Jak powinno wyglądać „sprawiedliwe” oprocentowanie pieniędzy w banku? Dla zdecydowanej większości oszczędzających parametrem uczciwości byłoby oferowanie przez bank tego samego oprocentowania zarówno nowym, jak i starym klientom. I to bez powiązania z ich aktywnością, wielkością portfela czy okresem, na który chce ulokować pieniądze. Wraz z bogaceniem się Polaków będzie rósł popyt na lokaty uczciwe, stabilne i przewidywalne. I na oferty, które nie wymagają ciągłego przenoszenia pieniędzy między bankowymi promocjami
——————————
- Zdalny leasing, czyli auto dla firmy bez wychodzenia z domu? Coraz więcej banków wprowadza tę nowinkę. Jak to działa? [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Jedziesz samochodem na weekend? Zanim wrzucisz walizki do bagażnika, sprawdź warunki ubezpieczenia auta. Na wszelki wypadek [POWRED BY PZU]
- PZU zaprasza posiadaczy oszczędności do tańca. Na parkiecie nowy ETF: daje udział w sukcesach 1300 największych spółek świata. Czy to będzie hit? [POWERED BY PZU]
Artykuł powstał w ramach akcji edukacyjnej, poświęconej efektywnemu lokowaniu oszczędności, której Partnerem merytorycznym oraz finansowym jest Trade Republic
——————————
Jak powinny być oprocentowane lokaty, żeby to było „uczciwe” i „sprawiedliwe”? Cóż, pytanie nie jest banalne, bo z jednej strony banki wolą zarobić więcej niż mniej (czyli zapłacić za pieniądze klienta mniej niż więcej), a z drugiej strony my jako klienci nie chcielibyśmy lokować pieniędzy na mniejszy procent, niż obecnie obowiązuje na rynku. Zakładanie lokaty na niższy procent, niż wynosi rynkowa cena pieniądza, to jak robienie zakupów w najdroższym sklepie.
Dlaczego niektórzy klienci są w bankach dyskryminowani?
Jeszcze do niedawna mieliśmy na rynku fundamentalną asymetrię: oprocentowanie kredytów było oparte na rynkowej stopie procentowej (mierzonej takimi wskaźnikami jak WIBOR czy WIRON), a oprocentowanie depozytów – już nie. Oprocentowanie kredytu zmieniało się wraz z warunkami rynkowymi. A oprocentowanie pieniędzy w bankach przeważnie zależało od polityki banku.
Klienci nie byli zadowoleni, bo gdy oprocentowanie kredytów szło w górę nawet jeszcze przed podwyżkami urzędowych stóp procentowych, to oprocentowanie depozytów zostawało dłużej na niższym poziomie, bo było ustalane decyzją zarządów banków. Ta asymetria była dokuczliwa zwłaszcza w erze wysokiej inflacji – wówczas źle odbiła się na realnej wartości pieniędzy klientów.
Dziś sytuacja jest inna, ale też daleka od ideału. Banki z jednej strony promują kredyty o okresowo stałym oprocentowaniu (sztywnym przez 5 lat), a z drugiej strony starają się maksymalnie obniżyć koszt pieniądza uzyskiwanego od klientów. A więc stosują strategie bardzo krzywdzące dla stałych, lojalnych klientów. Powszechną praktyką jest oferowanie wysokiego oprocentowania tylko nowym klientom (i to tylko do określonej kwoty, na określony czas) albo tylko tym, którzy wykonają dla banku jakąś dodatkową „pracę” (czyli spełnią warunki aktywnego bankowania).
Niedawno w wypowiedzi dla portalu Bankier.pl pierwszą z tych praktyk zakwestionował Michał Ziemniak pełniący funkcję Rzecznika Finansowego, czyli finansowanej przez rząd instytucji mającej bronić praw konsumentów w kontaktach z instytucjami finansowymi. Michał Ziemniak w komentarzu przekazanym redakcji Bankier.pl zwraca uwagę, że różnicowanie ofert ze względu na to, czy klient jest „stary” czy „nowy” to łamanie Kanonu Dobrych Praktyk Rynku Finansowego, którego sygnatariuszami są największe banki.
Michał Ziemniak zauważył, że tę praktykę różnicowania klientów na „lepszych” i „gorszych” widać szczególnie wyraźnie przy lokatach terminowych. Czyli dotychczasowym klientom proponuje się oprocentowanie np. rzędu 4–5%, a nowym tylko 0,1%. Rzecznik Finansowy przyznaje, że nie ma w tym złamania prawa. Ale dodaje, że skoro już banki podpisały ten kodeks, to powinny się do niego stosować.
„Sprawiedliwe” oprocentowanie pieniędzy – jak zrobić to dobrze?
Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że pieniądze polskich konsumentów zgromadzone w bankach przekroczyły właśnie kwotę 1,4 biliona złotych. Oczywiście, nie cała ta kwota to oszczędności długoterminowe, które możemy zablokować na procent (takich terminowych mamy ok. 400 mld zł). Bilion złotych to pieniądze trzymane na ROR-ach i kontach oszczędnościowych.
Przy założeniu, że każda lokata terminowa przynosiłaby średnio tyle, ile wynosi stopa depozytowa NBP (obecnie 3,25%), rocznie do naszych kieszeni trafiałoby 13 mld zł odsetek. A przy założeniu, że pieniądze trzymane na ROR-ach i kontach oszczędnościowych przynosiłyby średnio 1,75% w skali roku (czyli przy założeniu porządnego oprocentowania choćby tylko kont oszczędnościowych), mówimy o kolejnych 17,5 mld zł.
W sumie więc w naszych kieszeniach rocznie powinno lądować ponad 30 mld zł samych tylko odsetek od naszych oszczędności. Trafia dużo mniej. Można byłoby oczekiwać od banków, że konta osobiste będą oprocentowane, choćby symbolicznie. Tak się nie dzieje, choć kilka lat temu, gdy konkurencja na rynku bankowym była znacznie większa, niż jest obecnie, bywały konta osobiste gwarantujące klientom oprocentowanie. Dziś takie fajerwerki znajdziemy tylko w neobankach i na platformach inwestycyjnych oferujących możliwość przechowywania pieniędzy.
Są dwa rozwiązania, które powodowałyby, że klienci mogliby być spokojni o to, że ich pieniądze zawsze są oprocentowane „odpowiednio”. Pierwszy to zagwarantowanie przez bank zawsze takiego samego oprocentowania dla wszystkich klientów. Wiadomo, że każdy bank walczy o nowych klientów, więc skutkiem takiego założenia byłoby takie oprocentowanie lokat wszystkich klientów, które odpowiada sytuacji rynkowej. Żadna grupa klientów nie byłaby pokrzywdzona ani poszkodowana. Takiej polityki banki w zasadzie dziś nie stosują.
Drugie rozwiązania to oferowanie przez banki lokat z oprocentowaniem uzależnionym od rynkowej ceny pieniądza. W takiej sytuacji klient zawsze by wiedział, że gdy pieniądz jest tani, to zarabia mniej, a jeśli jest droższy, to więcej. Oprocentowanie lokat mogłoby być uzależnione od stopy NBP albo jednej z rynkowych stóp procentowych (POLONIA, WIBOR, WIRON czy POLSTR). Np. mogłoby wynosić tyle, ile wskaźnik referencyjny minus jakaś marża banku.
Trzy argumenty: „sprawiedliwe” oprocentowanie, czyli jakie?
Dlaczego depozyty oparte na rynkowej cenie pieniądza mogą być dobrym rozwiązaniem? Argumentów jest kilka. Pierwszy to symetria ryzyka. Skoro klient bierze na siebie ryzyko zmienności stóp procentowych w kredycie (nawet kredyty o okresowo stałym oprocentowaniu mają cenę bezową wynikającą z rynkowej ceny pieniądza), mógłby mieć prawo korzystać z tej samej zmienności w depozycie.
Drugi argument to przejrzystość. Depozyt oparty na stopie rynkowej (albo stopie NBP) byłby zrozumiały i przewidywalny. Klient wiedziałby, że jeśli Rada Polityki Pieniężnej podnosi stopy, jego depozyt też prędzej czy później da zarobić więcej. Jeśli obniża, „zarobi” mniej.
Trzeci argument to mniejsze przepływy pieniędzy między bankami. Dziś banki konkurują głównie promocjami, które trwają krótko i dotyczą niewielkich kwot depozytów. Gdyby oprocentowanie depozytów było indeksowane rynkowo, zmniejszyłoby się ryzyko nagłych przepływów pieniędzy, bo klienci nie musieliby bez przerwy „polować” na promocje.
A przyjęcie przez banki założenia, że lokata terminowa powinna być oprocentowana tak samo dla każdego klienta – niezależnie od tego, czy jest chudy czy gruby, czy jest klientem banku od wczoraj czy od 15 lat i niezależnie od tego, czy ma do ulokowania milion złotych czy tylko 10 000 zł oraz czy chce korzystać z konta i karty czy też nie? To też byłoby pozytywne rozwiązanie. Sprawiłoby, że klienci nie musieliby tracić czasu na przerzucanie pieniędzy z banku do banku.
Budowałoby to też większe zaufanie pomiędzy klientami i bankami. Owszem, banki zarabiałyby mniej (bo dziś to marża depozytowa jest głównym zarobkiem banku). Owszem, być może chciałyby odbić sobie te straty w innych miejscach (np. podwyższając prowizje za niektóre usługi). Ale posiadacze dużych i rosnących oszczędności, czyli bardzo cenna dla każdego banku grupa, mogliby poczuć większą lojalność do swojego banku.
Jak taką sytuację „wygenerować”? Cóż, na pewno warto głosować nogami, czyli portfelami. I korzystać z ofert banków, które oferują wyższy procent i uczciwsze warunki. A po drugie korzystać z alternatywnych sposobów lokowania pieniędzy takich jak obligacje skarbowe czy fundusze ETF replikujące indeksy rynku pieniężnego (na warszawskiej giełdzie są notowane dwa takie ETF-y). Dziś w obligacjach skarbowych Polacy trzymają ok. 180 mld zł, czyli zaledwie jedną siódmą tego, co trzymają w bankach.
————————-
ZAPROSZENIE PARTNERA:
Poznaj Trade Republic, nowy bank na polskim rynku. Ma już ponad 10 mln klientów, działa w 17 krajach strefy euro. W Polsce oferuje uczciwe konto oszczędnościowe z oprocentowaniem 6% w skali roku – dla wszystkich i bez ograniczeń. Czyli uczciwie. Do tego w Trade Republic możesz dostać darmową kartę płatniczą z 1% cashbacku oraz możliwość inwestowania w akcje, ETF-y i inne aktywa na całym świecie. A to wszystko jest „opakowane” w niemiecką gwarancję dla depozytów do 100 000 euro oraz polską obsługę „żywych” konsultantów na infolinii, a nie cyfrowych botów. Zapraszamy do przetestowania!

Jedną z rzeczy odróżniających Trade Republic od innych platform inwestycyjnych działających na polskim rynku jest darmowy Plan Inwestycyjny, którego posiadacze są zwolnieni z opłat za transakcje (100% pieniędzy jest inwestowanych) oraz mogą otrzymać „dopłatę” od Trade Republic, jeśli płacą kartą tego banku w sklepach. Ta „dopłata” to 1% od płatności kartą, która jest przekazywana na wybrany Plan Inwestycyjny. Zatem można inwestować nawet na zakupach.
————————-
Stały procent dla każdego. Czy klienci to docenią?
Jednym z nielicznych banków na polskim rynku, który postawił na pełną przejrzystość i jednolite warunki dla każdego, jest niemiecki Trade Republic. To bank, który obsługuje w całej Europie już 17 mln klientów. Od niedawna oferuje w Polsce konto oszczędnościowe z oprocentowaniem 6% w skali roku bez żadnych ograniczeń (ani dotyczących stażu klienta, ani kwoty oszczędności, ani korzystania z pozostałych produktów). Czy to może być hit nad Wisłą?
Kamil Szymański, szef Trade Republic w Polsce, uważa, że uczciwe podejście, czyli oferowanie jednolitego oprocentowania dla wszystkich, przyciągnie klientów do Trade Republic i zwróci ich uwagę na ten bank, który w Europie w ostatnich latach rósł nawet szybciej niż Revolut (pod względem pozyskiwanych aktywów). Główne atuty Trade Republic to – poza wyżej wspomnianą uczciwą ofertą depozytową – karta płatnicza oferująca 1% od każdej płatności kartą przekazywane na wybrany Plan Inwestycyjny, a więc pozwalająca oszczędzać, nawet gdy wydajemy pieniądze.
CZYTAJ TEŻ:
Trade Republic nie jest klasycznym bankiem – oferuje pod jednym dachem możliwość przechowywania pieniędzy na dobry procent oraz usługi inwestycyjne, czyli dostęp do akcji, funduszy ETF i innych globalnych inwestycji. W Europie Zachodniej jego klienci to głównie inwestorzy. W Polsce Trade Republic też chce być częścią rewolucji polegającej na przesuwaniu oszczędności polskich konsumentów z lokat bankowych do świata inwestycji. Dlatego oferuje np. darmowe Plany Inwestycyjne powiązane z cashbackiem (czyli de facto dotowane).
Ale niemiecki neobank uważa, że w Polsce droga jego klientów do inwestowania często będzie zaczynała się od oszczędzania na uczciwych zasadach i dlatego jego głównym orężem promocyjnym jest konto oszczędnościowe. Czy to chwyci za serce polskich ciułaczy i inwestorów? Konkurencja na rynku jest duża, ale niemieckie gwarancje bankowe dla depozytów w powiązaniu z uczciwym i stabilnym oprocentowaniem pieniędzy mogą być przekonującymi argumentami dla sporej części Polaków.
Ewentualny sukces strategii depozytowej Trade Republic może sporo zmienić na polskim rynku, bo być może banki będą musiały pójść wówczas w ślady niemieckiego neobanku. Czyli zaoferować takie samo oprocentowanie dla nowych i „starych” klientów (oraz dla nowych i „starych” pieniędzy).
CZYTAJ TEŻ:
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
zdjęcie tytułowe: Alicja/Pixabay/Trade Republic




