14 grudnia 2024

„Czyste Powietrze” w zawieszeniu, „Mój Elektryk 2.0” w okrojeniu. Czy to początek oszczędzania państwa na wspieraniu naszych „zielonych” inwestycji?

„Czyste Powietrze” w zawieszeniu, „Mój Elektryk 2.0” w okrojeniu. Czy to początek oszczędzania państwa na wspieraniu naszych „zielonych” inwestycji?
Współautor: Maciej Samcik

Co się dzieje z programami wsparcia transformacji energetycznej? Program „Czyste Powietrze” zawieszony co najmniej do wiosny, z programu „Mój Elektryk 2.0” znika możliwość finansowania zakupu samochodów w leasingu przez firmy. Czy to tylko chęć lepszego skalibrowania programów, które odpowiadają za dużą część redukcji emisji CO2 czy też początek ograniczania wsparcia państwa dla naszych prywatnych inwestycji w „zieloność”?

W Polsce od mniej więcej dziesięciu lat rozwinął się cały system programów wspierających konsumentów w tym, by zaczęli wytwarzać własną energię (i, w miarę możliwości, konsumowali ją na własny użytek), zmieniali źródła ogrzewania na bardziej ekologiczne (czyli wymieniali kotły węglowe na gazowe lub pompy ciepła) oraz remontowali mieszkania i domy, by były bardziej energooszczędne.

Zobacz również:

Wydawało się, że zmiana władzy w Polsce spowoduje, że te programy i inwestycje zostaną przyspieszone, bo nowy rząd wśród swoich priorytetów ujmował transformację energetyczną. Udało się szybko odblokować pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy, dzięki czemu mogą popłynąć pieniądze na przebudowę sieci energetycznej i dotacje do termomodernizacji. Tymczasem wygląda na to, że ktoś – może tylko na chwilę – zaciągnął hamulec.

Dla przypomnienia poniżej podaję listę najważniejszych programów odpowiedzialnych za wspieranie transformacji energetycznej w Polsce, czyli za dopłaty dla tych wszystkich, którzy z prywatnej kieszeni wydawali pieniądze na modernizację swojego domostwa lub dobytku:

  • Czyste Powietrze: Program oferujący dotacje i pożyczki na wymianę starych źródeł ciepła oraz termomodernizację budynków jednorodzinnych, mający na celu redukcję emisji zanieczyszczeń powietrza.
  • Mój Prąd: Inicjatywa wspierająca osoby fizyczne w instalacji mikroinstalacji fotowoltaicznych, oferująca dotacje na zakup i montaż paneli słonecznych w celu zwiększenia udziału energii odnawialnej w miksie energetycznym.
  • Agroenergia: Program skierowany do rolników, wspierający inwestycje w odnawialne źródła energii, takie jak biogazownie rolnicze czy instalacje fotowoltaiczne, mający na celu zwiększenie efektywności energetycznej gospodarstw rolnych.
  • Ulga termomodernizacyjna: Mechanizm podatkowy umożliwiający odliczenie od dochodu wydatków poniesionych na termomodernizację budynków mieszkalnych, co zachęca właścicieli do poprawy efektywności energetycznej swoich nieruchomości.
  • Stop Smog: Program adresowany do najuboższych gospodarstw domowych, oferujący wsparcie finansowe na wymianę nieekologicznych źródeł ciepła oraz termomodernizację budynków w gminach o najwyższym poziomie zanieczyszczenia powietrza.
  • Energia Plus: Inicjatywa skierowana do przedsiębiorstw, mająca na celu poprawę efektywności energetycznej oraz zwiększenie wykorzystania odnawialnych źródeł energii w sektorze przemysłowym.

„Czyste Powietrze” zamknięte, „Mój Elektryk 2.0” okrojony?

Niedawne zawieszenie przyjmowania wniosków w ramach programu „Czyste Powietrze” to był istny szok dla wszystkich, którzy interesują się dotacjami do wymiany źródeł ciepła w Polsce. Program „Czyste Powietrze” stanowił jeden z największych w Europie mechanizmów wsparcia dla osób indywidualnych, oferując bezzwrotne dotacje i pożyczki o preferencyjnych warunkach . Od 2019 r. oferuje bezzwrotne dotacje oraz preferencyjne pożyczki na:

  • Wymianę nieefektywnych źródeł ciepła na nowoczesne, ekologiczne systemy, takie jak pompy ciepła czy kotły gazowe.
  • Termomodernizację budynków, obejmującą ocieplenie ścian, dachów, wymianę okien i drzwi.
  • Instalację odnawialnych źródeł energii, w tym systemów fotowoltaicznych.

Do października 2024 r. w ramach programu złożono ponad 830 000 wniosków, na łączną kwotę dofinansowania wynoszącą około 26 mld zł.

Jego elastyczność umożliwiała dostosowanie wsparcia do indywidualnych potrzeb beneficjentów, co czyniło go narzędziem dostępnym zarówno dla gospodarstw o niskich, jak i średnich dochodach. Program oferował zróżnicowane poziomy dofinansowania, dostosowane do dochodów beneficjentów, umożliwiając wsparcie zarówno dla gospodarstw o niskich, jak i średnich dochodach. Jak to wyglądało w praktyce?

  • Osoba o niskich dochodach: Pan Jan, mieszkający samotnie z miesięcznym dochodem 1 500 zł, kwalifikował się do najwyższego poziomu dofinansowania. Mógł otrzymać dotację pokrywającą do 100% kosztów kwalifikowanych, na przykład 31 500 zł na pompę ciepła powietrze/woda.
  • Osoba o średnich dochodach: Pani Anna, z dochodem 2 000 zł na osobę w czteroosobowej rodzinie, kwalifikowała się do podwyższonego poziomu dofinansowania. Mogła uzyskać dotację pokrywającą do 70% kosztów kwalifikowanych, na przykład 22 000 zł na pompę ciepła powietrze/woda.

Dzięki realizacji tego programu od 2019 r. udało się poprawić warunki życia setek tysięcy rodzin. Program dał zwiększenie efektywności energetycznej w przeszło 124 000 budynków oraz zastąpienie ponad 108 000 przestarzałych źródeł ciepła nowoczesnymi rozwiązaniami. Miał duży wpływ na rozwój rynku ekologicznych technologii grzewczych w Polsce. Nagłe zawieszenie programu w listopadzie tego roku wzbudziło więc duże kontrowersje.

Czy to chwilowy przestój w celu reformy, czy początek końca jednej z najważniejszych inicjatyw proekologicznych w kraju? Oficjalnym powodem zawieszenia programu jest konieczność jego reformy. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiedziało, że wiosną 2025 r. „Czyste Powietrze” ma powrócić w nowej formie, bardziej transparentnej i efektywnej. Jednak niektórzy obserwatorzy uważają, że to nie potrzeba reformy, ale problemy z zarządzaniem pieniędzmi, rosnąca liczba wniosków i braki kadrowe są realnymi przyczynami decyzji.

Liczba składanych wniosków w ostatnich latach znacznie wzrosła, co doprowadziło do wydłużenia czasu rozpatrywania dokumentów i spowolnienia wypłat dotacji. Niedostateczna liczba pracowników Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, które obsługują program, sprawiła, że program się „zatkał”.

Kłopotem jest też brak wystarczającego nadzoru nad realizowanymi projektami i spora skala nadużyć, takich jak składanie fałszywych wniosków czy niezgodne z przeznaczeniem wykorzystanie dotacji. Rząd planuje wprowadzenie bardziej rygorystycznych zasad oraz mechanizmów monitorowania. Pytanie, czy te działania wystarczą, aby przywrócić zaufanie do programu i skutecznie wyeliminować istniejące problemy.

Jakie dopłaty w programie „Mój Elektryk 2.0”?

Duże zmiany – niektórzy mówią, że okrojenie – czekają też program „Mój Elektryk”, który został uruchomiony w 2021 r.  Jego główny cel to dopłaty do zakupu samochodów elektrycznych przez osoby fizyczne oraz przedsiębiorców. Dofinansowanie obejmowało zarówno zakup za gotówkę, jak i finansowanie poprzez leasing czy kredyt. W ramach programu można było otrzymać dotacje do 27 000 zł na zakup samochodów elektrycznych, z limitem cenowym wynoszącym 225 000 zł. Dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny dotacja była wyższa i wynosiła 27 000 zł, ale bez limitu cenowego.

Program od momentu uruchomienia w 2021 r. cieszył się dużym zainteresowaniem. Do grudnia 2024 r. złożono łącznie 27 138 wniosków o dofinansowanie, z czego prawie wszystkie zostały pozytywnie rozpatrzone i wypłacone, co przełożyło się na dofinansowanie zakupu prawie 30 000 samochodów elektrycznych. Łącznie po polskich drogach jeździ mniej więcej 130 000 aut elektrycznych, więc można powiedzieć, że „Mój Elektryk” odpowiada za jedną czwartą całości elektrycznej rewolucji w polskiej motoryzacji.

Ale we wrześniu tego roku niespodziewanie wstrzymano nabór wniosków o dofinansowanie leasingu pojazdów elektrycznych z powodu wyczerpania pieniędzy (licznik zatrzymał się na kwocie 660 mln zł). Operator programu, państwowy fundusz NFOŚiGW, zapowiedział wznowienie naboru po pozyskaniu nowego źródła finansowania, obejmując również pojazdy zakupione w drugiej połowie 2024 r.

Z najnowszego komunikatu NFOŚiGW wynika, że nabór wniosków ruszy po przerwie od lutego 2025 r. Program „Mój Elektryk 2.0” został bowiem oficjalnie zatwierdzony przez zarząd państwowego funduszu. Jego budżet wynosi 1,6 mld zł. Pieniądze mamy wydawać bardzo intensywnie – 1,6 mld zł trzeba przeznaczyć na dopłaty do 30 czerwca 2026 r., czyli w niespełna półtora roku.

„Mój Elektryk 2.0” zakłada wykluczenie przedsiębiorców z grona beneficjentów (a to była największa część popytu na dopłaty) oraz wprowadzenie dopłaty w wysokości 10 000 zł za zezłomowanie starego pojazdu. Branża elektromobilności krytykuje te propozycje, wskazując na ich oderwanie od realiów rynkowych i potencjalne zahamowanie rozwoju elektromobilności w Polsce.

Jak wynika z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, w 2023 r. prawie 90% samochodów elektrycznych było rejestrowanych na firmy. Po zatrzymaniu programu jesienią zeszłego roku liczba rejestrowanych samochodów elektrycznych spadła o ponad 30%. Branża leasingowa wątpi też w to, że dopłacanie do złomowania samochodów spalinowych spowoduje, że setki tysięcy posiadaczy starych samochodów rzucą się do salonów z „elektrykami”. Posiadacze samochodów nadających się do złomowania (o wartości w okolicach 10 000 zł) to raczej nie jest ten „elektorat”, który kupuje samochody elektryczne.

Już wiadomo, że w nowej wersji programu osoby fizyczne mogą liczyć na 18 750 zł dotacji przy zakupie elektryka, a posiadacze Karty Dużej Rodziny oraz osoby korzystające z leasingu (ale taka możliwość będzie wchodziła w grę tylko dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą, nie dla spółek) mogą otrzymać do 30 000 zł. Dodatkowo, jeśli roczny dochód odbiorcy wsparcia nie przekracza 135 000 zł, możliwe będzie uzyskanie dodatkowych 11 250 zł.

Program „Mój Elektryk 2.0” obejmuje tylko nowe samochody elektryczne o wartości do 225 000 zł. Ceny nowych elektryków generalnie nie są niskie, choć na liście najtańszych dostępnych ofert na rynku można znaleźć modele w przyzwoitej cenie. Obecnie najtańszym „elektrykiem” sprzedawanym w Polsce jest Dacia Spring (dostępna od 78 000 zł). W granicach od 110 000 zł do 130 000 zł można kupić elektryczną wersję Renault Twingo, Opla Corsy, Peugeota 208 oraz chińskie MG4. Niewiele droższy jest niedawny chiński debiutant na polskim rynku, czyli BYD.

Do programu „Mój Elektryk 2.0” wchodzą już nawet niektóre modele samochodów Tesla, bo można je kupić w Polsce poniżej 200 000 zł.  Choć niektórych mogą zniechęcać do zakupu szybko spadające wartości rezydualne samochodów elektrycznych (ma to odzwierciedlenie w ratach leasingowych).

Hamowanie w proekologicznych programach rządu. Kto ucierpi?

Decyzja o zawieszeniu programu „Czyste Powietrze” wywołała duże zamieszanie w branży technologii ekologicznych. Dotknęła zarówno beneficjentów, jak i wykonawców, tworząc lawinę problemów, których skutki mogą być odczuwalne przez lata. Zarówno indywidualni inwestorzy, jak i firmy współpracujące z programem, znalazły się w kłopotliwej sytuacji.

Tysiące beneficjentów, którzy już rozpoczęli proces aplikacji, poniosło znaczne koszty związane z przygotowaniem dokumentacji oraz organizacją inwestycji. Audyty energetyczne, rozeznanie rynku, wizyty u notariusza czy zawarte umowy z wykonawcami – wszystko to teraz wydaje się wysiłkiem zmarnowanym. Wiele osób czekało na podpisy współwłaścicieli, zaświadczenia o dochodach lub wyznaczoną wizytę w urzędzie.

Dla niektórych decyzja o zawieszeniu programu oznaczała utratę szansy na złożenie wniosku dosłownie w ostatniej chwili. Jeszcze bardziej dramatyczna jest sytuacja tych, którzy już rozpoczęli prace modernizacyjne, licząc na refundację kosztów. Faktury, które lada moment mogą stracić ważność, stawiają beneficjentów w sytuacji, gdzie zarówno czas, jak i pieniądze zostały zmarnowane.

Nie mniej poważne konsekwencje ponoszą wykonawcy, których działalność była ściśle związana z realizacją programu. Firmy zajmujące się termomodernizacją, instalacją systemów grzewczych czy odnawialnych źródeł energii od lat borykają się z problemami wynikającymi z systemowych niedociągnięć. Jesień i zima to tradycyjnie kluczowy okres dla branży. Jest to czas, gdy podpisywane są umowy, które pozwalają firmom przetrwać zimowe miesiące.

Wstrzymanie programu w tym okresie uderzy w fundamenty ich działalności. Wielu wykonawców zmaga się teraz z odwoływanymi zleceniami, zaległościami płatniczymi i perspektywą bankructwa. Skutki tej decyzji mogą być katastrofalne nie tylko dla firm, ale także dla beneficjentów, którzy w przyszłości będą musieli mierzyć się z ograniczoną konkurencją, wyższymi cenami i niższą jakością usług.

Branża instalacyjno-grzewcza w Polsce jest znaczącym sektorem gospodarki, obejmującym tysiące firm specjalizujących się w instalacji i serwisie systemów grzewczych. Według raportu Stowarzyszenia Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych (SPIUG) z 2023 r., w Polsce działa kilkanaście tysięcy przedsiębiorstw związanych z tym sektorem. Branża ta odgrywa kluczową rolę w modernizacji infrastruktury grzewczej w kraju, a jej kondycja ma bezpośredni wpływ na realizację programów proekologicznych, takich jak „Czyste Powietrze”.

Brak przewidywalności, odpowiedniej komunikacji i planowania sprawił, że skutki tej decyzji odczuje cały rynek. Beneficjenci zostali z niespełnionymi oczekiwaniami i stratami finansowymi, a wykonawcy stoją w obliczu kryzysu, który może zredukować liczbę działających firm i zdławić konkurencję na rynku.  A to oznacza, że nawet jeśli zatrzymany gwałtownie program znów ruszy, to jego beneficjenci i być może podatnicy zapłacą więcej, bo ceny będą rosły szybciej.

Nie lepsze nastroje są w branży samochodowej, leasingowej i w bankach, bo zmiany w programie „Mój Elektryk 2.0” wytną większość potencjalnych beneficjentów, czyli spółki. Choć samochody elektryczne w ramach tego programu stanowiły stosunkowo niewielką część sprzedaży leasingów, ich udział był istotny dla rozwoju elektromobilności. Przykładowo, Grupa PKO Leasing sfinansowała blisko 3 000 pojazdów elektrycznych, co stanowiło zauważalny segment w ogólnym portfelu leasingowym tej kategorii pojazdów.

Co dalej z dofinansowaniem naszych inwestycji ekologicznych?

Wielu ekspertów uważa, że wstrzymanie lub skonfigurowanie na nowo tych programów niewiele pomoże. Bo to nie rozwiąże podstawowych problemów systemowych, takich jak przeciążenie administracji i wynikające z tego opóźnienia w wypłatach pieniędzy. Zwłaszcza, że pojawi się problem skumulowanych wniosków, które zostaną złożone po wznowieniu programów. Jeśli system nie zostanie odpowiednio przygotowany, może dojść do kolejnych zatorów i opóźnień.

W mojej opinii programy dopłat – zwłaszcza do termomodernizacji i nowych źródeł ciepła – wymagają bardziej rygorystycznego nadzoru. Nieprecyzyjne audyty, brak jednoznacznych wytycznych technicznych oraz nadużycia w procesach rozpatrywania wniosków – to wszystko podważa efektywność programów. Dodatkowo, interpretacja przepisów bywa skomplikowana i pełna niejasności – przykładem są problemy związane z określaniem standardów emisji zanieczyszczeń dla kotłów, wymagania dotyczące minimalnych grubości izolacji termicznej, skomplikowanych procedur kwalifikowania kosztów w przypadku instalacji OZE oraz wielu innych wymogów technicznych.

Aby programy mogły działać szybciej i bardziej efektywnie, konieczne jest wprowadzenie jasnych, jednolitych zasad oraz lepszych mechanizmów monitorowania i egzekwowania tych reguł. Transparentność i uproszczenie procedur to klucz do zwiększenia ich skuteczności. W przeciwnym razie, nawet najlepiej „urzeźbione” programy wsparcia mogą zostać zniweczone przez błędy systemowe i biurokrację.

Czytaj też: Termomodernizacja: wielu się jej boi, ale czy jest czego? Kiedy warto termomodernizować swój dom lub mieszkanie? Ile to kosztuje? Czy się opłaci?

zdjęcie tytułowe: Jaco Pretorius/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
75 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Łukasz
1 rok temu

A może – oby, trzymam za to kciuki – ogólny europejski trend mający na celu przerwanie tego szaleństwa? Możemy sobie wmawiać ze będziemy piękną, zieloną wyspą, że dzięki temu świat będzie lepszy.. Ale gdy ja stoję pod śmietnikami i zastanawiam się do którego wrzucić przedmiot X, kilka tysięcy kilometrów dalej kolejna wywrotka śmieci trafia do jakiejś rzeki… To nie ma żadnego sensu, a dajmy jeszcze większe możliwości rozwoju Afryce, a zobaczymy dopiero co będzie. To, że my jako Europa przeszliśmy przez pewne etapy nie oznacza, że rynki wchodzące mogą je sobie od tak przeskoczyć Jak dla mnie mniej dopłat, ale… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Łukasz

Jak słucham obu (!) głównych kandydatów na prezydenta, to nie wiem czy to się nie skończy tak, jak Pan pisze 😉

Jacek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Skoro już wspominamy o kandydatach na ten urząd, to chciałbym przypomnieć marszałka Hołownię i tragiczną opowieść jednego z uczestników spotkania, który pozbył się „kopciucha”, zainstalował PV i pompę ciepła, aby po chwili stwierdzić, że popełnił finansowe samobójstwo.
Pod pretekstem ekologii doprowadza się ludzi do nędzy, bo takich historii jest więcej.

Zbyszek
1 rok temu
Reply to  Jacek

Podałeś właśnie historię człowieka, który najprawdopodobniej został oszukany ponieważ zaoferowano mu pompę ciepła oraz PV do domu, który nie jest wystarczająco ocieplony i najpewniej zrobił inwestycję bez porządnego audytu energetycznego (który pewnie by pokazał że trzeba ocieplić dach, wymienić drzwi, okna, ocieplić fundamenty itp). Jest cała masa historii, gdzie z sukcesem udało się zapewnić w domu jednorodzinnym niskie lub nawet całkowicie zerowe opłaty za prąd, gdzie dom sie sam ogrzewa energią z PV. A tu masz historię jak cały blok odłączył się od drogiej ciepłowni i zaczęli sami produkować sobie energię, uniezależniając się od podwyżek. Budynek w Zwoleniu przeszedł tzw.… Czytaj więcej »

Jacek
1 rok temu
Reply to  Łukasz

Dziwię się, że policja nie uczyni sobie stałego źródła dochodu w postaci mandatów za umyślne tamowanie ruchu przez tych przyklejonych odklejeńców.

Zbyszek
1 rok temu
Reply to  Łukasz

gdy ja stoję pod śmietnikami i zastanawiam się do którego wrzucić przedmiot X, kilka tysięcy kilometrów dalej kolejna wywrotka śmieci trafia do jakiejś rzeki”

Czy z faktu, że gdzieś wywrotka śmieci trafia do rzeki należy wyciągać wniosek, że u nas należy pogodzić się, położyć na pleckach, cofnąć regulacje i pozwolić na zaśmiecanie, trucie spalinami (z pieców i rur wydechowych) lub wywożenie śmieci do lasu?

Kary, dopłaty, system kaucyjny oraz regulacje są po to by było czyściej i zdrowiej w tym miejscu, tu gdzie mieszkamy – jednocześnie wkładając cegiełkę do poprawy sytuacji globalnie.

Łukasz
1 rok temu
Reply to  Zbyszek

Nie, ale regulacje powodujące tylko utrudnianie życia ludziom i ciągle wymuszające inwestycje nie mają żadnego racjonalnego sensu Jeszcze niedawno (takze po wybuchu wojny) ogrzewanie gazem było ok, sporo ludzi na to przeszło… Ostatnio zmiana narracji i co teraz? Zwykli ludzie, nie tylko w Polsce, ale w wieku innych krajach EU mają już oszczędzać na kolejną termomodernizacje do zrobienia w ciągu kilku lat? Gdzie tu sens, gdzie logika, gdzie jakis horyzont? Ta pro ekologiczna polityka powinna być dopasowana przede wszystkim do warunków. Nie może być też taka sama dla całej EU. To duży obszar i np gdzieś się sprawdzają farmy PV… Czytaj więcej »

Zbyszek
1 rok temu
Reply to  Łukasz

„ciągle wymuszające inwestycje nie mają żadnego racjonalnego sensu” Modernizacja nigdy się nie kończy. Nieruchomość tak czy owak nieustannie musi być modernizowana inaczej się degraduje. Przykładowo wymiana źródła ciepła – piece gazowe wymienia się co 10 lat, pompa ciepła rozpisana jest na 20 lat. Podobnie piece na paliwo stałe, te wymienia się co 10 lat. „Jeszcze niedawno (takze po wybuchu wojny) ogrzewanie gazem było ok, sporo ludzi na to przeszło… Ostatnio zmiana narracji i co teraz?” Gaz to w gruncie rzeczy bomba w domu i do jego obsługi wymagany jest spełniający normy piec, dobrze aby był jeszcze ekonomiczny – to jest… Czytaj więcej »

RAFAL
1 rok temu
Reply to  Łukasz

Nie ma co toczyć dyskusje. To fan CHF i darmowej kasy , jak i ekolog amator , cudzym kosztem . Zapewne zwolennik używania łopianu zamiast papieru toaletowego .

Ppp
1 rok temu
Reply to  Zbyszek

Po co się mamy męczyć, kiedy to zostanie zmarnowane, a przy okazji rozwalimy sobie gospodarkę? UE odpowiada za ok 7% emisji światowych, Polska niecały 1% – oczywiste jest zatem, że stopień naszego zaangażowania nie ma wielkiego znaczenia. Systemu nie trzeba likwidować, ale UPROŚCIĆ: gazeta do papierów, butelka PET do plastików, elektronika do sklepu, reszta do zmieszanych. A jeśli klient ma się pół godziny zastanawiać, czy butelka jest wystarczająco czysta, (bo po przepłukaniu jest lekko zatłuszczona) – widać, że ktoś tu przeholował. A kary i ETS służą jedynie wyciąganiu dodatkowych pieniędzy od ludzi i konieczność ich likwidacji jest oczywista. Ekologia musi… Czytaj więcej »

Zbyszek
1 rok temu
Reply to  Ppp

„Polska niecały 1% – oczywiste jest zatem, że stopień naszego zaangażowania nie ma wielkiego znaczenia.” Czy z tego wywodu oznacza iż możemy system segregacji odpadów zmienić na taki jak był poprzednio? Było bardzo prosto – śmieci się segregowało na te, które się spala w piecu w nocy oraz na te, które się wywozi do lasu. „ale UPROŚCIĆ: gazeta do papierów, butelka PET do plastików, elektronika do sklepu, reszta do zmieszanych.” Uff, czyli jednak coś tam będziemy odzyskiwać. A co ze szkłem proponujesz zrobić? Wyrzucamy do rowu, czy może zgodzisz się zostawić zielone worki? Resztki BIO lecą do zmieszanych, a gdzie… Czytaj więcej »

Łukasz
1 rok temu
Reply to  Zbyszek

Przechodzisz od skrajności w skrajność a to mocarny błąd logiczny – to w kontekście tego, że niby mamy wrócić do wywalania śmieci do lasu.. Jak ktoś miał nawalone w głowie to wywalał tak i uwaga… Nadal są ludzie, którzy tak robią! Ich trzeba tępić, ścigać i karać, tu nie ma słowa dyskusji. Nie pisz jednak, że robili tak wszyscy albo że wszyscy palili śmieciami, bo to zwyczajna bzdura Podobne odklejenie to pisanie o tym, że ktoś chce wrócić do zatrutego powietrza. Nie, nikt choć odrobinę myślący i mając węch w porządku tego nie chce. Tyle że my tu sobie piszemy… Czytaj więcej »

Zbyszek
1 rok temu
Reply to  Łukasz

„Wystarczy idąc ulicami miast i miasteczek popatrzeć na domy, budynki. Ogrom nie jest nawet ocieplonych tylko co ma zrobić właściciel gdy po prostu nie ma na to? Dopłata to nie jest pełne finansowanie, przypominam” No dobrze, ale czy Ty uważasz, że kiedy wprowadzano zakaz palenia paliwem stałym w Krakowie w 2016 roku to nie mieliśmy takich problemów? Uważasz, że w Krakowie mieszkają sami bogaci ludzie, którzy radośnie wyłożyli kasę bez protestów? Że tu nie było ludzi, którzy odziedziczyli nieocieplony dom z kopciuchem i nie mieli pieniędzy na inwestycje? Dotacje do wymiany źródeł ciepła były na poziomie 90%, i jak widzisz… Czytaj więcej »

Tomaso
1 rok temu
Reply to  Ppp

Ditlenek węgla nie znika z atmosfery, ocieplenie klimatu zależy od skumulowanych emisji, a Europa odpowiada za 30% (https://ourworldindata.org/grapher/cumulative-co-emissions).

Aleks
1 rok temu
Reply to  Łukasz

W kwesti smieci to producenci nas oszukali, bo probuja nam wmowic recykling jako rozwiazanie na nadmierna produkcje odpadow. Mozna zobaczyc ile niepotrzebnych opakowan kupujemy razem z produktem (i za to duzo placimy) zeby pozniej placic za ich utylizacje/recykling. Np. opakowania lekow, kosmetykow czy nawet elektroniki i przesylek pocztowych w swieta doslownie zasypuja nam smietniki. A wystarczy pewne zakupy odebrac osobiscie bez zadnego dodatkowego opakowania.

Zbyszek
1 rok temu
Reply to  Aleks

„Mozna zobaczyc ile niepotrzebnych opakowan kupujemy razem z produktem (i za to duzo placimy) zeby pozniej placic za ich utylizacje/recykling.” Oczywiście, pełna zgoda. Przykładowo pasta do zębów. Nie rozumiem po jaką cholerę zapieczęstowaną pastę w plastikowej tubce jeszcze dodatkowo się wkłada do pudełka z tektury (z dodaną warstwą folii co sprawia, że takie opakowanie nie nadaje się do wrzucenia od odpadów papierowych). Takie kartonowe jednorazowe opakowanie służy dokładnie do niczego i natychmiast jest wyrzucane po przyjściu do domu gdy się chce użyć pasty. Co każe producentom dokładać dodatkowe kartonowe pudełeczko do pasty podrażając przy tym cenę końcową pasty do zębów?… Czytaj więcej »

TomR
1 rok temu
Reply to  Zbyszek

„Co każe producentom dokładać dodatkowe kartonowe pudełeczko do pasty podrażając przy tym cenę końcową pasty do zębów?” – sprawy zdrowotne; higiena, zabezpieczenie przed drobnoustrojami pochodzącymi z macania produktu czy z magazynowania (szczury, owady itp.), zabezpieczenie przed uszkodzeniami przy transporcie, np. przebiciami, pęknięciami. Proszę zauważyć, że najczystszy kraj na świecie – Japonia – ma kulturę pakowania wszystkiego w dużą ilość opakowań, głównie foliowych, plastikowych. Promowane przez UE zasady są niehigieniczne, np. promowana rezygnacja z indywidualnych plastikowych opakowań z ketchupem czy sosami w barach na rzecz zbiorczych dozowników w praktyce spowoduje więcej bakterii i grzybów w pokarmie, wg plotek pracowników gastronomii tego… Czytaj więcej »

Wojtek
1 rok temu
Reply to  Łukasz

I cała Pańska wypowiedź była sensowna, aż do zdania o ostatnim pokoleniu..

Adzik
1 rok temu

” granicach od 110 000 zł do 130 000 zł można kupić elektryczną” – a poniżej 110k ??? Mamy np. Hyundaia Instera za

Admin
1 rok temu
Reply to  Adzik

A słusznie, dzięki za uzupełnienie

Johnny
1 rok temu

Wszystko fajnie, tylko w swoich założeniach dopłaty do aut elektrycznych są skrajnie nieetyczne – z podatków ogółu dopłaca się do zabawek najbogatszego procenta społeczeństwa, który stać na nietanie auto z salonu. Chyba nie tędy droga w ograniczaniu spalin w miastach…

Admin
1 rok temu
Reply to  Johnny

Przy założeniu, że dopłaca się najbogatszym – pełna zgoda. Aczkolwiek teraz to już jest tak, że ceny aut elektrycznych są porównywalne do spalinowych i do hybryd, więc 30 000 zł dopłaty może przechylić szalę także w przypadku „normalsa”. Oczywiście nadal jest pytanie o przyspieszona amortyzację i wpływ na środowisko w polskich warunkach.

Johnny
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

No ceny są porównywalne – w salonach. Problemem nie są jednak ludzie, których stać na pójście do salonu i kupno tej nawet Dacii za 80k, bo oni zwykle i tak jeżdżą maksymalnie kilkuetnimi samochodami spełniającymi jakieś współczesne normy. Problemem głównym są miliony 20-30 letnich gruzów, które przechodzą przeglądy techniczne na ładne oczy, a ich wydechem można by wytruć pół miasta. Setki tysięcy i miliony Polaków, których budżet na auto to nie 80 000 zł, tylko 8000 zł albo i poniżej. Polska to nie tylko wielkomiejska bańka.

Admin
1 rok temu
Reply to  Johnny

Tak, pełna zgoda. Takim ludziom dopłaty rzędu 30 000 zł nie pomogą

Paweł
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Dokładnie. Co z tego, że spełnię wszystkie kryteria dopłat, jak na start muszę mieć całość kwoty na samochód. Dla większości ludzi dostanie takiej kwoty kredytu wiąże się z pożyczką hipoteczną. (osobiście uważam, że branie takiego kredytu na samochód jest głupotą). Nie pójdę do salonu i powiem ” Mam 40 tys.( na przykładzie Daci Spring) a resztę dostaniecie jak będzie kasa z dopłat. Zabawa dla bogatych, a powinno chodzić o to, by biedniejsza część społeczeństwa wymieniła swoje 25-30 letnie samochody. Porażka

Admin
1 rok temu
Reply to  Paweł

Panie Pawle, bardzo słuszna uwaga. Rzeczywiście, w przypadku leasingu ten problem jest mniejszy, bo wystarczy wkład własny

Adzik
1 rok temu
Reply to  Johnny

Dla nich są używki – takie Leafy chodzą po 15-20k

Jacuś
1 rok temu
Reply to  Johnny

Od tylu lat funkcjomuje mit, że nowe z salonu to za gotówę. Lepsze marki w więcej niż 90% to leasingi, bo więksozści JDG lub firm nie stać na wywalenie takiej kasy od ręki.

Zbyszek
1 rok temu
Reply to  Johnny

Samochód elektryczny kosztuje już tyle samo co porównywalny nowy samochód spalinowy -> przykładowo Tesla Model 3 LR i porównywalna gabarytami nowa Toyota Camry: https://autoblog.spidersweb.pl/tesla-model-3-long-range-702-km-zasiegu

Zgadzam się z autorem w komentarzu niżej – jeżeli dopłata przeważy szalę na rzecz elektryka i będziemy wszyscy mieli z tego pożytek w postaci jednego spalinowca (i jego spalin) mniej na drogach, to uważam że warto dopłacać.

Zresztą ta sama logika stoi za dopłacaniem za wymianę pieców kopciuchów, wszyscy na tym korzystamy a nie tylko beneficjent ponieważ prowadzi to do obniżenia poziomu trucizn w powietrzu (powietrzu które jest wspólne, wszyscy nim oddychamy).

mrn
1 rok temu
Reply to  Zbyszek

Problem jest taki Panie Zbyszku, że jak napisał wyżej Jacek, „beneficjent” wymiany kopciucha nie korzysta (finansowo). Obawiam się, że transformacja w wersji zaproponowanej przez EU się nie uda, ze względu na fakt, że jest ona w moim odczuciu nieprzemyślana i wprowadzana „na siłę”. A wspomniane również wyżej akcje, jak ostatniego pokolenia, raczej szkodzą niż pomagają.

Zbyszek
1 rok temu
Reply to  mrn

„beneficjent” wymiany kopciucha nie korzysta (finansowo)- Otóż korzysta, ponieważ termomodernizacja to podniesienie jakości życia – ponieważ uwalnia się jego jedyny zasób jaki wszyscy mamy deficytowy oraz nieodnawialny – Czas… ludzie już nie muszą spędzać godzin na czyszczeniu z popiołu i brudu, rozpalaniu, przynoszenia opału oraz wynoszenia popiołu. W zamian zyskują zródło bezobsługowe oraz ekonomiczniejsze 🙂 A oprócz beneficjenta korzysta i beneficjent i ludzie w promieniu kilometra od jego komina (jeden kopciuch potrafi skutecznie zatruć powietrze całej okolicy). „transformacja w wersji zaproponowanej przez EU się nie uda, ze względu na fakt, że jest ona w moim odczuciu nieprzemyślana i wprowadzana „na… Czytaj więcej »

Transfer w niewłasciwym kierunku
1 rok temu
Reply to  Johnny

Po pierwsze, ogół społeczeństwa dopłaca do samochodów elektrycznych, na które stać tylko osoby ponadprzeciętnie bogate. Po drugie, dzięki posiadaniu samochodu elektrycznego, co (bogaci) ludzie uzyskują kolejną korzyść – są uprzywilejowani w ruchu drogowym, bo mogą jeździć buspasem i wjeżdżać do strefy czystego transportu. Po trzecie, ci sami (bogaci) ludzie do ładowania swoich samochodów elektrycznych korzystają z taniego prądu z paneli fotowoltaicznych zamontowanych na dachach własnych domów, na które uboższej części społeczeństwa w Polsce zwyczajnie nie stać. W ten sposób następuje systemowy transfer pieniędzy od biedniejszych do zamożniejszych, uzupełniony o korzyści dodatkowe.

Mike
1 rok temu

I po czwarte, w przeciwieństwie do bogaczy w elektrykach, użytkownicy samochodów z silnikami spalinowymi finansują (przynajmniej teoretycznie) utrzymanie dróg, ich remonty czy budowę płacąc podatki w każdym litrze sprzedanej benzyny/ON.

Adzik
1 rok temu

a jeszcze trzeba dodać że prąd jest regulowany czyli znów społeczeństwo dopłaca 😉
Część tych korzyści jest także dostępna dla uboższych – pozostają im np.jednoślady elektryczne (skutery, rowery, hulajnogi)

Jacek
1 rok temu
Reply to  Adzik

Polecam rodzinny wyjazd wakacyjny na skuterach lub przywiezienie zakupów dla kilkuosobowej rodziny hulajnogą.

Adzik
1 rok temu
Reply to  Jacek

A ja nie polecam sarkazmu. Na zakupy rower elektryczny z przyczepką wystarczy. Proszę zobaczyć ile motorowerów jest w Polsce zarejestrowanych! Dla większości te pojazdy mogą być elektryczne a właściciele moga korzystać z zalet, przywilejów i dotacji.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Adzik

Wszystko pięknie, ale tylko w teorii – jednoślady są niepraktyczne w przypadku deszczowej pogody.
W dzień bez opadów mogę pojechać nawet zwykłym rowerem na rynek i objuczyć się 70-litrowym plecakiem z zakupami.
Z elektrycznych jednośladów nie korzystam – nie widzę takiej potrzeby. Zresztą sama myśl, że wszyscy podatnicy mieliby mi takowy pojazd dofinansowywać jest wyjątkowo nieprzyjemna – wolałbym niższe podatki.

das ałto
1 rok temu
Reply to  Johnny

Ogólnie wszelkie dopłaty oznacza windowanie cen. Dlaczego? Bo można i jest na to przyzwolenie. Może jakieś zachęty/ulgi podatkowe mogłyby to nieco zmienić. Warto zwrócić uwagę na fakt, że ceny PHEV/BEV zaczynają być porównywalne do aut z silnikami spalinowymi, ponieważ w ostatnich kilku latach to właśnie te drugie bardzo podrożały. Przykład na modelu Opel Insignia B Grand Sport, standardowe wyposażenie, silniki benzyna/diesel: 2019 r. – 102 450 zł / 113 300 zł 2022 r. – 159 100 zł / 159 200 zł (koniec produkcji) Źródło: https://mwauto.com.pl/up_files/cenniki/72-cennik-insignia-grand-sport-rp19-19_42.pdf Źródło: https://mwauto.com.pl/up_files/cenniki/336-cennik-insignia-grand-sport-rp22-22b_41.pdf I taki smaczek – włoski samochód dla ludu, czyli Fiat Tipo sedan, standard,… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  das ałto

Wow, fajny research!

das ałto
1 rok temu
Reply to  das ałto

PS. Z łezką w oku można powspominać naprawdę tanie nowe auta, co prawda małe i klasy ultrabudżetowej, ale jednak nowe i z gwarancją – dla wielu osób sprawdzą się do codziennych dojazdów do pracy. Dacia Sandero 2019 r. (poprzedni model) – 29 900 zł / 50 700 zł 2021 r. (aktualny model) – 41 900 zł / diesle wycofano 2024 r. – 61 300 zł I do tego wjeżdża najtańsza elektryczna Dacia Spring z ceną od 76 900 zł. Jak widać różnice powoli zacierają się. Źródła: https://daciast.nl/uploads/documents/pl-pricelist-dacia-sandero-2019-04.pdf https://daciast.nl/uploads/documents/pl-pricelist-dacia-sandero-2021-07.pdf https://cdn.group.renault.com/dac/pl/pdf/cenniki/new-sandero-price-GSR2.pdf.asset.pdf/bf3c9c835e.pdf Faktem jest też pensja minimalna netto, która dla osoby pracującej na… Czytaj więcej »

Rafał
1 rok temu

No cóż obserwuje politykę od 1989r i bardziej tępych ministrów jak Kloska i Zielińska to sobie nie przypominam.
To ministerstwo to jest cyrk na kółkach.

someone
1 rok temu

W mojej opinii dopłaty powinny być do hybryd. Jest to obecnie mniej odrealniona półka cenowa. Na elektryki jeszcze przyjdzie czas.

Admin
1 rok temu
Reply to  someone

Dobry pomysł, być może rzeczywiście w Polsce za wcześnie na dopłaty do elektryków. Chociaż problem jest chyba gdzieś indziej. Dużo Polaków jeździ autami za 20 000 zł, bo na inne ich nie stać. Hybryda czy elektryk – nadal (nawet z dopłatą) nie kupią auta za 150 000 zł

someone
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

To być może także używanych. 3 czy 5 letnia hybryda pojeździ jeszcze kilkaset tysięcy kilometrów.

Admin
1 rok temu
Reply to  someone

Zdecydowanie do rozważenia

Michał
1 rok temu

Ja w kwestii mniej ideologicznej, a bardziej hmm. księgowej. Skoro dopłaty do elektryków są cięte, a przypomnę, że są finansowane wprost z tzw. opłaty środowiskowej doliczanej do ceny benzyny, oleju napędowego i LPG, to żywię nadzieję, że władza tę opłatę stosownie obniży.

Admin
1 rok temu
Reply to  Michał

Hmmm… Pańskie nadzieje schłodziłbym kwotą 240 mld zł tegorocznego deficytu budżetowego. Ale każdemu wolno marzyć…
Pozdrowienia!

Zbigniew
1 rok temu

Wy autorzy tego i podobnych tekstów naprawdę przyjęliście za pewniak że planeta płonie? Było to spowodowane jakimiś „zachętami”, czy tak sami z siebie kierujecie się instynktem wiedząc jaki jest trend i czego się od was oczekuje?

Admin
1 rok temu
Reply to  Zbigniew

Nie, po prostu spoglądamy za okno i widzimy, że w połowie grudnia jest 10 stopni powyżej zera. I dowiedzieliśmy się, że mieliśmy najcieplejszy listopad w historii pomiarów. Ale oczywiście rozumiemy ludzi, którzy życie spędzają w ziemiance 😉

Zbigniew
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, nie gołym okiem, ale troszkę bardziej naukowo należy podejść do tematu. A więc ten listopad nie był najcieplejszy, ale poprzedni nim był. Czyli mamy trend spadkowy, długoterminowo wzrostowy.

Admin
1 rok temu
Reply to  Zbigniew

Ale ogólnie to jest cieplej, nie? 😉

Zbyszek
1 rok temu
Reply to  Zbigniew

Mhm, a skoro już jesteśmy w klimacie świątecznym i każdy z nas mniej więcej pamięta jak wygląda jego droga na pasterkę – to kiedy szedłeś na pasterkę:
– w którym roku ostatnio śnieg Ci chrzęscił pod stopami?
– w którym roku ostatnio śniegu było po kostki jak w latach 90tych?
– w którym roku ostatnio było śniegu do pół łydki?
– w którym roku ostatnio było śniegu po kolana?
– kiedy ostatnio było śniegu po szyję jak w zimie 78 roku?

„Czyli mamy trend spadkowy, długoterminowo wzrostowy.”

Taaaa, ewidentnie trend spadkowo-wzrostowy XD

Admin
1 rok temu
Reply to  Zbyszek

To zależy jak kto określa „długi termin” ;-)))

Zbyszek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Termin określa geologia i fizyka atmosfery. Niedawno czytałem ciekawy artykuł, gdzie poruszono temat ile potrwa ziemi powrót do równowagi, to jest do normalnych (sprzed epoki przemysłowej) poziomów CO2 w atmosferze. Zakładając, że zredukujemy emisje do zera – to zajmie to 10 tyś lat – co pokazuje co naprawdę zrobiliśmy tej planecie wydobywając paliwa kopalne i wesoło wpuszczając produkty spalania w atmosferę.
10 tyś lat to tak naprawdę bardzo mało, zaledwie ok sekunda czasu geologicznego 😉

https://e360.yale.edu/features/how-the-world-passed-a-carbon-threshold-400ppm-and-why-it-matters

Admin
1 rok temu
Reply to  Zbyszek

To poniekąd jest demotywujące, bo w tym horyzoncie trudno przejmować się o los dzieci i wnuków

Zbyszek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Przeciwnie to bardzo motywujące, bo wszelkie wysiłki są po to aby jeszcze na tej ziemi dało się znośnie żyć dla dzieci i wnuków w czasie gdy ziemia będzie sobie pomału radzić z problemem poszukując nowego punktu równowagi. Zajęło nam ludziom bardzo długo wytrącenie ziemi i jej klimatu ze względnej równowagi, nie ma się co oszukiwać że powrót do normalnych poziomów będzie krótki. Zasadniczo ocean będzie potrzebował około 100 lat na pochłonięcie sporej części CO2, następnie atmosferyczny węgiel będzie w oceanie odkładał się w osadach przez około 1000 lat. A cały cykl węglowy zamknie się procesem utwardzania i wietrzenia skał –… Czytaj więcej »

TomR
1 rok temu
Reply to  Zbyszek

„A cały cykl węglowy zamknie się procesem utwardzania i wietrzenia skał ” – to zjawisko nadmiernego usunięcia CO2 z atmosfery przez uwięzienie go w skałach ma szansę zniszczyć życie roślinne w obecnej formie w przeciągu około 100 mln lat dla roślin C3 (przestają działać przy około 150 ppm), oraz nawet przed tym jak Ziemia zostanie zniszczona przez rozszerzające się Słońce dla pozostałych roślin np. C4 (które działają nawet przy 10 ppm CO2), tzn. w czasie kilkuset milionów lat dla nich. Już podczas ostatniej epoki lodowcowej było ciężko roślinom C3, poziom CO2 spadał do rzędu 180 ppm, lasy C3 przegrywały – krajobraz… Czytaj więcej »

Zbyszek
1 rok temu
Reply to  TomR

Przeczytaj proszę jeszcze raz mój komentarz oraz ten artykuł źródłowy na stronach uniwersytetu Yale – rozważany jest czasokres powrotu do normalnego poziomu CO2 w atmosferze, normalnego czyli takiego jaki on zawsze był zanim człowiek zaczął sztucznie wydobywać paliwa kopalne i je spalać w atmosferze.

CO2 nie da się nadmiernie usunąć, ponieważ na bieżąco obieg węglowy będzie działać bo działa fotosynteza i gnicie (uwalniające CO2).

TomR
1 rok temu
Reply to  Zbyszek

W długim okresie czasu (jak wiele milionów lat) jest przewidywane, że naturalny bilans węgla w atmosferze będzie ujemy, tzn. będzie go więcej ubywać przez związanie w skałach niż przybywać z powodu wulkanizmu, który uwalnia CO2 ze skał. W wyniku tego będzie wielkie wymieranie z powodu deficytu CO2 w atmosferze. https://en.wikipedia.org/wiki/Future_of_Earth https://worldbuilding.stackexchange.com/questions/156045/mass-extinction-because-of-too-low-co2-levels ” In about 600 million years from now, the level of carbon dioxide will fall below the level needed to sustain C3 carbon fixation photosynthesis used by trees. Some plants use the C4 carbon fixation method to persist at carbon dioxide concentrations as low as ten parts per million. However,… Czytaj więcej »

Zbigniew
1 rok temu
Reply to  Zbyszek

Tak, kiedyś to były śniegi, i mrozy… zapadły nam w pamięci pasterki właśnie takie jak przytoczyłeś, choć przecież nie zawsze takie były. Skoro święta i pasterka, to chyba też i wiara?! I co tam mamy… „czyńcie ziemię sobie poddaną”. Ja rozumiem to w sposób dosłowny, opaczny według nowej religii klimatycznej, która mówi coś tam o matce ziemi… a przecież wiadomo ze jej dni są już policzone i nasz układ słoneczny skończy tak jak wszystkie inne gwiazdy.
Chyba wszyscy zgadzamy się co do jednego – mamy trend wzrostowy jeśli chodzi o temperaturę, i absolutnie nie zgadzamy się gdy chodzi o czynnik sprawczy.

Zbyszek
1 rok temu
Reply to  Zbigniew

„czyńcie ziemię sobie poddaną”

No taki bogobojny jak Ty to musi znać naukę papieża Franciszka odnoszące się do tych słów, które wcale nie oznaczają czyńcie ziemię sobie zatrutą – prawda? :⁠-⁠)

„mamy trend wzrostowy jeśli chodzi o temperaturę, i absolutnie nie zgadzamy się gdy chodzi o czynnik sprawczy.”

Skoro to nie człowiek jest tym sprawczym, to zapewne jest nim Wielki Mzimu :⁠-⁠)

Maxio
1 rok temu

STOP HYBRID, GO V8.

TomR
1 rok temu

W celu uratowania środowiska trzeba by znacząco zmniejszyć populację ludzi, a w koncepcjach gospodarczych zrezygnować z utopijnej wizji wiecznego wzrostu wykładniczego. Koncepcja wiecznego wzrostu wykładniczego jest niemożliwa do zrealizowania na ograniczonej rozmiarami i ilością zasobów planecie.

Admin
1 rok temu
Reply to  TomR

Z tego punktu widzenia (koncepcji zmniejszenia populacji ludzi) największym ekologiem był Adolf Hitler, a przebił go „zielony” Józef Stalin

TomR
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ekonomiści promują kilkuprocentowy wzrost gospodarczy (np. 3% rocznie), ale boją się boją odnieść do problemu niemożliwości zapewnienia wiecznego wykładniczego wzrostu gospodarczego na ograniczonej rozmiarami planecie. A jeżeli nie jest możliwy wieczny wzrost wykładniczy, to kiedy to się ma skończyć i jaki powinien być system gospodarczy potem, ostatecznie, długofalowo. Wzrost demograficzny o charakterze wykładniczym wymusza wykładniczy wzrost gospodarczy, jeżeli nie chcemy aby kolejne pokolenia były biedniejsze.

Admin
1 rok temu
Reply to  TomR

Tak, zbliżamy się do momentu, gdy trzeba będzie przestać mierzyć dobrobyt wzrostem PKB, bo po pierwsze się nie da, a po drugie to już jest za głupie.

Zbyszek
1 rok temu
Reply to  TomR

Proponuję żebyś sukcesywnie zatapiał te oceaniczne wycieczkowce pełne ludzi. Jednocześnie w stoczniach budując nowe statki.
Wtedy zaadresowałbyś problem przeludnienia na ziemi tworząc przy tym nowe miejsca pracy.

TomR
1 rok temu
Reply to  Zbyszek

Jak na razie w głównym trybie myślenia w Unii Europejskiej winna zniszczenia przyrody jest technika, zwłaszcza zaawansowana, przemysłowa, więc rozwiązania ratujące naturę ograniczają się do wymiany jednego typu zaawansowanej technologii inną. To nie uratuje, bo przyrodę można zniszczyć – i jest to w trakcie – metodami prostymi trzecioświatowymi. Np. przez zabieranie coraz większej przestrzeni przyrodzie na rzecz rolnictwa, czy po prostu wycinanie lasów na drewno. Te proste metody są potrzebne gospodarczo ze względu na rosnącą populację, a nie ze względu na rozwój techniczny.

Jacek
1 rok temu
Reply to  TomR

No proszę – doczekaliśmy tego, o czym nie tak dawno pisałem: otwartej deklaracji, że niektórych ludzi jako emitentów CO2 należy unicestwić.
Ciekawe jak szybko podchwyci to finansowana przez amerykańską fundację banda przyklejonych odklejeńców? Czy będą czekać, aż środki na inwestycje w budowę autostrad i dróg szybkiego ruchu zostaną przekierowane na rozbudowę infrastruktury kolejowej i ogólnokrajowy transport publiczny za 50 zł? Czy może wyjdą z postulatem depopulacji wcześniej, bo chyba nikt nie uwierzy w to, że spełnienie ich aktualnych żądań uchroni Ziemię przed spłonięciem?

Admin
1 rok temu
Reply to  Jacek

Myślę, że nadmiernie Pan utożsamia bilet na komunikację publiczną za 50 zł z depopulacją ;-)))

Jacek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Dobrze wiem, że jeśli ta terrorystyczną grupa zadaniowana z zagranicy doczeka spełnienia swoich żądań, to posunie się dalej.
Niestety akurat ci agenci obcego wpływu działają jawnie i niemoc aparatu państwowego wobec ich akcji skłania mnie do podejrzeń, że w starciu z lepiej zorganizowanymi mącicielami odpowiednie służby radzą sobie co najwyżej tak samo słabo.

TomR
1 rok temu
Reply to  Jacek

W obecnych czasach tylko 4% masy biologicznej ssaków to zwierzęta dzikie. 34% to ludzie, a 62% zwierzęta hodowlane. Jest oczywiste, że aby przyroda przetrwała proporcje muszą się zmienić – zwiększyć udział dzikiej przyrody, co ze względu na skończoną powierzchnię planety może się odbyć jedynie przez zmniejszenie części zajmowanej na rzecz ludzi. Tutaj nie chodzi o technologię, tylko po prostu o miejsce na ziemi. W tym miejsca w lokalizacjach premium, gdzie dobrze rośnie roślinność, a które zostały zabrane przyrodzie przez rolnictwo w pierwszej kolejności. Tutaj chodzi bardziej o miejsce, przestrzeń niż o CO2, głównym przeszkadzającym jest rolnictwo i hodowla, po ich… Czytaj więcej »

Dominik
1 rok temu

Elektryka to można mieć jak się ma dom i własną ładowarkę. Mieszkam na osiedlu z wielkiej płyty, na którym nie ma ani jednej ładowarki. W promieniu 3 kilometrów jest 5 ładowarek. Gdzie mieszkancy takich osiedli, na których jest kilkanaście tysięcy mieszkań mieliby ładować swoje samochody? Na dzień dzisiejszy nie widzę szansy na to, żeby elektromobilność rozwinęła skrzydła gdy nie ma odpowiedniej infrastruktury. Dodatkowo jakby z dnia na dzień wymienić z 25% samochodów na elektryki i podłączyć je do ładowania to myślę, że byłby problem z przeciążeniem sieci elektrycznej o co u nas nie trudno. W zeszłym bodajże roku, ale dwa… Czytaj więcej »

Cassandra
1 rok temu

Myślę że pan Dominik to ładnie podsumował. Od siebie dodam, że taka jak przedstawiona w artykule konstrukcja dopłat jest absurdalna – rodziny 4osobowej z dochodem 2000 zł/ głowa nie będzie stać żeby wyłożyć 30-40% kwoty za elektryka, licząc na dopłatę do reszty, bo samo to 40% to już będzie ok 50-60 tyś zł – a z czego utrzym(yw)ać rodzine jak wszystkie zaskórniaki pójdą na elektryka? poza tym te problemy z ładowaniem, ceny prądu… na razie to nie jest zabawa dla klasy niższej i średniej…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu