21 grudnia 2025

Jak Dawid z Goliatem. Sprzedawca milczy, bank pozbywa się gorącego kartofla, a klientka traci pieniądze. Czy chargeback nas chroni?

Jak Dawid z Goliatem. Sprzedawca milczy, bank pozbywa się gorącego kartofla, a klientka traci pieniądze. Czy chargeback nas chroni?

Opowieść z krypty czy pełnoprawny horror? Oceńcie sami. Podczas wyjazdu zagranicznego opłacona usługa nie została dostarczona. Pani Aleksandra płaciła kartą, więc skorzystała z procedury chargeback. mBank… zmienił ustanowione przez siebie reguły i odrzucił reklamację, pomimo tego że druga strona w ogóle nie ustosunkowała się do sytuacji. Co tu się wydarzyło? I czy usługa chargeback nie jest przypadkiem przereklamowana?

Zobacz również:

W „Subiektywnie o Finansach” wielokrotnie podkreślaliśmy zalety płatności za pomocą karty płatniczej (nie ma znaczenia, czy jest to karta debetowa czy kredytowa). Powodem jest dodatkowe „ubezpieczenie” zakupów, które każdorazowo, za darmo aktywuje się przy tej metodzie płatności. Mam na myśli oczywiście procedurę chargeback, która de facto nie ma nic wspólnego z prawdziwym ubezpieczeniem, ale zapewnia nam ochronę.

Czym jest produkt niezgodny z umową?

Jak to działa? Procedura chargeback pozwoli nam odzyskać zapłacone pieniądze, jeżeli z jakiegoś powodu opłacony produkt jest niezgodny z zamówieniem. Nie ma znaczenia, czy sprzedawca nas oszukał z premedytacją czy po prostu miał na stanie wadliwy produkt. Jeżeli nie dojdziecie do porozumienia, to można złożyć reklamację chargeback w banku. Sprawa trafi potem kolejno do: organizacji płatniczej, banku sprzedawcy i samego sprzedawcy.

Taka ochrona przyda nam się w bardzo wielu sytuacjach – nie musi od razu chodzić o oszustwo z premedytacją (chociaż może). Może to być błąd sprzedawcy, który pobrał wyższą kwotę, niż była uzgodniona, lub wysłał zły produkt. Może wystąpić jakiś błąd techniczny (np. podwójne zaksięgowanie transakcji). Mogliśmy zgubić kartę, której ktoś użył. Bankomat mógł mieć awarię. I tak dalej. W teorii wszystko pięknie wygląda – coś poszło nie tak, więc składamy reklamację i odzyskujemy pieniądze. Niestety coraz częściej docierają do nas głosy, że procedura chargeback nie zawsze działa.

Jest takie stwierdzenie, które zaczyna się od słów „kozak w necie” i kończy w nieco niecenzuralnym stylu. Nie będę go cytował w całości, ale coraz częściej odnoszę wrażenie, że z procedurą chargeback może być podobnie. Zdarza się jednak, że banki przesadnie ufają sprzedawcom i ignorują problemy kupujących.

Osobiście nigdy nie korzystałem z procedury chargeback. Natomiast przeżyłem kilka sytuacji, w których pomogło mi samo wspomnienie o zamiarze skorzystania z takowej. Zapytacie, jakim cudem? Zdarzało mi się nie zgadzać ze sprzedawcą, który odrzucił moją reklamację. Informowałem go wtedy, że zamierzam skorzystać z procedury chargeback i to wystarczyło. Sprzedawca zmieniał zdanie, ostatecznie uznając reklamację.

Przedsiębiorcy obawiają się procedury chargeback z powodu potencjalnych opłat i kosztów, którymi mogą być obciążeni. W skrajnym przypadku możliwa jest nawet blokada przyjmowania płatności kartą przez operatora płatniczego. Okazuje się, że jeżeli straszna procedura chargeback nie wystraszy sprzedawcy, to wcale nic złego nie musi go spotkać. W styczniu Maciek Samcik opisywał kilka historii, w których banki nie stanęły na wysokości zadania z obsługą zgłoszonych chargebacków. Dziś dzielę się kolejnym przypadkiem, tym razem pani Aleksandy.

Czytaj też: Nie tylko Chargeback mBank. Minęły dwa miesiące od debiutu Trade Republic w Polsce. Czy to rynkowy gamechanger? Z jakimi problemami zgłosili się do nas jego klienci?

Zakrzywiona rzeczywistość. Chargeback i mBank nie grają w jednym zespole

Zgłosiła się do nas czytelniczka, której wczasy na Malcie zaczęły się dosyć pechowo. Zarezerwowała samochód z odbiorem na lotnisku, zwracając uwagę na to, aby dostępne było pełne ubezpieczenie (100% CDW). Z relacji czytelniczki wynika, że w regulaminie, na swojej stronie internetowej, firma wypożyczająca twierdziła, że takie ubezpieczenie jest jak najbardziej możliwe.

Pani Aleksandra wylądowała i podeszła do stoiska firmy zajmującej się wynajmem samochodów. Konsultanci stwierdzili, że „wszystko jest zgodnie z rezerwacją”, więc czytelniczka – być może zbyt pochopnie – podała kartę płatniczą i zapłaciła 155 euro za wypożyczenie samochodu. Dopiero później obsługa przyznała, że nie oferują takiego ubezpieczenia i wymagane będą dalsze blokady na karcie.

„Stwierdziłam, że w tej sytuacji chcę zrezygnować z wypożyczenia samochodu z uwagi na fakt, że firma odmawia dostarczenia usługi zgodnie z regulaminem dostępnym na ich stronie. Poprosiłam o zwrot pieniędzy na kartę, na co osoba obsługująca nie wyraziła zgody”

– relacjonuje czytelniczka, której odmówiono również podpisania informacji o braku pełnego ubezpieczenia. Pani Aleksandra specjalnie się tym nie zmartwiła, bo w końcu opłacona usługa wypożyczenia samochodu nie została zrealizowana z powodu niezgodności opisu z umową. Brzmi jak idealny przypadek do zgłoszenia procedury chargeback w banku. Prawda?

Czytelniczka zapewne pomyślała tak samo i 12 października zgłosiła reklamację chargeback w mBanku. Kilka dni później przyszło pismo z mBanku, z którego wynikało, że zareklamowali transakcję u sprzedawcy i do 17 listopada udzielą odpowiedzi.

Chargeback

Pani Aleksandra znalazła również na stronie mBanku istotne informacje (powyżej screen). Pierwsza idealnie pasowała do jej sytuacji, a druga uspokoiła ją, że niedługo wszystko się wyjaśni.

„Pomyślałam, że wygląda to dokładnie jak moja sytuacja i że po raz pierwszy w życiu będę zmuszona skorzystać z usługi chargeback. Nie zmieniłam swojego zdania, bo mi się samochód nie podobał, tylko dlatego, że nie mogłam go ubezpieczyć mimo takiej informacji w regulaminie wypożyczalni”

– dodaje czytelniczka, która – poza stosunkowo niewielką kwotą 155 euro – straciła również kilka godzin ze swoich wakacji i prawdopodobnie najadła się stresu. Dopiero potem zapoznała się z opiniami w internecie i okazało się, że nie byłą odosobnionym przypadkiem. Inne osoby zgłaszały m.in. problemy ze zwrotem blokad na karcie. No cóż – mała dygresja – pamiętajcie, aby opinie czytać przed dokonaniem rezerwacji. To pozwala unikać takich problemów.

Czytaj też: Nieprzejrzyste ceny w ogłoszeniach? Duży dystrybutor samochodów używanych przegrywa z klientem w sądzie. A klient „zarobił” 4500 zł

Można poczuć się jak w Matrixie, czyli odpowiedź mBanku

Niestety po upływie 35 dni mina pani Aleksandry z pewnością zrzedła. 17 listopada bank stwierdził, że nie otrzymał jeszcze odpowiedzi od sprzedawcy, więc… „na tę chwilę zakończą reklamację negatywnie”. Czyli zachował się dokładnie odwrotnie niż w informacjach, które udostępniał na swoich stronach internetowych.

„Wielokrotnie pisali Państwo o zaletach usługi chargeback i opłacalności płacenia kartą. Pomyślałam, że zainteresuje Państwa kuriozalny sposób obsługi takiej reklamacji chargeback przez mBank, którego doświadczyłam”

– pisze pani Aleksandra i dodaje, że bank wydał negatywną decyzję, bo coś musiał zdecydować. Konsultant zapewnił czytelniczkę, że jak tylko sprzedawca odpowie, to reklamacja się „odwiesi”. A jak sprzedawca nie odpowie? Faktycznie sytuacja jest kuriozalna. Nie mamy tutaj do czynienia z typowym sporem, w którym każda ze stron zgłasza swoje racje, ale ze sprzedawcą, który na taką reklamację w ogóle nie odpowiada. I z bankiem w ramach sędziego, któremu chyba zabrakło jaj, aby działać zgodnie ze swoim regulaminem.

Przecież gdyby okazało się, że procedurę chargeback mBank rozpatruje w taki sposób, że sprzedawca, ignorując zgłoszenie, zatrzymuje pieniądze, a reklamacja kupującego jest odrzucana, to… zachwiałoby to wiarygodnością całego zabezpieczenia. Skontaktowałem się z biurem prasowym mBanku z prośbą o pomoc dla czytelniczki. Chciałem też dowiedzieć się, jak wygląda cały proces takiej procedury w mBanku; ile dni ma sprzedawca na ustosunkowanie się do reklamacji oraz czy jeżeli sprzedawca nie odpowie w terminie, to reklamacja jest uznana przez bank czy odrzucona?

Czytaj też: Wysłała taksówkarzowi przelew BLIK na telefon. „Mógłbym przyjść do Pani z kwiatami” – usłyszała. Płatność w pakiecie z udostępnieniem danych?

Procedura chargeback: mBank łamie swój regulamin?

O konkretnej osobie bank niestety nie chciał rozmawiać i nabrał w usta tajemnicę bankową. Dokładnie tego się spodziewałem. Mam jednak nadzieję, że ktoś ponownie pochyli się nad tą sprawą. Czekam na wieści od czytelniczki, czy jej przypadek nabrał tempa. A sama procedura?

Każdą zgłoszoną procedurę chargeback mBank najpierw weryfikuje pod kątem zgodności z regulacjami organizacji płatniczej. Jeżeli zgłoszenie spełnia warunki, to mBank przekazuje je za pośrednictwem organizacji płatniczej do banku sprzedawcy, a ten potem do sprzedawcy. Jeżeli sprzedawca milczy, to reklamacja zostaje uznana za zasadną.

„W przypadku standardowego procesu brak odpowiedzi oznacza akceptację reklamacji. W przypadku trybu odwoławczego brak odpowiedzi nie jest jednoznaczny z akceptacją zgłoszenia, ale daje np. drugiej stronie możliwość eskalacji zgłoszenia”

– potwierdziła mi Joanna Duda z mBanku. Pani Joanna opisała mi też scenariusze, w których sprzedawca odrzuca reklamację (wtedy musi napisać uzasadnienie odmowy, załączyć dokumentację). W takiej sytuacji klient może rozpocząć tryb odwoławczy. Jeżeli obie strony podtrzymują swoje stanowiska i załączyły odpowiednie dokumenty, to:

„Ostateczną formą rozstrzygnięcia sporu jest arbitraż – organizacja płatnicza analizuje całą dokumentację reklamacyjną (dokumentację od klienta, odpowiedź sprzedawcy) oraz terminy zgłoszenia reklamacji przez nas, jak i udzielenia odpowiedzi przez sprzedawcę i na tej podstawie określa zasadność zgłoszenia”

– dodaje Joanna Duda. Problem w tym, że w opisywanej historii nic takiego nie miało miejsca. Sprzedawca po prostu… nie ustosunkował się do reklamacji i nie załączył żadnych dokumentów. mBank, zgodnie z zapisami na swojej stronie internetowej i tym, co usłyszałem w biurze prasowym, powinien reklamację uznać za zasadną. A zakończył ją negatywnie, bo… jakoś zakończyć musiał.

Dopytałem też, ile dni ma sprzedawca na ustosunkowanie się do takiej reklamacji? Okazuje się, że to zależy od wydawcy karty: 30 dni w przypadku Visa oraz 45 dni w przypadku Mastercard. Czasami mogą też obowiązywać skrócone terminy (np. w przypadku reklamacji wypłaty gotówki z bankomatu).

Czytaj też: Dalej od wojny pieniędzy już się trzymać nie da (przynajmniej w Europie). Jak założyć konto w banku w Hiszpanii? Przewodnik krok po kroku

Jakie wnioski można wyciągnąć z tej historii. Do bankowców mam prośbę – respektujcie swoje regulaminy. Procedura chargeback jest świetnym ubezpieczeniem, które chroni konsumentów podczas płatności kartą. Nie chciałbym, aby zaufanie do tej ochrony zatraciło się, bo ktoś w banku uzna, że duży (sprzedawca) może więcej.

To nie pierwszy przypadek banku ignorującego reguły, z którym się spotykam. Niestety banki również uważają, że mogą więcej. Jak klient zrobi coś nie tak, to nie ma zmiłuj ze strony bankowców. A jak to bank łamie jakieś zapisy (nawet ustawowe – jak w tej historii), to najwyżej uzna się odwołanie od reklamacji. Oj tam, oj tam.

A klientów proszę, aby nie polegali tylko na ubezpieczeniu. Jeżeli ktoś ubezpieczy się na życie, to nie znaczy, że kolejnego dnia może zacząć przebiegać przez autostradę. Podobnie z procedurą chargeback. Ma Was chronić, ale nie zastąpi Wam logicznego myślenia. Jak powiadają rodzice – kontrola jest najwyższą formą zaufania. Dlatego, zanim podpiszecie jakiekolwiek dokumenty czy zapłacicie za jakąś usługę, sprawdźcie wszystkie warunki. Papier ma większą moc sprawczą niż jakiekolwiek ustne obietnice obsługi klienta. Przed skorzystaniem z usługi, warto też przeczytać opinie.

„Podróżuję od wielu lat, wielokrotnie wypożyczałam samochody, a okazuje się, że dałam się naiwnie złapać na tekst <<wszystko jest zgodnie z rezerwacją>>. Późna godzina przylotu, zmęczenie, chęć szybkiego załatwienia sprawy i łatwo popełnić szkolny błąd”

– dodaje pani Aleksandra, której życzymy, aby bank po naszej interwencji ponownie przyjrzał się tej sprawie. Jak tylko się czegoś dowiem, to zrobię stosowną aktualizację. A jeżeli spotkała Was podobna sytuacja, to dajcie znać na mojego maila lub w komentarzach. Będziemy to piętnować do skutku.

Zdjęcie główne: Waewkidja / Freepik

Subscribe
Powiadom o
88 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Tomasz
4 miesięcy temu

Jeżeli dobrze rozumiem, to bank popełnił 2 „błędy: 1. Za wcześnie odrzucił reklamację. 2. Będzie czekał na odpowiedź sprzedawcy. Termin 40 czy 45 dni nie minął, więc może to po prostu niekompetencja pracownika?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Na to wygląda

Gregory
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A ja sądzę, że to działanie systemowe „odrzucimy reklamację, a ja będzie awanturować się, to może pomyślimy”

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Gregory

Niewykluczone

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Gregory

Wątpię w przypadku chargebacku przecież bank nie oddaje ze swoich tylko ściąga tę kasę, więc naturalnie bank powinien stanąć po stronie która ma rację i to jest najkorzystniejsze dla banku wyjście. Bo faworyzowanie „oszusta” spowoduje tylko więcej oszukańczych transakcji i niechęć uczciwych klientów do banku, a z drugiej strony puszczanie ślepo każego roszczenia klientów spowoduje, że uczciwi sprzedawcy nie będą chcieli współpracować z bankiem.

Hieronim
4 miesięcy temu
Reply to  Bartosz

A ja mam podejrzenie graniczące z pewnością, że jest jak napisał Hieronim. Uznanie reklamacji to strasznie dużo papierkowej roboty, być może pogorszenie relacji z organizacją płatniczą itd. Spuszczenie klienta na drzewa – same zalety

Statrowariusz
4 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

No na pewno artykuł i nierzetelności organizacji płatniczej i o tym, że proces który wyróżnia tę metodę płacenia na tle innych nie działa, jest korzystny dla banku i organizacji płatniczej.
Znam masę ludzi co poszliby w blika/inne metody ale szkoda im stracić chargebacku w sytuacji gdyby coś poszło nie tak.

Odmowa reklamacji i dalsze spory z klientem, który gdy ma rację może się oprzeć i walczyć o swoje. to też strasznie dużo papierkowej roboty.

RafałX
4 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Bank powinien poinformować klienta, że przedłuża czas reklamacji, gdyż nie ma odpowiedzi sprzedawcy. Ewidentny błąd (celowy lub nie celowy tego nie wiem)

Tomek
4 miesięcy temu

Marne zachowanie mbanku, działające na szkodę wizerunku banku i samych usług kartowych.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Marność nad marnościami i wszystko marność

RafałX
4 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Mbank i problemy klientów jakoś często się pojawiają w SoF

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Może ma aktywnych, „awanturujących się” klientów…

Patryk
4 miesięcy temu

Historia jakich wiele. Sam miałem problemy w ING żeby uznali chargeback z karty kredytowej bo zapłaciłem za dodatkowe usługi do biletu lotniczego. Po płatności czekałem na potwierdzenie ze strony pośrednika ale okazało się, że odrzucili wniosek ale pieniędzy nie zwrócili. 5 razy musiałem składać reklamację do ING z informacją, że nie zwrócili środków (ing twierdziło, że za nic nie zapłaciłem tylko była blokada na karcie i już została zwolniona ale dalej miałem niepełny limit na karcie) i w związku ze zbliżającym sie terminem spłaty karty musiałem ją spłacić przelewem zewnętrznym co bylo widać na wyciągu. Zgłosiłem sprawę do RF i… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Patryk

Niefajna historia. Klient, który ma długo konto w danym banku, powinien być jakoś oflagowany w systemach i powinno się go traktować przychylniej przy reklamacjach

Gregory
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

„Który pan zamawiał kawę w czystej szklance?”

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Gregory

Z którego to filmu? 🙂

Hieronim
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czterech klientów zamawia napoje w restauracji:
– Poproszę o herbatę indyjską.
– A dla mnie proszę o chińską.
– Ja proszę o turecką.
– A ja obojętnie jaką, tylko żeby była w czystej szklance.
Po chwili kelner przynosi herbaty:
– Który z panów zamawiał w czystej szklance?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

Nie znałem 😉

Olek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A tych co mają krótko konto to trzeba olewać?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Olek

Można ich trochę mniej kochać 😉

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Olek

Rozumiem, że ideą tamtego wpisu było, że jeżeli bank zna klienta od lat i klient do tej pory nie sprawiał problemów i nagle po raz pierwszy ma jakąś reklamację, to pewnie nie jest to oszust/kombinator tylko człowiek z problemem.
A jak masz klienta od roku i od razu problemy to ciężko powiedzieć

Last edited 4 miesięcy temu by Bartosz
Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Bartosz

Tak właśnie powinno być

Magda
4 miesięcy temu

Spotkało mnie dokładnie to samo ze strony mBanku. Na szczęście sprzedawca w końcu się odezwał, ale cała sytuacja kosztowała sporo nerwów i wysiłku.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Magda

Oj, współczuję…

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Chociaż w tym przypadku był przynajmniej pozytywny finał

MaciejW
4 miesięcy temu

Cóż, mBank. Mam tam konto od przeszll dwóch dekad (prawie od początku istnienia tego banku). Ostatnio podczas otwierania konta dla dziwci, zrwflektoealem się, że właściwie nie mogę w tym banku z czystym sumieniem konta dzieciom otworzyć. Samemu przecież już przeniosłem swój portfel inwestycyjny w.inne miejsce. Karta kredytowa jest następna w kolejce (tylko czasu ciągle brak, żeby się za to zabrać). Główny życiowy ROR i konto oszczędnościowe pewnie zostanie w mBanku – zbyt wiele miejsc w których trzeba by to zgłaszać, ale od wielu lat konta te pełnią funkcję jedynie przelotową (stanowią przystanek do inwestycji lub deponowania gotówki w innych bankach).… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  MaciejW

Czyli ultras w stanie spoczynku 😉

zalegacz
4 miesięcy temu
Reply to  MaciejW

Jakbym czytał o sobie. Mbank ma drogie kredyty i niskie oprocentowanie oszczędności a także bardzo niekompetentną obsługę. Konto ma jedynie fajną apkę (choć kiedyś też była lepsza). Nazwa ROR przelotowe pasuje jak ulał.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  zalegacz

Jesteście podli ;-). „Konto Przelotowe” – ciekawe czy to wezmą 😉

Marek
4 miesięcy temu
Reply to  MaciejW

To właściwie historia z mojego życia. W mBanku trzymam już tylko „konto przelotowe” 🙂 świetna nazwa – wynagrodzenie znika z niego w ciągu kilku minut od pojawienia się na rachunku. Bank nie oferuje mi NIC wartościowego, a przy tym potrafi golić swoich klientów (również tych bardziej zamożnych) za wszystko za co można. Korzystam z usług wielu innych banków, oferujących produkty z których również ich klient ma jakąś korzyść.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Marek

Nowe portfolio rachunków: „Konto Przelotowe”, „Konto Wylotowe”, „Konto Przelewowe” 😉

RafałX
4 miesięcy temu

Sama procedura może trwać długo. Ja w PKO złożyłem reklamację na płatność w USA i czekałem ok 3 miesięcy. Kilka razy mi przesuwali koniec daty reklamacji, ale w końcu się doczekałem.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Najważniejsze, że dobrze się skończyło

Janek
4 miesięcy temu

Z powodu podobnych zagrywek z chargeback tegoż mBanku skasowałem kartę kredytową i przeniosłem się gdzie indziej.
Krótko: chargeback uruchomiony bo wynajem samochodu (znany globalny wynajem , poza Eu, kwota 3 tys PLN) został mi odmówiony z powodu : miałeś 4 godziny na odbiór samochodu, mija właśnie szósta godzina od terminu odbioru.
Bank w procedurze chargeback robił minimum a potem ją zamknął ze skutkiem negatywnym.
Efektem było moje zamknięcie kilku ich usług.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Janek

No, ale w tym przypadku bank miał rację – nie zmieścił się Pan w terminie

NieJanek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale obrazić się chyba na można, czyż nie?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  NieJanek

Obrazić się zawsze można, tylko po co? 😉

Zosia^69
4 miesięcy temu

Abstrahując od meritum: na Malcie samochód, choć mają wygodną komunikację ? 😉 a czytelniczka wie, że tam jest ruch lewostronny i kierownica jest z prawej strony ? 😉

Chl
4 miesięcy temu

mBank pod względem realizacji obciążenia zwrotnego jest fatalny. Zdarzyło mi się kilkanaście lat temu złożyć i za każdym razie zniechęcali do złożenia. Od tego zasu większych zakupów nie realizuję w ogóle kartami tego banku. W Aliorze działa to w porządku a w Citi idealnie i tymi kartami głównie płacę.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Chl

Zatem brawa dla Citi i… mBanq – popraw się

Rado
4 miesięcy temu

Chareback w Polsce już dawno się skończył. mBank też.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Rado

Ale co skończyło się bardziej?

Rado
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Raz bardzo dawno temu skorzystałem z chargeback. Od tego czasu same odmowy, w różnych bankach, także mBanku. A skoro to nie działa to po co nabijać sakiewkę kartelom kartowym? Nie widzę sensu posiadania krajowej karty gdy coraz więcej banków wdraża Blika zbliżeniowego. No może poza ZEN ale to tylko dla zabawy.

Co zaś do samego mBanku to traktowanie klientów jak śmieci, archaiczny interface, oferta i procedury. Z przymusu trzymam tam ror z obrzydzeniem.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Rado

No, ale za granicą BLIK nie działa (jeszcze)

Rado
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeszcze ale nie sądzę aby był przydatny za granicą, raczej tradycyjne banki nie będą miały dobrych kursów.
Na tę chwilę jest ZEN, które ma swoje wady ale dzieli się prowizją. Revolut, który nie wymaga obrotu w przeciwieństwie do mBanku i ZEN. I kupa innych nie wymienionych z nazwy.
Na prawdę brakuje nam narodowej karty płatniczej albo przynajmniej europejskiej!

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Rado

Ale po do narodowa karta płatnicza, skoro mamy narodowy system płatniczy BLIK?

bajabongo
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

I który działa super w internecie (kody BLIK i faktyczne płacenie BLIKIEM), ale wszakże do płacenia zbliżeniowego BLIKIEM wykorzystywana jest „nakładka” w postaci MasterCard. Dzięki temu „płacenie BLIKIEM” działa doskonale również poza PL, ale czy wówczas rzeczywiście płacimy BLIKIEM – ośmielę się stwierdzić, że nie.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  bajabongo

Rzeczywiście, dyskusyjne 😉

Krzysztof
4 miesięcy temu

Oooo nic nowego, pisałem do Pana w 2020 roku z tym tematem, kilka lat później rozmawialiśmy o tym.
AliorBank i odpowiedź na mój chargeback:

[…]W tym czasie usługodawca nie dostarczył do Banku wyjaśnień oraz dokumentów, dotyczących transakcji z 16.06.2019 r. Reklamacja została zamknięta jako nieuznana. […]

Tak więc, opcja ta jest uznaną metodą reklamacj ale na zachodzie, tu jest wschód…

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

No tak, ale kiedyś to była patologia, a teraz to jest mainstream, przynajmniej tak mi się zaczyna wydawać…

Jarek
4 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

Mam dokładnie takie same doświadczenia z Alior Bankiem. Z kolei bardzo pozytywne z Curve i Revolutem.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Jarek

A to nietypowe, że przy trudnych sytuacjach fintech jest bardziej „ludzki” niż bank

Tomasz
4 miesięcy temu

Chargeback jest zdecydowanie przereklamowny i rzadko działa, jak powinien. Mój przypadek z pewnego banku, niby chwalonego, że dobrze umie w reklamacje. A guzik. Reklamowałem niedostarczenie opłaconej usługi. Bank odrzucił reklamację, gdyż… sprzedawca udowodnił, że płatność została przeprocesowana poprawnie. Odrzucając reklamację wysłali mi odpowiedź sprzedawcy, który ani słowem nie ustosunkował się do zarzutów, tylko odpisał, że płatność została poprawnie zaksięgowana. Na tej podstawie bank odrzucił reklamację. Pomogła dopiero karczemna awantura, równocześnie w banku jak i u usługodawcy (na bezpośredni email tego idioty który odpowiedział bankowi). W efekcie bank uznał reklamację i oddał kasę oraz… usługodawca z własnej inicjatywy oddał pieniądze 😀… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Dobrze, że się Pan awanturował

Hieronim
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

I Pan Redaktor dalej ma wątpliwości, czy odrzucenie chargeback „w pierwszym czytaniu” to tylko jakiś błąd ludzki? 🤣

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

W tym sensie można powiedzieć, że wierzę w ludzi. To znaczy wierzę w to, że są omylni 😉

PabloS
4 miesięcy temu

Nie ma jakiejś formy eskalacji bezpośrednio do Visa/Mastercard w takiej sytuacji? Przecież to ich proces, podwykonawca (bank) nie może mieć ostatniego słowa w tej procedurze. Sam miałem problem z chargebackiem w Aliorze, ale moja reklamacja po pierwszej odmowie odniosła skutek.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  PabloS

Klient nie ma takiej możliwości. Bank ma, ale może mieć jakiś deal z Visa lub Mastercard, który osłabia determinację do działania…

PabloS
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Bank jak odrzuci reklamację to nie ma interesu w eskalowaniu tego do organizacji kartowej: -)

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  PabloS

Wtedy już nie ma, pytanie jak jest wcześniej 😉

Piotr
4 miesięcy temu

No cóż z mBank już dawno zrezygnowałem i nie mam zamiaru wracać, a jak widać trzeba składać też od razu reklamacje do visa bo banki mają klientów tam gdzie ich mają.
I to kolejny powód dlaczego bankowcom nikt nie współczuje kolejnych przegrywanych spraw, to są porostu naciągacze.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Hmmm… a co z nadstawianiem drugiego policzka?

Rafał
4 miesięcy temu

Nie dowiedziałem się jakie zapisy regulaminu złamał bank. Nie poinformował o przedłużeniu rozpatrywania z 15 na 35 dni roboczych? Poinformował ale tego nie uzasadnił? Nie poinformował o decyzji w ciągu 35 dni roboczych? Jeśli założymy, że była to karta MasterCard i procedura chargeback trwa 45 dni kalendarzowych od momentu wysłania wniosku chargeback do organizacji płatniczej/acquirera, to jakie są szanse, że bank zdąży ją przeprowadzić? Są w tym ich regulaminie jakieś zapisy, że wniosek chargeback wysyłają tego samego dnia co wpływa zgłoszenie? A jak brakuje jeszcze jakiś dokumentów potrzebnych do zainicjowania procedury chargeback, to czy ten czas się jeszcze nie wydłuża,… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Terminy na pewno liczą się od dnia złożenie kompletnego wniosku. Kompletnego.

Rafał
4 miesięcy temu

Czy jak w 35 dniu roboczym od zgłoszenia bank nie ma odpowiedzi, a procedura chargeback jeszcze trwa, bo nie minęło 45 dni kalendarzowych, to bank ma obowiązek zwrotu pieniędzy? Na jakiej podstawie? Czy bank nie jest jedynie w roli pośrednika przy tej procedurze? Co jakby zwracał, a potem wniosek chargeback został rozpatrzony negatywnie?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Raczej jeszcze nie, w ostateczności jest jeszcze ten arbitraż, o którym jest wspomniane w artykule

Piotr
4 miesięcy temu

raz wygrałem z mBankiem i dostalem zwrot środków lecz kolejny raz , po kilku latach oszukali mnie twierdząc ,że srodki zwrocili jednak saldo miałem bez zmian natomiast w historii operacji w dniu reklamowanej zapłaty był zwrot calej kwoty.!!! Niestety na rachunku tych pieniędzy nie było . Niezły 'wałek ’. Jakaś mądra pani powiedziała mi,że powinienem robić screen rachunku! A ja jej na to, to mnie musicie uprzedzić kiedy mnie okradniecie. A na marginesie mBank teraz zablokował możliwość robienia screenu z rachunku w aplikacji. Obecnie walczę z Pekao bo odpowiedzieli na moją reklamację dopiero po 114 dniach a zgodnie z ustawą… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Grubo

asdf
4 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Pan się nie martwi. Pan się cieszy. PEKAO SA dostało okrutną karę
Bank Pekao został zobowiązany przez UOKiK do wypłaty rekompensat klientom (nawet do 2500 zł), którzy w latach 2019-2023 nie otrzymali na czas odpowiedzi na reklamacje,

Statrowariusz
4 miesięcy temu
Reply to  Piotr

„A na marginesie mBank teraz zablokował możliwość robienia screenu z rachunku w aplikacji.”
Dopiero teraz? Ing, nest bank, alior nigdy nie pozwalały innym aplikacją podejrzeć zawartości ekranu. Tragedia z punktu widzenia bezpieczeństwa, żbank pozwalał.

Tomasz
4 miesięcy temu

Mbank i jego obsługa klienta to ostatnio bardziej kpina niż instytucja finansowa. Niedotrzymywanie zasad to też już chyba norma. Np. Promocja na smart ringi, weź kartę zapłać nią a dostaniesz taniej pierścień którym zapłacisz. Zapłaciłbyś gdybyś po wypełnieniu warunków dostał kod zniżkowyna zakup pierścienia. Nie ma kodu i co nam Pan zrobi. Może Pan pisać reklamację ale i tak mamy pana gdzieś. To ja chyba zamknę konto, proszę bardzo, możemy pomóc wypełnić wniosek o zamknięcie konta? I taka była moja historia. Konto zamykam i przenoszę się do innego banku gdzie gdzie problemy da się rozwiązać a nie każe się klientowi… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Jeśli rzeczywiście postanowili stracić klienta to ręce opadają

Hieronim
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Pan Redaktor nie czuje, jak działa ten system? W bankach jest presja na zdobywanie nowych klientów. Klient, który już ma konto, to bardzo zły klient, premii za niego już nie będzie. Ale gdyby go namówić zamknięcia rachunku i, za jakiś czas, do powrotu? 🤔

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

Porąbane, ale jakoś-tam logiczne 😉

Statrowariusz
4 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

Już bez przesady z tymi teoriami spiskowymi. W banku są rozne obszary, jasne tacy sprzedażowcy, których wyniki są liczone od pozyskania nowego klienta i którzy mają to w kpi oczywiście nie będą zainteresowani utrzymankiem klietnta i zrobienia z takim klientem czegojolwiek więcej niż wymagają procedury. To niczym nie różni się od zatrudnie ia się w firmie IT gdzie kpi stanowi ilość zamkniętych PRów, lub ilość linii kodu. Ludzie którzy pracują w tych instytucjach będą robić to za co dostają pieniądze. Pozyskanie nowego klienta jest drogie bo orzy tym pracują ludzie. Klientów „starych” banki mają kilkakrotnie razy więcej niz nowych i… Czytaj więcej »

Paweł Jarczyk
4 miesięcy temu

Zakupów w cudzysłowie dziwnych używam revolut, korzystałem tam z churchbacka około 5 razy razem z żoną i zawsze pieniądze oddawali. W jednej sytuacji revolt poprosił o zwrot pieniędzy po rozpatrzeniu głębiej sprawy od sprzedawca się przestraszył i on to będzie miał dwa razy pieniądze na koncie. Poproszę revoluta w tej jednej sytuacji sprowadzało się do tego że po prostu mi ściąga z karty ale kulturalnie dostałem wiadomość od nich

Last edited 4 miesięcy temu by Paweł Jarczyk
Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł Jarczyk

O Boże, co to jest churchback? Że się idzie do kościoła i się modli, żeby bank oddał pieniądze? 😉

Wujek Władek
4 miesięcy temu

Wynajmowania auta w obcym kraju i jeszcze za „twarde dewizy” to proszenie się o kłopoty.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu