Nie tylko benzyna drożeje: w górę idzie też prąd i gaz. Ceny ropy naftowej Brent znów ostro ruszyły w górę i zbliżają się do 110 dolarów za baryłkę. Analitycy mówią, że wkrótce mogą przebić rekordowe 120 dolarów z wiosny. To w zasadzie przesądza, że benzynę 95-oktanową będziemy tankować po cenie ponad 8 zł za litr. Ale to może być nasz najmniejszy problem. w górę ostro idą też giełdowe ceny gazu oraz prądu. Na jaki wzrost kosztów życia powinniśmy się przygotować?
Cena amerykańskiej ropy WTI przekroczyła w czwartek na koniec dnia 100 dolarów za baryłkę. Europejska ropa Brent kosztuje już 108 dolarów za baryłkę po wzroście aż o 6% na czwartkowej sesji giełdy. Kolejna fala podwyżek ceny ropy to „zasługa” zaostrzającą się wojną na Bliskim Wschodzie (ataki saudyjskich rebeliantów Huti na tankowce) oraz najnowszymi wieściami z Arabii Saudyjskiej wskazującym na to, że wydobycie ropy osiągnęło w tym kraju najniższy poziom od 36 lat. A mówimy o kraju, który zaspokaja 11% światowego popytu na ropę.
- Kupić, wynająć, wyleasingować? Samochód coraz częściej jest usługą, a nie własnością. „Klient chce płacić ratę i mieć święty spokój” [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Polak z bankiem na wakacjach. Czego oczekujemy od banku w czasie wypoczynku, jaka może być rola AI w planowaniu wyjazdów? [POWERED BY VISA]
- Dwa nowe ETF-y śledzące polski rynek obligacji, czyli trzecia droga dla posiadaczy kapitału inwestujących w polski dług. Komu to się opłaci i ile można zarobić? [POWERED BY PZU]
Ropa Brent dochodzi do 110 dolarów za baryłkę. Po ile benzyna?
Drożeje też logistyka: stawki za przewóz tankowcami ropy wzrosły do rekordowo wysokiego poziomu. Koszt wynajęcia na jeden dzień supertankowca do przewozu ropy, który jeszcze w lutym nie przekraczał 100 000 dolarów dziennie, dziś wynosi 800 000 dolarów za dzień plus koszty ubezpieczenia i ewentualne kary za opóźnienia. To dlatego, że rosnące ryzyko związane z transportem towarów z Bliskiego Wschodu skłania operatorów tankowców do korzystania z nieefektywnych i droższych tras handlowych.
Rafinerie wliczają ten koszt w swoją marżę na przerobie ropy naftowej. Co prawda fracht w normalnych okolicznościach stanowi tylko kilka procent wszystkich kosztów przerobu ropy, ale teraz jego znaczenie kosztowe rośnie. Z nieoficjalnych wiadomości wynika, że niektórzy operatorzy płacą Iranowi po milionie dolarów myta za przepuszczenie swoich okrętów, bo przy takich cenach frachtu to się i tak opłaca.

Drugi problem to obniżone moce przerobowe rafinerii, które – nawet jeśli droga ropa naftowa do nich dotrze – nie przerabiają jej na olej napędowy i benzynę tyle, ile potrzeba. Z opublikowanych ostatnio danych handlowych wynika, że tylko 10% surowców, które udaje się „wypchnąć” z Zatoki Perskiej, stanowią gotowe paliwa. Dlatego ceny paliw rosną jeszcze bardziej, niż ceny ropy naftowej. Nie pracują zniszczone przez ukraińskie drony rafinerie w Rosji.
Utracony eksport paliw z głównych centrów przetwórstwa na Bliskim Wschodzie i w Rosji wynosi obecnie po 2 mln baryłek dziennie z każdego z tych regionów. Russell Hardy, prezes Vitol Group, powiedział podczas konferencji Asia Pacific Petroleum Conference organizowanej przez S&P Global Energy w Singapurze, że rafinerie w innych częściach świata pracują już na granicy swoich możliwości. Odbiorcy sięgają więc po zapasy paliw i prawdopodobnie będą nadal je uszczuplać.
To wszystko sprawia, że marże rafinerii rosną. Dotyczy to zwłaszcza diesla, bo w przypadku tego paliwa popyt jest mniej elastyczny (olej napędowy jest używany przez biznes) i większa część światowych dostaw, niż w przypadku benzyny, pochodziła z Zatoki Perskiej. Marża rafinerii z przerobu ropy naftowej na olej napędowy to dzisiaj 90 dolarów na każdej baryłce (przed wojną w Zatoce Perskiej było 20 dolarów). W przypadku benzyny marże w ostatnich dniach spadły i wynoszą 40 dolarów na baryłce (przed wojną było 10 dolarów).
Prawdopodobnie splot korzystnych okoliczności nie pozwoli już teraz przekroczyć cenom detalicznym benzyny Pb95 psychologicznej bariery 8 zł za litr. Hurtowe ceny tego paliwa w Orlenie spadły dziś nawet z 6,11 zł do 6,08 zł za litr. A to oznacza, że na stacjach paliw nie powinno być drożej, niż 7,60-7,70 zł za litr Pb95. W przypadku diesla hurtowa cena do 7,17 zł, więc w detalu możliwa jest cena 8,70-8,80 zł. Ale przy coraz droższej ropie prawdopodobnie „pęknięcie” bariery 8 zł w przypadku Pb95 oraz 9 zł za litr w przypadku diesla to tylko kwestia dni.
CZYTAJ WIĘCEJ:

Nie tylko benzyna. Drożeje też prąd i gaz. Będą duże podwyżki rachunków?
Shaikh Khaled Ahmad Al Sabah, dyrektor zarządzający w Kuwait Petroleum Corporation na zakończonej właśnie konferencji branży naftowej w Singapurze przekazał taką oto myśl. „Myślę, że w północno-zachodniej Europie czeka nas bardzo trudna zima. To dopiero początek”. Nie powiedział czego początek i dlaczego akurat w tym rejonie świata zima ma być szczególnie trudna, ale patrząc na ceny innych surowców energetycznych – jestem w stanie w to uwierzyć.
Bolesna prawda jest taka, że drogie paliwo do samochodów to może być wkrótce nasz najmniejszy problem. Bo drożeje też gaz oraz energia elektryczna. To oznacza, że tej zimy wyjątkowo drogie może być ogrzewanie oraz nasze domowe rachunki. Co prawda ceny prądu i gazu dla gospodarstw domowych są w Polsce urzędowo regulowane, ale taryfy Urzędu Regulacji Energetyki mogą pójść w górę, jeśli dostawcy energii udowodnią, że ponieśli wyższe koszty zakupu surowca. O to nie będzie trudno.
Ceny gazu na europejskiej giełdzie TTF w ciągu trzech ostatnich miesięcy się podwoiły – wczesnym latem cena wynosiła ok. 40 euro za MWh, dziś to już 80 euro. Wzrost cen w Europie przekłada się na cenę gazu na polskiej giełdzie TGE. Tutaj cena surowca z natychmiastową dostawą osiągnęła właśnie 367 zł za MWh. Tymczasem w ramach obowiązujących wciąż taryf gazowych największy dostawca gazu w Polsce myOrlen (dawniej PGNiG) sprzedaje nam gaz po cenie 19,7 gr za kWh (czyli 197 zł za MWh).

Gdyby dziś zaktualizować cenę taryfową na naszych rachunkach za gaz do aktualnej ceny rynkowej, to trzeba by podnieść nam ceny mniej więcej dwukrotnie – do 36 gr za kWh. Oczywiście: dostawcy energii (także gazu) kontraktują ją z wyprzedzeniem, więc zapewne część gazu odbierają jeszcze po niższych cenach, zakontraktowanych przed wojną w Zatoce Perskiej, ale trzeba się spodziewać, że gaz w naszych kuchenkach (a także – co gorsze – w piecach do ogrzewania domów i instalacjach do ogrzewania podłogowego) znacznie podrożeje.
Z cenami energii elektrycznej jest nie inaczej. Jeszcze na początku lata za 1 MWh energii z dostawą w październiku tego roku płaciło się 500 zł, dzisiaj to już 630 zł. Za taką samą „porcję” prądu z dostawą w przyszłym roku sprzedawcy energii płacą 565 zł (trzy miesiące temu było tylko 450 zł). To oznacza, że – po doliczeniu swojej marży – będą chcieli nam sprzedawać energię po ok. 600 zł za MWh plus VAT, czyli po jakieś… 730 zł za MWh.
Nic Wam to nie mówi? W obowiązujących wciąż taryfach dla klientów detalicznych cena energii wynosi ok. 600-620 zł brutto za MWh (czyli mniej więcej 60-62 gr za kWh) plus opłaty dystrybucyjne. Łącznie płacimy mniej więcej 1,1 zł za kWh. Ewentualny wzrost ceny do 730 zł za MWh oznaczałby, że ceny na naszych rachunkach – razem z opłatami dystrybucyjnymi – poszłyby w górę do 1,3 zł za kWh. Przy miesięcznym zużyciu na poziomie 200 kWh miesięcznie mówimy o wzroście rachunków z 220 zł do 260 zł miesięcznie i o dodatkowym koszcie 500 zł rocznie.
CZYTAJ TEŻ:

(Po)drożeje benzyna, prąd, gaz i ciepło. Na jaki wzrost kosztów życia się gotować?
Generalnie czas szykować portfele na wzrost kosztów życia wynikający ze wzrostu cen paliwa, prądu i gazu. Jak duży? Jeśli chodzi o ceny paliwa – o ile ktoś ma samochód – to tankując dwa razy w miesiącu po 50 litrów płacimy dziś o 200 zł miesięcznie więcej, niż na początku roku. Jeśli chodzi o gaz, to z punktu widzenia „kuchenkowicza” jego cena nie ma tak dużego znaczenia (bo taka osoba zużywa 1500 kWh rocznie) – przy wzroście ceny z 19 gr do jakichś 29 gr za kWh mówimy o wzroście rachunku o 12 zł miesięcznie.
Ale jeśli ktoś ogrzewa dom lub mieszkanie gazem i zużywa go 10 000-15 000 kWh rocznie, to ewentualny wzrost ceny z 19 gr do 29 gr za 1 kWh może oznaczać miesięczny dodatkowy rachunek ok. 100 zł (przy czym koncentracja zużycia i wzrostu opłat będzie w kilku zimowych miesiącach). Nawet jeśli ktoś nie ogrzewa się gazem, tylko z innych źródeł (centralne ogrzewanie, grzejniki na prąd, ogrzewanie podłogowe) to też może zanotować wzrost kosztów w podobnej skali.
Jeśli połączymy wzrost opłat za prąd na poziomie 40-50 zł miesięcznie, to mówimy o miesięcznym wzroście kosztów życia spowodowanym wyższymi rachunkami za używanie samochodu (plus 200 zł miesięcznie), za ogrzewanie domu (plus 100 zł miesięcznie) oraz za energię elektryczną do domu (plus 50 zł miesięcznie) na poziomie 350 zł miesięcznie. Dla kogoś, kto jest na pensji minimalnej (a to prawie 20% społeczeństwa) oznacza to wzrost wydatków o 10% jego wynagrodzenia. Jeśli ktoś jest „środkowym Polakiem” gdy chodzi o zarobki – mówimy o wzroście obciążeń na poziomie 7% dochodów.
Nie piszę tego, żeby kogoś straszyć. Nie wiemy czy i jakie będą podwyżki opłat za prąd, gaz i ogrzewanie. Na razie widać tylko wzrost cen na stacjach paliw. Radzę jedynie, żeby – w ramach przygotowania budżetu domowego do zimy – zabezpieczyć na wszelki wypadek poduszkę finansową na ewentualny wzrost szeroko pojętych kosztów energetycznych.
——————————
CZYTAJ TEŻ:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
——————————
ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH
Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.
>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj
>>> Samcikowy profil na portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj
>>> Nasz profil na Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj
>>> Połącz się z Samcikiem na Linkedinie jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj
>>> Nasz profil na YouTubie subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj
>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!
———————————-
ZOBACZ EXPRESS FINANSOWY I ROZMOWY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu Magazyn, raz w miesiącu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
zdjęcie tytułowe: Pixabay





