20 lipca 2021

Nowe trendy w inwestowaniu. Jak wmontować robota-doradcę w swój plan budowania oszczędności? Niektórym pomagają już… trzy roboty (nie kuchenne)

Nowe trendy w inwestowaniu. Jak wmontować robota-doradcę w swój plan budowania oszczędności? Niektórym pomagają już… trzy roboty (nie kuchenne)

Robodoradca może pomóc nam lokować oszczędności – zwłaszcza jeśli nie mamy ich dużo i na inwestowaniu się nie znamy. Ale jak wpisać robodoradcę w naszą strategię lokowania oszczędności? Gdy mamy już jakieś pieniądze na bankowych depozytach, kontach oszczędnościowych albo po prostu na rachunkach bieżących – jaką ich część przekazać robodoradcy? Które to powinny być pieniądze? Jak robodoradca może ułatwić inwestowanie tych oszczędności?

W poprzednim artykule z cyklu „To robota dla robota” pisałem o cechach robotycznego doradcy finansowego, które czynią go dobrym wsparciem dla początkujących inwestorów. A więc takich, którzy nie mają jeszcze doświadczenia w inwestowaniu oszczędności i są podatni na błędy charakterystyczne dla nowicjuszy m.in. wpadanie w panikę albo w euforię oraz brak konsekwencji w działaniach. Robot, metaliczny i bezduszny, może pomóc postawić pierwszy krok w inwestowaniu.

Zobacz również:

Robot inwestycyjny pomoże, ale nie zawsze jest potrzebny

Ale jak wpisać robodoradcę w naszą strategię oszczędzania, w inwestowanie oszczędności? Przecież mamy już jakieś pieniądze na bankowych depozytach, kontach oszczędnościowych albo po prostu na rachunkach bieżących. Jaką ich część przekazać robodoradcy? Które to powinny być pieniądze? Które oszczędności nadają się do tego, by zajął się nimi robot, a które nie?

Zacznijmy od podstawowej informacji: robodoradca może być pomocnikiem tylko przy tej części naszych oszczędności, która jest przeznaczona na długoterminowe cele. A więc możemy mu powierzyć te pieniądze, o których jesteśmy w stanie zapomnieć na co najmniej pięć lat (a najlepiej na jeszcze dłużej).

Mówimy bowiem o inwestowaniu. Robot nie powinien zajmować się naszą poduszką bezpieczeństwa, funduszem awaryjnym, który ma zapewniać płynność finansową na wypadek jakichś życiowych komplikacji. Tą częścią domowych oszczędności bez problemu możemy zarządzać sami: powinna mieć wartość co najmniej kilku naszych miesięcznych budżetów wydatkowych i powinniśmy ją trzymać w bezpiecznym miejscu z natychmiastowym dostępem.

Oprocentowanie tych pieniędzy ma mniejsze znaczenie niż ich płynność i bezpieczeństwo (choć oczywiście jeśli jest okazja, by uzyskać nieco wyższy procent – warto skorzystać). Robot-doradca może natomiast się zająć pieniędzmi, które chcielibyśmy w przyszłości pomnożyć – uchronić przed inflacją i zwiększyć ich realną wartość.

Inwestowanie oszczędności: co trzeba wiedzieć, a czego nie?

Zanim powierzymy nadwyżkę naszych oszczędności robodoradcy, trzeba będzie odpowiedzieć na kilka jego pytań, które pozwolą stworzyć miks funduszy, w które robot ulokuje nasze pieniądze.

Ów miks funduszy będzie bardziej lub mniej wahliwy (w zależności od naszych preferencji inwestycyjnych, wyrażonych odpowiedziami na pytania). Zadaniem robota jest tak ocenić nasze podejście do ryzyka i cele życiowe, żeby owa potencjalna wahliwość nie przekraczała tego, co jesteśmy w stanie znieść.

To jest, szczerze pisząc, właśnie jedna z największych zalet robodoradcy. Początkującemu inwestorowi z reguły dość trudno jest wybrać takie fundusze, które nie będą dla niego zbyt wahliwe, a z drugiej strony dadzą szansę na określony poziom zysku. Robot tę robotę robi za nas – wybiera taki miks funduszy, by jego wahliwość nas nie „bolała”.

Oczywiście, możemy usiąść z kartką i ołówkiem, popatrzeć na skonstruowany przez robodoradcę portfel funduszy, znaleźć w internecie wykres każdego z tych funduszy, sprawdzić historyczną wahliwość i wyciągnąć z tego średnią. Ale generalnie w robodoradztwie chodzi o to, żeby nic nie musieć sprawdzać – to ma działać „samo”.

Jedyne, co powinniśmy sobie sprawdzić, to to, czy aby na pewno mamy w głowie, to przekonanie, iż inwestowanie jest aktywnością długoterminową, a po drodze może się zdarzyć, że pieniądze będą warte więcej lub mniej. Musimy być na to gotowi, ale nie musimy wiedzieć, co zrobić, żeby nie przesadzić z ryzykiem wahliwości – tym już zajmie się robot.

—————-

Zobacz też edukacyjny klip wideo, w którym wyjaśniam – na przykładzie robota kuchennego – czym różni się inwestowanie z robotem od inwestowania samodzielnego. I kiedy warto „zatrudnić” robota do oszczędzania pieniędzy

Jak wpłacać pieniądze robodoradcy?

Podstawową zasadą, której trzeba przestrzegać przy inwestowaniu pieniędzy (niezależnie od tego, czy inwestujemy samodzielnie czy z pomocą pośrednika lub robodoradcy) jest rozkładanie całego procesu w czasie. Nawet jeśli mówimy o relatywnie niewielkich kwotach oraz o dość długim horyzoncie inwestycji, to jeśli przeznaczyliśmy na inwestowanie jakąś nadwyżkę już zgromadzonych pieniędzy (ponad fundusz awaryjny) – warto podzielić kwotę na kilka części i zainwestować stopniowo: np. w czterech transzach co kilka tygodni. Nastąpi automatyczne uśrednienie cen funduszy, w których zostaną ulokowane pieniądze.

Inwestowanie oszczędności można też zacząć „z marszu”, nie mając większej kwoty przeznaczonej na ten cel. Jeśli mamy już fundusz awaryjny, to postarajmy się po prostu wygospodarować niewielki procent domowego budżetu na systematyczne inwestycje i przekazywać na nie po 200-300 zł miesięcznie.

Nie ma co się przejmować, że jednostkowa kwota jest niska, takie 300 zł miesięcznie w skali roku „rozmnoży się” do 3600 zł, a w skali 10 lat do 36 000 zł. Do tego jest szansa na zwiększenie wartości tych pieniędzy dzięki wzrostowi wartości rynkowej inwestycji.

Jeśli nie czujemy się jeszcze komfortowo jeśli chodzi o wartość tej części oszczędności, która ma być poduszką bezpieczeństwa, podzielmy nadwyżkę w budżecie na dwie części – np. 200 zł przelewajmy na konto oszczędnościowe (dopełniając fundusz awaryjny), a 100 zł przeznaczajmy dla robodoradcy.

Jest i inna metoda na uwzględnienie inwestowania (z pomocą robodoradcy lub samodzielnie) w domowej strategii budowania oszczędności. Możemy utworzyć trzy konta oszczędnościowe lub skarbonki „tematyczne”. Pierwsza to klasyczny fundusz awaryjny, drugi to fundusz spełniania marzeń w średnim terminie (wymiana samochodu, zmiana mieszkania, wkład własny do kredytu, wakacje życia), a trzeci – fundusz na długoterminowe oszczędzanie.

Proporcje podziału zaoszczędzonych na bieżąco pieniędzy pomiędzy te trzy elementy to kwestia indywidualna. O ile jednak pieniądze w dwóch „nieinwestycyjnych skarbonkach” po prostu w nich gromadzimy, to ta część, która jest przeznaczona na inwestowanie, raz na jakiś czas powinna być przelewana w „ręce” robodoradcy (np. za każdym razem, gdy zgromadzi się tysiąc złotych).

Zobacz też wideo: Sport i inwestowanie, trzy błędy, które najczęściej popełniamy w obu tych dziedzinach

Samcik, inwestowanie oszczędności i trzej robodoradcy

Robodoradca jest idealnym narzędziem, które można dołożyć do domowej strategii odkładania pieniędzy. Zamiast zastanawiać się nad wyborem funduszy, sposobów inwestowania, zamiast uczenia się o ryzyku i różnych instrumentach finansowych, po prostu dokładamy jeszcze jeden przelew na jeszcze jedno konto. Wystarczy, że jesteśmy gotowi rozstać się z tymi pieniędzmi na dłużej i zaakceptować fakt, że ich wartość może się wahać. A całą resztę zrobi za nas robot. Dzięki temu zrobienie tego kolejnego kroku – w inwestowanie, a nie tylko w oszczędzanie pieniędzy – jest bardzo łatwe i kompletnie bezstresowe.

Nie jestem już inwestycyjnym nowicjuszem, w prywatnym portfelu mam ponad 20 funduszy i ETF-ów, nie licząc innych instrumentów (obligacji, polis inwestycyjnych, produktów strukturyzowanych, inwestycji alternatywnych). Ale mimo tego korzystam też z robodoradców. A konkretnie – z trzech. U każdego z nich mam 0,5-2% moich oszczędności przeznaczonych na inwestowanie. I systematycznie zwiększam ten udział (w tzw. „nowym portfelu” jest to już kilka procent). Traktuję robodoradców jako prosty sposób wejścia na rynki, na których zbyt dobrze się nie znam oraz na poprawianie poziomu tzw. dywersyfikacji, czyli rozkładania ryzyka.

O ile moje samodzielne inwestycje mają zawsze jakąś iskrę szaleństwa (zwykle staram się inwestować w jakiś typ funduszy, w jakiś konkretny „temat” lub obszar geograficzny), o tyle robodoradcy przeważnie rozkładają tę część moich pieniędzy, którą mają pod opieką, w bardziej zrównoważony sposób. I dzięki nim mój portfel jako całość cechuje się nieco mniejszym ryzykiem i nieco większą stabilnością

W Polsce usługi robodoradztwa oferuje od niedawna swoim klientom ING Bank. Można z nich skorzystać zapisując się do usługi Investo za pomocą serwisu internetowego albo aplikacji mobilnej ING (dostępne pod tym linkiem). Wkrótce opiszę swoje prywatne doświadczenia z Investo po ulokowaniu tam własnych oszczędności.

—————————

POSŁUCHAJ PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

W tym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” gościem Macieja Samcika jest Daniel Szewieczek z banku ING. A rozmawiamy o robodoradztwie. Czy robot może pomóc nam w inwestowaniu pieniędzy tak samo dobrze jak człowiek, tyle że taniej i wydajniej? Jakie ma ograniczenia? I czy trzeba się go bać? Zapraszam do posłuchania pod tym linkiem

—————————

Czytaj więcej o tym: Co (kto?) to jest robodoradca? I komu jego pomoc może się przydać? Dlaczego roboty na dobre zaczęły pomagać nam w inwestowaniu oszczędności?

Przeczytaj też: Brak oprocentowania w bankach skłania do refleksji? „40% Polaków już otwartych na inwestowanie”. Ale jeszcze się boją. Rada? „Korzystajcie z robodoradcy!”

Zerknij też jak to wygląda na Zachodzie: Robodoradcy – jak zarządzają pieniędzmi konsumentów w najbogatszych krajach świata? Warto się dowiedzieć, bo u nas też wkrótce to może tak wyglądać

Sprawdź czy to jest dla Ciebie: Czy robodoradca jest szczególnie dobrym pomysłem dla osoby, która kompletnie nie zna się na inwestowaniu oszczędności, nie ma ich zbyt wiele i do tej pory trzymała pieniądze tylko w banku? Sprawdzam za i przeciw

————————–

Artykuł jest częścią cyklu „To robota dla robota”, poświęconego usługom robodoradców. Partnerem cyklu jest ING Bank Śląski, oferujący możliwość inwestowania za pomocą robota Investo – bankowej innowacji roku 2021 (zajęła pierwsze miejsce w rankingu „Bankowa Innowacja Roku 2021” magazynu Forbes).

Subscribe
Powiadom o
24 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Paweł
5 dni temu

Fundusze inwestycyjne były reklamowane jako przeznaczone dla osób, które na giełdzie się nie znają (daj nam pieniądze a my się znamy i je zainwestujemy). Teraz mamy robodoradców, którzy są przeznaczeni dla ludzi, którzy nie wiem, nie wiedzą co to fundusz inwestycyjny? Rozumiem, że za samego robodoradcę się płaci, a do tego dochodzą prowizje, opłaty itp. dla zarządzającymi naszymi funduszami, które ing o ile dobrze pamiętam ma dosyć wysokie (przynajmniej w funduszach akcyjnych). Może jakiś komentarz o ile korzystanie z robodoradcy może uszczuplić nasz zysk z inwestycji?

Jacek
3 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Takich ludzi – mających przy tym oszczędności – trochę jest.(…)
Znajdzie się trochę takich, co ledwo co nad powierzchnią i jeśli nie zainwestują na prawdę ostro to poduszki bezpieczeństwa nie będą mieli nigdy… a dla takich te 1200% RRSO jest bardzo atrakcyjne o ile by się tylko dostali.

Jacek
3 dni temu
Reply to  Paweł

Ja bym się mniej bał prowizjami, a bardziej runem jakim takie oprogramowanie potrafi rozpętać…

Jacek
3 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale granica ich wytrzymałości też istnieje…

Andrzej
5 dni temu

Panie Macieju ponieważ arykuł sponsorowany popatrzyłem sobie na tego doradcę od ING i: – robodoradca inwestuje w 4 fundusze NN investment (co już mnie odrzuca bo mam w Nationale Nederlanden rachunek OFE i za 12 lat jestem na 0) – więc trudno mówić o jakimś mixie funduszy – 2 obligacyjne, jeden mieszany, jeden akcyjny. No dobra technicznie to jest mix, ale sam Pan pisze o 20 funduszach w swoim portfelu, przy 4 algorytm robodoradcy chyba nie musi być jakoś bardzo skomplikowany – fundusz mieszany NN Globalnej Dywersyfikacji wg karty funduszu nie kupuje akcji firm światowych tylko udziały we własnych funduszach… Czytaj więcej »

Marek
5 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak, to jest dla początkującego inwestora. Bardziej zaawansowany już będzie rozumiał, że to jest zdzierstwo i trzymał się od tego z daleka.

Andrzej
5 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, ETF-y w portfelu funduszu mi nie przeszkadzają. Wątpliwości moje budzi sytuacja, gdy fundusz mieszany nazywający się dumnie globalnej dywersyfikacji (nazwa przynajmniej dla mnie wskazująca, że mogę się spodziewać w portfelu akcji np. coca – coli, toshiby, story enso, obligacji korporacyjnych dużych firm światowych) NN z Polski, kupuje jednostki udziału w jakiś funduszach NN zagranicznych (acha to jest ta globalna dywersyfikacja, nie mamy bezpośredniej ekspozycji na światowe rynki). Ta sama grupa kapitałowa sama sobie płaci lub inaczej: polski fundusz NN służy jako platforma do przekazywania środków do zagranicznych funduszy NN. I żeby nie było że się tylko jednej firmy… Czytaj więcej »

Marta
4 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Witam Panie Macieju, przygladam sie funduszom akcyjnym NN i mam pytanie, czy moze Pan zdradzic ktory fundusz akcyjny NN Pan posiada w swoim portfelu?

Marta
4 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Oki, Dziekuje za odpowiedz. Ja tez mam NN Akcje i przyglądam się innym w tym NN Akcje Rynków Wschodzących. Pozdrawiam serdecznie.

Aleksandra
5 dni temu

W mojej opinii robodoradcy to świetne rozwiązanie na początek, albo dla osób które nie są w stanie miesięcznie przeznaczyć na inwestowanie więcej niż około 500zł. „Na początek”, bo sama tak zaczynałam – nie znam się, ale chcę już inwestować w trakcie dokształcania się żeby docelowo móc świadomie inwestować samodzielnie, „<500zł" dlatego, że przy takich sumach prowizje za zakupy w biurze maklerskim zeżarłyby zyski, a wątpię by osoba odkładająca tyle na miesiąc chciała czekać do końca roku aż się uzbiera 6k pozwalające w miarę dobrze wyjść z prowizjami. Przy wyższych sumach oszczędności niestety ten stały % pobierany przez robodoradcę zaczyna boleć.… Czytaj więcej »

Mirek
4 dni temu

Które roboty (oprócz ING) Pan poleca?

Jacek
3 dni temu

(…)W poprzednim artykule z cyklu „To robota dla robota” pisałem o cechach robotycznego doradcy finansowego, które czynią go dobrym wsparciem dla początkujących inwestorów.(…)
A ja twierdzę, że takie roboty uczynią z nich jeźdźcę apokalipsy…

Jacek
3 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak czy siak wystarczy, że indeks zejdzie poniżej pewnej granicy i lecimy w dół na całego…

Jacek
3 dni temu

(…)Nie ma co się przejmować, że jednostkowa kwota jest niska, takie 300 zł miesięcznie w skali roku „rozmnoży się” do 3600 zł(…)
1200% RRSO? Nie chcę zgadywać jakim ryzykiem ono się wiąże… takiego nie oferował nawet AmberGold.

John-117
3 dni temu

Te wszystkie „roboty” czy „robodoradcy” (a co oni tak naprawde doradzaja?) przegrywaja calkowicie w starciu z jednym szczegolnym ETFem – Vanguard LifeStrategy 80% Equity (V80A; ew. jeszcze V60A).
Automatyczny rebalans i TER roczny 0.25%.
Sam zrezygnowalem z jednego z robodoradcow na rzecz ww. ETFa.
Dostepny w przynajmniej jednym z polskich domow maklerskich.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!