16 września 2019

Ten wyrok może uratować miliony? Omyłkowy przelew. Bank musi sprawdzić, czy przekazuje pieniądze uprawnionej osobie

Ten wyrok może uratować miliony? Omyłkowy przelew. Bank musi sprawdzić, czy przekazuje pieniądze uprawnionej osobie

Znacie te historie: przelew wykonany omyłkowo na złe konto, a bank twierdzi, że „nie da się nic zrobić”, choć przecież wiadomo, że pieniądze między bankami są wysyłane tylko trzy razy dziennie. Kilka dni temu, za sprawą publikacji w „Rzeczpospolitej”, media obiegł wyrok w takiej właśnie sprawie, w której sąd prawomocnie nakazał bankowi zwrócić 140.000 zł.  Ale mnie w tym wyroku zainteresowało jedno tylko zdanie z uzasadnienia. Bank ma obowiązek sprawdzić komu przekazuje pieniądze. 

Spór ciągnął się już od stycznia 2014 r., gdy przedsiębiorca przelał pieniądze do nie tego kontrahenta, do którego powinien. Już godzinę po zleceniu przelewu właściciel firmy interweniował u swojego doradcy w banku, a następnego dnia rano pojawił się w oddziale tego banku. Okazało się, że wycofanie dyspozycji jest niemożliwe, choć przecież wiadomo było, że pieniądze do rana musiały jeszcze w banku leżeć.

Zobacz również:

Cienkość polegała na tym, że konto, na które trafił omyłkowo wysłany pieniądz, zostało zajęte przez komornika, więc stał się „nieodzyskiwalny”. Tak sprawa trafiła do sądu, który w pierwszej instancji uznał, że na podstawie regulaminu banku i ustawy o usługach płatniczych zlecenia klientów są nieodwoływalne od momentu ich otrzymania przez bank. A więc jeśli bank nie chciał, to nie musiał anulować omyłkowego zlecenia.

Sąd apelacyjny spojrzał jednak na sprawę inaczej i doszedł do wniosku, że bank wykonał zlecenie bez akceptacji klienta (bo dostał od klienta zlecenie anulowania transakcji jeszcze zanim została ona zrealizowana). I że to bank odpowiada za korzystanie z narzędzia, które uniemożliwia skuteczne anulowanie transakcji.

W sumie logiczne: składam zlecenie, bank je otrzymuje, lecz ja je anuluję – jeszcze przed wykonaniem. Co z tego wynika? Z jednej strony zlecenia klientów są nieodwoływalne, a z drugiej – skoro klient to konkretne anulował, to ono nie istniało (poza tym zlecenie zostało złożone późnym wieczorem, podobnie jak jego odwołanie, więc w momencie otwarcia banku następnego dnia sprawa powinna być uznana za niebyłą).

Czytaj też: Jest nowe prawo, które ułatwia odzyskanie pieniędzy po omyłkowym przelewie. Pod warunkiem, że odbiorca chce je oddać 

Ten wyrok to miła odmiana, która daje cień nadziei roztrzepanym klientom, którym zdarza się przelać pieniądze nie tam, gdzie trzeba. Sprawa nie zawsze jest przegrana, jak widać. Tutaj pełne uzasadnienie wyroku sąsdu drugiej instancji.

Sąd zmroził bankowców: „bank musi zweryfikować beneficjenta przelewu”

Ale mnie w tej sprawie zainteresowało coś zupełnie innego. Jakkolwiek całe uzasadnienie wyroku obraca się wokół istnienia lub nieistnienia zlecenia, to w pewnym momencie pojawia się intrygujące zdanie:

„Nie ulega bowiem wątpliwości, że dokonując wypłaty z rachunku bank winien sprawdzić, czy czyni to na rzecz osoby uprawnionej oraz czy dysponuje zleceniem pochodzącym od posiadacza rachunku. Naruszenie tego obowiązku stanowi winę w rozumieniu art. 415 k.c. i może stanowić podstawę odpowiedzialności na podstawie art. 430 k.c.”

W tej sprawie tak się złożyło, że przedsiębiorca co prawda pomylił numer rachunku, ale… wpisał prawidłowego beneficjenta przelewu (czyli osobę, do której rzeczywiście miała iść kasa). Bank oczywiście zrealizował zlecenie nie patrząc na nazwisko w formatce przelewu, oparł się wyłącznie na numerze rachunku, który został podany.

Banki tak niestety postępują – nie ma najmniejszego znaczenia, co wpiszecie w formatce przelewu, bo weryfikacji przez system informatyczny banku polega i tak tylko numer rachunku. To fatalna dziura, która powoduje, że złodzieje kradną polskim klientom setki milionów złotych. Pisałem na ten temat kilka razy w ostatnim czasie.

>>> „Polskie banki z lenistwa ułatwiają przestępcom okradanie klientów? Mówią, że nie mogą sprawdzić nic poza numerem konta. Ale wreszcie nadchodzą zmiany!”

>>> „To najbardziej rentowny sposób okradania klientów banków. Do złodziei płyną miliony. GIIF upomina bankowców, że powinni się bardziej starać”

>>> „Dzięki temu trikowi złodzieje ukradli nam już co najmniej 260 mln zł. A banki nie palą się do działania, bo… przelewów jest za dużo”

Złodzieje atakują w następujący sposób: typują klienta, który od czasu do czasu wysyła przelewy o wysokiej wartości. Włamują się do jego skrzynki e-mail, inwigilują przez jakiś czas, a gdy nadchodzi termin wysokokwotowej transakcji – wysyłają e-mail informujący o zmienionym rachunku bankowym do wpłaty. Często się to udaje.

Ofiary nabierają się na ten prosty trik, nie podejrzewając oszustwa. Przelewy przechodzą bez problemu, choć gdyby bank ofiary lub bank, w którym konto założył złodziej, sprawdzili czy numer konta zgadza się z nazwą beneficjenta przelewu – z łatwością wykryliby oszustwo.

Czytaj: Tak ukradziono mojej czytelniczce ponad 100.000 zł. Stały kontrahent, faktura jak zwykle, adres e-mail się zgadza… i kasa leci do złodzieja

Pisałem, że w 2016 r. Amerykański Departament Stanu nazwał Polskę coraz ważniejszym wzrastającym międzynarodowym centrum finansowym w… praniu pieniędzy pochodzących z wyłudzeń typu BEC. Bank może powstrzymać przestępstwo „przelewowe” na wiele sposobów (wystarczy, żeby wykonał chociaż jedną z poniższych czynności):

1. sprawdzać nazwy odbiorów na przelewach — jeśli bank sprawdzi nazwę na przelewie, odkryje niezgodność nazw i może taki przelew np. wstrzymać do czasu uzyskania od banku-zleceniodawcy wyjaśnień,

2. monitorować wpływy na rachunki klientów — jeśli bank zauważyłby w porę, że setki tysięcy dolarów, a czasami nawet i większe kwoty, wpływają na nowo-założony rachunek, na którym wcześniej nie było pieniędzy, bank mógłby zwrócić się o wyjaśnienie źródła pochodzenia środków i uznać, że pochodzą one z przestępstwa,

3. monitorować transakcje wychodzące — jeśli bank odkryłby, że dopiero co zaksięgowane znaczne pieniądze od razu są wypłacane z rachunku (albo w gotówce, albo przelewem), mógłby nie dopuścić do wykorzystania swojej działalności do prania pieniędzy oraz – przede wszystkim — ograniczyć wysokość szkody ofiary.

Skończyły się dobre czasy dla banków. Czas zacząć sprawdzać gdzie przelewają pieniądze

Bankowcy mówią, że żaden bank na świecie nie sprawdza nazw na przelewach, bo sparaliżowałoby to system bankowy. Na jeden przypadek udaremnionej kradzieży przypadłoby kilkadziesiąt „fałszywych alarmów”, które powodowałyby, że pieniądze docierałyby do beneficjentów z opóźnieniem. A to pogorszyłoby komfort korzystania z banków.

Jestem pełen współczucia dla dramatu bankowców, ale to jedno zdanie z wyroku sądu powinno zapalić im czerwone światełko. Jeśli bank chce zajmować się na poważnie rachunkami i pieniędzmi swoich klientów, to musi wiedzieć komu klient chce wysłać pieniądze. I musi mieć pewność, że wykonuje zlecenie na rzecz osoby uprawnionej. Szach-mat. Skończyły się błogie czasy, gdy za wszystko odpowiadał klient, a bank był tylko bezmyślną rurą do pieniędzy.

zdjęcie tytułowe: Pixabay

 

Subscribe
Powiadom o
50 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Don Q.
6 lat temu

Być może po stronie banku-nadawcy dałoby się zastosować system Ognivo, choć nie wiem jak z jego wydajnością (ale też wystarczyłoby to sprawdzać tylko przy pierwszym przelewie do danego odbiorcy). Lecz na pewno znacznie prościej byłoby zaimplementować to po stronie banku odbiorcy (w przypadku niezgodności danych przelew mógłby być natychmiastowo odrzucany, tak jak się to niekiedy dzieje w przypadku niezgodności danych nadawcy podczas zakładania lokaty).

To teraz chyba czekamy, co z tym zrobi ZBP?

Marek Popowicz
6 lat temu

Można prosić o nawę sądu i sygnaturę sprawy

Michał
6 lat temu
Reply to  Marek Popowicz

Skoro można to ja poproszę 😉

Michał
6 lat temu

Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Szczególnie w polskim systemie prawnym. Ten wyrok uratuje tylko tę jedną osobę, następna może w identycznej sprawie uzyskać odwrotne rozstrzygnięcie.

Adam
6 lat temu

Ok, ale czy w przepadku przelewu z banku A do banku B, czy bank A może zapytać bank B o dane beneficjenta? Co na to prawo bankowe? Co na to RODO?

Don Q.
6 lat temu
Reply to  Adam

Tak ściśle rzecz biorąc, to nie trzeba pytać o „dane”: kto jest właścicielem konta X?; wystarczy pytać o zgodność danych: czy właścicielem konta X jest Y?. Ale lepiej byłoby to sprawdzać po stronie banku odbierającego przelew.

Kusio
6 lat temu

Skoro banki obawiają się paraliżu to mogą umożliwić klientowi wybór. Można np. do okna przelewu dodać pole wyboru „Tak/Nie” z pytaniem: „Czy odbiorca przelewu ma zostać zweryfikowany przed realizacją?” i opisem czym to skutkuje.

Przykładowo zaznaczając: „Tak” zgadzamy się, że: przelew może iść dzień dłużej i że może zostać odrzucony (np jeśli zrobiliśmy błąd wpisując dane lub jeśli odbiorca jest w jakiś sposób podejrzany.

Opcja „Nie” – przelew realizowany jest jak do tej pory.

Na początek powinno wystarczyć.

Michał
6 lat temu
Reply to  Kusio

PSD1 nie pozwala na to by przelew szedł dzień dłużej

Tomtom
6 lat temu

Rozumiem taki postulat ale mam pytanie – jak Pan to sobie wyobraża od strony praktycznej? Dane odbiorcy musza zostać przedstawione przez zlecającego i porównane z danymi odbiorcy w systemie bankowym. Jako ze można nazwę odbiorcy zapisać na wiele sposobów, porównanie w sposób algorytmiczny zawsze będzie obciążone jakimś błędem (może 20% a może 1%, zależy od sytuacji i podejścia). Nawet jeśli chodzi o 1%, czy jesteśmy gotowi na konsekwencje zatrzymania 1% przelewów w gospodarce? I ciekawe jak klienci banków podejdą do tego ze ich przelewy zostaną zwrócone i nikt tak naprawdę nie będzie wiedział dlaczego bo takie algorytmy nie są łatwe… Czytaj więcej »

Jacek
6 lat temu
Reply to  Tomtom

(…)Jako ze można nazwę odbiorcy zapisać na wiele sposobów, porównanie w sposób algorytmiczny zawsze będzie obciążone jakimś błędem (może 20% a może 1%, zależy od sytuacji i podejścia).(…)
Jakie to sposoby?

Don Q.
6 lat temu
Reply to  Jacek

„Jakie to sposoby?” 1. W przypadku firm: a) warianty przedrostka: – Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowo-Usługowe, – Przedsiębiorstwo Produkcyjno Handlowo Usługowe, – Przedsiębiorstwo Produkcyjno – Handlowo – Usługowe, – P.P.H.U., – P. P. H. U., – PPHU, – P P H U, – P.P.-H.-U., – P. P. – H. – U., – P P – H – U, – PP-H-U; b) warianty prawnej formy działalności: – Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, – Spółka z o.o., – Spółka z o. o., – Sp. z o. o., – Sp. z o. o.. Wiem, że nie wszystkie są poprawne, ale trudno od przeciętnego nadawcy przelewu żądać takich… Czytaj więcej »

Don Q.
6 lat temu
Reply to  Tomtom

„Jako ze można nazwę odbiorcy zapisać na wiele sposobów, porównanie w sposób algorytmiczny zawsze będzie obciążone jakimś błędem” — tak, takie systemy działają na zasadach scrongowych, punktowych. Pisze „działają”, gdyż już obecnie stosuje się takie metody przy płatnościach kartowych — ja np. w e-commerce używam m.in. porównywania kodu pocztowego i adresu podanego podczas zakupów z tym przypisanym do karty. I jakoś się gospodarka mimo stosowania takich algorytmów nie załamuje. Akurat w przypadku przelewów wystarczyłoby porównywanie ograniczyć do samej nazwy odbiorcy (bez adresu), wtedy działałoby to bardzo sprawnie, łatwo sobie poradzić z różnymi zapisami typu „S.A.” i „Spółka Akcyjna”, a także… Cz