15 lipca 2021

Czy to najlepsza karta, jaką warto zabrać ze sobą na zagraniczne wakacje? Jak działa karta bezspreadowa? I czy to luksus tylko dla zamożnych klientów czy dla każdego?

Czy to najlepsza karta, jaką warto zabrać ze sobą na zagraniczne wakacje? Jak działa karta bezspreadowa? I czy to luksus tylko dla zamożnych klientów czy dla każdego?

Czym najlepiej płacić za granicą? Gotówką, zwykłą debetówką, kartą walutową albo wielowalutową? A może najwygodniejsza będzie tzw. karta bezspreadowa? Nie trzeba mieć konta walutowego i martwić się o zasilanie go w walutę. Transakcja przeliczy się po dobrych kursach organizacji płatniczych lub po średnim kursie NBP. I bez prowizji za przewalutowanie. Gdzie znajdziemy takie karty?

Mamy coraz więcej sposobów płacenia w zagranicznych sklepach, restauracjach czy muzeach. Niezawodna jest oczywiście gotówka. Zapłacimy nią prawie wszędzie, a na pewno tam, gdzie nie akceptują kart, np. na miejscowych bazarach. Jeśli kupiliśmy walutę w miarę tanio, to płacenie za granicą nie wydrenuje nam portfeli.

Zobacz również:

Ale z kartą jest i wygodniej, i bezpieczniej. Jeśli jednak w zagraniczną podróż zabierzemy „niewłaściwy plastik”, możemy popłynąć finansowo na bankowych spreadach, prowizjach za przewalutowanie czy usłudze DCC.

A tak może być, jeśli płacić będziemy zwykłą debetówką, czyli kartą złotową powiązaną z kontem osobistym albo kartą kredytową. W tym przypadku zwykle dochodzi do podwójnego przewalutowania. Zwykle jest tak, że najpierw płatność za zakupy czy usługę przeliczana jest po kursie organizacji płatniczej (tej, której logo jest na karcie) i określona kwota blokuje się na naszym rachunku.

Później wkracza nasz bank, który dokonuje drugiego przewalutowania, ale już po swoim, „na bank” mniej korzystnym kursie. A to jeszcze nie koniec. Dodatkowo bank może obłożyć przewalutowaną kwotę prowizją, która sięgać może nawet 5%.

Dla osób płacących zwykłymi debetówkami mam dobrą wiadomość. Nowe unijne przepisy zobowiązują banki i sprzedawców do informowania o kosztach przewalutowania. Przed drożyzną nas to nie uchroni, ale dobre i to. A o szczegółach unijnej regulacji i jak działa ona w praktyce pisałem w tym artykule.

Przeczytaj też: Fit for 55, czyli Unia na wojnie ze zmianami klimatu i jako inflacyjny piroman. Konsumenci zapłacą za CO2. Co, ile i kiedy zdrożeje? Oto ściągawka z zapowiadanych zmian

W zagraniczną podróż z kartą walutową albo wielowalutową

Jeśli ktoś sporadycznie wyjeżdża za granicę (np. na zorganizowaną wycieczkę), to – umówmy się – zwykła debetówka i trochę gotówki zdecydowanie wystarczą. Tym, którzy częściej wychylają nosa poza Polskę, polecam uzbroić się w specjalne narzędzie, np. kartę walutową.

Do takiej karty potrzebny jest rachunek walutowy, który trzeba zasilić daną walutą (można kupić walutę w banku albo przelać z kantoru internetowego). Płacąc np. kartą eurową w strefie euro, nie ponosimy żadnych kosztów. Jeśli zapłaciliśmy 20 euro w restauracji, to dokładnie tyle zniknie z naszego rachunku. Rzecz jasna, trzeba w kalkulacjach opłacalności uwzględnić koszt prowadzenia takiego rachunku (może to być 1 euro miesięcznie).

Kłopot się robi wtedy, kiedy często podróżujemy nie tylko po krajach strefy euro, bo w takiej sytuacji powinniśmy mieć kilka rachunków walutowych i kilka fizycznych kart w portfelu. Kilka lat temu banki wpadły na bardzo ciekawy pomysł – karty wielowalutowe.

To nic innego jak nasza złotowa debetówka, którą na co dzień płacimy w Polsce. Można ją podpiąć do kilku, a w niektórych bankach nawet do kilkunastu rachunków walutowych. Kiedy jesteśmy np. w Niemczech czy Hiszpanii, system rozpoznaje walutę i wie, że płatność ma być pobrana z konta w euro, jeśli płacimy w Wielkiej Brytanii – źródłem pieniądza będzie konto w funtach itd.

To wygodne, ale trzeba pamiętać – podobnie jak w przypadku standardowej karty walutowej – o zasileniu rachunków walutowych. Jeśli bowiem na rachunku walutowym będą pustki, w momencie płatności karta zachowa się jak zwykła złotowa debetówka – źródłem pieniądza będzie rachunek złotowy, a więc ryzykujemy podwójnym przewalutowaniem i prowizją za tę operację. Karty wielowalutowe dostępne są nie tylko w bankach. Oferuje ją np. popularny kantor internetowy.

Przeczytaj też: Lato 2021: jest drogo. Czy zamiast noclegu w hotelu opłaci się wynająć kamper? Czy wakacje w samochodzie pozwolą mniej obciążyć domowy budżet?

Dobry kurs i brak prowizji, czyli jak działa karta bezspreadowa

Jest jeszcze jedno rozwiązanie, które wydaje się wręcz idealnym towarzyszem zagranicznych podróży – karta bezspreadowa, choć można się też spotkać z określeniem bezmarżowa. Co to takiego i jak działa?

Kartą bezspreadową może być zarówno karta debetowa, jak i kredytowa. To karta złotowa, ale transakcja przewalutowywana jest na złote bezpośrednio z waluty, w której płacimy (np. euro, korony, jeny itd.), po kursie organizacji płatniczej, średnim kursie NBP czy po preferencyjnym kursie banku.

Mając taką kartę w portfelu, odpada nam konieczność posiadania kont walutowych i zasilania ich walutą. Płacąc taką kartą we Francji, USA, Egipcie czy 150-160 innych krajach, mamy gwarancję, że jednocześnie „kupiliśmy” daną walutę po najlepszym dostępnym w danym momencie kursie (do takich należą przeliczniki organizacji płatniczych).

Coraz więcej banków korzysta z kursów Visy czy Mastercarda. Lista kart bezspreadowych mogłaby być więc całkiem pokaźna, gdyby nie fakt, że niektóre banki pobierają jeszcze prowizję za przewalutowanie. A szkoda, choć nawet z prowizją płacenie taką kartą będzie tańsze niż zwykłą kartą debetową z podwójnym przewalutowaniem i prowizją.

Karta bezspreadowa nie zawsze będzie tańsza od płacenia kartą walutową czy wielowalutową. Wszystko bowiem zależy od tego, po jakim kursie kupujemy walutę. W przypadku karty bezspreadowej do „zakupu waluty” dochodzi podczas płatności.

Załóżmy, że dziś kurs euro ustalany przez Mastercard wynosi 4,5 zł. Ale jeśli ktoś jakiś czas temu zasilił swoje konto walutowe, do którego podpięta jest karta walutowa, euro np. po 4,2 zł, wyjdzie na tym lepiej. Trzeba więc pamiętać, że karta bezspreadowa daje nam dostęp do taniej waluty „tu i teraz”.

Pamiętajmy też, że karta bezspreadowa służyć nam będzie głównie w kraju, a więc trzeba wziąć pod uwagę inne jej parametry, np. koszty konta, do którego jest podpięta, czy warunki kredytowe, jeśli rolę karty bezspreadowej pełni karta kredytowa.

Przeczytaj też: „Paragony grozy” to prawda czy mit? Pojechałem nad polskie morze i porównałem ceny. Czy rzeczywiście drożyzna jest większa niż w poprzednich latach?

Karta bezspreadowa – kto ma ją w ofercie?

No dobrze, ale gdzie znajdziemy takie karty? I czy to oferta tylko dla zamożniejszych klientów? Odpowiedź brzmi: i tak, i nie. Swego czasu takie karty (z logo Visa) oferował Bank Pocztowy, który generalnie ma ofertę dla przeciętnego klienta. Niestety, Pocztowy nie ma już w sprzedaży takich kart, ale definicję karty bezspreadowej spełniają karty Visa, które bank jeszcze obsługuje.

Getin Banku transakcje wszystkimi kartami Visa przeliczane są na złote po kursie organizacji Visa. W cenniku Getinu nie znalazłem informacji, by bank doliczał prowizję za przewalutowanie (karty z logo Mastercard podlegają podwójnemu przewalutowaniu).

Alior Bank też nie jest raczej bankiem dla zamożnych klientów, a oferuje karty bezspreadowe. Zacznę od karty kredytowej „Mastercard TU i TAM”. Transakcje tą kartą w euro, dolarach lub funtach przeliczane są na złote po średnim kursie NBP z dnia ich rozliczenia. Pozostałe waluty (blisko 150) przeliczane są na dolary po kursie ustalonym przez organizację płatniczą Mastercard, a następnie przeliczane na złote po średnim kursie NBP z dnia rozliczenia operacji. Powyższe zasady obowiązują również przy płatnościach przez internet oraz wypłatach z bankomatów za granicą.

