Przez ponad 10 lat płacił zawyżone raty kredytowe. Teraz bank zwrócił mu na konto ponad 20 000 zł nadpłaconych odsetek. Warto sprawdzić w umowie – a także w historii płatności rat za kredyt hipoteczny – czy ktoś nie zapomniał o ważnej formalności. Błąd może sporo kosztować i nie każdy bank weźmie koszty na siebie
Jeden z czytelników „Subiektywnie o Finansach” ma kredyt mieszkaniowy w Banku Pekao. Kwota nieistotna, a oprocentowanie jest zmienne, oparte na stawce WIBOR. Najważniejsza jest marża, która wynosi 1,54%. To naprawdę niezła marża w polskich warunkach, gdy banki przy nowych kredytach wyjściowo żądają mniej więcej 2,1% powyżej stawki WIBOR. Dobry klient (albo taki z wysokim wkładem własnym) dostanie lepsze warunki, ale trzeba o nie powalczyć.
- Kupić, wynająć, wyleasingować? Samochód coraz częściej jest usługą, a nie własnością. „Klient chce płacić ratę i mieć święty spokój” [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Polak z bankiem na wakacjach. Czego oczekujemy od banku w czasie wypoczynku, jaka może być rola AI w planowaniu wyjazdów? [POWERED BY VISA]
- Dwa nowe ETF-y śledzące polski rynek obligacji, czyli trzecia droga dla posiadaczy kapitału inwestujących w polski dług. Komu to się opłaci i ile można zarobić? [POWERED BY PZU]
Przez lata spłacał zawyżone raty kredytowe. Kto zawalił?
Czytelnik miał w umowie niską marżę, ale… się nią nie cieszył. A właściwie nie mógł (inni powiedzą: nie chciał) się nią cieszyć. Realnie bowiem od 2014 r. spłacał kredyt przy znacznie wyższym koszcie – z marżą 2,54%. Jak to możliwe? Czy bank się pomylił? Klient nie doczytał czegoś w umowie? Otóż nie: to marża „przejściowa”, która miała obowiązywać do chwili wpisania banku do hipoteki nieruchomości przez określony wydział sądu.
Podwyższone oprocentowanie do momentu wpisu hipoteki nie jest niczym nadzwyczajnym i odzwierciedla wyższe ryzyko banku dotyczące kredytów zabezpieczonych tylko wynagrodzeniem kredytobiorcy. Kiedy sąd wpisuje hipotekę na rzecz banku, zabezpieczenie kredytu staje się podwójne i oprocentowanie może być niższe. Komponent wyższego oprocentowania zwykle bywał zwykle wpisany wyraźnie w umowie. Po dostarczeniu do banku przez klienta potwierdzenia wpisu hipoteki marża od następnego miesiąca jest obniżana.
W tym przypadku – jak pewnie się domyślacie – oprocentowanie kredytu nie spadło do „docelowej” wartości, co spowodowało, że klient przez kilkanaście lat płacił o niecałe 200 zł wyższą ratę. Jak sprawa wyszła na jaw? Czytelnik ostatnio zaczął się zastanawiać nad wcześniejszą spłatą lub refinansowaniem kredytu i przy tej okazji przeanalizował stan obecny, w tym wysokość swojej raty kredytowej. Po przeprowadzeniu „śledztwa” okazało się, że od kilkunastu lat jego marża wynosi 2,54%.
„Kroili mnie o 1 punkt procentowy wyższym oprocentowaniem przez kilkanaście lat, bo nie mieli w papierach dokumentu, że bank został wpisany do hipoteki. Podwyższona marża była na „okres przejściowy”, do czasu tego wpisania banku. Z tego co wiem, dziś już banki nie stosują tego zapisu”.
– opowiada czytelnik. Spodziewając się, że nie odzyska pieniędzy po dobroci, od razu udał się do kancelarii prawniczej, gdzie co prawda dowiedział się, że sytuacja z podwyższoną marżą może być trudna do odkręcenia, ale dobrzy ludzie z kancelarii spojrzeli na sprawę holistycznie i obiecali mu, że zajmą się WIBOR-em. I może się skończyć tak, że klient będzie miał kredyt z samą marżą, bez WIBOR-u.
(Nie)oczekiwany przelew z banku
Sprawa marży wydawała się trudna do odkręcenia – przynajmniej na pierwszy rzut oka – że to nie bank czegoś zaniedbał, a sam klient. Bank pewnie mógł coś z tym zrobić wcześniej, ale nie miał takiego obowiązku. A sytuacja była z punktu widzenia banku taka, że nie było warto się wychylać.
„Teoretycznie był to nasz obowiązek dostarczyć dokument z sądu do banku. Z drugiej strony bank co roku dopomina się ubezpieczenia murów i na życie, mógł też poprosić o to. Poza tym kredyt hipoteczny bez wpisania banku do księgi wieczystej chyba by gdzieś bankowi wyskoczył. Zakładam, że systemy bankowe są spięte z bazami danych w tym zakresie”
– pisze klient. Może są, może nie są. Faktem jest, że klient podpisał w umowie zobowiązanie, z którego się nie wywiązał, co uprawniało bank do pobierania wyższej marży. Oczywiście, przy okazji monitorowania ubezpieczenia nieruchomości bank mógłby też dopominać się do dokument z sądu o wpisie hipoteki. Ale nie musiał.
Finał tego wątku jest jednak pozytywny. Klient poszedł do oddziału banku, pokazał dokument, a po kilku tygodniach bank przelał mu ponad 20 000 zł nadpłaconych odsetek. Nie wiem czy z odsetkami, ale – biorąc pod uwagę stan prawny – jest to zachowanie bardzo fair. Ciekaw jestem czy to wpłynie na stan ducha klienta i czy będzie chciał w związku z tym wykonać ukłon w drugim wątku, zaczętym przez kancelarię prawniczą – dotyczącym WIBOR-u w jego umowie. Ale to już zupełnie inna historia.
Nie wydaje mi się, żeby wśród czytelników „Subiektywnie o Finansach” było sporo osób, które byłyby tak lekkomyślne, żeby zapomnieć dostarczyć do banku dokumentu z sądu, ale nie jest to też nie możliwe. Mnie samemu zdarzyło się stracić kilka miesięcy niższego oprocentowania z tego właśnie powodu. Dlatego rekomenduję sprawdzenie czy prawidłowo zawiadomiliście bank o wpisie hipoteki i czy bank to zarejestrował. Zawyżone raty kredytowe to nich przyjemnego.
——————————
CZYTAJ TEŻ:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————
zdjęcie tytułowe: Alexas_Fotos/Pixabay



