25 listopada 2023

Ceny energii na naszych rachunkach nadal zamrożone: ale czy dla wszystkich? Jak długo i na jakim poziomie? Trzy rzeczy, które warto zrobić, by uniknąć energetycznego szoku

Ceny energii na naszych rachunkach nadal zamrożone: ale czy dla wszystkich? Jak długo i na jakim poziomie? Trzy rzeczy, które warto zrobić, by uniknąć energetycznego szoku

Zamrożone ceny prądu prawdopodobnie zostaną z nami. Ale czy dla wszystkich? Czy przez cały następny rok? A może przynajmniej część wzrostu cen energii powinna zostać uwzględniona w naszych rachunkach? Zderzenie z rzeczywistością i realnymi kosztami prądu prędzej czy później i tak musi nastąpić. Zwłaszcza, że trzeba będzie też zacząć płacić rachunki za inwestycje w zieloną energię. Przedstawiam trzy rzeczy, które warto zrobić, żeby się przygotować do „urealnienia” rachunków

Rząd zatwierdził projekt ustawy o zamrożeniu cen prądu na przyszły rok. Ma ona zagwarantować przedłużenie warunków, jakie obowiązywały przez cały 2023 r. Jeśli ustawa przejdzie w niezmienionej formie przez Sejm, to przy podobnym zużyciu prądu, jak w zeszłym roku, nie odczujemy w naszych rachunkach żadnej różnicy. Nie mamy jednak pewności czy ustawa przejdzie w niezmienionej formie, jakiś czas temu przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej proponowali zamrożenie cen tylko na okres sześciu miesięcy.

Zobacz również:

Odmrożenie cen energii oznaczałoby ich wzrost o mniej więcej 50-70%. O tyle niższe są obecne, zamrożone ceny od tych, które obowiązują na wolnym rynku. My płacimy 400 zł za każdą MWh (40 gr za kWh), a na rynku ceny sięgają 600-650 zł. Do tego dochodzą coraz wyższe koszty dystrybucji energii.

Te pieniądze tak czy siak z naszych kieszeni wypływają, ale w innej proporcji niż ta, która wynikałaby z tego, ile energii zużywamy. Ministerstwo Klimatu nie podaje dokładnie ile kosztowało nas zamrożenie cen prądu w tym roku. Szacunki mówią o kwotach rzędu kilkunastu miliardów złotych, nie licząc dopłat dla małych i średnich firm. Łącznie mrożenie cen prądu oraz gazu w 2023 r. mogło kosztować nawet 60 mld zł. Dopłacanie na taką skalę nie może trwać wiecznie (choć w 2024 r. koszty będą zapewne znacznie mniejsze, bo średnia cena prądu i gazu jest niższa).

Zamrożone ceny prądu: jak zrobić to lepiej?

Odgórne mrożenie cen oznacza, że każdy za prąd płaci tyle samo, niezależnie od tego czy miałby problem z udźwignięciem podwyżek, czy też nie. Być może dopłaty nie powinny być kierowane do wszystkich jak leci, a jedynie do tych, którzy naprawdę z podwyżkami nie mogliby sobie poradzić?

Drugie pytanie brzmi: czy faktycznie zamrożenie cen powinno pozostać na takim samym poziomie. Ubiegłoroczne mrożenie było reakcją na kryzys. Rynkowe ceny energii i taryfy zatwierdzone przez URE były tak wysokie, że podwyżki byłyby szokowe. Od tamtej pory rynkowe ceny prądu są już zdecydowanie niższe, a więc być może – nawet przy pozostawieniu zamrożonych cen – powinniśmy płacić więcej niż rok temu?

Jeszcze nie wiemy, na jakie taryfy dla gospodarstw domowych zgodzi się Urząd Regulacji Energetyki. Według szacunków portalu „Wysokie Napięcie”, będzie to prawdopodobnie ok. 70 gr netto za kWh (teraz – przypomnijmy – płacimy ok. 40 gr). To i tak lepiej niż 1,1 zł netto za kWh, czyli taryfowa cena z tego roku. Może w takim razie stawki powinny zostać zamrożone gdzieś pomiędzy kwotą, jaką płacimy dziś (40 gr za kWh) a tą, którą powinniśmy płacić rynkowo (70 gr za kWh)? To oznaczałoby podwyżki rachunków o kilkadziesiąt złotych miesięcznie.

 

Właśnie takie pomysły – zamiast całkowitego mrożenia – proponuje Forum Energii. Organizacja ta przedstawiła trzy scenariusze. Pierwszy z nich zakłada dopłaty w równej kwocie dla każdego gospodarstwa domowego w formie tzw. bonu energetycznego. Po prostu pierwsze ileś-tam kilowatogodzin w roku byłoby za darmo. Drugi scenariusz to wyższa kwota w formie bonu, ale skierowana tylko do najbardziej potrzebujących. Obydwa rozwiązania nie zakładają w ogóle mrożenia cen.

W trzecim scenariuszu Forum Energii proponuje bon w niższej kwocie dla najuboższych przy zachowaniu częściowego zamrożenia cen energii, które później miałoby stopniowo wygasać.

zamrożone ceny
Źródło: Forum Energii

Takie rozwiązanie to wsparcie najbardziej potrzebujących i jednocześnie mniejszy szok cenowy dla pozostałych gospodarstw. To najbardziej kosztowny scenariusz ze wszystkich, ale jednocześnie chyba najbardziej sprawiedliwy, bo każdy otrzymuje wsparcie w jakiejś proporcji. Lepsze to niż zamrożone bezterminowo ceny dla wszystkich.

Czysta energia nie będzie wcale tania

Dopłatom, niezależnie od tego jaką przyjmą formę, powinno towarzyszyć realne rozwiązywanie problemu, jakim są dziś wysokie ceny wytwarzania energii. Musimy zwiększyć udział atomu oraz odnawialnych źródeł energii przy jednoczesnym obniżeniu udziału energii z węgla, obciążanej wysokimi dopłatami za zanieczyszczanie środowiska.

Ta nieefektywna część gospodarki jest dotowana z budżetu państwa. Jak pisze portal „Wysokie Napięcie”, powołując się na dane Global Energy Monitor w Polsce do wydobycia miliona ton węgla potrzeba 822 górników, w Indiach o połowę mniej, a w USA i Australii wystarczy zaledwie 100 górników. Ta wysoka liczba zatrudnionych osób przekłada się na koszty wydobycia. W Polskiej Grupie Górniczej w roku 2022 r. płace górników wzrosły średnio o 25%. A to właśnie płace mają największy udział w łącznych kosztach PGG. Jednocześnie spółka ta odnotuje w tym roku stratę rzędu 5-7 mld zł.

Kto wydobywa węgiel?
Kto wydobywa węgiel?

A to tylko problemy finansowe, do tego należy pamiętać o wysokiej emisyjności, która wpływa negatywnie na klimat oraz smog, który zatruwa nas każdej zimy. Im dłużej będziemy trwać przy węglu, tym dłużej miliardy złotych będą co roku płynąć z budżetu na wsparcie tego nieefektywnego biznesu. Oczywiście od węgla nie możemy odejść z dnia na dzień, ale transformacja energetyczna jest nieunikniona. Taki jest zresztą cel wyznaczony w Polityce Energetycznej Polski. Węgiel jako źródło wytwarzania energii ma zniknąć do 2050 r.

źródło: „Polska ścieżka Transformacji Energetycznej”, raport EY

Ile zapłacimy? Według firmy konsultingowej EY do końca tej dekady na transformację energetyczną potrzebujemy 135 mld euro czyli ok. 590 mld zł. Zaś do końca 2050 r. wydamy prawdopodobnie ok. 200 mld euro. Podobne kwoty na tę dekadę, w przedziale 100-120 mld, euro podaje Bloomberg. W Polityce Energetycznej Polski kwoty potrzebne na transformację do 2040 r. były szacowane na poziomie nawet 1,6 biliona złotych! Kwota ta jednak prawdopodobnie nie będzie aż tak wysoka a Polityka Energetyczna Polski ma zostać zaktualizowana.

Dobra informacja jest taka, że póki co idzie nam całkiem nieźle. Z raportu przygotowanego przez EY oraz Polski Komitet Energii Elektrycznej „Polska ścieżka Transformacji Energetycznej” wynika, że zrealizowaliśmy dotychczasowe cel na 2020 r., polegający na zmniejszeniu emisji gazów cieplarnianych o 20% w porównaniu do 1990 r. Przekroczyliśmy nawet cel dotyczący OZE. Udział odnawialnych źródeł energii w końcowym zużyciu miał wynosić 15%, zaś ostatecznie wyniósł 16,1%.

Nowy cel wyznaczony na 2030 r. to co najmniej 32% OZE w końcowym zużyciu energii. Czyli dwa razy więcej niż dziś. Same wiatraki i fotowoltaika jednak nie wystarczą. Kluczowy w całej transformacji ma być atom, ale tu również mamy pewne postępy, bo mamy już wybraną lokalizację (Lubiatowo – Kopalino) oraz umowę na zaprojektowanie pierwszej elektrowni z amerykańskimi firmami. Pierwszy blok ma powstać do 2033 r. Łącznie ma powstać 6 bloków w kolejnych latach. Koszt – ponad 130-150 mld zł.

Ostatnie chwile taniej energii dla polskich rodzin?

Skąd wziąć na to wszystko pieniądze? Zamrożone ceny energii nie pomagają. Częściowo transformacja energetyczna musi być sfinansowana przez krajowe spółki energetyczne. EY szacuje łączny potencjał inwestycyjny PGE, Enei, Tauronu oraz Energi na 29 mld euro do 2030 r. Ten szacunek zakłada brak wypłacanej dywidendy przez te lata. Do tego musi dojść wsparcie inwestorów prywatnych i samorządów.

Jednak nawet ich łączne zaangażowanie finansowe nie jest w stanie pokryć wszystkich potrzeb inwestycyjnych, zabraknie prawdopodobnie ok. 77 mld euro. Tę lukę będzie musiał zasypać budżet państwa, fundusze unijne (m.in. KPO) oraz sami obywatele, w rachunkach za energię. Firmy realizujące inwestycje będą m.in. dostawać gwarancje, że przez jakiś czas będziemy kupowali energię po pewnej minimalnej cenie, niezależnie od tego jakie będą w tym czasie ceny rynkowe.

Brzmi słabo? No właśnie, na tym tle coraz więcej jest konfliktów między firmami realizującymi inwestycje w nowe źródła energii a miastami, samorządami i państwami, które nie chcą gwarantować zbyt wysokich cen energii (potem będą musiały uwzględniać je w rachunkach nam wystawianych). Inwestorzy OZE mówią, że albo zagwarantujemy im wyższe ceny, albo wstrzymają inwestycje.

Tak jest nie tylko w Polsce, lecz na całym świecie. Wygląda więc na to, że 2024 r. może być ostatnim rokiem taniego prądu na naszych rachunkach. Potem będziemy musieli nieuchronnie dokładać się nie tylko w podatkach, ale i w rachunkach do inwestycji w OZE. A jak one już powstaną, to będziemy z kolei płacili ceny „gwarantowane”, które pozwolą inwestorom OZE uzyskać opłacalność inwestycji.

Nie jest więc wcale pewne czy prąd z OZE będzie dla nas tani. Oczywiście, jego wytwarzanie jest darmowe, ale żeby zbudować i sfinansować wiatraki i instalacje OZE – potrzeba znacznie większych pieniędzy niż na budowę zwykłej elektrowni na węgiel. Im niższe będą więc ceny energii na naszych rachunkach w 2024 r., tym bardziej dopłacimy do nich w kolejnych latach. Rachunek do zapłacenia się nie zmieni, możemy go co najwyżej odłożyć na później, żeby potem zapłacić z odsetkami.

Niedawno Polski Instytut Ekonomiczny opublikował ciekawy raport, w którym przedstawił trzy scenariusze dla polskiej branży energetycznej – przejście w 80% na OZE, oparcie jej na energetyce atomowej oraz pozostanie przy węglu. Koszty tych trzech scenariuszy są w tej tabelce poniżej, podobnie jak ceny energii w 2030 r. oraz w 2040 r. przy realizacji tych scenariuszy.

Zamrożenie cen energii nie potrwa wiecznie. Po ile będzie prąd po transformacji?
Zamrożenie cen energii nie potrwa wiecznie. Po ile będzie prąd po transformacji?

Zamrożone ceny? Jak się przygotować do droższego prądu?

Dlatego warto zrobić trzy rzeczy: inwestować w oszczędność energii (smart home, energooszczędne sprzęty, nowoczesne źródła ciepła), gromadzić na koncie oszczędnościowym pieniądze, które dziś oszczędzamy na energii dzięki niższym rachunkom, by mieć z czego pokryć wyższe rachunki w przyszłości oraz myśleć o samodzielnej produkcji energii. Prędzej czy później ona będzie na tyle droga, że każda własna kilowatogodzina będzie przynosiła realne oszczędności.

Za kilka lat (może już za dwa-trzy lata) firmy energetyczne będą nas informowały o tym, że np. o godz. 9.00 prąd jest w cenie 60 gr za kWh, a o godz. 19.00 – po 1,2 gr za kWh. A w niedzielę przed południem w słoneczny dzień – tylko po 10 gr za kWh. Jeśli będziemy w stanie przesunąć, zaplanować zużycie energii na tańsze godziny – będziemy płacili kilkakrotnie niższe rachunki. Jeśli będzie w stanie magazynować energię kupowaną tanio (lub wytwarzaną samodzielnie) – też będziemy płacili kilka razy mniej.

Sęk w tym, że takie inwestowanie w przyszłą elastyczność zużywania energii musi trwać. Już dziś nie dajmy się znieczulić niskimi rachunkami, ale gromadźmy pieniądze na takie inwestycje lub wręcz myślmy o nich (np. kupujmy sprzęt, który daje większą elastyczność jeśli chodzi o sposób i czas jego używania). To wszystko już za kilka lat zacznie się „zwracać”.

Dziś koszty energii nie stanowią dużego obciążenia dla naszych domowych budżetów. Na energię wydajemy znacznie mniej pieniędzy niż na żywność, czynsz czy inne opłaty eksploatacyjne. Jest więc z czego odkładać na domową „elastyczność” energetyczną.

Przeczytaj też o drożejącej wodzie. Czy grożą nam wyższe rachunki nie tylko za energię, ale także za… wodę? Czy „produkcja” wody drożeje i może jej zabraknąć? Co zmieni Blue Deal?

Zapraszam do obejrzenia cyklu filmów edukacyjnych poświęconych blaskom i cieniom pomp ciepła, najbardziej nowoczesnego źródła ogrzewania.

zdjęcie tytułowe: Unsplash

Subscribe
Powiadom o
56 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Michał
2 miesięcy temu

Przecież prąd nie kosztuje 40gr za kWh tylko 45 przez pierwsze 3000, potem 75-80. Więc nadal drożej niż cena giełdzie

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Powyżej 30000 kWh tak – ciut drożej niż na giełdzie

Paweł
2 miesięcy temu

Niezliczone absurdy energetyki w Polsce/UE: 1. Wszyscy oczekują, że Kowalski zapłaci cenę rynkową za produkt (energię elektryczna), którego cena nie jest ustalana zgodnie z regułami wolnego rynku. Przypominam, że ostateczna cena rynkowa za energię elektryczną jest ustalana na najwyższą cenę jaką ponosi „jakiś” producent (najczęściej byli to OZE) 2. W 12.2022 ze względu na niebotyczne ceny gazu, właśnie produkcja prądu z gazu decydowała o ostatecznej cenie. Zobaczyliśmy w cennikach URE ciekawe kwoty powyżej 1,2zł/kWh. Tymczasem prąd z gazu w Polsce to tylko 5% rynku, pozostali producenci mieli ciekawe marże w setkach procent. 3. Ciekawe że cena energii zawsze drożeje wtedy… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Paweł

A to, że ładujemy dziesiątki miliardów złotych w utrzymanie wydobywania węgla nie przeszkadza?

Paweł
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Oczywiście, że przeszkadza i nawet bardziej. To zjawisko jest „lokalne” u nas. Jestem za ekologicznymi źródłami, ale jeśli pompujemy setki miliardów w skali UE w nieefektywne rozwiązania fotowoltaiki to brak jest rozwoju/poszukiwania lepszych metod. Bo po co, jak kasa z nieba spada nie tylko do obecnego OZE, ale i do starych trujących metod (te kilkuset procentowe marże co wspominałem).

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Tu zgoda, jest bardzo duża rozbieżność między efektywnością poszczególnych rozwiązań OZE i np. panele na dachach indywidualsów mają dość kiepskie wyniki pod tym względem. Dlatego trzeba uważać do czego się dopłaca

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Reaktor jest efektywnym źródłem energii… ale musi być dublowany elektrownią szczytową-pływową.

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Swoją drogą… o co chodzi z tymi (…)złotymi(…) kablami? Dlaczego w sieci energetycznej można pchać prąd tylko (…)w dół(…)?

Paweł
2 miesięcy temu
Reply to  jsc

„złote kable” to skrót myślowy z komentarza do artykułu sprzed kilku dni. Podana została tam prognoza, że na 2024 rok za dystrybucję może być 70gr/kWh. Jest to podwyżka o 250% (3,5 razy) w porównaniu z rokiem 2022 (20gr). Za samą dystrybucję w 2024 roku bedziemy płacić tyle co za wszystko/cały rachunek w 2022 roku. W skali całej Polski dystrybucja przy stawce 70gr/kWh (niektóre firmy płacą wiecej) to 100-200 miliardów zł rocznie. Za takie kwoty to chyba będą właśnie wszystki kable wymieniane na „złote”… 🙂

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Paweł

OK! Trzeba jeszcze wyjaśnić teraz dlaczego prąd można transferować tylko w dół systemu?

Przemek
2 miesięcy temu

Zamiast sztucznych dopłat czy mrożenia rząd mógłby zrezygnować z opodatkowywania tego dobra luksusowego…

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Przemek

No tak, energia w Polsce to wciąż luksus 😉

dzis
2 miesięcy temu

Te 'nowinki’ też zanieczyszczają środowisko. Np. tutaj disclose.ngo, Kopalnia litu w Allier: raport odsywuje toksyczną bombę.
Dywersyfikacja źródeł energii ma większe możliwości w domach.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  dzis

Słusznie

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  dzis

A tobie radzę zwrócić na omen nomen Żółte Wody.

Jacek
2 miesięcy temu

Energia z OZE wcale nie jest darmowa – te urządzenia wymagają serwisowania, aby mogły wydajnie pełnić swoją funkcję.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Słusznie, niepotrzebnie uprościłem – serwis, konserwacja i renowacja, utylizacja

Paweł
2 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Oczywiście, a ile wydaje Kowalski na serwisowanie swoich paneli? To na takich farmach wiatrowych/fotowoltaicznych, przez skalę inwestycji, jest taniej na kWh. Jak by Kowalski miał serwisować za 1zk/kWh/rok to by nie montował paneli.

Freak
2 miesięcy temu

Czy widział Pan jaką patologią jest rachunek za prąd? Po pierwsze nie można się w normalny sposób doliczyć ile zapłacę na podstawie zużycia z licznika, po drugie zużycie z licznika nie wiem czy odpowiada za połowę kwoty na rachunku. Jest tyle opłat, że realna cena ( rachunek całościowy podzielić przez kilowatogodzinę) jest dużo wyższa niż to co napisał Pan wyżej. Kolejną rzecz- w rachunku już płacę opłatę OZE, więc już dokładam do interesu. Wg mnie OZE powino mieć sens ekonomiczny, inaczej w ogóle nie powinno być robione. Polskie elektrownie mają zainstalowane elektrofiltry, intaleacje odsiarczania, instalacje dot. popiołów ciągle się modernizują,… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Freak

Rachunek za prąd rzeczywiście jest patologią, nie kwestionuję tego. Ewentualna nieopłacalność OZE może wynikać tylko z wysokiego kosztu pieniądza albo z nieuwzględnienia kosztów alternatywnych (kary, zanieczyszczenie środowiska, nieatrakcyjność kraju, koszty chorób). Dobrobyt właśnie się skończył, bo z nim przegrzaliśmy. To, że w wielu krajach dochodzą do władzy populiści wynika właśnie z faktu, że do społeczeństw ta bolesna prawda słabo dociera – skończył się czas współpracy międzynarodowej, która powodowała, że przy nieograniczonych zasobach produkowaliśmy coraz więcej coraz lepszych rzeczy coraz taniej. Teraz zasoby będą ograniczone, współpracy międzynarodowej nie będzie, a rzeczy będą coraz droższe i coraz mniej ludzi będzie na nie… Czytaj więcej »

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)To, że w wielu krajach dochodzą do władzy populiści wynika właśnie z faktu, że do społeczeństw ta bolesna prawda słabo dociera – skończył się czas współpracy międzynarodowej, która powodowała, że przy nieograniczonych zasobach produkowaliśmy coraz więcej coraz lepszych rzeczy coraz taniej.(…)
Tak to już jest jak bardziej nieniwidzi Rosję niż kocha Ukrainę.

Frank
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja jestem jednego zdania, z tego poziomu na jakim funkcjonujemy nie można zejść niżej, można go utrzymywać, ale w jakiejś perspektywie należy iść naprzód, nie wolno myśleć,że trzeba z czegoś zejść. Po drugie w wyniku przeregulowania gospodarki europejskiej przeniesiono produkcję ważnych elementów za granicę ( nie mówię o „stylach do mioteł”), po prostu normy środowiskowe i zbyt duża ilość regulacji zabiły europejską gospodarkę. W latach 60 Europa odpowiadała za 1/3 światowego PKB teraz jest to 18% . Dalsze normy i robienie nieekonomicznych projektów nas wykończy i rzeczywiście poziom życia spadnie. Ja nie jestem przeciwny OZE, samochodom elektrycznym tylko żeby miało… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Frank

Pełna zgoda, nie powinno się skończyć tak, jak ze szczepionkami w czasie covid-19, że wszyscy tańczą jak im koncerny zagrają. Inna sprawa, że my rzeczywiście tych Siemensów potrzebujemy i oni o tym wiedzą (jest w tym tekście, który komentujemy, taki wykres o tym jaka by była cena energii, gdyby chcieć zostać przy węglu)

Frank
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Wynikiem dużej ceny energii jest zły system rozliczania wytwórców ( płaci się tyle ile najdroższemu), certyfikaty CO2 i pierwszeństwo zielonej energii na giełdzie. Zlikwidujmy te 3 rzeczy i energia będzie tania. Kolejną rzeczą jest to że musimy pozwolić upaść Siemens energy bo zaraz wszystkie firmy będą chciały gwarancji rządowych

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Frank

Ten system jest wbrew pozorom bardzo dobry, bo nagradza tych, którzy produkują najtaniej

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Powiedział… ten co wyzywał nieszczepionych od morderców.

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Frank

W Niemczech nie opłaca się OZE, u nas węgiel, w USA wyłożyli się na SMR to w końcu ma sens? Nawet na gazie wiele krajów się wykłada…

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Freak

(…)Polskie elektrownie mają zainstalowane elektrofiltry, intaleacje odsiarczania, instalacje dot. popiołów ciągle się modernizują, więc ich szkodliwość jest napewno dużo niższa jak w roku 1990.(…)
Argument rozsądny… ale gdy, wypowiadają go specjaliści od czarnego złota to nie ma żadnej dyskusji, bo z góry wiadomo, że to tylko pretekst.

Frank
2 miesięcy temu
Reply to  jsc

Ja nie jestem specjalistom od węgla ( chociaż byłem na jednej kopalni z pod szyldu JSW- wygląda jak muzeum, taka turystyka industrialna byłaby tam ok). Co do elektrowni gdzie byłem osobiście to w Opolu i Połańcu na przestrzeni lat od 2019 robiono modernizację, więc zainwestowano tam kupę kasy, aby to wszystko spełniało normy, dodam, że w Połańcu jest jeden blok na trot drzewny, ( nie wiem jaka jest jego sprawność w porównaniu do węglowych). Inne elektrownie też się modernizują. Ja nie jestem przeciwny OZE, ale nie chcę do tego pokładać w postaci opłaty na rachunku, tylko musi mieć to uzasadnienie… Czytaj więcej »

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Frank

(…)Co do elektrowni gdzie byłem osobiście to w Opolu i Połańcu na przestrzeni lat od 2019 robiono modernizację, więc zainwestowano tam kupę kasy(…) Dla mnie, dla ciebie to ta kasa zawróciłaby w głowie, ale czy to na prawdę są duże pieniądze dla państwa… gdyby na prawdę chciało? (…)A nie podatnicy będą się zrzucać komuś na prywatne panele na dachu i co najlepsze- ten ktoś jeszcze ma pretensje, że mu falownik odłącza bo wartość napięcia skutecznego przekracza 253V i chce modernizacji linii za miliardy alby on mógł sprzedać prąd za 1 tys zł.(…) Wolicie płacić za to, że polskie sieci energetyczne… Czytaj więcej »

Frank
2 miesięcy temu
Reply to  jsc

Ja nie jestem przeciwny żeby ktoś zarabiał. Jest firma inwestuje w panele czy wiatraki, podłącza się do sieci, robi modernizację transformatora ( wszystko za swoje pieniądze, bądź pozyskane z kredytu lub emisji obligacji) – jak najbardziej niech zarabia – popieram. Natomiast jeśli ktoś bierze państwowe pieniądze ( podatników) i jeszcze chce za pieniądze podatników robić modernizację za miliardy tylko po to by mógł sprzedawać prąd, to ja się na to nie godzę, niech założy spółdzielnie/firmę pozyska finansowanie i niech sprzedaje, zobaczymy kiedy się ta inwestycja się zwróci. Wiesz, że jak napięcie przekracza 253v i wyłącza falownik oznacza to, że ten… Czytaj więcej »

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Frank

A ja mam kontpropozycję… przestańmy w ogóle modernizować sieci energetyczne i to co zaoszczędzimy też przeznaczmy na budynki użyteczności publicznej, ale z zakazem montowania baterii słonecznych.

Mateusz
2 miesięcy temu

A co z gazem, kiedy odmrażamy? Nie stać nas przecież żeby wiecznie go mrozić. To tylko kilkadziesiąt złotych miesięcznie.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Mateusz

Też chciałbym wiedzieć…

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Mateusz

Tak się kończy prowadzenie przedłużenia wojny inny środkami… Clausevitze jedne.

Ppp
2 miesięcy temu

Kiedy widzę wyrażenie „tylko dla najbardziej potrzebujących”, to się zastanawiam, o czym ci ludzie myślą?
RAZ – Co to znaczy? Czy umieranie z głodu czy tylko jedzenie chleba z wodą? Duża podwyżka będzie problemem także dla tych, którzy zarabiają średnią krajową, więc są w sumie dość bogaci!
DWA – Sprawdzanie, dokumentowanie i rozliczanie oznacza dodatkowe koszty czasu i pracy zarówno urzędników jak i samych odbiorców.
Dlatego uważam, że powinien zostać dotychczasowy system – pierwsze 3000kWh (przykładowo) po cenie zamrożonej, a jak ktoś jest bogaty, to za nadwyżkę płaci cenę rynkową.
Pozdrawiam.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Pytanie czy pierwsze 3000 kWh dla Zygmunta Solorza też powinno być po zamrożonej cenie. Duża podwyżka oznacza 100 zł więcej na rachunku. Polemizowałbym, że to jest coś, co wywróci budżety domowe ludziom ze średnią krajową (których – nota bene – wbrew pozorom jest pewnie tylko jedna trzecia)

Sebastian
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju,są ludzie,którzy ogrzewają mieszkanie energią elektryczną.Dla nich to dużo,dużo więcej niż 100 złotych miesięcznie.Sporo z tych osób to ludzie starzy,którzy kiedyś przerobili piece kaflowe na węgiel na piece akumulacyjne.Mieszkają w starym budownictwie i mają skromne emerytury.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Sebastian

To prawda, dla takich ludzi powinien być specjalny program wsparcia

Mateusz
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak ktoś bogaty, to zróbmy systemowe rozwiązanie i dlaczego tylko na prąd limity? Jest jeszcze woda, gaz, ilość produkowanych śmieci. Chleb też powinien być droższy dla bogaczy!

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Mateusz

Nie, tylko wszystko na co się składamy w ramach dopłat 😉

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Ppp

(…)DWA – Sprawdzanie, dokumentowanie i rozliczanie oznacza dodatkowe koszty czasu i pracy zarówno urzędników jak i samych odbiorców.(…)
Tylko w systemie, do którego nie dotarła informatyzacja z prawdziwego zdarzenia…

Adzik
2 miesięcy temu
Reply to  jsc

Od kiedy informatyzacja nie kosztuje? Pensje programistów ciągle rosną bo komuś się wydaje że rozwiązywanie niepotrzebnie przekombinowanych systemów jest tanie 🙂

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Adzik

To dlaczego udało się Estonii? Kraju, który wyszedł z sojuza w opłakanym stanie, a i ostatnio widać, że też nie jest z nimi najlepiej… mieli w końcu dwucyfrową inflację.

Last edited 2 miesięcy temu by jsc
Jorge
2 miesięcy temu

Aby nie doznać cenowego szoku należy wrócić do zakupów tanich surowców energetycznych z Rosji oraz zlikwidować obecny system kształtowania cen energii. Ale to ani politycznie poprawne ani po drodze z interesami naszego nadzorcy zza oceanu.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Jorge

Ani w naszym interesie, bo zapisanie się do Unii Azjatyckiej jeszcze nikogo nie uczyniło bogatym

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No to trzeba zrobić 51 stan.

Frank
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dlatego trzeba robić jak inne kraje np. Austria ( od 1955r. w strefie zachodniej) a dalej importuje gaz z Rosji, była też pierwszym krajem zachodu, który importował radziecki gaz. Dzięki temu są krajem zachodnim, a z wschodniego biorą to co jest tanie ( nośniki energii) i wytwarzają dzięki temu swoje produkty, które mogą konkurować na świecie.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Frank

Tylko że Austrii Rosja nie chce podbić, więc nie traktuje gazu i ropy jako broni. A w stosunku do nas traktuje, bo uważa nas za swoją strefę wpływów. Kupowanie od Rosji czegokolwiek oznacza ryzyko uzależnienia i wejścia w ich strefę wpływów. A z całym szacunkiem, ja wolałbym być w strefie euro niż w strefie rubla transferowego, bo w tej drugiej byłem i pamiętam, że fajnie nie było

Frank
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Przez embargo tracimy dużo pieniędzy, nie oznacza to żeby kupować 100% danego surowca z Rosji tylko 33% i utrzymać pozostałe z innych kierunków. Co do strefy walutowej to ja nie chcę być w żadnej ani EUR ani RUB. Za to oszczędności każdy może trzymać w czym chce

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Frank

Z Rosją imperialną tak się nie da, albo będą dążyć do 100% albo musimy mieć od nich 0%. Jeśli oni traktują surowce jako broń, to nie ma z nimi normalnego handlu jaki ma np. Austria

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To trzeba sprawić, żeby Rosja imperialna stała się Rosją demokratyczną… a to szybciej osiągniemy finansując broń dla Ukrainy niż tarcze od skutków własnych sankcji.

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Frank

(…)Co do strefy walutowej to ja nie chcę być w żadnej ani EUR ani RUB. Za to oszczędności każdy może trzymać w czym chce(…)
Niemal* zawsze się jest w jakiejś strefie walutowej… w naszym wypadku będzie to strefa PLN.

* Bodajże jedyny wyjątek to chyba Zimbabwe, gdzie kompletnie odpuszczono sprawę po upadku ichniego dolara.

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Tylko że Austrii Rosja nie chce podbić, więc nie traktuje gazu i ropy jako broni.(…)
Hę… Jak sowieckie czołgi ruszyły z pod Berlina to z pewnością zachaczyłyby i o Austrię.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  jsc

Obstawiam, że jednak nie 😉

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Widzę, że mamy na pokładzie strategicznych planów ZSRR.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu