W nieruchomościach liczy się lokalizacja, lokalizacja i lokalizacja. A w małym biznesie? Cyfrowa gospodarka wydaje się zdejmować ograniczenia geograficzne z przedsiębiorców. Skoro konsument może zrobić zakupy w dowolnym miejscu, mając w ręku smartfon i odebrać je w jednym z dziesiątków tysięcy punktów odbioru, to czy to ważne, gdzie siedzibę ma firma? Okazuje się, że tak. Jak przekonać się, czy otwieramy przedsiębiorstwo w optymalnym miejscu? Narzędzie Mastercard GdzieJakiBiznes pomoże ocenić potencjał biznesu
Niektórzy twierdzą, że o sukcesie firmy decyduje nie tylko dobry pomysł, ale przede wszystkim „timing”, czyli trafienie z biznesem na odpowiedni moment. Koronny przykład przywoływany często to Facebook. Ani to nie była pierwsza sieć społecznościowa, ani ostatnia.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Jedną z pierwszych decyzji biznesowych Marka Zuckerberga – ledwo jego strona zaczęła się rozwijać, ledwo pozyskała pierwszych inwestorów – było przeniesienie siedziby firmy z Cambridge koło Bostonu (gdzie siedzibę ma Uniwersytet Harvarda i MIT) prosto do Palo Alto w Kalifornii.
Dolina Krzemowa to jedno z najdroższych miejsc do życia i prowadzenia biznesu. Gdzie tu sens, gdzie tu logika? A jednak firmy, które chcą odnieść sukces w wirtualnym świecie, tłoczą się w tym jednym skrawku ziemi i płacą kolosalne pieniądze za biurowce. Dlaczego? Bo lokacja ma znaczenie – niezależnie, czy prowadzisz sklep spożywczy, czy globalny koncern technologiczny.
Skąd wiedzieć, gdzie jaki biznes się uda?
Dobry pomysł na biznes, dobry produkt sam się obroni? Ja w to do końca nie wierzę. Jak jednak sprawdzić zawczasu, czy firma, którą planujemy założyć, ma szansę odnieść sukces?
Biznesplan to oczywiście podstawa. Analiza mocnych i słabych stron, szans i zagrożeń rynkowych. Duża firma, która chce postawić nową nogę biznesową, może oczywiście zainwestować w badania rynku, analizę konkurencji, tworzyć modele ekonomiczne, na podstawie których prognozuje się potencjalne przychody.
Drobni przedsiębiorcy nie mają takich możliwości. Co więc robić? Często odpowiedzią jest… naśladowanie konkurencji. Gdzie otworzyć nową kawiarnię? Tuż obok innych. Przynajmniej wiadomo, że tam przychodzą potencjalni klienci. Trzeba tylko wygrać konkurencję ceną, jakością usług albo zróżnicowaniem menu.
Z tego powodu i małe, i duże firmy tak lubią „zagłębia”, „klastry” czy „doliny”. A że trend ten ma wielowiekową tradycję, widzimy po nazwach ulic na niejednej starówce miejskiej: Szewska, Bednarska, Ceramiczna czy Rzeźnicza.
A gdzie dzisiaj najchętniej firmy odzieżowe lokują swoje sklepy i butiki? W galeriach handlowych. Czyli w miejscach, gdzie teoretycznie konkurencja jest największa. Ale ponieważ są tam sklepy, to przychodzą też klienci. Sprzedawcy zakładają, że łatwiej odkroić mały kawałek z dużego tortu niż upiec ciasto samemu.
Za dużo danych, żeby dało się policzyć
Dla małego przedsiębiorcy to może być jednak droga donikąd. Przy skromniejszym doświadczeniu i mniejszych zasobach próba zdobycia miejsca na już ustabilizowanym rynku może być bardzo kosztowna.
Co zostaje? Otwierać kawiarnię na uboczu? A może szukać takiej lokalizacji, gdzie potencjalni klienci już są, ale jeszcze nie wiedzą, że mają ochotę napić się kawy? Tylko jak dowiedzieć się, jakie to miejsce?
Można szukać „na czuja”. Zastanowić się, jaki biznes może być komplementarny dla tego, który planujemy otworzyć. Może kawiarni nie ma co otwierać koło innych kawiarni, a raczej blisko… przedszkola? Rodzice odstawiający rano dzieci chętnie wezmą kawę na wynos w drodze do pracy – a odbierając, dadzą się naciągnąć pociechom na drożdżówkę albo rurkę z kremem.
A może lokalny sklep z grami, w którym miłośnicy planszówek przesiadują godzinami, mógłby stać się źródłem klientów, których zmęczone skupieniem głowy potrzebują zastrzyku kofeiny? Może petenci czekający w urzędzie skarbowym mogliby się napić zielonej herbaty dla uspokojenia nerwów?
To wszystko jednak tylko gdybanie – nawet jeśli oparte byłoby o mniej czy bardziej logiczne wnioskowanie, a nawet obserwację w terenie. Po angielsku mówi się o „educated guess”. Czy warto na tym postawić swój biznes?

Mastercard i sztuczna inteligencja podpowiedzą
Czynników, które mogą zdecydować, że jedna firma sobie poradzi, a inna nie – jest zbyt wiele, by człowiek był w stanie ogarnąć, przeliczyć i uwzględnić większość z nich. Z wielu kwestii nawet nie zdajemy sobie sprawy.
Ale gdy danych jest za dużo dla człowieka, to do gry wkraczają algorytmy. Sztuczna inteligencja radzi sobie tym lepiej, im większą ilością informacji zostanie nakarmiona. Z pomocą dla przyszłych przedsiębiorców postanowił ruszyć Mastercard.
Mastercard do zagregowanych i zanonimizowanych danych o trendach zakupowych dołożył jeszcze dane od partnerów – m.in. operatora telekomunikacyjnego Orange, firmy technologicznej e-point oraz ofert portalu Gratka.pl. To wszystko pozwoliło stworzyć narzędzie GdzieJakiBiznes do badania szansy powodzenia dla firmy, której rozkręcenie jest analizowane.
„Ocena potencjału Mastercard to ocena szansy na powodzenie nowego biznesu ze wskazanej przez użytkownika kategorii w określonym w narzędziu obszarze lub wskazanie biznesów, które mają największe szanse powodzenia we wskazanym przez użytkownika obszarze”
– wyjaśnia Mastercard. Jakie czynniki brane są pod uwagę? Na przykład dostępność lokalizacji dla konsumentów. W tej kategorii mieści się m.in. transport publiczny. Porównywane jest natężenie ruchu w okolicy, a także „odległości od placówek edukacyjnych, ośrodków zdrowia czy sklepów detalicznych”. Wynikiem analizy w GdzieJakiBiznes jest ocena potencjału w pięciostopniowej skali: od podstawowego do bardzo wysokiego.
GdzieJakiBiznes? Kawiarnia w Radomiu
Załóżmy, że chcemy otworzyć kawiarnię w Radomiu. Na stronie narzędzia GdzieJakiBiznes wybieram opcję „Szukam lokalizacji” (bo pomysł już mam). Wpisuję „Radom”, zaznaczam „Kawiarnia” i ustawiam planowany budżet na wynajem lokalu do 4500 zł miesięcznie.

W rezultacie wyświetla mi się mapa miasta z wyróżniającymi się dwoma kwadratami: jednym z potencjałem wysokim, a drugi – bardzo wysokim. Kliknięcie najintensywniej pomarańczowego koloru pokazuje, że rzeczywiście w tej części miasta taki rodzaj biznesu ma największe szanse powodzenia.
Inne biznesy z bardzo wysokim potencjałem to bar lub pub, sklep spożywczy i restauracja. Według narzędzia GdzieJakiBiznes nie sprawdzi się tu np. zakład fryzjerski czy kosmetyczny. To bardzo ważny czynnik, bo w biznesie łatwiej jest przyciągnąć klientów, którzy już odwiedzają dane miejsce, korzystając z komplementarnych usług do tych, które my chcemy uruchomić. Np. w okolicy, gdzie są sklepy z butami i ubraniami, większą szansę ma punkt z usługami – np. szewc czy pralnia chemiczna. To wszystko można sprawdzić w narzędziu GdzieJakiBiznes.
To samo ćwiczenie można przeprowadzić od drugiej strony – gdy znamy lokalizację, ale nie mamy pomysłu na działalność. Przydatne może to być np., gdy chcemy zorientować się, na co może być popyt w pobliżu naszego miejsca zamieszkania. Albo gdy okaże się, że dostaniemy szansę w taki czy inny sposób wejść w posiadanie lokalu na korzystnych warunkach.
Lekcja z zarządzania ryzykiem
Czy pójście za wskazaniem narzędzia GdzieJakiBiznes gwarantuje sukces przyszłej firmy? Zdecydowanie nie. Prowadząc biznes, trzeba liczyć się z tym, że decyzje zawsze podejmuje się w warunkach niepewności. I z każdą decyzją wiąże się ryzyko – także, a może przede wszystkim – z tą pierwszą: o rozpoczęciu działalności.
Analiza danych i szukanie statystycznych korelacji i zależności nie usuwa całej niepewności i nie eliminuje ryzyka. Ale pozwala ją zmniejszyć. Koniec końców trzeba polegać na własnym nosie, wyczuciu czy intuicji. Im więcej jednak mamy punktów zaczepienia, tym większa szansa, że podejmiemy trafną decyzję.
Przeczytaj też: XXI wiek dał małym przedsiębiorcom więcej możliwości. Jak technologia może pchnąć mały biznes na wyższy poziom? I którą wykorzystać?
Źródło zdjęcia: Dima Lysenko/Pixabay

