Pożyczka konsolidacyjna jest jednym z głównych rozwiązań dla osób, które chcą uporządkować swoje finanse i łatwiej wyjść z długów. Problem w tym, że to, co dla jednych będzie dobrym rozwiązaniem, dla innych może być niepotrzebną kulą u nogi. Jak liczyć własne zadłużenie? Jak sobie radzić z nadmiernym zadłużeniem lub zbyt licznymi pożyczkami? Jak zapanować nad zobowiązaniami? Obalam mity o kredytach konsolidacyjnych
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
W dzisiejszych czasach zaciąganie zobowiązań nie jest niczym niezwykłym. Już dawno minęły czasy, w których kredyt wiązał się z zakupem mieszkania lub samochodu i osobistą wycieczką do banku. Obecnie zaciągnięcie zobowiązania jest całkiem proste. Wręcz wypadałoby napisać, że zbyt proste. Z każdej strony „atakują” nas oferty kart kredytowych, odroczonych płatności, rat 0% czy darmowych chwilówek. Trzeba mieć silną wolę, aby z nich korzystać tylko wtedy, gdy to my mamy na to ochotę, a nie wtedy, gdy nas ktoś do tego namówi.
Kredyty to szansa… lub pułapka. Zdecydujcie „z głową”!
Kredyty są różne. Niektóre są po prostu zachcianką (np. pożyczka, którą chcemy sfinansować wyjazd na wakacje), inne są uzasadnione z powodu niewystarczających dochodów i pilnych potrzeb w gospodarstwie domowym (np. wymiana zepsutej pralki). Jeszcze inne wynikają z „życiowego” cash-flow (np. mało kto może pozwolić sobie na zakup mieszkania wyłącznie z własnych oszczędności, bez pożyczonego kapitału). Są też proste pożyczki, które rozkładają koszt zakupu na kilka miesięcznych okresów rozliczeniowych (np. raty zero procent).
Zaciągnięte zobowiązania przeważnie oznaczają konieczność zapłacenia odsetek i obniżają nasze przyszłe możliwości konsumpcyjne. Ale niektóre kredyty mogą nawet być korzystne dla domowego budżetu. Przykładem może być karta kredytowa, która – umiejętnie wykorzystywana – pozwala na płacenie pieniędzmi banku za darmo (bez odsetek).
Są rodziny, które świadomie się zadłużają, kontrolują zadłużenie i w ten sposób przyspieszają ścieżkę zaspokajania swoich potrzeb, nie narażając na szwank swoich finansów w dłuższym terminie. Przygotowują się do wzięcia kredytu, analizują jego celowość i koszty oraz stale monitorują wysokość rat kredytowych. Są też takie, które po prostu ulegają emocjom, nadmiernie się zadłużają i tracą kontrolę nad swoimi zobowiązaniami.
Jak dzielą się te grupy? Jaka część osób posiadających kredyty to ludzie, którzy korzystają z pożyczonego kapitału świadomie, w sposób bezpieczny i wiedzą, jakie korzyści otrzymują w zamian za płacone odsetki (potrafiąc „wycenić” opłacalność tych korzyści)? Niestety takich danych nie ma – a szkoda, by byłyby bardzo ciekawe. Wiemy jedynie, że obecnie niemal co drugi Polak spłaca pożyczkę lub kredyt (47,5% dorosłych Polaków wg danych Biura Informacji Kredytowej).
Dodatkowym problemem jest brak edukacji finansowej, która mogłaby „naumieć” zarządzania budżetem domowym osoby wchodzące w dorosłość. Ostatnio czytałem, że w Krajowym Rejestrze Długów mamy wpisane tysiące osób, które ledwo poszczyciły się mianem „pełnoletnich”, a już mają przeterminowane długi. Jeżeli dopiero co skończyliście 18, 19 czy 20 lat i już jesteście wpisani do rejestru dłużników, to coś zdecydowanie poszło nie tak.
Dwie strategie spłaty długów
Jeżeli macie zobowiązania finansowe (lub np. nosicie się z zaciągnięciem takich), to pamiętajcie, że najważniejsze w zarządzaniu zadłużeniem (może poza regularną spłatą rat) jest uporządkowanie swojej sytuacji finansowej. To znaczy posiadanie pełnej świadomości, jakie mamy dochody i koszty oraz umiejętność dopasowania do siebie tych dwóch strumieni. Pożyczkę łatwo wziąć, nawet zdalnie, ale trudniej nią potem zarządzać.
W skrajnej sytuacji można pogubić się w liczbie wierzycieli, miesięcznej wysokości rat, terminach spłaty i tak dalej. Znam osoby, które nie wiedzą, ile wynosi ich łączny koszt obsługi zobowiązań, i takie, które nie wiedzą, ile mają długów. Jak funkcjonują? Po prostu otrzymują „przypominajkę” o racie i zlecają przelew. Żadnego planowania, żadnej strategii. Prędzej czy później pojawi się problem nadmiernego zadłużenia.
Pierwszym krokiem, który przybliży nas do przywrócenia kontroli nad swoimi zobowiązaniami, powinno być sporządzenie zestawienia (np. w arkuszu kalkulacyjnym), w którym uwzględnimy najważniejsze informacje o zaciąganych zobowiązaniach (dotychczasowych i przyszłych). Warto zapisać m.in. wierzyciela, datę zaciągnięcia zobowiązania, typ zobowiązania, kwotę początkową, kwotę pozostałą do spłaty, oprocentowanie w skali roku i wysokość miesięcznej raty.
Po sporządzeniu takiego zestawienia zauważycie, że kwota zobowiązania nie jest jedyną różnicą między kredytami, które macie do spłaty. Przykładowo można pożyczyć 1000 zł i oddać 1600 zł w ośmiu ratach po 200 zł lub pożyczyć 2000 zł i oddać 2400 zł w ośmiu ratach po 300 zł (to przykład i zaokrąglenie dla przejrzystości – nie sprawdzajcie proszę maksymalnych odsetek). Pierwszy kredyt ma niższą miesięczną ratę, ale za to wyższy całkowity koszt kredytu.
Jeżeli mamy okazję spłacić jakieś zobowiązanie przed czasem lub – tak niestety też bywa – nie jesteśmy w stanie obsłużyć wszystkich zobowiązań, to przyjdzie moment, w którym musimy dokonać wyboru i odpowiedzieć sobie na pytanie, który kredyt spłacić najpierw. Generalnie są dwa podejścia: można spłacać kredyty od najdroższego do najtańszego lub od najmniejszego do największego. Co się bardziej opłaca?
W pierwszym przypadku zaczynamy spłatę od zobowiązania, w którym różnica między całkowitą kwotą do spłaty a kwotą pożyczki jest największa. Takie podejście teoretycznie jest bardziej opłacalne, bo łącznie zapłacicie mniej odsetek. Niestety nie jest to strategia dla każdego, bo wymaga cierpliwości, skrupulatności i znajomości matematyki.
W drugim przypadku najpierw spłacamy zobowiązania, które cechują się najniższą całkowitą kwotą do spłaty. Dzięki temu szybciej pozbędziecie się pierwszych zobowiązań, co powinno pozytywnie wpłynąć na Wasz nastrój (każda spłata kredytu to miłe uczucie) i zmotywować Was do dalszej pracy (przede wszystkim udowodnicie sobie, że potraficie spłacać kredyty). No i spłacony kredyt nie będzie już generował żadnych kosztów.
Czytaj też poprzedni artykuł z cyklu: Karta kredytowa ma już w Polsce 30 lat. Jak rozsądnie z niej korzystać? Historia tego środka płatności pokazuje, że… zasady wcale się nie zmieniły
Jeden kredyt zamiast kilku. Czym jest pożyczka konsolidacyjna?
Idealna sytuacja jest taka, w której łączna kwota miesięcznych rat zobowiązań, które spłacamy, nie obciąża zbytnio naszego budżetu domowego. To tzw. wskaźnik DTI (Debt-To-Income), który często stosują banki przy ocenie zdolności kredytowej. Przyjmuje się, że kredyt mniej więcej do wysokości 40% jest akceptowalny i bezpieczny. Chociaż to oczywiście zależy od Waszych dochodów i stylu życia, bo każde gospodarstwo domowe potrzebuje innej kwoty co miesiąc, aby „przeżyć”.
Niestety zdarzają się też sytuacje, kiedy liczba rat i ich wysokość może zacząć przerastać możliwości budżetu gospodarstwa domowego (pojawiają się opóźnienia w spłacie, narastają karne odsetki). To najwyższa pora, aby zacząć działać. Nadmierne zadłużenie bardzo szybko może eskalować w stronę spirali długów, niewypłacalności, a w skrajnych przypadkach nawet do upadłości konsumenckiej.
Jednym z rozwiązań jest konsolidacja zadłużenia, by uniknąć tzw. defaultu, czyli zaprzestania terminowej spłaty części zadłużenia. Kredyt konsolidacyjny (pożyczka konsolidacyjna) to nowy kredyt, który przeznaczamy na spłatę dotychczasowych zobowiązań. W rezultacie łączymy kilka czy kilkanaście różnych pożyczek w jedną nową umowę.
Pożyczka konsolidacyjna ma swoje zalety. Po pierwsze zazwyczaj oznacza mniejsze miesięczne obciążenie domowego budżetu (niższa rata). Przeważnie dzieje się to kosztem wydłużenia okresu spłaty. Po drugie jest wygodna (jedna rata zamiast większej liczby rat do zapamiętania i spłacania). Po trzecie zmniejsza ryzyko wpadnięcia w pętlę długów, porządkuje sytuację finansową.
Niestety to nie jest żadne magiczne rozwiązanie, które wyciągnie nas z długów. Warto pamiętać, że pożyczka konsolidacyjna ma też wady. Po pierwsze najczęściej oznacza dłuższy okres spłaty, a więc wyższy koszt liczony wskaźnikiem RRSO. Po drugie pożyczka konsolidacyjna może wiązać się z dodatkowymi kosztami (prowizja, konieczność zakupu ubezpieczenia), banki często proponują też dodatkową kwotę kredytu na dowolny cel, co jest kuszące, ale zwiększa łączne zadłużenie.
Spójrzmy na taki przykład: państwo Kowalscy mają cztery aktywne zobowiązania – pożyczka gotówkowa w banku A (pozostało do spłaty 10 000 zł, miesięczna rata 700 zł), pożyczka gotówkowa w banku B (pozostało do spłaty 8000 zł, miesięczna rata 400 zł), karta kredytowa w banku C (aktualne zadłużenie 4000 zł, rozłożone na raty po 200 zł) oraz kredyt ratalny w sklepie D (pozostało do spłaty 3000 zł, miesięczna rata 300 zł).
Łącznie takie modelowe gospodarstwo domowe ma 25 000 zł zadłużenia i miesięczną ratę w wysokości 1600 zł. Każdy kredyt ma inny termin spłaty i inne oprocentowanie, co wprowadza chaos w zarządzaniu domowym budżetem. Alternatywą jest pożyczka konsolidacyjna w wysokości 25 000 zł z miesięczną ratą w wysokości 800 zł. Państwo Kowalscy zyskują możliwość regulowania połowę niższej raty w zamian za wydłużenie okresu kredytowania.
Pożyczka konsolidacyjna – kiedy to się opłaci, a kiedy nie?
Jak wspomniałem, pożyczka konsolidacyjna nie jest żadnym panaceum na problemy z obsługą zobowiązań. Widzę trzy sytuacje, w których taki kredyt może przynieść realną ulgę dla domowego budżetu. Po pierwsze są sytuacje, kiedy pożyczka konsolidacyjna pozwoli nam zamienić zobowiązania droższe na tańsze. W takiej sytuacji zdecydowanie warto z niej skorzystać.
Skąd to może wynikać? Mogliśmy wcześniej korzystać z droższych ofert (np. chwilówki), mogliśmy korzystać z kredytów w gorszych warunkach rynkowych (np. wyższe stopy procentowe) i mogliśmy zaciągać zobowiązania w gorszej sytuacji materialnej (mając niższą zdolność kredytową).
Po drugie bywa tak, że po prostu nie mamy innego wyjścia. Jeżeli nie jesteście w stanie sfinansować comiesięcznych rat oraz swoich podstawowych wydatków, to pożyczka konsolidacyjna może być jedynym rozwiązaniem. W rezultacie obniżycie miesięczną ratę, co pozwoli złapać oddech, ale jednocześnie wydłużycie okres kredytu i zwiększycie całkowity koszt.
Dodatkowo banki czasami łączą pożyczkę konsolidacyjną z możliwością skorzystania z czasowej karencji w płaceniu rat lub perspektywą zaciągnięcia dodatkowej kwoty pożyczki na dowolny cel. Taka karencja może nam zapewnić dodatkowy „oddech” (ale trzeba pamiętać, że najczęściej odsetki liczą się od daty wypłaty pożyczki). Obie możliwości są ciekawe, ale tylko jeżeli podejdziecie do nich z głową.
Dzięki karencji można zbudować poduszkę finansową, ale można też ją po prostu „przejeść”. Paradoksalnie największym ryzykiem, z którym wiąże się pożyczka konsolidacyjna, jest ulga w domowym budżecie. Takie rozwiązanie w żaden sposób nie „leczy” naszych złych nawyków finansowych, a więc może nas skłonić do zaciągnięcia nowych pożyczek (bo spadnie nam wskaźnik DTI). Jeżeli chodzi o dodatkową kwotę na dowolny cel, to jest to ciekawa opcja, ale tylko w sytuacji, w której i tak nosiliście się z zaciągnięciem dodatkowego zobowiązania (np. z konieczności w wyniku sytuacji losowej). Pożyczanie dodatkowych pieniędzy „bo może się przydadzą” zawsze będzie złym pomysłem.
Po trzecie są osoby, które nie ogarniają kilku zobowiązań z różnymi kwotami i terminami rat. W rezultacie regularnie płacą odsetki za opóźnienie, czego można uniknąć dzięki uporządkowaniu wszystkiego za pomocą kredytu konsolidacyjnego. Wbrew pozorom pożyczka konsolidacyjna nie jest przeznaczona tylko dla osób z problemami finansowymi. Równie dobrze może być świadomym narzędziem zarządzania finansami.
Natomiast zdecydowanie odradzam kredyt konsolidacyjny osobom, które jeszcze nie wypracowały dobrych nawyków finansowych. Niższa skonsolidowana rata może u nich skutkować chęcią zaciągania dodatkowych zobowiązań. Musicie pamiętać, że kredyt konsolidacyjny to nadal kredyt! Niestety czasem źródłem problemów jest po prostu życie ponad stan. W takiej sytuacji warto w pierwszej kolejności popracować nad zarządzaniem budżetem domowym (zwiększyć dochody i ograniczyć wydatki), a dopiero potem sprawdzić oferty refinansowania kredytów.
———–
Niniejszy artykuł jest częścią płatnej akcji edukacyjnej, którą „Subiektywnie o Finansach” prowadzi
wspólnie z Bankiem Pekao S.A.
Materiał reklamowy Partnera
Jeśli potrzebujesz produktu, który pomoże Ci uporządkować zobowiązania, zapoznaj się z ofertą pożyczki konsolidacyjnej Banku Pekao S.A. O pożyczkę konsolidacyjną – bez prowizji i z RRSO wynoszącym 11,55% – można zawnioskować do 30 czerwca 2025 r. Oferta dotyczy spłaty kredytów, pożyczek gotówkowych oraz limitów kredytowych posiadanych w innych bankach i instytucjach finansowych w wysokości powyżej 10 000 zł
Można uporządkować domowy budżet oraz – dzięki karencji w spłacie – przesunąć płatność raty o dwa miesiące (w przypadku skorzystania z karencji odsetki od kapitału są naliczane od dnia wypłaty pożyczki). Więcej na temat pożyczki konsolidacyjnej można przeczytać na stronie: Pożyczka na spłatę innych kredytów – Bank Pekao S.A.

Zdjęcie główne: Freepik

