27 października 2024

Czy niemiecka gospodarka może się załamać? „Nie, wyjdzie z kryzysu i zrobi wielki skok” – uważa znawca Niemiec. Jak to może wyglądać? I co my na to?

Czy niemiecka gospodarka może się załamać? „Nie, wyjdzie z kryzysu i zrobi wielki skok” – uważa znawca Niemiec. Jak to może wyglądać? I co my na to?

Niemcy w kryzysie. Ale z niego wyjdą i zrobią niedługo kolejny duży skok gospodarczy – uważa Sebastian Płóciennik, szef Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, ekspert ds. niemieckich. Skończyła się era niezawodnych i drogich spalinowych aut niemieckich, musi zacząć się era niemieckich zaawansowanych technologii. I pewnie się zacznie. Ale czy to będzie z pożytkiem dla Polski, czy też jest dla naszej gospodarki zagrożeniem?

Nasz sąsiad zza Odry jest od dłuższego czasu w kryzysie gospodarczym. Niemieckiej gospodarce mocno zaszkodziła inwazja Rosji na Ukrainę i sankcje nałożone przez Unię Europejską na import rosyjskich surowców, który pozbawił niemiecką gospodarkę taniego źródła paliw i energii. Ale to nie są jedyne przyczyny. Niemcy słabły już wcześniej. Muszą przemyśleć swoją strategię gospodarczą. Skończyła się era niezawodnych i drogich spalinowych aut niemieckich, musi zacząć się era zaawansowanych technologii.

Zobacz również:

Niemcy zanotują drugi rok z rzędu zwijania się gospodarki. Ujemna dynamika PKB rok po roku to jedne z gorszych wyników w całej Unii Europejskiej. A mówimy o największej gospodarce w całej Unii Europejskiej. Czy to tylko sprawa perturbacji związanych z odcięciem od Niemiec rynku rosyjskiego? Niestety nie, wskaźniki koniunktury w Niemczech pogarszały się już wcześniej, przed wojną i pandemią. Źle dziać się z Niemcami zaczęło już od ok. roku 2018.

Pogarszający się eksport niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego, słabe wyniki w produkcji aut elektrycznych, utrata wielu rynków, przenoszenie niemieckich firm do USA w poszukiwaniu lepszych warunków rozwoju, tańszej energii i mniejszych ograniczeń regulacyjnych – to główne problemy. Na niemieckiej sile eksportowej mocno odbiły się zakłócenia w wolnym rynku i globalnym handlu. Gospodarka nastawiona na eksport musi teraz stawić czoła nowym warunkom, w których najbardziej będą liczyć się innowacje, nowe technologie, zdolność do podjęcia ryzyka inwestycyjnego.

Czytaj też: Najpotężniejsza europejska branża oficjalnie zaczęła walkę o życie. Wyceny giełdowe najniższe od lat. Czy to może być okazja do zarobienia pieniędzy?

Czytaj też: Coś się zacięło w niemieckiej maszynce przemysłowej i eksportowej? Tamtejsze media biją na alarm: Niemcy tracą swoją siłę naprawdę? Mamy się cieszyć czy martwić?

Zapraszam do przeczytania najciekawszych myśli Sebastiana Płóciennika, eksperta od spraw niemieckich, z którym rozmawiałem o przyszłości niemieckiej gospodarki.

>>> Czy Niemcy znów są chorym człowiekiem Europy? Wtedy, kiedy Niemcy zostały przez tygodnik „The Economist” nazwane „chorym człowiekiem Europy”, czyli na początku tego wieku, podstawowy problem, z jakim musiała zmierzyć się ich gospodarka, to było wysokie bezrobocie i strukturalne problemy na rynku pracy. Wokół tego koncentrowały się wszystkie działania rządu. Wtedy powstała słynna „Agenda 2010” ówczesnego kanclerza Gerharda Schrödera. To była m.in. reforma zasiłków dla bezrobotnych i zasiłków socjalnych. Teraz jednak sytuacja jest o wiele trudniejsza, ponieważ Niemcy obecnie mają wiele innych problemów.

>>> Gdzie tkwi największy problem niemieckiej gospodarki? Są nimi na pewno koszty energii. Jako źródło problemu najprościej wskazać na wojnę i na odcięcie od rosyjskiego gazu, który miał przecież Niemcom gwarantować niskie ceny energii i konkurencyjność kosztową na rynkach międzynarodowych. Ale te problemy zaczęły się wcześniej wraz ze zbyt szybką próbą przejścia na zasilanie gospodarki przez źródła niskoemisyjne albo zeroemisyjne i likwidacją energii atomowej.

Być może to wszystko by się z czasem udało, gdyby nie wojna. Ale nie zmienia to faktu, że Niemcy zostały postawione przed bardzo trudnym wyborem. Czy akceptować recesję spowodowaną wysokimi kosztami energii, czy przeznaczyć 200 mld dolarów na zmianę dostawców? Zdecydowały się na tę drugą opcję. Ceny energii i tak pozostaną wyższe niż u konkurentów – w USA i Chinach. I to będzie słabość gospodarki niemieckiej. Choć koszty energii są istotne dla firm, które wytwarzają ok. 4% niemieckiego PKB, czyli branż najbardziej energochłonnych.

Ale problem promieniuje na konsumpcję wewnętrzną. Gospodarstwa domowe cierpią z powodu wysokich rachunków, więc ograniczają konsumpcję. A to wpływa na wzrost gospodarczy i wywołuje stagnację. Niemcy są bardzo zapobiegliwi, zawsze byli, zawsze skłaniali się ku wysokim oszczędnościom, a taka sytuacja jeszcze bardziej popycha ich ku oszczędzaniu.

>>> Jak bardzo sytuację w Niemczech pogarszają problemy demograficzne? Niemcy wchodzą w kolejną ostrą fazę kryzysu demograficznego, a niemieckim przedsiębiorcom brakuje 2 milionów pracowników. Teraz, w czasie dekoniunktury. A co będzie, kiedy gospodarka zacznie odbijać od dna? Jakie wtedy będą braki na rynku pracy? To oczywiście ogranicza inwestycje, ogranicza perspektywy wzrostu.

Niemcy, paradoksalnie, w ostatnich latach notują wzrost liczby ludności. Ale to wynika z napływu uchodźców. Uchodźcy to nie pracownicy. Zanim staną się pracownikami, musi minąć sporo czasu. Przystosowanie ich do wymogów niemieckiego rynku pracy, przeszkolenie, nauka języka – to trwa, kosztuje i nie musi się udać. Poza tym Niemcy popełniły kilka błędów związanych z rynkiem pracy. Angela Merkel zapewniła Niemcom złotą erę pokryzysowego wzrostu (po wielkim kryzysie finansowym lat 2009-2010). Niestety zbyt szczodrze obdarowała pracowników (wcześniejsze emerytury). Dużo osób z tego skorzystało i nie ma ich już na rynku pracy.

Merkel tak zliberalizowała niektóre przepisy socjalne, że można pobierać zasiłki, a niekoniecznie pracować. Tym tropem zresztą podążył też obecny rząd koalicji Olafa Scholza, który wprowadził rodzaj zasiłku obywatelskiego. Z drugiej strony matki mają dość ograniczone możliwości oddawania dzieci do przedszkoli. Dlaczego? Bo jest duży kryzys zatrudnienia w sektorze publicznym, zwłaszcza w przedszkolach i matki decydują się na pracę raczej w niepełnym wymiarze czasu.

>>> Czy Niemcy są dziś wielkim bastionem biurokracji, która blokuje rozwój gospodarki? Kraj cierpi na przerost regulacji. Część jest wynikiem prawa europejskiego, ale też lokalnego. Obecnie na to nakłada się tradycyjny interwencjonizm Socjaldemokratów i Zielonych, którzy są w rządzie. Przedsiębiorcy uskarżają się na ogromną liczbę nowych regulacji i domagają się od rządu odbiurokratyzowania. Jednak część problemów w tym zakresie nie wynika z tego, jak działa niemiecka biurokracja, bo ona wbrew pozorom nie jest aż taka zła, tylko – nadaktywni są politycy. Implementują np. często przepisy unijne bez spojrzenia na interesy niemieckich przedsiębiorców.

 >>> Czy Niemcy płacą cenę za zakłócenia w globalnym handlu i załamanie trendu globalizacji? Niemcy są gospodarką zasadniczo eksportową. Eksportują głównie do Chin, do Stanów Zjednoczonych, do krajów Unii Europejskiej. To Niemcy byli przez wiele dekad nazywani mistrzem eksportu. Mieli wyjątkowo wysoki udział eksportu w PKB. Ich specjalizacją stało się eksportowanie na cały świat produktów przemysłowych stosunkowo zaawansowanych technologicznie, o bardzo wysokiej jakości. Co się zmieniło w ostatniej dekadzie? Nagle ten fenomen eksportowy przestał być taki oczywisty.

Najlepszym przykładem są firmy samochodowe z Chin, które technologicznie mają często ciekawsze produkty niż niemiecki przemysł samochodowy, rozpieszczony dekadami wzrostu. To jest w tej chwili jedna z poważnych słabości niemieckiej gospodarki. Okazało się, że Niemcy zbyt długo wierzyli w to, że silnik spalinowy pozwoli im zarabiać. Przespali rewolucję elektromobilności, próbowali ją nawet zignorować, fałszując dane. Volkswagena w 2015 r. montował w autach oprogramowanie pozwalające na manipulację wynikami pomiarów emisji z układu wydechowego. A Chińczycy w tym czasie przestawili się na produkcję samochodów elektrycznych i rozwój technologii bateryjnych.

>>> Czy Niemcy mają jeszcze szansę w rywalizacji z Chinami? Niemcy w tej chwili próbują ten peleton dogonić. Nie wiadomo jednak, czy to im się uda. Oczywiście mają ogromny potencjał, ale opóźnienia technologiczne nie sprzyjają wzrostowi. Niemcy były wielkim beneficjentem globalizacji i chcą nadal świata otwartego z jednakowymi regułami handlu. Jednak w ostatnich latach ten system się sypie. To się zaczęło od prezydentury Donalda Trumpa, który zaczął sabotować niektóre światowe reguły i organizacje wolnego handlu. Potem doszły napięcia geopolityczne.

Niemcy ogłosili strategię dialogu i ograniczenia ryzyka (strategia ogłoszona w połowie 2013 r.), ale wszyscy wiedzą, że to potrwa wiele lat i odbędzie się kosztem fantastycznych zysków, które niemieckie firmy osiągały na rynku chińskim. Globalizacja przestała ciągnąć gospodarkę, a zaczyna być problemem, bo trzeba inwestować w przenoszenie produkcji, w dywersyfikację handlu, trzeba się przejmować tym, że wybucha konflikt na Bliskim Wschodzie i trzeba kierować transporty jakąś konkurencyjną trasą. To zaczęło być logistycznie koszmarem.

>>> Czy lekarstwem na kryzys niemiecki jest interwencjonizm i ochrona ich lokalnego przemysłu? Zresztą sama pandemia też dała do myślenia niemieckim menedżerom, bo w poprzednich dekadach można było łańcuchy wartości dowolnie rozciągać i optymalizować pod kątem kosztów, a tu nagle okazało się, że to nie wystarcza, że bezpieczeństwo jest najbardziej kluczowym hasłem i trzeba podciągnąć niektóre łańcuchy dostaw bliżej, bo w wypadku kolejnej pandemii firma zostanie odcięta od dostaw, więc trzeba znowu zdywersyfikować.

A jeżeli mówimy o konkurencji globalnej, to już nawet nie chodzi tylko o to, że Chiny czy Indie są tańsze, ale też, że inni brutalnie sięgają po coś, co jeszcze 20 lat temu było tabu. Chodzi np. o politykę przemysłową opartą na subwencjonowaniu produkcji i eksportu. Robią to Chińczycy, ale już nie tylko oni. Unia Europejska w tej chwili nakłada cła na chińskie samochody, ale robią to też Amerykanie. To jest jedna z zasad Inflation Reduction Act (pakiet wsparcia dla amerykańskiego przemysłu zainicjowany przez administrację Joego Bidena w 2022 r.).

To jest system, który jest nastawiony na ściąganie m.in. niemieckich firm do Stanów Zjednoczonych, żeby te firmy tam produkowały, a nie w Niemczech. Dla USA generuje to eksport, ale nie dla Niemiec. Bardzo istotne w tych zachętach są niższe w USA koszty energii, ale też mniej biurokracji, mniej ograniczających reguł, większy rynek pracy. Wiele firm niemieckich rzeczywiście decyduje się na przenoszenie produkcji.

>>> Czy pomysł sprowadzenia do Europy np. chińskich inwestycji to z punktu widzenia Niemiec szansa czy kolejne zagrożenie? Niemcom zależy na globalnym, otwartym systemie handlu, więc im więcej wymiany ciosów, tym bardziej zmniejszają się szanse na to, że w ogóle ten system będzie działał, a tym samym – spadają szanse na to, że niemieckie firmy będą mogły bez większych problemów eksportować na cały świat. Bo skoro Chińczycy sięgną po takie środki czy Europejczycy, to pewnie inni też będą mogli. Obudzimy się w kompletnie innym systemie, który z punktu widzenia niemieckich firm jest groźny. A Niemcy muszą więcej sprzedawać na świecie.

Chińscy producenci, widząc, że mogą pojawić się wysokie cła, dążą do tego, by otwierać fabryki w Europie. Te fabryki będą działały według europejskiego prawa, zatrudniały europejskich pracowników, płaciły tu podatki. Ale to już nie będzie ten otwarty system światowy, tylko raczej gospodarka oparta na relacjach między krajami, regionalnych czy kontynentalnych. Francuzi, popierając wprowadzenie ceł, liczą właśnie na to, że Chińczycy nie będą mieli wyjścia i zaczną inwestować w fabryki na miejscu, w Europie. Z korzyścią dla krajów, w których te fabryki powstaną. Polska poparła Francję w sporze o cła, bo Polacy również mają nadzieję na zwiększone inwestycje w tym zakresie.

>>> Czy Niemcy w kryzysowych czasach nie są zbyt oszczędni i nie padają ofiarą własnej strategii „austerity”? Niemcy powinny bardziej wspierać przemysł, ale nałożyły sobie duże ograniczenia i pozostawiły gospodarkę samą sobie. Z kolei mają bardzo zaawansowane ośrodki naukowe, jednak nie przekłada się to na innowacyjną gospodarkę. Niemcy są tradycyjnie państwem innowacyjnym, z silną nauką. Powstaje tu bardzo dużo nowych produktów, a wydatki na naukę sięgają 3% PKB. Ale też nie mają tak odważnego podejścia do biznesu jak w USA, gdzie firmy i startupy technologiczne dysponują gigantycznymi środkami, również z pomocy publicznej jak np. Tesla.

W Niemczech rynek kapitałowy kuleje, a finansowanie pochodzi głównie od banków, a wiadomo, że banki chcą mieć bezpieczny biznes, są zachowawcze. W przypadku rynku startupów takie finansowanie nie jest efektywne. A nie ma w Niemczech w ogóle kultury inwestowania ryzykownego w nowe produkty i firmy. Zarządy firm są rozliczane bardziej z bezpieczeństwa niż z bardzo wysokich zysków. Rynek kapitałowy w Niemczech działa trochę inaczej niż w Stanach, gdzie premia za akceptację ryzyka jest bardzo wysoka, więc może skusić bardzo wielu graczy.

>>> Czy Niemcy mogą stać się technologicznym hubem Europy? Pewną szansą jest polityka koncernów takich jak Volkswagen czy Mercedes. Skupują z rynku dobre startupy, które dysponują innowacyjnymi pomysłami. To potrzebne, bo przeprowadzenie zmian wewnątrz firm jest często bardzo skomplikowane. Łatwiej czasami nabyć po prostu startup, który coś już rozwinął i nawet trochę przepłacić, ale jednak mieć gotową innowację. Tak działały i działają wielkie amerykańskie koncerny z Doliny Krzemowej. Niemcy muszą nauczyć się lepiej wykorzystywać wynalazki, które mają i przekazywać je do produkcji.

Niemcy powinny też powrócić do projektów z obszaru energii atomowej i przemyśleć swoje zaangażowanie w transformacji energetycznej. To potrzebne, ale nie powinno się odbywać ze szkodą dla gospodarki. W Niemczech jest stagnacja i trzeba z tej stagnacji szukać wyjścia. Tym, co paraliżuje w tej chwili Niemcy, to jest bardzo dysfunkcyjny układ w koalicji rządzącej, gdzie wszyscy się szachują nawzajem, więc wcale nie można wykluczyć tego, że dojdzie do przesilenia i nawet wcześniejszych wyborów. Według kalendarza wybory mają się odbyć za rok.

>>> Czy Polska powinna się cieszyć z niemieckich problemów i liczyć na wzmocnienie naszej roli w Europie kosztem zachodniego rywala? Ostatnia rzecz, jakiej powinniśmy sobie życzyć, to przedłużający się okres stagnacji w Niemczech. To by zresztą oznaczało słabnięcie w ogóle gospodarki europejskiej i całego systemu europejskiego. Niemcy będą szukali inwestycji blisko siebie, więc Polska jest w dobrej sytuacji. Ale nowy przemysł będzie inny niż dotychczasowy. Bardziej zaawansowany. Konkurencja będzie bardzo ostra.

To może być wyzwanie dla polskich firm. Pojawią się tu chińscy konkurenci, którzy chcą sprzedawać wyłącznie na europejskim rynku. To może prowadzić do konieczności przemodelowania naszych sposobów działania w przemyśle, naszego modus operandi. Będzie się liczyła elastyczność organizacji produkcji i wdrażania innowacji. Taka, jaką prezentowali Niemcy w poprzednich dekadach. Niemcy byli bardziej elastyczni w tym swoim działaniu. Wielokrotnie w historii tej elastyczności dowiedli. Więc obecnie też na pewno im się uda.

Czytaj też: Europa chce wprowadzić wysokie cła na chińskie auta elektryczne. Czy to dobry pomysł? I czy na awanturze o chińskie elektryki możemy coś zyskać?

Rozmowy z Sebastianem Płóciennikiem możesz wysłuchać w podkaście „Finansowe Sensacje Tygodnia” w Spotify lub na jednej z siedmiu innych platform podcastowych oraz pod tym linkiem. Możesz ją również obejrzeć na naszym kanale w Youtube lub w oknie poniżej:

Źródło zdjęcia: Domenik Kowalewski/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
38 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Niko
1 rok temu

Niby słaba a giełda niemiecka (Dax) radzi sobie lepiej niż polska:)

Admin
1 rok temu
Reply to  Niko

To jest dla mnie wielka zagadka. Ale z drugiej strony – wielkość niemieckiej gospodarki jest porównywalna do wielkości całej naszej połowy Europy

Ania
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak mówią analitycy z cm, dax nie odzwierciedla niemieckiej gospodarki, bo są w nim firmy, które działają międzynarodowo i ich zyski są z zagranicy. Tym co odzwierciedla ich zdaniem niemiecką gospodarkę jest mdax. A tam już wykres o niebo inny

Admin
1 rok temu
Reply to  Ania

Aaaa, to ciekawe. Aż sprawdzę

Rafał
1 rok temu
Reply to  Niko

Bo giełda ma wbrew pozorom niewiele wspólnego z gospodarką, co pokazują badania analizujące okres kilkudziesięciu lat w USA. https://awealthofcommonsense.com/2024/05/sp-500/

0xmarcin
1 rok temu
Reply to  Niko

DAX to często filmy globalne, tak jak SP500. BMW może i ma siedzibę w Niemczech ale eksportuje na cały świat i to jest wycenione w indeksie…

Jacus
1 rok temu

Życzmy Niemcom gospodarczo jak najlepiej. Bo jeśli u nich będzie źle, to u nas kilkukrotnie gorzej. W pierwszej kolejności nowe inwestycje. Odnoszę wrażenie że decyzyjność w sprawach nowych inwestycji osłabła w związku potencjalnym kryzysem, covidem, położeniem przyfrontowym i wzrostem kosztów zakładu w Polsce. To jest ciężka lokomotywa, ale jak zacznie zwalniać to ciężko ją będzie znowu rozpędzić. Nie jesteśmy już tak aktracyjnym krajem jak jeszcze 10 lat temu. Zaraz płaca minimalna bedzie wynosić 4666zl brutto, z kosztami to z 5500 za minimalne stanowisko. To tez impuls do szukania miejsca w tańszych częściach świata. Niektorzy mówią o wyzysku przez Niemca. No… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Jacus

Dzięki za ciekawy komentarz!

Alfons
1 rok temu

Raz już wyszli z kryzysu….

Loki
1 rok temu

Skończyła się era niezawodnych i drogich spalinowych aut niemieckich”
Samochody niemieckie nigdy nie były niezawodne.

Admin
1 rok temu
Reply to  Loki

Kwestia sporna, moim zdaniem jakiś czas temu były

Adam
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Chyba 25 lat temu

Admin
1 rok temu
Reply to  Adam

Nie sprecyzowałem na wszelki wypadek 😉

1,2 poortech
1 rok temu

Niemiecka gospodarka się dźwignie jak zawsze kolejnym pasożytowaniem na Polsce. Nie po to parówę Tuska zainstalowali

Admin
1 rok temu
Reply to  1,2 poortech

Zawsze my możemy pasożytować na nich. Nie ma zakazu ;-). Kłopot w tym, że parówa Morawiecki z parówą Kaczyńskim się zajmowali sabotażem gospodarczym przez ostatnich kilka lat… Inwestycje leżą, energetyka leży, innowacje leżą. Mieszkań nie ma, samochodów elektrycznych nie ma. Więc nie licytowałbym się na parówy 😉

koko
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

jak to dobrze że super hero donald ruszył gospodarke z kopyta……

Admin
1 rok temu
Reply to  koko

Kto powiedział, że ruszył? :-). Zastał ruinę i na razie niewiele z tym robi

Zbyszek
1 rok temu
Reply to  koko

🙂

1720373997_ntggtp_600
Admin
1 rok temu
Reply to  Zbyszek

Auć 😉

Tomsi
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

W pierwsze 10 miesięcy rządzenia, w mojej ocenie, zbudowali swoją masarnię i wszystko zmierza do jej uruchomienia. Jak tak dalej pójdzie to w przyszłym roku Panie Macieju zobaczy pan parowę za parówą. W Niemczech podobne prowadzenie polityki o mało co doprowadziłoby do przejęcia władzy przez AfD.

Admin
1 rok temu
Reply to  Tomsi

Jest to jeden z dość możliwych scenariuszy. Dlatego też rośnie poparcie dla Konfederacji jako „alternatywy dla Polski” 😉

Stef
1 rok temu

Wystarczy że Niemiecka gospodarka odzyska dostęp do taniej ropy i gazu, szybko stanie na nogi.
Patrząc na to co się dzieje na wschodzie to jest możliwe już w 2025 roku.

Inna sprawa to brak rąk do pracy.

Admin
1 rok temu
Reply to  Stef

Tak, jeśli Niemcy odzyskają dostęp do takich paliw, to już nie będą musiały się aż tak zmieniać. Chociaż to tylko opóźni konieczną u nich rewolucję mentalną

Tomsi
1 rok temu

Społeczeństwo niemieckie oszczędne stało się dopiero po kryzysie z lat 20 ubiegłego wieku czyli nie od zawsze. Jako główny gracz w UE naciskali na eko energię, samochody elektryczne, jednocześnie zamykając elektrownie atomowe licząc na tanią energię z wiatru, wody, słońca oraz na „pewną” tanią energię ze wschodu. Ten naród od dawna jest kulą u nogi nowoczesnej Europy a już na pewno nie jest mądrym narodem. Donaldinio też ucina nam tarcze na energię więc rachunki mamy wyższe a elita kraju, podobno wykształcona, udaje głupich, że zaskoczyła ją sprzedaż we wrześniu, że nie oczekiwano spadku o prawie 7%. Idiokracja na całego. Klasyk… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Tomsi

Niemcy mądrze zbudowali swoją potęgę po II Wojnie Światowej, ale z kolei ostatnie 20 lat rządów Angeli Merkel to była potwornie głupia polityka. Przed II Wojną Światową Niemcy też niestety pokazywali, że nie są specjalnie przewidujący. Z drugiej strony – USA, najzamożniejszy kraj świata, za chwilę wybierze wielokrotnego przestępcę oraz pospolitego głupka na prezydenta 😉

Tomsi
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Niemcy po II wojnie światowej potęgę zbudowali dzięki amerykańskim dolarom. My nie mieliśmy tyle szczęścia. Błędy polityki niemieckiej z ostatnich lat powielają Polacy. Populistyczne hasła oraz idące za tym rozdawnictwo, które nie było poprzedzone żadną konkretną analizą prowadzi nas tą samą drogą, którą podążają Niemcy. Także brak asertywności obecnego i poprzedniego rządu co do eko głupoty Brukseli, najprawdopodobniej zaprzepaści Polski dorobek ostatnich trzydziestu kilku lat. Obawiam się, że Polaków w przeciągu najblizszych góra 4 lat czeka to co było doświadczeniem państw południa Europy w końcu pierwszej dekady XXI wieku. Recesja w Polsce będzie następstwem recesji w Europie lub też w… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Tomsi

Zgadzam się, że powielamy koncertowo niemieckie błędy. Tylko że im one długo uchodziło na sucho, bo mieli nas i tanią energię.

Aleks
1 rok temu

Mysle ze Niemiecka gospodarka bedzie pograzac sie w stagnacji i kurczyc – jej sukces po 90 roku wynikal z paru czynnikow: 1) tania sila robocza na wschodzie (Polska, Czechy) 2) tania energia/surowce energetyczne 3) dobry, bo drogi eksport. Niemcy ida droga Francji – zobaczcie co sie dzieje z francuskim przemyslem w tym moto. Obecnie mamy inna sytuacje: 1) eksport slabnie, bo Chiny czy Indie same produkuja potrzebne urzadzenia/maszyny 2) zasoby ludzkie sie kurcza – juz nie ma naplywu dobrze wyksztalconych imigrantow ze wschodu, a sa sami inz./dr z Afryki – balast socjalny (wystarczy zobaczyc jak pogorszyla sie jakosc uslug w… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Aleks

Punkt trzeci jest do ogarnięcia, dwa pierwsze rzeczywiście są problemem, ale nawet w deglobalizującym się świecie jest popyt na innowacyjne i dobre produkty, czyli punkt pierwszy może się otworzyć. Punkt drugi może ogarnąć automatyzacja, czyli punkt trzeci.

0xmarcin
1 rok temu

Ja nie jestem takim optymistą, bardziej widzę tutaj scenariusz Japoński: stagnacja przez kolejną dekadę. Problemy: – Starzejące się społeczeństwo z jednej strony, napływ słabo wykształconych i odmiennych kulturowo imigrantów z drugiej strony. – Stara infrastruktura, zacofanie cyfrowe i biurokracja. – Niska innowacyjność (w porównaniu do USA i Chin, naprawdę nie jest cudownie). – Brain Drain w kierunku USA, obecnie jak zakładać startup to tylko w USA. – Przeregulowanie gospodarki (regulacje AI, jak europejska AI praktycznie nie istnieje; niechby tylko u nas były autonomiczne samochody zaraz zostały by zakazane przez parlament EU…) Nie wróżę Niemcom dobrze. Zwłaszcza w mojej branży IT, amerykanie płacą znacznie… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  0xmarcin

Ciekawa analiza!

Mike
1 rok temu

Bardzo ciekawa i rzetelna analiza, z bardzo ważnym podsumowaniem – nie powinniśmy Niemcom życzyć źle i z uśmiechem patrzeć na stagnację u nich. Ktoś już kiedyś zauważył, że gdy Niemcy kichną, to na katar zachoruje cała Europa – i wszystko wskazuje na to, że tak rzeczywiście jest. Ogólnie znaleźliśmy się w bardzo ciekawym punkcie historycznym, bo wychodzi na to, że w jakimś sensie Chiny dotarły na szczyt swoich możliwości produkcyjnych i teraz dopiero zacznie się Europie odbijać czkawką sprzedaż (bezcennego) wypracowywanego dekadami „know-how” do Państwa Środka w zamian za tanią produkcję. Rachunek tych niskich kosztów będzie teraz ogromny. Dodatkowo fakt… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Mike

Dzięki za dobre słowo i ciekawą uwagę!

TomR
1 rok temu

Koncepcja importowania produktów z gospodarek eksportowych upadła politycznie, tzn. rządy, politycy i opozycje w krajach tradycyjnie importujących nie chcą importu, chcą produkcji własnej i będą do tego dążyć. Niemcy w obecnym świecie na gospodarkę eksportową się nie nadają. Popyt na produkty i rynki rosną w krajach mniej rozwiniętych, 3-cim, 2-gim świecie, a Niemcy mają te swoje normy, europejskie normy, prawa własności intelektualnej – to wszystko uniemożliwia produkcję konkurencyjnych cenowo produktów na rynki biedniejszych państw. Aby być konkurencyjnym cenowo na rynkach mających niskie normy produktowe i luzackie podejście do praw własności intelektualnej należy się do tych norm przystosować, a nie upierać… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  TomR

Słuszny tok myślenia

Piotr
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

A czy to nie jest dla nas zabójczy tok myślenia? Niby jak mamy w Europie produkować konkurencyjne produkty na rynek Afrykański skoro nie mamy ekstremalnie taniej siły roboczej? Co nam da zniesienie norm? Można obniżyć jakość produkcji ale użycie tańszych materiałów często = użycie szkodliwszych materiałów (w trakcie produkcji) na co żaden przyzwyczajony do cywilizacji pracownik się nie zgodzi. Na ten moment wydaje się, że konkurencja gospodarek zachodnich z Chinami będzie bolesna i trudna, a jedyny sposób na jej wygranie to wojna handlowa. Niestety mam wrażenie, że zachód jest zbyt mało spójny, a poszczególne kraje mają zbyt rozbieżne interesy, żeby… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Piotr

Moim zdaniem problemem nie jest to, że nie mamy do kogo eksportować, na razie problemem jest to, że nie mamy czego eksportować. Nie mamy produktów, które byłyby eksportowymi hitami

TomR
1 rok temu
Reply to  Piotr

Podstawową zaletą Zachodu i Azji Północno wschodniej nad resztą świata (region Indii, region Arabsko-Perski, Afryka) jest wysoka jakość ludzi. Np. wyższa inteligencja, rzędu IQ 100 średnio (z przyjęciem krajów anglosaskich jako normy) podczas gdy np. świat czy Indie to średnie IQ 83. A także np. niższa od średniej afrykańskiej skłonność do korupcji. Plus w ramach tych zdolności duże zdolności techniczne, potwierdzone tradycją sięgającą kilku lub nawet kilkudziesięciu tysięcy lat. To pozwoliłoby zaprojektować lepsze produkty na rynek Afrykański niż robią to projektanci lokalni. Oraz zaprojektować lepsze roboty, które będą te produkty wykonywały, oraz procesy prodykcyjne np. z lepszą kontrolą jakości niż… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu