9 sierpnia 2017

Mój czytelnik spóźnił się na samolot na wakacje. Konsekwencje? Nieobliczalne. Nie zróbcie tego błędu!

Podróże samolotem są już dużo mniej elitarnym zajęciem, niż kiedyś. Ceny biletów mocno spadły i dziś polatać sobie może każdy – oczywiście im wcześniej kupi bilet, tym cena jest niższa. Rosnąca dostępność latania niestety połączyła się z bolesnymi zmianami w taryfach lotniczych. Pojawiły się nowe, bardzo tanie taryfy, ale okupione restrykcjami, których kiedyś nie było. Np. w większości linii lotniczych najtańsze taryfy nie obejmują już bagażu rejestrowanego (czyli można mieć tylko bagaż podręczny), często nie dają też prawa do wyboru miejsca w samolocie, no i oczywiście nie ma żadnych szans na zmianę daty lotu lub zwrot biletu.

Kto chce mieć pełną elastyczność – kupuje bilety kilka razy droższe i płaci za latanie mniej więcej tyle, ile płaciło się standardowo w czasach, gdy latanie było dla wybranych. Mało kogo na to stać, więc o ile latamy po świecie dość tanio, to z duszą na ramieniu. I z przekonaniem, że gdyby coś się stało i biletu nie moglibyśmy wykorzystać – tracimy wszystkie pieniądze. Dotyczy to niestety nie tylko przypadków losowych, od których od biedy można się ubezpieczyć, ale też tak przyziemnych spraw, jak spóźnienie na samolot.

Czytaj też: Wybierasz się na wakacje? Oto check-lista rzeczy do sprawdzenia

Wystarczy, że po drodze zdarzył się wypadek, utknęliśmy w korku, albo nasz samochód lub pociąg się zepsuł i… konsekwencje mogą być nieprzewidywalne. Zwłaszcza wtedy, gdy kupiliśmy lot łączony – z przesiadką lub powrotny (czyli w obie strony). Jednemu z moich czytelników wydarzył się taki właśnie pech. Spóźnił się na samolot na wakacje i okazało się, że jego kłopoty są większe, niż mógłby sobie wyobrazić.

„Parę dni temu po raz pierwszy w życiu zdarzyło mi się spóźnić na lot, którym miałem dotrzeć na wakacje (lot w dwie strony z punktu A do B i z powrotem). Niezrażony porażką szybko wykupiłem bilet na najbliższy lot do B. Po udanych wakacjach, kiedy nadszedł czas powrotu do domu, zorientowałem się, że… check-in na mój lot powrotny nie jest możliwy. Podczas rozmowy z przedstawicielem linii lotniczej dowiedziałem się, że niestawienie się na pierwszy z lotów automatycznie anulowało całą moją rezerwację”

– zeznaje mój czytelnik, który o wszystkim dowiedział się zaledwie na kilka godzin przed planowanym powrotem z wakacji, gdy planował przez internet zarejestrować się do samolotu (i wydrukować kartę pokładową). Pechowiec zdziwił się, że nie dostał nawet ednego krzywego SMS-a od linii lotniczej po tym, jak spóźnił się na pierwszy lot. Pouczono go jedynie, że postępowanie w takiej sytuacji dyktuje regulamin

„Byłem więc zmuszony zakupić lot powrotny (również w jedną stronę, z punktu B do A), który zabrał mnie do domu. Jako, że wykupiłem najtańszą opcję biletową, refundacja za loty, których nie odbyłem, nie była możliwa. Nasuwa mi się pewna analogia: załóżmy, że zamówiłem w restauracji aperitif i danie główne. Po złożeniu zamówienia przypomniałem sobie, że muszę niedługo prowadzić samochód, a więc nie wypiłem trunku. Postępując tak, jak linia lotnicza, restauracja powinna odmówić mi podania dania głównego, które czeka przygotowane w kuchni”

– analizuje czytelnik. I Ma dla nas kilka cennych rad. Po pierwsze: nigdy nie spóźniać się na loty. Po drugie: w przypadku opuszczenia pierwszego lotu szybko skontaktować się z przewoźnikiem i ustalić konsekwencje tego przypadku. Po trzecie: jeżeli nic nie da się zrobić, lepiej zakupić od razu nowy bilet w obydwie strony, a nie tylko „na szybko” załatwić dotarcie do celu i o powrót martwić się później. Bilety w obie strony są tańsze.

Rozmawiałem o tym przypadku ze znajomymi pracownikami linii lotniczych. Nie uważają oni, by celne było porównanie dotyczące restauracji i nie skonsumowanego aperitifu. Ich zdaniem wszystko jest kwestią taryfy. Jeśli kupujemy tani bilet w obie strony, a potem nie wykorzystujemy jednego z jego odcinków, to – cytuję ich pokrętną logikę – linia lotnicza ponosi straty (mogłaby sprzedać to puste miejsce w samolocie po znacznie wyższej cenie).

Im tańszy bilet kupujemy, tym większe miałyby być „utracone korzyści” linii lotniczej. I anulowanie drugiej części owego taniego biletu jest swego rodzaju „karą”, dzięki której miejsce w samolocie powrotnym wraca do puli i linia lotnicza może sobie odbić straty poniesione w wyniku wożenia powietrza w jedną stronę. Choć przecież wożenie powietrza, o ile jest płatne, też przynosi zysk. Wszystko to wygląda raczej na typowy kruczek w umowie, który – stosowany solidarnie przez wszystkie linie – pomaga im zwiększać dochody. Moim zdaniem to sprawa dla UOKiK-u.

Czytaj też: Które samoloty najrzadziej się spóźniają? Ranking

Konsekwencje nie stawienia się na którykolwiek z lotów objętych rezerwacją precyzują tzw. warunki taryfy i warto zwrócić na ten czynnik uwagę przy płaceniu za bilet. W droższych biletach tych obostrzeń nie ma – można w każdej chwili opuścić dowolny z odcinków podróży i nic się nie dzieje. Można też kupić dwa bilety w dwóch różnych rezerwacjach – osobno „tam” i osobno „z powrotem”. Wówczas spóźnienie się na pierwszy z lotów nie unieważnia drugiego. Ale wtedy jest drożej, bo za podróże tam i z powrotem linie lotnicze udzielają rabatów.

A jeśli już zdarzy się nieszczęście? Moi rozmówcy twierdzą, że można próbować wywalczyć w linii lotniczej zaliczenie nie wykorzystanego biletu powrotnego jako kredytu na kolejny lot. Można też wnosić o zwrot podatków i opłat lotniskowych, czyli tych elementów biletu, który nie jest związany bezpośrednio z przelotem, a raczej z jego obsługą. Podobno linie należące do IATA honorują zwrot wszystkich podatków z niewykorzystanego biletu. Może to być znacząca kwota. Wylicza się ją zwykle odejmując od całkowitej ceny „podatki” oznaczone kodami YQ i YR.

Prawo autorskie do zdjęcia tytułowego: anterovium / 123RF

 

96
Dodaj komentarz

avatar
91 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
93 Comment authors
LipińskiWalczakclick hereclick heresee moreclick here Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Smutek
Gość
Smutek

UOKIK powinien sie przyjrzeć tym regulaminom. Co to znaczy, że linia mnie karze za konieczność wożenia powietrza? Przecież uisciłam opłatę za fotel i mogę na nim nawet pluszowego słonia posadzić. Poza tym pamiętajmy o overboomingu – jak linia sprzeda miejscamojego słonia to nie lecimy oboje, a jak ja zrezygnuję z lotu to zaerz gadanie o stratach. Takie same wałki robią jak ktoś pomjędzy lotami tam i z powrotem postanowi na chwilę do domu wrócić (na badania na przykład albo do chorej rodziny). Takie wymysły należy tępić a nie tylko na banki i telekony najeżdżać. A info do ludzi z branży,… Czytaj więcej »

wuu23
Gość
wuu23

„Jeśli kupujemy tani bilet w obie strony, a potem nie wykorzystujemy jednego z jego odcinków, to linia lotnicza ponosi straty (mogłaby sprzedać to puste miejsce w samolocie po znacznie wyższej cenie).” O jaką stratę chodzi, skoro zapłaciłem za bilet, fotel jest mój, nie stawiłem się na lot to lepiej dla linii, spali mniej paliwa a fotel opłacony. Strata bo nie sprzedali tego samego miejsca dwa razy :)? To taka sama strata jak na giełdzie gdy kurs leci na łeb ale my nie sprzedaliśmy ich i dalej trzymamy – to o jakiej stracie mówimy?

Bulik
Gość
Bulik

Tak przedstawiona argumentacja, że „linia ponosi straty”, gdy pasażer nie stawi się do lotu, nie da się obronić. Koszty poniesione przez linie z pasażerem lub bez niego będą w najgorszym wypadku na tym samym poziomie.

Przejaskrawiając, gdy biuro podróży kupi lot czarterowy i za niego zapłaci ustaloną cenę, a później nie „dostarczy” ani jednego pasażera, to jest to strata kupującego bilety (biura podróży) a nie lini.

To że linia może robić m.in. dzięki przedstawionemu bohaterowi overbooking lub sprzedać już raz sprzedane miejsce po jeszcze wyższej cenie to jest korzyść lini lotniczych (z pewnością nie koszt).

Wiktora
Gość
Wiktora

Pamiętam wyrok wydany kilka miesięcy temu przez Sąd Okręgowy w Warszawie w sprawie pana Bartosza Karolczyka, któremu PLL LOT anulował rezerwację na pozostałe etapy podróży po braku niestawienia się na pierwszy etap. Ostatecznie sąd przyznał rację pasażerowi, powołując się na przepisy kodeksu cywilnego restrykcyjnie traktujące umowy zawierane z konsumentami. Uważam, że była to dobra decyzja sądu. Niezależnie od powszechności takiej praktyki linii lotniczych, warto zastanowić się nad granicą wprowadzania zapisów umownych, jaką prawo przyznaje przedsiębiorcom. Moim zdaniem jest to dobry przykład na to, że niekiedy ingerencja ustawodawcy powinna być konieczna. Taka praktyka nastawiona maksymalnie na zysk rażąco narusza interesy pasażerów.

Sas
Gość
Sas

Był taki spór w LOT o czym wspomina komentarz wyżej, kojarzę też wiadomości zza granicy, że ludzie się o takie przypadki sądzili i wszyscy wygrywali sprawy w sądzie, więc jeśli ten czytelnik ma cierpliwość, to radzę złożyć sprawę do sądu, na 99℅ powinien wygrać. Nie wiem czemu jeszcze żaden regulator rynku nie zakazał takich praktyk, przecież to jawne złamanie umowy.

poznoniok
Gość
poznoniok

LOT poniósłby straty, gdyby zwracał kasę za niewykorzystany lot. Nie miał szans na sprzedaż wolnego miejsca, bo pasażer nawalił w ostatniej chwili. Anulowanie drugiego biletu w przedstawionej sytuacji – musiało boleć. Transakcja wiązana.
,,Bo o to loto, że jak nie loto, to bejmy LOT erbnie.
Szkoden-goden”. :-/

Ark
Gość
Ark

Miałem taką sytuację w Singapurze. Małe Filipińskie linie Cebu Pacific nie miały z tym problemu i wrócić mogłem na pierwotnie zakupionym bilecie mimo, że doleciałem innym lotem. Wtedy wydało mi się to zupełnie normalne. Dzięki za ostrzeżenie, że w cywilizowanej Europie może być inaczej. Podajcie proszę nazwę przewodnika lub link do regulaminu bo chętnie te idiotyczne zapisy przeczytam.

Anna
Gość
Anna

My lataliśmy Cebu Pacific w 2007 roku i, prawdę mówiąc, byliśmy wtedy bardzo z linii zadowoleni,podobnie jak z kilku innych linii ‚no frills’ latających w tamtym regionie Azji.Byli faktycznie bardzo empatyczni i cieszę się,że Pan potwierdza,iż nadal istnieją.

Przemo
Gość
Przemo

Większość przewoźników podobnie traktuje tzw. „no show” i anuluje kolejne odcinki.

gość111
Gość
gość111

Hmmm… To ciekawe. Bo mnie się wydawało, że Cebu Pacific są większe od LOT-u i to pod każdym względem. W dodatku to tani przewoźnik sprzedający bilety w systemie point-to-point, czyli porównać go można z Ryanerem lub Wizz bardziej.

Maciek
Gość
Maciek

Argumentacja „osób z branży” jest kompletnie nielogiczna. W konkretnym dniu obie strony zawarły transakcję: klient kupił bilet a linia lotnicza taki bilet sprzedała. I obie strony zgodziły się na konkretną cenę. Skoro linia lotnicza zgodziła się na konkretną cenę, to nie ma mowy o jakiejkolwiek „stracie” przy sprzedaży biletu. A jeśli takowa strata wystąpiła to jest to jedynie wina pracowników odpowiedzialnych za politykę cenową biletów. I – z tego co się orientuję – taki pracownik mógłby być pociągnięty do odpowiedzialności za działalność na szkodę firmy, w której pracuje 🙂 Idąc dalej tokiem rozumowania osób zatrudnionych przez linie lotnicze można powiedzieć,… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

Odnośnie do drugiego smiley:o ile dobrze zrozumiałam,nie chodziło o szacowną linię,taką która cokolwiek serwuje bez dodatkowych opłat w czasie lotu.Bo tylko ona mogłaby tu mieć „niepokryty”konsumpcją koszt – tylko znowu:zostanie na następny lot.Na tym przykładzie widać jak na dłoni fikcyjność owych „strat”i fałszywość tłumaczeń a nie tylko ich pokrętność.

Podpis
Gość
Podpis

Nie strata a zysk! Wożąc powietrze samolot spalił mniej paliwa! Powinni się cieszyć…

Daniel
Gość
Daniel

Linia rzeczywiscie mogla poniesc straty. O ile wiem niektore kraje/samorzady doplacaja linie lotnicz doplacajac do kazdego dowiezionego pasazera. W ramach umowy linia np zobowiazuje sie w ciagu roku dostarczyc iles tysiecy turystow, a miasto/samorzad/kraj doplaca w ramach promocji turystycznej (np Ryanair otrzymuje 45 euro za kazdego paszera dostarczonego do Izraela). Zatem nie ma pasazera-linia traci.

Tomek
Gość

Już widziałem te kruczki przy tych lotach niskobudżetowych i ten cały artykuł to prawda jeśli chcemy mieć możliwość odwołania to trzeba słono zapłacić takie są realia.

Mikosa
Gość

Słabi koledzy z branży… Skąd pojawiły się anulacje kolejnych etapów podróży. Otóż linie lotnicze współpracują wzajemnie. Nie tylko w ramach aliansów ale także w ramach umów. Kto często lata widzi na tablicy odlotów jeden lot z rożnymi kodami linii lotniczych, a operatorem jest linia lotnicza X. Jeśli pasażer się nie pojawia to linia lotnicza która dla uproszczenia przyjmijmy, że ta która odpowiada za jego rezerwację ponosi koszty innych etapów podróży. Aby ich nie ponosić anuluje rezerwację. Tak w skrócie bo w umowach są zapisy o wzajemnych przewozach my tego klienta wam wy nam innego. O konkurencji i hubach tak aby… Czytaj więcej »

Adam
Gość

No ale jak zamawiasz tanie loty to tak jest że nie można odwołać tego już i jak się nie stawisz to są jakieś sankcje wiec nie wiem czy warto się na to decydować bo jak jakaś losowa rzecz się przytrafi i nie polecimy ?

trackback

[…] Czytaj też: Spóźniłeś się na samolot. Jakie koszty to pociąga? […]

Szybkidruk
Gość

Taki urok tanich biletów i lotów. Nie można mieć wszystkiego za grosze. Dziwi mnie wasze oburzenie. Za jakość obsługi oraz dodatkowe profity trzeba zapłacić niestety.

samozl0
Gość
samozl0

Mi tez się ta praktyka linii lotniczych wydaje dziwna, ale z drugiej strony można traktować sprzedaż biletu z powrotnym jako pakiet z którego można zrezygnować tylko w całości. Nie lecisz z miejsca A, to znaczy, że zrezygnowałeś w całości.
Nie podoba Ci się, kupuj 2 osobne bilety.

EF-TAX Systemy fiskalne
Gość

Coś w tym jest, co z tego że są 2 bilety fizycznie skoro płacisz za to jak za jeden lot, rezygnuje się to z całości. No niestety. Wg mnie to normalna praktyka, nie wiem nad czym ta dyskusja.

Anna Babiak
Gość

Właśnie dlatego trzeba uważać na te kruczki tych tanich lotów bo wiadomo że jak jest coś tanio to nie ma się tych opcji jakie się chce mieć. Moja znajoma też się wkopała w to

trackback

[…] Czytaj też: Spóźnił się na samolot. Nie tylko skasowali mu bilet na ten lot, lecz zrobili coś jeszcze gorsz… […]

Mariusz
Gość

Nie zapomnę jakim problemem było gdy kiedyś z rodziną jechałem na wakacje a samolot się spóźnił z winy lotniska z którego leciał, mieliśmy spóźnienia 7 h myślałem że oszaleje musieliśmy czekać na lotnisku ten cały czas bo nie opłacało nam się wracać.

LipińskiWalczak
Gość
LipińskiWalczak

My również z żoną jakieś dwa lata temu mieliśmy sytuacje z opóźnionym lotem, z odszkodowaniem pomogła nam kancelaria Lipiński i Walczak z Poznania

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij