3 listopada 2026

To już się dzieje: agent AI robi za Ciebie zakupy i sam płaci Twoją kartą. Visa pokazała My Agent, czyli działającego asystenta zakupowego. Co umie?

To już się dzieje: agent AI robi za Ciebie zakupy i sam płaci Twoją kartą. Visa pokazała My Agent, czyli działającego asystenta zakupowego. Co umie?

Zamiast przekopywać się przez dziesiątki sklepów internetowych, piszesz w okienku czatu co chcesz kupić. Po chwili agent AI podsuwa kilka rzeczy, dopytuje o adres dostawy i płaci Twoją kartą. Żadnego logowania się do e-sklepu, żadnego wkładania rzeczy do koszyka, żadnego przepisywania numeru karty. Przyszłość? Tak, ale już bardzo niedaleka. Visa właśnie pokazała My Agent, czyli agenta zakupowego, przetestowanego na polskim rynku razem z bankami, sklepami i firmami płatniczymi. Przetestowałem go w boju. Jak to działa? Oto nowa odsłona zakupów z AI

Na początek – dla ostudzenia nastrojów – ważna informacja techniczna. Choć agent zakupowy, który ma wyręczać polskich konsumentów w zakupach jest już gotowy i działający – dziś jeszcze nikt z jego pomocy nie może skorzysta. Szef Visa w Polsce, Mateusz Oleksy przyznaje, że na pierwsze zakupy z agentem AI poczekamy do przyszłego roku. Ale tory, po których sztuczna inteligencja będzie jeździć z naszymi pieniędzmi, już są kładzione.

Zobacz również:

Czy będziecie chcieli wsiąść do tego pociągu? Czy chętnie oddacie sztucznej inteligencje swoje portfele i dostęp do swoich pieniędzy oraz przyjemność robienia zakupów? I czy w ogóle koncept robienia zakupów przez chatboty to przyszłość handlu? Visa pokazała jak wyglądają realne transakcje wykonane w imieniu konsumentów z agentem AI. Miałem okazję przetestować je na sobie, jako jedna z pierwszych osób w Polsce.

Visa pokazuje agenta zakupowego My Agent. Kiedy premiera?

Dziś Visa pokazała My Agent, a dokładniej „My Agent powered by Visa” – automatycznego asystenta zakupowego zasilanego sztuczną inteligencją i „podpiętego” do źródła płatności. Ale uwaga: Visa nie zamierza wypuszczać własnego chatbota do zakupów. „Nie mamy ambicji budowania agenta AI dla klientów indywidualnych” – mówił Mateusz Oleksy, szef Visa w Polsce, w czasie prezentacji My Agent.

Visa chce za to, razem z partnerami z branży finansowej, dostarczać rozwiązania dla ekosystemu e-handlu i płatności. A więc ułatwiać działanie chatbotom zakupowym tworzonym przez innych. Visa chce więc być autostradą, a nie samochodem. Samochody – czyli agenci AI w aplikacjach banków i na stronach sklepów – będą tworzyć inni. Visa ma pilnować, żeby pieniądze bezpiecznie dojechały od kupującego do sprzedawcy. I zapewne pobierać za to jakąś prowizję – ale to już wyłącznie moje dopowiedzenie.

Co właściwie pokazała Visa? Nie kolejną aplikację, tylko gotowy system, za pomocą którego mogą płynąć pieniądze z zakupów robionych w naszym imieniu przez sztuczną inteligencję. „My Agent powered by Visa” to infrastruktura, którą banki i sklepy będą mogły wbudować w swoje aplikacje mobilne i strony internetowe. A Visa zajmie się całą resztą: czyli weryfikacją „tożsamości” chatbota, jego „pełnomocnictw” do działania w imieniu klienta i przeprowadzeniem płatności za zakupy zrobione przez agenta.

Jak to wygląda w praktyce? Przetestowałem na sobie. Klient pisze agentowi AI, czego szuka. Agent przegląda ofertę sklepów internetowych, wybiera produkty spełniające wymagania klienta (im dokładniej zapromptował, tym lepszy będzie wynik), potwierdza adres dostawy i płaci kartą. Każdy zakup zatwierdza „zleceniodawca”, czyli człowiek za pomocą biometrii (tak, jak w przypadku płatności z GPay albo Apple Pay). W razie kłopotów ma działać zwykły chargeback

Drużyna, która zebrała się przy projekcie, jest całkiem spora. Według komunikatu Visy w pilotażu wzięły udział m.in. banki i fintechy (PKO Bank Polski, mBank, Bank Millennium, Credit Agricole, Nest Bank, PayPo), firmy obsługujące płatności w e-sklepach (PayU, Autopay, Przelewy24, IdoSell) oraz sprzedawcy: Empik, MegaDron i Tortli. Przy jednym stole usiedli więc ci, którzy trzymają nasze pieniądze, ci, którzy chcą nam coś sprzedać, i ci, którzy pilnują, żeby pieniądze przeszły z rąk do rąk.

Zakupy odbywały się w rzeczywistych warunkach rynkowych, a nie w laboratorium. Agent sam wyszukiwał i wybierał produkty w prawdziwych sklepach, a potem uruchamiał zakup według wskazówek posiadacza karty i w ustalonych przez niego granicach.

Jak działa agent, którego pokazała Visa? Piszesz jak do znajomego, a AI robi zakupy

Z punktu widzenia klienta My Agent wygląda jak zwykły komunikator. Sam na miejscu miałem okazję go przetestować i zrobić próbne zakupy. To tzw. agentic AI, czyli sztuczna inteligencja, która nie tylko doradza, ale też sama działa w naszym imieniu. Okienko czatu może się pojawić w aplikacji na telefonie, na komputerze, w aplikacji banku albo na stronie sklepu.

Wpisujesz, czego potrzebujesz, i wcale nie musi to być konkretny produkt. Na pokazie agent dostał zadanie: znaleźć prezent dla przyjaciela, który lubi literaturę po angielsku w klimacie sagi o Harrym Potterze. Zaproponował konkretne tytuły, potwierdził adres dostawy i zapłacił.

I tu dochodzimy do najważniejszego, czyli do pieniędzy. Płatność w My Agent „idzie” kartą zabezpieczoną biometrią i – jak zapewnia Visa – wygląda dokładnie tak samo jak przy zwykłych zakupach w sklepie albo przez Apple Pay czy Google Pay. Agenci nie zapisują danych kart tylko tokeny. Według komunikatu firmy każdy zakup w pilotażu był autoryzowany przez kupującego, a zabezpieczenia po stronie banków działały bez zmian. Czyli – jak rozumiem – agent może szukać, porównywać i przygotować transakcję, ale ostatnie słowo należy do nas.

Druga dobra wiadomość: skoro to zwykła transakcja kartą Visa, to powinien działać też chargeback. To procedura, w ramach której możesz zareklamować płatność w swoim banku i ubiegać się o zwrot pieniędzy, np. gdy towar nie dotarł albo jest niezgodny z zamówieniem. Moim zdaniem to sprytny ruch: zamiast wymyślać płatności od nowa, Visa podpina sztuczną inteligencję pod coś, co już znamy i czemu ufamy.

Agent z licencją na wydawanie naszych pieniędzy? Tego boimy się najbardziej

Agent 007 miał licencję na zabijanie. Agent AI ma dostać licencję na wydawanie naszych pieniędzy – i właśnie to nas niepokoi. Visa sprawdziła w sierpniu, czego najbardziej obawiamy się w zakupach z agentami AI. Wyniki były następujące: 62% badanych boi się, że agent kupi coś bez ich zgody, 57% obawia się kradzieży danych, w tym finansowych, a 49% martwi się, że wydatki wymkną się spod kontroli.

Co mogłoby nas uspokoić? 42% ankietowanych chciałoby gwarancji zwrotu pieniędzy, gdy coś pójdzie nie tak z transakcją. 39% oczekuje, że bezpieczeństwo takich zakupów potwierdzi niezależna instytucja. A 31% chciałoby widzieć historię zakupów zrobionych przez agenta w aplikacji bankowej.

Uważam te obawy za całkiem racjonalne. Nawet dzieciom dajemy kieszonkowe, a nie kartę bez limitu. Zwróćcie też uwagę, że obawa numer jeden i numer trzy to dwie zupełnie różne sprawy. Zakup bez zgody da się wyeliminować technologią – np. potwierdzaniem każdej transakcji, tak jak w pilotażu Visa. Ale przed nadmiernymi wydatkami żadna biometria nas nie obroni. Agent może robić dokładnie to, o co go prosimy – tyle że prosić go będzie bardzo łatwo. A ekonomiści behawioralni od dawna opisują, że im mniej „boli” płacenie, tym chętniej wydajemy.

Dla mnie najciekawszy jest ostatni punkt z listy, choć wybrało go najmniej osób: podgląd w aplikacji banku. To bank, a nie sklep, jest naturalnym strażnikiem naszego budżetu. Wyobrażam sobie, że w aplikacji ustawiam agentowi limit: 300 zł miesięcznie, tylko na książki i chemię domową, a każdy zakup powyżej 100 zł wymaga osobnego potwierdzenia. Visa zapewnia, że agent działa w granicach wyznaczonych przez posiadacza karty. Jak dokładnie miałyby wyglądać takie ustawienia w My Agent, na razie nie wiadomo.

CZYTAJ TEŻ:

zakupy agentów ai

polak z bankiem na wakacjach agent ai pomoże

Kiedy będziemy mogli robić pierwsze zakupy agentem AI? I czy ktoś w ogóle chce je robić? Visa komentuje

Na początku roku, w wywiadzie dla „Pulsu Biznesu”, Mateusz Oleksy zapowiadał, że pierwsze rozwiązania agentic AI pojawią się na polskim rynku jeszcze w 2026 r. We wtorek przyznał, że był zbyt optymistyczny: „Biję się w piersi, wydarzy się to nieco później – w przyszłym roku”. Czyli w 2027 r.

Ale nawet ten termin nie dotyczy wprost My Agent. Kiedy narzędzie trafi do klientów, nie wiadomo – wszystko zależy od partnerów, czyli banków i sklepów, które muszą je u siebie wdrożyć, oraz od tego, czy rynek dojrzeje. Chętni na tego typu rozwiązania raczej się znajdą: według badania Visa Consulting & Analytics nawet 5,7 mln osób w Polsce mogłoby być wstępnie zainteresowanych agentem zakupowym, a 3,5 mln ma potencjał, by zostać jego wczesnymi użytkownikami.

Visa nie jest też w tym wyścigu sama. We wrześniu BLIK, PayU, startup Juo i sklep Your KAYA przeprowadziły pilotażową transakcję, w której agent AI sam zapłacił BLIK-iem. Pilnował, aż wyprzedany krem do rąk wróci do sklepu, i kupił go za 19,99 zł. W chwili zakupu klient nie musiał nic klikać, bo zgodę i warunki zakupu zatwierdził wcześniej w aplikacji bankowej. Z kolei w maju Mastercard pochwalił się pierwszymi w Polsce uwierzytelnionymi transakcjami z udziałem agenta w ramach Mastercard Agent Pay, testowanymi z mBankiem, Pekao i UniCredit. Agent kupił wtedy bilety na degustację kawy w Nowym Jorku.

Możemy zauważyć, że Visa traktuje temat śmiertelnie poważnie – jej przedstawiciele mówią, że najbliższe 10 lat będzie dla firmy na całym świecie stało pod znakiem agentic AI. Stawka jest prosta: jeśli za kilka lat będziemy robić zakupy, rozmawiając z AI, kluczowe będzie, po co agent sięgnie, gdy przyjdzie do płacenia – po kartę, po BLIK-a czy po coś zupełnie innego. Kto pierwszy „zainstaluje się” w agentach, ten może zgarnąć ogromny kawałek przyszłego rynku.

CZYTAJ TEŻ:

orkiestracja agentyczna

Jak mogą wyglądać zakupy za kilka lat? Widzę kilka scenariuszy

Spróbujmy pofantazjować o tym, jak mogą wyglądać zakupy za kilka lat. Ale z głową, czyli opierając się na tym, co już przetestowano. Zakładając, że rozwiną się te technologie, które już znamy i które działają (dziś na razie jeszcze w warunkach pilotażowych). Ja widzę cztery scenariusze:

Pierwszy, to zakupy na polecenie. Zamiast wpisywać w wyszukiwarkę „buty do biegania damskie 39” i otwierać dwadzieścia kart w przeglądarce internetowej, mówisz: „znajdź mi buty do biegania jak ostatnio, ale o pół numeru większe, w cenie do 400 zł, z dostawą przed sobotą”. Agent przegląda oferty, porównuje ceny i wraca z dwiema-trzema propozycjami, a Ty zatwierdzasz zakup. Mniej więcej tak działał pilotaż Visy.

Gdzie by się to najbardziej przydało? Z badania Visy wynika, że tam, gdzie zakupy wymagają czasu i wysiłku. 53% badanych rozważyłoby pomoc agenta przy produktach o wielu parametrach, takich jak elektronika. 47% docenia spersonalizowane, kreatywne rekomendacje, a co trzeci (33%) skorzystałby z agenta przy zakupach wymagających planowania, np. podróży.

Drugi, to zakupy na zlecenie. Agent pilnuje wybranej oferty za Ciebie i kupuje, kiedy spełnione są warunki: „kup ten odkurzacz, jak stanieje poniżej 1000 zł” albo „zamów krem, kiedy wróci do sklepu”. To trochę jak zlecenie z limitem ceny na giełdzie, tylko w sklepie. Ten drugi przykład to już nie fantazja – tak wyglądał wrześniowy pilotaż BLIK-a. Stąd już tylko krok do subskrypcji, w których agent sam dba, żeby w domu nie zabrakło kawy, karmy dla kota czy proszku do prania.

Trzeci, to zakupy z doradcą finansowym w pakiecie. Agent w aplikacji bankowej wie, ile zarabiasz i ile już w tym miesiącu wydałeś. Może więc powiedzieć: „Ten ekspres to fajny pomysł, ale na sprzęt wydałeś już w tym miesiącu 2 000 zł – może poczekamy na Black Friday?”. Bank w roli anioła stróża domowego budżetu brzmi idealistycznie, bo banki zarabiają też na tym, że wydajemy. Ale technicznie nic nie stoi na przeszkodzie – i za taką funkcję byłbym gotowy bank pochwalić.

Czwarty, to zakupy głosem, np. w drodze. A teraz scenariusz, który łączy wszystko powyższe. Piątek, godz. 17:30, stoisz w korku na wylotówce z miasta i nagle przypominasz sobie, że jutro są urodziny siostrzeńca. Ręce na kierownicy, oczy na drodze, więc mówisz do samochodu: „znajdź klocki dla ośmiolatka, który lubi kosmos, niech kosztują do 250 zł, z dostawą do jutra do paczkomatu przy moim domu, adres znasz”. Agent przegląda ofertę kilku sklepów, odsiewa zestawy z kiepskimi opiniami i odczytuje Ci dwie propozycje: stacja kosmiczna za 229 zł z dostawą jutro przed południem albo rakieta za 199 zł, ale dopiero w poniedziałek. Mówisz „bierz stację” i jedziesz dalej.

Resztę agent załatwia sam. Wybiera paczkomat, który zna z poprzednich zamówień, sprawdza, czy zakup mieści się w limicie ustawionym w aplikacji banku, i płaci. Bez wyciągania telefonu i zerkania na ekran, bo zgodę na takie zakupy dałeś wcześniej – z limitem kwoty i listą zaufanych sklepów. Podobnie działał wrześniowy pilotaż BLIK-a: klient raz zatwierdził warunki w aplikacji bankowej, a agent sam sfinalizował zakup. Zanim dojedziesz do domu, w telefonie czeka już potwierdzenie zamówienia i numer przesyłki.

Wygodne? Bardzo. Ale właśnie tu widać, jak cienka jest granica między wygodą a utratą kontroli. Dziś wiele płatności zatwierdzamy palcem albo kodem, a w takim scenariuszu parę rzuconych słów staje się decyzją zakupową na kilkaset złotych. Dlatego limity, lista zaufanych sklepów i historia zakupów agenta w aplikacji banku to będą fundamentalne elementy bezpieczeństwa tej technologii.

——————————

CZYTAJ TEŻ:

tiktok shop

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

—————————–

ZOBACZ SUBIEKTYWNOŚĆ W YOUTUBE:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu „Magazyn Subiektywnie o Finansach”, a poza tym duże rozmowy, komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom. A także poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

zdjęcie tytułowe: Visa

Subscribe
Powiadom o
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Luigi
44 minut temu

Aha, czyli wystawili możliwość integracji swojej bramki płatności do dowolnego agenta. Czyli prawdopodobnie jakieś MCP albo nie wiem, webhooki. Generalnie coś co działa deterministycznie, wszak to transakcja płatnościowa. Jednym słowem – rozszerzyli możliwość integracji swojej bramki o kolejne punkty wejścia. Rozbawiło mnie to: (…) [agent] Pilnował, aż wyprzedany krem do rąk wróci do sklepu, i kupił go za 19,99 zł. (…) Ja kiedyś dostawałem maila, że towar wrócił do sklepu. Nie trzeba było wybudować infrastruktury za kilka bilionów dolarów zmieniając przy okazji lokalny mikroklimat, tworzyć systemowego ryzyka bańki spekulacyjnej czy powodować drastycznych wzrostów cen sprzętu komputerowego. A do porównywania ofert to nie służyło 200 kart, tylko agregatory, zgadnijcie czego,… Czytaj więcej »

Admin
38 minut temu
Reply to  Luigi

Tak, to chyba przykład kanibalizacji rynku reklamy. Chyba, że on się skonwertuje na rynek reklamy skierowany do agentów AI?

Wojciech
42 minut temu

A będę mógł jeszcze za 10 lat pójść na mój ulubiony ryneczek i kupić świeżą marchewkę?

Admin
39 minut temu
Reply to  Wojciech

Będzie Pan zamawiał z tego ryneczku przez internet i będzie Panu przywoził dron. Więc pójść nie (bo nie będzie potrzeby), ale kupić tak 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu