23 listopada 2018

W KNF znów powiew młodości. A ja znów mam wątpliwości. Czy Jacek Jastrzębski zdoła posprzątać po bombie atomowej?

Premier Mateusz Morawiecki powołał na stanowisko przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego dra Jacka Jastrzębskiego, prawnika (rocznik 1980), który ostatnich dziesięć lat przepracował jako zastępca szefa departamentu prawnego w PKO BP. Boję się, że to niewykorzystana szansa na rozpoczęcie z przytupem odnowy i odzyskiwania wiarygodności przez państwowy nadzór bankowy

Nie mam nic przeciwko drowi Jackowi Jastrzębskiemu. Nie znam go bliżej (ani nawet dalej), więc nie jestem w stanie ocenić jego kwalifikacji do pełnienia funkcji szefa KNF. Trzymam kciuki za to, żeby mu się udało poskładać rozrzucone klocki zaufania do państwowego nadzoru nad bankami. Kłopot w tym, że nie mam przekonania czy jest to właściwa osoba do tego zadania, na te czasy.

Wielkie doświadczenie, silna osobowość, w CV niezależność od polityków, autorytet na rynku bankowym – tego potrzebujemy. Czy istnieje na świecie trzydziestoparolatek, który może nam to dać? Wydaje mi się, że z definicji nie, ale może się mylę?

Komisja Nadzoru Finansowego, jak i cały system nadzoru finansowego, przechodzi dziś największy w historii kryzys zaufania. Wyszło na jaw, że przewodniczący KNF toczy z właścicielem banków „prywatne negocjacje” i wspólnie zastanawiają się czy „plan Zdzisława” jest dla właściciela banków dobry czy jednak może nie. Co więcej, żeby to ustalić idą do gabinetu prezesa NBP. Nie wiemy co na to Zdzisław (Sokal), ale Adam (Glapiński), prezes NBP wszelkie zarzuty dotyczące sposobu działania nadzoru bankowego określa mianem „szumu medialnego”.

Bomba atomowa, KNF zaczyna od nowa

Dla wiarygodności nadzoru finansowego te wszystkie fakty są jak bomba atomowa. Dziś każdy posiadacz depozytu w polskim banku może się zastanawiać „czy ktoś pilnuje bezpieczeństwa moich pieniędzy?”. Bo sytuacja wygląda mniej więcej tak, jakby, dajmy na to, policjant kierujący ruchem na skrzyżowaniu zszedł ze stanowiska i zaczął negocjować z właścicielem największej limuzyny czy za drobną opłatą ten nie mógłby on mieć zawsze pierwszeństwa. I jakby potem razem poszli omawiać cenę z szefem drogówki. Czy ktoś ma pewność, że na takim skrzyżowaniu nie dojdzie do wypadku?

Jest niewesoło i dobrym krokiem, by przynajmniej zapoczątkować odnowę, dać sygnał, że teraz będzie inaczej i że żarty z nadzoru bankowego się skończyły, byłoby powołanie na stanowisko szefa KNF osoby powszechnie znanej, szanowanej, z siwą głową i wielkim autorytetem na rynku finansowym. Takiego człowieka, który całym swoim życiem zaświadczył, że nie będzie niczyim chłopcem na posyłki. Że będzie niezależny od rządu, opozycji oraz od właścicieli banków. Że już nie będzie tak, jak było

Być może nowy przewodniczący taką pozycję sobie wyrobi. Tyle, że my nie mamy czas, żeby na to czekać. Gdy mianowano poprzedniego szefa KNF Marka Chrzanowskiego, swój felieton powitalny zatytułowałem „Młokos z ambicjami porządzi bankami”. Przyznaję, to było złośliwe i niegrzeczne. Ale, kurczę, dzisiaj musiałbym chyba napisać coś podobnego.

„Silny i niezależny nadzór finansowy jest istotnym elementem budowania bezpieczeństwa obrotu gospodarczego w Polsce oraz zaufania Polaków do sektora finansowego”

– powiedział premier, wręczając nominację Jackowi Jastrzębskiemu. Tylko czy 38-letni prawnik, który nie pracował wcześniej w nadzorze finansowym, ani w banku centralnym, ani nie jest powszechnie znanym ekonomistą, ani – nie ze swojej winy, po prostu ze względu na wiek – nie ma „pamięci instytucjonalnej” o polskiej branży bankowej, będzie w stanie odbudować silny i niezależny nadzór? Czy będzie umiał postawić się premierowi albo prezesowi największego banku?

Znów powiew młodości w KNF

Od strony „papierów” wszystko się zgadza. Mamy człowieka świetnie wykształconego, absolwenta Uniwersytetu Warszawskiego i Szkoły Głównej Handlowej, człowieka z dyplomem prawnika specjalizującego się w prawie cywilnym (odszkodowania, czeki, weksle) i problemach rynku kapitałowego oraz z papierami dyplomowanego ekonomisty. stypendystę programu Professional LL.M. na University of California.

Kariera naukowa niemal wzorowa – w 2005 r. doktorat, w 2011 r. habilitacja. W bankowości – taka sobie (przynajmniej jak na funkcję, którą został obdarzony). Od dziesięciu lat zastępca szefa departamentu prawnego w największym, co prawda, polskim banku. Banku kierowanego przez prezesa Zbigniewa Jagiełłę, jednego z głównych członków „drużyny Morawieckiego”.

Kryteria, które od jakiegoś czasu warunkują możliwość bycia szefem KNF nie są jakoś szczególnie wygórowane (mówi o nich art. 7 ust. 1 ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym). Polskie obywatelstwo, niekaralność, pełnia praw publicznych, „odpowiednia” wiedza w zakresie nadzoru nad rynkiem, nieposzlakowana opinia, wyższe wykształcenie ekonomiczne lub prawnicze i trzy lata stażu na stanowisku kierowniczym. That’s all.

Ale to nie oznacza, że premier Mateusz Morawiecki nie mógłby pozwolić sobie na odrobinę fantazji i wybrać na nowego szefa nadzoru finansowego kogoś, kto całym swoim życiem udowodnił, że od polityków potrafi być niezależny, Taki background dawałby już dziś szansę, że zaczniemy wierzyć w „silny i niezależny nadzór”, cytując premiera. Ale jest jak jest i pozostaje trzymać kciuki za nowego szefa KNF, by z czasem tę wiarę i on nam zaczął dawać.

 

9
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
zenPaulinamborusAnnaLech Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
T1000
Gość
T1000

Proszę wybaczyć, ale osoba wskazana przez premiera bez konkursu na to stanowisko właśnie potwierdza swoją całkowitą na zależność od partii rządzącej. Widział Pan jakiś konkurs na wyższe stanowisko państwowe? Jak można stwierdzić, czy ktoś się nadaje, skoro nie są znane kryteria wyboru? A tak ciągle ten sam schemat, powołuje się jakiegoś młodziaka, bo wiadomo, że taki na pewno się zgodzi. Przecież to nie ma nic wspólnego z zagwarantowaniem niezależności nadzoru bankowego!

golem_t
Gość
golem_t

Szanowny autorze – proste pytanie czy to na pewno była tylko decyzja Premiera. Czy może wymagała kontrasygnaty „szeregowego posła” i koterii które kłębią się w przedpokoju jego biura.

Tomo
Gość
Tomo

„Od strony „papierów” wszystko się zgadza. Mamy człowieka świetnie wykształconego, absolwenta Uniwersytetu Warszawskiego i Szkoły Głównej Handlowej” – Poprzedni też ukończył SGH … Ukończenie uczelni nie świadczy o człowieku wręcz powiedziałbym że w przypadku SGH świadczy o nim źle.

mborus
Gość
mborus

Zgadza się. Cytat: „W zeszłym roku deficyt Szkoły Głównej Handlowej, wraz z poprzednimi latami, przekroczył 20 milionów złotych.” Nie pamiętam który to był rok, ale przepraszam bardzo to coś ma długi. Pytanie, kogo oni „kształcą.” Co do wykształcenia, mamy obecnie wielu wykszałconych „papierowo.” Nie wiem jak u prezesa KNF, ale większość ludzi niestety wykształcona nie jest, a ma jedynie świstek papieru, który daje im prawo tak mówić. W głowie wiatr między uszami wieje.

grzybek
Gość
grzybek

Jastrzębski to człowiek Jagiełły. W ten sposób prezes PKO bedzie miał kontrolę nad KNF 🙂 Ani Jagiełło ani Morawiecki nie są politykami cokolwiek by się o Morawieckim nie mówiło. Morawiecki to bankier. stamtąd wyszedł i tam wróci jak go w PIS przemielą. Jastrzębski spełnia może warunki merytoryczne poza brakiem doświadczenia i chyba niezależności. Będzie zdalnie sterowany z PKO i Premiera z prostej przyczyny – sam nie da rady więc to oczywista oczywistość. ktoś będzie musiał mu pomagać – co nie oznacza od razu sterować nim jak pacynką. Morawiecki zaczyna czyścić urzędy i spółki z ludzi Ziobry, Biereckiego i Glapińskiego obsadzając… Czytaj więcej »

Lech
Gość
Lech

Po prostu pis przejął państwo. Suweren uradowany.

Anna
Gość
Anna

Smutne to ale…jak dowodzą wydarzenia ostatnich kilkunastu dni ani siwa głowa ,ani profesorskie tytuły nie stanowią dostatecznego zabezpieczenia przed służalczością i kolesiostwem nie dając zarazem gwarancji osobowości,bo w istniejących okolicznościach nie ma mowy o jakimkolwiek osobistym autorytecie. W dodatku działania uczestników owych wypadków tak skutecznie zohydziły wizerunek uczelni,która w czasach dawno minionych wykształciła ludzi zdolnych do przeprowadzenia kraju przez wiry transformacji ,że wszelka wzmianka o niej powoduje jawną niechęć publiczności.
Czy wobec tego możemy spodziewać się zmiany?Parametry profilu niezbyt takie oczekiwania – zwłaszcza: normalności – wspierają,co też zostało w artykule uargumentowane.

Paulina
Gość

Wszystko jak zwykle urzędowo wygląda jak powinno, nie da się znaleźć kurczka czy paragrafu. Oczywiście nasz Premier podjął dobrą decyzję, przynajmniej jest szansa do młodych. Pan Jastrzębski przecież stary nie jest.

zen
Gość
zen

„Wielkie doświadczenie, silna osobowość, w CV niezależność od polityków, autorytet na rynku bankowym – tego potrzebujemy. Czy istnieje na świecie trzydziestoparolatek, który może nam to dać? Wydaje mi się, że z definicji nie” Co ma wspólnego wiek z autorytetem, siłą osobowości i niezależnością od polityków? A doświadczenie – znam osoby w bardziej zaawansowanym wieku, posiadające znikome doświadczenie zawodowe. Znam też wiele osób o wielkim doświadczeniu w swojej dziedzinie mimo mniejszej liczby lat na karku. Panie Maćku – nie znam Jastrzębskiego ani jego kompetencji. Jeśli jednak założymy, że są one zbyt niskie jak na powierzony urząd, to proszę opisać idealnego kandydata.… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij