24 lutego 2021

Austriackie gadanie, czyli bankowa koalicja w sprawie franków rozpadnie się już na starcie? Są banki, którym „się nie opłaca” bardziej, niż innym

Austriackie gadanie, czyli bankowa koalicja w sprawie franków rozpadnie się już na starcie? Są banki, którym „się nie opłaca” bardziej, niż innym

Coraz mniejsze są szanse na to, że kryzys frankowy da się zażegnać jednym, szybkim cięciem. Już widać, że banki nie grają w jednej drużynie. Jako pierwsze wyłamać się mogą te, które w Polsce nie mają nic poza „interesem frankowym”. Świadczy o tym choćby postępowanie Raiffeisen Bank International. Czy po raz kolejny klienci banków-ofiar fuzji będą poszkodowani, choć Komisja Nadzoru Finansowego, zatwierdzając sprzedaż banków, obiecywała im „ochronę”?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że coraz bliżej jest do wielkiego, frankowego „resetu”. Banki w swoich najnowszych sprawozdaniach finansowych już oficjalnie odnoszą się do propozycji KNF, by zaproponować wszystkim frankowiczom ugody w postaci odwalutowania ich kredytów. mBank podał, że ugody kosztowałyby go 5,4 mld zł, zaś PKO BP podsumował koszt ugód na 6,7 mld zł.

Zobacz również:

To duże pieniądze, jednak bankowcy zdają się dojrzewać do decyzji, że lepiej zapłacić i raz na zawsze zamknąć problem, niż jeszcze przez 10 lat – excusez-moi – bujać się z rezerwami na ryzyko prawne. Poza tym rośnie presja ze strony organów nadzoru, bo frankowicze zapychaja sądy pozwami o unieważnienie umów.

Mają co prawda powstać w sądach specjalne wydziały do obsługi frankowiczów, ale co komu po wydziałach, skoro sądy nie są scyfryzowane, a pozwy zbiorowe – które pozwoliłyby załatwić sprawę wszystkich klientów danego banku w jednym procesie, jak we Francji – nad Wisłą są w zasadzie bezużyteczne? Są pewne jaskółki, że to się zmieni, ale nie wiadomo kiedy.

Bankowcy usiedli do rozmów o frankach, bo musieli?

Bankowcy, chcąc nie chcąc, usiedli więc do rozmów z KNF na temat propozycji odwalutowania kredytów wszystkim chętnym do tego klientom. Zaś NBP, chcąc nie chcąc, obiecał, że w razie czego pomoże im kupić franki tak, żeby nie zaburzyło to rynku walutowego. Ale postawił też kilka warunków.

Wśród nich: zbadanie preferencji klientów (chodzi o to, żeby większość z nich skorzystała z ugód), zgoda właścicieli banków (żeby potem nie było procesów przeciwko Skarbowi Państwa, że niby ktoś tu kogoś zmusił do płacenia).

Nie da się ukryć, że w koncepcji KNF jest kilka luk. Po pierwsze nie ma żadnego sposobu, żeby zmusić klientów, którzy już poszli do sądu, żeby wybrali ugodę (a to jakieś 40.000 spraw o wartości 10-12 mld zł). Po drugie nie wiadomo jak zagwarantować bankom, że ci klienci, którzy nie skorzystają z ugody, nie pójdą do sądu później. Po trzecie nie ma pewności, że klienci w ogóle będą chcieli skorzystać z propozycji banków.

Banki rozmawiać muszą, bo nadzorowi się nie odmawia. A poza tym w marcu Sąd Najwyższy ma się zająć kilkoma pytaniami zadanymi mu przez sądy powszechne w sprawie franków i jest duże prawdopodobieństwo, że odpowiedź wytyczy już jednoznacznie pozytywną dla klientów linię orzeczniczą (ta obecna jest „prawie” jednoznaczna). A wtedy może ruszyć do sądów kolejny szturm frankowiczów. I trzeba będzie tworzyć kolejne rezerwy na ryzyko prawne.

Na razie szefowie większości banków tkwią w bolesnym rozkroku. Z jednej strony chcieliby zamknąć sprawę, nawet kosztem kilku miliardów złotych (czyli za cenę dwu-trzyletnich zysków), ale z drugiej – mają świadomość, że propozycja KNF nie daje im żadnych gwarancji, zaś koszty operacji odwalutowania mogą być znacznie większe, niż koszty chodzenia z częścią klientów po sądach.

Dlaczego miałoby się tak zdarzyć? Bankowi analitycy zakładają, że do sądów finalnie nie pójdzie więcej, niż 20% frankowiczów. Nawet gdyby każdemu trzeba było oddać pieniądze, to kosztowałoby to z grubsza dwa razy mniej, niż ugody zawierane ze wszystkimi – nawet tymi, którzy dziś do sądów się nie wybierają. Po co więc płacić?

Wspominałem już, że nadzorowi bankowemu się nie odmawia? Ale to nie jedyny argument. Innym jest reputacja, dobre imię, konieczność spoglądania (czasami) w oczy klientom. Większość „frankowych” banków zamierza prowadzić działalność w Polsce jeszcze przez długie lata i ciągnąca się za nimi – słuszna czy nie – opinia oszustów na pewno nie ułatwi im pozyskiwania klientów.

Czytaj też: Pułapka kredytowa w czasie pandemii. Miał prawo poczuć się jak frankowicz? 30.000 zł dodatkowych kosztów

Pieniądze czy reputacja? W każdym banku liczą inaczej. Raiffeisen Bank wyliczył, że ugoda mu się nie opłaca

Ale są w kraju banki, które reputację mogą mieć w nosie. To te, które wycofały się z Polski, „sprzedały” swoich klientów większym konkurentom, a jedyna działalność, która pozostała im na naszym rynku, to franki. Portfele kredytów frankowych i nic więcej ma w Polsce m.in. Raiffeisen Bank International (portfel odziedziczony po Polbanku), czy BPH (portfel po GE Money), albo np. DNB Nord, albo też Deutsche Bank (dwa ostatnie mają w Polsce bankowość korporacyjną, ale klientów detalicznych już nie obsługują i nie zamierzają obsługiwać).

KNF godziła się na połykanie jednych banków przez drugie, ale po wyłączaniu z fuzji portfeli kredytów walutowych. Zatem bank przejmujący brał wszystkich klientów, ich kredyty, konta, depozyty, karty, ale bez kredytów frankowych. Oznaczało to spadek jakości obsługi klientów w tych bankach (choćby redukcja oddziałów, czy kłopot z przeciążonymi infoliniami). Ostatnio pojawiły się też problemy dotyczące zdolności kredytowej tego typu klientów (opisywaliśmy je na „Subiektywnie…”).

Nie jest też pewne, czy takie banki będą chciały brać udział we frankowych ugodach pod egidą KNF. Od strony czysto finansowej się to po prostu może nie opłacać, a jakaż to inny parametr w ich przypadku mógłby decydować o wejściu w procesy ugód z klientami?

Szyk już złamał Raiffeisen Bank International, który – jak doniosła w piątek „Rzeczpospolita” – napisał do Związku Banków Polskich i prezesów banków biorących udział w debatach o ugodach taki uroczy liścik:

„Po naszej analizie opartej o wnioski z wielu dyskusji prowadzonych w gronie banków i innych instytucji, trudno jest nam znaleźć uzasadnienie dla tej propozycji, która na ten moment nie jest w stanie zagwarantować systemowego rozwiązania problemu kredytów frankowych”

Wśród argumentów jest choćby ten, że za ugodę finalnie zapłaciliby wszyscy klienci banków (czyli byłaby ona niesprawiedliwa), a także ten, że ugoda pokrzywdziłaby złotowych kredytobiorców (a ich los jest dla Raiffeisena, jak powszechnie wiadomo, dobrem najwyższym).

Raiffeisen Bank ma w portfelu 10 mld zł kredytów frankowych, czyli mniej więcej 10% wszystkich. Podobno w banku toczą się rozmowy dotyczące zaproponowania klientom jakichś własnych ugód, ale nic bliżej nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że przeciwko klientom, którzy idą do sądu, bank wytacza najcięższe działa.

Raiffeisen Bank „podlicza” państwa Dziubak. „Umowa może i bezprawna, ale dlaczego ma nas coś kosztować?”

Najgłośniejszy przypadek to kredyt państwa Dziubaków. To w ich sprawie znamienne orzeczenie wydał europejski trybunał TSUE, a potem – na jego podstawie – polski sąd w pierwszej instancji unieważnił umowę kredytową.

Oznacza to, że klienci, którzy pożyczyli na 40 lat kwotę 400.000 zł, z czego 240.000 zł już spłacili, mają dostać te pieniądze z powrotem, a potem oddać bankowi jego 400.000 zł, zaś bank ma zwolnić hipotekę. De facto, po uprawomocnieniu się wyroku, klienci mieliby kredyt za darmo (bez odsetek), a bank musiałby jeszcze wziąć na siebie kwotę niekorzystnych różnic kursowych, które powstały w tzw. międzyczasie.

Raiffeisen Bank się z takim podejściem nie godzi i już wytoczył państwu Dziubakom proces o wynagrodzenie z tytułu bezumownego korzystania przez wiele lat z jego kapitału.

Z jednej strony postępowanie banku można próbować usprawiedliwić tym, że musiał ponieść pewien koszt, by pozyskać pieniądze, które udostępnił Dziubakom, ale z drugiej strony to wygląda na sen (austriackiego) wariata: sąd unieważnia umowę kredytową, a w zamian bank chce de facto „podstawić” drugą umowę. I to jaką!

Koszt wynikający z używania 400.000 zł „austriackich złotych” Raiffeisen podsumował na 790.995 zł oraz siedem groszy dla równego rachunku. Podobno wszystko jest zatwierdzone przez audytora i oparte na danych z ksiąg bilansowych banku.

Gdyby uznać roszczenia banku, to doszlibyśmy do wesołej w pewnym sensie sytuacji, w której bank, dzięki temu, że spisał klientem niezgodną z prawem umowę (choć – warto pamiętać – w chwili, gdy ją spisywał, nie była ona kwestionowana ani przez sądy, ani przez UOKiK), mógłby przerzucić na tego klienta wszystkie koszty wynikające z realizacji tejże bezprawnej umowy.

Bardzo lubię Wiedeń, dlatego niezwłocznie udałem się – oczami wyobraźni – do siedziby Raiffeisen Bank International, by uzyskać wyliczenia: „jak Wam, chłopaki, wyszła taka kwota?”. Wiem, nie o kwotę tu chodzi – nie ma znaczenia, czy klient miałby oddać 800.000 zł, czy 1.800.000 zł – lecz o zasadę. Ale mimo wszystko lubię wiedzieć.

Niestety, po czterech dniach dowiedziałem się o praktycznym znaczeniu powiedzenia „austriackie gadanie”, bo dostałem tylko zapewnienie, że koszt zawiera: równowartość użyczonego kapitału w złotych, waloryzację kapitału o wskaźnik inflacji, poniesiony przez bank koszt obsługi kredytu (koszty z tytułu odsetek od pozyskania kapitału, koszty z tytułu prowizji i opłat, ogólne koszty administracyjne, pozostałe koszty operacyjne, podatek bankowy). I wszystko przeliczone proporcjonalnie do tego jednego kredytu.

„W kalkulacji nie uwzględniono żadnego składnika przychodu, marży, żadnych kosztów z tytułu różnic kursowych. Należy pamiętać, że aby udzielić kredytu, bank musiał pozyskać na ten kredyt środki z rynku, co wiązało się z określonymi kosztami – pozyskane z rynku depozyty finansowały akcję kredytową”

– czytam w oświadczeniu. Wyliczenia zatwierdziła „renomowana firma audytorska”, której tożsamość wszakże musi pozostać tajemnicą. Aha.

Masz kredyt frankowy w „sprzedanym” banku? To może być zła wiadomość

Ogólnie rzecz biorąc klienci tego konkretnego banku są w takiej oto sytuacji: raczej nie mają szans na propozycję ugody w modelu zaproponowanym przez KNF, jeśli pójdą do sądu, to mają natomiast gwarancję wytaczania przez bank procesów wzajemnych. Mogą mieć nadzieję, że bank kiedyś coś im zaproponuje, bo „trwają prace”. Skłonność negocjacyjną Raiffeisena poniekąd ilustruje też ten twitt, wrzucony ostatnio przez jednego z frankowiczów:

Bankowi Raiffeisen International nie musi zależeć na reputacji, a z punktu widzenia czystej kasy do momentu, gdy do sądu nie pójdzie ze 30-40% jego klientów, bardziej opłaca się mu być twardym, niż miękkim. I tylko klientów żal, bo oni akurat tutaj są niczemu nie winni. Kawałek odpowiedzialności za tę sytuację chyba musi przyjąć na siebie KNF, która wydawała zgody na powstawanie „banków-wydmuszek”, których jedynym zadaniem jest obsługa portfeli kredytów frankowych.

Taki bank nie tylko może mieć mniejszą ochotę, niż inne, by podpisywać z klientami ugody. On również może mieć większą, niż inne ochotę, żeby np. ogłosić upadłość, żeby nie musieć bujać się – excusez-moi – z klientami w sądach, gdy wcale już nie ma na to ochoty.

Zobaczymy co będzie dalej. Wydaje mi się, że to nie będzie jedyny bank, który wyłamie się z „koalicji na rzecz ugody”. To jest bardzo kosztowna ugoda i nie każdy bank aż tak wysoko wycenia wartość swojej reputacji, by bez szemrania chcieć ponosić te koszty.

————

Posłuchaj nowego podcastu „Finansowe sensacje tygodnia”

W najnowszym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” opowiadamy o tym, że idzie wiosna i jak w związku z tym pomóc restauracjom (o ile rząd się zlituje), zastanawiamy się jak to jest, że niemieckie restauracje nie mają problemu z otrzymywaniem pomocy rządowej, a polskie – i owszem, opowiadamy o wracającym problemie zatorów płatniczych, zastanawiamy się nad tym czy frankowicze zniszczą bankom bilanse (a może niektórym bankom… pomogą?) oraz prześwietlamy covidowe zapisy w polisach turystycznych. Przyda się przy planowaniu i budżetowaniu wyjazdów wakacyjnych. Zapraszamy do posłuchania pod tym linkiem, jak również na platformach Spotify, Google Podcasts, Apple Podcasts i sześciu innych.

zdjęcia tytuowe: Claudio Schwarz/Unsplash/Raiffeisen Bank International Press Kit

Subscribe
Powiadom o
57 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Zenont
1 miesiąc temu

Brak odwagi polityków zaczyna skutkować istotnymi kosztami ubocznymi.
Dobrego rozwiązania systemowego nie ma, ale jeszcze gorsze są kolejne lata niepewności dla klientów, banków i rynku, zapchanych sądów, żerujących prawników.
Jakiekolwiek rozwiązanie systemowe byłoby też lepsze dla banków (choć niekoniecznie dla ich akcjonariuszy). Szybka amputacja jest lepsza niż przeciągająca się walka z gangreną. Po amputacji wiadomo na czym się stoi 😉 i można dostosować działania, plany i inwestycje do nowej sytuacji.

Leszek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Na ustawę już jest za późno… to mogło być 5 lat temu dobre. Większość frankowiczów w ciemno weszłoby… Ale to przecież banki twierdziły, że z umowami wszystko jest ok i jeżeli wejdzie ustawa to zaskarżą Państwo (i też takie kroki były…). Sami chcieli żeby tego nie ruszać…

pozwałemBank
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

….. powinna powstać ustawa 🙂 Więcej powagi Panie Macieju.

Robi
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Ustawa może być podstawą dla odszkodowań dla banków od państwa – bo będzie narzuceniem „strat” dla wszystkich.
Pytanie dlaczego Polacy mieli by pomagać bankom które zdecydowały się stworzyć nieuczciwe umowy?
Czy taka pomoc była by moralnie usprawiedliwiona w stosunku do innych banków które świadomie nie udzielały takich kredytów?

Tak były takie! Wlanie takie banki powinniśmy promować!!
Proszę zrobić listę tych banków i świadomie im pro gratulować uczciwości – brakuje tego w mediach.

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Po co ustawa?
Kto czuje się poszkodowany i ma argumenty może iść do sądu. Potem KNF powinien przywalić karę za każdą przegraną przez bank sprawę, która jest dowodem na łamanie prawa i wykorzystywanie swojej pozycji przez bank. Dzięki temu i banki i akcjonariusze będą mogli wyciągnąć wnioski.

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Czy to nie oznacza, że bank przez 5 lat ma zablokowane pieniądze w rezerwach? I w naturalny sposób zyskuje motywacje by iść na ugodę?

Robi
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

To że bank nie chce ugody- to będzie działało wyłącznie na korzyść kredytobiorcy – odsetki urosną – za 10 lat to może być nawet 60-100tyś PLN.

Robi
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

A czym ryzykuje kredytobiorca jak dodatkowo złoży wniosek o zaprzestanie splacania rat?

Ppp
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

A czy nie na Pana blogu był kiedyś artykuł o możliwości wniesienia do sadu wniosku o „zabezpieczenie roszczenia”? Wynikało z niego, że sąd może np. zawiesić spłatę kredytu – wtedy klient czeka na wyrok te 5 lat, ale przy tym NIE PŁACI RAT (lub płaci niższe, jeśli sąd nakaże spłacać tylko kapitał, bez odsetek).
To było ze 2-3 lata temu, szczegółów nie pamiętam, ale na pewno było coś takiego. Gdyby to była prawda, sprawa w sądzie robi się opłacalna dla klienta nawet po uwzględnieniu jego długotrwałości.
Pozdrawiam.

Kora
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

I między innymi właśnie dlatego SN w uchwale powinien zająć stanowisko, że tzw. teoria salda nie może być stosowana. Wówczas za przewlekłość postępowania, na którą niejednokrotne ma wpływ postawa banku, kredytobiorca otrzymywałby zadośćuczynienie w postaci odsetek. Być może to skłoniłoby banki do innej postawy.

Detyr
1 miesiąc temu
Reply to  Kora

Lol, prawniczy bełkot.
Ewidentnie z kancelarii odfrankawiającej.

Johan
1 miesiąc temu
Reply to  Zenont

Szybka amputacja. Lepszego słowa na te sytuację nie potrafię znaleźć.

pozwałemBank
1 miesiąc temu

Bankowa ,,frankowa” koalicja nie może się rozpaść, ponieważ nigdy nie powstała 🙂 Projekt ,,Ugoda Yeti” posypał się jak zamek z piasku na bałtyckiej plaży. Chcesz ,,ugody” pozwij bank! Nic się nie zmieniło i nie zmieni. Cała reszta to jedynie bankowa gra na czas – nic więcej.

pozwałemBank
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Na teraz tak to wygląda – taki mamy klimat. Tylko pytanie co to ma wspólnego, z tym, że większość banków umoczonych w ten proceder nie zaproponuje ugód wg. propozycji KNF? Oby po 25 marca sprawy nabrały tempa!. Zdecydowani na pozew powinni rozważy: po pierwsze – jeśli ktoś ma środki na spłacanie może potraktować to jako dobrą lokatę (odsetki biją na zegarze), po drugie – można spróbować zabezpieczyć roszczenie (miejmy nadzieję, że będzie coraz więcej prawomocnych decyzji sądów w takich sprawach), po trzecie można pozwać bank i zaprzestać spłaty. Wszystko jest kwestią przyjętej strategii.

Robi
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

5lat, to pestka z czekaniem na spłatę jeszcze 15 lat kredytu.
Przypomnę że przez te pięć lat można złożyć wniosek o zaprzestanie płacenia rat. A same odsetki przez te pięć lat powinny nam pokryć koszty kancelarii prawnej.

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

I to jest odpowiedzialność polityków i sędziów by tak reformować sądownictwo aby zwiększyć przepustowość i poprawić jakość. Nie można wszystkich problemów rozwiązywać przy pomocy ustawy.

Detyr
1 miesiąc temu
Reply to  pozwałemBank

Co tam cwaniaczku? Na grupce naspamowana codzienna „prasówka” gdzie frankowicze mają wejść i trollować? Kancelarie też swoje seksowne asystentki wysyłają żeby w internecie buszowały i wklejały wasze wpisy? Widać, tak.

krzyszp
1 miesiąc temu

Ja naprawdę nie rozumiem działania „prawa” w Polsce.
Moim skromnym zdaniem, uznanie takiej umowy za nieważną powinno automatycznie wygenerować i unieważnić WSZYSTKIE umowy zawarte przez dany bank napisane wg tego samego wzorca (więc zawierające te same, niezgodne z prawem zapisy). Po takiej akcji wszystkie banki by same prosiły o zawarcie ugody klientów, zanim oni pójdą po odszkodowania…

Sebastian
1 miesiąc temu
Reply to  krzyszp

Niestety, w Polsce tam gdzie się zaczyna prawo tam się kończy logika (i sprawiedliwość 😉 )

Tom
1 miesiąc temu
Reply to  krzyszp

A ja nie rozumiem instytucji pozwu zbiorowego.

Przynajmniej w przypadku mBanku i Millennium są prejudykaty w postaci wyroków SOKiK o obecności zapisów abuzywnych we wzorcu.

Pozew zbiorowy polega właśnie na tym że uczestnicy posiadają dokładnie te same, nie uzgodnione indywidualnie, umowy.

Więc na co czeka Sąd Okręgowy?
W przypadku pojedynczych pozwów może ewentualnie sprawdzać indywidualne uzgodnienia zapisow. Ale nie w przypadku pozwu zbiorowego, w którym warunkiem złożenia „zbiorówek” jest właśnie tożsamość umów !!!

Pele
1 miesiąc temu
Reply to  Tom

No właśnie, na co czeka… Jestem w pozwie zbiorowym przeciwko Millenium już chyba 6 czy 7 rok. To są jakieś jaja, że jeszcze nie było nawet pierwszej rozprawy.

Darek
1 miesiąc temu
Reply to  Pele

Rozprawa była, tylko jakiekolwiek wyroku jeszcze nie było 🙂

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  krzyszp

I co wtedy? Czy klient Nowak powinien móc pozwać klienta Kowalskiego za to, że przez jego wygraną sprawę umowa Nowaka stała się od razu nieważna? Fakt, że Kowalskiego coś uwiera nie oznacza z automatu, że Nowak nie jest zadowolony ze swojej umowy i sytuacji.

Tom
1 miesiąc temu

No właśnie, Panie Redaktorze, czy na pewno jest tak, że skoro RBI działa przez swój oddział w Polsce (i nie podlega polskiemu nadzorowi), to frankowi klienci nie mają szans odzyskać zasądzonych kwot? To, że kredyty frankowe RBI w Polsce zabezpieczają austriackie depozyty, a nie polskie, to świadczy chyba tylko tyle, że kłopot ma austriacki odpowiednik KNF i tamtejsza gospodarka. Skoro oddział banku w Polsce rozlicza się wspólnie z wiedeńską „mamusią”, to straty oddziału bierze na klatę (a może na pierś?) właśnie mamusia. Czy się mylę? Inna sprawa jest taka, że ciężko wysłać polskiego komornika do Austrii. I właśnie dlatego polskie… Czytaj więcej »

Krzysztof
1 miesiąc temu

Te umowy były bezprawne od początku. Tylko nadzór miał to w nosie a klienci byli nieświadomi, że instytucja zaufania publicznego najzwyczajniej ich oszukuję.

Grzegorz
1 miesiąc temu
Reply to  Krzysztof

Bezprawne stały się „nagle” gdy tylko kurs wystrzelił… Wcześniej ich „prawność” była kupowana frankiem za 2.5 pln

Robert
1 miesiąc temu
Reply to  Grzegorz

Sądy stwierdzają Nieważność, nie ze względu na wysoki kurs!! Polecam przeczytać parę wyroków.

Dawid
1 miesiąc temu

Moim zdaniem będzie tak z tymi bankami wydmuszkami, że jak się szala przechyli na ich niekorzyść poprostu ogłoszą upadłość i „frankowicze” nic nie odzyskają. Z pozostałymi bankami będzie tak jak z idea bankiem: zostaną przejęte ale bez portwela tzw. frankowego( patrz roszczenia dotyczące firmy getback ). A duże banki tak jak gdzieś tu było napisane sobie poradzą. Ten scenariusz jest już od dawna napisany, bankom zależy na przeciągsniu sprawy-każdy miesiąc- nowa rata.

Majster
1 miesiąc temu

RBI jest oddziałem banku w Polsce w związku z tym nie podlega po polski nadzór KNF.

Jarosław
1 miesiąc temu

Ja myślę że to gra „panstwa” KNF rzuca kolo ratunkowe czesc z bankow skorzysta, reszta polegnie 25 marca i nie będzie mogła się sądzić wszak państwo chciało pomoc a banki nie skorzystały ugody to koszt 10-20% potencjalnej maksymalnej straty ale co tam zgodnie z rzymską maksymą chcącemu nie dzieje krzywda. Banki przynajmniej niektóre nie skorzystają SN za da im cios a potem politycy wprowadzą ustawę i po sprawie 😉 bo chyba to nie przypadek ze wszystko zbiegło się w czasie.

Esq
1 miesiąc temu

„(banki) wycofały się z Polski, „sprzedały” swoich klientów większym konkurentom, a jedyna działalność, która pozostała im na naszym rynku, to franki”

Wśród argumentów jest choćby ten, że za ugodę finalnie zapłaciliby wszyscy klienci banków (czyli byłaby ona niesprawiedliwa),”

W przypadku RBI za ugody zapłacą którzy klienci ? RBI w Polsce obsługuje tylko spłaty kredytów, więc poszkodowani będą klienci gdzie? w Austrii ?

Bartosz
1 miesiąc temu

jakie znowu koszty? banki po prostu mniej zarobią niż zarobiłyby na nielegalnym przekręcie z pseudokredytami pseudofankowymi. kredyty tak czy inaczej zostaną spłacone przez kredytobiorców, tyle że na uczciwych warunkach – niezależnie od tego czy stanie się tak w wyniku ugody czy unieważnienia umowy przez sąd (w tym drugim przypadku klient zwraca kapitał bez żadnego zarobku dla banku)

Wacław
1 miesiąc temu
Reply to  Bartosz

W tym drugim przypadku że strata, bo wartość pieniądza spadła o ile się nie mylę.

Bartosz
1 miesiąc temu
Reply to  Wacław

w normalnych kredytach wysokość rat też nie jest waloryzowana o inflację, więc banki też tracą?

darek
1 miesiąc temu
Reply to  Bartosz

Myślisz jak typowy cwaniak-frankowicz. Primo już teraz wszyscy klienci banków zapłacili za niską rentowność banków ogromnym wzrostem opłat, przy zerowym oprocentowaniu prowadzenie kosztuje 5-10zł miesięcznie, a pewnie będzie dużo więcej. Po drugie naprawdę uważasz za uczciwą umowę w której za pożyczenie powiedzmy 500 tys zł na 10 lat nie zarobisz ani złotówki? To może mi pożyczysz na 0%? Po trzecie jak to się ma do uczciwych złotówkowych kredytobiorców? Nijak się ma, bo za ryzyko się płaci. Osobiście frankowiczom nie dałbym ani złotówki, bo to jak zwracanie pieniędzy komuś kto przegrywa w kasynie.

Darek
1 miesiąc temu
Reply to  darek

Ja, jako frankowicz myślę o kredytobiorcach złotowych i poprę Ich jak będą chcieli oprocentowanie LIBOR CHF od początku umowy. Zależy mi na Ich zadowoleniu, w przeciwieństwie do Ciebie, gdzie Tobie zależy tylko aby nie byli niezadowoleni.

bartosz
1 miesiąc temu
Reply to  darek

Darku, oczywiście że umowy kredytowe są nieuczciwe nawet w stosunku do złotowkowiczów. Ja byłem frankowiczem, teraz jestem złotówkowiczem – wcale moje stosunki z bankiem nie sa lepsze. Tak samo oszukują, wciskają nieuczciwe zapisy. Protest powinien być ogólnokrajowy przeciwko bankom, systemowi finansowemu opartemu o kredyty.

Piotr
1 miesiąc temu

A co stanie się w przypadku upadłości banku?
Teoretycznie zobowiązania pozostają do spłaty, ale co z otwartymi sprawami w sądach? Czy będzie można jeszcze wnieść pozew? Do którego momentu?

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale taki Deutsche Bank Polska – to Polska spółka wiec mógłby ja niemiecki udziałowiec „utopić”

Tomek
1 miesiąc temu

Proponuję każdemu „biednemu i poszkodowanemu” frankowiczowi umorzyć kredyt i podarować mu zakupione mieszkanie/dom/działkę czy co tam jeszcze brał – wtedy będzie sprawiedliwość.
Dodatkowo proponuję, żeby sądy przyznały bonusy takim „biednym i poszkodowanym” frankowiczom wypłacane z „dobrowolnych” składek od wszystkich kredytobiorców złotówkowych z ostatnich 15 lat.

bartosz
1 miesiąc temu

„za ugodę finalnie zapłaciliby wszyscy klienci banków (czyli byłaby ona niesprawiedliwa)” – a właśnie że sprawiedliwa, bowiem – zgodnie z argumentacją bankowców – dzięki kredytom w CHF boom przeżyła cała gospodarka. Więc co – ci dzięki którym skorzystało całe społeczeństwo – teraz mają jako jedyni ponosić konsekwencję polityk kredytowych banków?? O nie, co to to to nie! Jedziemy wszyscy na jednym wózku.

Tomek
1 miesiąc temu
Reply to  bartosz

A może zróbmy tak, całe społeczeństwo wam zafunduje wasze wille i apartamenty? Co ty na to?

To co napisałeś to w ogóle przykład bezczelności, tak jakby to banki napędzały gospodarkę… „całe społeczeństwo skorzystało” – śmiechu warte. Wytłumacz mi w jaki sposób zakupiona przez ciebie nora za kredyt w CHF napędziła gospodarkę? Pośmieję się.

nebula
1 miesiąc temu

ciekawe czy ta cała burza z ugodami nie wynika z tego, że libor ma zostac zlikwidowany a jest wpisany do każdej umowy pseudfrankowej. to nie byłoby jak wyliczać odsetek? i co wtedy? jak szybko zastąpią wszystko wiborem i odfrankują umowy to problem zniknie wskaźnik LIBOR nie będzie publikowany po 2021

Zenek
1 miesiąc temu

Jesli nastąpiłoby przewalutowanie na zł i na warunki jakie były przy kredytach w zł. to banki nie ponosza żadnych strat a mają tylko mniesze zyski. Przy kredytach tzw frankowych nie było żadnych franków .Przytocze pewien fikcyjny przykład , chodzi mi nie o prporcje ale o zasadę . Osoba 1 wzieła kredyt w zł 400 tys. Spłaci 600 tys. Osoba nr 2 wzieła kredyt tzw frankowy 400 tys , spłaci 900 tys w wynku wzrostu kursu chf. Gdyby nastąpiło przewalutowanie na warunki w zł to osoba 2 spłaci 600 tys. Ale banki liczą tak: mielismy dostać od osoby 2 spłatę 900… Czytaj więcej »

Vorha
1 miesiąc temu
Reply to  Zenek

Zenon, bzdury.
Osoba 1 wzięła kredyt w złotym 400 tys. spłaci 800 tys.
Osoba 2 wzięła kredyt we franku 400 tys. spłaci 900 tys.
Gdzie tu niesprawiedliwość? Wszystko jest cacy a że 100k franek ma więcej do spłaty wynika z podjęcia ryzyka.

Jak mi znajdziesz kredyt w PLN gdzie biorąc 400 tys. spłacę 600 tys. wezmę w ciemno i odpalę ci 10k w gotówce.

Robert
1 miesiąc temu

No i gdzie te spadki cen mieszkań expercie doktorze z ekonomii?

Krzysztof
1 miesiąc temu

każdy dziennikarz kokietuje frankowców i wyrzeka na banki, bo inaczej ściąga na siebie hejt. Wiadomo, że hejtują frankowcy, bo dla niefrankowców temat jest dość obojetny, to kwestia sprawiedliwości, a w IV RP sprawiedliwości nie ma, więc normalka, who cares.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!