5 czerwca 2021

Sprzedaż na pokazach: wciskają garnki i sprzęt medyczny. A jak klient nie ma pieniędzy, to podrzucą go do banku po pożyczkę. Jak walczyć z patologią sprzedaży bezpośredniej?

Sprzedaż na pokazach: wciskają garnki i sprzęt medyczny. A jak klient nie ma pieniędzy, to podrzucą go do banku po pożyczkę. Jak walczyć z patologią sprzedaży bezpośredniej?

Zakaz sprzedaży wyrobów medycznych, łatwiejsza ścieżka odstąpienia od umowy na abonamenty medyczne oraz odroczona płatność za produkty kupione podczas tzw. pokazów – takie zmiany mają pojawić się w ustawie o prawach konsumenta oraz w przepisach ustawy o wyrobach medycznych. Czy sprzedaż na pokazach stanie się bezpieczniejsza?

Zapewne daleko nam od ideału, ale trzeba przyznać, że prawo w Polsce chroniące konsumentów mamy coraz lepsze. W porę uregulowano sprawy związane z ochroną konsumentów kupujących przez internet. Trudno sobie zresztą wyobrazić, że w dobie rozkwitu e-commerce, e-klient chroniony miał być na tych samych zasadach, jak ktoś, kto kupuje w sklepie stacjonarnym.

Zobacz również:

Mamy więc 14 dni na zwrot towaru kupionego „poza lokalem przedsiębiorcy”, czyli np. przez internet. Nie musimy się tłumaczyć, dlaczego zwracamy towar. Zyskaliśmy też więcej praw w momencie podpisywania umowy kredytowej. Kiedyś było tak, że jak ktoś się podpisał na umowie, a potem okazało się, że kredyt jest horrendalnie drogi, niewiele dało się zrobić.

Banki niechętnie pokazywały nam wzór umów przed ich podpisaniem. Kilkanaście stron drobnego druku trzeba było przeczytać w obecności pracownika, w kilka minut. Dziś bank musi nam przekazać projekt umowy do przeczytania, musi też – oprócz umowy – udostępnić formularz informacyjny, który w pewnym sensie jest streszczeniem umowy (zawiera m.in. istotne informacje o kosztach pożyczki). A nawet jeśli podpiszemy niekorzystną umowę (albo się rozmyślimy), mamy dwa tygodnie na odstąpienie od umowy.

Przeczytaj też: W UPC można kupić dostęp do internetu tylko w pakiecie z telewizją. To ponoć usługa dodatkowa. Skoro tak, to dlaczego kosztuje tyle, co podstawowa?

Sprzedaż na pokazach i długa lista patologii

Słysząc o sprzedaży „na odległość”, zwykle kojarzy się ona z handlem w internecie. Ale prawo konsumenckie obejmuje nie tylko tę formę sprzedaży. Te same zasady dotyczą sytuacji, kiedy kupimy coś od akwizytora pukającego od drzwi do drzwi oraz na popularnych niegdyś pokazach. I właśnie o nich chciałbym dziś opowiedzieć, bo na tym polu szykują się zmiany.

Jak działa ten system sprzedaży? Organizatorzy pokazów najpierw zbierają grupę docelową, często kusząc np. darmowym „giftem”. Na pokazach demonstruje się działanie przeróżnych produktów. To m.in. garnki (albo szerzej – sprzęt kuchenny), elektronika oraz wszelkiej maści sprzęt medyczny lub paramedyczny. Nieodłącznym elementem pokazu jest sprzedaż tych towarów. Nie zawsze prowadzona w uczciwy sposób.

Patologii w tym segmencie sprzedaży jest na tyle dużo, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zaczął lobbować za zmianą ustawy o prawach konsumentów. Nowe przepisy mają lepiej chronić osoby, które wpadną w sidła sprzedawców.

UOKiK przyznaje, że obecne przepisy nie gwarantują wystarczającej ochrony konsumentów. W założeniach do projektu można przeczytać, że podczas sprzedaży dokonywanej na pokazach, wycieczkach, czy w trakcie badań, konsument na ogół bywa poddany większej presji psychologicznej ze strony sprzedawcy. Przedsiębiorca może m.in. wykorzystywać element zaskoczenia, stwarzać atmosferę „szczególnej okazji” lub w inny sposób wpływać na decyzję konsumenta co do zawarcia umowy.

Efektem tego jest to, że konsumenci kupują pochopnie, bez dostatecznego przemyślenia i racjonalnych powodów. Ofiarami tych praktyk są zazwyczaj osoby starsze, które mają stałe źródło dochodów w postaci emerytury i stosunkowo łatwo mogą dostać pożyczkę przy okazji zakupu towaru lub usługi na pokazie. Pokazy były bardzo popularne w latach 90. XX w. Jak jest dzisiaj? UOKiK:

„W ostatnich latach UOKiK obserwuje istotne nasilenie nieuczciwych praktyk przedsiębiorców funkcjonujących na rynku sprzedaży bezpośredniej, czyli zajmujących się sprzedażą towarów i usług poza lokalem przedsiębiorstwa (podczas pokazów, prezentacji, wykładów, pielgrzymek, wycieczek, pobytów w sanatoriach, jak również podczas tzw. sprzedaży door-to-door).”

Przeczytaj też: Bank znienacka i bez żadnego trybu zamyka klientowi konto. Czy to kara za to, że dwa lata wcześniej wyraził niezadowolenie z jego usług?

Sprzedaż na pokazach i długa lista patologii

Do Urzędu każdego roku trafia ok. 600 skarg na firmy zajmujące się sprzedażą bezpośrednią. Ale podobno to tylko jedna piąta problemu. Konsumenci nie zgłaszają bowiem wszystkich problemów. Zwykle skarżą się na sprzedaż produktów o większej wartości.

Na co konkretnie? Organizatorzy pokazów ukrywają przed konsumentami handlowy charakter wydarzenia, czyli nie mówią wprost, że będą namawiać do zakupów. Wmawiają ludziom, że ich stan zdrowia jest fatalny tylko po to, żeby konsument uwierzył, że dany wyrób medyczny jest mu niezbędny. Nagminne jest chwalenie się certyfikatami produktów, żeby wzbudzić większe zaufanie, choć często jest to „pic na wodę” a nie certyfikat.

Normą jest wmawianie, że oferowane produkty standardowo są bardzo drogie i tylko w ramach pokazu można je kupić z dużą zniżką. To ma wywołać presję na konsumentach. Brak pieniędzy nie jest problemem, bo uczestnikom pokazów proponuje się, by zaciągnęli kredyt. Znane są przypadki, że uczestników pokazów podowozi się do banku, żeby wzięli pożyczkę. Plagą jest też utrudnienie lub uniemożliwienie odstąpienia od umowy w ustawowym 14-dniowym terminie.

Przeczytaj też: Salon samochodowy przyjmuje dwie rezerwacje na to samo auto, czyli Skoda nie była pisana panu Tomaszowi. Błąd systemu czy celowa zagrywka dealera?

Odroczona płatność i zakaz sprzedaży wyrobów medycznych

Czy sprzedaż na pokazach może być dla konsumentów bezpieczniejsza? Jaki jest pomysł na walkę z tą patologią? UOKiK jest przekonany, że wystarczy kilka zmian w ustawie o prawach konsumenta oraz w przepisach ustawy o wyrobach medycznych. Jedna z nich przewiduje, iż zakazane będzie zawieranie umów kredytowych podczas pokazu czy „sprzedażowej” wycieczki. Ciekawie wygląda inna propozycja. UOKiK proponuje…

„(…) wprowadzenie braku możliwości przyjęcia płatności w odniesieniu do umów zawieranych poza lokalem przedsiębiorstwa aż do czasu zakończenia biegu terminu na odstąpienie od umowy.”

Jeśli dobrze rozumiem intencje, klient, który kupi coś na pokazie, będzie mógł zapłacić dopiero 14 dni później. Jeśli się rozmyśli, po prostu nie zapłaci i będzie musiał zwrócić garnki, pościel czy sprzęt medyczny. UOKiK uważa, że taki zapis zlikwiduje sytuacje, kiedy przedsiębiorcy nie informują konsumentów o prawie do odstąpienia od umowy. Nawet jeśli konsumenci znają swoje prawa, to zdarza się, że nie mogą odzyskać pieniędzy i muszą bić się o nie w sądzie.

Wprowadzone zmiany mają też pozwolić konsumentom na odstąpienie od niektórych umów o świadczenie usług zdrowotnych zawieranych poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość. Chodzi przede wszystkim o tzw. umowy obejmujące abonamenty medyczne, czyli odpłatne umowy opieki medycznej lub umowy o przystąpienie do usług opieki medycznej zawarte pomiędzy prywatnym podmiotem leczniczym a konsumentem. Ma być też wprowadzony zakaz sprzedaży wyrobów medycznych poza lokalem przedsiębiorstwa.

Przyjęcie proponowanych zmian przez rząd planowane jest na trzeci kwartał tego roku. Ale czy te zmiany wystarczą, żeby skutecznie walczyć z nieuczciwymi sprzedawcami?

Źródło zdjęcia: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
9 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ppp
1 miesiąc temu

Płatność po 14 dniach lub zwrot towaru – zaskakująca propozycja, ale może być dobra. Teraz to naciągacz będzie się musiał popracować, by odzyskać towar lub pieniądze.
Przy okazji uniemożliwia mu to np. zniknięcie, kiedy klient chce złożyć reklamację na wadliwy sprzęt.
Pozdrawiam.

BdB
1 miesiąc temu
Reply to  Ppp

To przez 2 tygodnie nie zniknie, ale to 52x krócej niż powinien przyjmować reklamacje.

Karol
1 miesiąc temu

Dlaczego nadal ludzie dają się nabierać. Gdy do mnie dzwonią, nie mam pojęcia skąd mają mój numer tel. To owszem zgadzam się ale nigdy nie idę na żadne spotkanie. I to ja ich robie w bambuko, bo myślą że złapali głupka a tu zona!!!!!!!

Grzes
1 miesiąc temu
Reply to  Karol

A ja proszę panią żeby jeszcze raz wyraźnie się przedstawiła, pytam skąd ma numer i informuję że nagrywam rozmowę. Spierdzielają w 3 sek 🙂

E.G
1 miesiąc temu

Po telefonie zapraszającym na promocyjne spotkanie w hotelu, sam proponowałem zakup odkurzacza który nie dość że posprząta mieszkanie to jeszcze ugotuje obiad i wyprowadzi psa na spacer. Zapadała cisza i więcej nie było telefonów.

Karol
1 miesiąc temu

Po prostu starsi ludzie (a to oni chyba w 95% padają ofiarą tego typu ofert) są naiwni. Nic tego nie zmieni, poza biologią. Trzeba poczekać i tyle.

dred
1 miesiąc temu

100 % ochrona przed „oszustami” od garnkow ,lamp ,kolder i innych ” cudownych ” srokow – zabrac babci ,dziadkowi dowod osobisty- zadnego kredytu juz im nie wcisna ,ani zadnej pozyczki – oczyswiscie nalezy „staruszka” wytlumaczyc ,ze to dla ich bezpieczenstwa poprostu.

~marcin
1 miesiąc temu

„Sprzedaż na pokazach: wciskają garnki i sprzęt medyczny”

Raczej paramedyczny.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!