Ważą się losy umowy handlowej Unia Europejska–Mercosur. Emocje sięgają zenitu, do Warszawy zjeżdżają rolnicy z całego kraju, by protestować przeciwko tej umowie. Czy rzeczywiście grozi nam zalew kiepskiej jakości żywności? I czy rolnicy — walcząc o swoją branżę — mają rację? Czy polska gospodarka jako całość rzeczywiście na tej umowie straci? Co ona może oznaczać dla naszych portfeli? Bilans wcale nie jest tak oczywisty
Dziś w „Subiektywnie o Finansach” spróbuję na chłodno ocenić czy jest się w ogóle czym martwić i czego bać, patrząc przez pryzmat kieszeni przeciętnego konsumenta. Jaki potencjał handlowy mają kraje Mercosur (czyli co możemy im sprzedać i co od nich kupić), jak bardzo Polska jest związana wymianą handlową z tymi krajami i czy mamy szansę na eksportowanie tam polskich produktów?
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Na początek dwa słowa o samej umowie. Negocjacje Unii Europejskiej z krajami Mercosur trwały przez 25 lat. Kilkakrotnie wydawało się, że projekt umiera. Nabrał rumieńców dwa lata temu, kiedy Europa zorientowała się, że dotychczasowy model „działania” gospodarki – oparty na wolnym handlu i globalizacji – zaczął się kruszyć. I że Ameryka Łacińska coraz bardziej zbliża się handlowo do Chin. Umowa ma to odwrócić i dać szansę Europie, by nie dała się wypchnąć przez Chińczyków z tej części świata.
Mercosur to ważny obszar gospodarczy. Grupuje 62% mieszkańców i wypracowuje 67% PKB Ameryki Południowej, a Brazylia odpowiada aż za trzy czwarte PKB wypracowywanego w krajach Mercosuru. Cztery kraje Mercosur łącznie to de facto piąta co do wielkości gospodarka świata, 270 milionów konsumentów (Unia Europejska to druga gospodarka świata, 450 milionów mieszkańców).

Umowa z krajami Mercosur ma być szansą dla europejskich producentów na zwiększenie sprzedaży samochodów, maszyn i produktów chemicznych w Ameryce Południowej. Kraje Mercosur mają do ugrania sprzedaż żywności w Europie. Nic dziwnego, że walczą o tę umowę zwłaszcza najwięksi europejscy eksporterzy, np. Niemcy. Przeciwne są kraje, które produkują dużo żywności, bo z Ameryki Łacińskiej może popłynąć do nas tańsze mięso i nie tylko (stąd protest rolników).
Od razu muszę to zaznaczyć: Mercosur nie jest sojuszem jednolitym. Brazylia, Argentyna, Urugwaj i Paragwaj bardzo się między sobą różnią. Po porwaniu przez USA wenezuelskiego dyktatora Nicolasa Maduro — Brazylia ostro skrytykowała Stany Zjednoczone, podczas gdy prezydent Argentyny Javier Milei żarliwie poparł amerykańską interwencję. Brazylia jest też jednym z filarów antyzachodniego, zdominowanego przez Rosję i Chiny, bloku państw BRICS.

Mercosur: związek handlowy o… wyjątkowo słabym handlu
Mimo rosnących wpływów Chin i tradycyjnych bliskich relacji krajów Mercosur z USA, Unia Europejska stałaby się pierwszym partnerem handlowym regionu jako całości. To kuszące. Ani USA, ani Chiny nie mają z krajami Mercosur umów o współpracy handlowej i nic nie zapowiada, żeby takie umowy w szybkim czasie powstały. Dzięki umowie obie strony mają skorzystać na ułatwieniach wymiany handlowej i obniżkach ceł. Ryzyko dostrzegają głównie unijni producenci żywności. Inne branże raczej się cieszą.
Czy umowa z Unią Europejską to dla Mercosuru gospodarcze „być albo nie być”? Niekoniecznie. Kraje Mercosur, które poprzez swoją historię i relacje rodzinne mieszkańców są bardzo mocno związane z Europą, ostatnie ćwierć wieku poświęciły na dynamiczny rozwój relacji handlowych z Chinami. Chiny stały się największym partnerem handlowym bloku. Widać to na grafice Parlamentu Europejskiego wykorzystującej dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego:

Jeszcze w 2000 roku eksport z Mercosur do Państwa Środka stanowił tylko około 2% całkowitego eksportu, a już w 2021 roku było to 26%. Większość eksportu Mercosuru do Chin stanowią produkty rolne (np. soja) i substancje mineralne. To, czego wciąż brakuje tym krajom, to eksport zaawansowanych produktów przemysłowych, na którym znacznie lepiej mogłyby zarobić, niż sprzedając żywność.
Obecnie tylko około 10% całego eksportu Mercosuru jest przedmiotem handlu między krajami członkowskimi wewnątrz grupy. Umowa z Unią Europejską może być impulsem dla tego bloku państw i może dać szansę na bardziej zróżnicowany eksport, nie tylko surowców mineralnych i produktów rolnych. Tę monokulturę eksportowo-importową widać wyraźnie w przypadku wymiany z Chinami.

Kraje członkowskie Mercosur są słabo powiązane ze sobą gospodarczo. Każdy z tych krajów w niewielkim stopniu uczestniczy w globalnych łańcuchach wartości. W porównaniu z innym regionalnym blokiem — Sojuszem Pacyfiku (Chile, Peru, Kolumbia i Meksyk), dwaj najwięksi członkowie Mercosuru, Argentyna i Brazylia, mają o wiele niższy poziom integracji z międzynarodowymi łańcuchami wartości. Chodzi o przenoszenie różnych etapów produkcji za granicę, co doprowadziło do ogromnego wzrostu handlu na świecie w kilku ostatnich dekadach. Kraje Mercosuru w niewielkim stopniu biorą w tym udział.
Proste powiązania łańcucha wartości występują, gdy dobra pośrednie są eksportowane w ramach procesu produkcyjnego, a następnie przetwarzane w kraju partnerskim w celu lokalnej konsumpcji. Jeśli dobra pośrednie przekraczają granicę państwową kilkakrotnie, używa się terminu złożony łańcuch wartości — GVC. W porównaniu z państwami członkowskimi Sojuszu Pacyfiku Argentyna i Brazylia mają ten udział bardzo niski. Tylko 7% wartości dodanej Argentyny i 9% wartości dodanej Brazylii jest generowane poprzez proste i złożone łańcuchy dostaw.
Grafika niemieckiego think-tanku Ifo pokazuje udział prostych i złożonych łańcuchów wartości w całkowitej wartości dodanej Brazylii i Argentyny.

Najważniejszym wskaźnikiem integracji handlowej krajów jest ich otwartość handlowa. To stosunek wolumenu handlu (importu i eksportu) do PKB. Otwartość handlowa Mercosuru rosła między 1991 a 2004 rokiem (z 17% do 33%), ale potem nastąpiła stagnacja na poziomie około 40%. To znacznie mniej niż w przypadku Unii Europejskiej, w której otwartość handlowa wynosi 91%. W przypadku ASEAN (Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej), to aż 117%.
Nie tylko wołowina i kurczaki, i nie tylko niemieckie auta
Dla Europejczyków, głównie dla europejskich rolników, Mercosur to produkty rolne, ale przecież nie tylko wołowiną i kurczakami ten region żyje. Umowa z Unią Europejską zmniejszyłaby rosnące uzależnienie bloku od handlu z Chinami i zwiększyła zróżnicowanie eksportu.
Według danych Eurostatu całkowity handel towarami między Unią Europejską a Mercosurem wyniósł 109 mld euro w 2023 roku (eksport z Unii Europejskiej – 55,9 mld euro, a import z Mercosuru – 53,8 mld euro). Aż 78,1% udziału w tym handlu ma Brazylia. Argentyna miała 17,5%, zaś pozostałe kraje praktycznie z Europą nie handlują. Udział Paragwaju to 1,1%, a Urugwaju – 3,3%.
Wzrost handlu towarami między Unią Europejską a Mercosurem z poziomu 65,2 mld euro w 2007 r. do 109 mld euro w 2023 r. można uznać za imponujący, ale… w 2018 r. Unia Europejska miała 20% udziału w handlu zagranicznym Mercosur, a dziś ma tylko 17%. Straciliśmy głównie na rzecz Chin.

W handlu Unii Europejskiej z Mercosur przez lata nie widać było wielkich zmian, podobna była struktura eksportu i importu, a także zaangażowanie państw. Tradycyjnie najwięcej eksportują do krajów Mercosur nasi sąsiedzi Niemcy, ale duży udział mają też inne potęgi gospodarcze – Holandia, Hiszpania, Włochy, Belgia, Francja. Polska niestety głównie importuje z krajów Mercosur, a bardzo niewiele tam sprzedaje.

Europejscy konsumenci oraz rolnicy są zainteresowani głównie tym, co Unia Europejska kupi z krajów Mercosur. Natomiast dla europejskiego przemysłu ważne będzie to, co konsumenci z krajów Mercosur kupią w krajach unijnych. Głównymi produktami eksportowymi Unii Europejskiej są urządzenia mechaniczne i sprzęt elektryczny (26,7%), lekarstwa (11,8%) oraz samochody i samoloty (11,7%). A co z krajów Mercosur sprowadzamy? Głównie produkty rolno-spożywcze (42,7%) oraz paliwa: ropę naftową, gaz, węgiel (20%).
Jeśli chodzi o żywność, to sprowadzamy z Mercosur nie tylko gotową żywność przetworzoną, ale też półprodukty: rośliny oleiste (43%), kawę, herbatę, kakao i przyprawy (15%), owoce i orzechy (8%), wołowinę i cielęcinę (6%).

Handel między UE a Mercosurem obejmuje również sektor usług, w którym najważniejszą pozycję mają różne usługi biznesowe, transport, telekomunikacja, ubezpieczenia i podróże. W tej kategorii nasz kraj praktycznie nie uczestniczy, a główne kraje unijne są przede wszystkim importerami usług, które są dużo tańsze w Ameryce Południowej. Podstawowe wskaźniki gospodarcze i handlowe można znaleźć w raporcie Parlamentu Europejskiego i w graficznej publikacji Parlamentu Europejskiego.

Szczegóły umowy z Mercosur na ostatniej prostej, od nich sporo zależy
Wiadomo, że wielkim promotorem umowy z Mercosurem są Niemcy, ze względu na interesy swojego przemysłu motoryzacyjnego, natomiast Francja, Włochy i Polska obawiają się negatywnego wpływu umowy na swoje rolnictwo. Jednak na ostatniej prostej to Włochy stały się głównym rozgrywającym, i to ten kraj ma szansę osiągnąć dla swoich i europejskich rolników dodatkowe pieniądze, 45 mld euro w ramach kolejnego budżetu unijnego, na pokrycie ewentualnych strat po wejściu w życie umowy. Głos Włoch okaże się decydujący w trakcie głosowania nad umową.
Według polskiego ministra rolnictwa, Stefana Krajewskiego, priorytetem Polski powinno być po prostu „zablokowanie tej umowy”, ale do tego trzeba większego poparcia wśród krajów unijnych. Jeśli to się nie powiedzie, Warszawa ma się domagać od Komisji Europejskiej „maksymalnych zabezpieczeń i rekompensat”.
Do akceptacji porozumienia potrzebna jest większość kwalifikowana 15 z 27 krajów, reprezentujących 65% populacji. Włochy, z dużą liczbą ludności, mają tutaj decydujący głos. Francja i Polska mają za mały potencjał ludnościowy, żeby porozumienie odrzucić, zresztą na to w ogóle może być już za późno.
Zaraz po korzystnym dla umowy głosowaniu w Brukseli, szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ma udać się do Ameryki Południowej, żeby sfinalizować umowę, na którą czekają niecierpliwie kraje Mercosur, głównie Brazylia, co podkreślał w wielu wypowiedziach prezydent tego kraju Luiz Inácio Lula da Silva. Brazylia jest szczególnie zainteresowana umową z UE, bo tak naprawdę handel z Mercosur to w dużej części… handel z Brazylią.

Głównym celem Unii Europejskiej jest promowanie rozwoju nowoczesnych technologii w krajach Mercosur. Umowa ma otworzyć rynki zamówień publicznych w krajach Mercosur, co powinno przyczynić się do wzrostu bezpośrednich inwestycji krajów Unii Europejskiej w Ameryce Łacińskiej. Czyli np. budowania tam fabryk i zakładania firm z europejskim kapitałem, świadczących np. usługi technologiczne.
W ciągu ostatniej dekady wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych Unii Europejskiej w Mercosur wzrosła z ponad 300 mld euro w 2013 r. do 384 mld euro w 2023 r. W ostatnich latach Unia Europejska inwestuje głównie w Brazylii i głównie w sektory produkcji i energii odnawialnej.

Czy Polska ma w ramach tej umowy cokolwiek do ugrania? Teoretycznie tak, ale nie będzie to łatwe i będzie wymagało wsparcia państwa. Dziś prawie nie eksportujemy do krajów Mercosur, a moglibyśmy np. sprzedawać tam maszyny i części do samochodów oraz polskie technologie. Na razie stan gry jest jednak taki, że nasze rolnictwo jest „na ryzyku”, zaś inne sektory gospodarcze są w punkcie „zero”, czyli przed wielką szansą na dostęp do ogromnego rynku i sprzedawanie tam naszych produktów. Ale to zakład o dużej stawce ryzyka.
Rolnicy oczywiście protestują. Komisja Europejska uspokaja, że na import produktów rolnych będą obowiązywać kwoty, czyli limity, ponad które kraje Mercosur nie będą mogły sprzedawać swoich produktów do Unii Europejskiej (a więc nie będzie „zalewu” sklepów tanią żywnością o niesprawdzalnej jakości z Ameryki Łacińskiej).
Unia ma też kontrolować bezpieczeństwo żywności (w Ameryce Południowej wciąż stosowane są środki chemiczne zakazane już w Unii Europejskiej). Pytanie jednak brzmi: skoro przez dziesięciolecia wypracowywaliśmy w Europie standardy jakości żywności, to po co otwierać rynek na coś, co standardów może nie spełniać?
Umowa z Mercosur: czy to się może Polsce opłacić?
Trudno sobie wyobrazić, żeby rynek europejski został zalany przez południowoamerykańską żywność, jeśli obowiązywać będą ograniczenia. Z drugiej strony, ponieważ Unia Europejska to jednolity rynek, nie tak łatwo będzie kontrolować dystrybucję produktów rolnych w obrębie wspólnoty, przepływ towarów może więc mocno wpływać na lokalne rynki. Tak było w 2022 roku z napływem na polski rynek ukraińskiego zboża, pszenicy, rzepaku i kukurydzy.
Polska jest obecnie największym producentem i eksporterem kurczaków w Unii Europejskiej, z udziałem w unijnym eksporcie na poziomie 21%, ale światowym liderem w tym zakresie, zaraz po Stanach Zjednoczonych, jest Brazylia. Brazylia jest też jednym z największych producentów jaj, a to też polska domena. Polska jest również kluczowym producentem i eksporterem wołowiny w Unii Europejskiej, zajmuje pod względem produkcji piąte miejsce, z czego 80-90% produkowanej w Polsce wołowiny trafia do Włoch, Niemiec i Hiszpanii. Z kolei największym producentem wołowiny na świecie jest Brazylia, a zaraz potem Argentyna.
Brazylia i Argentyna są też światowymi liderami produkcji kukurydzy, w czym również Polska jest potentatem w skali europejskiej. Nie dziwią więc obawy rolników i ich protesty. Zresztą protesty odbywają się w całej Unii Europejskiej. Czy to wynik nadmiernych obaw, czy uzasadniony strach, że zaleje nas tania żywność, w dodatku wyprodukowana na szkodliwych nawozach, środkach ochrony roślin i środkach farmaceutycznych podawanych zwierzętom? Czy jednak świat kupowałby tak chętnie argentyńską wołowinę, gdyby była szkodliwa dla zdrowia? Chyba nie.
Żeby sprawdzić, czy wszystkie obawy są uzasadnione, musielibyśmy poczekać kilka lat na realizację umowy handlowej Unia Europejska–Mercosur. Polska być może straci część swoich interesów związanych z rynkiem rolnym, ale z kolei zwiększony eksport samochodów i urządzeń z Niemiec na rynek południowoamerykański powinien być korzystny dla naszego przemysłu motoryzacyjnego i maszynowego, tak mocno przecież powiązanego z przemysłem niemieckim.
O ile więc straty mają charakter bezpośredni („na ryzyku” jest jakaś część polskiego eksportu żywności do Unii Europejskiej, a to 16% polskiego całego eksportu), to potencjalne zyski dla polskiego przemysłu kryją się we współpracy z Niemcami, które będą mogły sprzedawać więcej swoich produktów do krajów Mercosur (a ok. 42% polskiego eksportu stanowią wyroby elektromaszynowe: pojazdy, części samochodowe, maszyny, sprzęt elektryczny, w dużej części sprzedawane do Niemiec) oraz ewentualnie we wzroście polskiego, bezpośredniego eksportu do Mercosur, który dziś niemal nie istnieje.
Jest też jeszcze pośredni aspekt tej umowy. Gdyby udało się w jakiejś części ochronić polskich producentów żywności, a jednocześnie wygenerować „odbicie” krajów Ameryki Łacińskiej z rąk chińskich firm – Europa jako całość miałaby szansę na rozwój. My jesteśmy wciąż drugim największym – i trzecim najzamożniejszym – organizmem gospodarczym na świecie. Mercosur to piąta gospodarka świata.
Będąc między coraz bardziej „agresywną gospodarczo” Ameryką, a nie mniej żarłocznymi Chinami, po utracie wpływów w Afryce w zasadzie nie mamy zbyt wielu handlowych alternatyw na robienie „wielkiego skoku”, którego potrzebujemy. Jeśli Europa będzie biedniała, bo będziemy i my biednieli. O ile więc tu i teraz umowa z Mercosur akurat z punktu widzenia Polski nie wydaje się „złotym interesem”, to patrząc szerzej na globalną rozgrywkę o dominację gospodarczą na świecie, wygląda to mniej jednoznacznie.
Przeczytaj co słychać w Argentynie i… w Niemczech:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
Źródło zdjęcia: Anita Monteiro/Unsplash






