Ile można wytargować kupując mieszkanie? Czy nieruchomości bronią przed inflacją? Czy wynajem opłaci się dziś bardziej, niż kupno obligacji?

Ile można wytargować kupując mieszkanie? Czy nieruchomości bronią przed inflacją? Czy wynajem opłaci się dziś bardziej, niż kupno obligacji?

Przy okazji swojego cokwartalnego raportu o nieruchomościach Narodowy Bank Polski sprawdził, ile można wytargować od sprzedającego mieszkanie, czy nieruchomości mieszkaniowe chroniły majątek przed inflacją. A także, ile wynosi dziś opłacalność wynajmu mieszkania w porównaniu z obligacjami skarbowymi. Przynajmniej teoretycznie

Narodowy Bank Polski co kwartał publikuje raport o sytuacji na rynku nieruchomości. Najnowszy podsumowuje sytuację na koniec pandemicznego 2020 r. Nie zawiera żadnych rewolucyjnych tez. Ale jest kilka ciekawostek. Dowiadujemy się między innymi, ile mniej więcej można wytargować ze sprzedającym, gdy chcemy kupić nieruchomość. Na rynku pierwotnym – jak zresztą sprawdził Irek Sudak – nie ma wielkiego pola do negocjacji. No, chyba że nazywasz się Obajtek.

Zobacz również:

Na rynku warszawskim (żółte linie na wykresie po lewej) był co prawda ząbek „pandemiczny”, ale już go prawie nie ma i dziś średnia różnica między ofertową, a ostateczną ceną wynosi jakieś 600 zł na metrze – czyli 5-7% ceny (różnica to odległość między ciągłą linią odzwierciedlającą ofertę od przerywanej, która oznacza finalną cenę).

Podobnie rzecz wygląda jeśli weźmiemy sześć największych aglomeracji, zaś po dodaniu do tej grupy kilku nieco mniejszych miast (zielone linie) pole do negocjacji spada do 300 zł na metrze, ale też i mówimy już o innych cenach – 6000-7000 zł za metr, czyli procentowy rabat jest podobny.

Z kolei na rynku wtórnym – to te wykresy po prawej stronie – na rynku warszawskim widzimy ciekawe zjawisko polegające na tym, że rozwierają się coraz szerzej nożyce między cenami ofertowymi, a transakcyjnymi. Widać, że na rynek trafia na tyle dużo mieszkań, że siła przetargowa kupujących rośnie.

Sprzedający wystrzelili swoje oczekiwania w kosmos, żądając przeciętnie 12.000 zł za metr, zaś kupujący zbijają ceny zawodowo, bo średnia cena transakcyjna spada i nie przekracza 10.000 zł za metr (czyli mniej więcej tyle, ile na rynku pierwotnym). Niewielkie rozwarcie nożyc widać też po dołączeniu do statystyk innych miast.

Mieszkanie jako inwestycja: o ile można było pobić inflację?

Jeśli zastanawiacie się czy ceny mieszkań rzeczywiście rosną tak szybko, jak opowiadają rozpaleni wizją zysków z prowizji pośrednicy nieruchomościowi, to odpowiedź brzmi: w większości miast przeciętnej jakości mieszkania nieco potaniały. Owszem, średnia cena mieszkań idzie w górę, ale windują ją transakcje na rynku nieruchomości luksusowych, apartamentów i domów.

NBP liczy tzw. indeks hedoniczny cen mieszkań, czyli taki, który uwzględnia różnice w cechach mieszkań ze względu np. na ich lokalizację, powierzchnię, czy standard wykończenia. I wynika z niego (wykresy po prawej), że mieszkania o przeciętnym standardzie w Warszawie w skali roku potaniały o 400-500 zł na metrze.

W innych miastach stanęły w miejscu (poza Łodzią – tam spadły). Nie jest więc aż tak różowo, jak opowiadają ludzie z branży nieruchomości, podając wzrosty cen rzędu 8% w skali roku.

Nie zmienia to faktu, że w długiej perspektywie mieszkania były dobrą lokatą kapitału. Na poniższym wykresie – oprócz wielu linii, które nas nie interesują – macie linie kropkowane, które pokazują jak rosły ceny na rynku nieruchomości w porównaniu z inflacją.

Dla kogoś, kto zainwestował w nieruchomość, liczy się przede wszystkim sytuacja na rynku wtórnym, którą pokazuje prawa strona wykresu. Jak widać na kropkowanych liniach ceny mieszkań na rynku wtórnym rosły szybciej, niż inflacja. W przypadku rynku warszawskiego (kropkowana linia żółta) mówimy o 20% przyrostu realnej wartości nieruchomości przez ostatnich 15 lat, a w przypadku średniej dla 10 maist (kropkowana linia zielona) mówimy o realnym przyroście kapitału ulokowanego w mieszkaniu o 50%.

Jaka jest dziś opłacalność wynajmu mieszkania?

No i na koniec mamy tabelkę pokazującą, ile można zarobić na wynajmowaniu mieszkania – już niezależnie od tego czy jego wartość rynkowa wzrośnie, czy też nie. Do kalkulacji NBP przyjmuje średnią cenę wynajmu metra kwadratowego mieszkania w Warszawie (niecałe 49 zł za metr po spadku z ponad 52 zł w skali roku) oraz zakłada, że mówimy o mieszkaniu o wielkości 50 m2, którego metr kwadratowy kosztuje 10.517 zł.

Trzeba więc zainwestować w zakup 525.000 zł, żeby zarabiać miesięcznie na wynajmie 3.200 zł z okładem. NBP zakłada, że w wykończenie mieszkania należy włożyć 700 zł na każdy metr, co podnosi wartość inwestycji o kolejne 35.000 zł. Licząc zaś zyski z najmu zakłada optymistycznie, że mieszkanie jest wynajęte przez 95% czasu oraz że kapitalny remont należy mu się jedynie raz na 50 lat, gdyż roczna stopa amortyzacji (czyli zużycia) wynosi 1,5%.

W wariancie, w którym lokujemy wyłącznie własny kapitał wycofany z banku wyciskamy z tej inwestycji 3,1% w skali roku (zwrot z kapitału własnego). W przypadku zaangażowania kredytowego na poziomie 80% inwestycji – nawet 4% w skali roku.

To ewidentnie zasługa taniego kredytu. Jeszcze pięć lat temu z zakupu mieszkania pod wynajem bez kredytu wyciskało się zwrot na kapitale własnym rzędu 4,5% w skali roku, zaś przy inwestycji na kredyt – 4% (w tym wypadku „tylko” 4%). No, ale wtedy kredyt kosztował średnio 4,5% w skali roku, a teraz tylko 2,9% w skali roku.

Sytuacja była też o tyle inna, że z czynszu wyciskało się nie 49 zł, lecz 45 zł za metr (trochę mniej), zaś zakup mieszkania kosztował tylko 7.700 zł za metr, a nie 10.500 zł, jak teraz. Dziś warunki są trudniejsze, bo cena metra kwadratowego poszła w górę bardziej, niż potencjalny dochód z najmu.

Opłacalność wynajmu mieszkania. Teoretycznie wysoka, ale…

Gdyby chcieć NBP-owski excel wziąć za prawdę objawioną, należałoby pójść po możliwie największy kredyt (z 20% wkładu własnego), kupić nieruchomości ile się da, wynajmować je i mieć z tego 4% w skali roku zwrotu na kapitale własnym. Jest małe „ale”. A nawet trzy.

Po pierwsze: NBP-owskie założenia są mocno „napompowane”. 95% obłożenia najemcami to w wielu przypadkach marzenie ściętej głowy. Generalny remont raz na 50 lat? Rzadko.

Po drugie: to, że dziś raty kredytu są niskie, nie znaczy, że tak będzie zawsze. Jeśli oprocentowanie pójdzie w górę, to rentowność najmu w dół. I już nie będzie wynosiła 4% w skali roku.

Po trzecie: czy 4% w skali roku to dużo, jeśli bierzemy pod uwagę dużą, niepłynną inwestycję, obarczoną kosztami stałymi i koniecznością organizowania najemców? Obecnie z 10-letnich obligacji skarbowych (tych detalicznych, zwanych oszczędnościowymi) wyciągam tyle, ile wynosi inflacja plus 1 punkt procentowy. Czyli nawet ponad 4% w skali roku. Mogę się z inwestycji wycofać w każdej chwili i nie ponoszę żadnych kosztów stałych.

Oczywiście: opłacalność wynajmu mieszkania to jedno. Ale jest też kwestia wzrostu wartości samej nieruchomości. Jeśli w skali 15 poprzednich lat mówimy o realnym – czyli powyżej inflacji – wzroście wartości rzędu 20% (a poza Warszawą nawet 50%) to oczywiście nawet niskie dochody z najmu można wziąć na klatę.

——–

POSŁUCHAJ 50. ODCINKA PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

W tym odcinku „Finansowych sensacji tygodnia” tylko trzy tematy, ale za to jakie! O coraz to nowych skandalach związanych z wciskaniem nam kitu przez firmy energetyczne, o tym ile banki mogłyby zarobić, gdyby wprowadziły ujemne oprocentowanie niektórych oszczędności oraz ile dziś zarabia się na wynajmie mieszkania? Zapraszam do posłuchania tutaj

Rozpiska minutowa:
1:22 – „Temat tygodnia”: Czy rząd pomoże konsumentom w walce z firmami energetycznymi oferującymi wątpliwe promocje?
18:12 – „Dwie strony medalu”: Ujemne oprocentowanie depozytów. Ile banki mogłyby na nim zarobić?
28:26 – „Liczba tygodnia”: Ile dziś zarabia się na wynajmie mieszkania? Są nowe dane Narodowego Banku Polskiego.

——–

HOMODIGITAL.PL POLECA:

>>> Sprawdź hosting od Zenbox: Masz stronę internetową, e-sklep, prowadzisz bloga? Szukasz najlepszego na rynku hostingu? Sprawdź Zenbox, czyli hosting, któremu zaufało „Subiektywnie o finansach”. Po szczegóły zapraszam tutaj! tutaj przeczytaj czym różni się porządny hosting od kiepskiego.

>>> Chcesz chronić swoją prywatność podczas przeglądania stron internetowych? Skorzystaj z VPN od firmy Surfshark. Bezpieczeństwo i dyskrecja w sieci level hard za rozsądną cenę. Przetestowane przez ekipę „Subiektywnie o finansach” i Homodigital, czyli subiektywnie o technologii. Sprawdź przed jakimi niebezpieczeństwami chroni cię VPN. Potrzebujesz więcej prywatności i bezpieczeństwa? Kliknij tutaj

Homodigital.pl, czyli subiektywnie o technologii. Codziennie nowy artykuł, w którym walczymy o Twoje prawa, rozwiązujemy problemy, ostrzegamy przed pułapkami, radzimy jak ochronić się przed utratą prywatności, danych lub pieniędzy. Zaglądaj na Homodigital.pl, codziennie nowy felieton!

————

Subscribe
Powiadom o
27 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
and
26 dni temu

Panie Samcik, chyba nie skończył Pan tego artykułu, bo wiele elementów brakuj i jest brak odpowiedzi na zadane na początku pytanie.

xxx
23 dni temu
Reply to  and

W porównaniach brakuje przede wszystkim opodatkowania (belkowe i różne wersje opodatkowania przychodu z najmu) ale to wada analizy NBP a nie autora artykułu.

Doliczanie wzrostu ceny mieszkań do rentowności jest złudne. Wzrost cen był napędzany wysoką rentownością najmu – a Covid spowodował jej zauważalny spadek. Poza tym – wystarczy wprowadzenie podatku katastralnego (w perspektywie wieloletniej inwestycji w nieruchomości to realne) i spadek cen stanie się faktem.

Ppp
26 dni temu

Kupujemy obligacje i dostajemy 3-4% za leżenie do góry brzuchem.
Kupując mieszkanie, musimy je urządzić, naprawiać zepsute elementy, raz na jakiś czas remontować, szukać najemców, pilnować ich, rozliczać i mieć nadzieje, że ci najemcy w ogóle będą – ostatnio jest z tym problem.
Jeśli mieszkanie ma dawać 2% więcej od obligacji, to ja wolę obligacje – jeśli odliczyć wartość PRACY, zysk z obligacji może być nawet większy, a porównywalny to spokojnie.
Pozdrawiam.

Rafał
26 dni temu
Reply to  Ppp

Pamiętaj, że te „2% więcej od obligacji” to są wyłącznie dochody z najmu. Przy wzroście wartości nieruchomości inwestycja może rosnąć o kilkanaście procent rocznie. W przypadku akcji też nie ma sensu brać pod uwagę samych dywidend, skoro stopa zwrotu uwzględnia zarówno dywidendy, jak i wzrost wycen.

Mariusz Sękołowski
26 dni temu
Reply to  Rafał

Polecam biurowynajem.pl

stef
26 dni temu
Reply to  Ppp

6% z najmu + wzrost wartości 5% rocznie i już robi się ciekawie. Oczywiście ryzyko jest większe niż na obligacjach oraz trzeba poświęcić swój czas.

Krzysztof M.
26 dni temu
Reply to  stef

Powiedzcie to właścicielom nieruchomości z Detroit, wschodnich landów Niemiec, południa Włoch, Hiszpanii, dużej części RPA, St. Denis- dzielnicy nie katedry.

RobS
26 dni temu
Reply to  Krzysztof M.

No i tu wchodzi główny czynnik: lokalizacja, lokalizacja i jeszcze raz lokalizacja. Chcesz zarobić na wzroście ceny nieruchmości to musisz starannie wybrać w każdmy innym przypadku przecętny dochód albo i strata.

Grucha
19 dni temu
Reply to  Ppp

Jak masz 10tys zł to jasne.
jak masz 2 mln – to jest to już różnica rzędu 40tys rocznie.
Czyli 3 tys miesiecznie do ręki…
A zapakować 2mln w obligacje skarbowe?
karmić to państwo żeby dalej mogło rujnować gospodarkę Twoimi pieniedzmi to trochę niepatriotycznie.
No i zawsze jest ryzyko że jak się trochę pogorszy to powiedzą że przez najblizsze 10 lat nie wykupujemy obligacji tylko przymusowo rolujemy.
albo że wykupujemy obligacje za max 20tys rocznie od obywatela.
Mały ciułacz nawet nie zauważy a duży popłynie.

Cerw
26 dni temu

Nieruchomości w ciągu ostatnich 20 lat rosły średnio 11%/rocznie. Przy założeniu że wynajmujemy ja na 3% daje nam to 14%. Wynik prawie nie realny do przebicia na giełdzie dla 95% inwestorów.
Dla przypomnienia: „Inwestuj w siebie lub w nieruchomości.” Warren Buffett

Krzysztof M.
26 dni temu
Reply to  Cerw

Jego zasada – którą podzielił się podczas spotkania z akcjonariuszami Berkshire Hathaway w 1998 roku – jest bardzo surowa. Według wyroczni z Omaha zakup domu czy mieszkania powinien zostać dokonany dopiero wtedy, gdy wartość nieruchomości stanowi 10% posiadanego bogactwa. Podczas tamtego walnego zgromadzenia padło z widowni pytanie: a kiedy generalnie jest najlepszy czas na zakup nieruchomości? Buffett odpowiedział, opowiadając historię ze swojego życia. – Tuż po ślubie mieliśmy z żoną około 10 000 USD oszczędności. Powiedziałem do Susie: masz wybór. Albo kupimy dom i wyczyszczę się z kapitału i wtedy będę pozbawiony narzędzi do dalszego bogacenia się, czy też poczekamy… Czytaj więcej »

Krzysztof M.
26 dni temu
Reply to  Cerw

Dodam jeszcze jedno- nowe mieszkania, nie stare /tj. do 7 może 10 lat/. O domach szkoda gadać, są jak samochody. I jeszcze aktualny cytat urzędniczki z urzędu skarbowego: Lokatorzy płacą? Macie Państwo szczęście.

Andrzej
26 dni temu
Reply to  Cerw

Skoro dzisiejszy dzień sponsoruje Warren to ja proponuje „Drżyj, gdy inni są zachłanni. Bądź zachłanny, gdy inni drżą. ” ciekawie to wygląda w kontekście obecnej sytuacji na rynku nieruchomości.

Milena Jaworska
26 dni temu
Reply to  Andrzej

Skorzystałam z pomocy portalu http://www.biurowynajem.pl

Pan Krzysztof
26 dni temu

Podawanie średniej dotyczące rynku wtórnego to jak podawanie średniej wypłaty w spółce skarbu państwa. Ostatnio kupiłem dwa pokoje w bloku z wielkiej płyty w Bydgoszczu w dosyć dobrej lokalizacji poniżej 4k/m2. Czy to oznacza, że kupiłem 60% poniżej ceny rynkowej? Zdarzają się lepsze okazje, ale nie zawsze człowiek jest na miejscu i ktoś inny jest pierwszy.

Last edited 26 dni temu by Pan Krzysztof
Michal
25 dni temu
Reply to  Pan Krzysztof

Warto zauważyć, że od 2006 r. do 2017 r. przyrost wartości nieruchomości w Warszawie wyniósł zero. Czyli jeżeli ktoś kupił w 2006 r. i sprzedał w 2017 r. mieszkanie w Warszawie to nic nie zarobił.

Michal
25 dni temu
Reply to  Pan Krzysztof

A propos obligacji: 0,75 proc. powyżej inflacji oznacza, że obligacje ledwo pokrywają inflację, bo te 0,75 proc. idzie na podatek Belki.

Pawel
25 dni temu
Reply to  Michal

Oficjalnej inflacji.

mko
25 dni temu

mam wątpliwości dotyczące interpretacji różnicy w cenach transakcyjnych i cenach ofertowych jako możliwego do uzyskania rabatu. Dotyczą one (w jednym okresie) różnych lokali. Między wprowadzeniem do oferty a sprzedażą jest przesunięcie czasowe (w zależności od fazy rynku i cech indywidualnych projektu, może to być 2 miesiące, a może być i 2 lata). Dlatego wg mnie wniosek o rabacie jest wątpliwy (ze statystyczno-logicznego punkut widzenia, bo publicystycznie wygląda świetnie).

mko
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

ale mówimy o projektach deweloperskich (rynek pierwotny), gdzie za 100 mieszkań, 10 pierwszych sprzedaje się po miesiącu, ale ostatnie 10 po 1,5 roku. Średnio – np. 9 miesięcy. W obliczu wieczności to rzeczywiście krótko 😉

Marek
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Podam przykład.
Jest mieszkanie po 10 000zł/m2 oraz mieszkanie po 15 000zł/m2.
Pierwsze sprzedało się bez targowania po 10 000zł/m2.
Drugie dalej jest ogłaszane.
Jakie wnioski wyjdą statystycznie?

Średnia ofertowa to 12 500zł/m2.
Średnia transakcyjna to 10 000zł/m2
Różnica między ceną ofertową a transakcyjną wynosi 20%
Ceny ofertowe wzrosły o 50%.

Warto o tym pamiętać czytając dane statystyczne.

xxx
23 dni temu
Reply to  Marek

Fantastyczny przykład, gratuluję.

Statystyka pozwala na dowolne udowadnianie różnych tez, nawet sprzecznych. Wystarczy odpowiednio podzielić i pogrupować dane, dodatkowo odfiltrowując niewygodne wartości.

A czytelnicy i tak nie zrozumieją, co oznacza liczba – autor może im napisać dowolną własna interpretację zmierzonej wartości.

Darek
1 dzień temu

Biurowynajem.pl zaufałem i opłaciło się!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!