10 grudnia 2020

Kiedy wreszcie będziemy mieli niemieckie pensje? Oni spróbowali to oszacować. Gdzie jesteśmy w pogoni za bogatym Zachodem? I czy biegniemy wystarczająco szybko?

Kiedy wreszcie będziemy mieli niemieckie pensje? Oni spróbowali to oszacować. Gdzie jesteśmy w pogoni za bogatym Zachodem? I czy biegniemy wystarczająco szybko?

W ostatnich trzech latach wynagrodzenia w Polsce rosły realnie, a więc po uwzględnieniu inflacji, średnio o 5,6% rocznie, a tymczasem pensje w krajach Unii Europejskiej praktycznie stanęły w miejscu. W najnowszej analizie firma audytorsko-doradcza Grant Thornton pokazuje kilka scenariuszy, z których wynika kiedy wreszcie będziemy cieszyli się „niemieckimi zarobkami”

Wyobraźmy sobie, że bierzemy udział w maratonie. Jesteśmy daleko w tyle. Co zrobić, żeby dogonić innych biegaczy? Trzeba biec szybciej od nich, a najlepiej, żeby nasi rywale zrobili sobie odpoczynek. Taką właśnie sytuację obserwujemy w dyscyplinie zwanej „poziomem wynagrodzeń”.

Zobacz również:

Na wszelkiego rodzaju analizy prognozujące, kiedy zarabiać będziemy np. tyle co Niemcy, trzeba patrzeć z dużym dystansem. Wszystko bowiem zależy od tego, jak szybko biegniemy i w jakim tempie robią to inni zawodnicy. A to nie są przecież wartości stałe. Z ubiegłorocznej edycji badania Grant Thornton wynikało, że gdyby utrzymana była ówczesna dynamika płac w Polsce i w UE, to nasze pensje zrównałyby się ze średnią unijną dopiero w 2069 r., czyli za 49 lat. Ale unijni zawodnicy zwolnili, a Polacy przyspieszyli. Gdybyśmy w tym miejscu i jednym, i drugim włączyli tempomat, dystans do średniej płacy w UE nadrobilibyśmy aż o 31 lat szybciej, czyli już w 2038 r.

Przeczytaj też: Gigantyczna awaria usługi Makler w ING Banku. Klienci wściekli, bo nie mogą składać zleceń. Niektórzy już zapowiadają pozwy. Jakie mają szansę na odszkodowanie?

Przeczytaj też: Robisz zakupy, podchodzisz do kasy, płacisz kartą i… zaciągasz kredyt ratalny prosto z terminala. To najnowszy pomysł Mastercarda. Ale czy jest tani i bezpieczny?

Polacy szybcy, ale Litwini szybsi

W jaki sposób Grant Thornton mierzy tę „dyscyplinę”? Opiera się na danych Eurostatu o wynagrodzeniach w Unii Europejskiej za 2019 r. oraz ich dynamice z ostatnich trzech lat, a konkretniej na skumulowanym wzroście z lat 2017-2019 pomniejszonym o inflację).

W ubiegłym roku Polak zarabiał średnio 1.150,67 euro miesięcznie (5.163,79 zł brutto przy kursie euro 4,49 zł). Ten wynik stawia nas wśród najbiedniejszych mieszkańców UE. Polak zarabia nominalnie, a więc bez uwzględnienia poziomu cen w innych krajach, niemal trzy razy mniej, niż wynosi średnia unijna (3.043,15 euro).

Od poprzedniej edycji raportu Polska pod względem nominalnych zarobków wyprzedziła Chorwację (średnie miesięczne zarobki w 2019 r. wynosiły 1.138 euro) oraz Węgry (1.140 euro). Wyprzedziła nas za to Litwa, gdzie średnia miesięczna pensja wzrosła z 926 euro w 2018 r. do 1.199 euro w 2019 r. W tym zestawieniu Polska plasuje na 7. pozycji od końca w UE. Za nimi są Węgry, Chorwacja, Słowacja, Łotwa i Rumunia, a listę zamyka Bułgaria ze średnią miesięczną pensją na poziomie 647 euro.

Ile zjesz Big Mac za swoją pensję?

Na poziom wynagrodzeń nie można patrzeć w oderwaniu od tzw. siły nabywczej pieniądza, która mówi, ile dóbr i usług możemy kupić za naszą pensję. Bo co z tego, jeśli w jakimś kraju nominalne pensje są dwa razy wyższe niż w Polsce, jeśli wszystko jest tam dwa razy droższe niż u nas. Bogaty i biedny w tym zestawieniu wypadają tak samo, bo kupią dokładnie tyle samo.

Różnice w sile nabywczej można poznać choćby podczas zagranicznych wakacji. Łatwo można przeliczyć, o ile więcej niż w Polsce płacimy w bogatych krajach UE za obiad w restauracji czy za zakupy w sklepie spożywczym. Eksperci Grant Thornton porównali siłę nabywczą na przykładzie trzech produktów. Sprawdzili, ile za nominalną średnią pensję moglibyśmy kupić w danym kraju litrów paliwa, popularnych kanapek w McDonald’s oraz biletów do kina.

Okazuje się, że nawet fakt, iż te produkty i usługi są w Polsce tańsze, to i tak w tym rankingu zajmujemy 8. miejsce od końca. Za średnią pensję z 2019 r. Polak mógłby bowiem kupić 1.065 litrów paliwa (1,08 euro za litr) lub 247 zestawów kanapek Big Mac (4,65 euro za zestaw) albo 177 biletów do kina (ok. 6,5 euro za bilet). Z kolei za średnią unijną pensję (3043,15 euro) można by kupić 2.340 litrów paliwa (przy założeniu, że cena jednego litra to około 1,30 EUR), 444 zestawy kanapek Big Mac (6,9 euro za zestaw) lub 349 biletów do kina (cena jednego to średnio 8,7 EUR).

„Uwzględnienie różnic w cenach nie zmienia więc zasadniczo struktury wynagrodzeń – kolejność krajów pozostaje bardzo zbliżona. Zmienia się jednak dysproporcja pomiędzy krajami o najniższych i najwyższych płacach. O ile statystyczny pracownik w Luksemburgu zarabia nominalnie prawie 5-krotnie więcej niż pracownik w Polsce, o tyle po uwzględnieniu różnic w sile nabywczej (przynajmniej tej mierzonej paliwem, kanapkami i kinem) różnica ta spada do około 3-krotności”

– komentują eksperci Grant Thornton.

Przeczytaj też: Pomoc dla firm: co do wzięcia zostało z tarcz antykryzysowych z pierwszej fali pandemii? Co rząd obiecuje poszkodowanym w drugiej fali, czyli co wiemy o „dziesiątce Morawieckiego”?

Przeczytaj też: Bankomat to nie tylko maszyna do wypłacania pieniędzy. Może być nośnikiem reklamowym, „roznosicielem” ulotek i wypłacać konkursowe nagrody

Do Niemców dobijemy w 2048 roku

Kiedy zatem wysokością płac dogonimy bogate kraje Europy? Średnia dynamika płac w Polsce z lat 2017-2019 wynosiła 5,57%, średnia dla UE to zaledwie 0,37%. Można więc powiedzieć, że biegniemy blisko 15 razy szybciej niż przeciętny zawodnik Unii Europejskiej. Ale dystans do odrobienia jest spory. Jeśli założymy, że zawodnicy biec będą w tym samym tempie, polskie wynagrodzenia zrównałby się z unijnymi za 18 lat.

W zeszłorocznej edycji badania Grant Thornton, zrównanie płac miało nastąpić dopiero we wrześniu 2069 r, a w edycji sprzed dwóch lat – dopiero w 2077 roku. Tak gwałtowne skrócenie dystansu wynika z tego, iż w ostatnich latach wzrost płac Polsce mocno przyspieszył (do 5,57% z 4,66% przed rokiem i 4,53% dwa lata temu), a w UE wyraźnie spowolnił (do 0,37% z 2,58% rok temu i 2,65% dwa lata temu).

Kiedy – przy założeniu, że zawodnicy będą biec w tym samym tempie – Polska dogoni poszczególne kraje? Najmniej – 5 lat – dzieli nas od Portugalczyków. Za 7 lat dogonilibyśmy Grecję i Słowację. Z Hiszpanią płacowo zrównalibyśmy się w 2031 r., z Czechami w 2033 r., a z Francją w 2036 r. Tyle, co Niemcy zarabialibyśmy dopiero w 2048 r., a więc wynagrodzenia w obu tych krajach wynosiłyby ok. 68.000 euro brutto rocznie. Dwa lata później dobilibyśmy do Szwedów i Duńczyków.

Eksperci Grant Thornton spojrzeli na doganianie płac jeszcze pod innym kątem. Sprawdzili, kiedy Polska (przy założeniu dynamiki wzrostu płac z lat 2017-2019) osiągnęłaby poziom obecnych płac w innych krajach UE, a więc kiedy Polak będzie zarabiał tyle, co obecnie np. Niemiec. Tę symulację obrazuje poniższy wykres.

Jak pandemia wpłynie na wynagrodzenia?

Jak już wspomniałem, na te prognozy trzeba spoglądać bardzo ostrożnie. Opierają się na danych z lat 2017-2019 r., a przecież pandemia wywróciła wszystko do góry nogami.  Np. w październiku 2020 r. wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstw rosły w Polsce w realnym tempie 1,6%, a w lutym, czyli tuż przed pandemią, dynamika wynosiła 3 proc. Z kolei w Portugalii płace spadają realnie o 7,3% (październik), a w lutym rosły aż o 5%.

Przeczytaj też: Prawdziwa przykrość? Gdy kredytobiorca staje się „upośledzony kredytowo” bo źle trafił z bankiem. Czy KNF, dając bankom zgody na fuzje, coś przeoczyła?

Przeczytaj też: Trudno w to uwierzyć, ale wciąż są takie banki. Spłacił kredyt przed terminem, ale bank nie chce mu zwrócić części prowizji. Czy „opcja atomowa” zakończy spór?

Nieciekawie mają też niemieccy pracownicy. W drugim kwartale 2020 r. wynagrodzenia spadały realnie aż o 4%, choć przed pandemią rosły o 0,4-0,7%. Na jednoznaczne wnioski z wpływu pandemii na wynagrodzenia będziemy musieli jednak poczekać do przyszłego roku, kiedy Eurostat opublikuje dane według ujednoliconej metodologii. Wygląda jednak na to, że Polska jest jednym z krajów, w którym płace ucierpiały w niewielkim stopniu. Na to, jak szybko „biec” będą pensje w innych krajach nie mamy wpływu. Ale mamy wpływ na to, jak szybko pobiegną Polacy.

„Jeśli chcemy zarabiać więcej, są do tego jedynie trzy drogi. Po pierwsze, moglibyśmy po prostu pracować więcej, np. aktywizując jak największą liczbę osób biernych zawodowo albo później przechodząc na emeryturę, bardziej efektywnie, czyli wytwarzać więcej w tym samym czasie, np. dzięki lepszej organizacji pracy, w tym automatyzacji, lub bardziej innowacyjnie, osiągając większą wartość dodaną z wykonywanych prac”

– mówi Tomasz Wróblewski, ekspert Grant Thornton.

Zdjęcie tytułowe: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
18 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
krzysztof
2 miesięcy temu

kiedy czytam,ze rzekomo powazna agencja okresla sile nabywcza pensji na podstawie 3 wskaznikow( typu kanapka w Macu) to juz nawet nie chce mi sie czytac dalej…na studiach na pierwszym roku robia bardziej profesjonalne analizy

BdB
2 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Podatki też chcemy niemieckie?

Marek
2 miesięcy temu
Reply to  BdB

uważasz, że Niemcy płacą więcej podatków w porównaniu do zarobków niż Polacy? no to przykład: polski „bogacz” dobijający do drugiego progu podatkowego (nie podnoszonego od 2008 roku) – zarobki 7100 brutto miesięcznie, koszt pracodawcy 8600, na czysto zostaje 5100 – czyli na starcie 40% zabiera państwo. a potem jeszcze vat, akcyza, kilkakrotnie pobierane opłaty w cenie paliwa i kilkaset innych danin, które czasami trzeba w ciągu roku zapłacić. Gdybyśmy wzięli średnią pensję niemiecką brutto z zeszłego roku to wyszłoby przy polskich warunkach 7800 na rękę, z czego przez ostatnie miesiące roku z powodu wejścia w drugi próg tylko 6400. koszty… Czytaj więcej »

Last edited 2 miesięcy temu by Marek
Adam S.
2 miesięcy temu
Reply to  Marek

Nie zapomnijmy o cenach samochodów, które w EUR stoją a w PLN szybują do nieba.

Wacław
2 miesięcy temu
Reply to  BdB

Tak przydały by się niższe, jak obniżony VAT na czas pandemi.

Rafał
2 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Człowiekowi do życia wystarczą te trzy rzeczy, więc jak dla mnie to dobra analiza.

krzysztof
2 miesięcy temu
Reply to  Rafał

super, ale wyobraz sobie,ze nie kazdy czlowiek potrzebuje tylko kanapki, seansu w kinie i paliwa…

Tomek
2 miesięcy temu

Polska nigdy nie dogoni Niemiec – to się nie udało nawet w rzekomych czasach świetności Polski (XVI-XVII wiek). Nawet wtedy zarabialiśmy 2X mniej. Niby czemu teraz ma się udać?

Stef
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Nawet kraje będące w UE od lat 70tych nie dogoniły Niemiec, dlaczego nam ma się udać ?

Daniel
2 miesięcy temu

Ja trochę z innej beczki…
Czy ma ktoś ma wiedzę/ opinię na temat Aforti Holging i ich ofercie inwestycyjnej?
Przesłali mi ofertę – poniżej treść części maila.

Proponujemy Inwestorom ulokowanie kapitału na rok, dwa lub trzy lata.
Stała stopu zwrotu od inwestycji to kolejno 6%, 7% lub 8% brutto rocznie (w zależności od horyzontu czasowego inwestycji).
Zysk w stałej wysokości przekazujemy w trybie comiesięcznym na wskazane konto bankowe.
Po upływie okresu inwestycji ulokowany kapitał wraca automatycznie. Nie pobieramy jakichkolwiek opłat od ulokowanych środków.
Jako wystawca weksli odpowiadamy za wszelkie zobowiązania całym majątkiem zgodnie z zasadami prawa wekslowego.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Daniel
Daniel
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dzięki!

Stef
2 miesięcy temu

Pytanie który kraj UE dogonił Niemcy? Irlandia, Uk, Francja, Hiszpania, Szwecja? Nie. Dlaczego nam ma się udać.

krzysztof
2 miesięcy temu
Reply to  Stef

nikomu sie nie udalo i nikomu sie uda natomiast w tym wyscigu nie chodzi o to by zlapac kroliczka ale go gonic.
zreszta im bardziej roznica miedzy naszymi krajami bedzie mniejsza tym trudniej bedzie cokolwiek odrobic: to jak w sporcie, gdy jestes amatorem to co roku bijesz swoje rekordy i zblizasz sie do zawodowcow, ale jak jestes zawodowcem to nagle okazuje sie,ze wynik lepszy o 0,5 sekundy jest poza zasiegiem, bo na tak wysokim poziomie wszyscy tam sa.
Zeby w Polsce zylo sie akceptowalnie nie musimy wcale miec dochodow jak Niemcy.

Marcin
2 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Tylko tu sie zgadzam z ktoryms z poprzednikow, ze ceny powinny byc dostosowane do realiow. Nowe auto typu Mercedes w Niemczech kupi sie za 30 tys euro u nas ponad 200 000 pln. Cena ta sama a zarobki inne. Dlatego potem sie mowi, ze malo kogo w ogole stac na nowy samochod. Osobiscie nie zarabiam zle, bo na nowe auto musze odkladac rok (mowimy o klasie sredniej do 150 k), ale tez mnie wkurza ten rozjazd cen.

and
2 miesięcy temu

Dalsze podwyzszanie placy minimalnej, moze bardzo szybko zrownac nas z innymi krajami. Bedzie to skutkowalo zapascia malych firm, splaszczeniu jeszcze bardziej zarobkow sprzataczki i urzedniczki, ale w statystykach bedzie wygladalo dobrze… Wtedy Wrobleski powie ze trzeba pracowac jeszcze wiecej godzin i jeszcze dluzej. Szkoda tylko, ze nie jest to prawda…

CCKK
2 miesięcy temu

Bzdura. Pytałem maklera Citi co sądzi o Tesli jak jeszcze była po ok $150 przed splitem ($30 teraz). Byłem już całkowicie zainwestowany w nią, ale chciałem sprawdzić co o myślą o spółce – usłyszałem jakieś dyrdymały. Biura maklerskie mają wiedzę tylko o sztampowych produktach,

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  CCKK

Za taką wiedzę przede wszystkim się płaci ciężkie pieniądze. Jest sprzedawana najpierw na wyłączność klientom korzystającym z doradztwa inwestycyjnego

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!