Czy da się zwiększyć portfel kredytowy o prawie 10%, zysk z prowizji o 11%, pobić rekord sprzedaży pożyczek gotówkowych i jednocześnie zarobić o 16% mniej niż rok wcześniej? Owszem, da. I to nie księgowa anomalia, a być może zapowiedź nowej epoki w polskiej bankowości. Kończy się czas, w którym wysokie stopy procentowe niemal automatycznie podnosiły zyski banków. A w koszty działalności wliczać więcej ryzyka prawnego i regulacyjnego. I nawet bank, który działa jak rozpędzona maszyna może w tych okolicznościach zmniejszać zyski. Co jeszcze pokazują wyniki Banku Pekao?
Ujawnienie: Bank Pekao nie miał wpływu na niniejszy tekst, ale jest Partnerem merytorycznym i komercyjnym multiblogu „Subiektywnie o Finansach”
- Bank dopłaci do wakacji 2400 zł, a Lewandowski pomoże. Rusza nietypowa promocja: Urlopowicze będą porzucać inne banki? Analizuję! [POWERED BY BANK PEKAO]
- Trwa walka banków o portfele urlopowiczów. Czy podróżnik pokona piłkarza? 700 zł w prezencie, dobra lokata na rok, wiecznie darmowa karta bezspreadowa [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Razem czy osobno? Wspólne konto do inwestowania to w Polsce wciąż niezbyt popularne rozwiązanie. A daje poczucie bezpieczeństwa [POWERED BY SAXO BANK]
Po ogłoszeniu wyników finansowych Banku Pekao za pierwszy półrocze jest kilka pytań, które warto postawić. Po pierwsze, dlaczego rekordowa sprzedaż hipotek prawie nie powiększa portfela kredytowego? Dlaczego bank coraz bardziej obawia się prawników i regulatorów, choć kredytobiorcy spłacają zobowiązania wyjątkowo solidnie? I czy spadek stóp procentowych sprawi, że banki znowu zaczną zarabiać przede wszystkim na finansowaniu firm oraz inwestycji, a nie na pieniądzach deponentów?
Wyniki Banku Pekao: 2,75 mld zł zysku w pół roku. Dużo i mało jednocześnie
W drugim kwartale 2026 r. grupa Banku Pekao zarobiła na czysto prawie 1,52 mld zł. To o ponad 5% mniej niż rok wcześniej o tej samej porze, ale… o 23% więcej niż w pierwszych trzech miesiącach tego roku. W całym pierwszym półroczu zysk drugiego największego banku w Polsce wyniósł niemal 2,75 mld zł. To góra pieniędzy, ale… o 16% mniej niż przed rokiem. Dla porównania: w całym zeszłym roku zysk netto Banku Pekao przekroczył 7 mld zł. Już wiadomo, że w tym roku nie uda się go poprawić.
Gdyby poprzestać na tych liczbach, można byłoby uznać, że złote czasy banków powoli się kończą. Tyle że pod powierzchnią wyniku widać, że podstawowy biznes Banku Pekao rozwija się całkiem szybko. Finansowanie klientów wzrosło o prawie 10% w skali roku, do 213,6 mld zł. Kredyty dla firm urosły o 14%, w tym finansowanie średnich i małych przedsiębiorstw – o 14,3%. Portfel pożyczek gotówkowych zwiększył się o 14,8%, a ich sprzedaż w drugim kwartale osiągnęła rekordowe w historii banku 3,2 mld zł.
Do tego dochodzi 1,66 mld zł wyniku z opłat i prowizji, o 11% więcej niż rok wcześniej. Wzrost pojawił się we wszystkich głównych kategoriach: przy kredytach, kartach, rachunkach, wymianie walut oraz zarządzaniu aktywami. Przychody operacyjne grupy Banku Pekao wyniosły 8,541 mld zł i – mimo znacznie niższych stóp procentowych – były minimalnie wyższe niż przed rokiem.
Problem nie leży więc w tym, że bank przestał sprzedawać produkty i usługi, albo że klienci przestali spłacać kredyty. Zmieniła się raczej cena pieniądza (co uderzyło w wynik odsetkowy), a dodatkowo wzrosła „cena” prowadzenia banku w Polsce. Im większy bank, tym bardziej te czynniki wpływają na jego działalność.
Wyniki Banku Pekao pokazują współczesne ryzyka bankowości. Podatki i pozwy
Bank Pekao pokazał ciekawy wykres wyjaśniający, jak z 3,29 mld zł zysku z pierwszego półrocza 2025 r. zrobiło się 2,75 mld zł rok później. Sam spadek wyniku odsetkowego zabrał 246 mln zł, wzrost kosztów działania banku kolejne 198 mln zł, a obciążenia regulacyjne – podatek od zysków CIT, podatek bankowy, składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny – wyniósł 512 mln zł. O co chodzi w przypadku tego ostatniego czynnika?
Od 2026 r. stawka CIT dla banków wzrosła z 19% do 30%. W samym drugim kwartale podatek dochodowy obciążył wynik Banku Pekao kwotą 894 mln zł, aż o 82% wyższą niż rok wcześniej. W przyszłym roku stawka ma spaść do 26%, a docelowo od 2028 r. do 23%. Jednocześnie państwo zaplanowało stopniowe obniżenie podatku od niektórych instytucji finansowych, nazywanego podatkiem bankowym. Ma on być mniejszy o 10% w 2027 r. i o 20% od 2028 r., co w założeniu ma zachęcić banki do udzielania kredytów (dziś podatek bankowy do tego zniechęca).
Ciekawe jest również to, jak zmienia się samo pojęcie bankowego ryzyka. Koszt ryzyka kredytowego Banku Pekao jest znacznie niższy od tego założonego w strategii (wyniósł w pierwszym półroczu 42 punkty bazowe, strategia „pozwala” na koszt ryzyka na poziomie 65-75 punktów bazowych), a udział kredytów zagrożonych utrzymał się na poziomie 4,4%. Kredytobiorcy detaliczni spłacają więc zobowiązania bardzo dobrze, a sytuacja firm także pozostaje stabilna.
Tymczasem bank musiał pomniejszyć wynik odsetkowy o 126 mln zł w związku z kwietniowym wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącym kredytu konsumenckiego. TSUE uznał, że bank nie może pobierać odsetek od części kredytu przeznaczonej na pokrycie związanych z nim kosztów, na przykład finansowanej składki ubezpieczeniowej.
Przedstawiciele Banku Pekao przyznają, że ryzyko prawne zajmuje dziś zarządom banków znacznie więcej uwagi niż jeszcze kilka lat temu. Padła wręcz sugestia, że przy konstruowaniu produktów bezpieczeństwo prawne może mieć pierwszeństwo przed idealnym zarządzaniem bilansem banku (czyli wpływem nowych produktów na zyskowność, skalę działalności banku).
To chyba jedna z najważniejszych zmian we współczesnej bankowości. Najdroższym klientem nie musi już być wcale ten, który przestaje spłacać kredyt. Może nim zostać klient, którego umowę po kilku latach sąd zinterpretuje inaczej, niż zakładał bank i wcześniejsza praktyka rynkowa. Po kredytach frankowych, a przy obecnie trwających sporach o WIBOR i sankcję kredytu darmowego zarządy banków nauczyły się, że rentowność produktu trzeba liczyć nie tylko według marży i szkodowości, ale także według prawdopodobieństwa pozwu.
Wyższych odsetek od lokat (na razie) nie będzie…
Jeżeli miałbym wskazać jedną liczbę, która najlepiej opisuje zmianę otoczenia, w którym działają banki, byłaby nią – tu bez zaskoczenia – marża odsetkowa. Pokazuje ona, ile bank zarabia na różnicy między oprocentowaniem aktywów, głównie kredytów i obligacji, a kosztem pozyskania pieniędzy (głównie depozyty). W drugim kwartale marża odsetkowa Banku Pekao wyniosła 3,77%, podczas gdy rok wcześniej sięgała 4,26%. Średni WIBOR 3M obniżył się w tym czasie o około 1,5 punktu procentowego, więc część przychodów odsetkowych po prostu wyparowała.
Bank broni wyniku na trzy sposoby. Pierwszy to szybkie zwiększanie wartości udzielonych kredytów (jak napisałem wyżej – skala finansowania klientów wzrosła o 10% w skali roku). Drugi – obniżanie kosztu depozytów, który w drugim kwartale spadł do 1,37% z 2,01% rok wcześniej. Klienci dostają mniej odsetek od swoich pieniędzy. Bank liczy, że mimo wszystko zostaną przy nim ze względu na inne korzyści i usługi, które oferuje.
Trzeci sposób to zabezpieczanie bilansu za pomocą aktywów o stałym oprocentowaniu i instrumentów pochodnych. Bank Pekao szacuje, że obniżka stóp o kolejny punkt procentowy zmniejszyłaby jego marżę odsetkową już tylko o 0,1-0,15 punktu procentowego. Jak bank to robi?
W sprzedaży nowych kredytów hipotecznych około 80% stanowią kredyty z okresowo stałą stopą procentową, a w całym portfelu ich udział zbliża się do 40%. Część pieniędzy otrzymanych od klientów bank lokuje w obligacje – też głównie takie o stałym oprocentowaniu. Te działania mają zabezpieczyć „Żubra” przed konsekwencjami dalszych spadków stóp procentowych, gdyby one nastąpiły.
To dobra wiadomość dla akcjonariuszy, ale niekoniecznie równie dobra dla oszczędzających. Bank Pekao ma duży zapas taniego finansowania, więc nie walczy jak lew o nowe lokaty klientów: relacja kredytów do depozytów wynosi tylko 66,6%. Innymi słowy, na każde 100 zł pieniędzy powierzonych bankowi przypada niecałe 67 zł kredytów dla klientów. Płynności nie brakuje. Pytanie brzmi, czy w gospodarce będzie wystarczająco dużo dobrych projektów, które warto sfinansować, czyli pożyczyć im gotówkę.
…bo boom kredytowy jest trochę „na niby”
Bardzo interesująca sytuacja dotyczy również kredytów hipotecznych. W pierwszym półroczu Bank Pekao sprzedał kredyty mieszkaniowe o wartości 6,7 mld zł, czyli o 29% większej niż przed rokiem. W samym drugim kwartale sprzedaż sięgnęła 3,9 mld zł i wzrosła o 42% zarówno w porównaniu z pierwszym kwartałem, jak i z analogicznym okresem poprzedniego roku. Można byłoby pomyśleć, że Polacy znowu ruszyli po mieszkania.
Tyle, że cały portfel kredytów hipotecznych w banku urósł w tym samym czasie zaledwie o 2,9%, a liczba rachunków kredytów hipotecznych spadła o 3,8%, z 340 000 do 327 000. Jak to możliwe? Duża część rekordowej sprzedaży kredytów nie finansuje zakupu nowych mieszkań, a przeniesienie starego kredytu z innego banku.
Według danych BIK przytoczonych podczas konferencji wynikowej refinansowanie odpowiada już za około jedną trzecią nowej produkcji. Zarząd Pekao zwracał uwagę, że jeśli sprzedaż hipotek na całym rynku rośnie o około 60%, to mniej więcej 50 pkt procwntowych tego wzrostu może wynikać z refinansowania, a tylko około 10 pkt procentowych z rzeczywiście nowego finansowania nieruchomości.
To nie jest więc klasyczny boom mieszkaniowy. Bardziej przypomina grę w hipoteczne krzesła: klient pozostaje z tym samym mieszkaniem i podobną kwotą długu, ale przenosi się do banku, który zaoferuje niższą marżę, lepszą stałą stopę albo tańsze produkty dodatkowe. Bank Pekao na razie jest beneficjentem tej migracji – więcej hipotek przejmuje od konkurentów, niż konkurenci zabierają jemu.
Dla klientów to ważna zmiana. Gdy rynkowe stopy spadają, refinansowanie kilkuletniego kredytu może dać oszczędność bez czekania, aż własny bank łaskawie poprawi warunki. Trzeba jednak porównywać całkowity koszt, a nie tylko ratę: nową marżę, ubezpieczenia, wycenę nieruchomości, prowizje, konto, kartę i ewentualne koszty wcześniejszej spłaty. Dla banków oznacza to natomiast coraz ostrzejszą wojnę cenową. Zarząd Pekao przyznał, że obserwuje zmniejszanie marż, a niektóre oferty konkurencji potrafią zaskoczyć.
Wyniki Banku Pekao: niższe stopy nie będą już bankowym trzęsieniem ziemi
W lipcu Rada Polityki Pieniężnej utrzymała stopę referencyjną NBP na poziomie 3,75%. Ekonomiści Pekao zakładają, że kolejna obniżka nastąpi dopiero w 2027 r., a na koniec przyszłego roku główna stopa może wynosić 3,25%. Ich zdaniem inflacja powinna utrzymywać się w przedziale 2,5-3%. Jeśli ta prognoza się sprawdzi, banki czeka raczej długie osuwanie się dochodów odsetkowych niż gwałtowny ich krach.
Teraz wyniki będą coraz bardziej zależne od tego, kto szybciej zwiększy liczbę kredytów, obniży koszt finansowania i rozwinie przychody prowizyjne. Bank Pekao już pokazuje ten mechanizm. Mimo spadku wyniku odsetkowego o 3,6% przychody banku z działalności podstawowej utrzymały się na poziomie sprzed roku – pomogły prowizje i większa aktywność klientów. Ale koszty operacyjne wzrosły o 7,3%, między innymi przez inwestycje w IT i wydatki na marketing.
Cyfryzacja nie oznacza przy tym wyłącznie ładniejszej aplikacji. Bank Pekao ma już 3,84 mln aktywnych klientów mobilnych, o 7% więcej niż rok wcześniej. Liczba klientów aktywnie korzystających z bankowości elektronicznej wzrosła o 11,4%, podczas gdy liczba placówek zmniejszyła się z 566 do 557, a zatrudnienie w grupie spadło o 1,6%. Bank inwestuje więc więcej w technologię, ale stopniowo ogranicza tradycyjną infrastrukturę.
Spadek stóp zmienia także walkę o oszczędności. Depozyty detaliczne Bank Pekao wzrosły o 4%, ale aktywa funduszy inwestycyjnych zarządzanych przez Pekao TFI zwiększyły się aż o 25,3%, do 45,7 mld zł. Łącznie klienci indywidualni trzymali w depozytach i produktach inwestycyjnych o ponad 26 mld zł więcej niż rok wcześniej.
Dla banku jest to podwójnie wygodne. Tańsze depozyty zmniejszają koszt finansowania, a przenoszenie części pieniędzy do funduszy przynosi prowizje. Mówiąc po ludzku: po okresie lokat oferujących 6% w skali roku klient znów będzie namawiany do zainwestowania pieniędzy na rynku, podjęcia pewnego ryzyka wahliwości, żeby zarobić więcej, niż 2% w banku.
Bank przyszłości nie będzie zarabiał na jednym produkcie dla jednego klienta. Konto ma prowadzić do karty, karta do programu lojalnościowego, aplikacja do ubezpieczenia, a końcówki transakcji wpływające do wirtualnej skarbonki – do produktu inwestycyjnego. Pekao rozwija jednocześnie usługi inwestycyjne, ubezpieczenia, pakiety podróżne i ofertę dla akcjonariuszy. Im niższe stopy procentowe, tym mocniej cały sektor będzie szukał przychodów poza tradycyjnymi dotychczas metodami.
Energia, zbrojenia i centra danych. Kto sfinansuje nowe silniki wzrostu?
Najbardziej optymistyczna część opowieści Bank Pekao dotyczy firm. Bank oczekuje, że polski PKB wzrośnie w 2026 r. o 3,5%, a inwestycje aż o 7,5%. Kredyty korporacyjne w całym sektorze bankowym mają zwiększyć się o 11,3%. To właśnie przedsiębiorstwa, a nie kredyty hipoteczne, mogą być dla banków najważniejszym źródłem nowego biznesu. I nowych przychodów.
Ekonomiści Banku Pekao wskazują trzy silniki wzrostu na kolejne lata: europejską falę wydatków obronnych, inwestycje w energię oraz renesans polityki przemysłowej. Polska buduje bloki gazowe, magazyny energii i infrastrukturę sieciową, przygotowuje energetykę jądrową, a dostęp do energii może przyciągać centra danych. Do tego dochodzą projekty obronne i technologie podwójnego zastosowania, które mogą przełożyć część wydatków zbrojeniowych na badania, produkcję i nowe łańcuchy dostaw.
Tu pojawia się najciekawsze pytanie do banków. Czy wykorzystają ogromną bazę depozytów do finansowania tej transformacji, czy nadal większą część bilansów będą wypełniały obligacje skarbowe? W Banku Pekao papiery wartościowe stanowią około jednej trzeciej aktywów, a relacja kredytów do depozytów pozostaje niska. Miejsca na wzrost akcji kredytowej jest więc dużo, ale – zdaniem szefów banku – potrzebne są rentowne projekty, przewidywalne prawo oraz sensowny podział ryzyka między banki, państwo i inwestorów.
Bank ma 16,8% łącznego współczynnika kapitałowego, czyli o 4,3 pkt procentowego więcej, niż wymaga Komisja Nadzoru Finansowego, by bank mógł wypłacać do 75% zysku w dywidendzie akcjonariuszom (gdy współczynnik wypłacalności jest mniejszy – nadzór nakazuje trzymać zyski w banku i budować z nich kapitał). Rentowność kapitału powierzonego bankowi przez akcjonariuszy wynosi aż 16,8%, a wskaźnik kredytów zagrożonych pozostaje poniżej 5%. To nadal bardzo rentowna i mająca wysoki kapitał instytucja.

Ale struktura zysku się zmienia. W najbliższych kwartałach coraz mniej będzie zależało od samego poziomu stóp, a coraz więcej od skali kredytów, prowizji, kosztów technologii, podatków i… orzeczeń sądów. Banki będą agresywnie odbierały sobie klientów hipotecznych, obniżały oprocentowanie depozytów, kierowały oszczędności do funduszy inwestycyjnych i szukały dużych, rentownych projektów do sfinansowania. Będą też pisały umowy jeszcze ostrożniej, bo jedno zdanie zakwestionowane przez sąd potrafi kosztować więcej niż pogorszenie spłacalności tysięcy kredytów.
Można powiedzieć, że bankowość wraca do bankowania. Żeby utrzymać zyski, trzeba znów pożyczać pieniądze, zdobywać klientów i świadczyć usługi, a nie tylko korzystać z wysokiej ceny pieniądza. Dla gospodarki to dobra wiadomość. Dla klientów – również, jeśli konkurencja rzeczywiście obniży ceny kredytów. Jest jednak druga strona: brakujące przychody odsetkowe banki spróbują odzyskać prowizjami, sprzedażą produktów dodatkowych i tańszymi depozytami.
——————————
CZYTAJ TEŻ:
——————————
ZOBACZ TEŻ:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
zdjęcie tytułowe: VisualFinance



