4 grudnia 2018

Zaproponowali kupowanie w internecie bez… płacenia. Tak fajne, że aż nielegalne? Dlaczego nikt nie lubi Twisto?

Niewykluczone, że wkrótce na włosku zawiśnie żywot jednego z najciekawszych pomysłów na wygodne robienie zakupów w necie. Patent firmy Twisto, promowany w Polsce wspólnie z bankiem ING, jest tak fajny – pomyślcie tylko: kupowanie bez płacenia, jak to brzmi? – że aż… wiszą nad nim ciężkie zarzuty

Twisto ma tę piękną cechę, że w ogóle omija ten moment w zakupach internetowych, który klientów najbardziej stresuje i często powoduje tzw. porzucenie koszyka. Czyli procedurę płacenia. Generalnie zakupy w internecie są śmiesznie proste: klikasz, wkładasz do koszyka, a jak nie możesz czegoś znaleźć na wirtualnej półce, to korzystasz z wyszukiwarki. Kłopoty zaczynają się właśnie przy płaceniu.

No bo tak: albo musisz się zalogować do jakiejś wirtualnej portmonetki, albo przypiąć do sklepu kartę płatniczą, albo zalogować się do banku (pay-by-link), albo wypełnić jakiś formularz dotyczący zakupu na raty… Z łatwych form płacenia jest PayPal i BLIK, ale to mimo wszystko wciąż „elitarne” usługi. Generalnie płacenie za e-zakupy stresuje i jest znacznie mniej fajne, niż wizyta przy kasie supermarketowej.

Czytaj też: Jak anonimowo płacić kartą w sieci? Wystarczy, że masz… ten paragon

Czytaj też: Ma być wygodnie, bezpiecznie i szybko. Jaki sposób płacenia w internecie wygrywa?

Zobacz też: Jakie sposoby płacenia w sieci są najbezpieczniejsze?


A Twisto? Tutaj nie płacisz w ogóle. Owszem, podajesz kilka danych na swój temat, ale nie musisz niczego przypinać, nigdzie się logować, podawać żadnych haseł, PIN-ów, numerów kart, kodów CVC (kto, do cholery, wie co to jest CVC?). Klikasz „kupuj”, a Twisto płaci za e-zakupy zamiast ciebie. A Ty masz 21 dni, żeby przelać z powrotem pieniądze. A jak nie przelejesz? Zaczynają się kary. 10 zł za każdy dzień, ale nie więcej, niż 50 zł lub 50% wartości zamówienia.

Czytaj też: Tak działa Twisto. Przetestowałem na własnych pieniądzach. A właściwie to na ich pieniądzach, bo tak naprawdę kupiłem bez płacenia

Czytaj też: Kupujesz na Allegro? Weź limit na… jeszcze więcej zakupów na Allegro

Czytaj też: PayU oferuje odroczoną płatność za zakupy w necie. Czy warto skorzystać?

Płatność Twisto jak chwilówka? 21 dni gratis, a potem…

Co w tym może być niegrzecznego, nielegalnego, bezprawnego i wołającego o pomstę do nieba? Od jakiegoś czasu trafiają do mnie wieści, że nad Twisto wiszą czarne chmury. Bo Twisto wszystkich wkurza. I tych, którzy dostarczają usług płacenia za zakupy online (bo dzięki Twisto zanika potrzeba korzystania z ich usług), jak i tych, którzy dostarczają kredytów i pożyczek, gdy na zapłatę nie masz pieniędzy (bo dzięki Twisto i ich „elektorat” się kurczy). „To jest gorsze, niż 500+” – powiedział mi kilka dni temu szef firmy pożyczkowej.

Punkty zaczepienia są dwa. Po pierwsze przeciwnicy Twisto uważają, że firma łamie ustawę antylichwiarską. Nie dość, że nie jest wpisana na listę instytucji pożyczkowych, prowadzoną przez KNF, to jeszcze jej opłaty przekraczają znacznie limity narzucone przez ustawę o lichwie. No, rzeczywiście, 50% wartości zakupu to słono. I ewidentnie podchodzi pod lichwę (ten zarzut bardziej szczegółowo opisał właśnie „Puls Biznesu”, do którego najwyraźniej też trafiło stękanie firm pozyczkowych).

„To umowa zlecenia”. A kary pobierane od klientów to „opłata za opóźnienie”

Drugi zarzut do Twisto jest równie poważny – że firma łamie prawo cywilne. Jest bowiem tak, że zdaniem Twisto tu nie ma żadnej pożyczki, jest tylko zawarta z klientem umowa-zlecenie. Klient zleca, by Twisto zaplaciło za niego za zakupy. A Twisto reguluje rachunek i pobiera prowizję od sklepu.

Kłopot zaczyna się w momencie, gdy klient nie wykona swojej części umowy i nie zapłaci w termnie za towar (czyli nie zwróci pieniędzy, które „założył” za niego Twisto). Nawet jeśli uznać, że nie jest to pożyczka, to do gry wchodzą przepisy o maksymalnych opłatach za opóźnienie w płatności. Prawo cywilne mówi, że mogą one wynieść najwyżej dwukrotność odsetek ustawowych za opóźnienie. Czyli aktualnie 14% w skali roku. Oczywiście ten próg opłaty pobierane przez Twisto też przekraczają.

Sytuacja więc jest taka, że jak byś się nie odwrócił, to z tyłu zawsze… tyłek. Albo pieniądze pobierane przez Twisto od spóźnialskich to pożyczka (i mamy przekroczenie progu antylichwy), albo opłata za opóźnienie w płatności (i mamy przekroczenie maksymalnego jej poziomu). Jedyną linią obrony dla Twisto jest to, że istotą jego działalności nie jest pożyczanie pieniędzy, że to tylko efekt uboczny.

To prawda, ale w ten sam sposób mogłyby się tłumaczyć firmy pożyczkowe, które udzielają pożyczek w modelu „pierwsza gratis”, modląc się w duszy o to, by klient pieniędzy nie zdołał zwrócić w terminie. Wtedy udziela się mu drugiej pożyczki, już nie gratis. I ona podlega progowi antylichwy. A przecież można by uznać, że generalnie chodzi o pożyczanie tylko gratis, zaś pożyczki rolowane po cenach komercyjnych to tylko efekt uboczny działalności pt. „pierwsza działka gratis”.

Tak samo mogłyby się tłumaczyć banki, które udzielają klientom darmowego kredytu w karcie kredytowej, lombardy oraz inne świątynie pieniądza. Oni wszyscy mogliby mówić, że w ogóle nie chodzi o pożyczanie pieniędzy klientom, że to tylko efekt uboczny działalności polegającej na zupełnie czymś innym.

Dlaczego Twisto kombinuje?

Czy Twisto wykorzystuje lukę w prawie czy też sobie z tego prawa drwi? Byłoby mi bardzo smutno, gdyby firma została zmuszona do rezygnacji ze swojego modelu działania, bo mi się on bardzo spodobał. Ale z drugiej strony nie chciałbym rozwalenia tym wytrychem prawa antylichwiarskiego, bo się nie pozbieramy.

Być może Twisto mogłoby działać jak normalna instytucja pożyczkowa (tak działa, zdaje się, w Czechach). Ale z jakichś przyczyn tak nie działa, korzystając z prawniczej kombinacji w postaci umów-zlecenia. Być może chodzi o to, zeby było łatwiej dla wszystkich (także dla klientów – formularz będący de facto umową na pożyczkę zero procent z opcją przedłużenia byłby bardziej skomplikowany, niż ten, który dziś wypełniają klieci).

A być może chodzi raczej o to, że gdyby wrzucić model biznesowy Twisto pod ustawę antylichwiarską, to by się finansowo nie spiął? Bo wtedy opłaty karne musiałyby być niższe. W tym drugim przypadku Twisto – ze swoim innowacyjnym systemem scoringowym – wolałoby raczej zwinąć się z naszego rynku, niż obniżyć opłaty karne do poziomu akceptowalnego przez prawo o lichwie.

Nie pierwszy to raz, gdy to, co wygląda innowacyjnie, jest poddawane próbie ognia. Pamiętacie screen-scraping, czyli ściąganie danych o kliencie z jego banków? Też było tak pomysłowe, że aż zdelegalizowali. A pożyczki społecznościowe? Alternatywa dla banków podziałała przez kilka lat, a potem zostałą zlikwidowana przez nadzór. Czy kupowanie w necie bez płacenia też wyprzedziło swój czas i nasze prawo?

zdjęcie: DigitalMarketingAgency/StevePb/Pixabay

 

24
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
18 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
Krzysztof A.JackMaciej SamcikanonymousJan Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Nelis
Gość

a ja mam pytanie do Pana Redaktora o eksplorację, czemu tak mało popularny jest w internecie Apple Pay.
przecież Apple Pay to nie tylko płatność w fizycznych sklepach.
w sieci ten typ płatności łączy ze sobą wygodę (biometryka, brak wklepywania danych karty) i bezpieczeństwo (tokeny, brak wysyłania numeru karty sklepowi, itd).
czy to jakiś spisek polskich operatorów płatności?

Anna
Gość
Anna

Może rozczaruję, bom nie Pan Maciej, tylko stara klientka Rajffeisena (przejętego ostatnio przez BNPParisBaitede…;-)).Właśnie przed chwilą wykopałam „miłosny liścik od mego banku”,który bzdury mi wypisał na ten temat zachęcając do…założenia nowego konta – mnie, klientce od ponad 20stu lat!!Więc proszę sobie wyobrazić, że stosunek innych banków będzie podobny do tego i … diagnoza jak na dłoni choć to raczej samopowierdzająca się ona jest.

krzyszp
Gość
krzyszp

Po prostu Apple sobie za drogo liczy za tę usługę.

Anna
Gość
Anna

Osobiście z usługi korzystam i opłat nie zauważyłam ale to pewnie jak zwykle: nie ja płacę,tylko za mnie sprzedawca,jak przy kartach.

anonymous
Gość
anonymous

Ja też nie redaktor ale odpowiem. Ajfony posiadają cztery osoby na krzyż czyli brak klientów.

Anna
Gość
Anna

Kiedy 1szy raz o tym tu czytałam , pokręciłam głową z niedowierzaniem ale i z…aprobatą ,bo też mi się toto spodobało jako novum, choć kredytów ani pożyczek nie biorę z zasady. W odróżnieniu też od PT Autora blogu nie próbowałam zakupu osobiście, tylko Jemu zawierzyłam :-). I jeśli jakichś niespodzianek się spodziewałam, to raczej tych wynikających po stronie klientów nowej formy (bez)płatności. Dlatego teraz moją uwagę przyciągnął passus mówiący, że Twisto działa jako firma pożyczkowa „zdaje się, w Czechach”.Jeśli tak, to widzę tu 2 warianty: 1/przepisy odnośnie do funkcjonowania tego typu instytucji są inne niż w Polsce i – wszystko… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

Równość praw dla podmiotów w UE nie oznacza tak samo w każdym państwie, ale tak samo dla podmiotów ze wszystkich państw UE w danym państwie. Tzn prawo polskie jest dla wszystkich takie samo i nie faworyzuje przedsiębiorców krajowych wobec zagranicznych, a nie że jeśli w Czechach coś mogą to w Polsce też. Więc w tym zakresie prawo UE nic tu nie rozwiąże.

zen
Gość
zen

Nowoczesna lichwa to nadal lichwa. Nie ma tu czego bronić.

Kamil
Gość
Kamil

Czy lichwą też nazwiemy to, że jak u operatora telekomunikacyjnego zamówię usługę, a zapłacę za nią przy następnym rachunku- opóźniając ją sobie tym samym- i spóźnie się z opłatą, za co doliczą mi opłatę za odłączenie telefonu?
Zaczyna to przypominać spór taksówkarze-uber. I mam nadzieje też sie tak skończy.

Paweł
Gość
Paweł

50% za 21 dniowy kredyt. Mam nadzieję, że rynek to sam załatwi i że każdy klient zapłaci tylko raz, a potem się zorientuje, że taniej jest nawet w lombardzie.

Maciej
Gość
Maciej

„Pamiętacie screen-scraping, czyli ściąganie danych o kliencie z jego banków? Też było tak pomysłowe, że aż zdelegalizowali.”

A czym się różni (co do efektów) screen-scrapping od uchwalonego zagwarantowania dostępu „fintechów” do API, które banki będą musiały zaoferować? („otwarta bankowość”, PSD2; https://fintek.pl/alior-bank-gotowy-psd2-otworzy-platforme-open-api/)

Czyż to nie to samo?
Więc jak „zdelegalizowali”?
Bo ja widzę właściwie coś odwrotnego;
dotychczas screen-scraping był sprzeczny z regulaminami niektórych banków, a teraz stał się normą zagwarantowaną ustawowo.

Jan
Gość
Jan

Screen-scraping to jest jakiś żart pod względem bezpieczeństwa. Przecież taki „dostęp” nie pozwala Ci ptrzymać logów audytowych (kto, co kiedy kliknął, bo klikasz zawsze z loginu użytkownika). Do tego bot ma dokładnie takie prawa jak klient.
Przy API możesz logować kto i kiedy uzyskał dostęp do jakich danych, możesz ograniczyć prawa (np. ten podmiot może wykonywać operacje A i B, ale już nie C). Możesz wymusić odpowiednie zabezpieczenia i zgody klienckie.
Bardzo dobrze, że banki się nie zgadzały na screen-scraping.

Krzysztof A.
Gość
Krzysztof A.

Powiedziałbym, że kluczową różnicą jest miejsce gdzie podajemy login – w screen-scrapingu z punktu widzenia banku było to podanie loginu u zewnętrznego operatora, stąd sprzeczność z regulaminami. Z kolei, kiedy mówimy o API oferowanych przez banki – uwierzytelnianie pozostaje w całości po stronie banku, a zewnętrzni dostawcy mogą wyłącznie skorzystać z tego co bank dostarcza, mając od banku informację „dla kogo to robię”, ale nigdy nie dostając informacji, które pozwolą im się pod nas podszyć, czy wykonać operacje, których bank nie zamierzał udostępniać. Dodatkowo, jestem sobie w stanie wyobrazić różne poziomy dostępu (a raczej – ciężko mi sobie wyobrazić żeby… Czytaj więcej »

Maciej
Gość
Maciej

„Pamiętacie screen-scraping, czyli ściąganie danych o kliencie z jego banków? Też było tak pomysłowe, że aż zdelegalizowali.” Podsumowując komentarze, wszyscy się zgadzają, że screen-scrapping ma się dobrze, skoro zamiast „screen-scrapingu” jest „bezpieczny/kontrolowalny/logowany (AAA) screen-scraping”. (AAA – Authentication, Authorization and Accounting – też bardzo to lubię) „Kontrola”, sposób autoryzacji, czy też kanał komunikacji nie zmienia istoty tego, że historia finansowa jest udostępniana przez klienta firmie trzeciej, co banki próbowały uniemożliwić (we własnym wąsko widzianym interesie). Takie udostępnienie do dla mnie „screen-scraping”: tak bywało, a teraz ma zostać upowszechnione (dla dobra fintechów i rozwoju cywilizacyjnego, no a przede wszystkim klienta…). Zgodzę się… Czytaj więcej »

Krzysztof A.
Gość
Krzysztof A.

Mimo wszystko – nie. Dla zobrazowania sytuacji dwa scenariusze Znajomy (Z) mówi Tobie (T): A) Z – „słuchaj, wiem że zanim dojdzie przelew Elixirem minie dużo czasu, mogę obiecać Ci że będzie szybciej, ale pod warunkiem że zrobię to za Ciebie” T – „ale nie chcę Ci podawać mojego loginu i hasła do bankowości elektronicznej” Z – „ok, jasna sprawa, zaloguj się, ja nie będę patrzył. tylko pozwól mi klikać za Ciebie po zalogowaniu, a zagwarantuję, że przelew pójdzie szybciej niż Elixirem. W sumie to mogę zrobić co chcę, ale przecież wiesz że nie zrobię Ci krzywdy” B) Z –… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij