Amerykański naukowiec znalazł pewną cechę, która decyduje o tym czy prezent jest udany. Poznajcie tajemnicę idealnego upominku!

Zastanawiasz się nad prezentem dla bliskiej osoby? Pewien naukowiec znalazł jedną cechę, która decyduje o tym czy prezent jest udany. Jaka to cecha? Zdradzam tajemnicę idealnego prezentu

Z badań przeprowadzonych w zeszłym roku w całej Europie przez holenderski bank ING wynika, że 77% mieszkańców naszego kontynentu w czasie poprzednich Świąt było zadowolonych z prezentów otrzymanych od rodziny i bliskich. Ale patrząc z drugiej strony… to oznacza, że więcej, niż co piąty nie był.

Według ING najczęściej nie trafione prezenty to perfumy (bo zapach nie pasuje), kosmetyki (bo od otrzymanych już rok, dwa i trzy lata temu szafa się nie domyka) oraz buty (bo nie ten rozmiar lub nie ten fason) i swetry (bo z reniferem, jak Marc Darcy z filmu o Bridget Jones – patrz fotografia tytułowa ;-)).

Czytaj też: Oto lista naj-najgorszych prezentów, które mogą ci przyjść do głowy

Z badań ING wynika, że średnia wartość nie trafionego prezentu to 45 euro (czyli ok. 200 zł). Trzeba zakładać, że owa średnia jest wyliczona dla całej Europy, a biorąc pod uwagę siłę nabywczą naszych pensyjek zapewne „polski” nie trafiony prezent jest wart sporo mniej (ok. 70-90 zł). Ale i tak wydajemy na takie „spudłowane” prezenty ponad półtora miliarda złotych.

Większość prezentów „niszczy wartość pieniądza”. Jak tego uniknąć? Prof. Waldfogel radzi

To jednak nie wszystko. Kupowanie prezentów może mieć również tę niemiłą cechę, że zakup upominku, który kładziemy komuś pod choinkę, będzie „zniszczeniem” wartości pieniędzy, które na ów prezent wydajemy. Całą teorię na temat „jałowej wartości Bożego Narodzenia” ukuł 23 lata temu na łamach „American Economic Rewiev” niejaki Joel Waldfogel, obecnie profesor ekonomii na University of Minnesota. I rozszerzył w 2009 r. w krótkiej i dowcipnej książce „Scroogenomics”.

Waldfogel – cytowany niedawno na łamach „Financial Timesa” – twierdzi, że na prezenty zazwyczaj wydajemy więcej, niż byłby za nie w stanie zapłacić obdarowany. Coś w tym jest. Każdy kto otrzymał kawę w cenie złota ;-)), ekskluzywne czekoladki, czy dobry alkohol, zapewne by sam tyle za nie nie zapłacił, ile kosztowały prezentodawcę przed świętami. Nie dotyczy to wszystkich prezentów, ale się zdarza. I dlatego ów uczony uważa, że zwyczaj obdarowywania bliskich w święta należałoby zlikwidować, bo przynosi więcej strat, niż korzyści. Niezły pacjent ;-)).

Jego zdaniem całkowita strata wartości pieniądza z powodu istnienia Bożego Narodzenia w samych tylko Stanach Zjednoczonych wynosi rocznie 12 mld dolarów. Biorąc pod uwagę, że USA stanowią nie więcej, niż 20% gospodarki światowej można łatwo dojść do wniosku, iż rok w rok Boże Narodzenie globalnie „niszczy” wartość 50 mld dolarów.

Waldfogel wylicza, że na wytworzenie czegoś, czego odbiorca prezentu zbytnio nie ceni, zostały wykorzystane surowce i zasoby pracy, które można byłoby spożytkować lepiej i bardziej efektywnie. Co prawda to prawda. Zawsze podejrzewałem, że Boże Narodzenie pod względem finansowym jest gorsze, niż ZUS ;-).

Najlepszy prezent? To taki, którego obdarowana osoba nie mogłaby…

Oczywiście ten medal ma dwie strony: prezent to nie tylko wydana kasa, lecz również wyrażenie uczuć, a tego nie da się zamienić na pieniądze. Choć może się da? Człowiek doceniony, zadowolony z życia pracuje przecież wydajniej. A dzięki temu PKB rośnie szybciej, ;-). No i nawet jeśłi dostanę czekoladki lub alkohol, za które sam tyle bym nie zapłacił, to przecież i tak „skonsumuję” te prezenty bez obrzydzenia, a może i z zadowoleniem.

Nawet więc jeśli przy zakupie tego prezentu nastąpiło „zniszczenie wartości pieniądza”, to i tak jest z tego „zniszczenia” jakiś pożytek. Nie zmienia to faktu, że niektórzy ekonomiści zalecają unikanie niespodziewanych prezentów i uważają za sensowne sporządzanie „list prezentowych”, które pozwolą uniknąć 1,5-miliardowych (w polskich warunkach) strat na nie trafionych prezentach.

Waldfogel twierdzi, że idealny prezent to taki, który „wykracza poza to, co dana osoba mogłaby kupić dla siebie”. Wykracza, bo obdarowany nie wie o istnieniu jakieś nowej technologii, użytecznych sprzętów, albo dostępnych nowych elementach, które można dostawić do już używanego przez „prezentobiorcę” sprzętu. Wtedy „zniszczenie wartości pieniądza” może mieć też dobre strony lub też w ogóle nie następuje.

Czytaj też: Finansowe prezenty last-minute. Gdy już nie masz siły myśleć o tym, że nie masz pomysłu

zdjęcie: SeenOnScreen

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss