9 stycznia 2026

Ważą się losy umowy handlowej Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Rolnicy protestują. Czy Polska rzeczywiście może tylko stracić? Liczymy!

Ważą się losy umowy handlowej Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Rolnicy protestują. Czy Polska rzeczywiście może tylko stracić? Liczymy!

Ważą się losy umowy handlowej Unia Europejska–Mercosur. Emocje sięgają zenitu, do Warszawy zjeżdżają rolnicy z całego kraju, by protestować przeciwko tej umowie. Czy rzeczywiście grozi nam zalew kiepskiej jakości żywności? I czy rolnicy — walcząc o swoją branżę — mają rację? Czy polska gospodarka jako całość rzeczywiście na tej umowie straci? Co ona może oznaczać dla naszych portfeli? Bilans wcale nie jest tak oczywisty

Dziś w „Subiektywnie o Finansach” spróbuję na chłodno ocenić czy jest się w ogóle czym martwić i czego bać, patrząc przez pryzmat kieszeni przeciętnego konsumenta. Jaki potencjał handlowy mają kraje Mercosur (czyli co możemy im sprzedać i co od nich kupić), jak bardzo Polska jest związana wymianą handlową z tymi krajami i czy mamy szansę na eksportowanie tam polskich produktów?

Zobacz również:

Na początek dwa słowa o samej umowie. Negocjacje Unii Europejskiej z krajami Mercosur trwały przez 25 lat. Kilkakrotnie wydawało się, że projekt umiera. Nabrał rumieńców dwa lata temu, kiedy Europa zorientowała się, że dotychczasowy model „działania” gospodarki – oparty na wolnym handlu i globalizacji – zaczął się kruszyć. I że Ameryka Łacińska coraz bardziej zbliża się handlowo do Chin. Umowa ma to odwrócić i dać szansę Europie, by nie dała się wypchnąć przez Chińczyków z tej części świata.

Mercosur to ważny obszar gospodarczy. Grupuje 62% mieszkańców i wypracowuje 67% PKB Ameryki Południowej, a Brazylia odpowiada aż za trzy czwarte PKB wypracowywanego w krajach Mercosuru. Cztery kraje Mercosur łącznie to de facto piąta co do wielkości gospodarka świata, 270 milionów konsumentów (Unia Europejska to druga gospodarka świata, 450 milionów mieszkańców).

Umowa z krajami Mercosur ma być szansą dla europejskich producentów na zwiększenie sprzedaży samochodów, maszyn i produktów chemicznych w Ameryce Południowej. Kraje Mercosur mają do ugrania sprzedaż żywności w Europie.  Nic dziwnego, że walczą o tę umowę zwłaszcza najwięksi europejscy eksporterzy, np. Niemcy. Przeciwne są kraje, które produkują dużo żywności, bo z Ameryki Łacińskiej może popłynąć do nas tańsze mięso i nie tylko (stąd protest rolników).

Od razu muszę to zaznaczyć: Mercosur nie jest sojuszem jednolitym. Brazylia, Argentyna, Urugwaj i Paragwaj bardzo się między sobą różnią. Po porwaniu przez USA wenezuelskiego dyktatora Nicolasa Maduro — Brazylia ostro skrytykowała Stany Zjednoczone, podczas gdy prezydent Argentyny Javier Milei żarliwie poparł amerykańską interwencję. Brazylia jest też jednym z filarów antyzachodniego, zdominowanego przez Rosję i Chiny, bloku państw BRICS.

Mercosur: związek handlowy o… wyjątkowo słabym handlu

Mimo rosnących wpływów Chin i tradycyjnych bliskich relacji krajów Mercosur z USA, Unia Europejska stałaby się pierwszym partnerem handlowym regionu jako całości. To kuszące. Ani USA, ani Chiny nie mają z krajami Mercosur umów o współpracy handlowej i nic nie zapowiada, żeby takie umowy w szybkim czasie powstały. Dzięki umowie obie strony mają skorzystać na ułatwieniach wymiany handlowej i obniżkach ceł. Ryzyko dostrzegają głównie unijni producenci żywności. Inne branże raczej się cieszą.

Czy umowa z Unią Europejską to dla Mercosuru gospodarcze „być albo nie być”? Niekoniecznie. Kraje Mercosur, które poprzez swoją historię i relacje rodzinne mieszkańców są bardzo mocno związane z Europą, ostatnie ćwierć wieku poświęciły na dynamiczny rozwój relacji handlowych z Chinami. Chiny stały się największym partnerem handlowym bloku. Widać to na grafice Parlamentu Europejskiego wykorzystującej dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego:

Jeszcze w 2000 roku eksport z Mercosur do Państwa Środka stanowił tylko około 2% całkowitego eksportu, a już w 2021 roku było to 26%. Większość eksportu Mercosuru do Chin stanowią produkty rolne (np. soja) i substancje mineralne.  To, czego wciąż brakuje tym krajom, to eksport zaawansowanych produktów przemysłowych, na którym znacznie lepiej mogłyby zarobić, niż sprzedając żywność.

Obecnie tylko około 10% całego eksportu Mercosuru jest przedmiotem handlu między krajami członkowskimi wewnątrz grupy. Umowa z Unią Europejską może być impulsem dla tego bloku państw i może dać szansę na bardziej zróżnicowany eksport, nie tylko surowców mineralnych i produktów rolnych. Tę monokulturę eksportowo-importową widać wyraźnie w przypadku wymiany z Chinami.

Kraje członkowskie Mercosur są słabo powiązane ze sobą gospodarczo. Każdy z tych krajów w niewielkim stopniu uczestniczy w globalnych łańcuchach wartości. W porównaniu z innym regionalnym blokiem — Sojuszem Pacyfiku (Chile, Peru, Kolumbia i Meksyk), dwaj najwięksi członkowie Mercosuru, Argentyna i Brazylia, mają o wiele niższy poziom integracji z międzynarodowymi łańcuchami wartości. Chodzi o przenoszenie różnych etapów produkcji za granicę, co doprowadziło do ogromnego wzrostu handlu na świecie w kilku ostatnich dekadach. Kraje Mercosuru w niewielkim stopniu biorą w tym udział.

Proste powiązania łańcucha wartości występują, gdy dobra pośrednie są eksportowane w ramach procesu produkcyjnego, a następnie przetwarzane w kraju partnerskim w celu lokalnej konsumpcji. Jeśli dobra pośrednie przekraczają granicę państwową kilkakrotnie, używa się terminu złożony łańcuch wartości — GVC. W porównaniu z państwami członkowskimi Sojuszu Pacyfiku Argentyna i Brazylia mają ten udział bardzo niski. Tylko 7% wartości dodanej Argentyny i 9% wartości dodanej Brazylii jest generowane poprzez proste i złożone łańcuchy dostaw.

Grafika niemieckiego think-tanku Ifo pokazuje udział prostych i złożonych łańcuchów wartości w całkowitej wartości dodanej Brazylii i Argentyny.

Najważniejszym wskaźnikiem integracji handlowej krajów jest ich otwartość handlowa. To stosunek wolumenu handlu (importu i eksportu) do PKB. Otwartość handlowa Mercosuru rosła między 1991 a 2004 rokiem (z 17% do 33%), ale potem nastąpiła stagnacja na poziomie około 40%. To znacznie mniej niż w przypadku Unii Europejskiej, w której otwartość handlowa wynosi 91%. W przypadku ASEAN (Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej), to aż 117%.

Nie tylko wołowina i kurczaki, i nie tylko niemieckie auta

Dla Europejczyków, głównie dla europejskich rolników, Mercosur to produkty rolne, ale przecież nie tylko wołowiną i kurczakami ten region żyje. Umowa z Unią Europejską zmniejszyłaby rosnące uzależnienie bloku od handlu z Chinami i zwiększyła zróżnicowanie eksportu.

Według danych Eurostatu całkowity handel towarami między Unią Europejską a Mercosurem wyniósł 109 mld euro w 2023 roku (eksport z Unii Europejskiej – 55,9 mld euro, a import z Mercosuru – 53,8 mld euro). Aż 78,1% udziału w tym handlu ma Brazylia. Argentyna miała 17,5%, zaś pozostałe kraje praktycznie z Europą nie handlują. Udział Paragwaju to 1,1%, a Urugwaju – 3,3%.

Wzrost handlu towarami między Unią Europejską a Mercosurem z poziomu 65,2 mld euro w 2007 r. do 109 mld euro w 2023 r. można uznać za imponujący, ale… w 2018 r. Unia Europejska miała 20% udziału w handlu zagranicznym Mercosur, a dziś ma tylko 17%. Straciliśmy głównie na rzecz Chin.

W handlu Unii Europejskiej z Mercosur przez lata nie widać było wielkich zmian, podobna była struktura eksportu i importu, a także zaangażowanie państw. Tradycyjnie najwięcej eksportują do krajów Mercosur nasi sąsiedzi Niemcy, ale duży udział mają też inne potęgi gospodarcze – Holandia, Hiszpania, Włochy, Belgia, Francja. Polska niestety głównie importuje z krajów Mercosur, a bardzo niewiele tam sprzedaje.

Europejscy konsumenci oraz rolnicy są zainteresowani głównie tym, co Unia Europejska kupi z krajów Mercosur. Natomiast dla europejskiego przemysłu ważne będzie to, co konsumenci z krajów Mercosur kupią w krajach unijnych. Głównymi produktami eksportowymi Unii Europejskiej są urządzenia mechaniczne i sprzęt elektryczny (26,7%), lekarstwa (11,8%) oraz samochody i samoloty (11,7%). A co z krajów Mercosur sprowadzamy? Głównie produkty rolno-spożywcze (42,7%) oraz paliwa: ropę naftową, gaz, węgiel (20%).

Jeśli chodzi o żywność, to sprowadzamy z Mercosur nie tylko gotową żywność przetworzoną, ale też półprodukty: rośliny oleiste (43%), kawę, herbatę, kakao i przyprawy (15%), owoce i orzechy (8%), wołowinę i cielęcinę (6%).

Handel między UE a Mercosurem obejmuje również sektor usług, w którym najważniejszą pozycję mają różne usługi biznesowe, transport, telekomunikacja, ubezpieczenia i podróże. W tej kategorii nasz kraj praktycznie nie uczestniczy, a główne kraje unijne są przede wszystkim importerami usług, które są dużo tańsze w Ameryce Południowej. Podstawowe wskaźniki gospodarcze i handlowe można znaleźć w raporcie Parlamentu Europejskiego i w graficznej publikacji Parlamentu Europejskiego.

Szczegóły umowy z Mercosur na ostatniej prostej, od nich sporo zależy

Wiadomo, że wielkim promotorem umowy z Mercosurem są Niemcy, ze względu na interesy swojego przemysłu motoryzacyjnego, natomiast Francja, Włochy i Polska obawiają się negatywnego wpływu umowy na swoje rolnictwo. Jednak na ostatniej prostej to Włochy stały się głównym rozgrywającym, i to ten kraj ma szansę osiągnąć dla swoich i europejskich rolników dodatkowe pieniądze, 45 mld euro w ramach kolejnego budżetu unijnego, na pokrycie ewentualnych strat po wejściu w życie umowy. Głos Włoch okaże się decydujący w trakcie głosowania nad umową.

Według polskiego ministra rolnictwa, Stefana Krajewskiego, priorytetem Polski powinno być po prostu „zablokowanie tej umowy”, ale do tego trzeba większego poparcia wśród krajów unijnych. Jeśli to się nie powiedzie, Warszawa ma się domagać od Komisji Europejskiej „maksymalnych zabezpieczeń i rekompensat”.

Do akceptacji porozumienia potrzebna jest większość kwalifikowana 15 z 27 krajów, reprezentujących 65% populacji. Włochy, z dużą liczbą ludności, mają tutaj decydujący głos. Francja i Polska mają za mały potencjał ludnościowy, żeby porozumienie odrzucić, zresztą na to w ogóle może być już za późno.

Zaraz po korzystnym dla umowy głosowaniu w Brukseli, szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ma udać się do Ameryki Południowej, żeby sfinalizować umowę, na którą czekają niecierpliwie kraje Mercosur, głównie Brazylia, co podkreślał w wielu wypowiedziach prezydent tego kraju Luiz Inácio Lula da Silva. Brazylia jest szczególnie zainteresowana umową z UE, bo tak naprawdę handel z Mercosur to w dużej części… handel z  Brazylią.

Głównym celem Unii Europejskiej jest promowanie rozwoju nowoczesnych technologii w krajach Mercosur. Umowa ma otworzyć rynki zamówień publicznych w krajach Mercosur, co powinno przyczynić się do wzrostu bezpośrednich inwestycji krajów Unii Europejskiej w Ameryce Łacińskiej. Czyli np. budowania tam fabryk i zakładania firm z europejskim kapitałem, świadczących np. usługi technologiczne.

W ciągu ostatniej dekady wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych Unii Europejskiej w Mercosur wzrosła z ponad 300 mld euro w 2013 r. do 384 mld euro w 2023 r. W ostatnich latach Unia Europejska inwestuje głównie w Brazylii i głównie w sektory produkcji i energii odnawialnej.

Czy Polska ma w ramach tej umowy cokolwiek do ugrania? Teoretycznie tak, ale nie będzie to łatwe i będzie wymagało wsparcia państwa. Dziś prawie nie eksportujemy do krajów Mercosur, a moglibyśmy np. sprzedawać tam maszyny i części do samochodów oraz polskie technologie. Na razie stan gry jest jednak taki, że nasze rolnictwo jest „na ryzyku”, zaś inne sektory gospodarcze są w punkcie „zero”, czyli przed wielką szansą na dostęp do ogromnego rynku i sprzedawanie tam naszych produktów. Ale to zakład o dużej stawce ryzyka.

Rolnicy oczywiście protestują. Komisja Europejska uspokaja, że na import produktów rolnych będą obowiązywać kwoty, czyli limity, ponad które kraje Mercosur nie będą mogły sprzedawać swoich produktów do Unii Europejskiej (a więc nie będzie „zalewu” sklepów tanią żywnością o niesprawdzalnej jakości z Ameryki Łacińskiej).

Unia ma też kontrolować bezpieczeństwo żywności (w Ameryce Południowej wciąż stosowane są środki chemiczne zakazane już w Unii Europejskiej). Pytanie jednak brzmi: skoro przez dziesięciolecia wypracowywaliśmy w Europie standardy jakości żywności, to po co otwierać rynek na coś, co standardów może nie spełniać?

Umowa z Mercosur: czy to się może Polsce opłacić?

Trudno sobie wyobrazić, żeby rynek europejski został zalany przez południowoamerykańską żywność, jeśli obowiązywać będą ograniczenia. Z drugiej strony, ponieważ Unia Europejska to jednolity rynek, nie tak łatwo będzie kontrolować dystrybucję produktów rolnych w obrębie wspólnoty, przepływ towarów może więc mocno wpływać na lokalne rynki. Tak było w 2022 roku z napływem na polski rynek ukraińskiego zboża, pszenicy, rzepaku i kukurydzy.

Polska jest obecnie największym producentem i eksporterem kurczaków w Unii Europejskiej, z udziałem w unijnym eksporcie na poziomie 21%, ale światowym liderem w tym zakresie, zaraz po Stanach Zjednoczonych, jest Brazylia. Brazylia jest też jednym z największych producentów jaj, a to też polska domena. Polska jest również kluczowym producentem i eksporterem wołowiny w Unii Europejskiej, zajmuje pod względem produkcji piąte miejsce, z czego 80-90% produkowanej w Polsce wołowiny trafia do Włoch, Niemiec i Hiszpanii. Z kolei największym producentem wołowiny na świecie jest Brazylia, a zaraz potem Argentyna.

Brazylia i Argentyna są też światowymi liderami produkcji kukurydzy, w czym również Polska jest potentatem w skali europejskiej. Nie dziwią więc obawy rolników i ich protesty. Zresztą protesty odbywają się w całej Unii Europejskiej. Czy to wynik nadmiernych obaw, czy uzasadniony strach, że zaleje nas tania żywność, w dodatku wyprodukowana na szkodliwych nawozach, środkach ochrony roślin i środkach farmaceutycznych podawanych zwierzętom? Czy jednak świat kupowałby tak chętnie argentyńską wołowinę, gdyby była szkodliwa dla zdrowia? Chyba nie.

Żeby sprawdzić, czy wszystkie obawy są uzasadnione, musielibyśmy poczekać kilka lat na realizację umowy handlowej Unia Europejska–Mercosur. Polska być może straci część swoich interesów związanych z rynkiem rolnym, ale z kolei zwiększony eksport samochodów i urządzeń z Niemiec na rynek południowoamerykański powinien być korzystny dla naszego przemysłu motoryzacyjnego i maszynowego, tak mocno przecież powiązanego z przemysłem niemieckim.

O ile więc straty mają charakter bezpośredni („na ryzyku” jest jakaś część polskiego eksportu żywności do Unii Europejskiej, a to 16% polskiego całego eksportu), to potencjalne zyski dla polskiego przemysłu kryją się we współpracy z Niemcami, które będą mogły sprzedawać więcej swoich produktów do krajów Mercosur (a ok. 42% polskiego eksportu stanowią wyroby elektromaszynowe: pojazdy, części samochodowe, maszyny, sprzęt elektryczny, w dużej części sprzedawane do Niemiec) oraz ewentualnie we wzroście polskiego, bezpośredniego eksportu do Mercosur, który dziś niemal nie istnieje.

Jest też jeszcze pośredni aspekt tej umowy. Gdyby udało się w jakiejś części ochronić polskich producentów żywności, a jednocześnie wygenerować „odbicie” krajów Ameryki Łacińskiej z rąk chińskich firm – Europa jako całość miałaby szansę na rozwój. My jesteśmy wciąż drugim największym – i trzecim najzamożniejszym – organizmem gospodarczym na świecie. Mercosur to piąta gospodarka świata.

Będąc między coraz bardziej „agresywną gospodarczo” Ameryką, a nie mniej żarłocznymi Chinami, po utracie wpływów w Afryce w zasadzie nie mamy zbyt wielu handlowych alternatyw na robienie „wielkiego skoku”, którego potrzebujemy.  Jeśli Europa będzie biedniała, bo będziemy i my biednieli. O ile więc tu i teraz umowa z Mercosur akurat z punktu widzenia Polski nie wydaje się „złotym interesem”, to patrząc szerzej na globalną rozgrywkę o dominację gospodarczą na świecie, wygląda to mniej jednoznacznie.

Przeczytaj co słychać w Argentynie i… w Niemczech:

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

Źródło zdjęcia: Anita Monteiro/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
40 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
BadaczTalmudu
3 miesięcy temu

Ta umowa jest dyktowana interesem Niemiec i nasz kraj tylko na tym straci. :-)))

Nowy
3 miesięcy temu

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

BadaczTalmudu
3 miesięcy temu

[CENZURA-red, bełkot ruskiego trolla]

Ppp
3 miesięcy temu

Wczoraj widziałem wypowiedź p. Kołodziejczaka – stwierdził, że kontyngenty żywności, jakie mają być sprowadzane, stanowią NIEWIELKI procent naszej własnej produkcji. Zatem „zalewu”, ani nawet porządnej konkurencji dla naszego rolnictwa raczej nie będzie.
Od siebie chciałbym zauważyć, że „zalew żywnością ukraińską” też istnieje tylko w bajkach – faktycznie pojawiły się niewielkie stoiska, pojedyncze półki czy sklepiki, ale nie jest tego dużo i nikomu to nie zaszkodziło.
W sumie – strach ma wielkie oczy. Wpływ tej umowy na naszą gospodarkę realną będzie NIEWIELKI. Jak ktoś inwestuje w akcje europejskiego przemysłu, to będzie ciut do przodu, ale też będzie to niewielka różnica.
Pozdrawiam.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Im więcej wiem o tej umowie tym bardziej się dziwię skąd afera. Gdyby to była umowa Polska-Niemcy to jeszcze rozumiem, ale tę będzie zapewne dogadywał premier Braun z wicepremier Zajączkowską-Hernik po wyjściu Polski z Unii Europejskiej i przyłączeniu jej do Związku Rosji i Białorusi, o czym ta urocza para, zdaje się, bardzo marzy 😉

DrobnyInwestor
3 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Ja widzę kilka problemów z tą umową. Po pierwsze to otworzyło furtkę i jeżeli teraz to nie wielki procent w produkcji żywności, to z czasem to może powoli zmienić się a bo kryzys wołowiny czy tam masła. Takie powolne gotowanie żaby. Po drugie to wysyła sprzeczne sygnały. W Europie musicie być eko, fajni i w ogóle cacy, a jak jest produkowana żywność w Ameryce i ile lasów wycieto to już nie ma znaczenie. No i ostanie że ta umowa wygląda na ucieczkę naprzód. Unia przestaje być konkurencyjna nie z powodu braku dostępu do tamtych rynków, ale z zupełnie innych powodów.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  DrobnyInwestor

Tak, to jest na pewno słaby punkt tej umowy

Janusz
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Mercado Comun del Sur może eksportować do UE 90tys wołowiny rocznie.Ta ilość stanowi 1,2% konsumpcji w UE. Dużo ?

Kraje UE mogą zyskać w związku z tą umową 4 miliardy euro rocznie i 440 tys nowych miejsc pracy w przemysłach: motoryzacyjnym, maszynowym i farmaceutycznym.
Umowa zabezpiecza normy żywności i UE -w razie odstępstwa- może zakazać jej importu.
Jest w umowie ochrona lasów deszczowych
Kraje UE zyskują też na wzroście eksportu serów i wina.
Ciekawostka:
Mnie interesował import z krajów Mercosur jednego z gatunków jagody amerykańskiej w okresie zimowym. Doskonałe odmiany, bogactwo świeżych polifenoli/.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Janusz

Ciekawe!

Michał
3 miesięcy temu

Biedni rolnicy, oj biedni :)))) Nie da sie wyeksportować jajek z Polski poza Europe – problem logistyczny, tak samo jak te jajka przypłyną z Brazylii to już nie będą jajka, co najwyżej kurczaki 😉 W Polsce i Argentynie produkuje (hoduje) się różne typy krów, co też powoduje że mięso jest inne – ciężko tu mówić o konkurencji – to trochę jakby mówić że Polska i Niemcy to mistrzowie świata w piłce, my siatkowej oni nożnej 🙂 Z perspektywy Polski możemy tu zatem mówić o zalaniu nas produktami typu owoce, warzywa, ewentualnia zboża, za to my np jako grupa Azoty moglibyśmy… Czytaj więcej »

Aleks
3 miesięcy temu

Patrzac z punktu widzenia wszystkich obywateli panstwa polskiego,a nie tylko rolnikow, to naplyw zywnosci z krajow Mercosour bedzie oznaczal: wieksza konkurencje dla naszej produkcji rolnej = nizsze ceny w sklepach, ograniczenie DOTOWANEJ produkcji rolnej w Polsce i zmniejszenie liczby gospodarstw rolnych zyjacych wlasciwie wylacznie z transferow socjalnych czyli braku podatkow, hojnie rozdawanych kredytow 0%, zero skladek na NFZ czy minimalne na KRUS… W tej chwili przecietny polski obywatel placacy podatki sponsoruje produkcje rolna, ktora jest eksportowana do innych krajów, czyli konsumenci z krajow importujacych maja tansze towary,bo je dotuja polscy podatnicy. Nie wspomne jeszcze o bardziej drazliwej okolicznosci, iz czesto… Czytaj więcej »

Aleks
3 miesięcy temu

Ale ja piszac nie wskazywałem na dotacje z UE, a dotacji z naszego budzetu, a takimi sa: brak składek na NFZ, 0 zł podatkow, preferencyjny KRUS, kredyty 0%. Dorzucic mozna srodki pomocowe kierowane przy zapomogach zwiazanych z kleska zywiolowa czy interwencyjny skup plodow rolnych.
Zreszta „obowiązują ich unijne limity produkcji”, ale tylko wtedy gdy korzystaja ze srodkow UE – Ci co nie korzystaja z tych srodkow sa poza tymi limitami. 

BadaczTalmudu
3 miesięcy temu
Reply to  Aleks

1.2 mln armia urzędników państwowych i samorządowych w naszym nieszczęsnym kraju (w „gospodarce centralnie sterowanej” PRL w 1989 było ich 86 tys. i ustawa, że ilość etatów urzędniczych nie może przekraczać stosunku 1:30 produkcyjnych…) w 100% utrzymuje się z dotacji podatników i nie tylko nie tworzy nic, co można wyeksportwać, by np. kupić im służbowe telefony i komputery, ale jeszcze szkodzą i przeszkadzają tym, którzy produkują coś, co wyeksportować można… :-)))))

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

Proszę się nie podszywać pod Polaka. Wszyscy tu wiemy, że pisze Pan spod Moskwy
Zamykam Pana udział w dyskusji, nic mądrego już Pan nie napisze.

BadaczTalmudu
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

[CENZURA-red, akcja sprzątania ruskich śmieci]

Яцек
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie wszyscy.

Sylwester
3 miesięcy temu
Reply to  Aleks

Możesz siać i zbierać ile chcesz, ale już niekoniecznie sprzedasz to przetwórcom, bo oni dostosowują swoje możliwości produkcyjne do wysokości limitów. Oznacza to, że jeśli nie będziesz dbać o limity nawet im nie podlegając, to możesz zostać z gorącym towarem, którym co najwyżej będziesz mógł sobie napalić w piecu, nielegalnie oczywiście.

Яцек
3 miesięcy temu

Właśnie – z punktu widzenia konsumenta najważniejsza jest kwestia dostępu do informacji o pochodzeniu żywności. Wyobrażam sobie sytuację, w której chciwy sprzedawca drożej sprzeda południowoamerykańskie produkty rolne (które nie muszą spełniać pewnych norm – co nie oznacza, że są z automatu gorsze) jako krajowe.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Яцек

O tak, to na pewno, pełna zgoda

BadaczTalmudu
3 miesięcy temu
Reply to  Aleks

Aby kraj istniał musi coś produkować „znafco” – nie mogą być w nim sami urzędnicy, mundurówki, bankierzy, ubezpieczyciele, psi fryzjerzy i lewacy żyjący z „ciężko wywalczonych grantów”. Musisz „jeniuszu” coś sprzedać za granicę, by kupić argentyńską wołowinę. „Pracy” red. Samcika nikt w Argentynie nie chce kupić, w przeciwieństwie do np. polskiego czosnku… :-)))

RafałX
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

Ale, że Samcika nie czytają w południowej Ameryce? Toż to szok 😉

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Sprawdziłem, jest dwóch czytelników z Wenezueli ;-). Biorąc pod uwagę, że oficjalnie jest tam 11 Polaków – uważam, że nie jest źle 😉

BadaczTalmudu
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale czytają te wypociny za darmo, by się pośmiać np. z „bankructwa Rosji” v. 25 i nikt z Wenezueli się u red. Samcika odpłatnie nie reklamuje. I jak te 2 osoby to byli moi znajomi, to już wrócili. :-)))

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

Tylko z tej przyczyny, że nie przyjmujemy reklamodawców z komunistycznych dyktatur 😉

Witek
3 miesięcy temu

A gdzie dbałość o ekologię, walka z nadmierną produkcją CO2? Rozumiem, że żaden z tych problemów nie wystąpi przy sprowadzaniu żywności zza oceanu zamiast wyprodukowanej na kontynencie? Kolejny raz: rób to co mówię, a nie tak jak ja robię. Hipokryzja w pełnej krasie.

Jakub
3 miesięcy temu

Brzmi jakby Unia przesuwała się tym ruchem w górę w łańcuchu wytwarzania wartości, przerzucając produkcję surowców do krajów Mercosur a robiąc tam rynek zbytu dla produktów zaawansowanych. To brzmi jak dobry ruch, tylko faktycznie trzeba wewnątrz UE dobrze rozłożyć zyski i zrównoważyć straty tam, gdzie one lokalnie odstają od średniej.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Jakub

Tak, chyba to jest taka strategia. Niegłupia, o ile będzie możliwa do zrealizowania. A tu może być problem, skoro główny kraj Mercosur jest kluczowym członkiem BRICS. A ten sojusz nie jest przyjazny Europie…

Marco
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Brazylia jest jak Indie. Oba kraje są dostatecznie mocne żeby móc grać na dwa fronty i stać bardzo długo w rozkroku. Lojalność w sojuszu BRICS oparta jest na filozofi exUS i ma swoją cenę odstąpienia od umowy. Moim zdaniem ta cena nie jest wysoka.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Marco

Brzmi rozsądnie

mike
3 miesięcy temu
Reply to  Jakub

USA tak zrobiło w latach 90-tych z produkcją przeniesiona do Chin. Też mieli otrzymywać produkty które dalej od sprzedawali jako „made in USA”. Na początku to tak działało, ale już po 10-15 latach to Chiny zaczęły sprzedawać te towary jak własne czyli made in China. Pamiętajmy o tym że produkcję przenieść jest bardzo łatwo, ale na powrót bym nie liczył. Kolejna sprawa którą ktoś tu poruszył to tańsza żywność. Moim skromnym zdaniem to wzrosną zyski firm z branży przetwórstwa rolnego i handlu żywnością. Mam rodzinę na wsi i wiem ile otrzymują pieniędzy za swój produkt a ile on kosztuje w… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  mike

Z tą żywnością ma Pan rację, też obserwuję chore w niektórych przypadkach marże handlowe i hurtowe

Zbyszek
3 miesięcy temu

Internet jest zalany zwykle bełkotem jaka ta UE jest beznadziejna i bazjajeczna w porównaniu do takich potęg jak USA i Chiny (i że najlepiej żeby się rozpadła, albo z niej wystąpmy). No więc UE wychodzi z pomysłem powiększenia wspólnego rynku z krajami Mercosur – stamtąd popłynie żywność ale tak naprawdę ważniejsze są surowce ziem metali rzadkich (co jest krytyczne dla przemysłu automotive i transformacji energetycznej) a w drugą strone popłyną z UE do Mercosur wysoko przetworzone (czytaj wysoko marżowe) towary. Zatem win-win dla obu stron. A tu się nagle okazuje, że dokładnie Ci sami ludzie taki ruch krytykują… No to… Czytaj więcej »

Last edited 3 miesięcy temu by Zbyszek
Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Zbyszek

Na pewno jest to jakaś próba prowadzenia dużej gry przez Europę. Warto próbować

BadaczTalmudu
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Zadekretowanie przez UE w 2001 w Strategii Lizbońskiej, że do 2010 UE staje się największą, najbardziej rozwiniętą, najnowocześniejszą i najbardziej konkurencyjną gospodarką świata UE już nie wystarcza? UE będzie grać o bardziej ambitne cele, np. żeby w Niemczech nie wyłaczano prądu? :-))))

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

Tak, Europa będzie grać o bardziej ambitne cele. Jest drugą największą gospodarką świata oraz drugim najbogatszym miejscem na Ziemi.

Niko
3 miesięcy temu

Gdzies tam wyczytalem ze z naszej gieldy ,dobrze na tej umowie może wyǰść np.Apator i Pcc Rokita.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Niko

Ciekawe!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu