28 lutego 2022

Upadłość konsumencka sprzed lat, utrata majątku, pokuta i nowe, dostatnie życie. A w bankach? Wciąż ban na kredyty

Upadłość konsumencka sprzed lat, utrata majątku, pokuta i nowe, dostatnie życie. A w bankach? Wciąż ban na kredyty

Upadłość konsumencka sprzed lat i… ban na kredyty. Pan Marcin sześć lat temu poprosił o upadłość konsumencką. Sąd się na nią zgodził. Czytelnik musiał oddać wszystko, co miał, na poczet spłaty długów. Został z nich „oczyszczony” i dziś finansowo radzi sobie świetnie. BIK odmawia usunięcia wpisu, a banki odmawiają pożyczenia nawet głupich kilkuset złotych kredytu ratalnego

„Tema,t którym chciałbym Pana zainteresować, jest „kłujący” dla branży bankowej, ale jednocześnie dający konkretne zyski” – napisał do mnie czytelnik. I opowiedział historię swojego życia z prośbą o pomoc,

Zobacz również:

Mój czytelnik, pan Marcin, wiele lat temu przeżył tragedię życiową. Nieistotne w tym momencie, co konkretnie się stało. Ważne, że posypały się sprawy osobiste i finansowe. W 2016 r., gdy pojawiła się szansa ogłoszenia upadłości konsumenckiej, czytelnik z tej możliwości skorzystał. Jak twierdzi – nie miał innego wyjścia.

Upadłość konsumencka sprzed lat, pokuta i…

Sąd ogłosił upadłość, dłużnikowi zabrano wszystko, co miał (wówczas jeszcze upadłość konsumencka wyglądała znacznie mniej fajnie niż dzisiaj, nie było prawie żadnych limitów w likwidacji majątku dłużnika), ale z tym się pogodził.

Sześć lat temu zaczął z małżonką od zera. W krajach „wolnorynkowych”, zwłaszcza anglosaskich, jest to częste i bezproblemowe – próbuje się zrobić biznes i albo się zostaje milionerem, albo traci się wszystko. Ale tak samo, jak łatwo jest upaść, tak samo łatwo jest się podnieść. W Polsce tak łatwo nie jest, o czym za chwilę.

Dziś mój czytelnik ma własną działalność gospodarczą, wysokie dochody, zero kredytów. Ma pieniądze i nie chce kredytów. Ale… ale nigdy nic nie wiadomo, więc – za namową znajomego prawnika – chciał „utworzyć na nowo” historię kredytową. Wziąć np. 500 zł kredytu, spłacić go i tym samym poprawiać scoring.

Od kilku lat mój czytelnik posiada konto Aurum w PKO BP – to konto dla klientów private banking, z najwyższej półki dochodowej. Już po paru miesiącach posiadania konta został obsypany propozycjami karty kredytowej Infinite (to bardzo „luksusowy” plastik). Pan Marcin postanowił wziąć w związku z tym kredyt ratalny w sklepie. Chciał, ale… pojawił się problem.

„W scoringu banku podobno wypadam idealnie, ale… na czerwono jest zaznaczona pozycja 'przebyta upadłość konsumencka’, co rujnuje wszystkie możliwości otrzymania pożyczki ratalnej”

– opowiada pan Marcin. Ważnym szczegółem w tej opowieści jest fakt, że o ogłoszeniu upadłości konsumenckiej poinformował BIK on sam, listem poleconym. Uważał, że tak powinien zrobić, żeby w bazie, z której korzystają banki, były aktualne dane. Pan Marcin skontaktował się z BIK z pytaniem, czy wpis o przebytej sześć lat wcześniej upadłości konsumenckiej można usunąć. Okazało się, że to niemożliwe. Najpierw BIK odpowiedział, że usunie wpis dopiero po 10 latach. A potem – że nawet po 12 latach.

„Skontaktowałem się w tej sprawie m.in. z Rzecznikiem Praw Obywatelskich z argumentacją że jest to dyskryminacja obywatela ze względu na przebytą upadłość. Ale już w pisemnej odpowiedzi Rzecznik uznał, że to jednak żadna dyskryminacja nie jest, tylko ważny czynnik oceniający zdolność kredytową. Serio?”

– pyta czytelnik, który nie może zrozumieć jak to jest, że w tej branży nie obowiązuje przedawnienie. Przecież od sześciu lat – a to szmat czasu – klient nie ma żadnych kłopotów finansowych. Prowadzi działalność gospodarczą, zarabia dużo pieniędzy, odbudowuje zamożność, korzysta z prestiżowych produktów bankowych.

„Wychodzi na to, że banki robią tak, jak robiły zawsze – tzn. taki klient, który ma już 20 kredytów, ale zdolność kredytowa wciąż „jakoś mu wychodzi”, dostaje 21. kredyt, choć nie jest przecież kwestią „czy”, a „kiedy” on zbankrutuje. A ja, choć mam dobre zarobki, bank mnie zna od lat i chcę wziąć przysłowiowe 500 zł pożyczki, podczas gdy na koncie mam kwoty pięciocyfrowe, dostaję bana, bo kiedyś upadłem. Ma Pan jakąś radę, dla takich „kiedyś upadłych”? Jak usunąć ten wpis w BIK? Albo do kogo się zwrócić, do jakiej instytucji? Podać do sądu BIK?”.

Dlaczego upadłość konsumencka sprzed lat nie może zostać „zapomniana”?

Zwykle w takich sprawach odpowiedź jest prosta. Po pierwsze to nie BIK, lecz bank decyduje, czy informacje o kliencie znajdujące się w bazach BIK mają znaczenie dla decyzji kredytowej, czy nie. Pretensje trzeba zgłaszać do banku – widać nieistotna informacja sprzed sześciu lat jest dla niego „wykluczająca” ze względu na głupio skonfigurowany sytem scoringowy.

Po drugie zaś BIK sam nie dokonuje wpisów, a wnioskodawcami dla wpisania/usunięcia danych są banki. Więc należy zgłosić się do banku i wycofać zgodę na przetwarzanie danych osobowych (jest to możliwe pod pewnymi warunkami). Ale w tym przypadku to nie bank wpisał informację o upadłości do bazy BIK. Zgłosił to sam klient. Pan Marcin napisał w tej sprawie do BIK. A oni na to…

„W odpowiedzi na zgłoszenie informuję, iż ogłoszenie upadłości konsumenckiej nie stanowi przesłanki uzasadniającej dokonanie korekty czy usunięcia danych o zobowiązaniu przez BIK. Prawo upadłościowe nie określa warunków i terminów przetwarzania danych w bazie BIK. Do okresu przetwarzania danych w BIK odnosi się art. 105a ustawy Prawo bankowe”.

Z wyżej wymienionego przepisu – ogólnie mówiącego o tym, co BIK może przechowywać, wynika, że bank przetwarza informacje o zobowiązaniu w bazie BIK na następujących zasadach:

– w przypadku zobowiązań niespłaconych od chwili przekazania danych do BIK do momentu spłaty zobowiązania w całości;

– jeśli klient wyraził zgodę na przetwarzanie jego danych po wygaśnięciu zobowiązania, dane te nadal są udostępniane bankom, budując jego wiarygodność finansową;

– dane klienta mogą być przetwarzane bez jego zgody przez okres nie dłuższy niż pięć lat po wygaśnięciu zobowiązania, jeśli klient dopuścił się zwłoki w spłacie powyżej 60 dni;

– dane wszystkich zobowiązań wszystkich klientów mogą być przetwarzane w BIK bez ich zgody przez okres 12 lat od dnia wygaśnięcia zobowiązania dla celów statystycznych i do budowania modeli scoringowych (nie mają wtedy wpływu na scoring konkretnego klienta);

Z tego wynika, że teoretycznie klient powinien móc usunąć dane, które sam do BIK wpisał. Po pierwsze dlatego, że sam je wpisał, a po drugie dlatego, że minęło już sześć lat od czasu upadłości (a bez zgody można przetwarzać informacje o kliencie przez maksymalnie pięć lat, nawet jeśli nie spłacił długów). Pan Marcin napisał więc do BIK jeszcze raz. Zwrócił uwagę, że poprzednia odpowiedź nie dotyczy jego sytuacji i żeby BIK odpowiedział jeszcze raz – tym razem na temat. Dostał następującą odpowiedź:

„W odpowiedzi na zgłoszenie informuję, że zapis na temat upadłości konsumenckiej widnieje w bazie BIK przez okres 10 lat od daty ogłoszenia upadłości konsumenckiej. Jeśli nie ma informacji o ogłoszeniu upadłości, a w bazie BIK widnieje tylko informacja o złożonym wniosku o ogłoszenie upadłości, to informacja ta przetwarzana jest przez trzy lata od daty jego złożenia”.

Pamiętliwe banki, pamiętliwy BIK

Wygląda na to, że klient, który sześć lat temu otrzymał do ręki wyrok sądu o upadłości konsumenckiej i przeszedł całą „oczyszczającą” procedurę (łącznie z utratą całego dobytku), jeszcze przez cztery lata ma chodzić z wypalonym w bazie BIK znamieniem człowieka niewiarygodnego.

„Przecież to ja sam – mam potwierdzenie listu poleconego – w 2016 r. wysłałem do BIK informację o upadłości, a potem poinformowałem BIK o zakończeniu całej procedury upadłościowej. Ja sam zleciłem ten wpis. A teraz oni twierdzą, że go nie usuną. Jakie bowiem znaczenie dla kredytu na 500 zł w 2022 r. ma upadłość z roku 2016 r.?”

– denerwuje się pan Marcin. Powtórzę: sam fakt, że bank bierze takie rzeczy pod uwagę, to sprawa tego banku – i do niego trzeba mieć pretensje, że ma źle skonfigurowany scoring. Natomiast jeśli chodzi o fakt, że BIK nie chce usunąć wpisu dokonanego na wniosek tego, kto dokonał zgłoszenia – to zapewne BIK otrzymał też informację o upadłości z innego źródła, np. od banku-wierzyciela. W przeciwnym razie nie stałby okoniem. Szkoda tylko, że odpowiedzi udzielone przez BIK klientowi są obok tematu.

„Pana artykuły – wyważone i merytoryczne – śledzę od lat, od czasów kiedy nie był Pan aż tak znany jak dzisiaj. Czy pan się zgadza ze mną, że jest to li tylko „zemsta” czy też zmowa (bez krzty umocowania prawnego) banków na obywatelach za to, że śmieli upaść?”.

Moim zdaniem pan Marcin w tym ostatnim komentarzu dotknął źródła problemu: tego, że banki przywiązują wagę do informacji nieistotnych i niesprawiedliwie traktują klientów. Czy upadłość konsumencka sprzed lat jest taką właśnie informacją? Moim zdaniem tak. To, co jest w BIK ma znaczenie, ale dużo większe znaczenie ma sposób, w jaki banki korzystają z tych wiadomości. Często korzystają z nich w sposób totalnie nielogiczny.

Czytaj też: „Mój BIK”: aplikacja mobilna do monitorowania relacji z bankiem. Warto? (subiektywnieofinansach.pl)

Czytaj też: „Kup teraz, zapłać później”: jak wpływa na naszą ocenę kredytową? (subiektywnieofinansach.pl)

Czytaj też: Zdolność kredytowa w BIK: czasem banki sprawdzają ją za szybko! (subiektywnieofinansach.pl)

————-

Podcast „Finansowe sensacje tygodnia”: co dalej z cenami samochodów? Górka już blisko?

Ceny samochodów używanych rosną zamiast spadać. Niektóre modele przez rok podrożały o kilkadziesiąt procent. Czy teraz jest dobry moment do sprzedaży samochodu używanego? A może już zawsze będą drożały? Kiedy nowe samochody znów będą dostępne „od ręki”? Dlaczego koncerny motoryzacyjne zmniejszają ofertę samochodów? Czy własne cztery kółka za kilka lat będą luksusem dostępnym tylko dla nielicznych? O tych wszystkich dylematach rozmawiamy z Wojciechem Drzewieckim, analitykiem rynku samochodowego z firmy Samar. Zapraszamy do posłuchania pod tym linkiem lub na jednej z siedmiu popularnych platform podcastowych, w tym Spotify, Google Podcast, Apple Podcast!

obzarek tytułowy: Randa Hamdouni/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
37 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Roman
8 miesięcy temu

Banki korzystają z informacji w sposób logiczny. Tylko, że statystycznie logiczny. A podaj Marcin jest anomalią, więc niestety na tym cierpi.

Don Q.
8 miesięcy temu

Ja bym nie pożyczył pieniędzy komuś, o kim wiadomo, że zdarzało mu się długów nie spłacać.

Pawceluto
8 miesięcy temu

Przeprowadzona upadłość konsumencka 6 lat temu to informacja „nieistotna”? Bez żartów, osobiście nie pożyczyłbym takiej osobie ani złotówki do końca życia. Po pierwsze każdy kto taką upadłość przeprowadzał doskonale wie co oznacza w naszych realiach przepadek „całego majątku”. Nie ma instytucji śledzących ukrywanie majątków, banki nie analizują przepływów pieniężnych z ostatnich 10 lat, a sądy w głębokim poważaniu mają sytuację wierzycieli. To nie jest tak, że ktoś wyrazi czynny żal, odda co mu zostało i problemu nie ma. W większości przypadków tacy dłużnicy zalegają nie tylko w stosunku do instytucji finansowych, które można uznać za bogate i nieodczuwające takiej straty,… Czytaj więcej »

Bogdanov
8 miesięcy temu
Reply to  Pawceluto

Ano właśnie. Rozsądne podejście ze strony banków. Upadłość konsumencka powinna istnieć, bo jednak zdarzają się sytuacje wyjątkowe, ale kosztem z nią związanym powinny takie właśnie utrudnienia.

Jakub
8 miesięcy temu

Pańskie informacje są nieprecyzyjne o tyle, ze BIK dane o upadłości 'zaciąga” z MSIG, a obecnie z KRZ, to co sobie ten delikwent sam wysłał nikogo nie obchodzi.

Robert
8 miesięcy temu

Stara prawda. Nie ważne jak my postrzegamy siebie, tylko jak inni nas postrzegają. „Grzechy” przeszłości potrafią skutecznie utrudniać życie. Niestety.

stef
8 miesięcy temu

Klient sie nie nauczył po bankructwie, że lepiej nie zaciągać kredytów.? Skoro tak świetnie mu się wiedzie, to powinien poczekać miesiąc i kupić za gotówkę.

~marcin
8 miesięcy temu
Reply to  stef

Nie zawsze kredyt jest przyczyną bankructwa. Czasem po prostu poważna choroba.

Radek
8 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

dłużnikowi zabrano wszystko, co miał”

to chyba jednak na spłatę kredytów i zobowiązań? Skoro zabrano i skoro dłużnikowi?

choroba może pozbawić przychodów, ale nikt nie zabiera ludziom majątku tylko dlatego że nie pracują.

~marcin
8 miesięcy temu
Reply to  Radek

Mógł przed chorobą nie mieć zobowiązań, ale zaciągnąć je, aby sfinansować leczenie. Na pewno jest jakiś odsetek osób, które zaciągnęły taki kredyt/pożyczkę w dobrej wierze (tzn. z zamiarem spłaty), ale nie wróciły wystarczająco szybko do zdrowia i nie były w stanie kredytu spłacić. Czyli takie osoby: A) Bez wzięcia kredytu nie wrócą zdrowia (NFZ nie wszystko finansuje, a i nie z każdą chorobą można czekać rok w kolejce), więc na pewno nie będą w stanie zarabiać i prędzej lub później zbankrutują. Nawet jak miały poduszkę finansową na rok. B) Jak wezmą kredyt, to może wrócą do zdrowia, spłacą kredyt i… Czytaj więcej »

Radek
8 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

Tez wybrałbym opcje B 🙂

Ale to nie ma znaczenia moim zdaniem. Wziąłeś kredyt (w dobrej wierze), nie oddałeś ludziom ich pieniędzy.
Idziesz kolejny raz pożyczyć czyjeś pieniądze? Nie, bo znów możesz komuś nie oddać. A jak masz konto private banking – i na pewno oddasz – to może weź oddaj to co wcześniej pożyczyłeś?

PS. Chcesz zaryzykować w biznesie? Ryzykuj. Weź kredyt na firmę i zbankrutuj firmę – wtedy pożyczkodawca wie w co wchodzi i to ryzyko sobie odpowiednio uczciwie wycenia.

Don Q.
8 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

Heheheheh, zawsze przy temacie dłużników niespłacających zobowiązań pojawia się argument o wzięciu kredytu na leczenie. A to totalna bzdura. Obrzydliwa manipulacja, granie na emocjach. Takie przypadki pewnie się zdarzają, ale są niezmiernie rzadkie. Tak naprawdę bardzo rzadko zdarza się, że jakąś chorobę da się wyleczyć, ale terapią niezmiernie drogą i niefinansowaną tego NFZ. Natomiast znacznie częściej znajdują się pewnie jacyś oszuści i oferujący czary-mary, pluripotencjalne komórki macierzyste w Meksyku.

Prawda jest taka, że choroby, które najczęściej prowadzą do zadłużenia się i niespłacania zobowiązań, to uzależnienia, np. od hazardu lub alkoholu.

Last edited 8 miesięcy temu by Don Q.
Don Q.
8 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

(Dodam jeszcze, że w przypadkach, gdy istnieje jakaś ratująca życie terapia, której NFZ nie refunduje, to jest ona po prostu astronomicznie droga, więc chory i tak nie ma szans na zaciągnięcie tak dużego kredytu.)

~marcin
8 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Może podam konkretny przykład. Koleżanka uszkodziła nogę na nartach. Mogła naprawić nogę w ramach jednej operacji prywatnie (1x narkoza, 1x rehabilitacja), albo na NFZ – tylko że musiałaby przejść dwie operacje, bo inaczej NFZ nie refunduje (zatem 2x narkoza, 2x rehabilitacja). Wybrała leczenie prywatne. A kredyt – jak to kredyt – jest na konkretny cel, zatem kredytodawca wie, że udziela kredytu o potencjalnie podwyższonym ryzyku i odpowiednio to ryzyko wycenia – finalnie i tak wychodząc na swoje. Gorzej z kredytobiorcą, który w przypadku bankructwa traci wszystko, a do tego ląduje w BIK na lata, a jeszcze zdrowie mu nie dopisuje.… Czytaj więcej »

Don Q.
8 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

„Wybrała leczenie prywatne” — jak ją stać, to jej wybór. Zresztą rozumiem, że skoro uprawia tak ryzykowny sport, to ją było stać, bo miała wykupione ubezpieczenie.
Dla mnie to zresztą niebywałe, w Polsce z moich składek i podatków leczy się burżujów uprawiających niebezpieczne i ryzykowne sporty. Tak samo jak triggeruje mnie, że z moich podatków organizuje się drogie akcje ratownicze w górach, choć często „turyści” popełniają podstawowe błędy, są zupełnie do uprawiania turystyki górskiej nieprzygotowani, W innych krajach jakoś nie ma problemu z wykupywaniem ubezpieczenia, gdy się idzie w góry…

~marcin
8 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Szanownego kolegę ostatnio wszystko „triggeruje”… Mnie na przykład niepokoi, że z moich składek opłaca się leczenie osób, które chodzą w zimie bez czapki. Oraz tych, które wszystko przeżywają, wszystkim się denerwują, a potem mają zawały. A jak ktoś udziela kredytów i pożyczek, to też go stać – więc to jego wybór. Z kolei temat opłat za akcje TOPR co jakiś czas wraca i naczelnik TOPR zawsze wskazuje, że TOPR jest finansowany m.in z wejściówek do parku narodowego i wychodzi na tym lepiej, niż słowacka HZS, której koszty pokrywa ratowany lub jego ubezpieczenie. Oczywiście szanowny kolega się tutaj oburzy, że przez… Czytaj więcej »

Don Q.
8 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

Jasne, że mnie wszystko triggeruje, od kilkudziesięciu lat płace podatki, nigdy nie skorzystałem z państwowej służby zdrowia, nigdy nie wziąłem żadnego zasiłku, dotacji czy „tarczy”, a widzę, że ciągle z moich podatków biorą takie rzeczy osoby żyjące na dużo wyższym poziomie niż ja, łącznie z tymi, którzy leczą kontuzje powstałe na skutek uprawiania burżuazyjnych sportów. I nie, chodzenie bez czapki to nie to samo, co uprawianie sportu wysokiego ryzyka — jeśli tak twierdzisz, to jesteś strasznym głupcem. Ale pewnie nie, pewnie po prostu jesteś pracownikiem kurwizji i takie manipulowanie masz we krwi. I nie do zaakceptowania jest dla mnie bronienie bankrutów… Czytaj więcej »

~marcin
8 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Osoby żyjące na wysokim poziomie zazwyczaj płacą też wysokie podatki oraz składki, więc możemy jednak zaryzykować tezę, że same finansują swoje leczenie w ramach NFZ. W praktyce jednak to płacą na NFZ, a leczą się prywatnie. To po pierwsze. 1000 osób chodzących bez czapki może wygenerować dla NFZ większe koszty, niż 2 osoby kontuzjowane na nartach. Więc może nie spierajmy się, kto bardziej manipuluje. To po drugie. Po trzecie, uszkodzona na nartach noga była jedynie przykładem, że jest wiele pospolitych chorób, których NFZ jednak nie refunduje jak trzeba. Inny przykład to znajoma – ofiara wypadku samochodowego, która w kolejce do… Czytaj więcej »

Don Q.
8 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

Prawda jest prosta: jeśli ktoś przeszedł przez upadłość konsumencką, to dlatego, że żył ponad stan, brał kredyty czy pożyczki na coś, na co go nie było stać. Wystarczy tego nie robić i problemu nie będzie.

To przykre, że zdarza się, że kogoś nie stać na coś niezbędnego, jak rehabilitacja czy pełnowartościowe jedzenie, ale branie kredytu w niczym tu nie pomoże, to zawsze jest działanie patologiczne i godne pogardy.

~marcin
8 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

„branie kredytu w niczym tu nie pomoże”

Przeciwnie, wzięcie kredytu na leczenie może pomóc – może przywrócić możliwość zarabiania. A z kolei w interesie podatników nie jest, aby chory został rencistą i/lub beneficjentem MOPS-u.

Don Q.
8 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

„Osoby żyjące na wysokim poziomie zazwyczaj płacą też wysokie podatki oraz składki”
— no właśnie niekoniecznie. Nawet jeśli płacą, to co z tego, skoro odbierają to w postaci zasiłków, dotacji, „tarcz”, mrożenia rat. Wam konsumpcjonizm chyba naprawdę zupełnie zaburzył postrzeganie rzeczywistości, chyba naprawdę nawet się Wam w głowach nie mieści, że można żyć skromnie. Aż się boję, że jako osoba nawet przy wysokich dochodach żyjąca skromnie (nie to, co klienci mopsów), pewnie będę zabrany na jakieś przymusowe leczenie…

~marcin
8 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Rzekłbym, że wrzucanie wszystkich innych do worka z napisem „konsumpcjonizm” jest nietrafne.

To chyba dobry moment, żeby kończyć tę dyskusję. Kto miał sobie wyrobić na jej podstawie swój pogląd, zapewne już sobie wyrobił.

Don Q.
8 miesięcy temu

Od kilku lat mój czytelnik posiada konto Aurum w PKO BP […] Już po paru miesiącach posiadania konta został obsypany propozycjami karty kredytowej Infinite (to bardzo „luksusowy” plastik). Pan Marcin postanowił wziąć w związku z tym kredyt ratalny w sklepie. — to się kupy nie trzyma. 1. Po co ta informacja o tym posiadanym koncie i reklamie karty kredytowej, skoro odmowa była przy innym produkcie? Mamy się posikać z zazdrości, że taki z niego bogacz, że takie konto ma? 2. Pojawiająca się reklama karty o niczym nie świadczy (wprawdzie zdarza się, że bank dawał kartę bez późniejszego sprawdzania BIK-u, tylko… Czytaj więcej »

Dominik
8 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Podkreślenie ,że to nie byle klient z normalnym kontem, a VIP.

Luksusowe to konto też jest z opłatami za przelewy ekspres. Takie VIP, że Santander zwykły ma ekspresy w pakiecie a VIP nie Xd

Don Q.
8 miesięcy temu
Reply to  Dominik

Tak naprawdę to te przelewy ekspresowe w Santander, nawet VIP, to lekka ściema, mają limit… 5 kzł… Mam takie konto, to moje drugie-główne 😉, trzymam jej choćby dlatego, że w wielu miejscach je do rozliczeń podałem (np. w lokatach Facto), ale nawet jak robię przelew 10 kzł dla bezpłatności, to żeby odlać muszę to zrobić na dwa razy… To PKO Aurum też jakiś czas dla testów (i karty do kolekcji) miałem, tu akurat z bezpłatnością było łatwo, bo wystarczy mieć osad 150 kzł, wydawałoby się, że nikt tyle w PKO nie trzyma, ale wliczają się w to także obligacje skarbowe oszczędnościowe, a chyba… Czytaj więcej »

Arek
8 miesięcy temu

Kredyt dla bankruta? W providencie dostanie.
Nie pijący alkoholik też może kupować wódkę. Tylko raczej nie powinien.

Aleksandra
8 miesięcy temu

Zgadzam się w tej sytuacji z większością przedmówców – nie pożyczyłabym pieniędzy komuś o kim wiadomo, że w przeszłości nie spłacał długów. Powiem więcej – bardzo nie chciałabym by mój bank pożyczał takiej osobie pieniądze. Bank może i nie straci gdy kredytobiorca znowu okaże się niesolidny, ale odbije sobie marżami na „solidnych kredytobiorcach” takich jak ja. Swoją drogą na takie przypadki jak powyżej powinna być procedura – człowiek oddaje wszystkie swoje długi wraz z odsetkami za te sześć lat i wtedy dostaje „rozgrzeszenie”. Wydaje mi się, że tak powinien działać ten system – upadłość konsumencka jako koło ratunkowe by stanąć… Czytaj więcej »

Jakub
8 miesięcy temu

Bik może przetwarzać dane 5 lat po wygaśnięciu zobowiązania. A kiedy ono wygasa? Nie po ogłoszeniu upadlosci ale po wykonaniu planu spłaty bądź po dacie prawomocnego postanowienia o umorzeniu zobowiązań.
Nie znam sytuacji faktycznej i dlatego nie mogę się do tego odnieś konkretnie.
Pozdrawiam
Syndyk
P.S. A zrozumieć procedury bankowe to rzecz niemożliwa – Prosze nawet nie próbować

Czytelnik
8 miesięcy temu
Reply to  Jakub

No tak, ale 5 lat od momentu wykonania planu spłat również minęły. Ale BIK nic sobie z tego nie robi. Nic to nie zmienia.
Nie ma na co – na jaki przepis – się powoływać.
Pan Maciej też jak widać poległ – przy całym szacunku. NIC nie załatwił ani on ani upadły.

seba
8 miesięcy temu

Wszystko jasne, ale nie rozumiem tylko tego, po co klient sam od siebie wysyłał do BIK informacje o upadłości? Jest taki obowiązek? Przecież BIK tylko zbiera dane z banków, które regularnie przekazują tam informacje o kredytach, spłatach itp.

seba
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale sam Maćku piszesz w artykule, że dane w BIK pochodzą z poszczególnych banków. BIK sam od siebie tych danych nie dodaje, usuwa, koryguje, uzupełnia itp. Za każdym razem gdy jakieś dane w BIK nie są prawidłowe, to poprawić je może tylko ten bank, który je tam wpisał – a nie klient.

Czytelnik
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Prawda jest prosta:
1) W pierwszej kolejności BIK dostał informację od upadłego.
2) Kilka miesięcy później BIK sam zaczął zaciągać wszystkie informacje z Monitora Sądowego.
ALE… zasadniczo informacja pojawiła się od upadłego. Teraz jest inaczej.
Choć z drugiej strony publikacje w MS są publikowane z dużym opóźnieniem, więc jeśli po ogłoszeniu upadłości upadły po prostu wyśle pismo – to też będzie „pierwszy” z tą informacją w BIK.

Lech
8 miesięcy temu

Dużo osób tu rozczula się nad wyjątkowymi sytuacjami, które mają doprowadzać do bankructwa, a prawda jest taka, że obecnie podstawą do bankructwa jest tylko posiadanie długów. Najbliższy przypadek, jaki obserwuję – parę lat temu ktoś pożyczył od mojego kolegi kilkadziesiąt tysięcy euro. Pieniądze przehulał, a teraz, zamiast grzecznie zwracać choćby w ratach, ogłasza upadłość. Nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło, po prostu jest to reakcja na skierowaną sprawę do sądu. Sąd upadłość ogłasza, zrobi plan spłaty maksymalnie na 5 lat, dłużnik pewnie będzie oddawał po 200zł miesięcznie, czyli parę tysięcy zł przez 5 lat i koniec. Więc nie dziwię się, że… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!