Co zaproponować klientom, którzy nie dostają już odsetek od zwykłych depozytów, ani za pieniądze leżące na kontach oszczędnościowych? Największe banki od dawna mają na to sposób – lokata plus fundusz. Tylko czy taka „zgrzewka” może NIE być pułapką? Sprawdzam na konkretnych przykładach
W ostatnich dniach na stronie internetowej mBanku promują ofertę „2% na lokacie z funduszem”. Konstrukcja jest taka, jak zawsze: część pieniędzy można ulokować w banku na preferencyjny procent, ale w zamian trzeba się też zobowiązać do przeznaczenia drugiej części na inwestycję w funduszu.
- Prosty portfel inwestycji z pięciu polskich ETF-ów? To już możliwe. Nie trzeba się ruszać z polskiej giełdy, żeby inwestować globalnie [POWERED BY PZU]
- Kilkanaście kliknięć od zaplanowania przyszłości finansowej. Automatyczne inwestowanie: jak zrobić to w pięć minut (albo nawet szybciej)? Przewodnik
- Zupełnie nowy rachunek z kartą w nowym banku: ile minut zajmie ci jego otwarcie? Sprawdziłem. Nie masz prawa narzekać na swój bank
Zwykle takie połączenia nie są dobre, bo de facto dochód klienta jest uzależniony niemal wyłącznie od wyniku inwestycji w fundusz, który przecież nie jest gwarantowany. Co z tego, że na lokacie zarobię 2%, jeśli w funduszu mogę zyskać lub stracić znacznie więcej? Klient wabiony oprocentowaniem lokaty zwykle nie zdaje sobie sprawy, że jego ogólny zarobek nie będzie miał dużo wspólnego z tym depozytem.
Kłopot jest większy, jeśli bank wyznacza do tej kombinacji wyłącznie fundusze ryzykowne lub z wysoką opłatą za zarządzanie (wtedy rośnie ryzyko dla klienta i gwarantowany dochód dla banku, który pobiera np. połowę opłaty za zarządzanie, wynoszącej w niektórych funduszach nawet i 4% w skali roku).
Generalnie więc oferta „lokata plus fundusz” to w większości przypadków coś bardziej ryzykownego, niż się wydaje. No, chyba, że do części funduszowej inwestycji wybierzemy coś, co jest relatywnie bezpieczne i daje szansę na większy lub mniejszy dochód.
Czytaj też: Czytelnicy się skarżą, że ich kredyt jest jak guma od majtek. Rozciąga się od stóp
mBank zapłaci 2% na lokacie, ale jest warunek
Pomysł mBanku jest następujący: 30% pieniędzy ląduje na depozycie oprocentowanym na 2% w skali roku. Depozyt jest półroczny. 70% musi na co najmniej 150 dni wylądować w jednym z rekomendowanych przez bank funduszy. Minimalna wartość wkładu dla całości „interesu” to 5000 zł. Dla uproszczenia jednak w moich obliczeniach przyjmę kwotę 10.000 zł.
Bank oferuje dla części funduszowej również fundusze bezpieczne, lokujące na rynku pieniężnym (w obligacje skarbowe, bony pieniężne NBP, obligacje covidowe oraz w niewielkim stopniu w obligacje emitowane przez firmy). Takie fundusze nie gwarantują zarobku, ale raczej nie powinny też tracić na wartości (a jeśli nawet, to w ograniczonym stopniu).
Wejście w ten interes przy założeniu, że biorę promocyjną lokatę, a resztę pieniędzy lokuję w funduszu, ale bezpiecznym, nie musi być złym pomysłem. Jednym z funduszy, które być może dobrze się nadadzą do takiej gry, jest „mFundusz Dla Każdego”, czyli fundusz prowadzony dla mBanku przez TFI Skarbiec, lokujący pieniądze wyłącznie bezpiecznie i obiecujący z tego powodu malutkie, lecz w miarę stabilne zyski.
Ten fundusz – jak każdy – oczywiście nie jest stuprocentowo pozbawiony ryzyka – w czasie koronawirusowego załamania na rynkach kapitałowych stracił na wartości 1,4% w ciągu miesiąca. Ale odrobił już te straty i mimo tych przygód od trzech lat daje stabilne 2% w skali roku.
W tym roku – z powodu spadku stóp procentowych i obniżenia oprocentowania nowych obligacji – zapewne będzie „trochę” mniej. Ile? Może 1%, może 1,5%… Oby nie za dużo, bo wysoki zysk w funduszu obligacji zawsze oznacza podwyższone ryzyko (fundusz inwestuje pieniądze m.in. w spółki płacące wysokie odsetki, czyli już odrzucone z kredytowania w bankach jako zbyt ryzykowne)
Wkładając 10.000 zł w takie combo w zasadzie niewiele ryzykujemy: dostajemy 2% w skali roku od 3.000 zł na półrocznym depozycie i mamy szansę na jakieś 1-1,5% w skali roku z 7.000 zł ulokowanych przez 150 dni (lub dłużej, jeśli będzie takie życzenie klienta) w funduszu. Oczywiście – może być też w tym funduszu zero zysków, albo prawie zero. Tak czy owak – w sumie może to być więcej, niż na zwykłej lokacie lub koncie oszczędnościowym oprocentowanym na 0,0001%.
Ile ma z tego bank? Cóż, jeśli nie ma opłaty manipulacyjnej przy nabyciu (ona z mojego punktu widzenia od razu skreśla taki pakiet) bierze prawdopodobnie połowę (lub nawet więcej) opłaty za zarządzanie pieniędzmi w funduszu (w tym przypadku ta opłata to 0,7% w skali roku, ale to jest już wliczone w wynik funduszu), a poza tym przesuwa trochę klientowskich osadów z depozytów (których nie potrzebuje w warunkach wysychającej akcji kredytowej, a więc które są w pewnym sensie „kosztem”) do czegoś, co daje przychody prowizyjne.
Czytaj też: Czy prawie zerowe stopy procentowe przywrócą modę na fundusze stabilnego wzrostu? Ale takie inne, globalne?
Czytaj też: Jak chronić pieniądze przed inflacją i zarabiać na koronawirusie? Oto jeden z pomysłów
Bank Millennium: lokata na krótko, fundusz na długo. I to nie każdy
Podobny pakiet lokata plus fundusz znalazłem w Banku Millennium. Nazywa się to „DuetPlus” i jest dostępne od 2.000 zł. Tutaj układ jest następujący: pieniądze są dzielone pół na pół. Promocyjna lokata oferuje jednak tylko 1% zysku przez pół roku, zaś oferta funduszy jest ograniczona do pięciu, z których żadnego nie poleciłbym mojej babci. Najbezpieczniejszy to fundusz obligacji korporacyjnych (ryzyko trzygwiazdkowe w siedmiostopniowej skali).
Dodatkowo od części funduszowej można zapłacić dodatkową prowizję, bo w ramach pakietu kupuje się jednostki typu B, polegające na tym, że jeśli wycofa się pieniądze przed upływem dwóch lat, to płaci się „podatek” od całej kwoty – nawet do 1,5%. Dopiero po dwóch latach inwestowania można wycofać kasę „za darmo”.
Wydaje się, że akurat takie combo to interes, który opłaca się wszystkim, o ile jest zrobiony tak, jak ten w mBanku, a nie tak, jak ten w Banku Millennium. W długiej perspektywie oswaja też klienta z tym, że poza bankiem też jest „życie”, czyli w miarę bezpieczny zysk. Co myślicie o tego rodzaju pomysłach bankowców?
—————————-
Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:
>>> Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów
>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?
>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?
—————————-

