23 sierpnia 2017

Oto idea: zamiast kupować nowy samochód… wypożycz go na trzy lata. I płać wtedy, gdy używasz. Czy Happy Miles rozwali system?

Kolejna grupa finansowa – tym razem Idea Bank – od dziś zacznie przekonywać nas, że posiadanie samochodu jest frajerstwem. Jakiś czas temu informowałem Was o pomyśle Raiffeisen Banku, który zaproponował klientom wynajmowanie aut na rok lub dwa w ramach płatności ratalnych. Potem pisałem o podobnym pomyśle jednego z koncernów samochodowych – Fiata we współpracy z „koncernowym” bankiem. Dziś startuje platforma Happy Miles, za pomocą której Idea Bank będzie wynajmował klientom indywidualnym samochody na rok, dwa lub trzy lata.

Czytaj też: Limuzyna dla każdego! Raiffeisen Bank pożyczy ci auto na dwa lata i opłaci ubezpieczenie 

Czytaj moje porównanie: Najem długoterminowy samochodu lepszy w Raiffeisen Banku czy we Fiacie?

Dla przedsiębiorców to nie nowina – firmy od zawsze posiłkują się leasingiem samochodowym, czyli taką formułą używania auta, w której to bank finansujący jest jego właścicielem. Na końcu umowy auto można odkupić płacąc bankowi „odstępne” lub oddać. Dla konsumentów leasing był przez długie lata prawie niedostępny. A nawet jeśli pojawiał się w ofercie niektórych firm leasingowych, to nie zyskiwał popularności. Ostatnie 25 lat to był okres, w którym o pozycji społecznej decydowało m.in. to na jak dobre auto cię stać.

Teraz to się zmienia. Z jednej strony auta coraz szybciej tracą na wartości. Z drugiej – nowe generacje konsumentów nie są już tak przywiązane do własności – bardziej liczy się wygoda. A posiadanie auta wygodne nie jest. Trzeba je serwisować i – jak się ma pecha – naprawiać. A sprzedać nie jest łatwo, bo świat pędzi za szybko. To, co wczoraj było krzykiem mody i nowoczesności, za kilka lat jest już przestarzałe i nikt tego nie chce.

Ile kosztuje jeżdżenie własnym samochodem? Kiedyś wsiadłem do autobusu (na fotel kierowcy), żeby to policzyć. Zapraszam do obejrzenia!

Czytaj też: Ile kosztuje jeżdżenie własnym autem? Wyliczenia

Na tym właśnie bazuje pomysł wynajmu długoterminowego. Bierzesz z salonu samochodowego nowe auto, używasz przez kilka lat płacąc co miesiąc ratę, a na koniec oddajesz i… bierzesz kolejną nówkę-sztukę. W czasie trwania umowy nie interesują cię koszty przeglądów, serwisów, wymiana opon, ani ubezpieczenie – wszystko zapewnia ten, kto wynajmuje ci auto. Ty płacisz tylko comiesięczną ratę i wlewasz do samochodu paliwo.

Happy Miles, czyli internetowa wypożyczalnia aut na lata

Pomysł Idea Banku – choć realizowany nie przez sam bank, lecz przez spółki z jego grupy: Getin Rent i Getin Leasing – wygląda na najbardziej kompleksowe tego typu rozwiązanie na rynku. Nie ogranicza się bowiem ani do finansowania transakcji, ani do zarządzania najmem, lecz jest pakietem zapewniającym to wszystko łącznie. Klient podpisuje umowę najmu z firmą należącą do grupy Idea Banku, zaś ta organizuje wszystko od A do Z – czyli od przygotowania samochodu po jego rejestrację, ubezpieczenie i dostarczenie pod dom klienta. Wszystko jest na platformie. W internecie znaczy się.

Czytaj o wcześniejszych „samochodowych” pomysłach Idea Banku. Leasing z ceną liczoną na… kilometry

Drugim wyróżnikiem platformy Happy Miles jest to, że rata, którą płaci najemca samochodu składa się z dwóch części – stałej i uzależnionej od liczby przejechanych kilometrów. A więc do pewnego stopnia jest to układ „płacisz tylko wtedy, gdy używasz”. Za auto trzymane w garażu płaci się mniej, niż za jeżdżące codziennie po mieście. Jak oni to badają? W każdym samochodzie jest „czarna skrzynka” z GPS-em. Trzeba im wierzyć na słowo, że GPS służy tylko do sprawdzania liczby przejechanych kilometrów, a nie do profilowania klientów.

Trzecim wodotryskiem Happy Miles ma być możliwość wyboru i skonfigurowania samochodu przez internet. Na razie do wyboru są auta dziesięciu marek (ma być więcej). Po wypełnieniu wniosku do klienta oddzwania pracownik Happy Miles i dogrywa szczegóły. W czasie rozmowy klient podaje resztę potrzebnych danych – w tym te dotyczące zdolności kredytowej. Bo choć klient nie podpisuje umowy kredytowej, to badana jest jego zdolność do płacenia comiesięcznych rat. Oczywiście zabezpieczeniem tych płatności jest samochód (po dwóch nie spłaconych ratach tracimy samochód).

Potem już tylko podpisanie umowy i dostarczenie samochodu. Przy dobrych wiatrach – jeśli klient nie musi dostarczać zaświadczeń o dochodach, zaś auto jest już gotowe w salonie – od A do Z transakcję można przeprowadzić w ciągu dwóch-trzech dni (razem z rejestracją i ubezpieczeniem samochodu). Jeśli chodzi o ubezpieczenie, to w Happy Miles proponują kilka ubezpieczeń domyślnych, ale klient może też ubezpieczyć samochód na własną rękę.

Czy najem długoterminowy opłaca się bardziej, niż posiadanie auta? Policzmy

No i na koniec: ile to kosztuje i czy się opłaca? Wszystko oczywiście zależy od konkretnych warunków i przyjętych założeń, ale na pierwszy rzut oka proponowane przez Happy Miles warunki są do rozważenia – zwłaszcza w porównaniu z tradycyjnym zakupem auta na kredyt. Prawdopodobnie różnica in plus bierze się z niższych (hurtowych) cen zakupu samochodów przez firmę.

Weźmy konkretny przykład. Załóżmy, że chciałbym pojeździć przez kilka lat Oplem Astrą. Przy umowie wynajmu na trzy lata miesięczna rata wyniesie 558 zł plus 46 gr. za każdy przejechany kilometr. Nie ma żadnego limitu kilometrów, w cenie jest serwis oraz dwa komplety opon (letnie i zimowe). Auto jest dostępne w czterech kolorach. Sześciobiegowa skrzynia, silnik 1,4 litra, podgrzewane przednie siedzenia, GPS. Konfiguracja może nie wypasiona, ale nie jest to też „golas”.

Przez trzy lata używanie takiego auta – przy założeniu, że przemierzamy nim 800 km miesięcznie, czyli 10.000 km rocznie – będzie kosztowało mnie 33.336 zł (926 zł miesięcznie – 558 zł raty stałej plus 368 zł za kilometry). Alternatywą byłby jego zakup na własność.

Takie auto kosztuje według cenników Opla (w tej samej konfiguracji) od 64.000 zł w górę. Trzeba założyć, że przez trzy lata jego utrzymanie (czyli serwis plus opony) pochłoną 4500 zł, a koszty startowe przy zakupie (podatki, urzędnicy, blachy) – 500 zł. Jeśli auto jest na kredyt, to mniej więcej 10.000 zł pochłoną odsetki od tego kredytu.

Według danych firm wyceniających samochody średnia utrata wartości samochodu po trzech latach jego używania wynosi niemal dokładnie 50%. Na koniec dnia mam więc auto, którego wartość wynosi mniej więcej 32.000 zł, a do tego jego używanie pochłonęło – nie licząc paliwa i ubezpieczenia – co najmniej 5000 zł. De facto więc wydałem 64.000 zł, a po trzech latach mam „majątek” wart netto 27.000 zł.

Koszt posiadania auta wyniósł (przy założeniu, że nie było kupione na kredyt) 37.000 zł. Koszt trzyletniego leasingu w Happy Miles – niecałe 33.500 zł. Różnica niewielka, ale na korzyść najmu. Ale uwaga: bilans natychmiast się zmienia, gdy przyjmiemy mniejszą, niż 50% utratę wartości samochodu przez pierwsze trzy lata użytkowania. Jeśli to nie będzie 50% tylko 40%, to koszt posiadania auta zmniejszy się do 30.500 zł. A to już stawia w lepszej pozycji posiadanie auta, niż jego wynajem (pomijając kwestię upierdliwości procedury sprzedaży auta i zakupu nowego).

Rachunek będzie też wyglądał mniej korzystnie dla nowego rozwiązania, jeśli weźmiemy konsumenta, który przejeżdża więcej, niż 800 km miesięcznie i 10.000 km rocznie. Przy dwukrotnie wyższej „kilometrówce” w części zmiennej raty pojawia się 736 zł zamiast 368 zł, zaś cała rata puchnie do 1294 zł. Zaś łączny koszt tej trzyletniej „wypożyczki”-leasingu to 46.500 zł. I to już może być mniej opłacalny interes, niż zakup auta na własność i odsprzedaż po trzech latach.

Po mniej korzystnej stronie bilansu jest też to, że przez te trzy lata jeździmy autem, które nie jest nasze i którego nie mogliśmy dostosować w 100% do naszych potrzeb. Auta są pożyczane w konfiguracjach standardowych, bez wypasu.

Jeśli do rachunku doliczylibyśmy koszt kredytowania własnego samochodu – a więc założymy, że konsument co prawda kupił samochód na własność, ale za pieniądze banku – to różnica między kosztami posiadania własnego auta (37.000 zł utraty wartości plus serwis plus 10.000 zł odsetek od kredytu) a kosztami wynajmu robi się już znacząca. Na korzyść wynajmu, rzecz jasna. Im większą przyjmiemy utratę wartości auta i im niższą „kilometrówkę”, tym Happy Miles opłaca się bardziej.

Dla kogo ta oferta? Dla „Januszów motoryzacji” i dla lubiących szpan

Twórcy platformy Happy Miles twierdzą, że może być ona dobrym pomysłem szczególnie dla dwóch grup klientów. Pierwsza to dzisiejsi nabywcy aut używanych. Ich zdaniem znacznie taniej będzie wypożyczyć nówkę-sztukę, niż „zarządzać” kupionym na niemieckim szrocie autem mającym kilkanaście lat. Podają przykład Volkswagena Passata z 2009 r.

Można go kupić za 29.000 zł, a po kolejnych trzech latach będzie wart jakieś 20.000 zł. Poza utratą wartości (9.000 zł) kosztem klienta będzie serwis i opony (w sumie 6.000 zł przez trzy lata), a jeśli auto jest na kredyt, to jeszcze 5.000 zł kosztów odsetek. Jeśli popsuje się jedna z części, które w starych autach zwykle się psują, to trzeba doliczyć średnio 7.000 zł na dodatkowe naprawy.

W sumie wychodzi 27.000 zł kosztów używania starego Passata plus mnóstwo nerwów i nie najwyższy komfort. Najem nowego auta na te trzy lata może i nie będzie tańszy (trudno zejść poniżej 33.000 zł jeśli chodzi o sumę rat), ale za to dostajemy do używania auto nowe i niepsujące się.

Druga grupa klientów, którzy mają – według „happy-milesów” – pokochać ich ofertę, są młodzi konsumenci z dużymi aspiracjami, głęboką potrzebą „pokazania się”, lecz jeszcze bez wypełnionego „kapustą” portfela. Dziś często kupują średniej klasy auta na kredyt (bo na taką ratę ich stać), ale w leasingu może być taniej, bo stała część raty jest mniejsza, niż rata kredytowa. A więc klient, którego auto będzie częściej cieszyło oko na parkingu, niż jeździło po kraju, będzie płacił mniej przy wypożyczeniu, niż przy kredycie.

Cy za kilka lat wszyscy będziemy jeździli wynajętymi samochodami?

Czy ludzie to kupią? Biorąc pod uwagę rosnące zainteresowanie car-sharingiem (w Warszawie można już wynajmować na minuty auta w trzech firmach – 4Mobility, Traficar, Panek – i skutery w kolejnych dwóch) oraz coraz szybciej biegnący świat – to się może udać. Sam kilka razy cierpiałem straszliwe katusze sprzedając używane auto. I równie straszliwe, gdy kupowałem nowe, które tuż po opuszczeniu salonu traciło na wartości 25%. Nie jestem typem konsumenta, który przywiązuje się do samochodu. To dla mnie nerzędzie do pracy i transportu.

Czytaj też: Limuzyną na spotkanie czyli testuję wynajem samochodów na minuty! 4mobility kontra Traficar

Dla takich właśnie osób przeznaczony jest najem długoterminowy. Możliwość wymiany samochodu co dwa-trzy lata na zupełnie nowy i brak konieczności angażowania dużego kapitału w posiadanie auta to niewątpliwe zalety tej formuły. Po drugiej stronie są argumenty natury emocjonalnej. Są ludzie, którzy nie będą się dobrze czuli w pożyczonym samochodzie i już. Są tacy, którzy nie wymieniają aut co trzy lata, tylko kupują i jeżdżą „do upadłego”. Są wreszcie tacy, którzy jeżdżą na tyle dużo (np. ponad 20.000 km rocznie), że wypożyczanie samochodu może im się nie opłacić.

 

122
Dodaj komentarz

avatar
100 Comment threads
22 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
104 Comment authors
MariuszFajnyLeasingWaldekCenterweronika Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Piotr
Gość
Piotr

*Panek – wkradła się literówka.

Jacek
Gość
Jacek

Kalkulacja daje w łeb przy kolejnym czynniku, który nie był wymieniony jako kluczowy – czyli przy większej liczbie przejechanych kilometrów

droc
Gość
droc

To oferta dla ludzi, którzy na pewno mało jeżdżą 🙂 Ja robię średnio 2650 km miesięcznie (średnia z ostatnich 21 miesięcy). Co oznacza, że przez 3 lata zapłaciłbym w happy miles za tą samą Astrę 63972 pln!

gm
Gość
gm

Nie każdy ma 40 km do pracy w jedną stronę – codziennie 15-20 km do pracy + normalne użytowanie (fakt faktem, na wakacje raczej latam) – i kończy się bardziej na 15k rocznie. 20k przekroczyłem raz robiąc wycieczkę do Norwegii – no ale to dodatkowe 6000 km. Przypuszczam, że większość ludzi jednak ma podobnie.

A już w ogóle auto żony, która generalnie jeździ tylko do pracy/na zakupy – tu może się to bardziej opłacać.

Waldek
Gość
Waldek

ja mam auto w http://www.best-rent.pl/ i mam miesięcznie zapłacone 2500 km, więc i takie oferty najmu znaleźć można…

Kuba
Gość
Kuba

Panie Macieju, brakuje mi w tym artykule wyraźnego zaznaczenia, że mniej więcej po 3 latach koszt obu opcji jest względnie porównywalny. Jeśli zmieniamy samochód częściej bądź rzadziej to wygląda to zupełnie inaczej. Niewiele osób kupuje nowe samochody na 3 lata. Zazwyczaj jest to minimum 4, często 7 albo do początku „psucia się wszystkiego”, co we współczesnych samochodach może być i 10 lat, przy zadbanym samochodzie i uważnym kierowcy. I wcale nie jest to „zajeżdżanie do upadłego”. Zrobił (wkleił) Pan bardzo ładny wykres utraty wartości samochodu w skali 5 letniej. Aż prosi się o podobny wykres ilustrujący zmiany kosztów i opłacalności… Czytaj więcej »

derek
Gość
derek

„Aż prosi się o podobny wykres ilustrujący zmiany kosztów i opłacalności w tym okresie. Np. 6 lat, dwa okresy leasingowe vs. Kupno nowego i sprzedaż po 6 latach. ”

No niby tak, ale poza kwestiami finansowymi w tym przypadku dochodzi kwestia czy chcemy jeździć własnym 6-latkiem, czy nowszym z wynajmu (może już kolejną wersją).

zz
Gość
zz

jak kiedyś kupowałem swoje auto a chciałem od 1 właściciela z polski, serwisowane itd to 3 latki wcale nie chodziły o 50% taniej od nówki, chyba że może jakieś flotowe fokusy. Auta dobrze utrzymane są w cenie. To raz.
Dwa mój 7 latek cały czas wygląda na nowy, i wygląda dużo lepiej niż taka nowa astra z wynajmu, regularnie serwisowane, myjnia ręczna itd. Nic się nie psuje wiec nie mam powodu sprzedać za grosze i kupić nowe

derek
Gość
derek

Takich produktów jest już sporo i niektóre bardziej korzystne. My mamy Astrę kombi w najem (na 3 lata) ale w programie Opel Drive Plan (tu Opel współpracuje z Getin Bankiem). Cena netto 850zł miesięcznie, ale:
– w cenie roczny limit kilometrów 20.000
– samochód mogliśmy skonfigurować dowolnie, wziąć rocznik 2016 lub 2017 ze stojących w salonie, lub zamówić z katalogu.

zen
Gość
zen

ten plan Opla jest przeznaczony tylko dla firm

SpeX
Gość

Ale takie oferty dla klientów, w tej chwili mają chyba wszyscy np. Skoda itp. Ma się ratę, roczny limit kilometrów (bo de facto, też kilometraż mniejsza wartość auta, ale można go przekroczyć ponoć nie dużo się dopłaca).

Choć trzeba też uważać, PDG i Seat lubią „naciągać” te raty na wersje mega nie standardowe. Zamiast rat po 800 zł/mc promują 333 zł/mc, ale potem już się płaci 1200zł/mc :/

Lolca
Gość
Lolca

Tylko w większości leasingów czycha na nas pułapka w postaci pokrycia kosztów „ponadnormatywnego zużycia pojazdu”.
W moim prywatnym aucie nie muszę przejmować się każdą plamką na tapicerce, ryską na desce rozdzielczej czy na lakierze. Mogę sobie przylepić na stałe uchwyt do telefonu, czy jak kto woli Św. Józefa. Palacz może sobie zasmrodzić wnętrze papierosami. W firmie leasingowej mogą się do tego przyczepić i przy zwrocie auta wystawić dodatkowy rachunek. Tak jak firmy ubezpieczeniowe dążą do zaniżenia strat, tak firmie leasingowej będzie zależało na jak najwyższej wycenie takich rzeczy.

ob
Gość
ob

Idea Bank należy do słynnego Getin Holding Czarneckiego czyli wszelkie umowy z nimi są ryzykowne. Lepiej kupić samochód i spać spokojnie

Damian
Gość

A jak sprawa się ma ze zużyciem auta? Czy robią porównanie stanu pierwotnego ze stanem oddawanym po 3 latach? Pewnie tutaj też będą jakieś koszty ekstra 🙂

sas
Gość
sas

No właśnie – bardzo ważne są zasady tego, co w tym wynajętym autku można bez obaw „zepsuć”. Czy mogę sobie katować silnik, wciskać gaz do dechy na każdych światłach i pędzić po 60km/h przez leżących policjantów, bo jak amortyzatory zepsują, to naprawią?

Brodacz
Gość
Brodacz

W rozmowie z agentem padło hasło ubezpieczenia od ponadnormatywnego zużycia…

Darek M.
Gość

Jak to dziś startuje. Ona wystartowała już dawno temu. Miałem już propozycję od nich. Chwila z kalkulatorem wystarczy, żeby zrezygnować z tej propozycji. Są tam dodatkowe koszty jak np. ubezpieczenie. Jak się wszystko podliczy to okazuje się, że wcale nie jest tak tanio jak kreują to w reklamach.

Darek M.
Gość
Darek M.

Ok, zwracam honor 🙂 Teraz rzeczywiście dodali pewnie opcje do strony internetowej, która wcześniej przedstawiała tylko ofertę i miała formularz kontaktowy.

Sas
Gość
Sas

Przecież jasne, że to nie jest konkurencja dla opcji kupna samochodu i użytkownika go normalnie przez lata. Wynajem sprawdza się tylko w specyficznych warunkach, kiedy po prostu nie chcemy kupować samochodu, bo go nie potrzebujemy tak często i chcemy przez jakiś konkretny czas gdzieś dojeżdżać, powiedzmy, że wyjeżdżamy na dwuletni kontrakt i na miejscu nie chcemy się bawić w kupno, tylko zapłacić co miesiąc za możliwość jazdy.

Sytuacja się może zmienić za kilka, czy kilkanaście lat gdy skala zadecyduje że wynajem długoterminowy będzie bardziej opłacalny.

Andrzej
Gość
Andrzej

Mało kto kupuje auto w cennikowej cenie jak sie doliczy 20proc rabatu to tez kalkulacja sie odrobine zmienia.

Michał
Gość
Michał

Do rozważenia tylko przez tych, którzy i tak zamierzali kupić nowe auto. Ja wolę w podobnej cenie 3 letnie, ale dużo lepszej klasy. Poza tym przy autach droższych niż taka astra najem wg mnie się nie opłaca.

Tomasz
Gość

No chyba,że decydujecie się na kupno samochodu w leasingu. Sam mam firmę i korzystając z tego rozwiązaia o wiele bardziej opłacalo mi się kupic auto nowe niż używane ( szczegolnie, że wiedzy na temat samochodów nie mam duzej i podejrzewam,ze mogliby mi wcisnąć jakiś stary zepsuty samochód).
Sama idea wynajmu wydaje się ciekawa.

mborus
Gość
mborus

Biorac pod uwage moje osobiste doswiadczenia samochodowe z Getin, ja bym tego nie wzial nawet za 0zl (ten raz sie skusilem na raty). Po prostu balbym sie czy nagle sie nie okaze, ze umowa sobie a oni sobie. U mnie tak bylo. Wole gdzie indziej. A co do tematu. Co moje to moje. Jak tu ktos zauwazyl w swoim moge sobie lepic, wiercic i robic co chce. Dlatego żadnych rat, kredytów i leasingow. Dodatkowo, po co mi inwigilacja na moje własne życzenie (GPS)?

mar270
Gość
mar270

Nigdzie nie doczytałem, że ubezpieczenie jest wkalkulowane w ratę.
Czy ktoś wie coś więcej?

mborus
Gość
mborus

Ja bym nie pytal, bo prawdopodobnie jazdy z ubezpieczeniem beda takie dame jak wczesniej z Getin. To znaczy ty ubezpieczysz, przeslesz dowod a oni Cie ubezpuecza na wlasna reke, bo beda twierdzic ze nie dostali nic od Ciebie. Dlatego w przypafku Getin Holding jakie to ma znaczenie? To tak jakby sie zapytac jai bedzie kurs euro w 2040 roku.

PS. Nie trolluje, probuje ratowac niewinnych lufzi przed wpakowaniem sie w bagno.

derek
Gość
derek

Nie wiem czy wszystkie, ale część tych programów najmy ma ubezpieczenie już w cenie. Ja w Opel Drive Plan mam takie ubezpieczenie, a dodatkowo za dopłatą dodatkowe ubezpieczenie kradzieżowe (aby pokrywało 100% wartości). Bez tego dodatkowego ubezpieczyciel wypłaci leasingodawcy wartość samochodu wg jakiegośtam swojego cennika, a Ty musisz dopłacić resztę. Dla mnie plusem jest też to, że wszelkie szkody załatwiają za mnie i niczym się nie martwię, a samochód jest zawsze naprawiany na fabrycznych częściach (zależy im aby nie obniżać jego późniejszej wartości sprzedażowej). To oczywiście teoria bo nie sprawdzałem w praktyce. Ja na razie z najmu jestem bardzo zadowolony,… Czytaj więcej »

Brodacz
Gość
Brodacz

Nie jest. To ponoć jedyny twój koszt.

Marcin
Gość
Marcin

Ciekawy artykuł, proponowałbym rozszerzyć jeszcze o analizę, kiedy jeszcze tańsze od HappyMiles staje się taxi (atrakcyjne z mojego punktu widzenia zwłaszcza w sytuacji, gdy mówimy o drugim aucie w rodzinie, służącym jedynie do dojazdów do pracy; zwłaszcza, gdy w taksówce możemy nieco popracować i oszczędzić czas / zarobić na przejazd).

pola
Gość
pola

Ja jestem tradycjonalistką wiec kupię. Nie wiem tylko które z dwóch bo wybór będzie zależał od tego co będzie w raporcie stworzonym przez eksperta z automotogo.

trackback

[…] A może by tak… wynająć samochód zamiast go kupować? Ile można zaoszczędzić? Komu to się opłaci, a komu nie… […]

agata
Gość
agata

Polecam zapoznać się z regulaminem dostępnym na stronie Idea Leasing.
– warunkiem koniecznym jest nabycie produktu dodatkowego jakim jest GPS
– Happy Miles nie ponosi odpowiedzialności za awarie GPS i błędne naliczenie km, a co za tym idzie błędnie naliczoną ratę
– po 3 latach jeśli nie wykupimy auta, musimy opłacić eskpertyzę. Jeśli cena rynkowa okaże się niższa od ceny wykupu – oddajemy Happy Miles różnicę.
Oferta wygląda wspaniale niestety tylko na pierwszy rzut oka.

leszek
Gość
leszek

koszty użytkowania samochodu używanego są mocno zawyżone, bo:
– przeciętny „Janusz” nie jeździ do ASO tylko do warsztatów,
– używane auta serwisuje się częściami używanymi lub zamiennikami
– a drogie części typu koło 2-masowe, czy pompo wtryski regeneruje się.

Koszt serwisu przeglądów serwisowych w ASO jest astronomicznie drogi, bo pierwszy przeglad po 30 tys km kosztuje ze 3 tys, czyli tyle, co poważna naprawa u mechanika

Nie ma szans, żeby wynajem aut

trackback

[…] Czytaj też: Co się bardziej opłaca? Mieć samochód na własność czy… wynająć limuzynę na trzy lata… […]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany