupów. A dosłownie kilka dni temu widziałem prezentację systemu Mirror, który w niedalekiej przyszłości może „załatwić” kluby fitness, bowiem umożliwia zdalne korzystanie z usług wybranego trenera.

Zobacz też: Jak będziemy kupowali w przyszłości (niedalekiej)? Widziałem przyszłość handlu w laboratorium Visy w Berlinie

Mirror to ekran LCD, lustro weneckie, mikrofon i głośniki. Użytkownik może wyświetlać zapis wybranego przez siebie programu ćwiczeń (do dyspozycji jest ponad 50 odmian ćwiczeń, m.in. cardio, siłowy, joga, pilates, czy boks). Ruchy użytkownika są rejestrowane i łączone z danymi biometrycznymi, pobranymi z podłączonych urządzeń, takich jak monitory tętna, czy zegarek smartwatch. Instruktorzy na podstawie tych informacji przekazują informacje zwrotne, a statystyki ćwiczeń klienta są wyświetlane na lustrze w czasie rzeczywistym.

Krótko pisząc: mamy tu urządzenie, które zapewnia w warunkach domowych doznania porównywalne z uczestnictwem w zajęciach na żywo z prywatnym instruktorem. Tyle, że można je „odpalić” w dowolnym czasie. Mirror jest już w sprzedaży w USA i kosztuje – bagatela – 1.495 dolarów. Cóż, wygoda kosztuje.

Czytaj więcej o Mirror w artykule na stronach  TechCrunch

Zobacz: podobne rozwiązanie (ale bez lustra weneckiego) – OnePeloton

Ekrany interaktywne, oferujące spersonalizowany przekaz, możliwość natychmiastowych zakupów oraz odbierające informacje od użytkowników prawdopodobnie otworzą nowy segment w handlu i usługach. Będziemy mieli sprzedaż live, face-to-face, tę realizowaną przez internet (prawdopodobnie na podstawie poleceń głosowych – naszych lub elektronicznych robo-asystentów, wspomagających nasze decyzje) – oraz sprzedaż via ekrany interaktywne. Twórcom QR kodów, które miały zapewnić podobne funkcjonalności, się to nie śniło.

 

Subscribe
Powiadom o
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
privacy_please
2 lat temu

Dopóki nie będzie masowego czipowania społeczeństwa, mamy prawo wyboru odcięcia się tej wszechobecnej i masowej inwigilacji. Pamiętajcie, że prywatność należy się wam jak psu micha, więc żadnych apek handlowych w telefonie i żadnych płatności elektronicznych. Te ekrany jeszcze nie skanują twarzy, ta technologia się nie sprawdza. Nie sądziłem, że świat ukazany w „Raporcie Mniejszości” stanie się rzeczywistością tak szybko.
Przypominam, że likwidacja gotówki sprowadzi powszechne dojenie społeczeństwa, tj. ujemne stopy procentowe, w efekcie konieczność inwestycji w ryzykowne aktywa (rynki akcji) i straty oszczędności życia w czasach kryzysów gospodarczych (następujących cyklicznie). Zapamiętajcie to sobie i zapamiętajcie wydarzenia w Grecji.

Krzysiek
1 rok temu
Reply to  privacy_please

Nie ma gotówki nie ma szarej strefy. Gdzieś czytałem, że mała szara strefa jest jednak potrzebna gosppdarce. Na szczęście gotówkę zastąpimy sobie jakimiś bitcoinami lub fizycznymi sztabkami-listkami złota srebra.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu