16 stycznia 2020

Dieselgate po polsku, czyli gigantyczna kara UOKiK dla Volkswagena. A może koncern powinien raczej zapłacić klientom? Po ile?

UOKiK wlepił polskiej spółce koncernu Volkswagen rekordową karę – 120 mln zł! Pieniądze mają trafić, a jakże, do budżetu państwa. To może zaboleć – pytanie tylko, kto najbardziej na tym ucierpi: firma (jak chciałby UOKiK), czy konsumenci (co byłoby niezamierzonym efektem ubocznym)? Znalazłbym kilka lepszych „kar”, żeby nie tylko sprawiedliwości stało się zadość, ale i konsumenci byli zadowoleni. Jakich?

Gazety gospodarcze w Polsce żyją rekordową karą od UOKiK za „dieselgate”. Kara jest nieprawomocna. Firma może odwołać się do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jak długo trzeba będzie czekać na ostateczne potwierdzenie kary? Cóż, klienci jednego z telekomów na potwierdzenie decyzji UOKiK w sprawie wypłaty 65 zł rekompensaty czekają już pięć lat, bo firma – zgodnie z przysługującym jej prawem – ciągle się odwołuje.

UOKiK na wyegzekwowanie 120 mln zł może czekać jeszcze dłużej. Przy takiej kwocie wiadomo, że ukarany koncern łatwo skóry nie sprzeda. Spółka już pokazał, jak bardzo zaangażowanych prawników ma – jedna z odpowiedzi przygotowanych przez Volkswagena w ramacg postępowania UOKiK liczyła prawie 900 stron maszynopisu!

Ale ja się zastanawiam, czy gigantyczne grzywny pieniężne w jakikolwiek sposób zadośćuczynią krzywdzie konsumentów? Oni zostali pokrzywdzeni praktykami koncernu, ale najwięcej zarobi państwo. A może należałoby to załatwić inaczej?

Czytaj też: Car-sharing zamknięty dla najmłodszych? Kontrowersyjne posunięcie InnogyGo! Ale czy słuszne? I jak zareagują inni? Sprawdzam!

Czytaj też: Pożyczonym samochodem elektrycznym dojeżdżać do pracy zamiast swoim, spalinowym? Czy to może być dobry interes? Liczymy

Skąd się wzięła kara? Ile kierowców w Polsce może mieć satysfakcję?

Nie byłoby kary dla Volkswagena, gdyby nie pogoń za ograniczeniem emisji spalin. Decydenci, nie tylko w Europie, ale też w USA (niektóre stany mają zdecydowanie ostrzejsze normy emisji spalin, niż te obowiązujące na Starym Kontynencie) ustalają trudne do spełnienia przez producentów normy tego, co może ulatywać z rury wydechowej samochodów.  Trudne, ale nie niemożliwe do wypełnienia. Wszystko jest kwestią ceny i kosztów produkcji.

Ponieważ konsumenci chcą relatywnie tanich samochodów, Volkswagen tak przekonfigurował komputery pokładowe niektórych modeli samochodów (także tych marki Audi, Seat, czy Skoda), że gdy auto wykrywało, że zaraz będzie testowane (co wymagało podłączenia odpowiednich kabelków) to zaniżało wyniki emisji spalin.

W trakcie normalnej jazdy po mieście, czy autostradzie sprytny samochód wracał do zwyczajnej (czyli wyższej) emisji. I nie chodzi nawet o sadzę, cząstki stałe, czy CO2, od którego ociepla się klimat i płonie Australia, ale o tlenek azotu. To jeden ze składników samochodowego „smogu”, który działa drażniąco na spojówki, śluzówki i płuca.

W Europie w latach 2008-2016 sprzedało się 8 mln tak zmanipulowanych samochodów. Dla porównania: rocznie sprzedaje się 15 mln aut. W Polsce klienci kupili 140.000 samochodów z niechcianą, ponadstandardową opcją.

Czytaj też: Grecja czy Bałtyk? Wakacje mogą być ekologiczną zbrodnią. Liczę klimatyczny koszt twojego urlopu. I wymierzam pokutę!

Czytaj też: Spadek zysków firm, wzrost cen kredytów, ubezpieczeń i podatków, krach nieruchomości. To Nostradamus? Nie, prognozy bankowców

Kara dla Volkswagen Group Polska wyniosła dokładnie 120.607.288 zł. Dlaczego akurat tyle? Złożyły się nią trzy kary po 15.618.210 zł i jedna w wysokości 73.652.658 mln zł za to, że centrala rekomendowała dealerom samochodów, żeby ci odrzucali reklamacje klientów.

120 mln zł (ewentualnej) kary od UOKiK to pieniądze, które nie zabiją Volkswagena. W 2018 r. przychody VW wyniosły 238 mld euro, a zysk netto 12,1 mld euro. Byłby jeszcze większy, ale koszty afery dieslowej wyniosły 3,2 mld euro.

UOKiK pisze, że firma działała na szkodę konsumentów, ale sam nie daje tym konsumentom do ręki żadnych pieniędzy tytułem odszkodowania, czy zadośćuczynienia. Po uprawomocnieniu decyzji UOKiK, czyli w polskich warunkach pewnie za kilka lat, konsumenci będą mogli co najwyżej powoływać się na decyzję UOKiK dochodząc odszkodowań w sądach,  Na dziś kierowcom decyzja UOKiK nie daje absolutnie nic. Co UOKiK mógłby zrobić, żeby było inaczej?

Czytaj też: Jest nowa opcja aut na abonament. Qarson podstawi ci nowy samochód za jedyne 499 zł miesięcznie. A gdzie haczyki? Prześwietlam!

Czytaj też: Polsko-niemiecki pojedynek klimatyczny. Kto bardziej truje atmosferę na Ziemi: my czy oni? I co z tego wynika dla obywateli?

A gdyby Volkswagen, zamiast państwu, miał zapłacić klientom? Ile wyszłoby na głowę?

UOKiK nie musi firm karać finansowo firmy, która ma jakieś przewiny na koncie. Urząd ma całą paletę działań do wyboru, w tym nałożenie decyzji zobowiązującej, w której to sam przedsiębiorca proponuje rozwiązanie problemu. W takich przypadkach strony rezygnują z możliwości odwołania. Oprócz tego jest także opcja usunięcia skutku, jaki wywołała kwestionowana praktyka np. poprzez rekompensatę konsumencką.

Urząd ma już doświadczenie w wymieraniu nietypowych kar. W ubiegłym roku w związku z tym, że Biedronka niewłaściwie informowała o zasadach zwrotu towaru, nakazał przeprowadzenie szkolenia dla klientów i quizu, które miałyby zostać zamieszczone na stronach internetowych Biedronki. Pierwszych 35.000 osób, które ukończyły quiz, dostało bon na zakupy o wartości 10 zł.

Co mógłby zrobić UOKiK, żeby bardziej zadośćuczynić konsumentom? „Oszukanych” samochodów Volkswagen sprzedał 140.000, a kara wyniosła 120 mln zł. Na klientowską „głowę” wychodzi 857 zł. Czy takie „odszkodowanie” mogłoby zostać przyjęte jako forma przeprosin dla kierowców? Dlaczego nie?

Czytaj też: Znów przegramy wojnę ze smogiem? Politycy boją się, że wyborcy przeklną ich za wyższe rachunki za opał, więc… Zły pomysł

Kar(m)a ekologiczna, czyli co Volkswagen mógłby zrobić dla nas „za karę”

Mam też inne pomysły. Volkswagen – zamiast wpłacać 120 mln zł do polskiego budżetu państwa – mógłby zawrzeć umowę z klientami, oferując im odkupienie „trefnych” pojazdów za cenę sprzed ujawnienia skandalu i dać jakiś rabat na nowe auto. W dodatku mógłby to być bonus na model zeroemisyjny, by w ten sposób wypromować modele elektryczne, które nie emitują już żadnych spalin. W ten sposób koncern mógłby raz na zawsze zmazać z siebie cień dieselgate.

A przecież od tego roku ruszyły dotacje państwowe na zakup samochodu elektrycznego. Mają wynieść do 37.000 zł przy zakupie modelu wartego 125.000 zł. Za tę cenę można kupić elektryczną Skodę CitiGo, Seata Mii Electric albo Volkswagena Up. I gdyby dla „ofiar” dieselgate ten Volkswagen Up był znacznie tańszy, to korzyść dla klienta byłaby podwójna: z jednej strony zyskałby „przeprosiy” finansowe od Volkswagena, z drugiej – zainkasował bonus od państwa.

UOKiK mógłby nakazać Volkswagenowi inną rekompensatę – sadzenie drzew. Jedno drzewo pochłania rocznie 6–7 kg CO2. Koszt posadzenia jednego drzewa to ok. 500 zł. Oznacza to, że za 120 mln zł można by posadzić 240.000 drzew, które rocznie pochłonęłyby 1680 ton CO2! Przeciętny samochód wydala do atmosfery ok. 1,3 tony CO2 rocznie. Czyli 120 mln zł kompensuje roczną emisję ok. 1300 pojazdów. 

UOKiK – mógłby zobowiązać VW żeby za te 120 mln zł kupił klientom bilety na komunikację miejską, albo minuty do wykorzystania w bezemisyjnych samochodach car-sharingowych, hulajnogach, albo rowerach. To byłby również proekologiczny dobry przykład, który zmniejszyłby emisję CO2, a pieniądze zostałyby wykorzystane z pożytkiem.

Za 120 mln zł można przejeździć elektryczną hulajnogą jakieś 4.000.000 godzin (prawie 30 godzin na jednego oszukanego klienta). To także ekwiwalent ponad 1,68 mln godzin jazdy wypożyczonym samochodem elektrycznym (12 minut na klientowską głowę).

UOKiK na tle innych krajów plasuje się w środku stawki, jeśli chodzi o surowość dla Volkswagena. Włoski organ ochrony konkurencji nałożył  5 mln euro kary, czyli 25 mln zł. W USA sąd orzekł miliardowe odszkodowanie. Ponadto Federalna Komisja Handlu zawarła z Volkswagenem umowę na kwotę 15 mld dol. na mocy, której koncern zdecydował się odkupić „trefne” pojazdy. Z kolei Australijski odpowiednik UOKiK niedawno nałożył na firmę 125 mln dol. australijskich kary (ok. 340 mln zł). Też grubo.

źródło zdjęcia:PixaBay

12
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
anonymousAdanDionizyTomaszAnna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Seb
Gość
Seb

Rekompensaty dla klientów VW byłyby nie sprawiedliwe wobec klientów innych koncernów, którzy kupili lepsze droższe auta. A w przypadku gdyby klient zwrócił auto to VW powinien go pozwać o wynagrodzenie za korzystanie z pojazdu np. wg cennika wypożyczalni.
Brzmi znajomo ?

Dionizy
Gość
Dionizy

liCHFa 🙂

zeneusz
Gość
zeneusz

„UOKiK na wyegzekwowanie 120 mln zł może czekać jeszcze dłużej. Przy takiej kwocie wiadomo, że ukarany koncern łatwo skóry nie sprzeda.”
– za to VW będzie miał powód do podwyższenia cen na nowe samochody

„Oznacza to, że za 120 mln zł można by posadzić 240.000 drzew, które rocznie pochłonęłyby 1680 ton CO2!”
– tyle CO2 pozwoli na „czyste” wyprodukowanie trochę ponad 100 baterii do Tesli

Odnośnie diagramu o emisji CO2 w transporcie – warto byłoby wspomnieć, że transport odpowiada tylko za ok 10% całkowitej emisji CO2 na świecie i za ok 30% w UE.

Zenont
Gość
Zenont

Szkodę ponieśli nie nabywcy samochodów, tylko my wszyscy. Trudno o zaufanie do państwa, ale kara pieniężna jest najlepsza.

Tomasz
Gość
Tomasz

Co to za wypożyczalnia samochodów elektrycznych, gdzie kasują przeszło 70 zł za minutę? 😉

pozalembank
Gość

Kara 120 milionów zł dla Grupy VW to nie jest gigantyczna kara. Dla takiego koncernu to są drobne.

BdB
Gość
BdB

Tytuł krzykliwy, ale to wołanie na puszczy. Wystarczy spojrzeć choćby na RODO, gdzie przy wyciekach danych zarabia państwo na karach administracyjnych, a poszkodowani nie dostają grosza.

Anna
Gość
Anna

Szkoda poczyniona przez VW dotyczy nas wszystkich, a nie tylko klientów, dlatego za sensowne uważam, ze pieniądze trafią do budżetu. Jeśli chodzi o pomysł z sadzeniem drzew – samo sadzenie to nie koniec, o posadzone drzewa trzeba dbać przez kilka lat i to tez kosztuje.

Tomasz
Gość
Tomasz

Grupa VW już nas rżnie.
Poniżej cytat pod artykułem n/t Skody CityGoE na elektrowoz.pl:
„Zastanawiam się czemu są tak ustawione ceny, że w Czechach citigo kosztuje 479k koron co daje po obecnym kursi 80,6k PLN a wyposażenie ma lepsze niż polska wersja Style za 90k. Dodatkowo w Czechach jest wallbox za darmo albo premia 30k koron (co jest 5k zł). Mając to na uwadze w Czechach citigo jest tańsza o 15k PLN i na dodatek ma lepsze wyposażenie!!! Trochę chyba za duża ta różnica… Skoda/VW wykorzystuje polskich podatników wiedząc jakie u nas mają być dopłaty. „

Adan
Gość
Adan

Cytując Gazetę Prawną: „Jak już wiecie, UOKiK dowalił Volkswagenowi karę – 120 okrągłych baniek za, mówiąc oględnie, aferę Dieselgate. Kwota najwyższa w historii urzędu i pewnie wydaje się wam, że teraz wszyscy w polskiej siedzibie VW rwą sobie włosy z głowy. Że prezesa utrzymuje przy życiu respirator, że menedżerowie spakowali zawartość biurek do pudeł i czekają na wizytę kadrowej, która odprowadzi ich do wyjścia. No więc muszę was rozczarować. Na Volkswagenie 120 baniek robi mniej więcej takie wrażenie, jak na was fakt, że w rosole jest makaron. Tylko w ubiegłym roku marki należące do koncernu – VW, Skoda, Seat, Audi… Czytaj więcej »

anonymous
Gość
anonymous

Czyli państwo z dykty najpierw włożyło niemcom pieniądze do kieszeni w zamian za stworzenie w PL miejsc pracy (dla ukraińców) żeby później próbować odzyskiwać te pieniądze jako odszkodowania za IIWŚ albo w ramach kary za przekraczanie norm spalin. Poza tym dlaczego urząd nie nakłada kar na inne koncerny motoryzacyjne które również zaniżają emisję.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij