1 października 2021

Zrobiłem zakupy w sklepie automatycznym. Bez pracowników, bez kas i… bez płacenia. Czy to przyszłość zakupów? A może (jeszcze) nie?

Zrobiłem zakupy w sklepie automatycznym. Bez pracowników, bez kas i… bez płacenia. Czy to przyszłość zakupów? A może (jeszcze) nie?

Po raz pierwszy zrobiłem zakupy w sklepie automatycznym. Takim nie tylko bez obsługi, ale i bez kasy. Było dziwnie, fajnie, ale najpierw trochę formalności przed wejściem do sklepu. W centrum Warszawy otwarto pierwszy sklep „Żappka”. Czy to zapowiedź sklepów nowej ery? Raczej nie

Automatyzacja sklepów to temat, który na „Subiektywnie o finansach” opisujemy od kilku lat. Ma kilka odsłon. Najpierw w sklepach Carrefour pojawiła się (teoretycznie) możliwość bycia w sklepie swoim własnym kasjerem. Loguję się do aplikacji mobilnej sklepu, skanuję towary wkładane do koszyka, płacę przez aplikację i wychodzę, unikając kas i kolejek.

Zobacz również:

Bolesne zderzenie autonomii z… praktyką

Tyle teorii, bo w praktyce przed przejściem przez strefę kasową bardzo często pojawiała się „manualna” kontrola koszyka. Powiem szczerze: to było na tyle wkurzające (ze względu na brak pracownika przyporządkowanego do obsługi klientów mobilnych oraz ze względu na brak zaufania pracowników sklepu do klientów), że przestałem z tej możliwości korzystać, choć wydawało mi się, iż jest rewelacyjna.

Czytaj też: Skanujesz zakupy smartfonem i wychodzisz. Empik i Rossmann w akcji (subiektywnieofinansach.pl)

Ten sam Carrefour uruchomił testowo sklep samoobsługowy działający na zasadzie automatu vendingowego. Naciskam przycisk, do szuflady wpadają wybrane towary, a odebrać je mogę po zapłaceniu rachunku przy terminalu i dużym ekranem.

Pojawił się też koncept sklepu nie tylko samoobsługowego, ale też z kasą, która nie wymaga skanowania pasków kreskowych z opakowań. Taki sklep jest w Poznaniu przy ul. Półwiejskiej, a nazywa się Take&Go. W strefie kas są czytniki rozpoznające towar po specjalnych tzw. tagach (technologia RFID). Kładziemy towar na specjalnej półce i od razu wyświetla się rachunek do zapłacenia.

Czytaj też: Tankować wygodnie i omijać Orlen? Testuję tankowanie na stacji Carrefour (subiektywnieofinansach.pl)

Najbliżej zakupowego ideału znalazła się jednak Żabka, która już jakiś czas temu – też w Poznaniu – uruchomiła sklep bardzo podobny do Amazon Go, amerykańskiego pomysłu na zakupy całkowicie „uwolnione” od strefy kasowej. A wcześniej pokazała sam koncept „sklepu przyszłości”.

Początkowo miało to działać w ten sposób, że półki w sklepie miały być „inteligentne”, czyli „wiedzieć” jak się nazywa i ile kosztuje rzecz, którą z nich wzięliśmy. Ale ostatecznie zdecydowano się na system kamer rozpoznających co klient bierze z półki. Zatem wystarczy zarejestrować się przy wejściu, wziąć coś z półki i wyjść, a płatność jest automatycznie ściągana z konta bankowego.

Kolejny taki sklep o nazwie „Żappka” ruszył właśnie w Warszawie, przy ul. Brackiej. Tak się złożyło, że przechodziłem tamtędy w dniu debiutu, więc sami rozumiecie… Nie mogłem się powstrzymać

Spróbowałem zrobić zakupy w sklepie bez ludzi i bez kas. Jak przyjęła mnie Żappka?

Pierwsze próba „zaatakowania” zakupów automatycznych się nie udało, bo choć sklep już stał, to jacyś ludzie kręcący się obok niego mówili, że jeszcze nie jest zatowarowany. Ale po kilku godzinach zjawiłem się tam ponownie i tym razem zakupy zakończyły się powodzeniem.

Żeby skorzystać z „Żappki” trzeba mieć w smartfonie aplikację mobilną o tej samej nazwie. To ta sama aplikacja, która potrafi zbierać punkty lojalnościowe w sklepach Żabka oraz pozwala płacić z poziomu aplikacji za zakupy (Żappka Pay). Jest jeszcze jeden warunek – trzeba przypiąć do aplikacji źródło pieniądza, czyli kartę płatniczą.

Czytaj też: Najpierw Lidl Pay, a teraz rusza Żappka Pay. Czy warto tak płacić? (subiektywnieofinansach.pl)

Przeczytaj koniecznie jeśli masz auto: Jak zhakować samochód sąsiada (i zadbać o swój)? Poradnik! – HomoDigital – Subiektywnie o technologii.

Nie jest to rocket science (skanuję kartę, wpisuję „z ręki” kod CVV z drugiej jej strony i potwierdzam przypięcie w aplikacji mobilnej banku, który tę kartę wydał), ale podczas mojej wizyty w warszawskiej „Żappce” widziałem dwóch potencjalnych klientów, którzy chcieli zrobić zakupy, ale zniechęcili się na wieść o tym, iż muszą mieć aplikację z przypiętą kartą.

Przed pierwszym użyciem aplikacji w sklepie „Żappka” trzeba jeszcze aktywować funkcję Żappka Store w tej aplikacji (dostępne funkcje wyświetla środkowy button w górnym rogu głównego ekranu aplikacji). Przy aktywacji trzeba podać jeszcze raz numer telefonu, imię i nazwisko, adres, który znajdzie się na rachunku oraz zatwierdzić wszystko PIN-em do aplikacji.

Po aktywacji funkcji Żappka Store można wyświetlać specjalny kod QR, który uprawnia do wejścia do sklepu. Przed „Żappką” jest bowiem duży ekran LCD, na którym pojawia się prośba o zbliżenie kodu QR. Miałem z tym niejaki problem, bo czytnik był poniżej ekranu, ale w końcu trafiłem. Druga skucha pojawiła się, gdy – przesadnie podniecony – próbowałem sforsować zablokowane drzwi, zaś aplikacja potrzebowała kilka sekund, by mnie zidentyfikować.

„Okienko” czasowe, pozwalające na otwarcie drzwi jest bardzo krótkie, to dosłownie 2-3 sekundy. Zapewne chodzi o to, żeby mieć pewność, iż w sklepie pojawi się autoryzowana osoba. Po wejściu bowiem już nikt nic nie sprawdza i wszystkie zakupy są przypisywane klientowi, do którego przypisany jest QR kod w aplikacji Żappka.

Żappka. Mała, ciasna, ale własna. Czyli jednoosobowa

Po sforsowaniu drzwi rzeczywiście było już tylko miło. Biorę rzeczy z półek (na pierwszy rzut oka wyglądających tak, jak „normalne” półki w sklepach) i wychodzę drugimi drzwiami. Minusy takiego shoppingu są dwa. Po pierwsze w sklepie może być w jednym momencie tylko jeden klient (więcej się nie zmieści, a poza tym łamałoby to pandemiczne ograniczenia). Po drugie sklep jest maleńki nawet jak na Żabkę. Ma może 5-6 m2, więc nie ma co mówić o zrobieniu większych zakupów. Nie zauważyłem nawet koszyków na zakupy.

Żappka, przed wejściem
Żappka, przed wejściem
Żappka, sezamie otwórz się
Żappka, sezamie otwórz się

Żappka, sklep w środku
Żappka, sklep w środku

Co ciekawe, rachunek jest ściągany z karty dopiero po kilku minutach. Natychmiast po wyjściu ze sklepu dostałem natomiast na smartfona powiadomienie push z informacją, iż rachunek zostanie wystawiony w ciągu kilku minut.

Prawdopodobnie ten czas jest potrzebny na manualną weryfikację rachunku. Testowałem bowiem sytuację, w której biorę rzecz z półki i potem ją na tę półkę odkładam. Mam wrażenie, że w takiej sytuacji to dopiero kamery monitoringu po moim wyjściu ze sklepu potwierdzają, iż odłożyłem ten sam towar, który wcześniej wziąłem.

Rachunek pojawił się po kilku minutach w sekcji Żappka Store mojej aplikacji i nie zawierał żadnych błędów, można więc powiedzieć, że pierwsze zakupy w „autonomicznym” sklepie przebiegły prawie bez problemów (jeśli nie licząc nerwowych prób sforsowania wejścia a to dwie sekundy za wcześnie, a to dwie za późno).

Czy to zwiastun przełomu w handlu? A może tylko marketingowy pikuś?

Pytanie brzmi: czy to jest koncept, który zwiastuje rewolucję w zakupach czy też jest po prostu marketingowym wodotryskiem, który ma sławić imię Żabki jako sieci sklepów, która idzie z duchem czasu.

Wydaje mi się, że raczej to drugie, choć potencjał „autonomicznych” sklepów jest teoretycznie olbrzymi. Może to być pole nie tylko do oszczędzania na kosztach pracowników (sklep automatyczny z definicji jest całodobowy), ale i do testowania różnego rodzaju strategii marketingowych (ustawienie towaru) i cenowych. Bo przecież bezobsługowym zakupom za chwilę mogą zacząć towarzyszyć dynamiczne ceny na wywieszkach (np. dzięki perowskitom).

Czytaj też: Inteligentne półki, dynamiczne ceny, ekrany „mówiące” do każdego klienta z osobna. I kasa jednosekundowa. Widziałem Żabkę przyszłości | Subiektywnie o finansach – Maciej Samcik

To też prosta droga do optymalizowania stanu zapasów magazynowych. Towar z hurtowni lub z centrum logistycznego może „zamawiać się sam” w oparciu o dane dotyczące sprzedaży pochodzące z półek zliczających to, co wzięli klienci i za co zapłacili.

Dlaczego więc na razie „autonomiczne” sklepy nie zaleją Polski? Przede wszystkim dlatego, że są potwornie drogie. Nie wiem dokładnie jaka jest różnica między kosztem „gołego” sklepu, a takiego z „inteligentnymi” półkami, systemami monitoringu oraz technologiami do rozliczania zakupów na odległość. Ale z nieoficjalnych informacji, które do mnie docierają wynika, że kolosalna.

A oszczędności dotyczą tylko części funkcji sklepu. Nawet jeśli nie trzeba mieć w sklepie pracownika do obsługi klienta, to trzeba mieć ludzi do zatowarowania oraz monitoringu i ochrony. Im mniejszy sklepik, tym częściej trzeba w nim uzupełniać towar. Dopóki nie będą się tym zajmowały roboty i drony – gra będzie niewarta świeczki. Chociaż jak spojrzeć na to, jak automatyzuje się logistyka…

Czytaj więcej o tym: Inteligentne dostawy. Jak technologia usprawnia transport produktów? (homodigital.pl)

Czytaj też: Czy aplikacja zastąpi fryzjera, wizażystkę i kosmetyczkę? (homodigital.pl)

Jest też kwestia skali. Amazon Go to całkiem spore sklepy, które być może są w stanie osiągnąć taką skalę sprzedaży, która daje cień szansy na zwrot inwestycji w technologie samoobsługowych zakupów i automatycznych płatności. W Polsce mamy na razie nieliczne i nieduże sklepy tego typu. Z jakichś przyczyn nie ma jeszcze w Polsce tysięcy sklepów działających w modelu, który pokazał Take&Go. I zapewne nie będzie też tysięcy „automatycznych” Żabek.

 

Subscribe
Powiadom o
57 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
krzysztof
27 dni temu

po prostu bajer i nic wiecej, wlasciwie to ta zabka store niewiele sie rozni od automatu sprzedajacego przekaski,: podobny asortyment a automat prostszy w obsludze i tanszy w utrzymaniu, wiec dla mnie slepa uliczka rozwoju
po drugie slowo button ma odpowiednik w jezyku polskim i warto byloby go uzywac zamaist silic sie na bycie swiatowcem;)

krzysztof
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

no wlasnie wiec skoro jest to tylko lepszy automat vendingowy to po co przeplaca?
szkoda,ze jako swiatowiec nie wyczul Pan ironicznosci mojego wpisu…

krzysztof
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

coz rozumiem,ze jakos swiatowiec emotek Pan nie rozumie…wybaczam…

jsc
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Te nawiązanie do sytaucji na granicy jest trochę nie na miejscu.

krzysztof
26 dni temu
Reply to  jsc

kazdy rozsadny to wie, ale redaktor zawsze musi dowalic rzadowi…nawet jak pisze o sklepie bez obslugi…

jsc
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Wyczerpując znamiona przestępstwa z art. 202 KK…

krzysztof
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

moze lepiej Pan cos napisze o swoich dzialanaich w stylu pozytecznego idioty? juz udowodniono,ze owi uchodzcy wcale nie gloduja ( a Pan tak twierdzil), przyjechali do Bialorusi, wiec uchodzcami nie sa, grupa w Usnarzu wciaz rotuje,zwiedzaja sonie Minsk a potem ida pod granice pod opieka bialoruskich sluzb…ale ktos wciaz bredzi o biednych Afganczykach…

krzysztof
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

na razie nie skonczylismy dyskusji na temat rzekomo umierajacych z glodu Afganczykach w Usnarzu…problem, ze nie bylo tam Afganczykow( przybyli pozniej) i nie umieraja z glodu…jakos sie Pan z tego wytlumacyz czy bedzie dalej glupa udawal?
teraz widze akcja dzieci, sadzac po histerycznych reakcjach tzw opozycji jutro Lukaszenko przysle na granice tylko dzieci…
a za tydzien pewnei niepelnosprawnych na wozkach zeby pismaki mogli pisac ckliwe artykuly
i tak stajecie sie pozytecznymi idiotami Lukaszenki, jemu tylko o to chodzi…szkoda,ze na Litwie to zrozumieli i presja spadla…

jsc
24 dni temu
Reply to  krzysztof

A ja słyszałem, że są szprycowani metadonem… https://www.gov.pl/web/sluzby-specjalne/bialoruskie-prowokacje-na-granicy
Co jak co, ale stronie rządowej chyba wierzysz…

krzysztof
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

zawsze mozna jak Pana koledzy z GW wziazc materialy od Lukaszenki, prawdziwe i szczere jak prawa czlowieka na Bialorusi…

RozkosznaPacha
27 dni temu

Ja się zawsze się zastanawiam jak będzie wyglądał świat jak już zlikwidujemy wszystkie miejsca pracy dla niewykwalifikowanej siły roboczej. Co się stanie z paniami z mięsnego, taksówkarzami, zamiataczami ulic czy kasjerami ze spożywczaków.
Generalnie to takie „innowacje” raczej mnie przerażają niż ekscytują.

jsc
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Wtedy będzie dowalić na tych co się ostali, że to raczej się nie utrzyma…

matipl
27 dni temu
Reply to  RozkosznaPacha

ludzie tak mówią od wielu lat… a nadal te zawody są.

zresztą widać brak innowacji po teście w Warszawie – de facto manualny sklep sprzedawany jako inteligentny :
tylko jedna osoba (kolejne mokną na zewn.), długi czas wejścia (2-3 sekundy czekania), długi czas na rachunek… jestem ciekaw czy są w ogóle jakieś czujniki w półkach, czy to po prostu ktoś ogląda nagranie z kamer 😉

krzysztof
26 dni temu
Reply to  RozkosznaPacha

przeciez te miejsca pracy nie znikna: uslugi zawsze pozostana domena ludzi( bo chyba nie bedziesz chodizl do fryzjera automata) te niby sklepy tez wymagaja kogos kto dowiezie i ustawi towar wiec tak naprawde ta automatyzacja w uslugach niewiele zmieni…

krzysztof
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

z tego samego powodu dla ktorego kazda glowa jest inna, kazde wlosy sa inne, kazdy ma inne upodobania itp itd…po drugie dobry fryzjer doradzi, po trzecie automat moze ewentualnie by Pana ostrzygl maszynka na jedna dlugosc, ale chyba raczej nie zrobi fantazyjnej fryzury na slub dla kobiety?

krzysztof
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

no a wiekszosc fryzjerow jest chyba dla kobiet i mezczyzn, ktorzy oczekuja troche wiecej niz ostrzyzenie maszynka na jedna dlugosc, wiec sobie Pan odpowioedzial na temat przyszlosci tego zawodu…

Przemo
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To tak jak ja. Ja w dodatku robię to samodzielnie, bo moją „fryzurę” można uzyskać z zamkniętymi oczami…

Tomek
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No cóż, automaty piszące wierszówki już są, więc jeżeli dożyjemy czasów automatycznych fryzjerów, to niektórzy z nas, na przykład piszący na tym portalu autorzy, będą już dawno bezrobotni. Ironia losu.

krzysztof
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

wszystko sie da, pytanie po co? jak czytam wiekszosc clikbitowych tekstow to odnosze wrazenei,ze pisal je co najwyzej srednio rozwiniety 10 latek a to podobno prawdziwi dziennikarze…

jsc
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Bariera psychologiczna…

Marek
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Zapewne można. Pierwsza wizyta przycina głowę do schematu, a potem już z górki. 🙂

Ludwik
26 dni temu
Reply to  Marek

Przy okazji można się pozbyć np. ucha 🙂

stef
26 dni temu
Reply to  RozkosznaPacha

Tak samo myślano jak wchodziły samochody: „co to będzie z dorożkarzami” oraz jak wchodziła robotyzacja do fabryk/, mechanizacja rolnictwa.

Okazało się , że powstały nowe zawody, także dla siły roboczej niższego szczebla.

jsc
26 dni temu
Reply to  stef

Tylko jest jedno, ale żadna rewolucja przemysłowa nie dotarła do punktu, w której maszyna może zastąpić praktycznie całą pracę nie wymagających szczególnych umiejętności intelektualnych i/lub interpersonalnych czy wytrzymałości na czynniki, przy których maszyny wysiadają np. poziom promieniowania jaki panuje w EJ Fukushima.

Niestety, ale tak się składa, że stoimy na progu rewolucji przekreślającej sens zatrudniania człowieka do prac manualno-fizycznych i intelektualnych, ale nie twórczych o ile ich wykonywanie nie wiążą z aspektami, które wykraczają po za sferę po pracę wykonywaną na konkretnym stanowisku… a takich zawodów dla nie pracowników niskowykwalifokowanych powstanie dla max 10% tej klasy społecznej.

jsc
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli wyjdziemy od przesłanek takich, że:

  • inżynierowie będą dysponowali dostęp do technogii pozwalające na zaprojektowanie robotów do dowolnych prac manualnych
  • procesy koderskie i/lub biurokratyczne zostaną na tyle skodyfikowane, że będzie je potrafiło procesować oprogramowanie z kategorii IDE, CRM itp.

to wniosek wydaje się oczywisty.

jsc
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

PS. Ponadto:
Przy dobrym połączenie technologii sieci neuronowych i oprogramowania eksperckiego dość łatwo sobie wyobrazić sobie powstanie maszyn naprawiające inne maszyny od początku do końca. Oczywiście będą jakieś wyjątki w stylu maszyny nie produkowane seryjnie, ale będzie tego bardzo mało.

Jacek
27 dni temu

Dla 300 klientów na dobę (na 1 klienta 5 minut= 12 na godzinę x 24 h = 288 klientów) nie warto tego otwierać.

Andrzej
26 dni temu
Reply to  Jacek

Podstawowe plusy tego rozwiązania to eliminacja stałego kosztu jakim jest tradycyjny pracownik przywiązany do jednej placówki. Nie ważne czy klient jest czy go nie, musisz tego pracownika opłacić. Tutaj pewnie jest mobilny człowiek odpowiedzialny za zatowarowanie plus prządki, który jest w stanie obsłużyć n lokali. Przez dłuższy czas może to być uzupełnienie standardowej oferty. Tym bardziej że koszty tego rozwiązania są duże na początku, później tylko koszt lokalu plus obsługa rozbita na dużą liczbę lokali. Towar i tak jest, można nim rotować między tradycyjną placków a taką automatyczną. Niestety ale taka jest chyba przyszłość.

jsc
26 dni temu
Reply to  Andrzej

Ja więcej widziałem więcej sytuacji, gdzie klientów mrowie, a obsady stanowisk brakuje…

Przemo
25 dni temu
Reply to  jsc

To jest celowe działanie. Klient i tak nie ma wyjścia. Gdzieś kupić musi. Jak się obrazi na B, to pójdzie do L. Ale na L też się w końcu wkurzy.

Andrzej
23 dni temu
Reply to  jsc

Ja także spotkam notorycznie niedobory ludzi na kasach ale w placówka o zupełnie innym charakterze. Gdzie sieć chce wychować klienta i nauczyć go korzystania z kas automatycznych co jest absurdem w przypadku dużych co tygodniowych zakupów. Wracając do żabki to mam 4 w swojej okolicy i raczej kolejek tam nie uświadczyłem. Przyznaję, robię zakupy w tej sieci dość okazjonalnie.

K.T
27 dni temu

Dziwi mnie tylko, że tylko jeden klient może być w środku w danym momencie – a może to tylko pandemiczna specyfika? AmazonGO pozwala na zakupy większej ilości osób jednocześnie. Mało tego – tym samym kodem można wpuścić więcej niż jedną osobę w tym danym czasie (np znajomego czy członka rodziny) a rachunek zostanie zsumowany.
Czyli wychodzi ma to, że Żappka Store to taka biedniejsza wersja GO.

Paweł
26 dni temu

Mnie ciekawi fakt zakupu alko (bo tak naprawdę concept 24 h głównie na tym powinien bazować jeśli ma zarobić). Na wstępie czy wogole tam jest? A jeżeli tak to np ktoś lat 15 mający konto i kartę przechodzi rejestrację, wchodzi, bierze czteropak piwa i wychodzi?

Przemo
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Odnośnie alko to oczekiwałbym w końcu jakiegoś sposobu „bezbiałkowej” weryfikacji przy kasach samoobsługowych. Całą korzyść z szybkiej samoobsługi szlag trafia w momencie, gdy trzeba kilka minut poczekać na zatwierdzenie.

Michał
24 dni temu
Reply to  Przemo

Rozwiązanie to rejestracja zakupów za pomocą konta, w którym wczesniej musisz wstawić skan dowodu osobistego Problemy są dwa: wielu ludzi się nie zgodzi, a poza tym mogłoby to być niezgodne z rodo.

Przemo
24 dni temu
Reply to  Michał

Problem w tym bardziej, że takie konto można przekazać nielatowi. Bez biometrii się raczej nie obejdzie, ale dojdzie do tego prędzej czy później.
Dla takiej Żabki te ich kioski bez alko nigdy opłacalne nie będą. Dla mnie jako klienta w dowolnym sklepie z kasą samoobsługową, oczekiwanie na autoryzację jest wkurzające.
W supermarketach jest nieco lepiej, bo tam wyspa kas ma zwykle stałego nadzorcę.
W dwóch wiodących dyskontach przeważnie trzeba liczyć na kasjera, który musi opuścić na chwilę kasę z kolejką czekających, żeby przyjść i zatwierdzić.

Wojt
20 dni temu
Reply to  Przemo

Dlatego jak masz alkohol, to najlepiej iść do tradycyjnej kasy. A ogólnie staram się nie spożywać alkoholu.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!