Z kolei debetowa karta bezspreadowa jest w zasięgu posiadaczy „Konta Jakże Osobistego”. To tzw. konto kafelkowe, które polega na tym, że klient dobiera sobie usługi. Może to być np. pakiet przelewów natychmiastowych czy wyższe oprocentowanie konta oszczędnościowego. Dwie korzyści są bezpłatne, za każdą kolejną płaci się 3,5 zł miesięcznie.

Jedną z korzyści jest brak kosztów przewalutowania przy płatnościach kartą do „Konta Jakże Osobistego”. Preferencyjne przeliczniki obejmują transakcje w 152 walutach. Transakcje w euro, dolarach i funtach rozliczane są po średnim kursie NBP. W pozostałych walutach transakcje przeliczane są na dolary po kursie organizacji płatniczej Mastercard, a następnie na złote po średnim kursie NBP. Bank nie dolicza prowizji za przewalutowanie.

Jakiś czas temu BNP Paribas odświeżył ofertę kont osobistych. Podstawowym jest „Konto Otwarte na Ciebie”. Klient może wybrać spośród trzech debetówek. Jedna z nich stworzona została właśnie z myślą o osobach podróżujących po świecie. Chodzi o kartę „Otwartą na Świat”. To… karta bezspreadowa. Nie ma dodatkowych opłat za przewalutowanie, a transakcje przeliczane są na złote po kursie Mastercarda. Czyli jakim? 14 lipca średni kurs NBP wynosił 4,5662 zł, natomiast transakcja dokonana tego dnia kartą „Otwartą na świat” system przeliczyłby po kursie 4,5831 zł. Ten przykład pokazuje, że kursy organizacji płatniczych naprawdę są preferencyjne.

W Banku Pekao definicję karty bezspreadowej spełnia debetowa „Mastercard Debit FX Gold”. Transakcje w ponad 150 walutach przeliczane są bezpośrednio na złote po kursie Mastercard, bez prowizji za przewalutowania.

Przeczytaj też: Podwójne księgowanie transakcji, która „nie przeszła”, brak zwrotu pieniędzy, gdy rachunek się zmienił: ciemne strony popularnej aplikacji fintechowej

Karta bezspreadowa dla klienta z wyższej półki

Karty bezspreadowe znajdziemy jeszcze w mBanku, banku Citi Handlowy oraz PKO BP, ale są to plastiki dla klientów z „wyższej” półki. Są bardziej wypasione w usługi, ale też droższe.

mBanku chodzi o ofertę kont Intensive, w ramach której klient może korzystać z karty debetowej Visa Świat Intensive oraz kredytowej – World MasterCard Intensive. 14 lipca transakcje w euro tymi kartami przeliczone byłby po kursie 4,5828 zł.

Karta bezspreadowa w Citibanku to kredytówka „Citibank World Elite Mastercard Ultime”. Bank określa tę kartę jako najbardziej prestiżową ze wszystkich swoich kart. Raczej nie jest ona przeznaczona dla przeciętnego klienta. Transakcje w walucie innej niż złoty przeliczane są po kursie Mastercarda, a bank nie pobiera prowizji za przewalutowanie.

Dwie karty bezspreadowe znalazłem jeszcze w ofercie PKO BP. To karty kredytowe „PKO Visa Infinite” i „PKO Mastercard Platinum”. Przeliczenie odbywa się po kursach organizacji Visa lub Mastercard, a bank nie pobiera od takich transakcji dodatkowej prowizji.

Jak więc widzicie, bogactwo oferty kart bezspreadowych może nie powala na kolana, ale nie jest tak, że korzystać mogą z niej tylko „ci lepsi” klienci banków. Warto też wiedzieć, że na podobnych zasadach rozliczane są karty wydawane przez parabankowe firmy fintechowe, choć nie zawsze wszystko idzie tak, jak powinno.

———————

APLIKACJE NA WAKACJE:

Jeśli wyjeżdżasz tego lata za granicę, to nie zapomnij wziąć ze sobą aplikacji mobilnej do wymiany walut i karty, którą możesz płacić bez ponoszenia kosztów spreadu walutowego. Tutaj pisaliśmy jak bardzo spread uderza po kieszeni. Wśród wielu tego typu aplikacji i kart polecam m.in. kartę wielowalutową Cinkciarz.pl (jej recenzja jest tutaj), jak również aplikację ZEN z kartą, którą można łatwo doładować kasą i włożyć do Apple Pay i Google Pay. Zakupy z ZEN są objęte specjalnym ubezpieczeniem oraz natychmiastowym cashbackiem (tutaj opisywałem szczegóły tej aplikacji). Przy wyprawach ze znajomymi przyda się też funkcja ZEN Buddies. Polecam obie aplikacje. Są partnerami „Subiektywnie o Finansach”, ale jestem ich fanem już od dawna

NA WAKACJACH NIE DAJ SIĘ INWIGILOWAĆ

Na wakacje jedź z VPN-em. Chcesz chronić swoją prywatność podczas przeglądania stron internetowych?  Bezpieczeństwo i dyskrecję w sieci level hard za rozsądną cenę znajdziesz z usługą VPN od Surfshark. Przetestowałem to rozwiązanie na sobie i polecam. Zobacz, przed jakimi niebezpieczeństwami chroni Ccię VPN. Zapraszam też do poczytania, jak chronić swoją prywatność przed złodziejami, hakerami, szpiegami i… rządem.

——–

POSŁUCHAJ NAJNOWSZEGO PODCASTU EKIPY „SUBIEKTYWNIE O FINANSACH”!

Dziś mamy dla Was podcast (odc. 63) z udziałem Łukasza Hodorowicza, eksperta ds. marketingu. Rozmawialiśmy z nim o trikach, których ofiarą najczęściej padamy w sklepach. A konkretnie? Magiczna „dziewiątka”, czyli jeśli coś kosztuje 2,99 zł, to sprzeda się łatwiej niż coś za równe 3 zł? Jak producenci manipulują objętością produktów? Co to jest cena kontrastowa? Jak sortowanie dań menu wpływa na to, co wybierzemy z karty? Serwisy rezerwacyjne, bilety lotnicze… Na jakie pułapki cenowe jesteśmy szczególnie narażeni w czasie wakacji?

Żeby odsłuchać, trzeba kliknąć ten link albo znaleźć „Finansowe sensacje tygodnia” w Spotify, Google Podcast, Apple Podcast lub na kilku innych platformach.

Subscribe
Powiadom o
9 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Paweł
10 dni temu

Karty FX w Pekao dokonują podwójnego przewalutowania, wpierw z waluty transakcji na USD i dalej na PLN, po kursie Mastercarda.

Łukasz
10 dni temu

PKO Mastercard Platinum – dla klienta z „wyższej półki”?
Ze strony Banku PKO BP:
Posiadaczem karty kredytowej (MC Platinum) może zostać osoba pełnoletnia z min. dochodem w wysokości 1000 zł, oraz posiadająca zdolność kredytową na min. 5000 zł. „

Piotr
10 dni temu
Reply to  Łukasz

Ta karta jest dość łatwa w zdobyciu, ale jest „kosztowna” w utrzymaniu bo zwolnienie z opłaty rocznej jest jak wykręca się obroty średnio miesięcznie 5000 zł. Jest jeszcze stawka pośrednia pozwalająca uciąć opłatę o 50%. Przy czym sam pakiet ubezpieczeń podróżnych jest wart więcej niż opłata roczna.

Łukasz
10 dni temu
Reply to  Piotr

Teraz to w promocji bank daje 400zł jak ktoś chce wyrobić (w punktach Bezcenne Chwile) więc nie jest źle

Piotr
6 dni temu
Reply to  Łukasz

Ta promocja pojawia się cyklicznie (chyba 2 razy w roku?). Ja ze swoją kartą się nie załapałem, bo długo mi wałkowali papiery z DG. Zresztą sam program Bezcenne Chwile szałowy nie był, bo większe punkty były tylko w wybranych sklepach

Ralf
10 dni temu

Przetestowałem różne karty – najlepiej wypada Kantor Walutowy Aliora – żadnych ukrytych kosztów, nawet przelewy międzynarodowe za free, ciut słabiej wypada Citi ze swoją debetową, którą można przepinać między rachunkami. Na plus Citka, że prowadzą obsługę kasową wielu walut i zasilenie (wpłata w kasie też za free).

BdB
10 dni temu

Zabrakło karty Alior Kantoru. Darmowa, bez spreadu o ile ma się walutę płatności lub euro.

Marek
6 dni temu

Zwykła karta kredytowa Visa ING też ma bardzo dobre kursy – chyba nie organizacji płatniczych, ale kursy EBC. Przy płaceniu zagranicą koszt wychodzi przeważnie poniżej 1%. Do tego na stronie jest wygodny kalkulator, który pozwala na symulację przeliczenia płatności w każdym momencie.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!