13 grudnia 2019

Bank potwierdza: pozwaliśmy frankowicza, któremu sąd unieważnił umowę. I co z tego? To część trzystopniowej gry bankowych prawników

Bank potwierdza: pozwaliśmy frankowicza, któremu sąd unieważnił umowę. I co z tego? To część trzystopniowej gry bankowych prawników

Bankowcy wyciągają z rękawów ostatnie asy (a może blotki?), próbując powstrzymać falę pozwów, w których kredytobiorcy frankowi żądają unieważnienia swoich umów. Bank Millennium potwierdził mi oficjalnie, że złożył w sądzie już pierwszy kontrpozew o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie przez frankowicza z kapitału. Bankowcy chcą też przekonać sądy, że utrzymanie umowy i użycie do rozliczeń z klientami kursu NBP byłoby zgodne z orzeczeniem TSUE, które… tłumaczą na nowo. Herezje, czy chytry plan?

Nie ma potwierdzonych statystyk dotyczących prawomocnych rozstrzygnięć spraw frankowych w sądach po słynnym orzeczeniu TSUE, ale nie ulega wątpliwości, że wzrósł wyraźnie odsetek wyroków korzystnych dla klientów.

Zobacz również:

Nie ukształtowała się jeszcze natomiast linia orzecznicza – jedni sędziowie unieważniają umowy, inni zamieniają je na kredyty złotowe z oprocentowaniem opartym na stawce LIBOR (choć przecież TSUE był dość sceptyczny w stosunku do tego rozwiązania). Oczywiście mówimy tutaj o wyrokach w sprawach, w których sąd stwierdził abuzywne zapisy w umowach (są i takie – nieliczne – w których abuzywności nie stwierdzono).

Czytaj też: Sąd Najwyższy orzekł w poprzek. Gdy TSUE sugeruje unieważnienie, to Najwyższy najwyżej…

Bankowcy bezapelacyjnie przegrali pojedynek w sferze „propagandowej” – od pierwszego dnia po orzeczeniu TSUE internet i media zalewają informacje o korzystnych dla klientów wyrokach i o tym, że to kredytobiorca decyduje, czy woli unieważnienie umowy, czy jej utrzymanie na warunkach LIBOR plus marża.

Bank Millennium: „pozwaliśmy klienta o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału”

Dziś wygląda na to, że ostatnim szańcem bankowców w tej batalii jest pozywanie klientów o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z kapitału po unieważnieniu umowy kredytowej przez sąd. Prezes Związku Banków Polskich sugerował to już w dniu, gdy zapadło orzeczenie TSUE.

Czytaj też: Bankowi prawnicy i poranek czytelniczy. Wszystko, czego nie rozumieliście z orzeczenia TSUE w sprawie franków

Do tej pory banki straszyły, ale wygląda na to, że jednak będą klientów pozywać. Bank Millennium potwierdził mi, że złożył pierwszy pozew przeciwko klientowi, któremu sąd unieważnił umowę. Prawnicy banku odmówili mi informacji o tym jakich pieniędzy bank się domaga w ramach bezumownego korzystania z kapitału, ani jakie argumenty podniósł.

Składanie pozwów zapowiedział też kilkanaście godzin temu Raiffeisen International. Wiem nieoficjalnie o trzech bankach, które też podobno złożyły już pozwy o wynagrodzenie za kapitał, ale nie mam formalnego potwierdzenia, że to prawda.

Sam fakt złożenia pozwów o niczym jeszcze nie świadczy. Zobaczymy jak sądy spojrzą na zasadność tego typu roszczeń. To też jest rodzaj gry – bankowcy po prostu chcą zniechęcić frankowiczów do pozwów o unieważnienie ich umów. Ale dopóki nie będzie potwierdzenia, że to nie jest tylko strzelanie z „kapiszonów” – raczej tego celu nie osiągną.

———————-

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach”zapisz się na mój newsletter i bądźmy w kontakcie!

———————-

Trzypoziomowa gra bankowych prawników

Gra bankowców odbywa się na trzech poziomach. Pierwszy to ograniczenie ryzyka unieważniania umów (temu właśnie mają służyć roszczenia zwrotne i przedstawianie sędziom rozpatrującym sprawy frankowe kalkulacji ile to klient straci na upadku umowy), a drugi – to próba przekonania sądów, że umowa może trwać bez konieczności jej odwalutowania (czyli przeliczenia według stawki LIBOR plus marża).
Trzeci poziom to próba takiej interpretacji orzeczenia TSUE, która pozbawi klienta możliwości zawetowania proponowanego przez sąd rozwiązania.

Bankowi prawnicy mówią tak: orzeczenie TSUE otwiera trzy ścieżki (o ile oczywiście sąd stwierdzi abuzywność zapisów umowy). Te ścieżki to:

– strony wypracowują wspólnie akceptowane rozwiązanie i „zalepiają” dziurę w umowie uzgodnionym zapisem
– sąd wykorzystuje do reinterpretacji umowy jakiś przepis z polskiego prawa
– sąd ogłasza nieważność umowy kredytowej, o ile nie jest to niekorzystne dla klienta.

Skoro ścieżka pierwsza jest niemożliwa, a ścieżka trzecia niekorzystna dla klientów – powiadają bankowcy – to zostaje ścieżka druga. W bankach wciąż panuje nadzieja, że da się wykorzystać do „załatwienia” sprawy kurs średni NBP, o którym jest mowa w kilkudziesięciu miejscach polskiego prawa. Czy jednak nie jest to bujanie w obłokach? Sądy mierzyły się już z takimi postulatami bankowców i z reguły je odrzucały. Poniżej fragment uzasadnienia jednego ze świeżych wyroków:

Bankowcy po cichu liczą, że problem pomogą im rozwiązać władze i dopiszą do obowiązującego prawa jakiś przepis, który można by uznać za dyspozytywny, a więc mogący służyć do „zalepienia” dziur w umowach, z których sądy wykreślają obecnie klauzule abuzywne.

Ale skoro rząd nie przygotował żadnego sensownego pomysłu na franki, to co mogłoby go do tego skłonić teraz? Chyba tylko paraliż sądownictwa, który nieuchronnie nadejdzie, gdyby frankowicze gremialnie zwrócili się o unieważnianie swoich umów.

Błąd w tłumaczeniu orzeczenia TSUE?

Na czym zaś polega pomysł, by anulować narrację, według której to klient może wybrać czy woli unieważnienie, czy kontynuowanie umowy według stawki LIBOR plus marża? Tutaj z pomocą ma przyjść… błąd w tłumaczeniu orzeczenia TSUE. A konkretnie: pkt. 48.

„Analiza wyłącznie polskiej wersji językowej Wyroku może prowadzić do błędnego wniosku, że zgoda konsumenta stanowi niezbędną przesłankę zastosowania przepisu dyspozytywnego, a to z uwagi na pewną niejednoznaczność tłumaczenia. Dla prawidłowego oddania intencji TSUE niezbędne jest uwzględnienie również innych wersji językowych”

– czytam w analizie przygotowanej przez prawników jednego z banków. Chodzi o fragment, który w polskojęzycznej wersji wygląda tak:

„art. 6 ust. 1 nie stoi na przeszkodzie temu, by sąd krajowy miał możliwość zastąpienia nieuczciwego postanowienia umownego przepisem prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym albo przepisem mającym zastosowanie, gdy strony danej umowy wyrażą na to zgodę, przy czym możliwość ta jest ograniczona do przypadków, w których usunięcie nieuczciwego postanowienia umownego zobowiązywałoby sąd do unieważnienia umowy jako całości, narażając tym samym konsumenta na szczególnie szkodliwe skutki, tak że ten ostatni zostałby tym ukarany”.

W wersji sporządzonej w języku francuskim ten sam fragment ma następujące brzmienie:

“article 6, paragraphe 1, ne s’oppose pas à ce que le juge national ait la possibilité de substituer à une clause abusive une disposition de droit interne à caractère supplétif ou applicable en cas d’accord des parties au contrat en cause, cette possibilité étant toutefois limitée aux hypothèses dans lesquelles la suppression de cette clause abusive obligerait le juge à invalider ce contrat dans son ensemble, exposant par là le consommateur à des conséquences particulièrement préjudiciables, de telle sorte que ce dernier en serait pénalisé”.

