10 września 2026

Adam Glapiński nie chce podnosić stóp procentowych. Inwestorzy podnoszą koszt pieniądza za niego. Za pożyczkę na 10-lat żądają już 6,3% rocznie

Adam Glapiński nie chce podnosić stóp procentowych. Inwestorzy podnoszą koszt pieniądza za niego. Za pożyczkę na 10-lat żądają już 6,3% rocznie

Prezes NBP Adam Glapiński nie myśli o podwyżkach stóp procentowych. Jeszcze dwa miesiące temu mówił, że jest „mniej ostrożnym gołębiem” i nie wykluczał, że we wrześniu będzie wnioskował o… obniżanie stóp procentowych. Dziś już nic takiego nie mówi, ale – w odróżnieniu od innych prezesów banków centralnych – nie wspomina ani słowem o możliwości podwyższenia stóp w odpowiedzi na wyższą inflację. Inwestorzy robią to za niego: w notowaniach uwzględniają trzy „ćwiartki” podwyżek stóp do końca 2027 r. A rentowność polskich obligacji – odzwierciedlająca m.in. strach o wyższą inflację – osiągnęła 6,3% rocznie

Rada Polityki Pieniężnej – mimo wzrostu inflacji – znów nie zmieniła stóp procentowych. A prezes NBP – jeszcze miesiące temu „taki mniej ostrożny gołąb” – mówi na konferencji prasowej, że „zanosi się na constans do połowy 2027 roku”. Stopa referencyjna NBP pozostaje na poziomie 3,75%, choć inflacja w Polsce wzrosła już do 3,4%, a niektórzy analitycy mówią, że na koniec roku może dojść do 4%. 

Zobacz również:

Z wypowiedzi prezesa NBP wynika, że dziś zastanawia się głównie nad tym czy w najbliższym czasie będzie miejsce na obniżkę stóp procentowych – a nie na podwyżkę. I to w czasie, kiedy wszyscy prezesi dużych banków centralnych starają się być coraz bardziej „jastrzębi”! Europejski Bank Centralny znów podniósł stopy procentowe, Kevin Warsh, szef amerykańskiego Fed w co drugim zdaniu mówi, że martwi się inflacją. W Japonii też idą podwyżki stóp procentowych.

Bankierzy centralni mówią jak „jastrzębie” i straszą podwyżkami stóp procentowych, bo chcą przekonać inwestorów, że będą walczyć z inflacją. W ten sposób chcą obniżyć długoterminowe oprocentowanie pieniądza. Im bardziej inwestorzy boją się inflacji, tym wyżej wyceniają ryzyko inwestowania w obligacje. A wysoka rentowność długoterminowych obligacji zwiększa koszty finansowania państwowego zadłużenia. Czy nasz polski „półgołąb” tego nie widzi i zamierza iść inną drogą?

Tymczasem rynek obligacji mówi coś zupełnie innego, niż prezes NBP. Rentowność polskich 10-letnich obligacji w czwartek zbliżyła się już do 6,3% (wcześniej przez kilka lat utrzymywała się w paśmie 5-6%). To sygnał, że inwestorzy żądają coraz większej premii za pożyczenie polskiemu rządowi pieniędzy na długo termin. Miesiąc temu rentowność tych samych obligacji była aż o 0,4 pkt proc. niższa. Rada Polityki Pieniężnej – na czele z prezesem –  wyraźnie zostaje w tyle.

Czy to oznacza, że inwestorzy na rynku obligacji oderwali się od retoryki szefa NBP? Rada Polityki Pieniężnej może utrzymywać stopę oficjalną na poziomie 3,75%, ale jeśli inwestorzy nie uwierzą, że polski bank centralny chce walczyć na poważnie z inflacją – będą zaostrzali warunki finansowe. Widać to zarówno w wycenach kontraktów FRA, które wskazują na możliwość przyszłych podwyżek stóp procentowych, jak i na rynku obligacji długoterminowych, gdzie rentowność zbliżyła się do 6,3%.

Rada Polityki Pieniężnej nie musi podnosić stóp, żeby pieniądz w Polsce zaczął mocno drożeć. Mogą zrobić to za nią inwestorzy na rynku długu. Tyle, że będzie do świadczyło o tym, że polski bank centralny nie prowadzi wystarczająco skutecznej polityki pieniężnej. A to może mieć konsekwencje.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

gołębie wystraszyły złotego

Glapiński mówi: „stabilność”. Inwestorzy mówią: podwyżki

Adam Glapiński mówi o okresie stabilności stóp procentowych co najmniej do połowy 2027 roku, i trochę bagatelizuje wzrost inflacji, podczas gdy rynek kontraktów terminowych na stopę procentową dosłownie eksplodował. Zaczął wyceniać scenariusz dokładnie odwrotny, niż prezes NBP – powrotu do podwyżek stóp procentowych. Według bieżących notowań kontraktów FRA rynek zakłada trzy podwyżki stóp do końca 2027 roku, z czego pierwsza może nastąpić jeszcze w tym roku.

Nie oznacza to oczywiście, że inwestorzy dokładnie wiedzą, co zrobi Rada Polityki Pieniężnej. Co więcej – często zdarza im się „przereagować”, Kontrakty FRA są zakładem o przyszły poziom stóp procentowych, ale pokazują, jak zmieniły się oczekiwania rynku. Jeszcze kilka miesięcy temu głównym pytaniem było, kiedy RPP wznowi obniżki ceny pieniądza. Dziś inwestorzy muszą brać pod uwagę możliwość, że następnym ruchem będzie podwyżka stóp.

Powód widać przede wszystkim w inflacji. W czerwcu wzrost cen wynosił 2,5%, czyli dokładnie tyle, ile wynosi cel NBP. W lipcu było już 3%, a w sierpniu 3,4% – zaledwie 0,1 pkt procentowy poniżej górnej granicy dopuszczalnego pasma. Do tego doszedł skok cen ropy i paliw. RPP w swoim komunikacie wskazała również na politykę fiskalną, dynamikę płac i sytuację gospodarczą jako czynniki ryzyka dla inflacji. Ale prezes NBP uznał, że ceny paliw już są wysokie i wcale nie muszą rosnąć dalej.

To właśnie tutaj pojawia się rozdźwięk między komunikacją NBP a rynkiem. Prezes banku centralnego mówi o stabilizacji, ale inwestorzy patrzą dalej – na to, czy przy takiej inflacji i wysokich cenach energii utrzymanie stóp na poziomie 3,75% będzie rzeczywiście możliwe. Jeżeli uznają, że nie, zaczną żądać wyższej premii zarówno za krótkoterminowe, jak i długoterminowe finansowanie i nie będą się oglądali na oficjalne wypowiedzi przedstawicieli banku centralnego.

Jeżeli taki rozdźwięk między komunikacją RPP a oczekiwaniami rynku będzie się utrzymywał, może stać się problemem dla wiarygodności polityki pieniężnej. Inwestorzy nie patrzą przecież tylko na deklaracje banku centralnego, ale przede wszystkim na to, czy jego polityka jest spójna z perspektywami inflacji. RPP może utrzymywać stopę referencyjną bez zmian, ale rynek może jednocześnie zaostrzać warunki finansowe zaciągania długu.

Już 6,3% za pożyczenie Polsce pieniędzy! EBC dolał oliwy do ognia

Jeszcze ciekawiej sytuacja wygląda na rynku obligacji. Rentowność polskich 10-letnich papierów w czwartek po południu podeszła pod poziom 6,3% i znalazła się wyraźnie powyżej stopy referencyjnej NBP wynoszącej 3,75%. Różnica wynosi już około 2,5 pkt procentowe. Przy czym nie jest to bezpośredni efekt decyzji RPP, z wykresu można sądzić, że to wpływ decyzji po podwyżce stóp przez EBC.

Polska nie jest samotną wyspą. W czwartek po południu silna presja na krajowy rynek długu przyszła ze strony zagranicy. Europejski Bank Centralny podniósł stopy procentowe o 0,25 pkt procentowe do 2,5%, a komunikat banku centralnego strefy euro i wypowiedzi szefowej EBC Christine Lagarde zostały odebrane jako jastrzębie. Inwestorzy zaczęli brać pod uwagę kolejne podwyżki ceny pieniądza w strefie euro, a rentowności obligacji państw europejskich ruszyły w górę.

To ważny kontekst dla Polski. Jeżeli rosną rentowności obligacji niemieckich czy amerykańskich, polskie obligacje muszą zaoferować inwestorom odpowiednio atrakcyjną premię, żeby zachęcić ich do pozostania na rynku mniej „pewnym”. Do globalnego ruchu dochodzą jednak czynniki krajowe, które nie wyglądają różowo: podwyższona inflacja, wyjątkowo luźna polityka fiskalna i ogromna podaż obligacji przez Skarb Państwa. Jednocześnie – komunikacja ze strony RPP pozostaje niejasna, zwłaszcza w porównaniu z ostatnimi niemal jastrzębimi wypowiedziami szefowej EBC czy szefa Fed Kevina Warsha.

Podwyższony poziom rentowności obligacji nie oznacza, że państwo pożycza już teraz pieniądze na 10 lat dokładnie po 6,3%. Inwestorzy handlują nimi przy takiej rentowności na giełdzie. To jednak ważny punkt odniesienia dla kosztu nowych emisji i refinansowania zapadającego długu. W efekcie RPP może utrzymywać stopy bez zmian, ale warunki finansowe i tak mogą się zaostrzać. Nie jest to dobra sytuacja. Jeżeli inwestorzy uznają, że polityka pieniężna nie odpowiada skali ryzyka inflacyjnego, mogą po prostu zażądać jeszcze wyższej premii za polski dług.

Rynkowa cena pieniądza w górę. Kto za to zapłaci?

Za spadek wiary inwestorów w skuteczną walkę z inflacją zapłaci budżet państwa w kosztach obsługi długu, czyli na koniec zapłacą podatnicy. Nie stanie się to jednak z dnia na dzień. Wyższy koszt finansowania przenosi się na portfel długu stopniowo. Problem pojawi przy nowych emisjach oraz przy refinansowaniu zapadających obligacji. Im wyższe rentowności, tym drożej Ministerstwo Finansów musi pożyczać pieniądze, aby finansować deficyt i spłacać stary dług.

Ale ponieważ skala potrzeb jest ogromna, to prędzej czy później nowe – droższe  – emisje będą musiały wejść na rynek. Zgodnie z ustawą budżetową potrzeby pożyczkowe brutto państwa w 2026 roku wynoszą około 688,5 mld zł, z czego 422,9 mld zł stanowią potrzeby netto, a resztę stanowią przede wszystkim pieniądze potrzebne na wykup wcześniej wyemitowanego długu. To oznacza, że nawet niewielka zmiana kosztu finansowania może z czasem przełożyć się na miliardy złotych różnicy w kosztach obsługi długu.

Ministerstwo Finansów już zakładało, że koszty obsługi długu będą rosły: w budżecie na 2026 rok zaplanowano na ten cel 90 mld zł, czyli 2,2% PKB, a w strategii zarządzania długiem założono wzrost tej relacji do 2,6–2,7% PKB w 2029 roku. Jeżeli jednak rentowności pozostaną wysoko, rachunek może okazać się jeszcze wyższy. Czy RPP ma wpływ na efekty polityki fiskalnej rządu?

Podwyżka stóp procentowych też byłaby bolesna dla budżetu państwa, podobnie jak dla kredytobiorców, ale brak podwyżki, której w pewnym sensie „domaga się” rynek, nie oznacza, że gospodarka pozostaje obojętna na koszt pieniądza. Jeżeli inwestorzy uznają, że inflacja będzie wyższa, a polityka pieniężna jest zbyt łagodna, mogą i tak zażądać większego oprocentowania za polskie obligacje. Wtedy część kosztu zacieśnienia warunków finansowych pojawia się nie w racie kredytu czy stopie NBP, lecz w budżecie państwa.

Dlatego 6,3% rentowności polskich 10-latek to sygnał wysyłany przez inwestorów do RPP i rządu. Prezes Glapiński może deklarować dłuższy okres stabilności stóp i postawę „wait and see”, czyli wstrzymanie się z decyzjami i obserwowanie sytuacji. Jeżeli jednak inflacja pozostanie wysoka, a sytuacja na globalnym rynku długu się nie zmieni, rentowności obligacji będą rosły. RPP nie musi więc podnosić stóp, żeby pieniądz w Polsce podrożał. Może zrobić to za nią rynek długu. A rachunek za tę operację ostatecznie trafi do budżetu państwa.

CZYTAJ TEŻ:

inflacja powraca

jak kupować obligacje antyinflacyjne

pół biliona złotych w gotówce

———————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

Źródło zdjęcia: screen z YT

Subscribe
Powiadom o
29 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Nowy
26 dni temu

O Boże. Glapa nie chce podnieść stóp procentowych. A jeszcze z kilka lata temu był wyklinany za podwyżki stóp. Oj nie dogodzisz. A za wzrost czy spadek stop to chyba odpowiada cała rada polityki pieniężnej. Ale co ja tam wiem. Oj nie dogodzisz pseudo biznesmenom.

Admin
26 dni temu
Reply to  Nowy

Nie mógł być wyklinany za podwyżki, bo ich nie było 😉

Michał
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Pamiętam jak różne mędrki wyjeżdżały z tekstami że kazdy wie że stopa NBP powinna być wyższa od inflacji, żeby ją zdusić. Dobrze że „Glapa” ich nie słuchał bo dopiero byłby płacz przy hipotekach z oprocentowaniem 20% a inflacja importowana z szoków zewnętrznych i tak by się tych naszych stóp nie przestraszyła, jesteśmy małą otwarta gospodarką, stopami na inflację to sobie może taki FED oddziaływać albo EBC

Admin
26 dni temu
Reply to  Michał

Ale retorycznie mógłby prezes jednak nie robić cyrku i się tak nie odróżniać od całej reszty central bankerów…

lichośpi
22 dni temu
Reply to  Michał

A nie jest to prawdą? Tak naprawdę jest wiele innych wskaźników które pokazują jaka jest inflacja lub inflacja która jeszcze nie pokazała się w cenach. Popatrz sobie na wzrost płac, podaż pieniadza czy deflator pkb. Tam są ukryte dane mówiące o tym jaki jest potencjał do wywołania inflacji. To bajki podawane przez gus to nie wiem kogo dotycza. nie przecietnego mieszkańca tego kraju, który coraz więcej wydaje na koszty utrzymania domu i zdrowie a coraz mniej na wydatki dyskrecjonalne. Gusowi wychodzi inaczej. W USA wyliczyli ze koszty healthcare spadają zamiast rosnąć z czego ekonomiści mają niezły ubaw. Tylko nie myl… Czytaj więcej »

Franciszek
26 dni temu

Glapiński mówił wyraźnie o wstrzymaniu podwyżek stóp do czasów wyborów. Zatem najwcześniej mogą być listopad-grudzień 2027. Może szybciej stopy EBC zrównają się z NBP.

Admin
26 dni temu
Reply to  Franciszek

Mnie się w głowie nie mieści, żeby dla bankiera centralnego wybory były jakimś „parametrem” polityki pieniężnej

Niko
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Z niego taki bankier jak ten gołąb🤔co chyba,na,łeb mu nasrał🤣drugi Trump się znalazł😉

RAFAL
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie ,, jakimś” tylko głównym .

Max
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Proszę się obudzić zatem. Normalne czasy skończyły się już dawno.

Stef
26 dni temu
Reply to  Franciszek

To wtedy złotówka padnie na pysk a nasze obligacje bedą po 8%?

Marcin
26 dni temu

A po co podnosić stopy, skoro domański zapewnia, że inflacja nie wzrośnie? Ja domańskiego wierzę, bo to fachowiec z dyplomem, po konkursach, praworządny jest i w ogóle i jak mówi że nie wzrośnie, to nie wzrośnie, nawet jak benzyna będzie po 5,19 za pół litra. I jak widać glapa też mu wierzy.

Admin
26 dni temu
Reply to  Marcin

Wiara, jak wiadomo, czyni cuda…

Stef
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nadzieja zawsze umiera ostatnia szczególnie z benzyna po 9.15 tzn. 5.19

Admin
26 dni temu
Reply to  Stef

Jeden prezydent, który jest przyczyną benzyny po 9,15 właśnie powiedział, że jak się na niego nie głosuje, to się idzie do piekła 😉

Tomek
26 dni temu
Reply to  Marcin

A znajdź pan teraz kogoś bez dyplomu.

lichośpi
22 dni temu
Reply to  Tomek

’wykapany minister’ powiedziałbym nawet 🙂 Stopy mamy za niskie. EBC podnosi, FED prawdopodobnie też zacznie i na jednej moze się nie skończyć jeśli Trump nie zakończy wojny. Dla mnie sygnał w postaci braku podwyżki FED może zdradzać ze oni wiedzą ze wojna zakończy się jakoś po wyborach. inaczej tego sobie nie wytłumaczę bo trudno będzie komukolwiek zatrzymać te rentowności tu gdzie są bez qe a na qe nie ma teraz miejsca ani potrzeby. Rynek mówi 'podnieście stopy bo gospodarka hula, macie za dużo długu i deficytu więc musicie zacząć oszczędzać i ciąć wydatki a wysokie rentowności wam w tym pomogą… Czytaj więcej »

Aleks
26 dni temu

Obserwujac dzialania NBP za czasow NadPrezesa Glapinskiego to slogan „Dbamy o wartosc polskiego pieniadza” jest jak reklama wprowadzajca w blad konsumentow. Brak podnoszenia stop przy duzej inflacji oznaczalo ze tego dbania nie bylo skoro zloty stracil na wartosci ok. 30%.
Odl ta oficjalna stopa NBP i inflacja GUS sie mocno rozjezdzaja kosztem oszczedzajacych.

Podobnie bedzie teraz stopa NBP 3,75%, a inflacja prawdopodobnie ok. 4% lub wiecej …
Symbolem spadku wartosci zlotego jest banknot 500 zl…

Admin
26 dni temu
Reply to  Aleks

Wydaje mi się, że powtórki nie będzie, ale przynajmniej w warstwie retorycznej prezes mógłby trochę cieplej mówić o walce z inflacją…

Marek
26 dni temu

Wchodzi OKI, wchodzą ETFy na gpw,jest PPK to jeszcze jest komu wewnętrznie opychać obligacje. Aby do wyborów, a potem bedziemy sie martwic czyj to bedzie problem.

Admin
26 dni temu
Reply to  Marek

Pewnie takie to może być myślenie

SirAdi
26 dni temu

Ja tylko przypomnę, że o ruchach stóp procentowych decyduje cała RPP w głosowaniu większościowym, a nie tylko jej prezes.

Admin
26 dni temu
Reply to  SirAdi

Trudno powiedzieć, czy część członków Rady to nie są boty prezesa ;-). Kiedyś konferencje odbywało kilkoro członków Rady Polityki Pieniężnej i było wiadomo, że ktoś poza prezesem istnieje. Teraz pewności nie ma 😉

Franciszek
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Aktywna w mediach liberalnych i na Campus Polska jest prof. Joanna Tyrowicz. Wiemy, że prawie jako jedyna głosuje za podwyższeniem stóp i to od razu z grubej rury nawet o 2 punkty.

Admin
25 dni temu
Reply to  Franciszek

No, w taką ekstazę bym nie szedł 😉

SirAdi
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Widzę, że w piątek wieczór przejął kontrolę 😉 Niemniej, stóp potrzeba w górę.

Admin
25 dni temu
Reply to  SirAdi

Potrzebny jest jakiś stópkarz 😉

KRZYSZTOF
25 dni temu

Bank nowy będzie bankrutować

KRZYSZTOF
23 dni temu

Bank nowy likwidowacja odzialow. Tylko jedna lokata na nowe środki I brak prezesa. Dalej źle zarządzania

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu