2 listopada 2020

Fotowoltaika na hamulcu? Kończą się rządowe pieniądze na dopłaty. Łapać ostatnią okazję, czy czekać na kolejną? Sprawdzamy

Fotowoltaika na hamulcu? Kończą się rządowe pieniądze na dopłaty. Łapać ostatnią okazję, czy czekać na kolejną? Sprawdzamy

Za 1 mld zł powstało w Polsce prawie 200.000 instalacji fotowoltaicznych z dopłatą od rządu. Te pieniądze właśnie się kończą i nie wiadomo czy i na jakich warunkach będą kolejne. Ci, którzy do tej pory nie skorzystali z dopłat w ramach programu „Mój Prąd” mogą jeszcze rzutem na taśmę spróbować dostać okrągłe 5.000 zł. A co z tymi, którzy nie zdążą lub nie starczy dla nich pieniędzy? Czy fotowoltaika w Polsce wyhamuje?

Fotowoltaika odmienia energetyczny wizerunek kraju. Zamiast europejskiej stolicy węgla, stajemy się europejską stolicą słońca – mimo, że mamy go mniej, niż na południu Europy. Mapy nasłonecznienia potwierdzają, że prądu ze słońca starczy dla wszystkich – od Suwałk aż po Tatry.

Zobacz również:

Dziś zainstalowanie paneli słonecznych to w zasadzie jeden z niewielu sposobów na trwałe obniżenie rachunków za prąd – nawet o 90%. To nie bajki: pokazują to wrzucane do internetu faktury za energię szczęśliwców, którzy korzystają już z fotowoltaiki. Jak dobrze pójdzie, to płaci się kilkanaście złotych miesięcznie rachunków za prąd, zamiast 100-200 zł. Oczywiście, własna instalacja to inwestycja, która nie zawsze musi się opłacić. Często wyobrażenie o tym jak to działa rozmija się z rzeczywistością – tutaj aż 8 fotowoltaicznych niespodzianek.

Generalnie jednak fotowoltaika jest teraz w modzie. W ostatnich kilku lat rynkowe ceny energii zwiększyły się o kilkanaście procent – o tyle więcej płacą firmy, więc one najchętniej instalują panele fotowoltaiczne. Ale w pogoni za nimi ruszyli konsumenci-prosumenci, czyli bractwo osób, które produkuje prąd z własnej instalacji fotowoltaicznej i równolegle czerpie go z ogólnodostępnej sieci.

Gdy startował program rządowych dopłat „Mój prąd” – prosumentów było 90.000. Dziś wiadomo, że prawdopodobnie z „Mojego prądu” skorzysta ok. 200.000 osób, które dostaną średnio po 5.000 zł dotacji. Przeciętna instalacja to ok. 3 kW, kosztuje mniej więcej 20.000 zł i zajmuje ponad 20 m. kw. dachu.

O skali sukcesu fotowoltaiki w Polsce świadczą zasadniczo dwie rzeczy: po pierwsze niepodlegający dyskusji wzrost liczby paneli wyrażony tzw. mocą zainstalowaną – o ile jeszcze 4 lata temu moc elektrowni słonecznych była praktycznie pomijalna, to dziś jest to już 2,6 GW na ponad 40 GW całej naszej mocy w systemie. Ale czy ten boom aby się nie kończy? Źródełko z pieniędzmi w ramach „Mojego prądu” wysycha. Czy warto się spieszyć z zassaniem pieniędzy, czy poczekać na nowe programy? A może wcale nie trzeba już się schylać po 5.000 zł rządowych pieniędzy, żeby zarobić?

Industrial photovoltaic installation

Czytaj też: Polska już za 10 lat bez prądu z węgla? Powstaje fundusz inwestycyjny, który zbiera na to pieniądze. Pomożecie? Ile można zarobić z inwestycji w OZE?

Fotowoltaika „last minute”. Gnać po wniosek, czy wziąć na wstrzymanie?

Program „Mój Prąd” miał obowiązywać – podobnie, jak opisywane przez nas „Czyste powietrze”– bezterminowo. Okazuje się jednak, że nabór wniosków do „Mojego Prądu” odbywa się w turach. Obecna kończy się 18 grudnia i prawdopodobnie skończą się też wtedy pieniądze. Co po tym terminie? 

Choć formalnie program kończy się 18 grudnia, to pieniędzy zabranie wcześniej – po prostu liczba chętnych jest zbyt duża, by starczyło dla wszystkich. Oddziały Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, który zajmuje się dystrybucją pieniędzy, dostawały w ostatnich dniach nawet po 1.000 wniosków dziennie.  Skąd to oblężenie? Wysokość dotacji pokrywa do 50% kosztów instalacji– nie więcej niż 5.000 zł i jest łatwo dostępna.  Można założyć, że większość beneficjentów „przytuli” 5.000 zł.  Czy warto się spieszyć?

„Rekomendujemy, aby decyzję o zakupie instalacji fotowoltaicznej podjąć w ciągu dwóch najbliższych tygodni. Co prawda wiceminister klimatu i środowiska Ireneusz Zyska poinformował już, że „Mój Prąd” będzie kontynuowany w przyszłym roku, jednak dopiero trwają pracę nad jego kształtem. Nie jest również znany termin wejścia w życie nowej edycji

– mówi nam Bartosz Majewski, z zarządu spółki Edison Energia, która zajmuje się projektowaniem i instalowaniem fotowoltaiki. Nie wiadomo więc, na jakich warunkach będzie udzielana nowa pomoc. Może pojawią się jakieś obostrzenia, wymogi, kryteria (dochodowe, albo związane z wielkością instalacji). Jest pandemia, rząd może nie być taki skory do finansowej pomocy ludziom akurat na polu energetyki rozproszonej.

Jednym słowem – jeśli ktoś zamierzał zrobić sobie prezent gwiazdkowy i zafundować instalację słoneczną z dopłatą od państwa, to w zasadzie nie ma na co czekać – każdy dzień zwłoki oddala go od wizji „przytulenia” 5.000 zł – liczy się kolejność zgłoszeń. Samą procedurę składania wniosku warto zostawić ekspertom z firm, które na co dzień składają ich dziesiątki – znają terminy, wiedzą „co, gdzie, kiedy” i zajmą się budową instalacji od projektu i składania wniosku aż po odbiory techniczne.

Czytaj też: Deweloper farm wiatrowych obiecywał 15% zysku rocznie z inwestycji w wiatraki. Pan Michał wszedł w ofertę jak w masło. Teraz lamentuje. Co poszło nie tak?

Czytaj też: Czy epidemia koronawirusa powinna popchnąć rząd do budowy polskiej elektrowni atomowej? Agonia górnictwa przyspieszyła. Oto jak może wyglądać rewolucja

Fotowoltaika kusi? A co mają zrobić spóźnialscy?

Przede wszystkim – niech żywi nie tracą nadziei. Na programie „Mój Prąd” świat się nie kończy. Fotowoltaika być może nie byłaby aż tak atrakcyjna, gdyby nie pozostałe opcje dopłat – tym razem pośrednich. Przede wszystkim – ulga podatkowa. Od 1 stycznia 2019 r. każdy, kto zdecydował się na montaż paneli, składając roczne zeznanie podatkowe może skorzystać z ulgi termomodernizacyjnej – w tym przypadku jej przedmiotem jest fotowoltaika.

Takie rozwiązanie umożliwia odliczenie od dochodu kwoty przeznaczonej na realizację instalacji fotowoltaicznej.  Możemy odpisać sobie od podatku 17% albo 32% (w zależności w którym progu podatkowym jesteśmy) albo 19% w przypadku tych przedsiębiorców, którzy płacą podatek liniowy. Kwoty odliczane są od poniesionych kosztów inwestycji.

Dla przeciętnej wielkości instalacji i kwoty inwestycji jest to średnio 3.000-5.000 zł. Problem w tym, że program „Mój Prąd” był dedykowany elektrowni słonecznej, a ulga termomodernizacyjna przewiduje wiele inwestycji – może być tak, że ktoś w jej ramach docieplił dom, wymienił okna, czy zmienił źródło ogrzewania na ekologiczne, np. na pompę ciepła (komu opłaca się ten cud techniki, opisaliśmy tutaj), to może nie zmieścić się w limicie – koszt zakupu musi się zmienić w kwocie 53.000 zł.

Po drugie – program „Czyste Powietrze”. Pisaliśmy o nim szerzej, gdy startował – to miała być odpowiedź rządu na smog w Polsce, który jest zimą największy w Europie. W sumie budżet tego programu to 103 mld zł. Jego koniec zaplanowany jest na 2029 r. (ostatnie umowy mają zostać podpisane już za 7 lat).

Ale w tym przypadku rozdysponowanie dotacji nie idzie tak sprawnie, jak w bratnim programie „Mój Prąd”. Program miał kilka korekt (ostatnią w maju), ale ciągle nie może rozwinąć skrzydeł. W czym problem? Wnioski są rozpatrywane koszmarnie długo – nawet 4-5 miesięcy, ale też wymagają sporo wkładu własnego od samych zainteresowanych – wysokość dotacji to 30-50%, a program skierowany jest do mniej zamożnych osób, które nie marzą o fotowoltaice, tylko o wymienia pieca węglowego, na co dostaną do 20.000-30.000 zł – w zależności od wariantu. Szczegóły na stronie programu.

Pomoc jest też uzależniona od dochodów – beneficjentem może być właściciel nieruchomości, a jego roczny łączny dochód ze wszystkich źródeł z ubiegłego roku nie może być wyższy niż 100.000 zł.

Od początku funkcjonowania złożono ponad 151.000 wniosków na kwotę 3 mld zł – ile umów zostało podpisanych i ile projektów zostało zrealizowanych? Nie wiadomo, w początkowej fazie oddziały Funduszu Ochrony Środowiska odrzucały 80% wniosków z powodów błędów formalnych.

Poza tym „Czyste Powietrze” jest ukierunkowane na wymianę 3 mln kopciuchów, które powodują smog. Fotowoltaika jest tutaj „na doczepkę”. W ramach tego programu można dostać 5.000 zł (czyli tyle ile w „Moim Prądzie”) ale pod warunkiem, że w pierwszej kolejności wymieniamy sobie piec węglowy – ale najpierw trzeba taki mieć. Jeśli nie mamy, to nie dostaniemy dotacji na elektrownie PV.

Po trzecie – pieniądze „lokalne”. Niezależnie od pomocy na szczeblu rządowym, często miasta i gminy organizują własne programy dotacji na budowę instalacji fotowoltaicznej. Kryteria są mało restrykcyjne, a dotacja polega na dofinansowaniu 30-50% wartości inwestycji. Od czego to zależy? Za każdym razem decydują o tym władze samorządu. Problem w tym, że w Polsce jest 66 miast i 2477 gmin, z których każda może mieć własny program dotacji do fotowoltaiki albo wymiany kopciuchów (programy nie łączą się z pomocą na szczeblu rządowym).

Nie ma danych ile samorządów finansuje fotowoltaikę (co roku to się zmienia w zależności od możliwości finansowych i uchwał rad gmin, czy miast). Zdobycie jednak tych pieniędzy to duże wyzwanie – trzeba śledzić lokalne informacje, czy podejmowane uchwały – miasta same z siebie nie bardzo się tym chwalą, nie ma jednej bazy danych, która by monitorowała, które miasto ile daje dotacji i kiedy zbiera wnioski. Na przykład Warszawa tradycyjnie we wrześniu organizowała nabór na dotacje w wysokości 15.000 zł (pula już się wyczerpała).

Tyle samo dawał też Kraków – w tym przypadku nabór skończył się w czerwcu. Ale nie brakuje też mniejszych miejscowości. Pomoc swoim mieszkańcom (oczywiście trzeba być zameldowanym w mieście, które oferuje dotacje) w kwocie 10.000-30.000 zł oferowała w tym roku gmina Pabianice, gmina Hajnówka, czy gmina Książki – to przykłady pierwsze z brzegu.

Drogi prąd zachęci nas do fotowoltaiki nawet bez rządowych dotacji?

Podsumowując – brak dodatkowej puli w ramach programu „Mój Prąd” może ostudzić zapał części najmniej zdeterminowanych konsumentów, bo to była najprostsza możliwa dotacja ze wszystkich dostępnych. Możliwe, że program przejdzie reinkarnację i odrodzi się w nowej formie (być może lepszej, takiej, która dopłaca także do magazynów energii, czyli baterii zdolnych zasilać dom gdy nie ma prądu).

Ale nawet i bez tych 5.000 zł są inne formy pomocy: ulga podatkowa, dotacje samorządowe i ewentualnie program „Czyste Powietrze”. W ostateczności pozostają ekokredyty, czyli finansowanie na zasadach zbliżonych do komercyjnego (czasami banki oferują obniżoną prowizję, albo dorzucają jakiś inny prezent). Fotowoltaika nadal może być przedmiotem dotacji – mechanizmów jest wiele, „Mój prąd” jest ważnym, ale niejedynym.

Możliwe, że najlepszą formą zachęty dla fotowoltaiki – gdy zabraknie już jakichkolwiek zachęt – będą rosnące ceny prądu, które sprawiają, że skróci się okres zwrotu z inwestycji. Jeśli fotowoltaika będzie zwracała się po 2-3 latach niższych rachunków za prąd, to żadne dotacje nie będą już potrzebne.

źródło zdjęcia: Unspalsh/Jose Aragones/Mariana Proença

Subscribe
Powiadom o
29 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Sławomir
1 miesiąc temu

A jakim cudem fotowoltaika ma zmniejszyć smog zimą? Przecież zimą prawie nie wytwarza prądu. Teraz elektrownia węglowa będzie musiała oddać to co zaoszczędziła latem.

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Sławomir

Dokładnie – coś czego pasjonaci fotowoltaiki nie widzą.
Tak samo latem – nawet gdybyśmy produkowali tyle samo prądu z PV co elektrownie węglowe, to przecież kopciuch nie może się zamknąć. Coś musi wytwarzać prąd w nocy lub przy słabym nasłonecznieniu.

Grzegorz
1 miesiąc temu
Reply to  Sławomir

Dodatkowo pojawia się pytanie, gdzie ten prund z lata jest magazynowany, aby go sobie prosument mógł zimą odebrać? Pinokio magazynuje prund w kooalni?? Niedlugo, zimą, będzie jeden prosument do drugiego krzyczeć: Prund! Prund przywieźli!! Łojesuuuu wojna bydzie, bo przed wojną też był prund… Władza pieniędzmi podatników próbowała załatwić sobie te 20%, do których się zobowiazala, ale, że miała ważniejsze wydatki, to Antonow, to szumne maseczki, to respiratory niewidzialne, to nowe polewaczki dla zomo… O pensyjach i nagrodach nie wspomnę! Jak produkujesz ziemniaki, to je sprzedasz, produkujesz gwoździe, sprzedasz, ale próbuj sprzedać swój wyprodukowany prund… Tak, niewolny czlowieku… Produkuj! Niech żyje… Czytaj więcej »

Kazimierz Znafca
1 miesiąc temu
Reply to  Grzegorz

Nie moc indukcyjna, a moc bierna pojemnosciowa. I nie będzie dotyczyć tylko prosumentow, a wszystkich użytkowników. To moc generowana przez wszystkie urządzenia w stanie „spoczynku”, ładowarki, żarówki led, kuchnie indukcyjne. Oj, będzie bolało, jak za rok lub dwa wprowadza opłaty.

eyydhdhehwhd
1 miesiąc temu

Kompensację się zrobi

Waszpan
13 dni temu
Reply to  Grzegorz

Masz coś z głową?

Grzegorz
1 miesiąc temu
Reply to  Sławomir

Jak mam fotowoltaikę to dom i wodę ogrzewam prądem a nie kopciuchem.
A to kopciuchy są głównym odpowiedzialnym wzrostu zanieczyszczeń powietrza. Elektrownie nie powodują smogu w mieście (nie mówię tu o emisji CO2).

Hans
1 miesiąc temu

Wydano raptem ok. 50% tej kwoty dofinansowania, nie caly 1 mln. Skąd te dane? Czas programu sie kończy w grudniu, a nie pieniądze.

and
1 miesiąc temu

Panie Samcik – mam do Pana pytanie, moze Pan wie…? Mieszkam w bloku (wspolnota mieszkaniowa) place podatki tak samo jak posiadacz domku jednorodzinnego. Dlaczego nie moge skorzystac z doplaty do PV (balkon), wymiany okien czy tez wymiany zrodla ciepla w budynku. Dlaczego osoby mieszkajace w blokach, maja sie zrzucac na wyposazenie domków jednorodzinnych? Przeciez kazdy wie, ze w wiekszosci wypadkow, osoby korzystajace z programow wsparcia i tak by zrealizowala te inwestycje! a biednych z domkow i tak nie stac! a mieszkancy blokow sa wykluczeni z jakichkolwiek doplat do wymiany okien/drzwi/kaloryferow/ itd. Wspolnoty nie moga instalowac PV dla mieszkancow, a jedynie… Czytaj więcej »

Waszpan
13 dni temu
Reply to  and

I tak musimy się składać na Wasze 500+, zasiłki blokersów itp.

Domek konstancin
13 dni temu
Reply to  and

Każdy wie ? Co to chrzanisz człowieku , do pracy się weź a nie łapy wyciągać !

Effka
1 miesiąc temu

U mnie koszt instalacji wyceniono na ok. 35 tys zł.(Columbus). Mam 64 lata. Muszę płacić gotówką albo… kredytem obciążyć dzieci.
Przy obecnym zużyciu i cenie prądu zwrot nastąpi po 11 latach ( już po odjęciu 5 tys ulgi).
Jeśli dożyję będę miała 75 lat..Gwarancja na instalację to 15 lat.
Mając lat 79 zostanę z instalacją bez gwarancji. A dzieci z moim kredytem…
– Patrząc dokoła widzę, że dzieci niezmiernie rzadko przejmują domy po rodzicach.
– Moim zdaniem to propozycja korzystna wyłącznie dla młodych.

Kazimierz Znafca
1 miesiąc temu
Reply to  Effka

Poszukaj ofert mniejszych instalatorów, a nie płac za marketing dużych graczy.
Uczciwa cena na rynku to 3700-4000zł/KWP lub do 4200zł z SolardEdge z optymalizatorami. Poziom cen z października 2020.

Kuba
1 miesiąc temu
Reply to  Effka

6kwh falownik i 6500 panele koszt 17000 zl. Falownik fronius panele longi. Montaż we własnym zakresie. Firmy są strasznie drogie…

Kspt
1 miesiąc temu
Reply to  Kuba

Tak, tak. Jak widzę, ze za montaż biorą się specjaliści nie mający pojęcia o elektryce, to nie chciałbym być ich sąsiadem za 6-10 lat, gdy zacznie się to palić…

Magda
13 dni temu
Reply to  Kuba

Montaż 10 000 na instalacji 9,92 kW

Paweł
1 miesiąc temu
Reply to  Effka

Szanowna Pani. Jeśli ktoś wycenia Pani instalację w taki sposób, że zwrot inwestycji następuje po… 11 latach i to po odjęciu ulgi, to albo ją źle zaprojektował (mocno przewymiarował) albo ofertuje średnio zorientowanych ludzi z bandycką marżą. Nie wiem, co gorsze. Niestety takich „sprzedawców” jest sporo…

Paweł
fotowoltaika.poznan@gmail.com

Last edited 1 miesiąc temu by Paweł
Jan
26 dni temu
Reply to  Effka

Proszę sprawdzić inne duże firmy.

Magda
13 dni temu
Reply to  Effka

Columbus to zdzierca. Ja mam zwrot po 5,7 lat.

Mario
1 miesiąc temu

To są jakieś jaja z tą dopłata. Pod koniec czerwca złożyłem wniosek dopiero po 4 miesiącach otrzymałem informacje że wymaga uzupełnienia i muszę czekać do 9 miesięcy… to jest dofinansowanie… to jest zamrożenie kapitału.

Michał
1 miesiąc temu
Reply to  Mario

A uzupełniłeś? Mialem taka samą sytuację. Czekałem 5 miesięcy, uzupełniłem jeden papier i przelew przyszedł po 2 tyg. Jak już wszystko się zgadza to ogarniają to na bieżąco.

Michał
1 miesiąc temu
Reply to  Michał

Wniosek składałem w marcu. Dalej na stronie pisze w trakcie weryfikacji. Na maile nie odpowiadają, telefon z powodu wirusa nie działa Dziękuję za takie dopłaty.

Tomek
1 miesiąc temu

Mam nadzieję, że dopłaty znikną i ceny instalacji wrócą do wcześniejszych, niższych o te 5000.

Andrzej
1 miesiąc temu
Reply to  Tomek

Ale ty [CENZURA – nieuprzejmość] jesteś…

Adam
1 miesiąc temu

Fotowoltaika to największa wtopa jaką sobie w życiu zafundowałem. Od czerwca użeram się z Tauronem i końca sprawy nie widać. Jak ktoś nie ma stalowych nerwów to lepiej się w to nie pakować.

Grzegorz
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

Za to ENEA ogarnęła (Bydgoszcz) wszystko w 30 dni (chyba po 5 dniach od zgłoszenia był licznik zmieniony).

Bbb
1 miesiąc temu
Reply to  Grzegorz

U mnie Tauron też 7 dni na licznik. Dwa tygodnie na zaświadczenie.

Wit
1 miesiąc temu
Reply to  Grzegorz

Kiedy zgłaszałeś? Ja już czekam ponad tydzień.

Tomas
23 dni temu
Reply to  Adam

Zakładałem w pod koniec marca, licznik po tygodniu zamontowali, aneks do umowy jeszcze w kwietniu. U mnie poszło jak po maśle, więc reguły nie ma. To tak jak z konkretnym modelem, konkretnej firmy – 95% chwali, pozostałe 5% narzeka, bo trafiła się wada fabryczna. To samo z usługami.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu