Co się dzieje z programami wsparcia transformacji energetycznej? Program „Czyste Powietrze” zawieszony co najmniej do wiosny, z programu „Mój Elektryk 2.0” znika możliwość finansowania zakupu samochodów w leasingu przez firmy. Czy to tylko chęć lepszego skalibrowania programów, które odpowiadają za dużą część redukcji emisji CO2 czy też początek ograniczania wsparcia państwa dla naszych prywatnych inwestycji w „zieloność”?
W Polsce od mniej więcej dziesięciu lat rozwinął się cały system programów wspierających konsumentów w tym, by zaczęli wytwarzać własną energię (i, w miarę możliwości, konsumowali ją na własny użytek), zmieniali źródła ogrzewania na bardziej ekologiczne (czyli wymieniali kotły węglowe na gazowe lub pompy ciepła) oraz remontowali mieszkania i domy, by były bardziej energooszczędne.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Wydawało się, że zmiana władzy w Polsce spowoduje, że te programy i inwestycje zostaną przyspieszone, bo nowy rząd wśród swoich priorytetów ujmował transformację energetyczną. Udało się szybko odblokować pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy, dzięki czemu mogą popłynąć pieniądze na przebudowę sieci energetycznej i dotacje do termomodernizacji. Tymczasem wygląda na to, że ktoś – może tylko na chwilę – zaciągnął hamulec.
Dla przypomnienia poniżej podaję listę najważniejszych programów odpowiedzialnych za wspieranie transformacji energetycznej w Polsce, czyli za dopłaty dla tych wszystkich, którzy z prywatnej kieszeni wydawali pieniądze na modernizację swojego domostwa lub dobytku:
- Czyste Powietrze: Program oferujący dotacje i pożyczki na wymianę starych źródeł ciepła oraz termomodernizację budynków jednorodzinnych, mający na celu redukcję emisji zanieczyszczeń powietrza.
- Mój Prąd: Inicjatywa wspierająca osoby fizyczne w instalacji mikroinstalacji fotowoltaicznych, oferująca dotacje na zakup i montaż paneli słonecznych w celu zwiększenia udziału energii odnawialnej w miksie energetycznym.
- Agroenergia: Program skierowany do rolników, wspierający inwestycje w odnawialne źródła energii, takie jak biogazownie rolnicze czy instalacje fotowoltaiczne, mający na celu zwiększenie efektywności energetycznej gospodarstw rolnych.
- Ulga termomodernizacyjna: Mechanizm podatkowy umożliwiający odliczenie od dochodu wydatków poniesionych na termomodernizację budynków mieszkalnych, co zachęca właścicieli do poprawy efektywności energetycznej swoich nieruchomości.
- Stop Smog: Program adresowany do najuboższych gospodarstw domowych, oferujący wsparcie finansowe na wymianę nieekologicznych źródeł ciepła oraz termomodernizację budynków w gminach o najwyższym poziomie zanieczyszczenia powietrza.
- Energia Plus: Inicjatywa skierowana do przedsiębiorstw, mająca na celu poprawę efektywności energetycznej oraz zwiększenie wykorzystania odnawialnych źródeł energii w sektorze przemysłowym.
„Czyste Powietrze” zamknięte, „Mój Elektryk 2.0” okrojony?
Niedawne zawieszenie przyjmowania wniosków w ramach programu „Czyste Powietrze” to był istny szok dla wszystkich, którzy interesują się dotacjami do wymiany źródeł ciepła w Polsce. Program „Czyste Powietrze” stanowił jeden z największych w Europie mechanizmów wsparcia dla osób indywidualnych, oferując bezzwrotne dotacje i pożyczki o preferencyjnych warunkach . Od 2019 r. oferuje bezzwrotne dotacje oraz preferencyjne pożyczki na:
- Wymianę nieefektywnych źródeł ciepła na nowoczesne, ekologiczne systemy, takie jak pompy ciepła czy kotły gazowe.
- Termomodernizację budynków, obejmującą ocieplenie ścian, dachów, wymianę okien i drzwi.
- Instalację odnawialnych źródeł energii, w tym systemów fotowoltaicznych.
Do października 2024 r. w ramach programu złożono ponad 830 000 wniosków, na łączną kwotę dofinansowania wynoszącą około 26 mld zł.
Jego elastyczność umożliwiała dostosowanie wsparcia do indywidualnych potrzeb beneficjentów, co czyniło go narzędziem dostępnym zarówno dla gospodarstw o niskich, jak i średnich dochodach. Program oferował zróżnicowane poziomy dofinansowania, dostosowane do dochodów beneficjentów, umożliwiając wsparcie zarówno dla gospodarstw o niskich, jak i średnich dochodach. Jak to wyglądało w praktyce?
- Osoba o niskich dochodach: Pan Jan, mieszkający samotnie z miesięcznym dochodem 1 500 zł, kwalifikował się do najwyższego poziomu dofinansowania. Mógł otrzymać dotację pokrywającą do 100% kosztów kwalifikowanych, na przykład 31 500 zł na pompę ciepła powietrze/woda.
- Osoba o średnich dochodach: Pani Anna, z dochodem 2 000 zł na osobę w czteroosobowej rodzinie, kwalifikowała się do podwyższonego poziomu dofinansowania. Mogła uzyskać dotację pokrywającą do 70% kosztów kwalifikowanych, na przykład 22 000 zł na pompę ciepła powietrze/woda.
Dzięki realizacji tego programu od 2019 r. udało się poprawić warunki życia setek tysięcy rodzin. Program dał zwiększenie efektywności energetycznej w przeszło 124 000 budynków oraz zastąpienie ponad 108 000 przestarzałych źródeł ciepła nowoczesnymi rozwiązaniami. Miał duży wpływ na rozwój rynku ekologicznych technologii grzewczych w Polsce. Nagłe zawieszenie programu w listopadzie tego roku wzbudziło więc duże kontrowersje.
Czy to chwilowy przestój w celu reformy, czy początek końca jednej z najważniejszych inicjatyw proekologicznych w kraju? Oficjalnym powodem zawieszenia programu jest konieczność jego reformy. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiedziało, że wiosną 2025 r. „Czyste Powietrze” ma powrócić w nowej formie, bardziej transparentnej i efektywnej. Jednak niektórzy obserwatorzy uważają, że to nie potrzeba reformy, ale problemy z zarządzaniem pieniędzmi, rosnąca liczba wniosków i braki kadrowe są realnymi przyczynami decyzji.
Liczba składanych wniosków w ostatnich latach znacznie wzrosła, co doprowadziło do wydłużenia czasu rozpatrywania dokumentów i spowolnienia wypłat dotacji. Niedostateczna liczba pracowników Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, które obsługują program, sprawiła, że program się „zatkał”.
Kłopotem jest też brak wystarczającego nadzoru nad realizowanymi projektami i spora skala nadużyć, takich jak składanie fałszywych wniosków czy niezgodne z przeznaczeniem wykorzystanie dotacji. Rząd planuje wprowadzenie bardziej rygorystycznych zasad oraz mechanizmów monitorowania. Pytanie, czy te działania wystarczą, aby przywrócić zaufanie do programu i skutecznie wyeliminować istniejące problemy.
Jakie dopłaty w programie „Mój Elektryk 2.0”?
Duże zmiany – niektórzy mówią, że okrojenie – czekają też program „Mój Elektryk”, który został uruchomiony w 2021 r. Jego główny cel to dopłaty do zakupu samochodów elektrycznych przez osoby fizyczne oraz przedsiębiorców. Dofinansowanie obejmowało zarówno zakup za gotówkę, jak i finansowanie poprzez leasing czy kredyt. W ramach programu można było otrzymać dotacje do 27 000 zł na zakup samochodów elektrycznych, z limitem cenowym wynoszącym 225 000 zł. Dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny dotacja była wyższa i wynosiła 27 000 zł, ale bez limitu cenowego.
Program od momentu uruchomienia w 2021 r. cieszył się dużym zainteresowaniem. Do grudnia 2024 r. złożono łącznie 27 138 wniosków o dofinansowanie, z czego prawie wszystkie zostały pozytywnie rozpatrzone i wypłacone, co przełożyło się na dofinansowanie zakupu prawie 30 000 samochodów elektrycznych. Łącznie po polskich drogach jeździ mniej więcej 130 000 aut elektrycznych, więc można powiedzieć, że „Mój Elektryk” odpowiada za jedną czwartą całości elektrycznej rewolucji w polskiej motoryzacji.
Ale we wrześniu tego roku niespodziewanie wstrzymano nabór wniosków o dofinansowanie leasingu pojazdów elektrycznych z powodu wyczerpania pieniędzy (licznik zatrzymał się na kwocie 660 mln zł). Operator programu, państwowy fundusz NFOŚiGW, zapowiedział wznowienie naboru po pozyskaniu nowego źródła finansowania, obejmując również pojazdy zakupione w drugiej połowie 2024 r.
Z najnowszego komunikatu NFOŚiGW wynika, że nabór wniosków ruszy po przerwie od lutego 2025 r. Program „Mój Elektryk 2.0” został bowiem oficjalnie zatwierdzony przez zarząd państwowego funduszu. Jego budżet wynosi 1,6 mld zł. Pieniądze mamy wydawać bardzo intensywnie – 1,6 mld zł trzeba przeznaczyć na dopłaty do 30 czerwca 2026 r., czyli w niespełna półtora roku.
„Mój Elektryk 2.0” zakłada wykluczenie przedsiębiorców z grona beneficjentów (a to była największa część popytu na dopłaty) oraz wprowadzenie dopłaty w wysokości 10 000 zł za zezłomowanie starego pojazdu. Branża elektromobilności krytykuje te propozycje, wskazując na ich oderwanie od realiów rynkowych i potencjalne zahamowanie rozwoju elektromobilności w Polsce.
Jak wynika z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, w 2023 r. prawie 90% samochodów elektrycznych było rejestrowanych na firmy. Po zatrzymaniu programu jesienią zeszłego roku liczba rejestrowanych samochodów elektrycznych spadła o ponad 30%. Branża leasingowa wątpi też w to, że dopłacanie do złomowania samochodów spalinowych spowoduje, że setki tysięcy posiadaczy starych samochodów rzucą się do salonów z „elektrykami”. Posiadacze samochodów nadających się do złomowania (o wartości w okolicach 10 000 zł) to raczej nie jest ten „elektorat”, który kupuje samochody elektryczne.
Już wiadomo, że w nowej wersji programu osoby fizyczne mogą liczyć na 18 750 zł dotacji przy zakupie elektryka, a posiadacze Karty Dużej Rodziny oraz osoby korzystające z leasingu (ale taka możliwość będzie wchodziła w grę tylko dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą, nie dla spółek) mogą otrzymać do 30 000 zł. Dodatkowo, jeśli roczny dochód odbiorcy wsparcia nie przekracza 135 000 zł, możliwe będzie uzyskanie dodatkowych 11 250 zł.
Program „Mój Elektryk 2.0” obejmuje tylko nowe samochody elektryczne o wartości do 225 000 zł. Ceny nowych elektryków generalnie nie są niskie, choć na liście najtańszych dostępnych ofert na rynku można znaleźć modele w przyzwoitej cenie. Obecnie najtańszym „elektrykiem” sprzedawanym w Polsce jest Dacia Spring (dostępna od 78 000 zł). W granicach od 110 000 zł do 130 000 zł można kupić elektryczną wersję Renault Twingo, Opla Corsy, Peugeota 208 oraz chińskie MG4. Niewiele droższy jest niedawny chiński debiutant na polskim rynku, czyli BYD.
Do programu „Mój Elektryk 2.0” wchodzą już nawet niektóre modele samochodów Tesla, bo można je kupić w Polsce poniżej 200 000 zł. Choć niektórych mogą zniechęcać do zakupu szybko spadające wartości rezydualne samochodów elektrycznych (ma to odzwierciedlenie w ratach leasingowych).
Hamowanie w proekologicznych programach rządu. Kto ucierpi?
Decyzja o zawieszeniu programu „Czyste Powietrze” wywołała duże zamieszanie w branży technologii ekologicznych. Dotknęła zarówno beneficjentów, jak i wykonawców, tworząc lawinę problemów, których skutki mogą być odczuwalne przez lata. Zarówno indywidualni inwestorzy, jak i firmy współpracujące z programem, znalazły się w kłopotliwej sytuacji.
Tysiące beneficjentów, którzy już rozpoczęli proces aplikacji, poniosło znaczne koszty związane z przygotowaniem dokumentacji oraz organizacją inwestycji. Audyty energetyczne, rozeznanie rynku, wizyty u notariusza czy zawarte umowy z wykonawcami – wszystko to teraz wydaje się wysiłkiem zmarnowanym. Wiele osób czekało na podpisy współwłaścicieli, zaświadczenia o dochodach lub wyznaczoną wizytę w urzędzie.
Dla niektórych decyzja o zawieszeniu programu oznaczała utratę szansy na złożenie wniosku dosłownie w ostatniej chwili. Jeszcze bardziej dramatyczna jest sytuacja tych, którzy już rozpoczęli prace modernizacyjne, licząc na refundację kosztów. Faktury, które lada moment mogą stracić ważność, stawiają beneficjentów w sytuacji, gdzie zarówno czas, jak i pieniądze zostały zmarnowane.
Nie mniej poważne konsekwencje ponoszą wykonawcy, których działalność była ściśle związana z realizacją programu. Firmy zajmujące się termomodernizacją, instalacją systemów grzewczych czy odnawialnych źródeł energii od lat borykają się z problemami wynikającymi z systemowych niedociągnięć. Jesień i zima to tradycyjnie kluczowy okres dla branży. Jest to czas, gdy podpisywane są umowy, które pozwalają firmom przetrwać zimowe miesiące.
Wstrzymanie programu w tym okresie uderzy w fundamenty ich działalności. Wielu wykonawców zmaga się teraz z odwoływanymi zleceniami, zaległościami płatniczymi i perspektywą bankructwa. Skutki tej decyzji mogą być katastrofalne nie tylko dla firm, ale także dla beneficjentów, którzy w przyszłości będą musieli mierzyć się z ograniczoną konkurencją, wyższymi cenami i niższą jakością usług.
Branża instalacyjno-grzewcza w Polsce jest znaczącym sektorem gospodarki, obejmującym tysiące firm specjalizujących się w instalacji i serwisie systemów grzewczych. Według raportu Stowarzyszenia Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych (SPIUG) z 2023 r., w Polsce działa kilkanaście tysięcy przedsiębiorstw związanych z tym sektorem. Branża ta odgrywa kluczową rolę w modernizacji infrastruktury grzewczej w kraju, a jej kondycja ma bezpośredni wpływ na realizację programów proekologicznych, takich jak „Czyste Powietrze”.
Brak przewidywalności, odpowiedniej komunikacji i planowania sprawił, że skutki tej decyzji odczuje cały rynek. Beneficjenci zostali z niespełnionymi oczekiwaniami i stratami finansowymi, a wykonawcy stoją w obliczu kryzysu, który może zredukować liczbę działających firm i zdławić konkurencję na rynku. A to oznacza, że nawet jeśli zatrzymany gwałtownie program znów ruszy, to jego beneficjenci i być może podatnicy zapłacą więcej, bo ceny będą rosły szybciej.
Nie lepsze nastroje są w branży samochodowej, leasingowej i w bankach, bo zmiany w programie „Mój Elektryk 2.0” wytną większość potencjalnych beneficjentów, czyli spółki. Choć samochody elektryczne w ramach tego programu stanowiły stosunkowo niewielką część sprzedaży leasingów, ich udział był istotny dla rozwoju elektromobilności. Przykładowo, Grupa PKO Leasing sfinansowała blisko 3 000 pojazdów elektrycznych, co stanowiło zauważalny segment w ogólnym portfelu leasingowym tej kategorii pojazdów.
Co dalej z dofinansowaniem naszych inwestycji ekologicznych?
Wielu ekspertów uważa, że wstrzymanie lub skonfigurowanie na nowo tych programów niewiele pomoże. Bo to nie rozwiąże podstawowych problemów systemowych, takich jak przeciążenie administracji i wynikające z tego opóźnienia w wypłatach pieniędzy. Zwłaszcza, że pojawi się problem skumulowanych wniosków, które zostaną złożone po wznowieniu programów. Jeśli system nie zostanie odpowiednio przygotowany, może dojść do kolejnych zatorów i opóźnień.
W mojej opinii programy dopłat – zwłaszcza do termomodernizacji i nowych źródeł ciepła – wymagają bardziej rygorystycznego nadzoru. Nieprecyzyjne audyty, brak jednoznacznych wytycznych technicznych oraz nadużycia w procesach rozpatrywania wniosków – to wszystko podważa efektywność programów. Dodatkowo, interpretacja przepisów bywa skomplikowana i pełna niejasności – przykładem są problemy związane z określaniem standardów emisji zanieczyszczeń dla kotłów, wymagania dotyczące minimalnych grubości izolacji termicznej, skomplikowanych procedur kwalifikowania kosztów w przypadku instalacji OZE oraz wielu innych wymogów technicznych.
Aby programy mogły działać szybciej i bardziej efektywnie, konieczne jest wprowadzenie jasnych, jednolitych zasad oraz lepszych mechanizmów monitorowania i egzekwowania tych reguł. Transparentność i uproszczenie procedur to klucz do zwiększenia ich skuteczności. W przeciwnym razie, nawet najlepiej „urzeźbione” programy wsparcia mogą zostać zniweczone przez błędy systemowe i biurokrację.
zdjęcie tytułowe: Jaco Pretorius/Unsplash

