6 września 2021

Straszna historia. Śmierć kredytobiorcy i odmowa wypłaty odszkodowania. Bo „USG coś wykazało”. Pani Kamila zapewnia: „mąż nic nie zataił, bo nic nie wiedział”

Straszna historia. Śmierć kredytobiorcy i odmowa wypłaty odszkodowania. Bo „USG coś wykazało”. Pani Kamila zapewnia: „mąż nic nie zataił, bo nic nie wiedział”

Mąż pani Kamili zmarł na raka. Zostawił nie tylko małżonkę, ale też 2-letnią córkę. I kredyt hipoteczny. Od takich nieszczęśliwych okoliczności każdy rozsądny człowiek się ubezpiecza i tak też było tym razem. Ale… no właśnie… Ubezpieczyciel przysłał wstrząsający komunikat: odmowa wypłaty odszkodowania. Powód? „Klient wiedział, że ma problem ze zdrowiem, a przy zawieraniu umowy tego nie powiedział” – mówi ubezpieczyciel. „Bo nie wiedział na co choruje!” – twierdzi pani Kamila. Czy jest jakieś wyjście z tej – też chorej – sytuacji?

Firmy ubezpieczeniowe to nie fundacje charytatywne. Sprzedają polisy, których działanie jest opisane w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia, a cena powinna być dostosowana do poziomu ryzyka. Wydawać by się mogło, że w owych ogólnych warunkach wszystko opisane – w tym kiedy i na jakich warunkach pieniądze z polisy są wypłacane. W praktyce odmowa wypłaty odszkodowania nie należy do rzadkości – tak to wygląda przynajmniej z naszej perspektywy, bo dostajemy listy głównie od klientów, którzy odbili się od ubezpieczeniowej ściany.

Zobacz również:

Często bywa tak, że dopiero po naszych interwencjach odpowiednia komórka w firmie ubezpieczeniowej zmienia zdanie i przyznaje, jak się finalnie okazuje, należne klientowi pieniądze. Czy tak będzie tym razem? To jedna z trudniejszych spraw, które ostatnio do mnie trafiły – w dodatku taka, w której ubezpieczyciel ma dość mocne karty.

Odmowa wypłaty odszkodowania. Winne „jakieś zmiany”, czy przemilczana wizyta u lekarza?

Pani Kamila nie była naszą stałą czytelniczką – a w większości otrzymujemy e-maile z prośbą o pomoc od ludzi, którzy czytają ten blog od kilku lat, albo i od dekady. Ona akurat znalazła „Subiektywnie o finansach” w internecie, razem z rekomendacją, iż specjalizujemy się w sprawach trudnych (załatwiamy od ręki) oraz beznadziejnych (te dopiero na jutro). Trochę to przesadzone, ale miło, że mamy taką reputację w sieci.

„Natknęłam się na Pana artykuły podczas szukania informacji, pomocy w przypadku odmowy wypłaty ubezpieczenia na życie dołączonego do kredytu hipotecznego. Przypadek opisywany przez Pana był zbliżony do mojej sytuacji po śmierci męża, czyli odmowa z uwagi na wcześniej zdiagnozowaną chorobę. W naszym przypadku ubezpieczyciel uznał, że ankieta medyczna była sfałszowana, a ubezpieczony (mąż) miał już wcześniej przeprowadzone badania, których następstwem była diagnoza nowotworowa i zaplanowane leczenie. Uzasadnienie to jest jednak niezgodne z prawdą i tym bardziej ciężko jest je przyjąć po tym co przeszliśmy. Obecnie sama wychowuję 2-letnią córeczkę i tak duży kredyt jest dla mnie znacznym obciążeniem”

– pisze pani Kamila. Jaką podkładkę do odmowy znalazła firma ubezpieczeniowa?

„Dotarli do dokumentacji, która wskazywała na wizytę u specjalisty – urologa ok. 2 miesiące przed podpisaniem kredytu. Była to wizyta kontrolna po wykryciu piasku w moczu podczas standardowych badań. USG wykazało jakieś zmiany. Lekarz jednak przekazał mężowi, że widoczne plamy to kamienie i odesłał do domu z zaleceniem kontroli za pół roku. Dopiero po ok. 7-8 miesiącach przerwy mąż zgłosił się na badania, wykryto wówczas guza na nerce wielkości 7 cm. Po operacji wydano diagnozę, że to nowotwór złośliwy IV stopnia z przerzutami”

Ubezpieczyciel uznał jednak, że wizyta kontrolna była już pierwszą oznaką choroby i rozpoczęciem leczenia. Nie dostrzegł jednak tego lub nie chciał dostrzec, że przez kolejnych kilka miesięcy mąż naszej czytelniczki nie był na żadnej innej wizycie, ani u urologa, ani u onkologa.

„Dostając taką diagnozę człowiek nie siedzi przecież na kanapie spokojnie w domu. Świadczy o tym chociażby historia dokumentacji już po zdiagnozowaniu. Mam nadzieję, że będzie w stanie mi Pan pomóc”

– napisała w dramatycznym e-mailu pani Kamila. Czyli porządkując: zmarły mąż pani Kamili był u lekarza na krótko przed podpisaniem umowy o kredyt, ale lekarz nie zająknął się o żadnym schorzeniu onkologicznym. O tym, że to nowotwór złośliwy, wszyscy przekonali się po wykonaniu biopsji.

Firma twierdzi, że zmarły klient napisał w ankiecie nieprawdę – że wiedział, że jego diagnoza to nowotwór, a napisał, że nie jest leczony nowotworowo. Problem w tym, że – przynajmniej według relacji naszej czytelniczki – jej mąż nie miał świadomości, że ma raka. Jej zdaniem dobitnie świadczy o tym fakt, że nie podjął żadnego leczenia.

Czytaj też: Firma ubezpieczeniowa odmówiła mu wypłaty świadczenia. A powód? To… tajemnica. Jak się odwołać od tej „tajemnicy”?

Czytaj też: Tego jeszcze nie było. Ubezpieczyciel zadba o to, żebyś uprzedził poważną chorobę. Zapłaci za twoje… testy genetyczne. Ale są warunki

Bierzesz kredyt hipoteczny? „Strach iść do lekarza”

Pytanie brzmi – co zawierała umowa – który moment uruchamiał polisę – wykrycie guza? Wielkość guza? Wynik biopsji? To najważniejsze pytanie, które powinien zadać sobie każdy ubezpieczony i przeczytać definicję w OWU. Mamy na to mocny dowód: opisaliśmy kiedyś działanie w praktyce dwóch polis rakowych. Pani Monika wykupiła polisę w dwóch firmach: jedna firma wypłaciła 100 000 zł bez mrugnięcia okiem, a druga 1 500 zł, bo guz tarczycy zgodnie z OWU drugiej polisy, był za mały o 1 mm, by spełnić warunku „ciężkiego zachorowania” i uruchomienia wypłaty.

W tej sytuacji nie znamy zapisów umowy – jak zostało zdefiniowane „ciężkie zachorowanie” jakie wyłączenia zawiera umowa i jakie było dokładnie postawione pytanie z ankiecie medycznej. Możliwe, że firma dla firmy ubezpieczeniowej nie jest problemem to, że zmarły klient był u lekarza i nawet „coś” ten lekarz wykrył, ale że klient o tym nie powiedział.

Ale dlaczego miałby to zataić? Z obawy przed odmową dostania kredytu hipotecznego. Opisywaliśmy historię innego czytelnika, który poczuł się „wykluczony ubezpieczeniowo” . Chciał wziąć kredyt hipoteczny, ale bał się, że żadna firma nie będzie chciała go ubezpieczyć, bo chorował na nowotwór. W praktyce, wszystko jest kwestią oceny ryzyka – jeśli rokowania są dobre, chory przedstawi dokumentację medyczną, to – za odpowiednią opłatą odzwierciedlającą ryzyko (czytaj: „wysoką opłatą”) – powinna znaleźć się firma skłonna do ubezpieczyć.

Ale w przypadku męża pani Kamili zbliżamy się do granicy paranoi. Być może wkrótce strach będzie chodzić do lekarza na pół roku zawarciem umowy ubezpieczenia  – jeśli wystarczy „zwykła wizyta kontrolna”, która ma być potem podkładką do odmowy. Z drugiej strony, nie możemy na naszych łamach nie zauważać pewnego ciągu przyczynowo skutkowego – wiele takich historii zaczyna się od stwierdzenia, że klient zanim się ubezpieczył, krótko wcześniej, był na badaniach.

Co dokładnie było w dokumentacji medycznej zmarłego? Pani Kamila przyznaje, że USG wykazało „jakieś zmiany”, ale lekarz stwierdził, że to kamienie. Czy wpisał to do dokumentacji? A może to co dla jednego lekarza było kamieniami, dla innego może wyglądać jak nowotwór? Może wtedy należałoby pozwać tego felczera, który nie potrafił postawić trafnej diagnozy?

Czytaj też: Postanowiłem kupić polisę na życie. I teraz już chyba wiem dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią się ubezpieczać

Czytaj też: Przez koronawirusa docenimy ubezpieczenie na życie? Aviva za darmo ubezpieczy medyków. A czy nasze, „zwykłe” polisy chronią przed skutkami Covid-19

Pułapka czy pech? Kluczowe trzy lata od podpisania umowy

Linia obrony Ergo Hestia jest mniej więcej taka: klient nie odpowiedział wystarczająco „prawdziwie” na pytania zawarte w ankiecie medycznej związanej z ubezpieczeniem dodanym do kredytu hipotecznego. Firma tłumaczy, że jej ankieta medyczna jest dość porządnie zrobiona: klienci muszą się „wyspowiadać” ze swojego stanu zdrowia do 10 lat wstecz.

„Klient odpowiada na pytania dotyczące określonych chorób, ale również przebytych hospitalizacji, operacji. Pytania dotyczą również konsultacji medycznych, przyjmowanych leków, a także tego, czy klient obecnie oczekuje na wykonanie badań specjalistycznych, czy zamierza zasięgnąć opinii lekarskiej. Zatajenie przez klienta informacji o stanie zdrowia (lub podanie informacji nieprawdziwych) przekłada się bezpośrednio na odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń – a konkretnie na jej brak. Zgodnie bowiem z art. 815 Kodeksu cywilnego w przypadku zatajenia informacji lub podania informacji nieprawdziwych ubezpieczyciel nie ponosi odpowiedzialności za skutki takich (zatajonych) okoliczności”

Nie udało nam się ustalić która konkretnie odpowiedź męża pani Kamili została zakwestionowana. Niewykluczone, że ta dotycząca konsultacji lub oczekiwania na specjalistyczne badania. Klient mógł uznać to za informację nieistotną, ale niestety błędna lub niepełna odpowiedź została przez Ergo Hestię potraktowana jako pretekst (lub powód) do odmowy.

Nie wiemy jak dokładnie brzmiało kluczowe pytanie w ankiecie (na które odpowiedź okazała się fałszywa), więc trudno z całą pewnością powiedzieć, że firma ubezpieczeniowa poszukiwała „haka” na klienta, by odmówić wypłaty. Choć, niestety, nie jest to wykluczone.

Jaki z tego morał? W ankiecie medycznej oczywiście nie ściemniamy, a jeśli mamy wątpliwości, czy coś wpisać do ankiety medycznej, czy nie, to lepiej po prostu to zrobić. Niech będzie tam więcej treści, niż mniej. Inaczej, możemy latami żyć w poczuciu bezpieczeństwa i w błędnym przekonaniu, że polisa ubezpieczeniowa działa. Ale kiedy dojdzie do tragedii, firma powie „sprawdzam” i kłopoty gotowe.

Firma ubezpieczeniowa jak prywatny detektyw. A potem odmowa wypłaty odszkodowania

Jak wygląda od strony technicznej to „sprawdzam”? Przy zawieraniu polisy życiowej upoważniamy ubezpieczyciela do uzyskania informacji i dostępu do naszej dokumentacji medycznej – i to nawet na 3 lata od momentu, gdy nas już nie będzie, albo gdy umowa wygaśnie. Zgodnie z ustawą o działalności ubezpieczeniowej to warunek konieczny do tego, żeby w ogóle zawrzeć ubezpieczenie na życie.

„Na podstawie powyższych zgód, w ubezpieczeniu na życie, gdy zdarzenie ubezpieczeniowe zaistniało w okresie trzech pierwszych lat trwania ochrony ubezpieczeniowej, ubezpieczyciel weryfikuje informacje podane przez klienta we wniosku o zawarcie umowy ubezpieczenia. W tym celu występujemy z zapytaniem do Narodowego Funduszu Zdrowia o podanie danych o nazwach i adresach świadczeniodawców, którzy udzielili świadczeń opieki zdrowotnej. Występujemy do placówek medycznych – wskazanych przez NFZ bądź przez rodzinę lub przez zgłaszającego roszczenie – z prośbą o udostępnienie dokumentacji medycznej” 

– tłumaczy Ergo Hestia. Jakie efekty może przynieść takie „dochodzenie”? Odmowa wypłaty odszkodowania to jeden z nich. Jako przykład niech posłuży przypadek chorego, który zmarł na cukrzyce, a którego rodzina też nie dostała kasy z polisy. Gdy się ubezpieczał, firma nie przeprowadziła ankiety zdrowotnej. Wymagała tylko podpisu pod oświadczeniem, że jest się jako-tako zdrowym.

Wtedy Rzecznik Finansowy skomentował to tak, że ubezpieczyciel powinien przeprowadzić wywiad zdrowotny (np. ankietę medyczną) i to nie tylko ze względu na weryfikację stanu zdrowia ubezpieczonego lecz przede wszystkim ze względu na ocenę ryzyka ubezpieczeniowego.

Firmy ubezpieczeniowe mają siły, środki, a przede wszystkim nasze zgody, by przeczesywać Polskę w poszukiwaniu naszej dokumentacji medycznej. I każdy skrawek papieru, może zostać wykorzystany przeciwko nam. Efektem może być odmowa wypłaty odszkodowania. Mamy nadzieję, że w sprawie dotyczącej pani Kamili nastąpi jednak przełom.

Damian Nartowski, radca prawny kancelarii WN Legal Wątrobiński Nartowski uważa, że argumentacja w tego typu sprawach może być szersza niż to, czy ktoś rzeczywiście był chory lub nie był chory przed zawarciem umowy (w rozstrzygnięciu tej kwestii zdajemy się na opinię biegłego). Jego zdaniem można też „atakować” klauzulę wyłączającą odpowiedzialność – jako zbyt szeroką, w istocie obejmującą wszystko, a przez to abuzywną. Jej „wyrzucenie” spowoduje, że nie będzie podstaw do odmowy wypłaty odszkodowania.

Będziemy poszukiwali dokumentacji i wrócimy do tematu, gdy będziemy mieli nowe informacje. Jeśli więc Ergo Hestia nie ma czystego sumienia, to byłoby nam miło, gdyby to, co należy.

——-

Posłuchaj podcastu „Finansowe sensacje tygodnia”: czy opłaca się założyć spółkę, żeby uciec przed „Polskim Ładem”?

W tym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” rozmawiamy z Samirem Kayyali, doradcą podatkowym, przedsiębiorcą i wykładowcą. Zadaliśmy mu kilka ważnych pytań w sprawie „Polskiego Ładu”:

>>> czy planowane przez rząd obniżenie „nieodliczalnej” składki zdrowotnej z 9% do 3% pozwala cieplejszym okiem spojrzeć na zmiany podatkowe? Czy przedsiębiorcy mogą odetchnąć z ulgą? (od 02:26)

>>> Rząd zachęca przedsiębiorców do przejścia na ryczałt. Czy faktycznie warto? (od 15:45)

>>> Czy dobrym sposobem na ucieczkę od wyższych podatków może być przekształcenie jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę? Jakie są plusy i minusy takiego rozwiązania? Od jakiej skali działalności to się może opłacić? (od 20:48)

>>> „Polski ład” może namieszać na rynku mieszkaniowym. Czy koszty najmu wzrosną? Co z ulgą mieszkaniową? (29:15)

>>> Zapłata za towar droższy niż 20.000 zł tylko w formie bezgotówkowej – proponuje się w „Polskim ładzie”. Czy zakaz płacenia gotówką wysokich rachunków ma sens? (37:11)

Zapraszam do posłuchania pod tym linkiem oraz na popularnych platformach podcastowych: Google Podcast, Apple Podcast i Spotify

źródło zdjęcia: Unsplash

Subscribe
Powiadom o
56 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Przemo
10 dni temu

Śledztwo medyczne powinno być przeprowadzone przed zawarciem umowy, albo w okresie kilku miesięcy po jej zawarciu.
Wtedy byłoby w miarę uczciwie i odpadłyby argumenty (jak najbardziej uzasadnione) o szukaniu pretekstów.

WoW
10 dni temu
Reply to  Przemo

Piękne i idealistyczne. Tak się nie da, bo:

  • ze względów praktycznych: żadnego Towarzystwa nie stać na 'śledztwa’ wobec setek tysięcy ubezpieczonych; natomiast realne jest to w odniesieniu to promila zmarłych. Inaczej składki poszłyby znacząco w górę.
  • w momencie podpisania umowy/ankiety medycznej nie jest znana ani data, ani przyczyna przyszłej śmierci. Wymieniona w artykule osoba mogła np. zginąć w wypadku komunikacyjnym. A wtedy kłamstwo w ankiecie nie miałoby znaczenia (bez związku przyczynowo-skutkowego)
Przemo
10 dni temu
Reply to  WoW

Zdolność kredytową banki też badają przed… I jakoś się da, a też kosztuje.
Pisząc wcześniejszy post miałem na myśli zbadanie historii X lat wstecz i oświadczenie odnośnie jej akceptacji lub nie. To co potem, to zupełnie inna sprawa.
W opisanym przypadku wyraźnie chodziło o badanie przed zawarciem umowy.

Andrzej
10 dni temu
Reply to  Przemo

Witamy w świecie wolnego rynku. Proszę sobie wyobrazić sytuacje gdy opieka medyczna w całości była by finansowana z prywatnego ubezpieczenia. Czyli taki scenariusz, diagnoza, start leczenia, śledztwo medyczne, odmowa finansowania, proces. I teraz pytanie co w takim przypadku kredyt?

Przemo
10 dni temu
Reply to  Andrzej

Ale to nie jest na temat. Rozmawiamy o kwestiach uczciwego zawarcia ubezpieczenia na życie. W taki sposób, aby nie było później prób podważenia jej za rzekome lub nawet faktyczne grzechy sprzed zawarcia umowy.

jsc
10 dni temu
Reply to  Andrzej

(…)Proszę sobie wyobrazić sytuacje gdy opieka medyczna w całości była by finansowana z prywatnego ubezpieczenia.(…)
Zaraz tego będzie pokaz na Wschodnim Wybrzeżu… ileś ubezpieczalni padnie na ryj.

~marcin
10 dni temu
Reply to  jsc

Słowo-klucz: reasekuracja.

hdhfbc
10 dni temu
Reply to  Przemo

Banki sprzedają pieniądze, kupują przyszłość. I dlatego dokładają należytej staranności.
Ubezpieczyciele kupują pieniądze, sprzedają przyszłość… i dlatego opłaca im się nakłamać w umowie i warunkach, a klient i tak przegra.

Zaraz… to może ubezpieczony powinien żądać od ubezpieczyciela zabezpieczenia odszkodowania, na hipotece lub conajmniej wekslu? Dlaczego bank ma prawo się zabezpieczać na kapitale, a ubezpieczony nie?

XYZ
10 dni temu
Reply to  Przemo

Dokładnie, banki przed badają to i ubezpieczyciel morze. A jak już sprzeda polisę to nie ma zmiłuj jest akt zgonu to wypłaca. I jedyne wykluczenie to samobójstwo. Nie trzeba tłumaczyć dlaczego. A wszystko inne zawały, wypadki czy działania wojnne lub terrorystyczne maja taki sam efekt. Nie żyje mimo ze chciałem żyć i ubezpieczyciel ma wypłacić.

hdhfbc
10 dni temu
Reply to  WoW

Z pierwszego punktu wynika, że nie robią oceny ryzyka. To od czego zatem ubezpieczają?

10 dni temu
Reply to  hdhfbc

ocena ryzyka jest wykonywana na podstawie wypełnianej przez potencjalnego ubezpieczonego ankiety

hdhfbc
9 dni temu
Reply to  Robert Sierant

Ale co jest przedmiotem ubezpieczenia, ankieta czy rzeczywistość? Jaka jest wartość ankiety? Czy to ubezpieczony ma być ekspertem medycyny, sportu i biznesu, czy ma po prostu zawrzeć umowę i zapłacić składkę?

Ankieta może być podstawą oceny, ale to ubezpieczający podejmuje odpowiedzialność, bierze składki i jest zobowiązany do rzetelnej analizy ryzyka. Jeżeli nie potrafi właściwie ocenić ryzyka, które się zmaterializuje, to sorry, ale na jakiej podstawie można przerzucać na uposażonych ciężar niewykonania umowy? Zwłaszcza jeżeli strona umowy nie żyje i nie ma jak się bronić?

XYZ
10 dni temu
Reply to  WoW

A jakie to ma znaczenie czy ich stać, lub za duże ryzyko?. To od kiedy my klienci mamy ponosić ryzyko działalności gospodarczej firm ubezpieczeniowych oraz ich koszta? Polisa na życie przy kredycie ma zapewnić spłatę kredytu w momencie śmierci. I powinno być tak. Jest akt zgonu i za godzinę pożyczka spłacona a reszta kwoty ubezpieczenia idzie na konto. Przecież to jest taki zakład o życie. Firma zakłada się ze mną czy pożyje 30 lat. Jeśli tak to wszystkie składki są jej dochodem, a ja żyję i przy okazji zdążyłem spłacić kredyt. Jeśli nie,to zachowuje składki co do tej pory zostały… Czytaj więcej »

jsc
9 dni temu
Reply to  XYZ

(…)Bo po wojnie trzeba dom w rujnie spłacić, nie ma tłumaczenia ze dom zniszczyła bomba.(…)
Po wojnie to było (…)uspołecznienie(…)…

Marc
10 dni temu
Reply to  Przemo

Jak się ubezpieczasz na 1mln to TU tak zrobi, ale przy ubezpieczeniu na 100k nikt na badania lekarskie nie pośle.
Ryzykiem TU jest twoje przeżycie przez pierwsze trzy lata ubezpieczenia

W każdej polisie masz punkt w którym zezwalasz TU na ściągnięcie całej dokumentacji medycznej w przypadku wystąpienia zdarzenia opisanego w polisie

Przemo
9 dni temu
Reply to  Marc

Czyli jest wał w majestacie regulaminów. Przyklepywany potem przez sądy.

Przemo
9 dni temu
Reply to  Przemo

Po „przespaniu się” z tematem uważam, że powinno powstać coś w rodzaju medycznego BIK`u,
To nie jest sprawa do zrobienie od razu i nie zadziała wstecz. Zadziała dla następnych.

Każdy lekarz czy to publiczny czy prywatny (tak, wiem tu będzie problem w podatkami) miałby obowiązek rejestrowania w bazie konsultacji i związanych z nią danych (jakich, to temat dla specjalistów).
Działałoby to tak jak BIK bankowy mniej więcej.

I tylko od nas zależałoby, komu udostępnimy wejście do tej bazy danych.
Wiem, że nie proste, ale inaczej chyba się nie da. Najtrudniej będzie zmusić prywatnych lekarzy…

hdhfbc
9 dni temu
Reply to  Przemo

A może na odwrót? Publiczna baza anonimowych polis z pierwotnym szacunkiem ryzyka zestawiona z realną statystyką oraz wysokościami wypłaconych odszkodowań zestawionych z kwotami wpłaconych składek?

Od razu byłoby wiadomo, kto bierze z sufitu ocenę ryzyka i kto ubezpiecza, a kto tylko wyłudza pieniądze.

Odnośnie BIKu i banków, to od lat postuluję upublicznienie modeli skoringowych.

Przemo
8 dni temu
Reply to  hdhfbc

Nie neguję Twojego pomysłu, ale mnie chodziło o konkretne i wiążące TAK lub NIE przy zawieraniu umowy ubezpieczenia.
Nie każdy się kwalifikuje do takiego ubezpieczenia, przy czym trzeba mu to powiedzieć od razu, a nie po latach brania bezzwrotnych składek.

hdhfbc
8 dni temu
Reply to  Przemo

No jasne, dzięki. Tym niemniej, przecież jest UMOWA, to nie wystarczy?? Jeżeli ktoś chce oceniać stan swojego zobowiązania wynikającego z umowy, to niech to robi przed zaciągnięciem zobowiązania, a nie kiedy przychodzi do jego realizacji. ,,Kupujący oświadcza, że stan przedmiotu umowy jest mu znany”… kojarzy Pan? Ubezpieczający bierze odpowiedzialność za to co podpisuje. Ma wszystko do dyspozycji: lekarzy, ekspertów, wywiadowców. Nie sprawdza? Jego sprawa, ale brak zainteresowania nie zwalnia z odpowiedzialności, wręcz oznacza milczącą akceptację. Może agent powiedział zmarłemu, że ,,nie będzie problemu”? A może znów odwrócimy sytuację? nie płacę rat w banku, komornika odsyłam i jeszcze żądam wykreślenia hipoteki,… Czytaj więcej »

Marcin
10 dni temu

Czyli już wiadomo, jakiego ubezpieczyciela omijać szerokim łukiem.

jsc
10 dni temu
Reply to  Marcin

Każdego…

Michał
10 dni temu

Kiedy szukałem ubezpieczenia na życie to niestety okazało się, że część polis to po prostu wyciąganie kasy. W sensie płacisz, ale nic z tego nie masz. Dlatego zupełnie nie polegam na tym ubezpieczeniu, które mam w banku, a mam swoje własne bez jakichkolwiek wyłączeń. Zauważyłem, że sporym wyznacznikiem jest cena. Tj. bankowe to 120 zł/mc, a to moje to ponad 400. Oczywiście nie znaczy, że droższe jest z automatu lepsze, ale jednak jest to już jakiś sygnał ostrzegawczy.

10 dni temu
Reply to  Michał

przy kredycie jest zasadnicza kwestia: chcesz spełnić warunek dla banku (zabezpieczyć bank = cesja) czy posiadać realną ochronę dla siebie i rodziny?

w bankach nie robią ankiet medycznych, nie pytają o stan zdrowia i jak coś się faktycznie wydarzy to jest problem, z rodzaju duży

hdhfbc
10 dni temu
Reply to  Robert Sierant

To nawet nie brzmi jak kpina.

,,posiadać realną ochronę dla siebie i rodziny”

Ochronę przed czym, że się tak zapytam? Jeżeli wyjdziemy z założenia, że ubezpieczyciel może podważyć KAŻDĄ (kwantyfikator ogólny) podstawę wypłaty odszkodowania, to w tym momencie zawieranie jakiejkolwiek umowy ubezpieczenia jest (i) pozbawianiem swojej rodziny kwot wydanych na składki, (ii) mamieniem jej posiadaniem ochrony (pozbawionej realnych i racjonalnych podstaw), oraz (iii) narażaniem jej na koszty i stres już PO śmierci, kiedy ubezpieczony nie ma prawa głosu.

Równie dobrze można zagrać w kasynie albo na krypto.

Tomek
10 dni temu
Reply to  Michał

400 zł to sporo. Musisz mieć powyżej 50 lat i dużą sumę ubezpieczenia.

Michał
10 dni temu
Reply to  Tomek

Pół miliona i trochę chorób. Ale mam 40 lat :).

Pibloq
10 dni temu
Reply to  Michał

W moim przypadku zysk na nizszym oprocentowaniu dzięki wykupowi polisy byl wyższy niż koszt skladek ubezpieczenia (zakładając, ze po 8 latach mogę zrezygnowac z tego ubezpieczenia i tak planuje zrobic, a korzystne oprocentowanie będzie ze mną przez caly okres kredytowania). Traktuje więc to ubezpieczenie jako coś kupione za symboliczne 1zl. Zdziwiony byłem ,jak doradca z banku powiedzial, ze tylko niewielki odsetek klientów korzysta z tej oferty (a roznica byla znaczna, coś typu 100k.zl koszt skladek, 150k.oszczędność na kredycie). Więc albo ludzie nie umieją liczyć i logicznie myśleć, albo zadłużają się „pod korek” i nie stać ich na te kilkadziesiat/kilkaset zlotych… Czytaj więcej »

Stef
9 dni temu
Reply to  Michał

Ubezpieczenie domu są opcje all risks, ciekawe czy w ubezpieczeniach na życie jest taka polisa. Ile by musiała składka kosztować.

10 dni temu

w tym konkretnym przypadku kwestia jak brzmiało pytanie na ankiecie? przykładowo: czy byłeś (lub leczyłeś się) u specjalisty w ostatnich np. 5 latach?
należało odpowiedzieć TAK i napisać u kogo, kiedy pacjent był + czy były zlecone badania, jakie wyniki etc… UDW by o to zapytał lub nie, ale w TU mieliby info i to od nich by zależało czy robić dodatkowe badania (nawet jeżeli lekarz ich nie zalecił)
odp. NIE (pomimo odbytej wizyty) może świadczyć o tym, że ubezpieczony coś chciał zataić i dlatego była odmowa wypłaty

Natalia
10 dni temu
Reply to  Robert Sierant

To prawda nie wiemy co było w ankiecie, a firma odmawiając ubezpieczenia uważam powinna udostępnić taką ankietę do wglądu i powołać się na konkretny zapis. Niemniej jednak nie można oczekiwać, aby ktoś robiąc badania diagnostyczne z góry zakładał, że na pewno jest chory, inaczej dojdziemy do absurdu, że brak w ankiecie wyników badań krwi i moczu będzie próba zatajenia choroby. Leczenie choroby zaczyna się w momencie postawienia diagnozy – czyli dla mnie liczy się data diagnozy nowotworu na wynikach badań. Jeżeli w badaniu usg nie opisano konkretnie, że jest jakiś guz, jakieś podejrzenie, jeżeli w opisie konsultacji z lekarzem nie… Czytaj więcej »

10 dni temu
Reply to  Natalia

nie mamy dokumentów więc trudno wyrokować, mogę sprawdzić co obecnie zawiera ankieta medyczna w EH UnŻ, ale nie wiem co zostało zaznaczone wtedy oraz czy ankieta się nie zmieniła tak, leczenie zaczyna się od diagnozy, przecież nikt się profilaktycznie (chyba?) na raka nie leczy ale jeżeli w ankiecie było pytanie o wizyty u specjalisty i odp. nie była zgodna z prawdą to TUnŻ ma już podstawę do odmowy, na pytania należy odpowiadać literalnie, zawsze to wszystkim klientom tłumaczę, nie ma miejsca na domysły: czy byłeś u specjalisty w ostatnich 5 latach? TAK, nawet jeżeli klient poszedł a ten stwierdził, że… Czytaj więcej »

hdhfbc
10 dni temu
Reply to  Robert Sierant

Bynajmniej, na odwrót.

Ubezpieczyciel bierze odpowiedzialność za zdarzenia, a nie za przesłanki. Przesłanki są co najwyżej podstawą oszacowania ryzyka, a przez to składki. Wystąpienie zdarzenia (śmierci czy choroby) jest w tym momencie podstawą BEZWARUNKOWEJ już wypłaty odszkodowania (zabezpieczonej hipoteką lub funduszem powierniczym), czyli po prostu (tylko i wyłącznie) wykonaniem zobowiązania z zawartej umowy.

Jeżeli ubezpieczyciel dołoży należytej staranności przy oszacowaniu ryzyka (wszak jest profesjonalistą i za to bierze pieniądze), nie poniesie konsekwencji nienależnie wypłaconych odszkodowań.

10 dni temu
Reply to  hdhfbc

niestety to tak nie działa, potencjalny ubezpieczony wypełnia ankietę na podstawie, której TUnŻ wydaje decyzję odnośnie ubezpieczenia, jeżeli underwriter ma wątpliwości to może (nie musi) ww. skierować na badania; dopiero w momencie wystąpienia „szkody ubezpieczeniowej” TUnŻ mówi sprawdzam i analizuje czy ww. podał prawdziwe dane w ankiecie nie ma fizycznej możliwości, aby każdego klienta TUnŻ wysyłało na wszelkie możliwe badania medyczne, dlatego właśnie jest ankieta dlatego też (w dużym uproszczeniu) jeżeli komuś został np. miesiąc życia (choroba, NIE zdarzenie losowe) i w ankiecie oświadczy, że jest okazem zdrowia to zostanie objęty ochroną, zapłaci składkę, ale po śmierci nie będzie wypłaty… Czytaj więcej »

Przemo
10 dni temu
Reply to  Robert Sierant

Niestety, ale takie podejście trąci naciągactwem. Bo czym innym jest przyjmowanie składek, a potem szukanie pretekstów.
Ja w żadnym wypadku nie twierdzę, że wszyscy klienci TUnŻ to okazy uczciwości, nie zmienia to jednak w żaden sposób sytuacji.

9 dni temu
Reply to  Przemo

tylko kto i kogo w tym przypadku chciał naciągnąć?

TUnŻ szacuje ryzyko na podstawie ankiety, jeżeli udzielone odp. są błędne to ubezpieczony sam sobie strzela w kolano, zabezpiecza bank (jeżeli jest taki warunek), ale w razie jakiegoś zdarzenia nie ma wypłaty, to taka polisa „wydmuszka”, najtańsza byle się bank odczepił, a ochrona jest iluzoryczna

Przemo
9 dni temu
Reply to  Robert Sierant

Nie przeczytałeś ze zrozumieniem. Ja nie wyrokuje kto kogo, wyraźnie to napisałem. Dlatego wyżej napisałem, że należy wniosek zbadać przed zawarciem umowy (odnośnie zdarzeń poprzedzających) lub w krótkim, ściśle określonym czasie po zawarciu umowy. I jeżeli coś nie gra, a wyjaśnienia będą niezadowalające to wypowiedzieć umowę, zaproponować wyższą składką. Lub dać na piśmie, że wszystko jest OK i nie będzie w przyszłości kwestionowane. Gdybym miał podjąć decyzję o takim ubezpieczeniu to wolałbym dopłacić rozsądną kwotę za to sprawdzenie i potem mieć spokój. Umowa ubezpieczenia, której nie można być pewnym po iluś latach od zawarcia z uwagi na jakieś dawne zdarzenia… Czytaj więcej »

hdhfbc
9 dni temu
Reply to  Robert Sierant

,,tylko kto i kogo w tym przypadku chciał naciągnąć?”

– kto wykonał niekompletną analizę ryzyka?
– kto nie wykonał umowy po materializacji ryzyka?
– kto wziął pieniądze pomimo wadliwości umowy?

hdhfbc
9 dni temu
Reply to  Robert Sierant

Co to znaczy ,,błędne”? Kto ma to zweryfikować i kiedy? Jeżeli ubezpieczający uważa, że umowa jest wadliwa to ją wypowiada albo wgl nie podpisuje. Tutaj umowa została podpisana, składka została wzięta. Pacta sunt servanda.

hdhfbc
9 dni temu
Reply to  Robert Sierant

,,TUnŻ mówi sprawdzam i analizuje czy ww. podał prawdziwe dane w ankiecie” Co sprawdza? Własną niekompetencję? Na jakiej podstawie, jakiego zbioru przesłanek? Kto i w jaki sposób wymusi wypłatę odszkodowania, jeżeli ubezpieczyciel za 10 lat powie że mam raka płuc dziś bo 40 lat temu pomalowałem pokój i spryskałem pomidory na działce? ,,nie ma fizycznej możliwości, aby każdego klienta TUnŻ wysyłało na wszelkie możliwe badania medyczne, dlatego właśnie jest ankieta” Dlaczego nie? A jeżeli ktoś nie umie podjąć realnej odpowiedzialności na podstawie realnych przesłanek, to może niech się nie bierze za sprzedaż ubezpieczeń? A jeżeli udaje że umie, to może… Czytaj więcej »

Przemo
8 dni temu
Reply to  hdhfbc

Ale ten ON chce brać składki, nie konsekwencje… ponosić. [MSPANC]

mko
10 dni temu

Ekipo, jeśli to jest poważny finansowo temat, to brakuje mi w artykule odesłania Czytelniczki do prawnika. To powinien być pierwszy krok !!

Admin
10 dni temu
Reply to  mko

Myślę, że spór prawny to raczej ostateczność, niż pierwszy krok. Liczymy na polubowne zakończenie sporu

Maciek
10 dni temu

W naszym przypadku pomoc ekipy Samcika pomogła – przypadek bardzo podobny. Trzymam kciuki!

Ralf
10 dni temu

Raczej polubownie nic nie wskóra. Nie po to zbierali składki, żeby je teraz z nawiązką oddać. Akcjonariusze muszą być zadowoleni. Do kredytu w srajBanku (tak, tak tego dla cwaniaków) wykupiłem ubezpieczenie od utraty pracy. No i kilka lat temu noga mi się powinęła więc postanowiłem z niego skorzystać. Tak długo wymyślali dokumenty, jakie muszę donieść by z niego skorzystać, aż trafili na taki, którego nie byłem w stanie zorganizować i odmówili wypłaty. Uznałem więc, że to ubezpieczenie jest dla mnie bezużyteczne i postanowiłem je wypowiedzieć. Próbowałem przez dwa lata, mam nawet ze trzy kopie wypowiedzenia podpisane w oddziale. Domumenty ginęły,… Czytaj więcej »

Marc
10 dni temu

Kodeks Cywilny: Art. 834. Zarzut podania nieprawdziwych danych do umowy ubezpieczenia Jeżeli do wypadku doszło po upływie lat trzech od zawarcia umowy ubezpieczenia na życie, ubezpieczyciel nie może podnieść zarzutu, że przy zawieraniu umowy podano wiadomości nieprawdziwe, w szczególności że zatajona została choroba osoby ubezpieczonej. Umowa lub ogólne warunki ubezpieczenia mogą skrócić powyższy termin. Tak więc zgodnie z KC jeśli ubezpieczony poświadczy nieprawdę co do swojego stanu zdrowia to ubezpieczający w ciągu pierwszych trzech lat ubezpieczenia ma prawo odmówić wypłaty ubezpieczenia. Ponadto TU może na własny koszt przeprowadzić badanie lekarskie. Choć przy niższych ubezpieczeniach, powiedzmy do 150k PLN raczej nie… Czytaj więcej »

Ponewka
10 dni temu

Bardzo przykra sytuacja. Natomiast obawiam się, że w rzeczywistości zmarły zataił potencjalną chorobę. Prawdopodobnie czuł bóle, niedomagał, ale lekarz jeszcze nie postawił konkretnej diagnozy. Miał facet świadomość co się święci.
Salomonowym wyrokiem byłby brak wypłaty odszkodowania lub znaczne zmniejszenie kwoty aczkolwiek kibicuję poszkodowanym przez los by dostali kilka baniek.

hdhfbc
9 dni temu
Reply to  Ponewka

Ale to nie jest problem zmarłego. Zmarły nie musiał być lekarzem i nie musiał się znać. Ten kto podejmuje odpowiedzialność jest zobowiązania do wykonania analizy ryzyka (faktycznego, nie papierowego).

Firma ubezpieczeniowa podpisała umowę, udała że podejmuje odpowiedzialność, wzięła pieniądze. A następnie, wychodząc z pozycji siły, odmówiła wykonania umowy.

Jakiekolwiek postępowanie dowodowe w tym wypadku będzie niekompletne, bo zmarły już nic nie powie. Może agent mówił że nie będzie problemu? Może lekarz mówił że nic mu nie jest?

Stef
9 dni temu

Jak w dobie Rodo, ubezpieczyciel „dotarł” do informacji że ubezpieczony był na wizycie u urologa. To jest kryminał. Taki dowód nie powinien być brany pod uwagę.

2. Pamiętam swoje ubezpieczenie do kredytu, nie było żadnych formularzy typu wymień choroby które posiadasz. Pytanie jak było w ww. przypadku z artykułu.?

9 dni temu
Reply to  Stef

ad. 1
przy wniosku wyrażasz zgodę na wgląd do dokumentacji medycznej

ad. 2
polisa z banku?

Ralf
9 dni temu

Problem jest głębszy i dotyczy nie tylko ubezpieczeń zdrowotnych, na życie, czy dożycie.
Podejście firm ubezpieczeniowych (w większości zagranicznych) do naszego rynku.
Mieszkaniec Wiednia po kradzieży z włamaniem do swojej hacjendy zgłasza się do Generali, że zajumali mu dziesięć szwajcarów, które wykazał w wykazie ruchomości przy zawieraniu ubezpieczenia. I dostaje świadczenie.
To niech teraz mieszkaniec Warszawy dowiedzie, że mu te dziesięć szwajcarów skubnęli i doprowadzi do wypłaty odszkodowania, bez wizyty w sądzie…

Don Q.
9 dni temu
Reply to  Ralf

Co to jest szwajcar?

Ralf
9 dni temu
Reply to  Don Q.

Zegarek „Swiss Made”.

Don Q.
8 dni temu
Reply to  Ralf

Aha, więc to chyba nie najlepszy przykład, ceny takich zegarków zaczynają się od około tysiąca złotych (mechanicznych, kwarcowe pewnie i za kilkaset można znaleźć), a górnej granicy właściwie nie ma, w każdym razie kilkaset tysięcy złotych czy nawet franków to nic wyjątkowego… Trudno mi uwierzyć, by było, jak piszesz. Raczej nie wystarczy wpisanie do wykazu nieruchomości, lecz potrzebny będzie co najmniej dowód zakupu od oficjalnego dystrybutora lub opinia (i pewnie wycena) odpowiedniego zegarmistrza, bo przecież właściciel sam może nie wiedzieć, że ma podróbkę. Podejrzewam też, że ubezpieczając kolekcję zegarków kilka milionów złotych wszędzie będzie trzeba wykazać, że jest odpowiednio przechowywana,… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!