Kanclerz Friedrich Merz ogłosił plan wielkich reform, a najważniejsza z nich to… reforma emerytalna. Niemcy mają dłużej pracować. Ale nie tylko, są też zmiany podatkowe, m.in. zmniejszające progresję podatkową, by dać oddech tym, którzy napędzają niemiecką gospodarkę. Czy to jest plan, którego powinniśmy Niemcom zazdrościć? Analizuję
Niemiecka gospodarka od kilku lat radzi sobie bardzo słabo. Nie jest w stanie rosnąć, właściwie stoi w miejscu. A poziom życia przeciętnego Schmidta spada. Z tego dołka Niemców miał wyciągnąć ogłoszony w 2025 roku wielki pakiet inwestycji w modernizację infrastruktury i przemysłu, a także zbrojenia. Wygląda na to, że rząd doszedł do wniosku, iż to nie wystarczy. I szykuje wielki plan zmian podatkowych i emerytalnych.
- Bank dopłaci do wakacji 2400 zł, a Lewandowski pomoże. Rusza nietypowa promocja: Urlopowicze będą porzucać inne banki? Analizuję! [POWERED BY BANK PEKAO]
- Trwa walka banków o portfele urlopowiczów. Czy podróżnik pokona piłkarza? 700 zł w prezencie, dobra lokata na rok, wiecznie darmowa karta bezspreadowa [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Razem czy osobno? Wspólne konto do inwestowania to w Polsce wciąż niezbyt popularne rozwiązanie. A daje poczucie bezpieczeństwa [POWERED BY SAXO BANK]
Ich skutki ma odczuć każda niemiecka rodzina. Mają się np. zmienić zasady przechodzenia na emerytury, zwolnień chorobowych, podatki. Najważniejszy jednak cel to „modernizacja gospodarki i przywrócenie konkurencyjności”. Czy to zdarta płyta – bo już kilka razy to słyszeliśmy – czy wreszcie prawdziwy plan ratunku dla największej europejskiej gospodarki, która – na oczach zdumionego świata – powoli tonie?
To tonięcie najłatwiej zauważyć, gdy spojrzy się na wyceny rynkowe i wyniki finansowe kultowych niemieckich koncernów. Niedawno największy europejski producent samochodów Volkswagen ogłosił radykalną restrukturyzację: zamykanie zakładów produkcyjnych i cięcia zatrudnienia obejmujące do 120 000 pracowników. Aż trudno poznać, że to ci sami Niemcy, znani z dobrego planowania, świetnej organizacji, pracowitości i solidności…
CZYTAJ O TYM:
Ale Niemcy to wciąż potęga na skalę globalną i warto o tym pamiętać w analizach dotyczących przyszłości tego kraju. PKB Niemiec wyniósł w 2025 roku aż 4,47 biliona euro (ponad cztery razy więcej, niż PKB Polski), a Niemcy wciąż są trzecią co do wielkości gospodarką świata – za Stanami Zjednoczonymi i Chinami, a tuż przed Japonią. Są największą gospodarką Europy. Przemysł to 26% ich gospodarki, podczas gdy w innych krajach europejskich, takich jak Francja czy Wielka Brytania, a także w USA, jest to około 16-17%, w Chinach – 38%.
Kanclerz Merz ogłasza wielki plan dla wielkich Niemiec
Kanclerz Merz ogłosił, że partie koalicyjne doszły do porozumienia w sprawie kolejnego pakietu wsparcia dla gospodarki niemieckiej. Tym razem chodzi o nowe rozwiązania w polityce społecznej i socjalnej, reformę dochodów i wydatków państwa. Niemcy muszą ruszyć ze wzrostem gospodarki, bo stagnacja zaczęła zagrażać ich pozycji jako globalnego producenta i eksportera.
Do porozumienia przystąpiły wielkie bloki partyjne, chadecka CDU/CSU, której szefem jest Merz, lewicowa SPD i konserwatywna CSU. Koalicja skupia wszystkie mainstreamowe bloki, ale depcze jej po piętach w sondażach skrajnie prawicowe ugrupowanie Alternatywa dla Niemiec (AfD). W najnowszych badaniu poparcia osiągnęła ona 29% poparcia, uzyskując rekordową przewagą – aż 9 pkt proc. nad kanclerskim blokiem CDU/CSU.
W tej sytuacji reformy to ważna sprawa także dla rządzących partii. Bez sukcesu w reformowaniu gospodarki tradycyjne niemieckie partie mogą niedługo pożegnać się z władzą. We wrześniu odbędą się wybory lokalne do parlamentów Berlina, Saksonii-Anhalt i Meklemburgii-Pomorza Przedniego. W dwóch ostatnich wschodnich landach poparcie dla AfD sięga 40%. Jakie są szczegóły planu reform? Informuje o tym szczegółowo niemiecka agencja Deutsche Welle:
>>> Emerytury: Wdrażanie propozycji niemieckiej komisji emerytalnej, która już jakiś czas temu przygotowała projekt koniecznych zmian – w tym wprowadzenie elementu inwestycyjnego w niemieckim państwowym systemie emerytalnym (a więc część pieniędzy będzie lokowana na rynkach kapitałowych, pojawią się nowe narzędzia do dodatkowego inwestowania na emeryturę) oraz stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego w nadchodzących dziesięcioleciach;
>>> Podatki: wprowadzenie dodatkowej ulgi podatkowej. Gospodarstwa domowe otrzymają ulgę w podatku dochodowym wynoszącą ponad 600 euro dla pracującej rodziny z dwojgiem dzieci. Nastąpi podwyższenie kwoty wolnej od podatku i spłycenie progresji podatkowej, na czym mają zyskać osoby o średnich dochodach. Łącznie gospodarstwa domowe mają zaoszczędzić na podatkach 10 mld euro. Ulgi zostaną częściowo sfinansowane przez podniesienie najwyższej stawki podatkowej z 45% do 47%. Wyższy podatek zapłacą osoby o dochodach przekraczających 280 000 euro.
>>> Praca i świadczenia socjalne: utrudnienie unikania pracy. Zniesienie możliwości uzyskiwania przez pracowników zwolnień lekarskich przez telefon, wymaganie zaświadczeń lekarskich od pierwszego dnia choroby oraz zapewnienie firmom większej elastyczności jeśli chodzi o zatrudnianie ludzi na umowy na czas określony. Będzie można oferować nowo zatrudnionym pracownikom umowy na czas określony aż przez cztery lata (a dopiero potem będzie trzeba im zaproponować zatrudnienie na czas nieokreślony). Najlepiej zarabiający będą mogli być łatwiej zwalniani.
>>> Mieszkania i kredyty hipoteczne: Utworzenie federalnej instytucji wspierającej realizację potrzeb mieszkaniowych przez obywateli, wspieranie budowy przystępnych cenowo mieszkań i programy współfinansowania kredytów hipotecznych, by zwiększyć możliwości zakupu przez młodych ludzi mieszkań na kredyt. Nie wiadomo jeszcze jaki będzie mechanizm tych programów (dopłaty do rat, gwarancje zwiększające zdolność kredytową?).
Czas przyjść do pracy? To „kultura nieufności”
Poza tym w programie są liczne obietnice dla małych firm i wielkich przedsiębiorstw. Chodzi o przyspieszenie budowy sieci przesyłowych i zapewnienie przemysłowi lepszych połączeń sieciowych (żeby mogły łatwiej korzystać z owoców inwestycji w tanią energię odnawialną). Przeciwdziałanie dumpingowi i subsydiowanemu importowi (prawdopodobnie Niemcy będą chcieli przymknąć import dotowany przez rząd chiński).
I oczywiście kanclerz Merz proponuje to, co zwykle proponują reformatorzy: upraszczanie i likwidację niektórych obowiązków sprawozdawczych dla firm oraz automatyczne zatwierdzanie niektórych wniosków, jeśli urzędnicy nie podejmą decyzji w ciągu czterech miesięcy. No i zaostrzenie działań przeciwko oszustwom związanym ze świadczeniami socjalnymi, a także wprowadzenie wymiany danych w administracji publicznej (pomiędzy szczeblem samorządowym i centralnym, bo tam to kuleje).
Na co warto zwrócić uwagę? Widać, że rząd chce się skoncentrować na wprowadzeniu ulg podatkowych dla pracowników o niskich i średnich zarobkach. Stracą natomiast osoby z najwyższych przedziałów dochodowych. Wszyscy Niemcy odczują wydłużenie wieku emerytalnego, co było wielokrotnie zapowiadane jako nieuchronne. „Chcemy, aby Niemcy znów ruszyły. Teraz jest jasne, że jest to możliwe” – zachwala kanclerz Merz.
Pozytywnie o planie reform wypowiedział się dyrektor generalny Deutsche Banku, Christian Sewing. Jego zdaniem to krok w stronę przywrócenia konkurencyjności niemieckiej gospodarce i wsparciu innowacji. Ale już zdaniem jednego ze związków zawodowych, wymaganie od pracowników, żeby przedstawili zaświadczenie lekarskie z pierwszego dnia choroby, to wyraz… kultury nieufności. Inny związek zawodowy pochwalił ulgi podatkowe, ale skrytykował plan nierównego potraktowania pracowników zatrudnionych na umowach o pracę na czas określony i nieokreślony.
Socjalistyczna Partia Lewicy potępiła pakiet reform jako „program nieufności i ignorancji”. Socjaliści uznali, że z punktu widzenia zwykłego Müllera czy Schmidta mniej będzie korzyści niż nowej niepewności. „Kilka euro mniej podatków nie rekompensuje wyższych kosztów utrzymania, niepewnych emerytur i rosnących obciążeń w systemie opieki zdrowotnej”.
A lekarze rodzinni opisali plany rządu dotyczące zwolnień lekarskich jako „absolutnie katastrofalne”. Markus Blumenthal-Beier, przewodniczący Niemieckiego Stowarzyszenia Medycznego, powiedział, że reforma zakłada „przeciążenie lekarzy pracą” i że zmiany doprowadzą do „ogromnej fali biurokracji”. Jeśli każda niedyspozycja pracownika będzie wymagała poświadczenia lekarza, to – zdaniem lekarzy rodzinnych – ich gabinety zostaną zablokowane przez nowych pecjentów-pracowników.
CZYTAJ O KOŃCU PAŃSTWA OPIEKUŃCZEGO:
Kanclerz Merz zapowiada rewolucję emerytalną. Warto obserwować
Niemcy nie od dziś próbują wyjść z pułapki recesji. Pomysły są różne: od wielkiego programu inwestycyjnego finansowanego z nowego długu po zachęcanie młodych ludzi, żeby sami zadbali o przyszłe emerytury. Pojawiał się też już od dawna postulat podniesienia wieku emerytalnego. Zgłaszał go na jesieni 2025 roku szef niemieckiego banku centralnego – Bundesbanku – Joachim Nagel, który mówił wtedy w jednym z wywiadów:
„Nawet jeśli jest to nieprzyjemne, musimy być wobec siebie szczerzy: jesteśmy starzejącym się społeczeństwem. (…) Musimy pracować dłużej, aby utrzymać dobrobyt, który pokolenia budowały od zakończenia II wojny światowej”.
Czy teraz oczekiwanie Joachima Nagela się spełni? Co miałby zawierać plan najbardziej oczekiwanej przez ekonomistów, w tym – szefa banku centralnego, pożądany przez niemiecki przemysł i… znienawidzony przez pracowników? Nad propozycjami pracował zespół ekspertów i polityków w ramach specjalnej komisji. Szczegółowy raport 13-osobowej komisji został oficjalnie opublikowany pod koniec czerwca. Zawiera 33 propozycje. Według kanclerza, wszystkie zalecenia komisji zostaną wdrożone. I to szybko! Co postuluje komisja?
>>> Wiek emerytalny bardziej dostosowany do oczekiwanej długości życia. Prawny wiek emerytalny w Niemczech powinien być zależny od oczekiwanej długości życia, co oznaczałoby, że zgodnie z obliczeniami komisji, w oparciu o prognozy rządu, wiek emerytalny osiągnąłby 67,5 lat w 2041 roku. Komisja zaleca, aby prognozy oczekiwanej długości życia były sprawdzane w regularnych odstępach czasu. Teoretycznie oznaczałoby to, że wiek emerytalny osiągnąłby 70 lat do 2091 roku.
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

>>> Anulowanie wcześniejszej emerytury „stażowej”. Starsi Niemcy, którzy wpłacali do systemu emerytalnego pieniądze przez co najmniej 45 lat, mają obecnie możliwość przejścia na emeryturę dwa lata wcześniej niż w ustawowym wieku emerytalnym bez żadnych obniżek świadczeń (to coś, co u nas proponował poprzedni prezydent Andrzej Duda jako emerytury stażowe). Komisja chce zrezygnować z tego przywileju. Argumentem jest to, że korzystają z tego „dużo zarabiający, zdrowi mężczyźni”, którzy pobierają wysokie emerytury opłacane częściowo przez resztę pracujących.
Ten przywilej jest zachętą do wcześniejszego przechodzenia na emeryturę. Niedawny sondaż think tanku Forsa Institute, przeprowadzony dla publicznego ubezpieczyciela zdrowotnego DAK, pokazał coś absolutnie przerażającego – że aż 44% Niemców chciałoby przejść na wcześniejszą emeryturę.
>>> Inwestowanie pieniędzy na emerytury na rynkach kapitałowych. Więcej niemieckich składek emerytalnych ma być inwestowanych na rynkach kapitałowych. Do tej pory był to element opcjonalny emerytur państwowych lub prywatny wybór obywateli. Komisja emerytalna chce wziąć przykład z innych krajów, w których funkcjonują emerytury kapitałowe. Tak jest np. w Szwecji. Każdy płatnik emerytury otrzymałby indywidualne konto inwestycyjne, na które pracodawca i pracownik wpłacaliby po połowie składki. Kwota ta stopniowo wzrośnie do 2% składek emerytalnych pracowników.
Mówimy więc de facto o odpowiedniku naszego PPK, z tym że w Polsce jest to system zbudowany obok publicznych emerytur z ZUS. Pieniądze z PPK każdy może w każdej chwili wypłacić razem z osiągniętymi już zyskami, co najwyżej traci część korzyści podatkowych. W Niemczech prawdopodobnie ma to być część publicznego systemu emerytalnego. Niemcy doszli do wniosku, że lepiej skierować część obowiązkowych składek na rynek kapitałowy, żeby mnożyły się realnie, zamiast – jak jest w Polsce – waloryzować obietnice emerytalne jakimiś wskaźnikami.
>>> Ujednolicenie systemu emerytalnego dla urzędników z tym dla wszystkich przyszłych emerytów. W Niemczech urzędnicy państwowi płacą na własny, bardziej lukratywny system emerytalny, niezależny od ogólnego systemu emerytalnego (trochę jak u nas KRUS, czy emerytury mundurowych). Minister pracy chciał, żeby ten specjalny system został całkowicie zlikwidowany, ale komisja stwierdziła, że byłoby to trudne do wdrożenia, ponieważ system emerytalny urzędników służby cywilnej jest chroniony konstytucyjnie. Będzie więc wyrównywanie tych systemów.
Komisja zaleciła również, żeby zarówno rząd federalny, jak i poszczególne kraje związkowe, zmniejszyły liczbę osób, które mogą być urzędnikami państwowymi, ograniczając tę grupę tylko do osób, których praca wymaga sprawowania władzy publicznej.
Kanclerz Merz i akcja ratowania gospodarki. Czy to wystarczy?
Głęboka przebudowa systemu emerytalnego oraz ogólnie systemu składek na ubezpieczenia społeczne jest niezbędna. Niemiecki dobrobyt socjalny kosztuje bowiem coraz więcej. I coraz bardziej uciążliwe dla firm i gospodarstw domowych stają się rosnące składki na ubezpieczenie społeczne. Według OECD, podatek dochodowy plus składki na ubezpieczenie społeczne w przypadku statystycznego pracownika wyniosły w Niemczech w 2025 roku aż 49,3%.
Oznacza to, że spośród wszystkich 38 państw członkowskich OECD, Niemcy mają drugą najwyższą stawkę podatków i składek po Belgii, i są znacznie powyżej średniej OECD wynoszącej 35,1%, co podważa atrakcyjność Niemiec jako miejsca inwestycji. Po prostu pracownicy są w Niemczech potwornie drodzy., Wskaźnik ten jest również znacznie niższy w krajach spoza UE, takich jak Wielka Brytania (32,4%) lub Stany Zjednoczone (30%).
Prawdopodobnie więc to, co proponuje kanclerz Merz jest wciąż niewystarczające – żeby obniżyć poziom opodatkowania pracy, trzeba by przejechać się piłą mechaniczną przez cały niemiecki system socjalny i uszczelnić go. A przede wszystkim uporządkować, bo jest skalibrowany na inne czasy – wysokich zysków firm, taniej rosyjskiej energii, globalizacji gospodarczej i braku konkurencji dla niemieckiej potęgi eksportowej.
Projekty reformy w Niemczech mają trafić do ministerstw i parlamentu oraz zostać wprowadzone do końca tego roku. Ale na efekty trzeba będzie poczekać. Tymczasem Niemcy potrzebują działania tu i teraz, bo im się sypie gospodarka. Najnowsze prognozy niemieckich ośrodków ekonomicznych przynoszą kolejny pakiet zatrważających wieści i danych. Wszystkie obniżyły prognozy dla niemieckiej gospodarki. Ze względu na konsekwencje wojny w Iranie, eksperci oczekują teraz, że PKB wzrośnie tylko o pół punktu procentowego w bieżącym roku. Na 2027 rok przewidują wzrost o 0,8%.
W listopadzie 2025 roku Niemiecka Rada Ekspertów Ekonomicznych przewidywała wzrost PKB o nie najgorsze 0,9% w tym roku. Jednak wszystko utrudniają wysokie ceny energii. To wielkie obciążenie dla przemysłu. Dodatnio działają szczęśliwie wydatki publiczne z pakietu fiskalnego na obronę i infrastrukturę. Prognozy najważniejszych ośrodków zaktualizowane na połowę czerwca tego roku zostały zebrane przez KPMG:

Co niemiecki plan reform oznacza dla nas? Trzy możliwe konsekwencje
Dla polskiego inwestora indywidualnego oraz polskiej klasy średniej zapowiedzi reform w Niemczech to nie tylko zagraniczna ciekawostka, ale przede wszystkim mocny sygnał do rewizji strategii finansowych. Jak ten niemiecki wstrząs, kiedy już zacznie działać, może wpłynąć na nasze portfele? Wybrałem trzy możliwe konsekwencje:
- Rewolucja emerytalna w Niemczech, czyli zastrzyk gotówki dla funduszy i ETF-ów?
Najbardziej fundamentalną zmianą z perspektywy rynków kapitałowych jest wprowadzenie komponentu inwestycyjnego do obecnego systemu, który był głównie repartycyjny, czyli oparty na składkach bieżących. Co to oznacza dla polskiego inwestora? Może to spowodować presję na wzrost wycen europejskich akcji. Niemcy wpompują gigantyczny, stały strumień kapitału na giełdę. Głównym beneficjentem będzie frankfurcki parkiet i indeks DAX.
Polscy inwestorzy indywidualni, którzy w ramach dywersyfikacji geograficznej trzymają w portfelach fundusze ETF na rynki europejskie (np. iShares Core MSCI Europe czy ETF-y na DAX), mogą liczyć na długoterminowy, strukturalny popyt podbijający ceny tych aktywów.
A co na to nasza giełda? Być może też skorzysta. Choć większość kapitału zostanie w Niemczech, to część funduszy inwestycyjnych zarządzających nowymi środkami emerytalnymi będzie szukać stóp zwrotu na rynkach wschodzących naszego regionu. Może to przynieść dodatkowy napływ kapitału zagranicznego również do Warszawy, poprawić płynność i wzmocnić wyceny największych polskich blue-chipów z WIG20.
- Subsydia dla przemysłu to szansa czy zagrożenie dla spółek z GPW?
Rząd kanclerza Merza stawia zdecydowanie na patriotyzm gospodarczy i wsparcie sektorów strategicznych dla kraju: motoryzacji, chemii, farmacji, produkcji baterii, półprzewodników oraz zielonych technologii. Berlin planuje też ściślejszą ochronę rynku UE przed dumpingiem i zagranicznymi przejęciami. Co to oznacza dla potencjalnych inwestorów i biznesu w Polsce?
Teoretycznie możliwe są w takiej sytuacji większe zamówienia dla polskich firm, ponieważ wiele z nich jest ważnym podwykonawcą dla niemieckiego przemysłu (zwłaszcza motoryzacyjnego i chemicznego). Ożywienie w fabrykach w Bawarii czy Nadrenii automatycznie powinno przełożyć się na większy portfel zamówień dla wielu spółek notowanych na GPW.
Ale niektóre firmy mogą stracić. Zwłaszcza te, które nie współpracują, tylko konkurują na europejskim rynku z firmami niemieckimi.. Polskie firmy z tych samych sektorów nie mogą bowiem liczyć obecnie na tak potężne tarcze finansowe ze strony polskiego rządu. Inwestorzy mogą więc wybierać te mocniej powiązane z niemieckim przemysłem i handlem.
- Portfel Kowalskiego – walka o pracownika i presja na polskie płace!
Niemiecki pakiet przewiduje 10 miliardów euro rocznej ulgi w podatku dochodowym dla gospodarstw domowych (częściowo ma to być sfinansowane podwyżką podatku dla najbogatszych z 45% do 47%). Równolegle rząd uelastycznia formy zatrudnienia oraz radykalnie zaostrza walkę z nadużyciami, w tym likwiduje kontrowersyjne „zwolnienia lekarskie przez telefon” i wymaga L4 od pierwszego dnia choroby. Co to oznacza dla przeciętnego Polaka?
Może wzrosnąć atrakcyjność migracji zarobkowej. Wyższa kwota netto w kieszeni niemieckiego podatnika dzięki ulgom podatkowym, przy jednoczesnym ułatwieniu zawierania kontraktów terminowych dla specjalistów, może na nowo rozpalić chęć emigracji zarobkowej wśród wykwalifikowanych Polaków. To potencjalna okazja dla inżynierów, programistów, lekarzy.
Jak to może wpłynąć na wynagrodzenia w Polsce? Jest możliwe, że polscy pracodawcy, aby zatrzymać kluczowych pracowników w firmie i zapobiec wyjazdowi za Odrę, będą musieli zaoferować im wyższe pensje. Równolegle wzrost gospodarczy w Polsce jest stosunkowo wysoki, więc firmy nie powinny mieć możliwość konkurowania o pracowników z niemieckimi.
Niemcy rozruszają europejskie giełdy?
Reformy w Niemczech mogą się udać, choć wiele rozwiązań ma charakter długofalowy, z odłożonymi na dekady efektami. Dla bardziej odważnego inwestora indywidualnego to może być jednak sygnał do porzucenia wyłącznie pasywnego podejścia do rynków finansowych. Kanclerz Merz może bowiem rozruszać europejskie giełdy i zapewnić inwestującym oszczędności ich wzrost.
Nowy system emerytalny w Niemczech to potencjalny długoterminowy i stabilny „generator płynności” na giełdach akcji. Podobnym generatorem były kiedyś napływy środków z OFE na warszawską GPW. Z tym, że w Niemczech to może być zjawisko znacznie większe w skali, choć kanclerz Merz nie ogłosił żadnych szczegółów. Może warto więc zainteresować się niemiecką giełdą?
Zapewne warto by było nie omijać też szerokim łukiem polskich spółek przemysłowych, które mogą być bezpośrednimi beneficjentami wsparcia dla niemieckiego łańcucha dostaw w takich sektorach jak zielona energia, chemia czy komponenty samochodowe. W to Niemcy będą intensywnie inwestować, a przy okazji – zarobią powiązane z nimi polskie firmy.
——————————
ZOBACZ ROZMOWY O NIEMIECKIEJ GOSPODARCE:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————
Źródło zdjęcia: Florian Wehde/Unsplash