W wersji polskojęzycznej zwrot: „gdy strony danej umowy wyrażą na to zgodę”, został zamieszczony po przecinku. I nie wiadomo, czy zgoda konsumenta jest wymagana tylko co do drugiej części zdania (czyli zapisów, które strony między sobą uzgodnią), czy też obu (a więc wykorzystania do reinterpretacji umowy również tzw. przepisu dyspozytywnego).

We francuskojęzycznej wersji fragment dotyczący zgody stron jest zamieszczony tylko w tej części tekstu, która mówi o tym, iż obie strony umowy muszą zgodzić się na wspólnie uzgodnione rozwiązanie. Nie dotyczy natomiast opcji, w której do „naprawienia” umowy wykorzystano by przepis dyspozytywny (czyli np. ustawę). Podobnie jest w hiszpańskojęzycznej wersji orzeczenia.

Dlaczego to ważne? Jeśli bowiem bankowcom udałoby się utrącić opcję unieważnienia umowy (jako niekorzystną dla klienta w świetle roszczeń zwrotnych banku), a jednocześnie znaleźć jakiś przepis dyspozytywny do „zalepienia” dziury w umowie (np. kurs średni NBP) lub namówić rząd do wpisania do prawa jakiegoś przepisu regulującego kwestię frankowiczów – „francuska” interpretacja orzeczania TSUE zlikwidowałaby też możliwość, że klient nie zgodzi się na jedno z tych ostatnich rozwiązań i uprze się na unieważnienie.

„Reforma” sądownictwa pomoże bankom w obronie przed frankowiczami?

Jakie mają szanse bankowcy na przeprowadzenie takiej trzypunktowej „dywersji sądowej”? Na każdym z tych trzech pól są miny. Roszczenia zwrotne po unieważnieniu umowy są palcem na wodzie pisane (samo złożenie pozwów przeciw klientom nie zrobi na nikim wrażenia).
Hipoteza o możliwości „zalepiania” umowy kursem średnim NBP na razie nie znalazła poparcia w sądach. Zaś na to, że rząd przyjedzie na białym koniu z jakimś nowym rozwiązaniem, którego klienci (dzięki nowej interpretacji orzeczenia TSUE) nie będą mogli zakwestionować – na razie też widoków nie ma.

Bankowcom z odsieczą może przyjść natomiast tzw. reforma sądownictwa. Jak wiecie, jest w „branży” sędziowskiej spór o to, czy sędziowie powoływani w ostatnich latach do pełnienia funkcji przez Krajową Radę Sądownictwa w ogóle są sędziami (bo KRS została podporządkowana politykom, a to może łamać trójpodział władzy).

Słyszałem w telewizji wypowiedź jednego z prawników, który rysował zagrożenie dla klientów banków, wynikające z tego, iż bankowcy zaczną kwestionować wyroki unieważniające umowy kredytowe podpierając się właśnie tym argumentem – że te wyroki ogłosiły osoby zaledwie podające się za sędziów.

Oj, to dopiero byłby dym…

zdjęcie tytułowe: Kalhh/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
38 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Łukasz
9 miesięcy temu

Proszę zerknąć na regulamin postępowania TSUE i zwłaszcza art. 41 – tekst sporządzony w języku postępowania stanowi tekst autentyczny – czyli polska wersja jestdecydująca.

Sponsor franksterow
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

I bieglego psychiatre, zeby ustalil poczytalnosc franksterow, bo kazdy zdrowy na umysle czlowiek, ktory mogl wziac kredyt w latach 2000-2008/9 musial juz miec wtedy na tyle wlasnego doswiadczenia zyciowego, zeby pamietac praktycznie nieprzerwane wzrosty kursow walut chociazby z lat dziewiecdziesiatych (nie wspominajac o latach wczesniejszych).

Jagna
9 miesięcy temu

Ale kto złamał prawo? Kredytobiorca czy bank?

9 miesięcy temu

Poczytaj ma czym polegają wady prawne tych umów – potem pisz. Teraz piszesz głupoty.

Oszukany_przez_frankowiczow
9 miesięcy temu
Reply to  pozalembank

O wielki jurysto, poczytać to trzeba było sobie umowę kredytową na franki, którą podpisywałeś. A głupotą to wykazałeś się zawierając umowę z bankiem na kilkadziesiąt lat, bez zrozumienia jej podstawowej treści (a była ona taka, że frank już zawsze będzie taniał, więc spłacisz mniej niż pożyczyłeś A TY W TO UWIERZYŁEŚ). Wtedy trzeba było szperać w przepisach i konsultować z prawnikiem, to czego nie rozumiałeś. A nie teraz lansować się na wielkiego znawcę tematu, który znalazł kilka kruczków prawnych i na tej podstawie żąda dla siebie nadzwyczajnych przywilejów, na które ludzie zachowujący elementarną życiową rozwagę nie tylko nie mogą w… Czytaj więcej »

9 miesięcy temu

Przestań ujadać. Konsultować się z prawnikiem można i trzeba nawet teraz. To, że podpisałem umowę X lat temu nie zmienia faktu, że jest ona wadliwa prawnie – co potwierdziły w moim przypadku już dwa razy sądy (wyroki są prawomocne). Zatem mniej ujadania, a więcej lektury zalecam. Zacznij od raportu Rzecznika Finansowego, potem zabierz się za raport UOKiK, potem poczytaj wyroki sądowe. Zacznij od TSUE, potem przejdź do ostatnich wyroków SN i SA. Teraz Twoje komentarze to zwykłe ujadania i merytoryczny bełkot.

Oszukany_przez_frankowiczow
9 miesięcy temu
Reply to  pozalembank

Te swoje chamskie odzywki typu ujadać, tak samo jak głupkowate porady typu poczytaj zachowaj dla siebie i towarzystwa wzajemnej adoracji frankowego cwaniactwa. Twoje wilcze prawo obłożyć się papierami, obstawić prawnikami i udawać niewiniątko poszkodowane przez los. Skorzystałeś z niego, udało ci się – twój zysk, nasza strata (a nie żadnych banków). Odrażające jest to twoje samozadowolenie, kiedy tak bardzo cieszysz się, żeś wszystkich przechytrzył. Tak działa prawo w naszym kraju, ale nic to nie ma wspólnego ze sprawiedliwością, że jeden płaci za coś połowę tego co inni, bo w promocji sądowej dostaje kredyt za zero. Jak franki taniały, to jakoś… Czytaj więcej »

Kora
9 miesięcy temu

Po co te nerwy? Sprawa jest prosta- to bank miał przygotować umowę w taki sposób, aby nie było możliwości zastosowania tego, co nazywasz kruczkami prawnymi. Zresztą Dyrektywa 13/93 to nie żaden kruczek prawny, tylko szczegółowo opisane zasady relacji konsument-przedsiębiorca, a stosowanie tych zasad ma na celu ochronę uczciwej konkurencji. Sądy rozpatrując te sprawy nie powinny zajmować się kredytobiorcami złotowymi (celem dyrektywy nie jest zrównanie ekonomicznej pozycji wszystkich konsumentów), ale tym, że na skutek udzielania tych kredytów na olbrzymią skalę, banki nie biorące udziału w procederze traciły rynek.

9 miesięcy temu

~Oszukany_przez_frankowiczow
przeczytaj dyrektywę 93/13, tylko 6 stron. A wtedy zrozumiesz, że dobrowolnie rezygnujesz z ochrony SWOICH praw i interesów.

https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/PDF/?uri=CELEX:31993L0013&from=PL

Miszcz internetu
9 miesięcy temu

@sponsor, bank też mógł udzielić kredytu bez klauzul uznanych za abuzywne. Ty i Twój drugi kolega troll nie macie żadnych argumentów. Bicie piany i ujadanie nic nie zmieni. O co Ci chodzi? Po co banki udzielały tych kredytów? Czyż nie z własnej chciwości, dlatego że chciały zarobić na frankowiczach więcej niż na złotówkowcach ? Przecież na logikę skoro na złotówkowych mieliby lepszą przebitkę to banki nie rozkręcały boomu na produkt na którym zarobią mniej. Tylko banki nie wzięły pod uwagę że ciemny lud dopatrzy się wadliwości umów.

Pawel
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

“lub czasopisma “….

Paweł
9 miesięcy temu

Chyba fakt że bankowcy nie chcą nawet zdradzić o co będą de facto walczyć w sądzie….mówi chyba wszystko. Desperacki skok do przodu nie uratuje fałszywej narracji banków za to sądy mają szansę odbudować mocno nadwątloną wiarę obywatela w system sprawiedliwości.

Oszukany_przez_frankowiczow
9 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Wręcz przeciwnie, utrwali to w narodzie świadomość, że „kto nie ryzykuje, szampana nie pije”. Czyli obywatelu, na przyszłość pamiętaj: cwaniakujesz=zyskujesz! Sprawiedliwie zachowywało się do tej pory nasze państwo, nie ingerując prawnie w zaistniałą sytuację. Niestety, ale teraz już wiadomo, że w sądach frankowe cwaniaki praktycznie wszystko wygrają, a nagłaśnianie procesów wytaczanych przez banki to jedynie medialna zagrywka mająca zastraszyć tych, którzy wahają się przed skorzystaniem z darmowego kredytu.

Ppp
9 miesięcy temu

Cały czas zapominasz, że to BANKI „cwaniakowały” i oszukiwały klientów. a teraz próbują sztuczek propagandowych, by uniknąć lub jeszcze bardziej opóźnić poniesienie należnej kary.
Proponuje, byś jeszcze raz przemyślał sprawę i przestał mylić ofiary z winowajcami.
Pozdrawiam.

Samozl0
8 miesięcy temu

Zgadzam się z Tobą. Usprawiedliwianie klientów, że nie muszą się na niczym znać ani czytać umów, daleko nie prowadzi. Takie postępowanie utrwala w narodzie przeświadczenie, że nie warto niczego poznawać i się uczyć. Myślenie też nie będzie nic warte.
W razie czego każdy może się usprawiedliwić, że nie wiedział nie zrozumiał, nie musi się znać.
Proponuję aby na podobnej zasadzie nieznajomość prawa była w sądach czynnikiem łagodzącym.
Jak ktoś złamie prawo, wystarczy, że w sądzie powie, że nie zna prawa, bo nie jest prawnikiem i sąd go ułaskawi.

Darek
9 miesięcy temu

Prawnicy bankowi uprawiają dzielenie włosa na 102 🙂 . Na wyroki TSUE trzeba patrzeć jak na pewną całość, łącznie z uwzględnieniem również poprzednich. Zresztą prawnicy bankowi mają prawo czepiać się czegokolwiek. Zobaczymy co z tego wyniknie.
Poza tym wprowadzanie na zamówienie przepisów dyspozytywnych stanowiłoby łatwe obejście prawa UE a tym byłoby obecnie uchwalenie takich przepisów.

Jacek
8 miesięcy temu
Reply to  Darek

W polskim prawie precedensy nie obowiązują…

Marta
9 miesięcy temu

Jakie szanse ma bank pozywając klienta o bezumowne korzystanie? Klient w nikły sposób ma wpływ na treść umowy, za to bank zatrudnia ludzi wykształconych w przepisach prawa (chyba, że udowodni, że zatrudniają jak leci) i są przede wszystkim odpowiedzialni, aby umowa nie zawierała klauzul niedozwolonych . Klient nie wymusił chyba na banku kredytu.

Sponsor franksterow
9 miesięcy temu
Reply to  Marta

Klient-frankster niczego nie wymusil, po prostu wzial bank metoda „na litosc” mowiac ze ma „nusznagardle”, nieprawdaz?

Kora
9 miesięcy temu

Co za brednie, przecież kredyt to produkt, który bank sprzedaje, aby zarobić. Skoro banki reklamowały kredyty frankowe jako bardzo korzystne i usilnie chciały je sprzedawać, to o jakiej metodzie „na litość” piszesz, Sponsorze?

Oszukany_przez_frankowiczow
9 miesięcy temu
Reply to  Kora

Żeby wierzyć w reklamowe bzdury, to trzeba albo być dzieckiem albo mieć umysłową naiwność dziecka. W obu przypadkach chroni się takie osoby przed prawnymi konsekwencjami ich czynów poprzez częściowe ubezwłasnowolnienie, żeby przypadkowo nie wzięły jakiegoś kredytu na kilkadziesiąt lat, który w przyszłości zniszczy ich finansowo. To dużo tańsza procedura niż późniejsze wieloletnie procesowanie się we wszystkich instancjach w kraju i za granicą o unieważnienie umowy, którą zawarła osoba niezdolna do jej zrozumienia.

Kora
9 miesięcy temu

Odpowiedź dotyczyła tego, że nie było żadnego „brania na litość”. To po pierwsze (à propos niezdolności do rozumienia). Po drugie bank, jako instytucja, która w kodeksie etyki ma wpisaną odpowiedzialność społeczną i branie pod uwagę także interesów klientów nie powinien ich wpuszczać w kanał i zachęcać do kredytów frankowych. Zgadzam się, zakładanie, że bank będzie się stosował do zasad etycznych jest naiwnością. To wnioski, które przyszły po szkodzie.

bogdan1374
6 miesięcy temu

Byli tacy , którzy kupowali VW i wiadomo jak przeprowadzała test ta korporacja motoryzacyjna, aby reklamować swoje samochody. Identyczną metodę zastosowały banki sprzedając kredyt walutowy. Pieniądze mają oddać banki a nie „oszukany przez frankowiczów”. Możesz oskarżyć prezesów banków o złe zarządzanie bankiem i świadom narażenie banku na straty, ale tak jak z podatkiem bankowym, to nie prezes banku traci, a klienci.
We współczesnym świecie nie ma indywidualnej odpowiedzialności prezesów banków, co najwyżej odpowiedzialność prezesów jakiś maluczkich firm.

Jacek
9 miesięcy temu

W tym sporze całkiem inny fakt może okazać się decydujący. Obecnie biorę udział w kilku postepowaniach sądowych w sądzie dla Warszawy-Mokotowa. Dla ciekawości sprawdziłem dostępne w Internecie oświadczenia majątkowe wszystkich 3 sędziów, którzy te sprawy prowadzą. Okazuje się, że wszyscy oni mają pobrane kredyty. W oświadczeniach nie jest napisane, że frankowe, ale z kontekstu to wynika. trudno sobie wyobrazić, aby tacy sędziowe faworyzowali banki. Oczywiście być może, że w sądach wyższych instancji jest inaczej. Ale na względy na dole banki raczej nie moga liczyć. Banki przeliczyły się podwójnie przy kredytach frankowych. Po pierwsze wplątały w to za dużo ludzi. Po… Czytaj więcej »

Sponsor franksterow
9 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Nie zadne banki beda placic tylko frajerzy ktorzy nie wzieli kredytow we frankach. A banki beda tylko posrednikami w przekladaniu pieniedzy z kieszeni frajerow do kieszeni franksterow. Frankster to takie samo zlo jak bankster (albo gorsze bo jeszcze bezczelnie teraz rznie glupa, a jak kiedys oszczedzal na ratach to mu sie morda smiala prawie dookola).

Jacek
9 miesięcy temu

W sektorze bankowym obowiązuje konkurencja. Tylko kilka banków jest umoczonych w kredyty frankowe. I te banki mogą dostac po d… Jesli jednak spróbują przerzucac koszty na klientów, to klienci od nich odejdą do banków, które w kredyty frankowe umoczone nie są.

Oszukany_przez_frankowiczow
9 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Konkurencja to obowiązuje ale tylko w teorii. Polski rynek jest w praktyce podzielony pomiędzy kilka (może około 10) wielkich podmiotów, więc te które nie pożyczały franków po prostu skorzystają z okazji i powiększą swoje zyski. Dlatego klienci gremialnie się nie przeniosą, bo nie za bardzo będzie dokąd, warunki będą z grubsza podobne u wszystkich. Poza tym, argument „możesz się przenieść gdzie indziej” jest tak samo dobry jak „mogłeś nie pożyczać we frankach”.

9 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Czy w sprawach przestępstw kryminalnych na kobietach sędziny też nie powinny sądzić ? przecież są kobietami więc zakładasz że będą stronnicze ?

bogdan1374
6 miesięcy temu

Powtórzę to co wyżej już pisałem. Byli tacy , którzy kupowali VW i wiadomo jak przeprowadzała test ta korporacja motoryzacyjna, aby reklamować swoje samochody. Identyczną metodę zastosowały banki sprzedając kredyt walutowy. Pieniądze mają oddać banki a nie „oszukany przez frankowiczów”. Możesz oskarżyć prezesów banków o złe zarządzanie bankiem i świadom narażenie banku na straty, ale tak jak z podatkiem bankowym, to nie prezes banku traci, a klienci. We współczesnym świecie nie ma indywidualnej odpowiedzialności prezesów banków, co najwyżej odpowiedzialność prezesów jakiś maluczkich firm. A dodatkowo, z logiki „sponsora franksterów” wynika, że sędziowie, którzy prowadzą samochody nie powinni sądzić w sprawach… Czytaj więcej »

Kora
9 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Domyślać można się wszystkiego, ale jeżeli sąd w uzasadnieniu powołuje się bezpośrednio na przepis i stosuje go w sposób ścisły, zarzucenie stronniczości jest nie uzasadnione. Natomiast jeżeli sąd swoje stanowisko popiera tylko tym, że tak uważa albo że według niego nic nie stoi na przeszkodzie aby zastosować przepis „od czapy”, to można podejrzewać stronniczość. Sprawdziłam, jest przypadek sędziego, który ma kredyt w PLN i w orzeczeniu pisze, że uznanie roszczeń frankowicza byłoby niesprawiedliwe wobec kredytobiorców złotówkowych.

EKD
9 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Jacek@ To ciekawe. Jaki kontekst wskazuje na frankowosc kredytów sędziów? Ja widziałam oświadczenie majątkowe sędziego, który będzie orzekał w mojej sprawie i była w nim podana waluta kredytu hipotecznego – PLN. Ten sędzia ma długa historie orzekania na korzyść banków. Wiem, ze to za mało żeby sfalsyfikować Twoja tezę, o tym ze banki są defaworyzowane w SR, ale 3 (rzekomo) frankowe kredyty sędziów tez nie dają mocnych podstaw, żeby twierdzić, ze to jest fakt, który może okazac się decydujący.

Grzesiek
9 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Politycy partii rządzącej obiecywali różne rzeczy frankowiczom, ale, jak to bywa z politykami, okazały się tylko pustą obietnicą bez konkretów i pokrycia.
Kto zapłaci?- nie banki, choć tak się może wydawać. Podatku bankowego też nie płaca banki, tak samo jak podniesienie jakiegokolwiek podatku zawsze w końcu sięga do kieszeni każdego z nas. Zapłacimy my, jak zawsze, tyle że wielu z nas nie będzie sobie z tego zdawać sprawy.
Gdybym był prawnikiem to zacierałbym ręce, po obydwu stronach barykady mają co robić i zarobić.

Jagna
9 miesięcy temu

Ex iniuria non oritur ius ( Ex iniuria ius non oritur ) – Z bezprawia nie wywodzi się prawo.

Zasada czystych rąk.

9 miesięcy temu

Panie Macieju, jak już się bank pochwalił się Panu, że pozwał konsumenta – to poproszę o sygnaturę sprawy. Będę zobowiązany.

Wojciech
9 miesięcy temu
Reply to  pozalembank

1. sędzia ma kredyt w CHF? i co z tego? kuriozalny argument bankowych prawników. chwytają się brzytwy – w ten sposób można rozwalić cały wymiar sprawiedliwości i utworzyć republikę banków. bo każdy sędzia ma tez konto w banku, większość pewnie karty kredytowe, a nawet jak sędzia nie ma kredytu to może ma jego żona, albo córka lub zięć a może teść lub siostra? wg tego rozumowania – gdyby przyjąć je za słuszne – możliwe jest pewnie wyłączenie tak na oko 90% sędziów. 2. „franksterzy” to bezsensowne sformułowanie. ludziom te produkty wciskano tak samo jak każdy inny produkt samochód w salonie… Czytaj więcej »

Andrzej
9 miesięcy temu

A czy banki biorą pod uwagę przedawnienie roszczeń ?Sąd z urzędu musi badać przedawnienie roszczeń w stosunku do konsumenta określone w art.117 in fine kc.

ada
3 miesięcy temu
Reply to  Andrzej

roszczenie powstaje dopiero po unieważnieniu umowy … widzę, że tutaj sami „prawnicy”

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu