17 marca 2022

Agresja Rosji rozbudza wyobraźnię. „Co z dostępem do pieniędzy w czasie wojny? W banku, u maklera, w funduszu, ETF-ach?” – pytacie. Analizuję scenariusz końca świata

Agresja Rosji rozbudza wyobraźnię. „Co z dostępem do pieniędzy w czasie wojny? W banku, u maklera, w funduszu, ETF-ach?” – pytacie. Analizuję scenariusz końca świata

Co z pieniędzmi w banku w czasie wojny? Kasa na koncie osobistym, inwestycje w biurze maklerskim, jednostki w funduszu inwestycyjnym… Niektórzy zastanawiają się co by z nimi było, gdyby w Polsce wybuchła wojna. Czy mielibyśmy dostęp do pieniędzy? Czy można byłoby je wypłacić? Zamienić na gotówkę? Jesteśmy w NATO, więc prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest nieomal zerowe. Ale lubię science fiction, więc postanowiłem odpowiedzieć na Wasze (dość liczne, niestety) pytania w tej sprawie. Jak instytucje finansowe są przygotowane na sytuacje kryzysowe?

Każdy dzień przynosi kolejne relacje, zdjęcia i filmy z Ukrainy. Zniszczone domy, sceny walk, rosyjskie tanki holowane przez ukraińskie traktory… Gdy pożar ogarnia dom sąsiada, naturalne jest, że obawiamy się także i nasze bezpieczeństwo. „Interesuje mnie taka kwestia: co by się stało z kontami bankowymi w razie konfliktu na terytorium naszego kraju?” – napisał jeden z naszych czytelników.

Zobacz również:

Podtekst tego pytania jest oczywisty: „czy powinienem – tak na wszelki wypadek – część swoich oszczędności umieścić w zagranicznym banku położonym z dala od granicy z nieobliczalną Rosją?” Na pytanie o to, jak założyć konto w zagranicznym banku oraz jaki mamy wybór w tej kwestii – odpowiadamy w tekście Michała Wachowskiego. Tutaj skupię się na temacie: wojna a bank. A dokładniej: pieniądze w polskim banku a wojna.

Zacznę od uwagi na temat percepcji ryzyka. Czy jest możliwe, że stojąca na skraju bankructwa Rosja, której 1/5 całych sił zbrojnych jest zaangażowana w agresję na Ukrainę, zaatakuje Polskę – kraj NATO, w którym stacjonują bojowe jednostki amerykańskiej armii? Tak, teoretycznie to jest możliwe. Ale prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest bardzo, bardzo niskie. Wydaje mi się, że są dużo realniejsze ryzyka, które często ignorujemy…

Przeczytaj też: Sprzedałem samochód. Kilka tygodni później zaczęły przychodzić mandaty za przekroczenie prędkości… w Niemczech. Co poszło nie tak przy sprzedaży auta?

Skoro jednak pytacie, to przeanalizowałem sprawę. Co się dzieje z systemem bankowym w czasie wojny? Odpowiedzi w sprawie „wojna a bank” nie musimy, niestety, daleko szukać. Konta bankowe, przelewy, pożyczki i karty płatnicze w broniącej się przed najeźdźcą Ukrainie… działają bez większych zakłóceń.

Zajrzałem na stronę Narodowego Banku Ukrainy (NBU). W jakich sprawach wydawał ostatnio komunikaty? Operujący z bombardowanego Kijowa bankierzy centralni m.in.: regulowali terminy składania sprawozdań przez banki i inne instytucje finansowe; luzowali niektóre wskaźniki ostrożnościowe; zarządzili działalność banków i transferów międzybankowych 7 dni w tygodniu; w porozumieniu z rządem zwalniali wszelkiego rodzaju zajęcia kont obywateli; informowali i rekomendowali sposoby na wypłatę hrywien poza granicami Ukrainy; łagodzili ograniczenia w zakresie wypłat gotówki i dewiz na terenach zagrożonych okupacją. A, i jeszcze obniżyli stawki interchange, by „stymulować płatności bezgotówkowe i chronić w ten sposób firmy i ludzi, w tym pracowników banków”.

Nie brzmi to jak załamanie systemu bankowego… Wojna trwa, a bank działa. Nie tylko bank centralny, komercyjne również. A mówimy o kraju, który jest każdego dnia bombardowany, ostrzeliwany, rozjeżdżany przez czołgi. Na tym przykładzie widać, na jakie szoki przygotowana jest infrastruktura bankowa.

Co z pieniędzmi w banku w czasie wojny?

Nasze oszczędności w bankach komercyjnych są tak naprawdę elektronicznymi zapisami księgowymi. Co by się stało, gdybyśmy w wyniku, dajmy na to, ataku hakerskiego albo działań wojennych stracili dostęp do naszego konta? Załóżmy, że w powietrze wyleciał bankomat, a oddział banku nie działa. Kto nam wtedy wypłaci pieniądze?

Prawdopodobnie właśnie nasz bank. Rekomendacja D wydana przez KNF nakłada na banki obowiązek tworzenia kopii zapasowych danych – i to w odpowiednio bezpiecznych warunkach. Centra danych, w których banki trzymają swoje rejestry, należą do najbezpieczniejszych miejsc w kraju. Na przykład PKO BP chwalił się kilka lat temu otwarciem data center klasy TIER 3 (w skali od 1-4), które ma zapewniać „oczekiwaną dostępność infrastruktury na poziomie 99,982%”.

Kto chce się więcej dowiedzieć, jak wygląda data center i jak bardzo jest odporne na różne dramaty, które mogłyby się wydarzyć (łącznie z bombardowaniem), niech przeczyta ten artykuł na Homodigital.pl. Jeśli więc nawet hakerzy czy bomby zniszczyłyby dane w jednym centrum danych – co samo w sobie jest bardzo mało prawdopodobne – zawsze są backupy.

Przeczytaj też: Przeraża cię wojna? Zastanawiasz się, czy zamienić oszczędności w banku na gotówkę? I czy kupić w kantorze euro albo dolary? Oto „wojenny” FAQ finansowy

Problemy techniczne i organizacyjne nie są powodem do działania dla Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Ten bowiem wkracza do akcji, kiedy brak możliwości wypłaty środków wynika bezpośrednio z sytuacji finansowej banku. A tej z kolei pilnuje NBP, który jest bankiem dla banków. I który też swoje systemy odpowiednio zabezpiecza.

Podsumowując – co z pieniędzmi w banku w czasie wojny? Przykład Ukrainy i wielopoziomowe zabezpieczenia naszych banków sugerują, że system jest niezwykle odporny. Nie trzeba przecież inwazji, żeby systemy bankowe padły. Zdarzały się mniejsze i większe awarie, które sprawiały, że byliśmy od naszych środków odcięci przez jakiś czas. A jednak zawsze kończyło się bez poważnych konsekwencji, choć humory klientów mogły zostać popsute.

Co z akcjami na rachunkach maklerskich? Inaczej akcje, inaczej gotówka

„Generalnie 70-80% moich oszczędności jest ulokowane globalnie (akcje rynków rozwiniętych, wschodzących, surowce czy obligacje skarbowe) – ale dostęp do tego całego dobra jest poprzez polskie konta maklerskie. (…) W razie jakichkolwiek problemów z działalnością tych biur maklerskich (ot, po prostu od dziś nie działają) – jaką mam praktyczną możliwość dostępu do moich środków finansowych?” – pytacie. Odpowiadam.

W biurach maklerskich sytuacja jest podobna jak w bankach. Pieniężna część naszych rachunków jest chroniona przez System Rekompensat prowadzony przez KDPW. I podobnie jak przy BFG ten mechanizm uruchamiany jest w sytuacji upadłości biura maklerskiego. To oznacza, że techniczne problemy („ot, po prostu od dziś nie działają”) nie są przesłanką do uruchomienia procedury rekompensat.

Analogicznie do BGF, gwarantowana kwota jest limitowana. W odniesieniu do depozytów bankowych jest to równowartość w złotych 100 000 euro, a jeśli chodzi o gotówkę na rachunku maklerskim – 22 000 euro (przy czym pierwsze 3000 euro rekompensowane jest w 100%, a kolejne 19 000 euro w 90%).

Wszystkie instrumenty finansowe, które mamy na rachunku, są jednak nasze i nawet w przypadku upadłości domu maklerskiego pozostają w naszej dyspozycji. Jedyną przeszkodą może być fakt, że informację o tym, co mamy w portfelu, ma tylko nasz broker. Dlatego w sytuacji awarii, cyberataku czy innej katastrofy może chwilę zająć, zanim uda się przywrócić kopie zapasowe.

Nie ma też znaczenia, skąd pochodzą instrumenty, które mamy. Nawet jeśli kupiliśmy zagraniczne akcje lub ETF-y przez polskie biuro maklerskie, to jedynie ono może potwierdzić nasze prawa. Wystawca ETF-u ani spółka, której akcje nabyliśmy, nie wie, że my to my. Dostaje tylko informację, że taka a taka ilość akcji jest w posiadaniu klientów takiej a takiej instytucji w Polsce. Ale tylko polskie biuro maklerskie wie, kto ile ma akcji czy ETF-ów.

Konto bankowe, maklerskie a wojna – zaznaczam jeszcze raz, że to science fiction. Mówimy tu o scenariuszach skrajnie mało prawdopodobnych. Jednoczesnego ataku na podstawowe i zapasowe centra danych (których lokalizacji instytucje nie zdradzają), przeprowadzonego w tak krótkim czasie, by nie zdążyły uruchomić się procedury bezpieczeństwa, by zarządzający tą instytucją i jej klienci nie mieli chwili na reakcję (polegającą czy to na transferze danych, czy na przelaniu środków) – to już scenariusz, który w nawet w hollywoodzkim hicie uznalibyśmy za naciągany.

W moim TFI zgasło światło. Co z moimi jednostkami uczestnictwa?

Towarzystwa funduszy inwestycyjnych działają na trochę innych zasadach. TFI nie przechowują środków klientów. Od tego mają depozytariuszy, czyli głównie banki o odpowiednio wysokich kapitałach. To depozytariusze przechowują aktywa, którymi TFI zarządza, prowadzą rejestry, zapewniają terminowość rozliczeń z uczestnikami funduszu. Dla bezpieczeństwa są to instytucje niepowiązane z towarzystwem funduszy inwestycyjnych – żeby uniknąć stronniczości i chodzenia na skróty.

Można więc przyjąć, że w zakresie bezpieczeństwa nasze jednostki uczestnictwa są podwójnie zabezpieczone. Raz, że swoją dokumentację prowadzi samo TFI. I pewnie – zgodnie z normami i standardami obowiązującymi instytucje finansowe – nie trzyma tego wszystkiego w teczce na biurku księgowej czy w pliku wszyscyklienci.xlsx, zapisanym na pulpicie u prezesa. Dwa, że danych o rozliczeniach funduszu pilnuje także bank depozytariusz.

I znowu, ewentualna mniej lub bardziej poważna awaria systemów nie jest powodem do ogłaszania upadłości. Ale dla porządku doprecyzuję, że z funduszami jest trochę inaczej niż np. z biurem maklerskim. Fundusz inwestycyjny, jako podmiot, nie może upaść – wynika to wprost z prawa. Może się zdarzyć, że wartość zarządzanych aktywów spadnie w okolice zera.

Wtedy jednak towarzystwo może przeprowadzić likwidację takiego funduszu. Sprzedaje się wówczas to, co ma jeszcze jakąś wartość, ściąga się należności, a to co zostanie – dzieli między właścicieli jednostek czy certyfikatów. To jest jednak element ryzyka, na które się zapisujemy, inwestując w TFI.

Co z pieniędzmi w banku w czasie wojny? Nie chcesz ryzykować? Zrób to

Snucie scenariuszy „a co jeśli?” można ciągnąć w nieskończoność. Jest faktem, że nie ma systemów, które są bezpieczne w 100%. Jednak instytucje finansowe wydają setki milionów złotych, by zabezpieczyć się przed utratą danych – które przecież w dzisiejszych czasach stanowią podstawę ich funkcjonowania. Są ludzie, którzy za wymyślanie „a co jeśli?”, biorą grube pieniądze – dlatego że na każde z tych „jeśli” starają się znaleźć odpowiedź.

Przeczytaj też: Pandemia, zmiany klimatu i… życie staje się coraz bardziej „ryzykowne”. Zmieniamy podejście do ubezpieczeń. Jak zbudować „pakiet bezpieczeństwa” na tę erę?

Systemy bezpieczeństwa opierają się na redundancji, czyli nadmiarowości tego, co konieczne. Mamy dane na jednym dysku? Podłączmy drugi równolegle. Zasilanie elektryczne? Zainstalujmy dwa niezależne źródła. I my możemy dołożyć naszą cegiełkę do muru, który ochroni nasze oszczędności i inwestycje.

Co dokładnie można zrobić? Warto regularnie pobierać i zapisywać sobie na pendrive wyciągi z konta bankowego i z rachunku maklerskiego. W ostateczności, gdyby wszystko inne zawiodło, będziemy mieli dokumentację stanu naszych oszczędności. Tak „na wsiakij słuczaj”.

————————————-

Posłuchaj podcastu: jak wojna zmieni rynek nieruchomości?

Jak wojna przeora rynek nieruchomości? Naszymgościem w podkaście „Finansowe sensacje tygodnia” jest Marek Wielgo, długoletni dziennikarz „Gazety Wyborczej” piszący o nieruchomościach, a od niedawna autor portalu z ogłoszeniami GetHome. Rozważamy wpływ wojny na rynek nieruchomości w Polsce. Zapraszam do posłuchania pod tym linkiem. Podcast jest też na Spotify, Google Podcast, Apple Podcast i pięciu innych, popularnych platformach podcastowych. Macie na temat „wojna a nieruchomości” swoją opinię, doświadczenia albo już widzicie jak zmienia się rynek? Piszcie na kontakt@subiektywnieofinansach.pl!

źródło zdjęcia: Dennis Jarvis/Flickr

Subscribe
Powiadom o
75 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marcin Staly Czytelnik
6 miesięcy temu

Fajny artykul Panie Macieju.

Zainteresowal mnie Pan tutaj:
„Wydaje mi się, że są dużo realniejsze ryzyka, które często ignorujemy…”

moze Pan po krotce rozwinac mysl? Chodzi o inflacje? Degradacje srodowiska? Naplyw imigrantow?

Admin
6 miesięcy temu

Panie Marcinie, a nie jest tak, że nasze życie jest wystarczająco smutne, żebyśmy nie musieli rozmawiać o zagrożeniach realnych? :-))).
Ale Monika Madej już odpowiedziała na Pański postulat:
https://subiektywnieofinansach.pl/zagrozenia-dla-swiata-kleski-zywiolowe-pandemia-wojna/

Marcin Staly Czytelnik
6 miesięcy temu

Widze, ze ma Pan podobne podejscie do zycia jak ja. W 100% sie z Panem zgadzam. Wiekszosc tych spraw mam poukladanych (regularne badania, cwicczenia, ubezpieczenia), ale fakt sprzedany samochod musze w koncu zglosic fakt zbycia 😉

Danek
6 miesięcy temu

Zarządzanie ryzykiem nie polega na eliminowaniu go do zera. Czasami trzeba go po prostu zaakceptować. Inaczej nie powinniśmy wychodzić z domu, bo zawsze nas coś może rozjechać. A i w domu trzba się obłożyć folią bąbelkową, bo a nóż spadnie nam na nogę nóż, odetnie paluch i umrzemy przez wykrwawienie.

Marcin
6 miesięcy temu

Ubezpieczenia nie działają w wypadku działań wojennych 🙁

Radek
6 miesięcy temu

artykuł ciekawy, ale to twierdzenie, to bzdury jakieś 🙂 2008 – Gruzja 2014 – Ukraina 2022 – Ukraina Fakty, są takie że Putin i Rosja w ostatnim czasie co 6 lat wszczynali konflikt zbrojny lub otwartą wojnę. Teraz każdy może sobie porównać jak często zmienia samochód (własny, nie ten z leasingu). Wg mojej opinii przeciętny Polak nie zmienia samochodu częściej niż Putin strzela rakietami. Dodatkowo: wyrejestrowanie pojazdu jest pod naszą kontrolą i mamy wpływ na zmieniejszenie ryzyka na Putina można próbować wpływać, ale kontroli nad nim i jego agresją nie mamy destabilizacja państwa poprzez uderzenie w sektor energetyczny czy finansowy… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Radek

Byłem w takim centrum danych – to jest nie do ruszenia, schron przy tym to pikuś

stef
6 miesięcy temu

Przykład z dzisiaj pan europejska awaria systemu sterowania ruchem thales. W kilku europejskich krajach kolej ma problemy, pociągi pasażerskie nie dojadą, towarowe odwołane. Jeden dzień to może nie jest problem 9oprócz osób które muszą dziś dojechać do pracy) ale kilkanaście dni.

Grzegorz
6 miesięcy temu

AION BANK mi potwierdził na czacie, że w przypadku inwazji na RP będzie dostęp do konta z zagranicy.

Don Q.
6 miesięcy temu
Reply to  Grzegorz

A co zdiagnozował lekarz?

Waldek
6 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Klasyczny przypadek Trolozy Putinozy, leczy się ołowiem 😉

Rafał
6 miesięcy temu

Bardzo potrzebny artykuł. Na blogach, forach i grupach inwestycyjnych jest teraz masa pytań o dywersyfikację brokerów czy zakładaniu zagranicznych kont. To normalne, że ludzie się boją o oszczędności życia, sam od tygodnia mam myśli, czy nie założyć konta w zagranicznym banku czy fintechu. Nie wiem w sumie po co, ale „a nuż się przyda”, jak nie w czasie wojny, to może na wakacjach.

mały akcjonariusz
6 miesięcy temu

Dzięki za artykuł. Bardzo na czasie. Pytania:

  1. Czy informacja o właścicielu papierów wartościowych nie jest również przechowywana przez KDPW (przynajmniej tych kupionych na GWP)?
  2. Czy w przypadku domów maklerskich takich jak mBank albo Bossa informacja o aktywach nie jest przechowywana jeszcze u brookera pośredniczącego w transakcjach zagranicznych czyli KBC Bank NV (tam prawdopodobnie istnieje tylko konto zbiorcze, a informacja o aktywach klienta znajduje się tylko u polskiego brookera)?

Prawdopodobnie obie te rzeczy nie mają znaczenia jeśli nie działa nasz polski makler. Tzn. jeśli nie działa, nie mamy możliwości nic zrobić z naszymi aktywami.

mały akcjonariusz
6 miesięcy temu

Dzięki za odpowiedź. Wiadomo, że rozpatrujemy najbardziej najczarniejsze scenariusze, ale zawsze warto mieć świadomość, jak funkcjonuje ten system.

stef
6 miesięcy temu

Dzisiejsza europejska „awaria” systemu sterowania ruchem powinna nas obudzić. Jakby to była awaria bankomatów, rurociągów albo jakiejś ważniejszej infrastruktury?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  stef

Sektor finansowy próbowali już atakować i nie dali rady. Energetyka też nieźle wygląda

gosc
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Są również przykłady udanych ataków na sektor finansowy i energetyczny: Timeline of Cyber Incidents Involving Financial Institutions (bank, banki) https://carnegieendowment.org/specialprojects/protectingfinancialstability/timeline#click-hide Korea 2013: Nieznani hakerzy zaatakowali Seul https://tvn24.pl/swiat/nieznani-hakerzy-zaatakowali-seul-ra335316-3436159 To kolejny taki atak w tym roku. 20 marca br. doszło do cyberataków na sześć południowokoreańskich banków i nadawców radiowo-telewizyjnych. Awaria systemu spowodowała przerwę w dostępie do usług bankowości elektronicznej, bankomatów oraz uniemożliwiła korzystanie z kart płatniczych. Dantejskie sceny w Rosji. Ludzie w panice, w bankomatach pustki, hakerzy wyłączyli banki internetowe https://spidersweb.pl/bizblog/panika-w-rosji-bankomaty-pieniadze/ Największy rurociąg w USA sparaliżowany przez ransomware. To jeden z najpoważniejszych ataków https://ithardware.pl/aktualnosci/najwiekszy_rurociag_w_usa_sparalizowany_przez_ransomware_to_jeden_z_najpowazniejszych_atakow-16114.html 2016: Blackout po ataku na Ukrainę, ochrona infrastruktury… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  gosc

So what? 😉

gosc
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Niestety, czasami dają radę 😉

Radek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Pewnie chodzi o to, że jak obawiam się przerwy w dostawie prądu, w domu lub szpitalu, to mogę postarać się o generator na ropę uprzednio robiąc jej zapasy.

Technologia jest super, ale co gdy na jakiś czas (np. tydzień) utracimy dostęp/możliwość wypłaty gotówki? Czy jesteśmy w stanie przestawić się na czeki? Czy możemy prowadzić sprzedaż w sklepach z ewidencją w zeszycie gdy przestanie działać kasa fiskalna i da się wydrukować paragonu?

Jesteśmy ciekawi czy państwo albo rynek finansowy jest w stanie szybko przestawić się na plan B, C … czy wolna amerykanka lub panika jak z covidem?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Radek

Jak nie będzie prądu i drukarka fiskalna nie drukuje, to formalnie nie można prowadzić sprzedaży. Chyba, że ustawy o stanach nadzwyczajnych coś o tym mówią, ale wątpię. Ale w sytuacji kryzysowej zawsze można powołać się na siłę wyższą

Jan
6 miesięcy temu

A co z akcjami/ETFami zagranicznymi, kupionymi u polskich brokerów?
Jeśli kupię np. akcje Tesli u polskiego brokera, to czy jak pojadę do USA i tam gdzieś (gdzie?) okażę paszport, to czy będę mógł przepisać te akcje na konto lokalnego, amerykańskiego brokera?

Rafał
6 miesięcy temu
Reply to  Jan

Tylko polski broker wie, że masz akcje Tesli, więc nie sądze.

Arek
6 miesięcy temu

A czy czasem, w KDPW nie jest zapisywane kto jest właścicielem akcji ?

Don Q.
6 miesięcy temu
Reply to  Arek

Właśnie, dobry artykuł, ale to też mnie zastanowiło, myślałem, że arkusze zleceń i informacje o zawartych transakcjach zawierają dane o stronach transakcji,

Last edited 6 miesięcy temu by Don Q.
Adam - ten od bloga ;)
6 miesięcy temu

Bardzo ciekawy tekst i ogromnie przydatny w tych szalonych czasach, gdzie pytania wlatują do głowy naprawdę w ogromnej ilości, a odpowiedzi nie zawsze tyle samo co tych pytań uda się znaleźć. I niby faktycznie wiadomo, że są te zabezpieczenia, że pewnie na kilka, jak nie kilkanaście, scenariuszy ktoś już pewne rzeczy przygotował, że jesteśmy w NATO… ale zawsze jednak trochę tych pierwotnych instynktów i odruchów w nas zostaje i śladowe ilości niepewności, które mamy, potrafią nieraz rozbuchać się do niebotycznych rozmiarów. Dobrze, że takimi wpisami wnosi Pan nieco spokoju 🙂 .

gosc
6 miesięcy temu

Artykuł pomija wiele zagrożeń, które występują podczas wojny. Odporność centrów danych instytucji finansowych na bombardowanie i ataki rakietowe to nie wszystko. Występują jeszcze inne ryzyka: – co by się stało gdyby w wyniku zbombardowania centrali banku zginęła większość jego pracowników? – co z centrami danych w sytuacji braku energii elektrycznej przez dłuższy czas połączonej z ograniczonym dostępem do paliw potrzebnych do generatorów prądu? – utrata wartości waluty, – ryzyko bankructwa kraju, szczególnie gdy jest bardzo zadłużony (wojna dużo kosztuje), – ryzyko konfiskaty części środków z rachunków bankowych aby pozyskać pieniądze na prowadzenie wojny, – ryzyko ograniczeń administracyjnych w wypłatach i… Czytaj więcej »

gosc
6 miesięcy temu

W każdym razie nie jest tak, że ponieważ banki mają dobrze zabezpieczone centra danych to nasze oszczędności podczas wojny są bezpieczne. Waluta kraju dotkniętego wojną na pewno straci na wartości, należy się liczyć z różnego rodzaju ograniczeniami i trudnościami w dostępie do środków (co może mieć poważne konsekwencje), rośnie ryzyko utraty środków (bankructwo kraju, konfiskata). W tym momencie jeszcze nie wiemy jak to się zakończy dla obywateli Rosji i Ukrainy. Będąc w oblężonym mieście można zakładać, że podobnie jak to było w oblężonym Sarajewie pieniądze, a nawet złoto stają się nic nie warte. Liczy się tylko zdatna do picia woda,… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  gosc

I jakie jest dziś dla Polski ryzyko wystąpienia tego wszystkiego?
Proszę zauważyć, że w Ukrainie system bankowy działa normalnie. OK, może w Mariupolu nie działają bankomaty, ale to jest tam dla ludzi najmniejszy problem. Dopóki dostęp do pieniędzy jest w ogóle znaczącym dla życia zagadnieniem, to ten dostęp w Ukrainie – ogarniętej wojną – jest.
Proponuję więc nie rozważać scenariuszy zakładających brak dostępu do gotówki w sytuacji, w której nie ma też dostępu do wody – wtedy to nie ma znaczenia. Interesują nas wyłącznie sytuacje, w których to ma znaczenie

gosc
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ten artykuł nie jest o tym jakie jest ryzyko wojny na terenie Polski, tylko o tym co się stanie z dostępem do pieniędzy ulokowanych w instytucjach finansowych jeśli będzie wojna:
” „Co z dostępem do pieniędzy w czasie wojny? W banku, u maklera, w funduszu, ETF-ach?” – pytacie. Analizuję scenariusz końca świata”

Moje komentarze wynikają z tego, że ta analiza pominęła wiele zagrożeń – jest niekompletna. Dodatkowo zakładanie, że każdy konflikt zbrojny będzie miał taki sam wpływ na system finansowy jak ten na Ukrainie jest nieuzasadnione.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  gosc

Tak naprawdę chodzi o wytrzymałość centrów danych na atak fizyczny oraz brak zasilania. No i może na cyberatak. Z tego punktu widzenia w zasadzie wszystkie zagrożenia zbiegają się w jednym miejscu. A prawdopodobieństwo zdarzenia ma znaczenie dla opłacalności ewentualnego zabezpieczania się przed nim. Jeśli uważam, że za tydzień wybuchnie wojna, to kupuję w kantorze dolara po 5 zł. Jak nie, to czekam aż będzie po 4 zł.

Adam
6 miesięcy temu

Jak na Pudełku, najpierw dużo pisania o tym samy, a potem nic konstruktywnego

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Adam

Jak się czyta tylko tytuł to rzeczywiście można odnieść takie wrażenie :-)))

Ralf
6 miesięcy temu

Większość serwerowni w Polsce można zniszczyć i/lub odciąć im zasilanie, względnie odciąć od sieci transmisji danych, co czyni je całkowicie bezużytecznymi. To tylko kwestia dobrego wywiadu, precyzji uderzenia, posiadanego uzbrojenia i determinacji.
Fakt, na Ukrainie infrastruktura wciąż jakoś działa, ale umówmy się, że z militarnego punktu widzenia, to, co robią tam kacapy, biorąc pod uwagę ich potencjał, to amatorszczyzna. Stawiają po prostu, jak zwykle, na brutalne niszczenie wszystkiego, co spotkają na swojej drodze. Skutecznych i precyzyjnych cięć jest tam jak na lekarstwo.
Odcinając kraj od energii elektrycznej, można go położyć na kolana szybciej niż wykonując naloty dywanowe.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Ralf

Gdyby odcięcie kraju od prądu było proste, to zostałoby zastosowane. A centra danych mają kilka niezależnych źródeł zasilania

Listek
6 miesięcy temu
Reply to  Ralf

Po co serwerownia w Polsce, a nie np. w Szwajcarii?

Krzysztof
6 miesięcy temu

Na Ukrainie rząd wprowadził zakaz wypłaty środków z depozytów. Rodzina która i mnie mieszka ma lokatę i chcieli wypłacić pieniądze – nie mogą.
Jest to spowodowane wprowadzeniem stanu wojennego.
Mogą kierować tylko tymi środkami które były ” wolne.” Czyli były na koncie a nie na lokacie.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

Słuszne uzupełnienie, dzięki!

Mariusz
6 miesięcy temu

Anglosasi mają takie powiedzenie: Prepare for the worst, hope for the best. Dlatego zostawianie wszystkiego losowi jest błędem. Moim osobistym zdaniem atakowanie polski teraz ma sens, bo doszły mnie newsy, że Polska nie ma skutecznej obrony pplot, tylko dwa systemy Patriot pod Rzeszowem. Nie zmobilizowaliśmy armii, a raporty do których dotarło radio Zet mówią o tragicznym stanie naszych związków taktycznych. W Polsce mamy kilka batalionów amerykańskich żołnierzy, którzy bardziej są w niej do ewakuacji ambasady USA w razie konfliktu. Można się kłócić, że USA zniszczy Rosję ale co gdy zielone ludziki że wschodu będą pod flagą Białorusi Łukaszenki, który będzie… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

Panie Mariuszu, ale dlaczego – Pana zdaniem – akurat na wyspie ma być bezpieczniej?

Mariusz
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Bo tylko niewielka ilość nacji może sobie przypisać skuteczna inwazję na państwo na wyspie. Na UK pierwsza udana inwazja to Normani z północy Francji i druga to Polacy i inni z Europy Wschodniej od 2004 roku. Ta druga inwazja doprowadziła nawet do rozwodu z UE w pewnym sensie. Tacy niepokonani w polu jak Napoleon, Kaiser czy Hitler nie byli w stanie pokonać Kanału La Manche, który przecież w najwęższym miejscu ma tylko 40 km a mimo to wyzwanie dla najlepszych strategów okazało się ponad ich możliwości. Można też próbować założyć konto w którejś z Ameryki ale nie mam pojęcia jak… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

No dobra, prawie mnie Pan przekonał. Tylko Irlandia nie, bo pogoda słaba. Jadę na Cypr albo na wyspę Man

gosc
6 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

Jest jeszcze jedno: better safe than sorry 🙂
Co do bezpiecznych lokalizacji w Europie to mój ranking jest następujący: 1) Szwajcaria, 2) Irlandia, 3) Austria – trzy neutralne kraje.
Zapobiegliwi rosyjscy oligarchowie oprócz kont w Szwajcarii mieli jeszcze konta w Dubaju.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  gosc

Co do Irlandii to nie wiem, ale Szwajcaria i Austria – jak najbardziej

Listek
6 miesięcy temu
Reply to  gosc

Do Austrii Rosjanie chętnie wejdą, jest bezbronna. Zresztą już w niej byli.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Listek

Nie będą tam wchodzić, bo Austria się podda na odległość 😉

Mariusz
6 miesięcy temu

Najbardziej zagrożony jest matecznik PiS, czyli na wschód od Wisły, bo nasze wojsko polskie i NATO rozlokowane są w Wielkopolsce i na Śląsku. Na YouTube słyszałem wypowiedzi dr Bartosik, który twierdzi, że wojsko powinna być tuż pod wschodnia granica ale to jest wbrew strategii obronnej NATO. Tereny na wschód od Warszawy będą to tak zwane 'strefy niszczenia’ mobilnych oddziałów wroga prze wszystko co mamy czyli artylerię, rakiety, drony i samoloty. Niestety z uszczerbkiem dla wszystkich nieruchomości i infrastruktury na tym terenie. Dlatego nie powinno się inwestować na wschód od Wisły, tylko te tereny zalać, zabagnic, zniszczyć mosty szczególnie z wschodu… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

Widzę, że przygotowania do wojny idą pełną parą 🙂

Mariusz
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To robił Kukliński z kolegami: gry wojenne. Dzięki temu można przećwiczyć odpowiedź na różne scenariusze nawet hipotetyczne, bo przecież wojna między USA a ZSRR nigdy nie zamieniła się w gorącą. Jednak nasi sztabowcy rysowali grzybki atomowe na linii Wisły i Odry jako odpowiedź NATO na inwazję ZSRR na Europę Zachodnią. To najbardziej przeraziło Kuklińskiego, że jeszcze jedna wojna i z Polski pozostanie kupa popiołu i kilkanaście tysięcy funkcjonariuszy partii PZPR w schronach. Sytuacja podobna do tej pokazanej w Seksmisja. Jeszcze bym zmienił plany inwazji Rosji o desant na Gdańsk i Kołobrzeg z morza aby jeszcze bardziej rozproszyć siły polskie i… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

Panie Mariuszu, zasadniczo nie mam uwag do Pańskiego wykładu, niestety uważam podobnie

Ralf
6 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

Niestety Gdańsk (czy nawet całe Trójmiasto) bezpieczny nie jest, ze względu właśnie na bliskość Kaliningradu, gdzie stacjonuje kilkadziesiąt tysięcy sołdatów i swoją bazę ma Flota Bałtycka, która może wciągnąć nosem naszą całą MW.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Ralf

W tej ostatniej sprawie cała nadzieja, że Bałtyk wyschnie

gosc
6 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

„na flance NATO czyli w Polsce jest tylko kilka tysięcy amerykańskich żołnierzy a powinno być ze 100 tys plus przerzucona masa sprzętu”

Moim zdaniem to Polska powinna mieć co najmniej dwa raz większą armie a nie prosić się sojuszników o to aby przysłali do nas swoich żołnierzy. Patrząc na doświadczenia Ukrainy nie zaszkodziłoby również obowiązkowe szkolenie wojskowe dla wszystkich mężczyzn.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  gosc

Zgadzam się, musimy być gotowi bronić całym narodem każdego centymetra ziemi i mieć 150.000 zawodowej armii, porządne systemy antyrakietowe i przeciwlotnicze, trochę porządnych samolotów oraz czołgów. I porządny plan: gdzie się zasadzić, czego bronić i gdzie młócić wroga. Tylko problem w tym, że chyba nie mamy prawie w ogóle obrony lotniczej i przeciwrakietowej, Caracale i BlackHwaki chyba odpuściliśmy, z myśliwców mamy stare MIG-i i chyba trochę czołgów Leopard. I góra 50 000 żołnierzy.

Ralf
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To niestety wina styropianowych fachowców od zarządzania armią – na wiki można sobie obejrzeć ryje tych dyletantów i zapoznać się z ich dorobkiem. Przez ostatnie 30 lat Polska miała wyjątkowe nieszczęście do obsadzania tej posady. Większość tych półgłówków, może za wyjątkiem Onyszkiewicza, Sikorskiego i Kołodziejczyka kwalifikuje się, by stanąć przed Trybunałem Stanu.
Ostatnich czterech kolesi to już totalny dramat, bo z koncepcji cywilnej kontroli nad armią przeszliśmy na cywilne dowodzenie armią.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Ralf

To prawda, porządni dowódcy albo pospadali w samolotach i helikopterach albo zostali zwolnieni przez Macierewicza

Ralf
6 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

Najlepsza analiza jaką czytałem!

Marcin
6 miesięcy temu

A mnie interesuje taka sytuacja jak w 1939, ze Polska całkowicie znika z mapy. Co się wówczas dzieje z systemem bankowym? Okupant przecież go nie musi honorować… Będzie dostęp do środku zagranicą?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Marcin

No, taki case akurat już przerabialiśmy. Byłaby pewnie wymiana na rubla po urzędowym kursie :-). Ale okupowanie Polski jest bez sensu. Wystarczy wstawić marionetkowy rząd.

BWB
6 miesięcy temu

Gdy czytam te wypociny, to ogarnia mnie totalna bezsilność. Banki na Ukrainie działają [CENZURA-red]. bo to są raczej manewry, a nie totalne bombardowanie. Cofnij się o 80 lat i poczytaj o bombardowaniu HAMBURGA. Gwarantuję, że przy takiej skali zniszczenia nie odzyskał byś ani złotówki

Paweł
6 miesięcy temu

A co w przypadku wojny w Pl z detalicznymi obligacjami SP

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Paweł

To zależy jak wojna się skończy. Istnieje niebezpieczeństwo, że Władimir Władimirowicz mógłby ich nie honorować na okupowanych terenach. Albo wymienić na obligacje rublowe po kursie rubelka transferowego 😉

Wojciech
5 miesięcy temu

A co w przypadku pożyczek gotowkowych/ hipoteki w razie wojny. Przecież wiadomo ,że człowiek uciekający przed wojną nie będzie się martwił ich splata (vide Ukraińcy). Spodziewając się wojny lepiej kupić walutę niż nadpłacać kredyt. Tutaj trochę łącze temat wojny i inflacji w jednym.

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Wojciech

Pewnie ma Pan rację. Nie sądzę, żeby bank wymagał od zbombardowanego klienta spłaty rat. Raczej zobowiązanie przechodzi na tego, kto powinien wypłacić reparacje. Tak to widzę, chociaż nie wiem jak zostało zapisane w ukraińskim prawie.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!