8 września 2020

Kredyt w formie limitu debetowego na koncie osobistym czy karta kredytowa? Które rozwiązanie bardziej się dziś (nie) opłaca? Liczymy!

Kredyt w formie limitu debetowego na koncie osobistym czy karta kredytowa? Które rozwiązanie bardziej się dziś (nie) opłaca? Liczymy!
Współautor: Robert Sierant

„Bank, w którym posiadam rachunek osobisty oferuje kredyt w formie limitu w koncie oraz kartę kredytową. Z której opcji powinienem skorzystać? Która będzie dla mnie korzystniejsza?” – zapytał nasz czytelnik. A więc: limit kredytowy w koncie kontra karta kredytowa. Sprawdzamy!

Trzeba powiedzieć od razu: jeśli ktoś ma w banku aż dwie propozycje w miarę taniego finansowania, to jest szczęśliwcem. Większość klientów ma dziś bardzo mocno ograniczone możliwości korzystania z bankowych pieniędzy, bo bankowcy zaostrzyli kryteria – dziś na kredyt w jakiejkolwiek formie mogą sobie pozwolić przede wszystkim ci, którzy go… nie potrzebują. Ci potrzebujący są dla banków często zbyt ryzykownymi klientami.

Zobacz również:

Trzeba też od razu powiedzieć drugą rzecz: rozpatrujemy tutaj wariant wyłącznie na okoliczność, gdy zadłużenie się jest niezbędne, bo oczywiście bazowy scenariusz jest taki, żeby długu ogólnie unikać. Zaznaczamy to wyraźnie i na początku, żeby nie było wątpliwości. Ale są sytuacje, w której dług staje się niezbędny. Wtedy najlepiej mieć wybór. A jak się ma wybór, to dokonać właściwego.

Mimo wszystko zmierzmy się z dylematem: limit kredytowy w koncie osobistym, czy karta kredytowa? Oba proponowane przez banki rozwiązania kredytowe są bardzo popularne. W obydwu przypadkach bank stawia do dyspozycji klienta określony limit pieniędzy. I zasadzie na tym podobieństwa się kończą. Obydwie propozycje mają zalety i wady, a najlepszą opcją jest tak naprawdę….podzielenie przyznanego limitu pomiędzy jedno i drugie, czyli skorzystanie z obu opcji.

Limit kredytowy w koncie: kiedy możesz z niego skorzystać?

Limit w koncie osobistym to tak naprawdę wyrażenie przez bank zgody na wydawanie przez klienta pieniędzy (wypłaty gotówki, przelewy) na kwotę wyższą, niż saldo na rachunku osobistym. Czyli: jeżeli masz na koncie 1000 zł i bank przyznał ci 2000 zł limitu, to możesz wydać 3000 zł.

Oczywiście nic za darmo. To kredyt, jak każdy inny, czyli bank pobierze prowizję od przyznanej kwoty (no chyba, że załapiesz się na promocję 0%). Dodatkowo w każdym dniu, w którym saldo jest ujemne bank policzy od niego odsetki (które sumarycznie obciążą rachunek w ostatnim dniu miesiąca). Maksymalne oprocentowanie kredytu w koncie osobistym to obecnie 7,2% w skali roku.

Tego rodzaju oferta pojawia się już po kilku miesiącach wpływów na rachunek. Propozycja takiego rozwiązania może się pojawić w bankowości internetowej lub może skontaktować się z tobą pracownik banku. Oczywiście jeżeli przy zakładaniu konta wyraziłeś zgodę na działania marketingowe m.in. propozycje nowych rozwiązań finansowych.

Wysokość zaproponowanego limitu jest zazwyczaj uzależniona od tego jakie masz wpływy (np. z tytułu wynagrodzenia) w miesiącu. Kwota raczej nie będzie wyższa niż trzy otrzymane przelewy. Warto tutaj zauważyć, że banki już się nie nabierają na przelewy pomiędzy własnymi rachunkami (w różnych bankach) i generowane w ten sposób obroty na rachunku (przelewanie z pustego w próżne).

Czasem zaproponowany limit bardziej należy traktować, jak wstęp do rokowań na temat udzielenia przez bank finansowania. Oznacza to tyle, że bank, owszem, kusi taką opcją, ale bynajmniej jeszcze nie jest gotów do wypłacenia pieniędzy. Zanim to nastąpi, będziesz musiał przejść przez analizę kredytową w BIK oraz biurach informacji kredytowej.

Oferta najpopularniejszych banków została przedstawiona w tabeli.

BankOprocentowanieProwizja za przyznanie
Alior Bank7,2%2% min. 75 zł
BNP Paribas7,2%0 zł
Getin Noble Bank7,09% (WIBOR 3M + 6,83 punktu procentowego)0 zł
ING7,2%0 zł
mBank7,2%0%[1] lub 2,5%
Millennium7,2% (0% pierwsze 7 dni w miesiącu)1,99%, min. 59 zł
Bank Pekao7,2%2%
PKO BP7,2%2,5%, min. 60 zł
Santander7,16% (stopa referencyjna NBP + 7,06 punktu proc.)0 zł (internet) lub 0,5-1% (placówka lub infolinia)

źródło: opracowanie własne, na podstawie danych ze stron internetowych banków, stan na 24 lipca 2020 r.

[1]Oferta promocyjna. W przypadku skorzystania z ubezpieczenia na życie, składka wynosi 0,35% od wykorzystanego salda, min. 1 zł na miesiąc. Bez ubezpieczenia prowizja za przyznanie limitu to 50% wartości z TOiP.

Czytaj też: Wycinają debet w koncie. Bo… ludzie nie korzystają. Podobno

Ile to kosztuje?

Na koszt kredytu w rachunku osobistym składają się dwa główne parametry. Są to oprocentowanie oraz prowizja za przyznanie limitu. W przypadku oprocentowania oferta banków jest dość jednorodna. Praktycznie wszystkie (za wyjątkiem GNB i Santandera) wykorzystują maksymalne oprocentowanie kredytu konsumenckiego. Wynosi ono obecnie 7,2%.

Parametr, który różnicuje oferty, to prowizja. Banki oferują ten rodzaj kredytu z prowizją od 0 zł (BNP, Getin, ING oraz Santander) do nawet 2,5% (PKO BP, mBank z opcją bez ubezpieczenia) przyznanej kwoty. Potrafią również określić minimalną jej wartość – np. w Aliorze wynosi ona 75 zł.

W jaki zatem sposób dokonać wyboru banku, w którym założysz konto i będziesz wnioskować o limit kredytowy? W związku z tym, że limit występuje zawsze z kontem osobistym, musisz zwrócić uwagę również na koszt prowadzenia ROR-u i karty debetowej (lub warunki ich darmowości).

Poza tym pamiętaj, że zapłacona prowizja za przyznanie kredytu w koncie załatwia sprawę jedynie w pierwszym roku. Jeżeli zechcesz korzystać z niego również w latach kolejnych, to zwróć uwagę jaką bank prowizję za odnowienie finansowania zapisał w taryfie opłat i prowizji. Często pierwszy rok jest za darmo, ale za to w drugim…

A już „na wysokości przelotowej” istotne jest, abyś wykorzystując limit zawsze „zostawił miejsce” na naliczone odsetki. Jeżeli wykorzystasz całe 2000 zł i bank naliczy odsetki np. 20 zł to saldo na rachunku wyniesie minus 2020 zł. Oznacza to, że przekroczyłeś przyznany przez bank limit. Będzie to miało skutek w postaci negatywnego wpisu w bazie BIK.

Dodatkowo takiemu niesolidnemu klientowi bank może nie przedłużyć umowy (limitu w ROR) na kolejny rok. Dlatego też pamiętaj, aby nie mieć wykorzystane (na koniec miesiąca) np. więcej niż ok. 95% przyznanego limitu.

Przeczytaj też: Excel w komputerze, aplikacja mobilna w smartfonie, czy… metoda kopertowa? Co lepsze do kontroli domowych wydatków?

Przeczytaj też: Pan Paweł nie dał zgody marketingowej, ale bank uparcie pisał i dzwonił… Jak to tłumaczy? Nie zgadniecie. Ja prawie spadłem z krzesła

A może jednak karta kredytowa?

Innym rozwiązaniem jest karta kredytowa. Wszelkie płatności wykonane taką kartą są księgowane w ciężar jej rachunku, czyli nie obciążają konta osobistego posiadacza karty. To oznacza, że robiąc w sklepie zakupy de facto płacisz za nie pieniędzmi banku. Po okresie rozliczeniowym (trwa miesiąc) bank generuje zestawienie transakcji i daje klientowi wybór:

1. spłać całe zadłużenie, wtedy bank nie policzy żadnych odsetek od wykorzystanego limitu kredytowego (zwykle masz na to 20-26 dni od dnia wygenerowania przez bank podsumowania transakcji)

2. spłać jedynie 3-5% zadłużenia (ale zwykle nie mniej niż np. 30-50 zł), a od wykorzystanej kwoty zostaną naliczone odsetki (nie wyższe jednak niż 7,2% w skali roku, analogicznie jak w przypadku limitu w ROR, obydwa te rozwiązania podlegają bowiem pod regulacje dotyczące kredytu konsumenckiego), które zobaczysz na kolejnym zestawieniu transakcji.

Pamiętaj, że kwotę minimalną spłacisz musisz. W przeciwnym wypadku banku może naliczyć dodatkowe opłaty i kary lub zabrać ci kartę. Oczywiście poinformuje też BIK, że jesteś nierzetelnym klientem.

W przypadku karty kredytowej ważne jest to, żeby płacić nią wyłącznie bezgotówkowo, czyli używać w sklepach. Jeżeli wypłacisz gotówkę z bankomatu, to bank zawsze obciąży cię odsetkami (od dnia transakcji) oraz zazwyczaj naliczy wysoką prowizję.

Karty kredytowe są najczęściej wydawane przez banki bezpłatnie (brak opłaty za wydanie) w pierwszym roku. Nie zapłacisz za kartę kredytową również w kolejnym jeżeli spełnisz określony przez bank warunek. Zwykle jest to określona wartość lub liczba transakcji w skali miesiąca lub roku.

Jak policzyć „opłacalność” karty kredytowej w porównaniu z debetem w koncie osobistym? Cóż, oprocentowanie kartowego kredytu – o ile używasz karty tylko jako finansowania na krótki termin może być zerowe. W przypadku, gdy wykorzystujesz kredyt w karcie i nie spłacasz go od razu (tylko w ratach po 5%), oprocentowanie tego kredytu wyniesie tyle, ile limitu debetowego w koncie – 7,2% (zdarzają się tańsze karty kredytowe, ale to już dziś wyjątki).

W tej sytuacji wszystko zależy od tego, czy karta ma opłatę miesięczną lub roczną i ile ona – procentowo – wynosi w odniesieniu do zadłużenia, które zamierzasz „osiągnąć”. Jeśli potrzebuję „wyczyścić” 10.000 zł limitu karty, a jej utrzymanie kosztuje mnie 10 zł miesięcznie, to roczny koszt pozaodsetkowy wynosi 120 zł (1,2% wartości kredytu). Tę wartość trzeba porównać z prowizją za przyznanie lub przedłużenie linii debetowej w koncie osobistym i już wiemy, który kredyt bardziej się opłaca.

Kiedy przydaje się karta kredytowa? I jak wykorzystać miks?

Kiedy jednak limit w ROR nie zastąpi karty kredytowej? Karty kredytowe są zwykle wymagane w przypadku np. wynajęcia samochodu za granicą lub preautoryzacji przy meldowaniu się w hotelu. W jaki sposób połączyć korzystanie z obydwu rozwiązań?

Jeżeli bank zaproponował ci np. 10.000 zł limitu (w ROR lub karcie kredytowej) to warto podzielić go pomiędzy te usługi. Prosisz o 5.000 zł limitu oraz 5.000 zł na karcie kredytowej. Schemat działania jest następujący:

1. Dopóki to możliwe korzystasz z karty kredytowej (tylko transakcje bezgotówkowe),

2. Po zakończeniu okresu rozliczeniowego karty kredytowej spłacasz całe zadłużenie z zestawienia transakcji (w ten sposób odsetki od kredytu kartowego nie zostaną naliczone),

3. Jeżeli nie posiadasz wystarczających pieniędzy na koncie, spłacasz kartę kredytową z limitu w ROR, od tego dnia bank zacznie naliczać odsetki od wykorzystanego limitu – chyba, że przyznał ci okres bezpłatnego korzystania z limitu (np. w Millennium pierwszych 7 dni w miesiącu jest za darmo).

4. Wpływ wynagrodzenia zeruje lub zmniejsza kwotę wykorzystanego limitu w ROR.

Uwaga na zdolność kredytową!

Pamiętaj, że w przypadku, gdy wnioskujesz np. o kredyt hipoteczny, banki biorą pod uwagę przyznane limity (w ROR oraz karty kredytowej), a nie ich fizyczne wykorzystanie. Praktycznie nie ma znaczenia czy z nich korzystasz czy masz tylko tak na wszelki wypadek. Liczy się możliwość całkowitego wykorzystania. Jeśli karta kredytowa leży w szufladzie i się kurzy, to lepiej z niej zrezygnować. Chodzi nie tylko o to, że banki obciążają „nieczynnych” klientów opłatami, ale też taki plastik bez sensu obciąża naszą zdolność kredytową.

Zarówno limit, jak i karta kredytowa, obciążają zdolność kredytową posiadacza kwotą 3-5% ich wysokości. Dlatego jeżeli posiadasz tego rodzaju kredyty z limitem np. 10.000 zł to (w skrócie) zmniejszą one twój (przyjęty do liczenia zdolności kredytowej) dochód miesięczny o ok. 300-500 zł.

_________________POSŁUCHAJ PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”W najnowszym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” rozmawiamy o zdziwieniu klientów tym, jak bardzo banki zakręciły kurek z kredytami (jak to jest, że klient, który miał jeszcze pół roku temu możliwość wzięcia 100.000 zł, dziś nie może pożyczyć nawet 1.000 zł) i jak się w takiej sytuacji zachować. Sprawdzamy czy da się jeszcze sensownie zarobić na lokacie bankowej, zastanawiamy się co ukrywają przed nami telekomy oraz dlaczego bankomaty wypłacają nam coraz częściej wyłącznie „grube” banknoty. No i martwimy się losem największej polskiej sieci restauracji, która z powodu pandemii jest zagrożona bankructwem. Zapraszamy do posłuchania!Rozpiska tematów:

01:02 – Dlaczego banki zakręciły kurek z kredytami i dlaczego nie mówią nam, dlaczego odprawiły nas z kwitkiem?
12:41 – Czy da się jeszcze sensownie zarobić na lokacie?
20:38 – Kto zjadł gigabajty danych i dlaczego telekom w tej sprawie chowa głowę w piasek?
25:41 – Już raz prawie zbankrutowali. Czy to może się powtórzyć? Jaka przyszłość stoi przed siecią restauracji Sphinx?
36:12 – Dlaczego bankomaty wydają tylko banknoty o wysokich nominałach?

Aby odsłuchać podcast kliknij tutaj, albo na baner poniżej:

 

Subscribe
Powiadom o
34 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
DobryZwyczajNiePozyczaj
8 dni temu

Odpowiedź na pytanie w tytule jest prosta: nie wybieraj żadnej z tych opcji. Obie to kredyt, środki oprocentowane. Najgorsza jest karta kredytowa ze swoją pozorną bezpłatnością, W końcu się zagalopujesz i nie będziesz mieć środków na spłatę zadłużenia w terminie.
Dobry zwyczaj, nie pożyczaj.

ORRO
8 dni temu

Karta kredytowa to wyśmienite narzędzie (i wcale nie takie trudne do ogarnięcia), z tym, że jak sama nazwa wskazuje — nie służy do zaciągania kredytu 😉
(Aczkolwiek biorąc pod uwagę, że na starych kartach Citi jest 2%, może korcić.)

Mam Wiedze
8 dni temu

Nie masz racji, to że ty nie potrafisz kontrolować swoich wydatków nie oznacza że są to złe produkty. Oba warianty są dla ludzi trzeba tylko ostrożnie czytać warunki. Środki oprocentowane są tylko wtedy gdy z nich skorzystasz. Jeżeli nie korzystasz nie są oprocentowane. Karty i debety są dla ludzi którzy potrafią zrozumieć do czego służą. Jeżeli nie potrafisz zrozumieć zasady ich działania to nie korzystaj bo będziesz mógł mieć pretensje tylko do siebie. Jadąc na wakację nie wypożyczysz samochodu bez posiadania karty kredytowej, ale w tym przypadku lepiej wybrać ofertę Banku który nie pobiera prowizji za przewalutowanie. Debet to fajna… Czytaj więcej »

Don Q.
8 dni temu

„Dobry zwyczaj, nie pożyczaj” — 100% racji. „W końcu się zagalopujesz i nie będziesz mieć środków na spłatę zadłużenia w terminie” — jestem przeciwny zadłużaniu się, ale zarazem jestem wielkim zwolennikiem kart kredytowych. Uważam nawet, że gdy płaci się jedną kartą kredytową za wszystko, to comiesięczny wyciąg bezlitośnie pokazujący kwotę miesięcznych wydatków oraz dokładną listę wszystkich transakcji może pomóc zarządzaniem finansami bardziej, niż płacenie gotówką lub debetówką podłączoną pod ror, szczególnie, gdy na tym ror są też oszczędności. A na to, by się w zakupach nie „zagalopować” jest bardzo prosta metoda — konto oszczędnościowe z kwotą równą co najmniej limitowi… Czytaj więcej »

RobertS
8 dni temu

wszystko jest dla ludzi, opisane opcje są znacznie lepsze i o niebo tańsze niż chwilówki itp… parabanki, korzystam z KK i zawsze spłacam 100% zadłużenia dlatego mogę korzystać z darmowych pieniędzy banku, gdybym nie miał z czego oddać to bym się nie zdecydował

Marcin
8 dni temu

Bardzo zdawkowo potraktowano informację o możliwości uzyskania dni bezodsetkowych („chyba, że przyznał ci okres bezpłatnego korzystania z limitu np. w Millennium pierwszych 7 dni w miesiącu jest za darmo”), a to potężne narzędzie. Teraz banki już wycofały się z tej opcji i ma ją tylko Millennium, ale kiedyś dodatkowo miałem 7 dni bezodsetkowych w Credit Agricole i 10 dni bezodsetkowych w Eurobank (aktualnie Millenium które przejęło ten bank honoruje te zapisy w umowach i daje 10 dni). Działało to tak, że brałem 100% pieniędzy z pierwszego limitu, gdzie przyznana kwota była najmniejsza i spłacałem ją z drugiego limitu o większej… Czytaj więcej »

oitoiu
8 dni temu
Reply to  Marcin

i co robiłeś z tymi darmowymi pieniędzmi? Trzymałeś na lokacie na śmieszny procent w skali roku, zarabiając kilka zł w miesiącu? Kilka zł za pamiętanie o terminach, o tym, żeby zrobić przelew w odpowiednim momencie, bo jak nie zdążysz, to zapłacisz kilkakrotnie więcej, niż zarabiasz na tych darmowych środkach…

Jeśli takie darmowe środki miałyby być sposobem na zarabianie, to każdy dzisiaj byłby bogaty z tytułu samego posiadania i korzystania z kart kredytowych, limitów w kontach, itd.

RobertS
8 dni temu
Reply to  oitoiu

nie ma się co śmiać, jak oprocentowanie na lokatach było wyższe i np. bank robił prezent (przelew z rachunku KK bez opłat) to wielu było takich, którzy kasę z KK przelewali na lokatę lub KO, taki mały oscylator, ale można było fajny wynik zrobić

Don Q.
7 dni temu
Reply to  RobertS

Potwierdzam, ja długo ciągle kilkadziesiąt tysięcy z limitów kart kredytowych miałem przerzucone na depozyty, przy koncie oszczędnościowym oprocentowanym na 2,7% dawało to łatwy zarobek w wysokości ok. 1000 zł rocznie… 🧅

Mariusz
8 dni temu

W Getin Banku mam kartę kredytową z oprocentowaniem 2%. Żadnych opłat za użytkowanie czy odnowienie karty, wypłaty z bankomatów bez prowizji (oczywiście nie ma GP). Jest tylko prowizja za przelew z rachunku karty. Ale nie wiem, czy na takich warunkach karta jeszcze do dostania…

Lech
8 dni temu
Reply to  Mariusz

W Santander Bank Polska też mam dwie karty z oprocentowaniem 2% w skali roku. Konsultantka z innego banku nie mogła uwierzyć że mam tak niskie oprocentowanie.

jacek
8 dni temu
Reply to  Lech

skąd tak niskie oprocentowanie?

Olek
8 dni temu
Reply to  jacek

Dziś już na pewno się takiej karty nie dostanie. Ja mam tak samo z kartą od Santandera. Umowa o kartę była zawarta w 2015 roku i jeden z punktów mówi że oprocentowanie nie będzie nigdy wyższe niż czterokrotność aktualnej stopy lombardowej NBP – wtedy takie było prawo co do maksymalnego oprocentowanie kredytu i bank postanowił to wpisać do umowy wprost, zamiast odnieść się do regulacji ustawowej 🙂 Obecnie stopa lombardowa to 0.5% czyli zgodnie z umową karta nie może być oprocentowana wyżej niż 2% w skali roku 🙂

Don Q.
8 dni temu
Reply to  jacek

@jacek, na stronie Santandera widzę, że karta Mastercard World Elite ma oprocentowanie 2,19% https://www.santander.pl/przydatne-informacje/oprocentowanie

Don Q.
8 dni temu
Reply to  jacek

@jacek, na stronie Santandera widzę, że dla karty Visa Platinum „Dla umów zawartych do 31.07.2016 r.oprocentowanie limitu kredytowego wynosi 2%” https://www.santander.pl/przydatne-informacje/oprocentowanie

Don Q.
7 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja mam kartę Visa Platinum z Millennium, jej oprocentowanie (oczywiście ja korzystam z okresu bezodsetkowego) to także „4 × stopa lombardowa NBP”, czyli 2% — zresztą jak wszyskich innych kredytówek Millennium „dla umów zawartych od 1.05.2013 r. do 10.11.2019 r.”, wyższość Visa Platinum polega na limicie maksymalnego oprocentowania do 10% (czyli uwidacznia się dopiero przy stopie lombardowej ponad 2,5%); ta karta jest bezpłatna przy 5 płatnościach miesięcznie. Nie wiem, jak w przypadku Santandera, ale w przypadku Millennium „ekskluzywność” tej karty to ściema, ja ją sobie „na klik” wyrobiłem, nawet bez żadnego dokumentowania np. dochodów (i bez wynagrodzenia spływającego do tego… Czytaj więcej »

RobertS
8 dni temu
Reply to  jacek

czy 2% czy 7% czy kiedyś więcej, mam żelazną zasadę, że KK spłacam zawsze w 100% i tego należy się (docelowo) trzymać; ale KK lub/i limit w koncie można traktować jak poduszkę finansową czyli kasę na wypadek jakiejś nagłej potrzeby, to o wiele lepsze niż „siano od bociana”

Sooverenplus
6 dni temu
Reply to  RobertS

nie zawsze, bo piersze siano jest na zero procent

Robert
8 dni temu

Żadne rozwiązanie nie jest dobre.Nie masz kasy, nie żyj ponad stan a to daje ci taka możliwość. Ludzie się zadłużają tak powolutku po troszeczku. Raz stówka, tutaj dwieście i nagle się okazuje ze spłacasz tylko odsetki bo masz parę tyś długu.

Krzysztof M.
8 dni temu
Reply to  Robert

Wszystko dla ludzi, bardzo sobie chwalę kartę kredytówkę. Awaria -wymiana sprzętu agd, naprawa auta. Przeważnie mam ok. 3 tys. stałego, bezprocentowego długu. Żywa gotówka w gotowości na koncie maklerskim jako przyczajony tygrys-ukryty smok. System sprawnie działa od 20 lat.

Błażej
8 dni temu

Ja przedstawię schemat (jeśli oczywiści nie musimy to lepiej nie), który używam. Od początku miesiąca płacimy używając Twisto (nic nie jest rejestrowane w BIK). Każdą kwotę, którą wydamy, przelewamy z ror’u pod koniec dnia na wydzielone konto oszczędnościowe (tu się sprawa wysypała po ostatnich zmianach stóp procentowych ale to inna kwestia). Z początkiem następnego miesiąca spłacamy Twisto kartą kredytową. Po wygenerowaniu wyciągu zabieramy środki z konta oszczędnościowego i spłacamy kartę a cykl się powtarza. To powoduje, że nie tracimy płynności finansowej w prawdziwej gotówce, nie płacimy żadnych odsetek, a (niestety to już nie do końca aktualne), pieniądze rezerwowane na spłatę… Czytaj więcej »

RobertS
8 dni temu
Reply to  Błażej

od bardzo dawna raczej nie, bo Twisto ma jest u nas jakoś od X.2019 r.; można wykorzystać nawet cały limit na kK jeżeli się wie, że zostanie od spłacony w terminie określonym przez bank

someone
8 dni temu

Przedstawiam scenariusz, który uważam za lepszy. Chcę mieć 5000 debetu? To oszczędzam, aby na ROR mieć 5000 na dzień przed wypłatą. Następnie traktuję te 5000 jako nienaruszalny debet. Możliwy do wykorzystania w sytuacji awaryjnej. Spłacany z kolejnej wypłaty. Wymaga to samodyscypliny ale finalnie działa identycznie jak debet w koncie. Tylko mój. Darmowy.

Marcin
8 dni temu

Opisany schemat (spłata karty limitem) niesie duże ryzyko pętli. Spłata długu de facto drugim długiem to niebezpieczna zabawa bez solidnego bufora bezpieczeństwa i świadomości finansowej nawet podstawowej. A mając bufor nie ma potrzeby sięgania po zewnętrzne finansowanie. Wydaje mi się że warto to podkreślić gdyby jakiś zupełnie zielony czytacz myślał że odkrył Eldorado.

Last edited 8 dni temu by Marcin
Tomtom
8 dni temu

Karta kredytowa jest bardzo przydatnym produktem: jest bardzo tania (tylko w Polsce, za granica zazwyczaj dług na karcie jest najdroższy). W szczególności w polskich warunkach prawie zawsze karta jest tańsza od kredytu konsumpcyjnego, choć mnóstwo osób uważa ze jest odwrotnie ma benefity za samo posiadanie (zniżki, punkty, ubezpieczenia, dodatkowe usługi). Nie są to wielkie rzeczy ale zawsze coś się uzbiera charge back duża łatwość śledzenia wydatków. Dużo trudniej śledzić wydatki gotówką jeśli nie ma się żelaznej dyscypliny (ja nie mam a po 1 dniu nie pamietam gdzie i ile wydałem) duża łatwość transakcyjna w internecie oraz w podróży, nieważne jak… Czytaj więcej »

RobertS
7 dni temu
Reply to  Tomtom

dlatego też przydać się może curve lub/i revolut….i wtedy wypłacenie gotówki z kk (pośrednio) nie jest problemem; w podstawowych pakietach do 200 euro/m-c można wypłacić bez kosztów

Don Q.
7 dni temu
Reply to  RobertS

„i revolut….i wtedy wypłacenie gotówki z kk (pośrednio) nie jest problemem”
— no, chyba że z Citi… 😈

Don Q.
7 dni temu
Reply to  Tomtom

@Tomtom, świetny komentarz, szczególnie podoba mi się podkreślenie łatwości śledzenia wydatków; za gotówkowych czasów nierzadko się zastanawiałem: „co się z tymi pieniędzmi stało? chyba mnie ktoś okradł?” — wyciąg karty kredytowej bezlitośnie pokazuje prawdę. Jak chodzi o chargeback, to warto zauważyć, że to jest zaleta nie tylko kart kredytowych, ale w ogóle płacenia kartami (choć bankowi „konsultanci” często zachęcając do wzięcia kredytówki używają tego argumentu, zapominając jakby, że chargeback dotyczy także debetówek). W temacie wybierania gotówki — to na szczęście coraz rzadziej jest potrzebne, dla mnie przełomem było, gdy (już ponad rok temu) okazało się, że wezwani do awarii elektryk… Czytaj więcej »

DawidK
6 dni temu

Limit kredytowy w koncie potrafi być niezłą pułapką, znam ludzi którzy potrafili zejść z takim na poziom -50 tys, miesięcznie płacili koło 1 tys odsetek, i byli w sytuacji bez wyjścia. Najlepszą opcją byłoby wzięcie pożyczki gdzie indziej i spłacenie tych 50 tys, ale przecież nikt nie pożyczy komuś, kto jest permanentnie pod kreską na RORze. Karty kredytowe miały większy sens w czasach, gdy lokaty i konta oszczędnościowe były oprocentowane. Przy np. 50 tys obrotu rocznego na karcie można było 1500 zł rocznie zarobić na takiej kombinacji. Teraz zysku się nie osiągnie, więc jedynym sensem posiadania karty jest płacenie przez… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu