Podróże samolotem są już dużo mniej elitarnym zajęciem, niż kiedyś. Ceny biletów mocno spadły i dziś polatać sobie może każdy – oczywiście im wcześniej kupi bilet, tym cena jest niższa. Rosnąca dostępność latania niestety połączyła się z bolesnymi zmianami w taryfach lotniczych. Pojawiły się nowe, bardzo tanie taryfy, ale okupione restrykcjami, których kiedyś nie było. Np. w większości linii lotniczych najtańsze taryfy nie obejmują już bagażu rejestrowanego (czyli można mieć tylko bagaż podręczny), często nie dają też prawa do wyboru miejsca w samolocie, no i oczywiście nie ma żadnych szans na zmianę daty lotu lub zwrot biletu.

Kto chce mieć pełną elastyczność – kupuje bilety kilka razy droższe i płaci za latanie mniej więcej tyle, ile płaciło się standardowo w czasach, gdy latanie było dla wybranych. Mało kogo na to stać, więc o ile latamy po świecie dość tanio, to z duszą na ramieniu. I z przekonaniem, że gdyby coś się stało i biletu nie moglibyśmy wykorzystać – tracimy wszystkie pieniądze. Dotyczy to niestety nie tylko przypadków losowych, od których od biedy można się ubezpieczyć, ale też tak przyziemnych spraw, jak spóźnienie na samolot.

Wybierasz się na wakacje? Oto check-lista rzeczy koniecznych do ogarnięcia, żeby urlop był udany

Wystarczy, że po drodze zdarzył się wypadek, utknęliśmy w korku, albo nasz samochód lub pociąg się zepsuł i… konsekwencje mogą być nieprzewidywalne. Zwłaszcza wtedy, gdy kupiliśmy lot łączony – z przesiadką lub powrotny (czyli w obie strony). Jednemu z moich czytelników wydarzył się taki właśnie pech. Spóźnił się na samolot na wakacje i okazało się, że jego kłopoty są większe, niż mógłby sobie wyobrazić.

“Parę dni temu po raz pierwszy w życiu zdarzyło mi się spóźnić na lot, którym miałem dotrzeć na wakacje (lot w dwie strony z punktu A do B i z powrotem). Niezrażony porażką szybko wykupiłem bilet na najbliższy lot do B. Po udanych wakacjach, kiedy nadszedł czas powrotu do domu, zorientowałem się, że… check-in na mój lot powrotny nie jest możliwy. Podczas rozmowy z przedstawicielem linii lotniczej dowiedziałem się, że niestawienie się na pierwszy z lotów automatycznie anulowało całą moją rezerwację”

– zeznaje mój czytelnik, który o wszystkim dowiedział się zaledwie na kilka godzin przed planowanym powrotem z wakacji, gdy planował przez internet zarejestrować się do samolotu (i wydrukować kartę pokładową). Pechowiec zdziwił się, że nie dostał nawet ednego krzywego SMS-a od linii lotniczej po tym, jak spóźnił się na pierwszy lot. Pouczono go jedynie, że postępowanie w takiej sytuacji dyktuje regulamin

“Byłem więc zmuszony zakupić lot powrotny (również w jedną stronę, z punktu B do A), który zabrał mnie do domu. Jako, że wykupiłem najtańszą opcję biletową, refundacja za loty, których nie odbyłem, nie była możliwa. Nasuwa mi się pewna analogia: załóżmy, że zamówiłem w restauracji aperitif i danie główne. Po złożeniu zamówienia przypomniałem sobie, że muszę niedługo prowadzić samochód, a więc nie wypiłem trunku. Postępując tak, jak linia lotnicza, restauracja powinna odmówić mi podania dania głównego, które czeka przygotowane w kuchni”

– analizuje czytelnik. I Ma dla nas kilka cennych rad. Po pierwsze: nigdy nie spóźniać się na loty. Po drugie: w przypadku opuszczenia pierwszego lotu szybko skontaktować się z przewoźnikiem i ustalić konsekwencje tego przypadku. Po trzecie: jeżeli nic nie da się zrobić, lepiej zakupić od razu nowy bilet w obydwie strony, a nie tylko “na szybko” załatwić dotarcie do celu i o powrót martwić się później. Bilety w obie strony są tańsze.

Rozmawiałem o tym przypadku ze znajomymi pracownikami linii lotniczych. Nie uważają oni, by celne było porównanie dotyczące restauracji i nie skonsumowanego aperitifu. Ich zdaniem wszystko jest kwestią taryfy. Jeśli kupujemy tani bilet w obie strony, a potem nie wykorzystujemy jednego z jego odcinków, to – cytuję ich pokrętną logikę – linia lotnicza ponosi straty (mogłaby sprzedać to puste miejsce w samolocie po znacznie wyższej cenie).

Im tańszy bilet kupujemy, tym większe miałyby być “utracone korzyści” linii lotniczej. I anulowanie drugiej części owego taniego biletu jest swego rodzaju “karą”, dzięki której miejsce w samolocie powrotnym wraca do puli i linia lotnicza może sobie odbić straty poniesione w wyniku wożenia powietrza w jedną stronę. Choć przecież wożenie powietrza, o ile jest płatne, też przynosi zysk. Wszystko to wygląda raczej na typowy kruczek w umowie, który – stosowany solidarnie przez wszystkie linie – pomaga im zwiększać dochody. Moim zdaniem to sprawa dla UOKiK-u.

Które samoloty najrzadziej się spóźniają? Jest najnowszy ranking!

Konsekwencje nie stawienia się na którykolwiek z lotów objętych rezerwacją precyzują tzw. warunki taryfy i warto zwrócić na ten czynnik uwagę przy płaceniu za bilet. W droższych biletach tych obostrzeń nie ma – można w każdej chwili opuścić dowolny z odcinków podróży i nic się nie dzieje. Można też kupić dwa bilety w dwóch różnych rezerwacjach – osobno “tam” i osobno “z powrotem”. Wówczas spóźnienie się na pierwszy z lotów nie unieważnia drugiego. Ale wtedy jest drożej, bo za podróże tam i z powrotem linie lotnicze udzielają rabatów.

A jeśli już zdarzy się nieszczęście? Moi rozmówcy twierdzą, że można próbować wywalczyć w linii lotniczej zaliczenie nie wykorzystanego biletu powrotnego jako kredytu na kolejny lot. Można też wnosić o zwrot podatków i opłat lotniskowych, czyli tych elementów biletu, który nie jest związany bezpośrednio z przelotem, a raczej z jego obsługą. Podobno linie należące do IATA honorują zwrot wszystkich podatków z niewykorzystanego biletu. Może to być znacząca kwota. Wylicza się ją zwykle odejmując od całkowitej ceny “podatki” oznaczone kodami YQ i YR.

Prawo autorskie do zdjęcia tytułowego: anterovium / 123RF

 

Zapisz się na mój newsletter!

 

W prezencie otrzymasz:

- Wstęp na e-spotkania, na których odpowiem na Twoje pytania

- Pakiet e-booków z praktycznymi poradami finansowymi

- Dostęp do dokumentów ułatwiających walkę o Twoje prawa (wkrótce)

Gratulacje! Jesteś zapisany!

Share This