8 marca 2021

Bank ostrzy sobie zęby na wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. Ale pikantne szczegóły zdradzają jego prawdziwe intencje

Bank ostrzy sobie zęby na wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. Ale pikantne szczegóły zdradzają jego prawdziwe intencje

Coraz odważniej poczynają sobie niektóre banki z frankowiczami. Austriacki Raiffeisen przysłał jednemu z moich czytelników – panu Jackowi, który potyka się z nim w sądzie o unieważnienie kredytu – urocze pismo. Wynika z niego, że gdyby bank przegrał, to klient niech się nie spieszy z odbieraniem swoich pieniędzy, bo bank skorzysta z „prawa zatrzymania”. Pozwie klienta o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. I to jak! Frankowy kredyt hipoteczny klienta jest oprocentowany na 1% w skali roku, a bank liczy sobie koszt kapitału na… 

Jak wiecie, wśród banków, które udzielały w przeszłości kredytów denominowanych w walutach obcych (głównie we frankach), albo indeksowanych do tych walut są takie, które mają w sobie więcej lub mniej poczucia winy. No, a w każdym razie więcej lub mniej tego poczucia winy manifestują, bo w szczerych, nieoficjalnych rozmowach bankowcy jednak nie uważają, żeby coś schrzanili.

Zobacz również:

Raczej obwiniają system o to, że się zmienił w locie (kiedyś prawo nie było takie „antyabuzywne”, jak jest dziś), obwiniają też państwo, że ich namawiało do udzielania kredytów, których teraz ludzie nie lubią. Jak również wśród winnych wymieniają klientów, którzy byli jak bezmyślne cielęta idące na rzeź i nie potrafiące niczego sobie wyliczyć. No, jest jeszcze „wina Tuska” za to, że nie wprowadził nas do strefy euro, jak obiecał.

Co dziesiąty frankowicz poszedł do sądu. A to nie koniec

Tym niemniej poczucie winy bankowcom w obecnych okolicznościach się przydaje, bo w ostatnim kwartale w sądach przegrywali z frankowiczami 90% spraw w Warszawie (a to 70% „rynku” sądowych sporów o kredyty walutowe), zaś statystyki napływających spraw są coraz bardziej przerażające. Co zapewne skusiło Sąd Najwyższy, by wreszcie zająć się frankowiczami.

Ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2020 r. przybyło w całej Polsce 37.200 nowych spraw frankowych (rok wcześniej przybyło ich 11.560). Biorąc pod uwagę, że niektóre sprawy kończą bieg wyrokami, dziennikarze „Parkietu” i „Rzeczpospolitej” niedawno szacowali, że mamy w Polsce 37.500 aktywnych spraw sądowych z frankami w temacie, a dodatkowo 6.200 frankowiczów walczy w ramach pozwów zbiorowych.

Dla porównania: wszystkich frankowych kredytów jest 430.000, co oznacza, że mniej więcej 10% frankowiczów pozwało swoje banki. Akonto tych procesów banki utworzyły 10 mld zł rezerw. Gdyby trzeba było zamienić wszystkie kredyty na złotowe – kosztowałoby to ponad 30 mld zł. Gdyby wszyscy frankowicze poszli do sądów i wygrali wszystkie procesy (i gdyby zrobili to też ci, którzy już swoje kredyty spłacili), to koszt sięgnąłby 200 mld zł.

Co bankowcy mogą zrobić, żeby zatrzymać falę nowych pozwów? Część banków zapewne pójdzie w ugody – choć będzie to wymagało zgody akcjonariuszy i pomocy Narodowego Banku Polskiego, który musi pomóc kupić franki – ale część prawdopodobnie wybierze opcję odwracania wektora poczucia winy i obrzucenia nim klientów.

Raiffeisen mówi „pas”

Jak już pisałem, zanosi się, że liderem tej właśnie grupy banków będzie Raiffeisen International, który już wycofał się z rozmów w sprawie zaproponowania wszystkim klientom ugody polegającej na odwalutowaniu kredytów. Samo wycofanie się z planu ugód to jednak za mało, by dać do wiwatu potencjalnym pozywającym bank klientom. Można też robić to…

Nie zaszkodzi też porządne nastraszenie klienta tzw. pozwem wzajemnym. A więc: jeśli klient wygra sprawę o unieważnienie umowy, to bank wytoczy mu sprawę o bezumowne korzystanie z jego kapitału. I i tak dostanie swoje odsetki. Wygląda to mało logicznie (bo gdzie tu kara dla banku za napisanie niezgodnej z prawem umowy?), a żaden bank jeszcze takiego procesu nie wygrał. Tym niemniej postraszyć klienta nie zawadzi.

Raiffeisen nie uważa wcale, że straszy, a tylko że sprawiedliwie wycenia swoje koszty związane z realizacją umowy z klientem (tej, która przestaje istnieć). Tyle, że z papierów, które dostałem od jednego z klientów, wcale to nie wynika. Z nich wynika, niestety, że bank próbuje klienta regularnie sterroryzować.

Pan Jacek (imię zmienione na prośbę klienta) toczy przed sądem spór o unieważnienie swojej umowy. Tak się składa, że kredyt jest już spłacony, więc sprawa jest teoretycznie łatwa – jeśli klient wygra, to bank będzie musiał mu oddać wpłacone raty, a klient bankowi zwróci startową wartość kredytu. Urobkiem klienta będzie nadwyżka między bazową kwotą kredytu, a tą, którą zwrócił w ratach (z uwzględnieniem zmian kursu walutowego). De facto pan Jacek będzie miał wtedy kredyt za darmo

Wynagrodzenie za korzystanie z kapitału jak bankowe eldorado?

Ostatnio bank przesłał klientowi pismo „Oświadczenie o skorzystaniu z prawa zatrzymania”. W piśmie tym czytamy, że bank zastrzega sobie prawo do zatrzymania kwoty, do której zwrotu ewentualnie mógłby zostać zobowiązany. A zatrzymanie to miałoby wynikać z bezprawnego wzbogacenia się klienta, które wówczas by nastąpiło i z roszczeń o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału.

Pismo tak naprawdę nic nie znaczy i jest jedynie ostrzeżeniem skierowanym do klienta, żeby nie fikał, a najlepiej wycofał sprawę z sądu, bo w przeciwnym razie czeka go druga wojna, długa i bolesna.

A dlaczego wspomniałem o terroryzowaniu klienta? Ano dlatego, że wyliczenia bankowców, z których wynika, ile klient miałby oddać pieniędzy po ewentualnym przegranym przez bank procesie o unieważnienie umowy, powodują regularny ból głowy.

Otóż po tym, gdy bank oddałby panu Jackowi wszystkie wpłacone raty, zażądałby nie tylko zwrotu początkowej wartości kredytu (coś a la 50.000 franków szwajcarskich), ale też jakichś 150.000 zł tytułem zwrotu kosztów korzystania z kapitału. Jak oni to policzyli? Ano przy stopie procentowej rzędu 14% w skali roku, a więc charakterystycznej dla kredytów niezabezpieczonych, tzw. szybkich pożyczek gotówkowych.

Co ma zrobić klient, który dowiaduje się, że jeśli – nie daj Boże – wygra proces o unieważnienie kredytu hipotecznego, to będzie miał na plecach drugi proces – o zwrot bankowi kosztów kredytu gotówkowego, którego przecież nie zaciągał? Oficjalnie bank mówi, że to tylko wynagrodzenie za korzystanie z kapitału, ale wygląda to trochę jak haracz.

Pan Jacek nie jest strachliwy, o ile mi wiadomo, reprezentuje go jeden z najbardziej znanych adwokatów „frankowych”, więc się nie przejął. A nawet się trochę pośmiał, bo sobie policzył, że bank nie tylko zamienia mu kredyt z oprocentowaniem 1% we frankach na taki z oprocentowaniem 14% w złotych, ale też, że w spłacie kredytu kapitał pozostały do spłaty malał, a w wycenie banku jest stały – przez cały czas taki, jak z dnia uruchomienia. Chociaż to w sumie logiczne: bank uznał, że klient przez cały czas korzystał z pełnego kapitału udostępnionego mu na starcie.

Wynagrodzenie za korzystanie z kapitału: pikantne szczegóły zdradzają intencje

Raiffeisen niedawno odmówił mi udostępnienia algorytmu na podstawie którego oblicza rzekomą kwotę wynagrodzenia z tytułu korzystania z kapitału. Dowiedziałem się tylko, że są to obliczenia bardzo ostrożne, ich podstawą są księgi banku, a wszystko zweryfikowała renomowana firma doradcza (choć nie można ujawnić jej nazwy).

Wszystko pięknie, ale – jak widzicie, kochani bankowcy – moi czytelnicy nie biorą jeńców i to, czego Wy, przez wrodzoną nieśmiałość, nie chcieliście mi udostępnić, ja mam już w rękach. Co prawda nie jest to dokładny algorytm, ale pikantne szczegóły Waszych roszczeń, które demaskują Wasze nieczyste intencje.

Gdyby bowiem, szanowny Raiffeisenie, chodziło ci tylko o pokrycie kosztów kapitału, a nie o zastraszenie klienta, to nie policzyłbyś tego wszystkiego po cenie kredytu gotówkowego (bądź też po kosztach pozyskania kapitału pod taki kredyt – nie jest dla mnie do końca jasne, którą strategię bank zastosował).

Bardzo jestem ciekaw jak organy państwa zapatrują się na tego rodzaju poczynania bankowców. Niestety, Raiffeisen działa w Polsce jedynie jako oddział, więc kontrola KNF nad nim jest cząstkowa. KNF sam do takiej sytuacji doprowadził, godząc się na to, żeby Raiffeisen został przejęty przez BNP Paribas bez portfela kredytów frankowych. To właśnie ta decyzja sprawiła, że klienci Raiffeisena są w znacznie trudniejszej sytuacji, niż większość klientów innych „frankowych” banków.

———————————————

Posłuchaj podcastu „Finansowe sensacje tygodnia”

Dziś w cyklu podcastowym „Finansowe sensacje tygodnia odcinek nietypowy, poświęcony „rocznicy” pandemii w Polsce. Dokładnie 4 marca 2020 r. ogłoszono w Polsce pierwszy przypadek koronawirusa, a dokładniej – wywołanej nim choroby nazwanej Covid-19. Czego nauczyliśmy się przez ten rok? Jakie mamy wnioski na przyszłość? I jaka będzie ta przyszłość? Zapraszam do posłuchania pod tym linkiem, albo na Spotify, Google Podcasts, Apple Podcasts i siedmiu innych platformach do słuchania.

Rozpiska minutowa odcinka:

00:56 – od pierwszego przypadku koronawirusa w Polsce do pierwszego twardego lockdownu. Panika sklepowa, afera maseczkowa, rzeź na giełdzie. I co nam z tego dziś zostało? Czy warto było panikować?
16:57 – wiosenny lockdown. Czy dziś możemy z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że zamykanie wszystkiego to zło?
20:14 – pandemiczna odwilż i wakacje. Jak w pandemii zmieniła się turystyka? I jak się zmieni w najbliższych miesiącach, latach?
28:50 – drugi, jesienny lockdown. Jak rząd (nie) pomagał przedsiębiorcom uziemionym przez Covid-19. I co z tego wynika?
37:47 – odmrażanie gospodarki w przeddzień trzeciej fali koronawirusa. W którym miejscu pandemii jesteśmy? Czy dzięki szczepionce pokonamy zarazę? Bilans pandemii po roku od jej wybuchu

zdjęcie tytułowe: Marcela Rogante/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
42 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Antygon
6 miesięcy temu

Jak kupisz Bitcoina i okaże się, że cena spadnie z 50 000$/ 1BTC do 20 000$ /1 BTC to też zwrócicie się do sądu frankowicze, że wam się jednak nie podoba i BitCoin jest „abuzywny”? 😉

Jak franek stanieje do 0.05 PLN /1 CHF to też polecicie do banku oddawać pieniądze, bo zbyt dobry interes zrobicie? 😉

Jak podpiszecie umowę na nowy telefon w abonamencie i po 2 latach okaże się, że umowa jednak generuje dla was zbyt duże koszty to też się wycofacie i poprosicie u zwrot wpłaconego abonamentu?

prawniczy bełkot z grupy fejsbukowej „copy/paste” za
3..2..1..

Rafał
6 miesięcy temu
Reply to  Antygon

Przecież to nie frankowicze decydują o tym co jest abuzywne tylko niezawisłe sądy taśmowo stwierdzające abuzywność w zapisach umów. Prawo do sądu jest konstytucyjnym prawem każdego obywatela. To by dopiero było gdyby w imię obrony banków odmawiać obywatelom prawa do sądu.

anonymous
6 miesięcy temu
Reply to  Rafał

W takim wazie wymień te niezawisłe sądy.

Anna
6 miesięcy temu
Reply to  Antygon

ale tam nie było żadnych chf

bartosz
6 miesięcy temu
Reply to  Antygon

„Jak franek stanieje do 0.05 PLN /1 CHF ” .. to też polecę do sądu by mi zwrócono nieuczciwie zagarnięte spready (jakieś 15000 zł + odsetki). Banki stosują własne tabele kursowe i choć kurs średni mógłby być 0,05 PLN/ CHF to banki – by wyjść na swoje – mogłyby zastosować 1000-procentowy spread. To wszystko jest tak pomyślane, by bank wyszedł na swoje. Afera frankowa jest spektakularna bowiem spektakularny jest wzrost zobowiązań. Złotówkowicze też mogliby wiele nieprawidłowości znaleźć w swoich umowach. Ci co mają wibor3m w umowach – czy mają możliwość przejść na stałe oprocentowanie by zabezpieczeyć się chociaż przez 5… Czytaj więcej »

Tomasz
6 miesięcy temu
Reply to  Antygon

Czas na edukację bankowych trolli już się skończył. Nie wysilaj się i nie nie stosuj argumentów z dupy stosowanych po 2015 roku. Minęło 6 lat od tego czasu, a Wam opłacane trolle skończyły się argumenty. Zamknij się w swoim korporacyjnym boxie mającym 2m2 podłogi i żyj w swoim wirtualnym świecie. Na szczęście o abuzywności w umowach nie decydują politycy siedzący w kieszeniach banksterów, nie decydują bankowe tuzy ekonomii siedzące w kieszeni banksterów, nie decydują portale ekonomiczne i probankowe zatrudniające pismaków drukujących artykuły pod dyktando banksterki lecz polskie, niezawisłe sądy, przestrzegające prawa UE a w szczególności Dyrektywy 93/13/EWG i orzecznictwa #TSUE.… Czytaj więcej »

Dociekliwy
6 miesięcy temu
Reply to  Antygon

> Jak kupisz Bitcoina (…)

Jeśli będziemy kupować telewizor, a dostaniemy bitcoiny – tak, pójdziemy do sądu.

> Jak franek stanieje do 0.05 PLN /1 CHF (…)

To wtedy banki będą unieważniać umowy pod byle prekestem.

Her,y
6 miesięcy temu
Reply to  Antygon

Typowy troll

pozwałemBank
6 miesięcy temu
Reply to  Antygon

@Antygon – czyli kolejny miszcz, który wie lepiej niż Rzecznik Finansowy, Prezes UOKiK, Rzecznik Praw Obywatelskich, NIK, Sąd Najwyższy i Sądy Apelacyjne, wszyscy razem wzięci. Litości 🙂

anonymous
6 miesięcy temu
Reply to  pozwałemBank

A jesteś w stanie wymienić inne instytucje niż pisowskie?

pozwałemBank
6 miesięcy temu
Reply to  anonymous

Rzecznik Praw Obywatelskich też jest pisowski…? TUSE pewnie też 🙂 Masz jeszcze inne oryginalne argumenty…?

Ignacy
6 miesięcy temu
Reply to  pozwałemBank

Anyonymous, szkoda strzępić język. Daj sobie siana z trollami frankowymi. Będą piłować tą samą płytę do końca świata. Frankowicz to taki rozbitek na tratwie, który myślał że kupił bilet do lepszego życia – Titanic (kupił prestiżowe mieszkanie, większe niż się spodziewał że będzie go stać), a ostatecznie wylądował na zbitce kilku desek na otwartym oceanie (kwota do spłaty wzrosła), od tygodnia bez wody i jedzenia… zobaczył na horyzoncie wyspę (darmowe kilkaset tysięcy kredytu) i nagle złapał drugi oddech (poszedł do sądu i męczy ile wlezie), macha kawałkiem deski, który stanowi jego jedyne prowizoryczne wiosło (czepianie się szczegółowych zapisów umowy, które… Czytaj więcej »

Kora
6 miesięcy temu
Reply to  Ignacy

A może potrafiłbyś stworzyć historyjkę, której bohaterem byłby bank. Doprawdy umiałbyś przedstawić bank jako instytucję niesprawiedliwie potraktowaną przez sądy? Może jeszcze rozczulisz się nad tym, jak to zaangażowanie banków stymulowało wzrost gospodarczy. Umiałbyś wytłumaczyć, dlaczego w symulacjach wzrostu kursu waluty podawano, że może on wynieść maksymalnie 20%. Umiałbyś uzasadnić to, że, chcąc ograniczyć ryzyko własnej działalności w zakresie wymiany walutowej, bank przerzucił je na konsumenta, przyznając sobie prawo do dowolnego ustalania spreadu? A może wiesz, dlaczego banki, które w kodeksie etyki bankowej mają zapis, nakazujący im uwzględniać, w ich działaniach, interes klienta, tego nie robią? Proponuję w swojej historyjce oprzeć… Czytaj więcej »

Ignacy
6 miesięcy temu
Reply to  pozwałemBank

Rzecznik finansowy to taki sam Misiewicz jak cała klika aparatyczyków pisowskich.
Profesjonalizm na poziomie podłogi.

Coś jeszcze, trollu frankowy?

pozwałemBank
6 miesięcy temu
Reply to  Ignacy

To co napisałeś, to bełkot w czystej postaci 🙂 Na szczęście sądy mielą powoli ale jak widać skutecznie i Twoje ujadanie tego nie ziemni 🙂

off666
6 miesięcy temu
Reply to  Antygon

Tak się składa, że możesz iść do sądu z każdym roszczeniem – ale nie każde roszczenie zostanie uwzględnione przez sąd.
Więc chyba niewłaściwie wybrałeś adresata swoich dziwacznych pretensji……

off666
6 miesięcy temu
Reply to  Antygon

czy ZBwP już przesłał wam nową formatkę do wklejania w komentarzach: „Ratujmy banki – NASZE DOBRO WSPÓLNE!!”, czy jeszcze na coś czekają?

Tomek
6 miesięcy temu
Reply to  Antygon

Ale Cię zminusowali geniusze frankowi.

ciasteczkowy_potwór
6 miesięcy temu

Z bankiem Raiffeisen skojarzył mi się jeszcze jeden temat. Otóż jakieś 2-3 lata temu bank jednostronnie zmienił numery kont na jakie mają iść przelewy ratalne. Od tego momentu raty spłacanę są na nr kont podane przez bank ale inne niż w umowach kredytowych. Czy nie można założyć zatem, że od tego momentu klient w zasadzie nie wywiązywał się z umowy ( bo nie płącił na rachunek wskazany w umowie, a aneksu nie było) i od momentu płatności ostatniej legalnej raty biegnie termin przedawnienia wszelkich roszczeń o które może ubiegać się bank? W ten sposób bank by trochę sam siebie wmanewrował… Czytaj więcej »

Jarosław
6 miesięcy temu

I właśnie to powinien być przykład dla KE ze w Polsce ochrona konsumenta nie działa. Co z tego ze konsument ma rację i widać to obrazu w umowie gdzie jedna strona wprowadziła zapis ze sama zdefiniuje co druga jest winna. Biorąc pod uwagę powyższe wyliczenia nie są to tylko teoretyczne zapisy. Dodatkowo konsumenta ma walczyć z bankiem jak równy z równym. Ot Goliat i Dawid. Konsument ma ponieść koszty żeby udowodnić że ma rację a koszty te zwracane są moze w 25%. Dodatkowo wyrok wyrokiem ale zawsze można pociagac konsumenta po sądach moze przegapi jakiś termin albo skorzysta się z… Czytaj więcej »

Jan
6 miesięcy temu

Hmm… Skoro klient korzystał z kapitału i musi oddać bankowi za to odsetki, to bank też chyba powinien klientowi oddać (być może takie same) odsetki za korzystanie z jego kapitału w postaci rat 😉 Bo jakby nie patrzeć, to klient też pożyczył bankowi kasę 😉

Anna
6 miesięcy temu
Reply to  Jan

Dokładnie tak. I dodatkowo klient powinien podać oprocentowanie równe wzrostowi ceny Bitcoin-a – dlaczego nie ? Chciał kupować Bitcoin-a – ale musiał płacić nielegalne raty.

Dociekliwy
6 miesięcy temu

Najprostsze rozwiązanie – za każde potwierdzone sądownie udostępnienie przez bank kapitału bez umowy: 1 milion zł kary dla zarządu.
Po tygodniu sami będą prosić o ugody.

anonymous
6 miesięcy temu
Reply to  Dociekliwy

Może jeszcze do tego frytki i kole?

Raifrajzen Bang l! i po frankowiczu
6 miesięcy temu

Frankowicze, możecie mi naskoczyć :*

Piotr
6 miesięcy temu

Ale jakiego kapitału w PLN czy CHF? A może frankowicz tez powinien o jakieś wynagrodzenie za korzystanie przez Bank z jego wpłat wnoszonych przez lata? Banki już bredzić zaczynają bo same nie rozumieją, że kredyt walutowy to kredyt walutowy, a nie produkt strukturyzowany, za który przyjdzie im zapłacić znacznie wyższą cenę niż sobie teraz wyobrażają. Temat już dawno mógł być zamknięty, ale Bank to chytra lichwa. Na razie tylko widać, że im Bank dłużej lawiruje to jeszcze gorzej na tym wychodzi. W przyszłości jak będzie upadać to niech nie zwala winy na frankowicza tylko na własną pazerność. W normalnym świecie… Czytaj więcej »

pozwałemBank
6 miesięcy temu

Panie Macieju, proszę skorygować następnym razem 🙂 informację o ilości umów ,,frankowych”, które trafiły do sądów. Podana liczba 37 000 tys. mało wspólnego z rzeczywistością. Ponad 37 200 spraw trafiło w samym 2020, w 2019 – ponad 11 500, w 2018 – ponad 7 200, w 2017 (od 1 lipca) – ponad 2 tys. Do tego dochodzą pozwy zbiorowe i jest to kolejne kilka tysięcy umów. Poza tym są raczej setki spraw (jeśli nie tysiące), które zostały zarejestrowane pod ,,zwykłym” kodem 049 (roszczenia z umów bankowych) przed 1 lipca 2017, a często i po tej dacie były tak rejestrowane. Na… Czytaj więcej »

Esq
6 miesięcy temu

Ten bank swoim zachowaniem sam sobie kopie grób…
Czy myślicie że banki udzielając tych kredytów naście lat temu miały dobre intencje w stosunku do klientów czy takie jak prezentują teraz? (pytanie retoryczne 😉

Magda
6 miesięcy temu

Liczenie na darmowy kredyt ze strony frankowiczów jest zwykłym cwaniactwem. Kto był ostrożny, ten wziął kredyt w złotówkach lub nie brał go w ogóle, jeśli bank uznał, że zdolność kredytową posiada jedynie w walucie. Osobom, które przeżyły przeobrażenia gospodarcze z początku lat 90-tych nie trzeba chyba tłumaczyć jak zmienna jest gospodarka, w tym i kurs walutowy. Postanowili zagrać w ruletkę. Nie wyszło. Teraz niech inni składają się na ich lekkomyślność. Powiecie, że bank jest profesjonalistą na rynku i powinien wiedzieć co robi? Oczywiście, że tak. Ale jeśli frankowicze dostaną darmowe kredyty to, drogi Czytelniku, pomyśl o tym, gdy twój bank… Czytaj więcej »

marianek
6 miesięcy temu
Reply to  Magda

ja wraz z tym kredytem gratis dostałem depresję, potem poważną chorobę autoimmunologiczną kończącą się kalectwem powodowaną przez nadmierny stres, a na koniec chorobę nowotworową. wcześniej byłem sportowcem i okazem zdrowia. takich jak ja są tysiące. niektórzy dodatkowo „dostali” jeszcze rozwód lub egzekucję komorniczą na majątku. nawet „darmowy” kredyt nie zwróci straconego zdrowia, nie przedłuży życia i nie zwróci najlepszych lat życia straconych na walkę z bankiem.
a ty sobie znajdź taryfę opłat i prowizji sprzed kilku lat i pomyśl sobie, że może miałaś to wszystko darmowe bo frankowicze płacili dwa razy wyższe raty za takiej samej wysokości kredyt co złotówkowi.

Last edited 6 miesięcy temu by marianek
Ignacy
6 miesięcy temu
Reply to  marianek

Wcześniej byłem sportowcem, okazem zdrowia etc. Cool story, bruh.

Powątpiewam w słowa internetowego trolla frankowiczów – ale załóżmy że piszesz prawdę:
Stresu nabawiłeś się przez pracę, swój „mindset” i „attitude to life”. Skoro jesteś zestresowanym pryszczem to choćbyś nie miał kredytu wcale, to powyższych chorób byś się nabawił bo nawet zła pogoda w czasie urlopu doprowadziłaby cię na skraj załamania nerwowego i próbę samobójcza.

Poza tym czasy mamy takie a nie inne – żyjemy w ciągłym stresie, szybko. Za parę lat pewnie też dostanę raka, choroby serca etc.

Esq
6 miesięcy temu
Reply to  Magda

Czyli klient nie powinien brać kredytu żeby nie zaszkodzić innym klientom, którzy go nie wzięli ? A może to banki jednak nie powinny oferować tych kredytów?. Skoro zaoferowały to wzieły na siebie ryzyko.
Na Islandii zarządy i dyrektorzy banków trafili do celi za udzielanie tego typu kredytów. A u nas biorą sowite premie, wypłacają dywidendy i rzekomo koszty przenoszą na klientów/państwo.

Kora
6 miesięcy temu
Reply to  Magda

Magda, nazywasz innych cwaniakami, a sama chcesz mieć niższe opłaty czyimś kosztem? I nie bądź taka pewna swojej mądrości, bo nigdy nie wiesz, czy w jakiejś na pozór czystej sytuacji nie zostaniesz wpuszczona w kanał.

Wiktor
6 miesięcy temu
Reply to  Magda

@Magda, całkowita racja, typowo polaczkowe podejście….jak dałem sie wpuścic w maliny to niech wszyscy za mnie płacą, ale jak płaciłem niższa ratę….to mój zysk. Pewnie że banki nie sa bez winy, ale po to sa umowy żeby je czytać, mozna było iśc do prawnika przed popdisaniem czegoś, co obciąża nas na połowe życia, a może i nasze dzieci też. Ale przecież bank pod karą śmierci nakazał podpisywać umowy o kredyt we frankach. Znam kilka osób osobiście którzy studiowali ekonomię (sic!) i byli zachwyceni kredytem frankowym, bo w głowie już widzieli niską ratę i oprocentowanie, a kto by tam myślał o… Czytaj więcej »

Kora
6 miesięcy temu
Reply to  Wiktor

Dyskusja, w której zarzuca się oponentowi wymyślone przez siebie motywacje jest zwyczajnie nieuczciwa. Frankowicze nie chcą, aby „wszyscy za nich płacili” – to pierwsze fałszywe założenie, nie wiadomo zupełnie, skąd wzięte. To, że banki stosują swoją propagandę, w której nastawiają „uczciwych” kredytobiorców złotowych przeciwko tym cwanym frankowiczom, nie znaczy, że mają rację. Umowy konstruowane przez przedsiębiorcę nie mogą zawierać zapisów niezgodnych z dobrym obyczajem, a prawo gwarantuje konsumentowi, że jeżeli tak nie będzie, to może on skorzystać z ochrony. Banki mają znakomitych prawników, nie uchroniło ich to jednak od nieprawidłowego zapisania klauzul indeksacyjnych (inna rzecz, że nie zrobiły tego nieświadomie).… Czytaj więcej »

pozwałemBank
6 miesięcy temu
Reply to  Magda

Tylko co to wspólnego z tym, że te umowy to buble prawne…?

Ppp
6 miesięcy temu

Nie powiedziałbym, że „oświadczenie o zatrzymaniu nic nie znaczy”. 
Z przytoczonej treści wynika, że bank straszy klienta NIEWYKONANIEM WYROKU – czy to nie jest przypadkiem przestępstwo? 
Dalej pisze Pan, że klient jest pod opieką dobrego adwokata, więc jestem spokojny. Chętnie bym się jednak dowiedział, czy przypadkiem klient nie powinien poinformować o tym sądu na kolejnej rozprawie, a może nawet prokuratury?
A to tylko treść, bo samo to pismo i ewentualnie jego forma – mogłoby podpadać pod szantaż.
Pozdrawiam.

Ppp
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To się zgadzamy.
Pozdrawiam.

Kenes
6 miesięcy temu

Z raiffeisenem jest jeszcze inny temat. Kilka lat temu zostali ukarani przez uokik, ze nie uwzgledniają ujemnej stopy procentowej (jesli suma stopy i marzy wychodzi ujemna, to oni i tak liczą 0). Uokik ich ukarał, nakazał uwzgledniac minus, a oni i tak dalej liczą jako 0. Tym tez sie ktos powinien znowu zainteresowac, walic w nich kary i zwrot nadpłat klientom

Esq
6 miesięcy temu

@Maciej Samcik
Raiffaisen to w ogóle ma ciężko. W umowach jest zapisane wprost że oprocentowanie jest wyliczane na podstawie wskaźnika libor ustalanego przez British Bankers’ Association (BBA), które nie robi tego od 2014. Są orzeczenia sądowe, które mówią że z tego powodu umowa jest nieważna. Wiecej info w googlach pod hasłem „raiffeisen libor bba”

Jancio
6 miesięcy temu

„kiedyś prawo nie było takie „antyabuzywne”, jak jest dziś” – BZDURA.
Dyrektywa 93/13 obowiązuje w Polsce co najmniej od maja 2004 r. (jeśli nie wcześniej).
Ale co ja tam wiem…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!