7 maja 2024

Za pięć lat dogonimy dochodami Brytyjczyków, a za 10 lat Francuzów. Realna szansa czy mrzonki? Analitycy wskazują kluczowy problem

Za pięć lat dogonimy dochodami Brytyjczyków, a za 10 lat Francuzów. Realna szansa czy mrzonki? Analitycy wskazują kluczowy problem

Za pięć lat nasze dochody statystycznie mogą być większe niż dochody Brytyjczyków – mówi premier Donald Tusk. Za 10 lat mamy dogonić pod tym względem Francuzów – to z kolei prognoza prezesa NBP Adama Glapińskiego. Realna perspektywa czy mrzonki? Czy polska gospodarka ma szansę w najbliższych latach wrócić do tempa rozwoju sprzed pandemii i kryzysu inflacyjnego, czyli 6-7% rocznie? Spojrzałem w najnowsze prognozy gospodarcze ekonomistów BNP Paribas, by to sprawdzić. Analitycy wskazują na jeden kluczowy problem

W dziedzinie „PKB przypadające na mieszkańca” Polska od lat goni bogaty Zachód. Gdy takie kraje jak Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania czy „wyeksportowana” z Unii Europejskiej Wielka Brytania są w stagnacji, nasze PKB przypadające na mieszkańca systematycznie rośnie. Gdy wchodziliśmy 20 lat temu do Unii Europejskiej, nasze PKB wyrażone w sile nabywczej polskiego pieniądza stanowiło jedynie 50% średniej unijnej. Teraz jest to już 80%.

Zobacz również:

Patrząc na „gołe” liczby, oczywiście nie mamy szans wejść do klubu najbogatszych. Polskie PKB na mieszkańca w wartościach nominalnych zbliża się do 87 000 zł (czyli równowartości 21 000 dolarów), gdy w Unii Europejskiej średnie PKB to prawie 38 000 dolarów. Ale ceny niektórych rzeczy w Polsce są niskie, więc po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej, nasze możliwości rosną.

Niezależnie od tego, jak liczyć PKB (czyli wartość wszystkiego, co wytwarzamy w kraju w skali roku – w Polsce to jakieś 3,3 biliona zł), to oczywiście jeszcze długo nie będziemy tak zamożni jak Niemcy, Francuzi czy Brytyjczycy. Oni są bogaci nie tylko dochodem wypracowywanym na bieżąco, ale wielokrotnie większym kapitałem zgromadzonym przez dziesiątki i setki lat. Przeciętne gospodarstwo domowe w Unii Europejskiej zgromadziło kilkakrotnie większe aktywa finansowe niż przeciętne gospodarstwo domowe w Polsce.

Nie zmienia to faktu, że pod względem PKB na mieszkańca „przefiltrowanego” siłą nabywczą pieniądza zbliżamy się do średniej unijnej. Ale żeby ją dogonić, mamy do odpracowania jeszcze 20% różnicy. Jeśli Zachód będzie w stagnacji, a my będziemy rośli po 5% rocznie, rzeczywiście za 5 lat możemy „księgowo” dogonić Brytyjczyków. Tylko czy to możliwe?

Płace rosną szybciej niż przychody firm

Kilka dni temu BNP Paribas Bank Polska opublikował bardzo ciekawy raport o kondycji polskiej gospodarki. Co można z niego wyczytać? O ile w zeszłym roku polska gospodarka właściwie stała w miejscu (wzrost PKB tylko 0,2%), to wiosną tego roku – jak szacuje zespół analityczny pod wodzą Marcina Dybuły, głównego ekonomisty banku – rośniemy już w tempie 2-2,5% w skali roku. A pod koniec roku mamy szansę zbliżyć się do 4% i utrzymać to tempo także w 2025 r.

Czyli w dwa lata mamy szansę zwiększyć wartość tego, co wspólnie wytwarzamy w skali roku, o 8% (czyli o 250 mld zł). Analitycy BNP Paribas Bank Polska widzą dwa główne silniki tego wzrostu: wyższą konsumpcję i inwestycje napędzane pieniędzmi z Unii Europejskiej. Stosunkowo najmniej nadziei pokładają w eksporcie, bo kondycja naszych partnerów handlowych jest pod dużym znakiem zapytania.

Konsumpcja może rosnąć dlatego, że w górę idą wynagrodzenia. Według analityków w 2024 r. ich nominalny wzrost wyniesie średnio 13,5% (przez poprzednie dwa lata wynosił po ok. 12,5%, ale przy znacznie wyższej inflacji). Zaś w 2025 r. firmy będą w stanie zaoferować pracownikom średnio 8,5% podwyżki. Przynajmniej te, które przetrwają, i tym pracownikom, którzy przetrwają w firmach, bo presja płacowa coraz bardziej wpływa na rentowność polskich firm.

Z danych zebranych przez BNP Paribas wynika, że mimo całorocznego wzrostu przychodów o 9% (średnia dla firm z całej gospodarki) w 2023 r. część firm zmniejszała rentowność. Patrząc na dane tylko z drugiego półrocza, firmy zaraportowały minimalny spadek przychodów w porównaniu z takim samym okresem rok temu. Przy dużym wzroście wynagrodzeń – to zaczyna być problem.

Zwłaszcza że firmy raportują mniejsze zakontraktowanie niż w latach 2015-2019 (czyli w „złotych” latach sprzed pandemii). Dotyczy to prawie wszystkich branż, choć na pocieszenie można powiedzieć, że w porównaniu z zakontraktowaniem z marca 2023 r. – spadek dotyczy już tylko połowy branż (w drugiej ich połowie jest stagnacja albo symboliczny wzrost).

Analitycy BNP Paribas o zakontraktowaniu firm
Analitycy BNP Paribas o zakontraktowaniu firm

Spadek zakontraktowania i gorsze perspektywy dotyczą w dużej części firm, które z jednej strony dużo sprzedają za granicę, a z drugiej – mają duży udział klientów z Niemiec (28% polskiego eksportu wędruje do tego kraju, połowa do Unia Europejska jako całość). „Na ryzyku” są producenci elektroniki oraz mebli. Stosunkowo odporne na problemy eksportowe będą firmy produkujące żywność.

Które firmy będą miały problemy? Analitycy typują

Rentowność firm już teraz spada, bo prawie zerowy wzrost przychodów w powiązaniu z 10-procentowym wzrostem kosztów (głównie kosztów pracy) musi zmieniać sytuację firm. Inna sprawa, że ona statystycznie wciąż nie jest zła (na poziomie operacyjnym rentowność wynosi 6%, o punkt procentowy więcej niż średnio w latach 2015-2019). Jedni powiedzą, że wracamy do normalności (czyli zwiększamy udział pracowników w tym, co wypracowują firmy – jest u nas relatywnie niski), a inni – że odbieramy firmom zdolność do inwestowania w rozwój.

Rentowność firm (źródło: analitycy BNP Paribas)
Rentowność firm (źródło: analitycy BNP Paribas)

Największe problemy będą miały firmy, w których stosunkowo duża liczba pracowników zarabia niewiele, w granicach płacy minimalnej. A ona rośnie jak rakieta, na bazie ustawowych algorytmów. W 2023 r. to było 3545 zł brutto, na koniec tego roku minimalna ma wynosić 4270 zł, a na koniec 2025 r. już 4600-4700 zł brutto. W ciągu dwóch lat jej wzrost może osiągnąć nawet 30%.

W branżach takich jak produkcja części samochodowych czy komponentów do elektroniki oraz urządzeń elektronicznych wzrost kosztów pracy zdecydowanie przekracza tempo przychodów, a jednocześnie rentowność już jest dosyć niska. Potencjalnie problemy z „dowiezieniem” zysków – jak prognozuje BNP Paribas – może mieć też branża chemiczna. Kto będzie zwalniał pracowników? Wśród branż najbardziej zagrożonych analitycy wymieniają producentów odzieży, a także mebli.

Gdy przedsiębiorstwa zarabiają mniej (a niektóre będą walczyć o przetrwanie, zwalniając ludzi), ich pracownicy, ukontentowani coraz wyższymi pensjami, mają być kołem zamachowym gospodarki. A dokładniej ich pieniądze. O ile zostaną przeznaczone na konsumpcję, a nie na oszczędności. Jak będzie?

Analitycy BNP Paribas prognozują, że 5% dodatkowych pieniędzy z kieszeni pracowników pójdzie na konsumpcję, a pozostałe na oszczędności (które trzeba odbudować po kryzysie inflacyjnym). Z łącznego wzrostu wartości wynagrodzeń Polacy mają zaoszczędzić 65 mld zł, a 80 mld zł wydać w sklepach.

Swoje dołożą do wzrostu popytu emeryci, których świadczenia w okresie 2018-2024 idą w górę średnio o 80% przy skumulowanej inflacji na poziomie raptem 45%. A także beneficjenci różnych świadczeń społecznych (z 800+ na czele). Jak policzył BNP Paribas, w ciągu 20 ostatnich lat roczna wartość transferów, które płyną do ludzi, zwiększyła się z 40 mld zł do… 190 mld zł.

KPO i nie tylko, czyli co przypłynie z Brukseli?

Gospodarkę mają napędzać inwestycje finansowane pieniędzmi unijnymi. Być może zwiększą one apetyt firm na pieniądze. Totalne załamanie inwestycji w prywatnych firmach, które widzieliśmy w zeszłym roku (zielona część słupków), na dłuższą metę źle się może skończyć. Częściowo można zwalić winę na drogi pieniądz, ale – według analityków BNP Paribas Bank Polska – nie można się spodziewać, że on mocno potanieje.

Na ten rok (a dokładniej na późną jesień) spodziewają się oni obniżenia stóp procentowych NBP do 5,25% (czyli o dwie ćwiartki), a dopiero w 2025 r. – do 4%. W tym roku inflacja ma się utrzymywać w okolicach 4,5%, co raczej nie da Radzie Polityki Pieniężnej pretekstu do obniżania stóp. Tym bardziej znaczenie dla stanu gospodarki może mieć „darmowy” lub tani pieniądz z Unii Europejskiej.

Bardzo ciekawy wykres dotyczący nadchodzącego strumienia pieniędzy z Unii Europejskiej opublikowali analitycy Banku Pekao. Kompaktowo pokazują na nim przyszły wzrost inwestycji za pieniądze unijne.

Transfery z Unii Europejskiej (źródło: analitycy Banku Pekao)
Transfery z Unii Europejskiej (źródło: analitycy Banku Pekao)

Jednak analitycy BNP Paribas zwracają uwagę na to, że kasę z KPO musimy wykorzystać najpóźniej do końca 2026 r., co z jednej strony oznacza skumulowanie napływu pieniędzy w krótkim czasie, a z drugiej – ryzyko, że nie zdążymy ich wydać i na koniec zostaną anulowane.

„Do tej pory do Polski trafiło około 19% alokacji, tj. 11,4 mld euro (około 49 mld zł). Faktyczne dotychczasowe wypłaty do beneficjentów były jednak najprawdopodobniej zdecydowanie mniejsze i oscylowały w granicach 10-12 mld zł (w tym około 7-8 mld zł prefinansowania oferowanego przez Polski Fundusz Rozwoju w ubiegłym roku). Wydaje się więc, że przy sprawnym zarządzaniu Polska ma w tym momencie do dyspozycji ponad 30 mld zł z KPO, które może dość szybko „wpompować” do gospodarki”

– czytam w raporcie. Analitycy podają ciekawy przykład Włoch, które są jednym z liderów, jeśli chodzi o wykorzystywanie środków w ramach Planów Odbudowy. Po ok. trzech latach od początku KPO otrzymały one dopiero nieco ponad 50% przypadających na ten kraj pieniędzy. Polska zamierza wystąpić o kolejne płatności pod koniec lata (i będą to pieniądze z drugiej i trzeciej transzy z zaplanowanych dziewięciu).

Czytaj też: Przelew z KPO już w Polsce, ale to kropla… Dotacje na oszczędzanie energii, tanie kredyty i pomoc w audytach energetycznych. Skąd wziąć pieniądze na zielone inwestycje? Zapis rozmowy ekspertami BNP Paribas Bank Polska – z Adamem Hirnym, dyrektorem Departamentu Wsparcia Transformacji Energetycznej, oraz Martą Jedlińską, dyrektorką Departamentu Odpowiedzialności Społecznej i Zrównoważonych Finansów

Jak pieniądze napędzą gospodarkę?

Generalnie więc obraz jest słodko-gorzki. Wydaje się, że za pieniądze z Unii Europejskiej oraz te, które popłyną z polskich firm do ich pracowników (oraz od państwa do beneficjentów transferów socjalnych) jesteśmy w stanie „zrobić” sobie 4% rocznego wzrostu gospodarczego. Pytanie, na jak długo – a więc czy wzrost kosztów pracy wyższy od przychodów firm na dłuższą metę nie skończy się ich „zajechaniem” i wzrostem bezrobocia.

Ta hipoteza robocza jest tylko jedną z kilku, bowiem „przymus płacowy” może też – tak twierdzą zwolennicy podnoszenia płacy minimalnej – spowodować wzrost efektywności, konsolidację firm i po prostu zwiększyć udział pracowników w wypracowywanych zyskach. Na razie nie wiadomo, kto będzie miał rację. Firmy deklarują dużo więcej zwolnień grupowych niż w poprzednich latach, ale nie wiadomo, ile z tych deklaracji zostanie zamienionych w rzeczywiste wypowiedzenia wręczane pracownikom.

Zagadką jest też to, w jaki sposób pieniądze z Unii Europejskiej napędzą polską gospodarkę. Czy będzie to tylko krótkoterminowy wpływ wynikający z wydawania pieniędzy na budowę różnych rzeczy czy też długoterminowy – wynikający z faktu, że zbudowane za te pieniądze inwestycje zaczną generować pieniądze i dzięki temu nasze PKB będzie rosło szybciej. Wszystko zależy od skali inwestycji i ich efektywności.

Cały raport do pobrania na końcu tej informacji prasowej.

Czytaj też: Jak lokować pieniądze w 2024 r.? Akcje czy obligacje? Dolar czy euro? Ameryka czy emerging markets? Jak inwestować w zmiany demograficzne, OZE i AI? Zapraszam do przeczytania rozmowy z ekspertem – Jerzym Nikorowskim, szefem biura maklerskiego BNP Paribas.

Posłuchaj też podcastu: Sztuczna inteligencja wchodzi do banków, ale bankowcy mają bardzo różne podejście do tego, w jaki sposób i w jakiej skali zaznajamiać z nią klientów. Są banki, które trzymają AI z dala od klientów, a i takie, które wkładają ją klientom do rąk. Jakie są wady i zalety obu podejść? O tym rozmawiałem w podkaście „Finansowe Sensacje Tygodnia” z ludźmi, którzy zajmują się w banku sztuczną inteligencją i danymi, których ona używa – z Anna Stepanów oraz Jarosław ŁachBNP Paribas. Zapraszam do posłuchania pod tym linkiem.

——————————

Niniejszy artykuł jest częścią cyklu edukacyjnego „Odpowiedzialne finanse”, który „Subiektywnie o Finansach” realizuje wspólnie z bankiem

zdjęcie tytułowe: BNP Paribas Bank Polska

Subscribe
Powiadom o
31 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Rafał
14 dni temu

Co do tytułu to skomentuje to tak https://images.app.goo.gl/yHG3RvovLFwUTQsW8

Nie twierdzę, że nie da się dogonić „zachodu” ale na to nie wystarczy „jedno” pokolenie (20lat), bo nasze zaległości sięgają wielu pokoleń.

Dawid
14 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

20 lat temu mielismy dogonić zachód za 20 lat. Przynajmniej sytuacja jest stabilna.

Rafał
13 dni temu
Reply to  Dawid

Słuchaj polityków na pewno dobrze na tym wyjdziesz:)

Jacuś
14 dni temu

Dokonaliśmy cudu gospodarczego od czsu wejścia do Unii. Można porównać Nas, Litwe, Łotwę i Estonię, z tymi którym nie udało się do tego pociągu wskoczyć, jak Białoruś, Ukraina, czy te wszystkie porosyjskie piździstany. Kraj rozwinięty, do tego spokojny i bezpieczny. Te nasze aferki to nic w porównaniu do zawieruchy jaka ma miejsce na świecie oraz do tego co sie tam dzieje na ulicach. Młodzi zaczynają coś gęgać o wychodzeniu z eurokołchozu, co byłoby tragicznym błędem. Nie rozumieją powiązań i korzyści, dla nich to tylko papierowe słomki i że im diesle pozabierają niedługo. Tyle wiedzą ile im propoaganda nawtłacza. Unia popełnia… Czytaj więcej »

Jacuś
14 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Narracja jest inna. To Niemcy pobudowali sobie u nas drogi, żeby łatwiej wozić towary w umieszczonych w naszym kraju montowniach. Tak to prawda, tylko przecież to układ win-win. BO my gównie z nich korzystamy. I wiadomo że powinniśmy miec swoje fabryki, swoje dziesiatki Boshów, czy Mercedesów. Ale wracając na ziemię, to po wyjściu z Unii te fabryki wyniosą się do Czech, czy Słowacji, bo nikt nie będzie ryzykował zmian prawa które jest obecnie ujednolicone przez nasz rząd na 3 miesiace wstecz. Więc zostaniemy z kilkoma milionami bezrobotnych, którzy będą pracować w tych samych fabrykach tylko w Niemczech.

mrn
14 dni temu
Reply to  Jacuś

Ale zdaje Pan sobie sprawę, że w tym samym czasie Unia w porównaniu do USA zbiedniała, pomimo tego, że była na porownywalnym poziomie zamożności co Ameryka? A to ujednolicanie przepisów o którym Pan wspomina na dzień dzisiejszy wygląda na przeregulowanie gospodarki. Unia na dzień dzisiejszy niestety się zwija. Dlatego chociażby rozmowa o tym, czy może jednak poza nią też jest życie, jest potrzebna. Chociażby po to, żeby skontaktować, że w Unii jednak nam będzie lepiej.

Dawid
14 dni temu
Reply to  mrn

Pytanie czy gdyby unia nie była unia to by się wzbogaciła czy np. zbiedniałaby jeszcze mocniej.

Jacuś
14 dni temu
Reply to  mrn

Widzi sam powtarzasz fikoła. Jesli USA rozwinęło się bardziej niż Unia ty przedstawiasz, ze Unia w porównaniu do USA zbiedniała. Nie wiem co to jest przeregulowanie gospodarki. Wiem za to że materiały na budowę domu nie są już szkodliwe, a domy stoją latami. Wiem że norma na okna jest taka sama w całej europie nie muszę tego sprawdzać. Nie jem zboża sypanego syfem spoza unii, zabawka nie zrobi krzywdy dziecku, a nawet jeśli to robi Chińczyk to wie że to na rynek unijny i ma być cycuś z CE, a na Ukrainę niekoniecznie. Bo tam są normy krajowe które pana… Czytaj więcej »

kjonca
14 dni temu
Reply to  mrn

Nawet jeśli 'unia zbiedniała’ to jaki mamy realny wybór? Bo ja widzę 3 opcje: 1. jesteśmy sami 2. jesteśmy w unii 3. jesteśmy „w” Rosji. A co do tego że młodzi nie wiedzą …. Przypomniało mi się takie zdarzenie (dawno temu) Jechałem sobie autobusem do pracy i przy mnie grupka młodzieży (na oko maturalnej) zastanawiala się nad „wypadem do Rzymu”. Największym ich problemem było trochę za malo kasy. Dla nich było oczywiste że pojadą i wjada do Rzymu. I tak sobie wtedy przypomniałem ten dreszczyk emocji gdy Niemcy na przejściu sprawdzali nam paszporty. Gdy celnik w Austrii nie chciał nas… Czytaj więcej »

Ppp
13 dni temu
Reply to  mrn

Z zaznaczeniem, że nie chcemy żadnych państwowych exitów, lecz KOREKTY samej UE oraz zakazu piastowania stanowisk dla urzędników, którzy szkodzą gospodarce europejskiej.
Podrawiam.

Mike
14 dni temu

Ciekawi mnie jak wpadając po mału w pułapkę średniego dochodu mamy dogonić Brytyjczyków niby? Tusk sobie coś tam palnął, jak zwykle, ale nie ma do żadnego odniesienia do rzeczywistości. Aktualnie jesteśmy w stanie, w którym nie ma ŻADNEJ wizji na rozwój kraju. Ani nie idziemy w innowacje (kompletny brak inwestycji), w montownie też za bardzo nie (wzrost płac, brak inwestycji w fabryki typu Intel), nawet nie ma wizji czy rozwój kraju ma być scentralizowany w okół Warszawy (z efektem synergii) czy rozproszony. Nie wiemy czy w ogóle będziemy też hubem logistycznym, bo ze wschodem relacje się popsuły przez wojnę, a… Czytaj więcej »

Stef
14 dni temu
Reply to  Mike

Piszesz jaki wcześniejsze rządy PiS albo SLD miały pomysł. Jakoś nikt nie zreformkwal górnictwa, rolnictwa…

Maciej
14 dni temu
Reply to  Mike

Globalizacja się kończy. Będzie coraz mniej imigrantów ekonomicznych, wyjazdów turystycznych oraz ściągania towarów z Azji (handel, logistyka, turystyka i podróżowanie lotnicze w dół). Biorąc to pod uwagę CPK nie jest najważniejszy, ale kolej już tak.

Priorytetem powinien być rozwój nowych technologii atomowych np. reaktorów jądrowych czwartej generacji (nie imitacja ale autorskie pomysły z wykorzystaniem nowych zdobyczy w dziedzinie inżynierii materiałowej).
Tutaj powinno iść finansowanie (wzmocnienie obecnych ośrodków badawczych, tworzenie nowych oraz ściąganie Polaków pracujących w działach badawczo-rozwojowych za granicą do kraju).

Podałem jeden z przykładów.

Stef
13 dni temu
Reply to  Maciej

A czytałeś co te wszystkie polskie ośrodki B+R „wymyśliły”. Jesteśmy na końcu stawki jeśli chodzi o wynalazki i patenty. PAN mimo że dostaję miliardy praktycznie nic nie patentu je a projekty z Ncbr to też niezła lipa.

Pawceluto
14 dni temu

„Firmy deklarują dużo więcej zwolnień grupowych niż w poprzednich latach, ale nie wiadomo, ile z tych deklaracji zostanie zamienionych w rzeczywiste wypowiedzenia wręczane pracownikom.”. Jak na razie za informacjami podanymi na stronie Inforu pewne są: -Scania (700 osób) -Ikea (130 osób) -MM Kwidzyn (110 osób) -Levi Strauss (800 osób) -Infosys (192 osoby) -Zakłady Porcelany Stołowej Karolina (181 osób) -Marelii (130 osób) -ABB (600 osób) -Volvo Buses (400 osób) -Com40 (200 osób) -Forte (237 osób) -Signify (130 osób) -Stellantis (468 osób) -Fabryka Marelli (140 osób) -Agora (190 osób) -Carrefour (200 osób) -Neonet (100 osób) -Nokia (800 osób) -Centrum Usług Wspólnych Pepsico… Czytaj więcej »

Stef
14 dni temu

Żeby nie było jak z Japonia. Dogonilismy ich ceny ale zarobków i poziomy życia, nie.

Rafał
14 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Brawo My 😉

Joanna
14 dni temu

„(…) inwestycji w prywatnych firmach, które widzieliśmy w zeszłym roku (zielona część słupków) (…)”
Pewnie się czepiam, ale wydaje mi się, że wszystkie trzy kolory na wykresie „Beneficjenci funduszy unijnych” to odcienie zielonego.

Last edited 14 dni temu by Joanna
Jakub
14 dni temu

95% wzrostu płac będziemy oszczędzać? serio? 🙂

Przemysław
14 dni temu

To całe dogonienie jest przy założeniu że utrzymamy wyjątkowo wysoki wzrost i równocześnie Zachód utrzyma wyjątkowo niski wzrost. To wyjątkowo mocne założenie.

Poza tym, wydaje mi się, że wzrost zamożności społeczeństwa nieuniknienie wiąże się z wzrostem kosztów życia, co oznacza że wzrost z uwzględnieniem parytetem siły nabywczej będzie mniejszy od normalnego (tj. będziemy wolniej gonić kraje Zachodu w dyscyplinie „PKB wyrażone w sile nabywczej polskiego pieniądza”).

Kamil
14 dni temu

Mocną stroną Polski są silnie technologiczne banki i wciąż relatywnie biedne i głodne sukcesu pokolenie 30-40 latków
Minusem droga turystyka krajowa, drogie na tle Europy Zachodniej kredyty i fakt ze za wiele produktow wciaz placimy więcej niz na zachodzie.

Redrum
13 dni temu

No i się zaczęło. Przestaliśmy być montownią Europy przez gwałtownie rosnącą płacę minimalną i koszty energii elektrycznej. W skutek tego produkcję przenosi się do Bułgarii, Rumunii i poza UE. Wraz z przeniesieniem produkcji, usługi wspierające tę produkcję, przenosi się do Indii. I niech nikt nie będzie zaskoczony – to nie są te Indie, które były w roku 2010 – dziś są tam tysiące wysoko wykwalifikowanych specjalistów, kosztujących ułamek tego co Polak. Czy chcemy dogonić Brytyjczyków z ich codziennymi problemami „heat or eat”?

Darek
3 dni temu
Reply to  Redrum

Pracownik z Indii jest taki sam jak 10 czy 20 lat temu: tani, pracowity i nieudolny, w 99% kłamca i krętacz ( na pytanie czy umie budować prom kosmiczny zawsze usłyszysz że tak), chcesz mieć syf jak na ulicach Bombaju i deptać w g##$_ we własnej pracy współpracuj z Indiami.

Robert
13 dni temu

Hehe – poczekajcie wielbiciele unii do lipca. Armagedon już się zaczął, a kulminacja będzie pod koniec tego roku i na początku przyszłego kiedy firmy dostaną z buta cenami energii. Oj będzie sie działo i na rynku pracy, w budżecie państwa o inflacji nawet nie wspominam brrrr

Pietrucha
13 dni temu
Reply to  Robert

Nie wiem jak będzie, ale firma w której pracuję, ma podpisaną taryfę na energię na 3 lata do przodu, a nie jest to wcale dużą firmą, ok 80 zatrudnionych. Unia zmienia się na gorsze , ale od tego wybory w czerwcu, żeby wybrać mądrych, a jaki mamy wybór poza UE? Co konkretnie w Polsce poprawiloby się po wyjściu, stare diesle i palenie miałem i śmieciami bo taniej?

Stef
13 dni temu
Reply to  Robert

Czy to unii wina, że żaden rząd od 1990 roku nie zreformkwal do końca górnictwa?
Czy to wina UE że zad Po-PSL w 4 lata nie podał nawet lokalizacji elektrowni jądrowej?
Czy to wina UE że rząd PiS zablokował wiatraki.
Czy to wina UE że polskie państwowe koncerny energetyczne nie remontują sieci przesyłowej.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu